karolina.delila
22.01.11, 16:06
Pamiętacie scenę w KK, w której szanowna rodzinka Borejków w liczbie 5 osob zjawia sie znienacka na obiedzie u Feli ( zatelefonowali zaledwie godzinę przed) i zostają ugoszczeni wystawnym, obfitym wręcz królewskim obiadem? Ciotka Fela w dobie kryzysu podała m.in mięsko komercyjne, pyzy na parze, makowiec a Borejkówny zarły bez opamiętania i bez jakiegokolwiek wychowania. Ja sie pytam wobec tego- skąd nagle ciotka i jej dwuosobowa rodzinka były przygotowana na niespodziewany obiad dla wygłodzonych Borejków ( jeszcze w ciężkich czasach) i czy dlaczego Borejkowie tacy kulturalni, ę, ą nie nauczyli dzieci, że w gościach nie rzuca sie łapczywie na jedzenie?
PS. U mnie niespodziewana 5-osobowa rodzina mogłaby liczyc co najwyżej na spaghetti ( a i też nie wiadomo).