15.06.11, 13:17
Moim zdaniem umieszczenie przeciętnej dziewczynki w charakterze miłości Ignasia jest bardzo dobrym pomysłem - tym bardziej, że Ignaś nie wywyższa się ponad ukochaną. Mam tylko nadzieję, że z tego nie będzie małżeństwa;)
Obserwuj wątek
    • meduza7 Re: Dianka 15.06.11, 13:26
      Eno, o ile pamiętam, to w "Sprężynie" po Diance już śladu ni popiołu nie zostało...
    • lezbobimbo Re: Dianka 15.06.11, 16:19
      herbarium-1 napisała:
      > Moim zdaniem umieszczenie przeciętnej dziewczynki w charakterze miłości Ignasia

      Ignas tez jest przecietny, mimo zapewnien autorki rozkochanej w prymusach :>
      Taki sam snobistyczny drobnomieszczanin, jak reszta sajkopatycznych Borejków w Neojezycjadzie (oprócz Ignaca starego, który brylowal juz w KK).
    • nessie-jp Re: Dianka 15.06.11, 17:03
      Moim zdaniem jednak się wywyższał
      • lezbobimbo Re: Dianka 15.06.11, 17:49
        nessie-jp napisała:
        > Moim zdaniem jednak się wywyższał
        • ginestra Re: Dianka 15.06.11, 18:36
          Ignacy nie uważał wcale rodziców Dianki za psychopatów.

          Co do imienia, to po prostu on, zakochany w Diance i kochający wszystko, co się z nią kojarzy, w czasie rozłąki z nią i w oczekiwaniu na pierwszą randkę zaczął czytać o jej imieniu. I był zszokowany tym, że bogini Diana była nazywana nie tylko boginią płodności, ale i śmierci, i że była okrutna, a kult Diany wyglądał w niektórych miejscach tak, że przed jej posągiem biczowano chłopców w taki sposób, żeby ich krew tryskała na posąg bogini.

          A więc, rozszyfrowawszy to imię i będąc zszokowany tym, że jest to imię tak okrutnej postaci, Ignacy Grzegorz wysnuł wniosek, że ktoś, kto nadał takie imię ślicznej Diance musiał sam być okrutny i przyszedł mu do głowy ojciec Dianki (że to na pewno on miał taki pomysł).

          Tego ojca Ignacy Grzegorz spotkał wcześniej i trochę się go bał, a dwa, że (nie wiem czy już na tym etapie ich znajomości, ale chyba tak) ten ojciec był też "okrutny" w tym, że nie pozwalał Diance spotykać się z Ignacym.

          Ta scena (moim zdaniem) ma służyć temu, aby pokazać czytelnikowi sposób myślenia Ignasia wychowanego głównie z dziadkiem Borejko. Dla Ignasia te wszystkie opowieści o greckich bogach są prawdziwe i mają znaczenie i jeśli ktoś nadaje swojemu dziecku imię okrutnej bogini, to jakby wyrządzał mu tym krzywdę. Żeby tak zrobić to trzeba być "brutalnym ignorantem" (brutalnym, bo nie przeszkadza mu okrucieństwo bogini, a ignorantem, bo nie wie jak to dziecko może się czuć mając to imię).

          Moim zdaniem, nazywając ojca Dianki ignorantem, Ignacy ma na myśli nie to, że ten ojciec nie miał wiedzy o antyku (bo wówczas nie pasowałoby słowo: "brutalny", a ono wiąże się z wiedzą o postaci bogini), tylko ma na myśli właśnie bycie "ignorantem", jako kimś nieczułym, nie zważającym na to jak córka może czuć się z imieniem o takim pierwowzorze.

          Mówiąc krócej: Ignacy chyba zakłada, że ten ojciec wiedział kim była bogini Diana, ale nie przeszkadzało mu to.

          Oto cytat:

          "W Sparcie corocznie przed jej [bogini Diany] ołtarzem ćwiczono chłopców tak, żeby krew tryskała na posąg bogini. Hm, hm, hm. Chore. Doprawdy, chore. No cóż. Erudycyjne aluzje to jednak nie musi być najlepsza droga do zwycięstwa [ma tu na myśli podrywanie Dianki na erudycję]. Swoją drogą, pomysł, aby nazwać uroczą Czekoladkę imieniem krwiożerczej łowczyni mógł się zrodizć tylko w głowie jej ojca, brutalnego ignoranta. W rozmowie należy po prostu pominąć antyczne pochodzenie jej imienia i skupić się raczej na skojarzeniach współczesnych. Lady Di też była Dianą, ostatecznie".

          Moim zdaniem kontekst jest taki, że Ignacy obmyśla jak poznać bliżej Diankę, o czym z nią rozmawiać itp. i po prostu ma refleksję o ojcu bardziej jako o brutalu, niż o kimś, kto jest niżej, bo nie czyta o antyku. Myślę, że Ignacy właśnie nie kwestionuje tego, że ojciec Dianki coś o antyku wie. Nie chodzi mu też o to "jak śmiał" dać córce antyczne imię, tylko o to, że jest to imię takiej sadystki.
          • iwoniaw Stek bzdur 15.06.11, 19:20
            Tja, zaszokowany Ignacy G. wpada w szok dowiadując się, kim była Diana - czy to to samo dziecię, co dzieckiem w kolebce czytane miało Homera, Wergiliusza i Platona i od niemowlęctwa przysłuchiwało się monologom dziadunia o Plutarchu?

            CytatMoim zdaniem, nazywając ojca Dianki ignorantem, Ignacy ma na myśli nie to, że t
            > en ojciec nie miał wiedzy o antyku (bo wówczas nie pasowałoby słowo: "brutalny"
            > , a ono wiąże się z wiedzą o postaci bogini), tylko ma na myśli właśnie bycie "
            > ignorantem", jako kimś nieczułym


            Cóż za brednie, doprawdy. Sugerujesz, że MM nie wie, co oznacza słowo "ignorant" i tę samą - nomen omen - ignorancję zaszczepia Ignasiowi?

            Pogarda dla rodziny Dianki przejawia się m.in. w tym, że przemyślenia Miągwy są właśnie takie: nawet jak nadali córce imię o antycznym rodowodzie, to na pewno właściwie bez świadomości tegoż faktu. Bez sensu to jest o tyle, że Idusia ma imię na cześć wiadomych id marcowych, nie będących wszak świadkami wydarzeń bezkrwawych i budujących :-D
            • ginestra Re: Stek bzdur 16.06.11, 11:02
              iwoniaw napisała:

              > Tja, zaszokowany Ignacy G. wpada w szok dowiadując się, kim była Diana - czy to
              > to samo dziecię, co dzieckiem w kolebce czytane miało Homera, Wergiliusza i Pl
              > atona i od niemowlęctwa przysłuchiwało się monologom dziadunia o Plutarchu?
              >

              To już adresuj nie do mnie, ale do pani MM. Dlaczego opisuje Ignasia jako zszokowanego opisem bogini Diany oraz dowiadującego się o niej po raz pierwszy? Ja nie wiem.


              >
              > Cóż za brednie, doprawdy. Sugerujesz, że MM nie wie, co oznacza słowo "ignorant
              > " i tę samą - nomen omen - ignorancję zaszczepia Ignasiowi?

              Nic takiego nie sugeruję. W tekście jest "brutalny ignorant". Jeśli Ignaś rozumuje tak: ojciec nadał nowo narodzonej córeczce imię Diana = jest "brutalnym ignorantem", to to sugeruje, że chyba wiedział, że nadaje dziecku imię brutalnej bogini. A więc, skoro wiedział, to nie jest ignorantem w takim znaczeniu, że nic nie wie o antyku. On o antyku coś wie i - zdaniem Ignasia - specjalnie nadał córce takie brutalne imię. Wówczas ignorantem może być już tylko w innym sensie.

              Jeśli masz jakieś inne wyjaśnienie, w którym pasują słowa "brutalny ignorant" razem, to może nam wszystkim je przedstawisz.

              >
              > Pogarda dla rodziny Dianki przejawia się m.in. w tym, że przemyślenia Miągwy są
              > właśnie takie: nawet jak nadali córce imię o antycznym rodowodzie, to na pewno
              > właściwie bez świadomości tegoż faktu.

              Z tekstu wynika, że gdyby ojciec Dianki nadał córce imię Diana, bo to po prostu ładne imię, bez świadomości tego antycznego rodowodu, to Ignaś nie nazywałby go chyba brutalnym.

              A na marginesie, nie podoba mi się, że odzywasz się do rozmówcy w stylu "Co za brednie" i nieciekawym tonem. Czy nie można dyskutować kulturalniej? :)

              Przesyłam ESD. :)
              • dakota77 Re: Stek bzdur 16.06.11, 11:22
                A dla mnie "brutalny ignorant" to dwie osobne sprawy. Ignas odebral ojca Diany jako brutalnego po niezbyt przyjemnym spotkaniu z nim, a za ignoranta uznal sadzac, ze ten nie wiedzial, jakie jest pochodzenie imienia corki.
                • ginestra Re: Stek bzdur 16.06.11, 12:11
                  dakota77 napisała:

                  > A dla mnie "brutalny ignorant" to dwie osobne sprawy. Ignas odebral ojca Diany
                  > jako brutalnego po niezbyt przyjemnym spotkaniu z nim, a za ignoranta uznal sad
                  > zac, ze ten nie wiedzial, jakie jest pochodzenie imienia corki.
                  >

                  Jest to możliwe, jednakże tekst na pewno nie rozstrzyga tego ponad wszelką wątpliwość.

                  Zauważcie, że odwołanie do brutalności ojca Dianki pada bezpośrednio po wcześniejszych zdaniach opisujących krwawe praktyki i po spekulacjach o tym kto mógł wpaść na pomysł, żeby nadać dziecku imię takiej brutalnej bogini. Oczywiście pomysł taki mógł mieć (zdaniem Ignasia) tylko brutalny ojciec (czyli ojciec wiedzący o tym, że bogini była brutalna i lubujący się w brutalności, stąd wybór imienia).

                  W przeciwnym razie jest tak, że imię Diana jest "słitaśne", a wybierający je ojciec jest niewinnym, nieświadomym, nieznającym antyku estetą kierującym się pięknem imienia albo po prostu człowiekiem idącym za modą (typu ojciec Kopiec Arlety) i słowo "brutalny" byłoby tu dodane kompletnie "na plaster", poza kontekstem.

                  Uważam, że jeśli nawet tekst opisujący myśli Ignasia siedzącego na ławce pozostawia pole do różnych interpretacji, to na pewno nie do takich, że Borejkowie wywyższają się i oburzają, że ktoś śmiał nadać dziecku antyczne imię itp.
              • iwoniaw Nie zgadzam się stanowczo 16.06.11, 17:37
                na dyskutowanie na temat dowolny, jeśli najpierw sobie pozmieniasz definicje używanych powszechnie słów, a potem będziesz zgrywać wielce zdziwioną, że ktoś nie tylko tego nie rozumie, ale jeszcze oburza go taka manipulacja.

                Cytat Jeśli masz jakieś inne wyjaśnienie, w którym pasują słowa "brutalny ignorant" r
                > azem, to może nam wszystkim je przedstawisz.


                Tak, mam otóż takie wyjaśnienie: Ignaś używa określenia "brutalny", gdyż uważa ojca Dianki za brutala (gwałtowne reakcje tegoż na randkowanie córuni) zaś określenia "ignorant" bo - niespodzianka! - sądzi, iż jest on ignorantem nie mającym pojęcia o konotacjach imienia, które nadał córce. Nie sądzę, by ktoś poza tobą potrzebował tu takich objaśnień, większość jednak używa języka w sposób normalny, tzn. jeśli czyta dowolne słowo, to nie przypisuje mu znaczeń nie notowanych przez żaden słownik, by następnie się obruszyć, że kogoś to irytuje.
                A brednie będę nazywać bredniami, bez względu na to, jaki ton ci się uroił przy czytaniu mego postu.
                • ginestra Re: Nie zgadzam się stanowczo 17.06.11, 09:28
                  iwoniaw napisała:

                  > na dyskutowanie na temat dowolny, jeśli najpierw sobie pozmieniasz definicje uż
                  > ywanych powszechnie słów, a potem będziesz zgrywać wielce zdziwioną, że ktoś ni
                  > e tylko tego nie rozumie, ale jeszcze oburza go taka manipulacja.
                  >
                  > Cytat Jeśli masz jakieś inne wyjaśnienie, w którym pasują słowa "brutalny ign
                  > orant" r
                  > > azem, to może nam wszystkim je przedstawisz.

                  >
                  > Tak, mam otóż takie wyjaśnienie: Ignaś używa określenia "brutalny", gdyż uważa
                  > ojca Dianki za brutala (gwałtowne reakcje tegoż na randkowanie córuni) zaś okre
                  > ślenia "ignorant" bo - niespodzianka! - sądzi, iż jest on ignorantem nie mający
                  > m pojęcia o konotacjach imienia, które nadał córce. Nie sądzę, by ktoś poza tob
                  > ą potrzebował tu takich objaśnień, większość jednak używa języka w sposób norma
                  > lny, tzn. jeśli czyta dowolne słowo, to nie przypisuje mu znaczeń nie notowanyc
                  > h przez żaden słownik, by następnie się obruszyć, że kogoś to irytuje.
                  > A brednie będę nazywać bredniami, bez względu na to, jaki ton ci się uroił przy
                  > czytaniu mego postu.

                  Mimo wszystko przesyłam ESD! :)
            • a.nancy Re: Stek bzdur 16.06.11, 21:17
              iwoniaw napisała:

              > Tja, zaszokowany Ignacy G. wpada w szok dowiadując się, kim była Diana - czy to
              > to samo dziecię, co dzieckiem w kolebce czytane miało Homera, Wergiliusza i Pl
              > atona i od niemowlęctwa przysłuchiwało się monologom dziadunia o Plutarchu?

              co innego monologi dziadka, a co innego brutalne sceny w zestawieniu z ukochanym dziewczeciem, ktore zaslugiwac by moglo na imie bogini milosci, a w ofierze przyjmowac najwyzej pachnace kwiecie, nieprawdaz?
              • lezbobimbo Re: Stek bzdur 18.06.11, 16:14
                > iwoniaw napisała:
                > > Tja, zaszokowany Ignacy G. wpada w szok dowiadując się, kim była Diana -
                > czy to> > to samo dziecię, co dzieckiem w kolebce czytane miało Homera, Wergiliusza
                > i Platona i od niemowlęctwa przysłuchiwało się monologom dziadunia o Plutarchu?

                a.nancy napisała:
                > co innego monologi dziadka, a co innego brutalne sceny w zestawieniu z ukochany
                > m dziewczeciem,

                Znaczy, sluchajac od malego o zwyczajach antycznych i mitologii greckiej, Miagwa sobie wystawil, ze bogini lowów, porodów, dzikich zwierzat i krwawo mszczaca sie za zniewagi miala byc puchatym i rushowym kucyponkiem?
                Pudlo i musieryczna wyobraznia, a nie zadna klasyczna erudycja. Rzekomy prymus z czólkiem nacieranym homeryckimi opisami nie ma prawa byc zszokowany ani nagle rozdzierac szat nad jej krwiozerczoscia.

                Jesli chodzi o Artemide, ciekawe jak Ignacym dwóm przez tyle lat umknely jakze romantyczne i bezkrwawe mity o jej zemscie w Illiadzie, o Akteonie, Adonisie itp.
                I ciekawe, co ma grecka Artemida w ogóle wspolnego z samym lacinskim imieniem Diana, dawanym dzisiaj w Polsce.
                Ciekawe tez, jak umknely Ignacom krwawe obrzedy kaplanów Rex Nemorensis, jesli chodzi o sama rzymska Diane.
                Erudycja borejkowska jest równie frapujaco wybrakowana, co samej MM.

                >ktore zaslugiwac by moglo na imie bogini milosci, a w ofierze p
                > rzyjmowac najwyzej pachnace kwiecie, nieprawdaz?

                Ale Venus ani Afrodyty nie uznaliby raczej w polskiem UCS (chociaz moze? Skoro po kortach zabójczo rabie Venus Williams...).

                Widze zreszta, ze masz A.nancy dosc romantyczne wyobrazenie o antycznych boginiach milosci I WOJNY, niemalze jak Ignacy Grzegorz ;)
                Rzymska Wenus byla nie tylko boginia plodnosci, milosci, erotyki i pieknego tyleczka ;)))) ale równiez boginia wojennego zwyciestwa, a takze matka-przodkinia Rzymian, matronka prostytutek i zdradzajacych zon oraz systemu kanalizacyjnego Cloaca Maxima (gdy zajela miejsce etruskiej bogini wody Cloacina:)
                Afrodyta, rowniez od pieknego tylka, erotyki i milosci, byla rownie romantyczna co gwalt podczas krwawej wojny, która pomaga rozpetac wg. Homera..
                A ludowy, grecki mit majacy tlumaczyc imie cypryjskiej Apfrodyty tez taki romantyczny i wcale nie brutalny, hue hue hue
                Wedlug etymologii ludowej miala wszak powstac w morzu ze spermy wydzielanej przez odciety teleskop Uranosa - czyz to nie sa wspaniale mit na podryw? ;)
                • a.nancy Re: Stek bzdur 18.06.11, 18:35
                  > >ktore zaslugiwac by moglo na imie bogini milosci, a w ofierze p
                  > > rzyjmowac najwyzej pachnace kwiecie, nieprawdaz?
                  >
                  > Ale Venus ani Afrodyty nie uznaliby raczej w polskiem UCS (chociaz moze? Skoro
                  > po kortach zabójczo rabie Venus Williams...).
                  >
                  > Widze zreszta, ze masz A.nancy dosc romantyczne wyobrazenie o antycznych bogini
                  > ach milosci I WOJNY, niemalze jak Ignacy Grzegorz ;)

                  a kto mowi, ze antycznych?
                  rzucilam hipotetyczna boginia, nie zadna Wenus czy Arodyta
                  i prosze mi nie zarzucac nieznajomosci mitologii, bom archeolozka :)
                  • lezbobimbo Re: Stek bzdur 18.06.11, 20:34
                    a.nancy napisała:

                    > > >ktore zaslugiwac by moglo na imie bogini milosci, a w ofierze p
                    > > > rzyjmowac najwyzej pachnace kwiecie, nieprawdaz?
                    > >
                    > > Ale Venus ani Afrodyty nie uznaliby raczej w polskiem UCS (chociaz moze?
                    > Skoro
                    > > po kortach zabójczo rabie Venus Williams...).
                    > >
                    > > Widze zreszta, ze masz A.nancy dosc romantyczne wyobrazenie o antycznych
                    > bogini
                    > > ach milosci I WOJNY, niemalze jak Ignacy Grzegorz ;)
                    >
                    > a kto mowi, ze antycznych?
                    > rzucilam hipotetyczna boginia, nie zadna Wenus czy Arodyta
                    > i prosze mi nie zarzucac nieznajomosci mitologii, bom archeolozka :)

                    A to przepraszam - myslalam, ze piszesz o antycznych, rozpustnych wojowniczkach :) Inne milosci dla mnie nie istniejO :))))))
          • lezbobimbo Re: Dianka 18.06.11, 16:33
            ginestra napisała:
            >Dla Ignasia te wszystkie opo
            > wieści o greckich bogach są prawdziwe

            Mieszasz greckich bogów z rzymskimi jak niechlujna MM.
            Diana to imie RZYMSKIE, czyli lacinskie, krwawa maz. Etymologia blizej greckiej bogini Diony. Grecka bogini lowów to Artemida.
            Diana rzymska funkcje ma podobne do Artemidy, ale samo jej imie pochodzi od innej boskiej kolezanki.

            >jeśli ktoś nadaje swojemu dziecku imię okrutnej bogini, to jakby wyrządzał mu tym krzywdę.

            Krzywde to chyba odczul Ignacy Grzegorz, kiedy go w dziecinstwie upuscili na glowe.
            Jakim prawem maly, zasmarkany snob nazywa doroslego faceta ignorantem, skoro sam dopiero przed chwila zauwazyl, ze antyczna bogini lowów mogla byc krwiozercza?
            To sam Miagwa jest nie tylko ignorantem ale i nieznosnym arogantem, jak reszta Borejków.

            > ma na myśli właśnie bycie "
            > ignorantem", jako kimś nieczułym, nie zważającym na to jak córka może czuć się
            > z imieniem o takim pierwowzorze.

            Czy jak idziesz do kibelka, to zabierasz tam ze soba slownik wyrazów obcych bynajmniej nie w celu czytania?

            > "W Sparcie corocznie przed jej [bogini Diany] ołtarzem ćwiczono chłop
            > ców tak, żeby krew tryskała na posąg bogini
            .

            Tutaj ponownie zapytam - co ma wspolnego Artemida Aegiana, czczona przez Spartan wspolnego z dzisiejszym imieniem Diana w Polsce?

            Swoją drogą, pomysł, aby
            > nazwać uroczą Czekoladkę imieniem krwiożerczej łowczyni mógł się zrodizć tylko
            > w głowie jej ojca, brutalnego ignoranta. W rozmowie należy po prostu pominąć an
            > tyczne pochodzenie jej imienia i skupić się raczej na skojarzeniach współczesny
            > ch. Lady Di też była Dianą, ostatecznie".

            Widzicie go, jaki lucki panicz? Laskawie pozwala ludziom nazywac swoje dzieci tak, aby sie mu ladnie kojarzylo, tak plebsowo. Wara od antyku, tylko Miagwie wolno tu byc ignorantem.

            Jakim zreszta kuzwa cudem ludzie dzisiaj dajacy dzieciom imiona maja odpowiadac za to, w jaki sposób Spartanie czcili swoje boginie ponad 2 tysiace lat temu?
            To jest dopiero chore nastawienie autorki, skrajnie niesprawiedliwe.
        • lutecja4 Re: Dianka 17.06.11, 07:11
          Lezbobimbo napisała
          > Nie rozumiem dlaczego staremu Ignacemu i Gabie bylo wolno nazywac córki lacinsk
          > imi imiony, a nikomu spoza kamiennego kregu kluseczek nie.
          > Jak mozna kogos nazywac psychopata za dawanie córce imienia antycznej, czcigodn
          > ej bogini? MM puscila sie poreczy po raz kolejny - i w dodatku zapomniala, jak
          > sama kazala sie podniecac Ignacowi w starej i nowej Jezycjadzie, kiedy przychod
          > zili do gumowej kamienicy rozliczni absztyfikanci z latynoskimi imionami.
          • lezbobimbo Re: Dianka 18.06.11, 14:56
            lutecja4 napisała:
            > bo jak Borejki nadają imiona, to na cześć starożytnych, a jak ktoś nie po ich l
            > inii to pewnie przez przypadek, lub, co gorsza, może na cześć księżnej angielsk
            > iej?

            Hue, hue, bo wylacznie Borejkom wolno sie latynizowac i znac wybiórczo literature.
            Jesli ktos inny spoza klubu smie cos kojarzyc, to tylko na zlosc Borejkom, którzy wtedy nie moga sie wykazac wiedzO.

            A przy okazji snobizmu na imiona, to dziwi mnie w ogóle przekrecanie imienia Janusz na Juliusza przez Ignaca w KK. Przeciez Janus to fascynujacy, rzymski bóg - czczony jeszcze bardziej niz sam znienawidzony Julek Cezar.
            Ignac powinien od pierwszego kopa rozpoznac takie boskie imie, rozplywac sie z rozkoszy i kojarzyc Pyziaczka pozytywnie.
            Taki z Ignaca milosnik antyku jak z samej Musierowicz. Wyzej eufemizmów pruderyjnego Parandowskiego nie podskoczy..
            • mankencja Re: Dianka 18.06.11, 16:17
              bo imię Janusz nie pochodzi od boga Janusa, lecz jest adaptacją węgierskiej formy imienia Jan.
              • lezbobimbo Re: Dianka 18.06.11, 16:39
                mankencja napisała:
                > bo imię Janusz nie pochodzi od boga Janusa, lecz jest adaptacją węgierskiej for
                > my imienia Jan.

                O... ale w reszcie Europy Janus jest imieniem z samym s na koncu i wywodzonym od rzymskiego boga tak jak i jego miesiac January..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka