nessie-jp 31.08.11, 19:17 Był taki wątek, wiem że był! I gdzież ci on? Wyszukiwarka nie zeznaje. A ja właśnie doznałam napadu pokrewieństwa dusz z Idą i Nutrią z "Noelki" Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pi.asia Re: Pokrewieństwo dusz 31.08.11, 20:03 he he he :) Ja słyszałam o przypadku kobiety, która przed wizytą u ginekologa prysnęła się dezodorantem intymnym. Lekarza z lekka przytkało, wreszcie wykrztusił "Ależ pani elegancka..." Kobieta po powrocie do domu stwierdziła, że nie był to dezodorant intymny, lecz żel do włosów z brokatem. Gdyby Borejkówny posiadały miejsca intymne, mogłyby mieć właśnie takie przygody ;) Odpowiedz Link
jottka Re: Pokrewieństwo dusz 31.08.11, 20:13 ta historia z brokatem to legenda miejska:) ale si non e vero i tak dalej Odpowiedz Link
pi.asia Re: Pokrewieństwo dusz 31.08.11, 20:33 jottka, słowo daję, chciałam napisać si non e vero, e bien trovato, ale pomyślałam, że byków narobię a poza tym wyjdę na snoba. A to takie piękne przysłowie :) Odpowiedz Link
jottka Re: Pokrewieństwo dusz 31.08.11, 20:36 bym powiedziała, że ben, a nie bien trovato:) i że tam jeszcze różne haczyki powinny być tu i ówdzie, ale jako nieznająca narzecza mogę sobie pozwalać, przyjdzie readyfreddy i wyrówna:) Odpowiedz Link
ready4freddy Re: Pokrewieństwo dusz 31.08.11, 21:03 a co mam rownac, bo akurat jestem? :) se, nie si - "si" to albo "tak", albo zaimek zwrotny "sie", natomiast "se" to "jezeli" (aczkolwiek czasem wyzej wspomniany zaimek zwrotny przyjmuje taka forme). no i "e'" musi miec akcent, nigdy nie pamietam, w ktora strone, bo samo "e" to nasze "i" :) Odpowiedz Link
jottka Re: Pokrewieństwo dusz 31.08.11, 21:09 no bo jak jesteś, to możesz się wykazać:) a z tym 'se/si' to ja nie wiem, bo rozmaite wersje się pojawiają, ale i tak nie rozróżniam. Odpowiedz Link
pi.asia Re: Pokrewieństwo dusz 31.08.11, 21:17 Generalnie - chodzi o to, co Wy wiecie, a ja rozumiem. Czy też może na odwrót ;) A co do pokrewieństwa dusz - robiłam sobie herbatę. Wstawiłam wodę, a jakże, przyniosłam z pokoju mój ukochany kubek z ciemnej kamionki, wypłukałam z resztek poprzedniej herbaty, a że woda akurat się zagotowała, więc nalałam do kubka, posłodziłam, wcisnęłam trochę cytryny i popijałam po troszku, coś tam czytając czy błądząc po necie. Herbata była jak na mój gust trochę za słaba, ale nie chciało mi się robić drugiej. Dopiero jak ją dopiłam do dna, stwierdziłam że zawartość herbaty w herbacie wynosiła zero. Pokornie proszę o zapisanie mnie do pokrewnych ;) Odpowiedz Link
aadrianka Re: Pokrewieństwo dusz 31.08.11, 21:35 a ile razy schowałyście czajnik do lodówki?:) Odpowiedz Link
nessie-jp Re: Pokrewieństwo dusz 31.08.11, 21:36 Co do wpadek lekarskich, to choć brokatowy boberek zapewne jest legendą miejską, to ja sama wrobiłam się w żenującą sytuację u neurologa. Pamiętałam niejasno, że tam coś opukują młoteczkiem, badają odruchy, w ogóle Odpowiedz Link
paszczakowna1 Re: Pokrewieństwo dusz 01.09.11, 09:36 Ja miałam podobną na lotnisku, choć, nie ukrywajmy, raczej przez niechlujstwo niż roztargnienie. Skończyły mi się na wyjeździe czyste skarpetki (a część zeżarł Pożeracz Skarpetek) i zostały dwie nie do pary (różne kolory), a do tego jedna z dziurą. Stwierdziłam że nie szkodzi, raz można włożyć, a dopiero w domu zrobię pranie. Niestety, na lotnisku okazało się, że noszone buty piszczą przy kontroli i trzeba je zdjąć. Mina strażnika bezcenna. Odpowiedz Link
ssssen Re: Pokrewieństwo dusz 01.09.11, 11:44 Z herbatą miałem podobnie, choć na odwrót ;) Otwieram blaszaną puszkę z herbatą, sypię jedną łyżeczkę do kubka, czekam zamyślony aż zagotuje się woda, po czym zalewam wrzątkiem... puszkę z herbatą. I to zalałem do pełna, zanim się zorientowałem! Zaparzyłem chyba miesięczny zapas herbaty, nawet pomyślałem, czy nie potraktować tego jako esencji, ale puszka była nieszczelna. Numer drugi : na śniadanie jem muesli z mlekiem. Zalewam muesli mlekiem, wstawiam do mikrofalówki na 2 minuty i tyle. Tak tez zrobiłem pewnego razu, nawet dziwny smrodek mnie nie zdziwił, dopóki po 2 minutach nie otwarłem mikrofalówki, a tam zamiast śniadania były tylko czarny, spieczony węgielek. Ot, zapomniałem nalać mleka. Pomniejszych akcji nie zliczę... Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Pokrewieństwo dusz 01.09.11, 15:04 U mojej mamy w pracy były dwa termosy: z gorącą wodą oraz z herbatą. Pewnego dnia, a był to głęboki kryzys roku 1981, jedna z pań nasypała sobie kawy do szklanki, po czym przepraszająco zwróciła się do koleżanek: - Dziewczyny, przepraszam, że was nie częstuję, ale to ostatnie dwie łyżeczki kawy, jakie posiadam. Wiecie juz, co zrobiła dwie sekundy później, prawda? Odpowiedz Link
retro-story Re: Pokrewieństwo dusz 02.09.11, 11:13 Ja w druga strone - notorycznie zalewam herbate kawa z termosu... Poza tym ostatnio zamiast wstawic talerz z owsianka do mikrofalowki, wlozylam go do zmywarki. Zdarzaja mi sie tez proby przejscia przez zamkniete przeszklone drzwi (przy czym tu przebil mnie moj kumpel, ktory te same drzwi - zamkniete, rzecz jasna - probowal sforsowac trzymajac w zebach papierosa). Odpowiedz Link
mankencja Re: Pokrewieństwo dusz 02.09.11, 11:32 a ja poszlam kiedys o poranku do sklepu, nieco jeszcze zaspana. ruszyłam przed siebie w poszukiwaniu jakiegoś interesującego pożywienia, a tu nagle staje przede mną jakaś baba. mówię "przepraszam", ona nic. odsuwam się w jedną stronę, ona też. odsuwam się w drugą, ona za mną. sprzedawca dziwnie sie na nas patrzy... tak, to było moje odbicie w lustrze. Odpowiedz Link
slotna Re: Pokrewieństwo dusz 02.09.11, 17:08 Mialam jakies pietnascie lat, moj brat mniej, pojechalismy odwiedzic znajomych w Niemczech. Za szklanymi drzwiami na taras, na zewnatrz, stalo pare skrzynek z napojami mlecznymi w kartonikach, waniliowy, kakaowy, cuda przepyszne. Kazde z nas kolejno wykonalo ten sam numer, tj. usilowalo cichcem przemknac sie na taras, zeby dorwac sie do smakolykow i z hukiem walilo w to idealnie przejrzyste szklo... U nas takiej czystosci nie bywalo ;) Niedawno chcialam zrobic przyjemnosc chlopakowi i umyc lustro w jego lazience. Pryskalam srodkiem pt. Krysztal, i tarlam, tarlam, tarlam, a smugi jak byly tak byly. W koncu jakos doprowadzilam to do porzadku, ale zmeczylam sie okrutnie. Kiedy pan wrocil z pracy, poskarzylam sie na marna jakosc wyrobu, lzac go mianem reliktu PRLu. Okazalo sie, ze to warszawska woda z kranu, przeznaczona do pryskania kwiatkow, plyn do szyb stal tuz obok, kolor mial niebieski i nawet pachnial detergentem. Poza tym notorycznie nie trafiam w drzwi i uderzam sie o meble. Do tego olbrzymie siniaki robia mi sie od byle czego i wiecznie wygladam jak ofiara sadysty. Rekordem bylo, kiedy szlam do pokoju z kubkiem pelnym herbaty i w rece zostalo mi samo uszko. Jeszcze z kuchennych: postanowilam wyprobowac jakis dziwny przepis na chleb, z drozdzami i proszkiem. Nie uzywalam wczesniej maszyny, dysponowala nia mama. Wszystko zrobilam jak nalezy, wlaczylam sprzet i zonk - nie miesza! OMG, mamo, mamo, maszyna sie zepsula!!! Oczywiscie nie wlozylam mieszadel... Nie poddalam sie, wygarnelam skladniki do miski, wsadzilam mieszadla i chleb wyszedl bardzo dobry. Mialam moze z dziesiec lat, rodzice pracowali, w weekendy jezdzili na zaoczne studia, brata oddawano babci, a ja gospodarowalam sobie po uwazaniu. Postanowilam zrobic karpatke, byly juz takie w proszku, ciasto i krem. Nie wiem czemu akurat karpatke, moze mi opakowanie przypasowalo. Ukrecilam to ciasto, wlalam do prodiza, a po jakims czasie zniesmaczona efektem wywalilam do kosza, nie probujac juz tworzyc kremu. Po powrocie mama znalazla w koszu smetna blada mase i spytala, co to u licha mialo byc. Odparlam ze lzami w oczach, ze karpatka, ale jakos mi chyba nie wyszla, straszne gory i doly sie porobily, no to wyrzucilam. Odpowiedz Link
sta-fraszka Re: Pokrewieństwo dusz 20.10.11, 17:19 pi.asia napisała: Ja kiedys torebke herbaty zalalam goraca kawa z ekspresu (dzbanek wyglada prawie jak czajnik, nie powiem kto w napadzie wizji dekoracyjnej zakupil "pasujace"). Dziwna ta kawa byla, im glebiej w kubek tym bardziej ohydna. Wypilam. W kazdy rodzaj roztargnienia jestem w stanie uwierzyc. > Dopiero jak ją dopiłam do dna, stwierdziłam że zawartość herbaty w herbacie wyn > osiła zero. > > Pokornie proszę o zapisanie mnie do pokrewnych ;) Odpowiedz Link
ready4freddy Re: Pokrewieństwo dusz 31.08.11, 21:41 na pewno "se" :) moze w jakichs dialektowych formach jest to zapisane jako "si", ale znaczeniowo na pewno ma byc "se" :) tylko... to chyba nie jest wloskie przyslowie :) tzn. slyszalem to raz czy dwa, ale z pewnoscia nie "czesto". co wiecej, googiel zwraca mi prawie wylacznie teksty po angielsku, tlumaczace "co mialoby to znaczyc". znalazlem tez jakas dyskusje na temat wloskiego, w ktorej Wlosi odpowiadaja bodaj Belgowi, ze tak, owszem, kazdy Wloch to zrozumie, ale brzmi to jakby z francuskiego raczej bylo tlumaczone. na wikiquotes jest to w spisie "wloskich przyslow" w wersji angielskiej, ale juz nie we wloskiej :) to chyba troche tak, jak z psem, co jezdzil koleja. ilu ja juz Wlochow przesluchalem na okolicznosc, i zawsze sie bardzo dziwilem, ze nie znaja ksiazki, ktora nawet w dalekiej Polsce jest tak dobrze znana. potem razu jednego w dalekiej Polsce mi wpadla ksiazka owa w rece i sie niepomiernie zdziwilem, kto tez ja napisal :DDD Odpowiedz Link
klymenystra Re: Pokrewieństwo dusz 01.09.11, 13:52 Gugiel mowi, ze to lacinska sentencja :) Odpowiedz Link
ready4freddy Re: Pokrewieństwo dusz 31.08.11, 21:43 jottka napisała: > ta historia z brokatem to legenda miejska:) ale si non e vero i tak dalej no i co, ze legenda? z zarowka tez byla ;) o brokacie moze byc w "Jezycjadzie po godzinach", Ida bedzie Pulpie (bo nie Gabie przeciez) opowiadac na ucho, jaki numer im opowiedzial znajomy ginekolog :) Odpowiedz Link
bupu Re: Pokrewieństwo dusz 31.08.11, 21:25 Moja osobista siostra razu jednego w szale przedświątecznych przygotowań doprawiła barszczyk wigilijny hojną dawką olejku rumowego. Który, rzecz jasna, nie do zupy miał trafić, a do sernika. Barszczyk został zjedzony, bo innego się już skołować nie dało. W smaku był nader oryginalny :D Odpowiedz Link
meg_mag Re: Pokrewieństwo dusz 01.09.11, 11:55 nie dalej jak przedwczoraj - hojnie dosypalam do miesa mielonego cynamonu zamiast papryki..., odrobine sie tylko dziwilam, czemu ona tak stracila kolor Odpowiedz Link
pi.asia Re: Pokrewieństwo dusz 01.09.11, 18:52 aadrianka napisała > a ile razy schowałyście czajnik do lodówki?:) czajnik to nie, bo za duży, ale chleb kilka razy ;) i raz nalałam wrzątku do cukiernicy. Cudne te Wasze historie , cudne. Dawajcie dalej! Odpowiedz Link
nessie-jp Re: Pokrewieństwo dusz 01.09.11, 19:54 U mnie w domu nie używa się szklanek. Dlaczego? Bo ślepą i roztargnioną będąc, co najmniej kilkanaście razy z wielkim impetem odstawiałam czajnik, dzbanek z zimną wodą, kubek, garnek czy cokolwiek ciężkiego, miażdżąc szklankę, której Odpowiedz Link
connspeach Re: Pokrewieństwo dusz 01.09.11, 21:25 Ja kiedyś, nie założywszy soczewek (a okularów chwilowo nie posiadawszy, wada -3.75) przyrządziłam lubemu jajecznicę na żółtym płynie do naczyń wziąwszy go za olej. Nie zaniepokoił specjalnie mnie podejrzany zapach podczas smażenia (może ten bekon ciut nie za świeży?), bąbelków też nie było. Luby przełknął odrobinę zanim się zorientował i do końca dnia regularnie wizytował toaletę. Zaznaczam że nadal jest ze mną. Okulary też już mam. Odpowiedz Link
pi.asia Re: Pokrewieństwo dusz 01.09.11, 21:40 chachachachhhaaaa :DDDD Chmielewska wspomina o sąsiadce swej matki, która placki kartoflane usmażyła na pokoście. Miała katar co wiele wyjaśnia. Odpowiedz Link
mammajowa Re: Pokrewieństwo dusz 02.09.11, 11:56 jajecznicę można zrobić tez na occie. to w butelce i to, jedno i drugie na o;) (to kolega na obozie, 30 jaj sobie poszło). mój ojciec zaś pomny, ze lubię "mleko z kawą" (5xwiecej mleka niż kawy), nalał mi kilka dni temu gazpacho z kartonu zamiast mleka. karton też był czerwonawy;) - zapach niezapomniany, spróbować nie miałam śmiałości. ja tylko notorycznie robię ciasta bez proszku do pieczenia a czasem bez jaj. Odpowiedz Link
truscaveczka Re: Pokrewieństwo dusz 02.09.11, 13:51 forum.gazeta.pl/forum/w,49213,71877906,,Bledy_ktore_popelnic_nalezy.html?s=0 To tak ode mnie - tylko 733 wpisy, więc żeby nie było na mnie, jak ktoś zejdzie. Odpowiedz Link
kajaanna Re: Pokrewieństwo dusz 03.09.11, 20:22 Kiedyś wracałam z pracy tak strasznie głodna, że jedyną myślą było JEŚĆ!!! Oczywiście szybko i sycąco, więc kotlet schabowy, panierowany. W kuchni rozłożyłam na blacie wszystko co trzeba - mięso, jajko, mąkę, tasak. Rozejrzałam się uważnie i po chwili namysłu, z forhendu łupnęłam stalowym tłuczkiem w jajko. Nie macie pojęcia jak wysoko lata surowe białko! Jeszcze długo potem zdrapywałam zaschnięte gluty z karnisza nad oknem. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Pokrewieństwo dusz 20.10.11, 11:19 > W kuchni rozłożyłam na blacie wszystko co trzeba - mięso, jajko, mąkę, tasak. R > ozejrzałam się uważnie i po chwili namysłu, z forhendu łupnęłam stalowym tłuczk > iem w jajko. *płacze* No tak, coś trzeba jeszcze było z jajkiem zrobić (wlać do miseczki), a że miałaś w ręku tłuczek... Odpowiedz Link
ananke666 Re: Pokrewieństwo dusz 07.09.11, 13:34 Moje i cudze wykwity inwencji mam gdzieś na blogu. Z dzisiaj: dziecko złapało wirus, który przeniósł się na wszystkich domowników, więc wszyscy snują się smętnie z chrypą i bulgotem w nosie. Nie zostawiajcie opakowania cholinexu w towarzystwie ciekawskich rączek, bo mogą sprawdzać, jak tabletki się wyjmują, posiać je nie wiadomo gdzie, a na ocalałej, starannie ułożonej na stole przykleić chusteczkę ze świeżym smarkiem. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Pokrewieństwo dusz 04.10.11, 09:16 Swojego czasu tez parzylam sobie kawke w firmie z ostatnich lyzeczek, zalalam wrzatkiem , czemu by nie, po czym poslodzilam... sola.... Odpowiedz Link
emae Re: Pokrewieństwo dusz 04.10.11, 09:43 Moja mama ostatnio posoliła ciasto. Cukier miał się ładnie skarmelić na bezach... Na szczęście oblizała łyżkę, inaczej ciasto byłoby do wyrzucenia. Tymczasem dzięki pośpiesznym akcjom ratowniczym mamy, miało tylko lekko słonawy posmak :) Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Pokrewieństwo dusz 19.10.11, 18:06 Zgubiłam kurtkę M. Dam sobie głowe uciąc, że jakis czas temu, czyli końcem zimnej wiosny powiesiłam ją na takim stojącym wieszaku. Wieszak stoi sobie w kacie przedpokoju i systematycznie dowieszane sa kolejne wierzchnie odzienia naszej trojki. W miniona niedziele M grzecznie poprosił co by w zwiazku z owa nieco mrozna niedziela wyjac mu kurteczke. Brazowa imitacje skory. kazało sie co prawda, ze imitacja skory ma dla nas absolutnie inne znaczenie, ale nioc to, grunt, ze kurrteczka została wyjęta przeze mnie i ochroniła M przed paramrozem. Poniewaz kurteczka jest z rzędu wyjsciowych - w poniedziałek upchałam nazad do szafy, przy okazji odkrywajac, ze wsrod moich plaszczy wisi druga, rowniez wyjsciowa kurteczka M, zimowa. I wtedy błysło, ze istnieje trzecia kurteczka - codzienna...... przejsciowa. Poki co - słowem się nie odezwałam. Wczoraj wylazłam na pawlacz u Małej i znalazłam jej 2 pary spodni narciarskich, kilka (moich i Malej) kurtek narciarsko-zimowych, puchowke M, ale poszukiwanej kurtki ani sladu. Dzis pełna nadziei oprozniłam wieszak przedpokojowy, z ktorego zdjełam ... 19 damskich wierzchnich odzień wszelkiego typu, skórzanych i materiałowych - kamizel, kurteczek, kurtek, trenczy, peleryn, płaszczy, zakietów i innych szachpalet, w tym 2 absolutnie nieznane oraz dwudziesty: płaszczyk kolezanki odwiedzajacej aktualnie Mała. Ale... kurtki M tam nie było!! Zagladnełam ponownie do 2 szaf, szczerze zdziwiłam sie ich zawartości, ale cholernej kurteczki NIE MA!! Powiem szczerze, moze i byłoby to smieszne, gdyby nie wizja posadzenia mnie przez M o celowe zachachmęcenie kurteczki, wizja przyprawiajaca mnie o roztrój zoładka; oraz drugie - brak pomysłu GDZIE upchac te cholerne 19 sztuk odziezy, no ok - 17, w 2 chodzimy z Mała na co dzien, no, nawet 16, Mała z kudłatymi wychodzi w czym innym. Aaaaaaaaaaaa Chyba tylko Antoś moze pomoc.... Odpowiedz Link
pi.asia Re: Pokrewieństwo dusz 19.10.11, 19:02 no i wydało się, czyj wieszak był pierwowzorem wieszaka Borejków Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Pokrewieństwo dusz 20.10.11, 09:03 :)))) o rany, nawet nie pomyslalam w tym kierunku! Odpowiedz Link
ginestra Re: Pokrewieństwo dusz 27.10.11, 17:07 Czekolado, dopiero przeczytałam Twój wpis. Gratuluję talentu do plastycznego i ciekawego opisywania rzeczywistości. :) Co do kurtki, to tak sobie pomyślałam, że wcale niekoniecznie musi ona znajdować się u Was w domu. Jeśli wszystko przeszukałaś, to może spytaj M. czy gdzieś jej nie zapodział poza domem (na pewno opcji jest wiele). Życzę pomyślnego rozwiązania tej sprawy i pozdrawiam! Odpowiedz Link
pi.asia Re: Pokrewieństwo dusz 27.10.11, 19:47 ginestra napisała: > Co do kurtki, to tak sobie pomyślałam, że wcale niekoniecznie musi ona znajdowa > ć się u Was w domu. Jeśli wszystko przeszukałaś, to może spytaj M. czy gdzieś j > ej nie zapodział poza domem (na pewno opcji jest wiele). Jak w tym starym żydowskim dowcipie - przyszedł Icek do rabbiego i mówi, że urządził takie małe przyjęcie, i jak wszyscy wyszli, to zauważył, że gdzieś zaginął jego czarny parasol, i co ma zrobić. Rabbi pomyślał i kazał mu urządzić kolejne przyjęcie, zaprosić tych samych gości i odczytać dziesięcioro przykazań. Jak dojdzie do siódmego "Nie kradnij" to ma spojrzeć na gości - kto się zarumieni, ten zabrał parasol. Po tygodniu Icek przychodzi do Rabbiego i od progu krzyczy: - Rebe! Zrobiłem jak kazałeś! I jak doszedłem do szóstego Nie cudzołóż to sobie przypomniałem, że ten parasol zostawiłem u tej rudej Salci z sąsiedztwa... Odpowiedz Link
szprota Re: Pokrewieństwo dusz 28.10.11, 11:23 ginestra napisała: -> Co do kurtki, to tak sobie pomyślałam, że wcale niekoniecznie musi ona znajdować się u Was w domu. Jeśli wszystko przeszukałaś, to może spytaj M. czy gdzieś jej nie zapodział poza domem (na pewno opcji jest wiele). Coś takiego; ja tam jestem przekonana, że Kurtka M. spotkała swoją Antykurtkę i po prostu anihilowała. Odpowiedz Link
ginestra Re: Pokrewieństwo dusz 28.10.11, 11:43 Bardzo podoba mi się dowcip Pi.asi i jest śmieszny, w odróżnieniu od "dowcipu" Szproty. Odpowiedz Link
jottka ??? 28.10.11, 13:04 ginestra napisała: > Bardzo podoba mi się dowcip Pi.asi i jest śmieszny, w odróżnieniu od "dowcipu" Szproty. a ten cudzysłów to co ma oznaczać? że szprota jest paskudna, więc i jej dowcipy takoż? no nieładnie, fakt, dowcip jest purnonsensowy, nie każdy musi go rozumieć, ale żeby tak po oczach? Odpowiedz Link
ginestra Re: ??? 28.10.11, 13:50 jottka napisała: > ginestra napisała: > > > Bardzo podoba mi się dowcip Pi.asi i jest śmieszny, w odróżnieniu od "dow > cipu" Szproty. > > > a ten cudzysłów to co ma oznaczać? że szprota jest paskudna, więc i jej dowcipy > takoż? no nieładnie, fakt, dowcip jest purnonsensowy, nie każdy musi go rozumi > eć, ale żeby tak po oczach? Jottko, chyba coś nadinterpretujesz. Cudzysłów jest dlatego, że domyślam się, że miał to być chyba dowcip, ale dla mnie to nie był to ani dowcip (z definicji: coś śmiesznego), ani nie był to realistyczny komentarz do sprawy kurtki, opisanej przez koleżankę. Nie wiem zatem co to zdanie Szproty miało komunikować, ale wyglądało mi to na coś w stylu dowcipu. Dlatego napisałam "dowcip". Jeśli Ciebie on śmieszy, to spoko, mnie w ogóle. Wyraziłam swoje zdanie na jego temat, a o Szprocie, jako osobie, nie napisałam ani słowa, a tym bardziej nie napisałam, że jest paskudna. To Ty napisałaś i nie mam pojęcia dlaczego. No, ale nie interesuje mnie to. EOT. Odpowiedz Link
szprota Re: ??? 28.10.11, 15:04 jottka napisała: > a ten cudzysłów to co ma oznaczać? Że Ginestra nie zrozumiała żartu. Nie pierwszy raz, nie ostatni, mam nadzieję, że kilka innych osób się usmiechneło. Odpowiedz Link
ginestra Re: ??? 28.10.11, 16:38 szprota napisała: > jottka napisała: > > > a ten cudzysłów to co ma oznaczać? > > Że Ginestra nie zrozumiała żartu. Nie pierwszy raz, nie ostatni, mam nadzieję, > że kilka innych osób się usmiechneło. To nie był taki sobie zwyczajny żart do uśmiechnięcia się dla czytelników forum, tylko było to jakieś dziwne zdanie, mało śmieszne, powiązane konkretnie z moją wypowiedzią kierowaną do kogoś innego, którą zacytowałaś i okrasiłaś tym właśnie "dowcipem". Nie wiem jak kto zrozumiał to zestawienie: moja wypowiedź plus Twój "dowcip" i czy to było naprawdę śmieszne, w każdym razie dla mnie nie było. Może nie zrozumiałam tych wyżyn polotu, niech będzie. Jak inni zrozumieli i uśmiechnęli się, ich sprawa. Odpowiedz Link
szprota Re: ??? 28.10.11, 16:57 ginestra napisała: > > To nie był taki sobie zwyczajny żart do uśmiechnięcia się dla czytelników forum, tylko było to jakieś dziwne zdanie, mało śmieszne, powiązane konkretnie z moją wypowiedzią kierowaną do kogoś innego, którą zacytowałaś i okrasiłaś tym właśnie "dowcipem". Hej, ale to ja wiem, co chciałam napisać i co to miało być, nie ty, bo nie siedzisz mi w głowie! To był zwyczajny żart, który nie trafił w twoje poczucie humoru. Zdarza się, mnie mało co śmieszy, więc wiem, co czujesz. > > Nie wiem jak kto zrozumiał to zestawienie: moja wypowiedź plus Twój "dowcip" i czy to było naprawdę śmieszne, w każdym razie dla mnie nie było. Może nie zrozumiałam tych wyżyn polotu, niech będzie. Jak inni zrozumieli i uśmiechnęli się, ich sprawa. Ale co, mam zakaz odnoszenia się do twoich wypowiedzi, czy jak? No mam nadzieję, że nie, bo wiesz, nie bardzo możesz mi tutaj czegokolwiek zakazywać, ja tu mieszkam. Odpowiedz Link
ginestra Re: ??? 28.10.11, 17:41 szprota napisała: > ginestra napisała: > > > > > To nie był taki sobie zwyczajny żart do uśmiechnięcia się dla czytelników > forum, tylko było to jakieś dziwne zdanie, mało śmieszne, powiązane konkretnie > z moją wypowiedzią kierowaną do kogoś innego, którą zacytowałaś i okra > siłaś tym właśnie "dowcipem". > > Hej, ale to ja wiem, co chciałam napisać i co to miało być, nie ty, bo nie sied > zisz mi w głowie! To był zwyczajny żart, który nie trafił w twoje poczucie humo > ru. Zdarza się, mnie mało co śmieszy, więc wiem, co czujesz. > > > > > Nie wiem jak kto zrozumiał to zestawienie: moja wypowiedź plus Twój "dowc > ip" i czy to było naprawdę śmieszne, w każdym razie dla mnie nie było. Może ni > e zrozumiałam tych wyżyn polotu, niech będzie. Jak inni zrozumieli i uśmiechnęl > i się, ich sprawa. > > Ale co, mam zakaz odnoszenia się do twoich wypowiedzi, czy jak? No mam nadzieję > , że nie, bo wiesz, nie bardzo możesz mi tutaj czegokolwiek zakazywać, ja tu mi > eszkam. > > Wiesz co, przeczytaj sobie wszystkie te posty, które napisałam w tym wątku (są krótkie i nieliczne). Konia z rzędem, jeśli znajdziesz tam wzmiankę o tym, że czegokolwiek Ci zakazuję. Sprawa wygląda tak, że odpowiedziałam po prostu Czekoladzie, po czym Ty zacytowałaś mnie i dopełniłaś moją wypowiedź swoim "dowcipem", który nie mam pojęcia jak miał się z tą moją wypowiedzią wiązać i co wyrażać i w którym miejscu to zestawienie obu wypowiedzi miało być śmieszne i "wywołać uśmiech". Ja potem napisałam tylko, że bardziej podobał mi się dowcip Pi.asi, niż Twój "dowcip". I Tyle w temacie. Natomiast po chwili odezwała się Jottka, a potem Ty z dziwacznymi zarzutami (że w moich wypowiedziach jest o tym, że jesteś paskudna, że jak tak można po oczach, że jak zwykle nie zrozumiałam dowcipu (super śmiesznego zapewne), a teraz, że ja Ci czegoś zakazuję itp.). Proponuję, żebyście pomyślały bardziej o swoich wypowiedziach i skąd bierzecie takie niestworzone treści i o co Wam w ogóle chodzi. Może z tych przemyśleń wynikną jakieś pozytywne zmiany na przyszłość. EOT. Odpowiedz Link
jota-40 Re: ??? 28.10.11, 18:23 Jak możesz, Szproto niedobra, rzucać nieśmiesznymi dowcipami? No, jak? Przywołuję Cię do porządku! Tak nie wolno! W końcu jesteśmy na forum publicznym. Tu się nie dowcipkuje, tu się komentuje i doradza. Młodaś Ty, to pewnie nie wiesz takich rzeczy.... Odpowiedz Link
p.aulinka Re: ??? 28.10.11, 21:04 A tam, dowcipem. "Dowcipem" moja droga. Sumienia nie masz Szproto ot co! i ... ten tego co ja chciałam ...a! acha ! już wiem EOT :) Odpowiedz Link
klymenystra Re: ??? 28.10.11, 21:14 Dlaczego do Ginestry przemowil zart akurat o cudzolostwie? Co na to psychologia? Musze to wiedziec! Odpowiedz Link
kkokos Re: ??? 28.10.11, 17:31 mam nadzieję, > że kilka innych osób się usmiechneło. mogę się podlizać, mogę?? więc ja, ja się uśmiechnęłam! tak! Odpowiedz Link
nessie-jp Re: ??? 28.10.11, 20:25 > Że Ginestra nie zrozumiała żartu. Nie pierwszy raz, nie ostatni, mam nadzieję, > że kilka innych osób się usmiechneło. Szczerze powiedziawszy, to ja zupełnie nie zrozumiałam żartu Ginestry. Hej, Ginestro? Wyjaśnisz swój dowcip? Umieram z ciekawości, gdzież to Ginestra mogła kurtkę zgubić i dlaczego się nie chce przyznać, chociaż wszystkie się przyznajemy do wpadek? Muszę przyznać, że zaroiło mi się w wyobraźni od tych "wielu możliwości"... Odpowiedz Link
pi.asia Re: ??? 28.10.11, 21:55 To Czekolada zgubiła kurtkę, nie Ginestra i w ogóle już wyluzujcie, bo robi się dziwna dyskusja na temat "kto co zrozumiał a czego nie i dlaczego oraz w jaki sposób". Przyznam, że wpisując mój stary żydowski kawał obawiałam się, że Czekolada weźmie zbyt dosłownie sugestię w nim zawartą i będę odpowiadać za podszczuwanie C. na M. A właściwie to źle napisałam, nie wiadomo, czy Czekolada zgubiła kurtkę, ona tylko odkryła jej brak. Za to ma dwie inne. Pytanie - skąd? Patrz żydowski kawał.... Odpowiedz Link
nessie-jp Re: ??? 28.10.11, 23:38 pi.asia napisała: > To Czekolada zgubiła kurtkę, nie Ginestra Ale to Ginestra wpisała się w wątku o wpadkach i dowcipach z jakimiś sugestiami, gdzie to hohoho, można kurtkę zgubić. I ja bym bardzo chciała posłuchać, gdzie. To hohoho. Bo wydaje mi się, że innego sensu wpisywania się w wątku o wpadkach chyba nie ma? > i w ogóle już wyluzujcie, No, ale to chyba raczej odezwa do Ginestry, którą najniewinniejszy dowcip o antykurtce tak rozjuszył? Ja bym tylko chciała wrócić do lżejszego tematu wątku i posłuchać, jaką wpadkę miała na myśli Ginestra, pisząc o gubieniu kurtki poza domem. Odpowiedz Link
szprota Re: ??? 29.10.11, 12:41 pi.asia napisała: > To Czekolada zgubiła kurtkę, nie Ginestra i w ogóle już wyluzujcie, bo robi się > dziwna dyskusja na temat "kto co zrozumiał a czego nie i dlaczego oraz w jaki > sposób". OK, przepraszam, mnie po prostu zdziwił oburz Ginestry, że ośmieliłam się zacytować jej wypowiedź wplatając własny żart, który do tego jej nie rozbawił. Chyba odwykłam od jej sposobu komunikacji :) Wracając do rzeczy dziwnie zaginionych, mnie jakieś licho porwało moje dwie najulubieńsze tuniczki i pogrążam się w smutku. Odpowiedz Link
nessie-jp Re: ??? 29.10.11, 17:57 > Wracając do rzeczy dziwnie zaginionych, mnie jakieś licho porwało moje dwie naj > ulubieńsze tuniczki i pogrążam się w smutku. Ja zdołałam zgubić w maleńkim pokoiku druty rozmiaru 15 Odpowiedz Link
anutek115 Re: ??? 30.10.11, 09:32 nessie-jp napisała: > Ja zdołałam zgubić w maleńkim pokoiku druty rozmiaru 15 Odpowiedz Link
zla.m Re: Pokrewieństwo dusz 29.10.11, 13:12 > Bardzo podoba mi się dowcip Pi.asi i jest śmieszny, w odróżnieniu od "dowcipu" > Szproty. Jest ginestra jest i flejm!!! Yea yea, nudno było. Moja droga ginestro, za pozwoleniem, po co w ogóle pisałaś cokolwiek od "i" w słowie "Pi.asi"? Byłoby miłe zdanko. A tak to znowu wywołałaś wojnę. Tak, ty. PS Mi się OBA żarty podobały. I co na to psychologia? ;-))) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Pokrewieństwo dusz 30.10.11, 17:44 szprota napisała: > Coś takiego; ja tam jestem przekonana, że Kurtka M. spotkała swoją Antykurtkę i > po prostu anihilowała. A ja bym chciala, zeby powstala taka Antyginestra i anihilowala Ginestre z tego forum i wgl z Gazety *marzy* - wreszcie skonczyloby sie to dyktowanie fochów i dowcipów, ooo... P.S. Wybaczcie te musztarde po jatuni, ale dopiero teraz dopelzlam do interneta i predzej bym sie udusila nizeli takie smakowite odpuscila :> -- Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Pokrewieństwo dusz 30.10.11, 19:40 > P.S. Wybaczcie te musztarde po jatuni, ale dopiero teraz dopelzlam do interneta > i predzej bym sie udusila nizeli takie smakowite odpuscila :> Cuz, moja kochana. Wkiej miałaś cas na jenternet, toś się gziła ;P Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Pokrewieństwo dusz 30.10.11, 20:11 the_dzidka napisała: > Cuz, moja kochana. Wkiej miałaś cas na jenternet, toś się gziła ;P GZIIIIIIIIIIIK :D :D :D *znaczy sie kwik oczygwizda, ino po poznanskiemu w blubronarzeczu tak barzy* hihihihiiiiii Odpowiedz Link
chomiczkami Re: Pokrewieństwo dusz 27.10.11, 08:49 Moja własna matka zamiast szamponu użyła właśnie tego płynu. I jeszcze się dziwiła, że pieni się słabo. To zielone, tamto zielone... Odpowiedz Link
jota-40 Re: Pokrewieństwo dusz 28.10.11, 13:49 Czytam i kwiczę. Pokrewieństwo dusz, to właściwe określenie, odnajduję się bowiem w wielu Waszych akcjach. I ja wypiłam herbatę bez herbaty, gubiłam kurtki, buty, szaliki i rękawiczki (w domu, oczywiście) całej rodzinie i tak, wszyscy do mnie mają pretensję! A przecież ja tylko wykonuję porządki, od czasu do czasu... Wstawiłam na gaz kawiarkę z kawą, ale bez wody, a także kawiarkę z wodą, ale bez kawy. Regularnie mieszam herbatę, wyciągam skarpetę przy pomocy łyżeczki, skarpeta do zlewu, łyżeczka do kosza na śmieci. Noże wyrzucane z obierkami. Dziecko, ubrane obficie na spacer w epicentrum zimy, kokony, czapy, szale - dopiero na klatce szepnęło niepewnie: "Mamo, ale jeszcze butyy..." - stało bowiem jeno w skarpetkach... Chciałam odcedzić rosół, postawiłam durszlak w zlewie i... jarzynki mi zostały, nie powiem, ale rosół poleciał, hen. I tak dalej. Po prostu głęboko się zamyślam ;) Jeszcze a propos dyskusji językowej, pozwolę sobie dodać cosik dla R4F: "Se non è vero è ben trovato - nel senso di verosimile, è assolutamente comprensibile. Inoltre in italiano esiste l'espressione - è una bella trovata!- dove trovare ha il valore di inventare. Se non è vero, poco ci manca... Questa è l'espressione che si utilizza dalle nostre parti. Ma si capisce quello che vuoi dire con l'altra espressione la cui costruzione però è più francese che italiana, dove trovata ha il significato di plausibile. (Lilia de Feudis- Manfredonia) Forse è più una frase celebre. È una frase del filosofo italiano Giordano Bruno (del XVI secolo) e significa: se non è vero è stato inventato bene, se non è vero è ben inventato. " Także Kopaliński przypisuje autorstwo tego zdania Giordano Bruno (De gl' heroici furor, 1585). Odpowiedz Link
pi.asia Re: Pokrewieństwo dusz 29.10.11, 15:26 jota-40 napisała "Se non è vero è ben trovato - nel senso di verosimile, è assolu > tamente comprensibile. Inoltre in italiano esiste l'espressione - è una be > lla trovata!- dove trovare ha il valore di inventare. > Se non è vero, poco ci manca... Questa è l'espressione che si utilizz > a dalle nostre parti. > Ma si capisce quello che vuoi dire con l'altra espressione la cui costruzione p > erò è più francese che italiana, dove trovata ha il significato > di plausibile. > (Lilia de Feudis- Manfredonia) > > Forse è più una frase celebre. È una frase del filosofo italiano > Giordano Bruno (del XVI secolo) e significa: se non è vero è stato i > nventato bene, se non è vero è ben inventato. yyyyyy.... a po naszemu???? Bo zrozumiałam tylko zwrot poco ci manca chociaż nie wiem co to jest manca, i po co mi ona, chyba po nic ;) Odpowiedz Link
nessie-jp Re: Pokrewieństwo dusz 29.10.11, 17:59 > Bo zrozumiałam tylko zwrot poco ci manca chociaż nie wiem co to jest man > ca, i po co mi ona, chyba po nic ;) Ha, uwielbiam zmyślać takie "tłumaczenia", ja zrozumiałam, że świętoszkowaci bojownicy o wolność mają franszyzę na włoskie żarcie, o: "più francese che italiana"! Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Pokrewieństwo dusz 29.10.11, 18:48 He, ja lubię piosenkę o najpiękniejszej kozie "Piu bella cosa", no i jak Harry Belafonte śpiewa "dali mi banana" :D Odpowiedz Link
verdana Re: Pokrewieństwo dusz 29.10.11, 21:31 Kurtka kurtką. Jak małżonek ew. współtowarzysz zycia gubi kurtkę, to jest powod do zdziwienia najwyżej. Jednakże mąż moj osobisty zagubił piżamę, wyjściową w dodatku. Nie całą, tylko spodnie. To co mam o tym sądzić? Udało nam się też kiedyś zgubić slonia wysokości jednego metra w pokoju wielkości 12 m kwadratowych. Słoń odnalazł się po trzech latach, co dużo mowi o moim umilowaniu porzadku. Kiedyś wsypałam kakao do sosu pomidorowego,zamiast papryki. Po czym wprowadzilam kakao na stałe do przepisu - sos byl niezwykle udany. No i przygotowując się do matury nalałam esencji, wrzucilam cytryne, a gdy zaczęłam nalewać wodę, zorientowałam się, że zapomniałam o szklance... Odpowiedz Link
pi.asia Re: Pokrewieństwo dusz 29.10.11, 23:29 Verdana, kocham cię za tego słonia :) A co do fajnych "tłumaczeń" - zawsze rozśmieszał mnie klasyk gatunku "Ad maiorem Dei gloriam" (Dzięki Bogu jestem majorem) i inne takie: pecunia non olet - petunia nie omlet tuba mirum spargensonum - tutaj Mirka ma szparagi vol-au-vent a la financiere - lata z wiatrem pani skarbnikowa Bodajże Tuwim ze Słonimskim się tym cudnie bawili Odpowiedz Link
jota-40 Re: Pokrewieństwo dusz 30.10.11, 00:19 pi.asia napisała: "Se non è vero è ben trovato - nel senso di verosimile, è assolu > tamente comprensibile. Inoltre in italiano esiste l'espressione - è una be > lla trovata!- dove trovare ha il valore di inventare. > Se non è vero, poco ci manca... Questa è l'espressione che si utilizz > a dalle nostre parti. > Ma si capisce quello che vuoi dire con l'altra espressione la cui costruzione p > erò è più francese che italiana, dove trovata ha il significato > di plausibile. > (Lilia de Feudis- Manfredonia) > > Forse è più una frase celebre. È una frase del filosofo italiano > Giordano Bruno (del XVI secolo) e significa: se non è vero è stato i > nventato bene, se non è vero è ben inventato. yyyyyy.... a po naszemu???? Bo zrozumiałam tylko zwrot poco ci manca chociaż nie wiem co to jest manca, i po co mi ona, chyba po nic ;) " ...ale, ale, ja tam napisałam wyraźnie, że wyjaśnienia te kieruje do R4F, który zna włoski, a sugerował kilka postów wcześniej, że to w zasadzie nie jest włoskie przysłowie. Wiem, wiem, że w złym guście jest zamieszczać cytaty w obcym języku [pokornie spuszcza głowę]. Pisze tam otóż ktoś, iż we włoskim są inne wyrażenia, znaczące mniej więcej to samo, i to - według ktosia - bardziej popularne. Twierdzi też, że konstrukcja gramatyczna wyrażenia jest jakby francuska (myślę sobie, że to ten sam tekst, na który wpadł R4F i wszystko jest w sumie burzą w szklance wody;))). "Poco ci manca" - znaczy "niewiele brakuje";). Odpowiedz Link
nessie-jp Re: Pokrewieństwo dusz 30.10.11, 00:22 > "Poco ci manca" - znaczy "niewiele brakuje";). O borze szumiący, już nigdy nie powiem "niewiele brakuje" inaczej niż "po co ci Mańka"! Odpowiedz Link
pi.asia Re: Pokrewieństwo dusz 30.10.11, 08:12 > "Poco ci manca" - znaczy "niewiele brakuje";). niewiele brakuje = masz prawie wszystko = tylko ptasiego mleka brakuje. Ergo: manca=ptasie mleko. Odpowiedz Link
slotna Re: Pokrewieństwo dusz 30.10.11, 12:21 O, to ja tak chce z tym, co jota-40 dala :) Se non è vero è ben trovato - se nie wierze w trawe nel senso di verosimile - nie ma sensu w siedmiomilowych wrotkach è assolu tamente comprensibile. - ty dupku, przylozyles mi bila i mam kompres Inoltre in italiano esiste l'espressione - wszystkie trzy kawy parzone pod cisnieniem po wlosku una bella trovata! - ona piekna trawa! dove trovare ha il valore di inventare - bo czekoladka albo mydlo zawierajace w jednej trzeciej krem nawilzajacy wzmacnia ja by inwentarz mial lepsze walory Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Pokrewieństwo dusz 30.10.11, 14:09 Dziewczyny drogie - poki co kurtka sie nie znalazla, i poki co nadal uwzam, ze sama ja zgubilam, znaczy "porzadnie schowałam, co by sie nie zgubiła..." Jedynym plusem tego jest przeglad szaf i polek, ktory poskutkowal przekazaniem 3 odzien wierzchnich osobie bardziej wpasowanej w owe okrycia, oraz wyrzuceniem 1 pary klapek plastikowych, ktore nie posluzylyby juz do absolutnie niczego.... Licze poki co na Antosia... Odpowiedz Link
anutek115 Re: Pokrewieństwo dusz 30.10.11, 09:39 the_dzidka napisała: > He, ja lubię piosenkę o najpiękniejszej kozie "Piu bella cosa", no i jak Harry > Belafonte śpiewa "dali mi banana" :D > Moja siostra, żona Włocha dostawala zawsze ataku smiechu przy "una cosa d'affare, una cosa normale" (przepraszam znajacych wloski, ja nie znam i na czuja piszę), az wreszcie zaraziła szwagra i odtąd tłumaczenie tej dźwięcznej fazy na polski brzmi "jedna koza do zrobienia, jedna normalna koza". Odpowiedz Link
pi.asia Re: Pokrewieństwo dusz 30.10.11, 10:04 the_dzidka napisała: > He, ja lubię piosenkę o najpiękniejszej kozie "Piu bella cosa", no i jak Harry > Belafonte śpiewa "dali mi banana" :D Te, Dzidka, grzebiesz mi w zakamarkach pamięci!!! Dokładnie te dwie piosenki spowodowały moje wpadki antenowe w czasach gdy pracowałam w lokalnym radyju. Raz prezenter "podpisał" piosenkę słowami "To był Eros Ramazotti i Piu bella cosa, czyli Jaka piękna koza" a zrobił to tuż przed serwisem, który miałam czytać ja a ja nie byłam w stanie zacząć, mając przed oczami wizję pięknej kozy. A drugi raz inny prezenter łaskawie pozwolił mi zapowiedzieć Banana Boat Song, a ja wypaliłam że "teraz Harry Belafonte i jego banany". Ot, wspomnienia... PS. nie było to "Borejko Station" Odpowiedz Link
szprota Re: Pokrewieństwo dusz 30.10.11, 12:45 pi.asia napisała: Raz prezenter "podpisał" piosenkę słowami "To był Eros Ramazotti i Piu bella cosa, czyli Jaka piękna koza" ...w czasach mojego słuchania listy przebojów Radia Łódź Adaś Kołaciński inaczej jej nie zapowiadał. Odpowiedz Link
jota-40 Re: Pokrewieństwo dusz 30.10.11, 13:06 A pamiętacie, nawiasem mówiąc, taki piękny song Młynarskiego? Koza u rena, Krechę ma u rena koza, Ren ma ranne ramię, koza - guza i nic poza Guzem ze wzgórz ta koza! Denna morena, Drobne skalne z nią precjoza Spadły na lapońskie ranczo - tam, gdzie amoroso Prozą szeptał ren z kozą. Szpera ta koza i szpera ta koza po ranczo, Szperanie to domena kóz, Jedyna jodyny w krąg aura jęk rena rozdziera, A koza wciera ją w swój guz! Jodynę całą wciera... Lecz gangrena nie tknie rena, Bo los o to już sam dba I kozie reprymendę ren sam da - - że groza... A póki co, to sporawą krechę ma Ta koza, A póki co, to u rena krechę ma Ta koza, A póki co, to sporawą krechę ma - - świnia, nie koza! A póki co, to ta koza krechę ma! ...Slotna, proszę o więcej, proszę, proszę! Umarłam po stokroć ;DDD "Są w świecie dziś rachunki krzywd", lecz gdy tłum będzie gonił kogoś w strzępach munduru ślepą drogą, to póki co uchylę drzwi. Odpowiedz Link
zla.m Re: Pokrewieństwo dusz 30.10.11, 16:04 W hiszpańskim istnieje piękne słowo "curva", które oczywiście oznacza zakręt. Dla 16-letniej Polki to nieco wstrząsające, ale po jakimś czasie nauki daje się przyzwyczaić. Ale nie byłam w stanie przestać się śmiać ani wytłumaczyć znajomym Hiszpanom co mnie tak bawi, kiedy zobaczyłam wielki bilboard reklamujący jakieś opony. Opony świetnie wchodziły w zakręty, co było podkreślone i wyboldowane, więc słowo curvas rzucało się w oczy. A w ramach uatrakcyjnienia, na reklamie najpierw było widać wizerunki trzech uroczych pań, dopiero w tle opony... Odpowiedz Link
pi.asia Re: Pokrewieństwo dusz 30.10.11, 17:53 Po rumuńsku Croitura dupa mazura - ubrania według miary a to klasyka ściągnięta z innego forum: Alea iacta est — ale, jak tam jest? Aurea legenda — meteorolodzy kłamią Carpe diem — gdy jem karpia Caveant consules — czy państwo konsulostwo napiją się kawy? Corpus delicti — rozkoszne ciało Est modus in rebus — jest moda na rebusy In statu nascendi — w mieście rodzinnym Ius civile — wreszcie nie w wojsku Nomina sunt odiosa — nominacje pochodzą od Józefa Per aspera ad astra — ojciec ma nadzieję, że dostanie order Primo non nocere — tego samowara nie da się zalutować Primus inter pares — ksiądz prymas w łaźni Pro publico bono — tylko dla lepszej klienteli Sic ut est, aut non sit — jak tak dalej pójdzie, będę musiał sprzedać samochód Persona grata - stare pudło Occasio facit furem - trafił mi się gość z furmanką Quid quid latet apparebit - wszędzie latają jakieś kwity Odpowiedz Link
anutek115 Re: Pokrewieństwo dusz 30.10.11, 19:38 pi.asia napisała: > Alea iacta est — ale, jak tam jest? > Aurea legenda — meteorolodzy kłamią > Carpe diem — gdy jem karpia > Caveant consules — czy państwo konsulostwo napiją się kawy? > Corpus delicti — rozkoszne ciało > Est modus in rebus — jest moda na rebusy > In statu nascendi — w mieście rodzinnym > Ius civile — wreszcie nie w wojsku > Nomina sunt odiosa — nominacje pochodzą od Józefa > Per aspera ad astra — ojciec ma nadzieję, że dostanie order > Primo non nocere — tego samowara nie da się zalutować > Primus inter pares — ksiądz prymas w łaźni > Pro publico bono — tylko dla lepszej klienteli > Sic ut est, aut non sit — jak tak dalej pójdzie, będę musiał sprzedać sam > ochód > Persona grata - stare pudło > Occasio facit furem - trafił mi się gość z furmanką > Quid quid latet apparebit - wszędzie latają jakieś kwity Gość z furmanką mnie bardzo podszedł :D. I dla lepszej klienteli. I ksiądz prymas w łaźni :D. Odpowiedz Link
joanna_ewa_scotland Re: Pokrewieństwo dusz 12.01.17, 09:25 Non omnia possumus omnes - Nie wprowadzac oposow do omnibusu Odpowiedz Link
vi_san Re: Pokrewieństwo dusz 12.01.17, 14:10 Ja kiedyś gotowałam niejako równolegle - ziemniaczki i wspaniały, gęsty gulasz. Pora była stosowna, dziubnęłam kartofla, okazał się być dobry, wyłączyłam gaz, odwróciłam się po ściereczkę, złapałam garnek, uchyliłam pokrywkę i odcedziłam. Oczywiście gulasz. I nawet się dziwiłam co ta woda tak wolno leci... Tatuś mój pijał herbatę "po PRLowsku - w zwykłej szklance ujętej w słomkowy lub aluminiowy "koszyczek". No i kiedyś szykując sobie napój nasypał herbatę [nie uznaje "szczurów"], zagotował wodę i obficie chlusnął. Okazało się tylko, że do koszyczka zapomniał wstawić szklankę... Odpowiedz Link
mariamm87 Re: Pokrewieństwo dusz 12.01.17, 15:51 Ja rano robię sobie herbatę, a mężowi kawę zbożową. A ponieważ poranki to zdecydowanie nie moja pora dnia to często mąż dostaje swoją kawę z plasterkiem cytryny ;) Odpowiedz Link
guineapigs Re: Pokrewieństwo dusz 12.01.17, 17:50 Podobno kawa z cytryną jest świetna na kaca. Proponuję zatem wieczór wcześniej zapodać Mężowi jakieś procenty, a rano dnia następnego tradycyjnie: kawa z cytryną. Może wtedy, zamiast mleć w ustach przekleństwa, będzie błogosławił. Ja nie mam wielu takich dziwnych przeżyć jak Wy oprócz tego, że wszystko gubię po czym znajduję kilka dni później w tych miejscach, które naprawdę, dokładnie i z mozołem przeczesywałam wcześniej. Najczęściej są to kieszenie i torebka. Tam potrafię znaleźć nawet banknoty (w kieszeniach oczywiście po wypraniu, a jakże by inaczej być mogło?) Ot dziś - poszłam wydrukować dwie strony bo nie mam drukarki, schowałam do kieszeni memorystika, doszłam do auta, i dla świętego spokoju sprawdzam, gdzie onże memorystik jest. I oczywiście go nie ma nigdzie, a w kieszeni spodni to już na pewno nie, sprawdzałam sto razy. Idę zatem z powrotem z nosem przy chodniku - nie ma. No trudno, zgubiłam. Wracam do domu, zamieniam spodnie na tzw. dresy i co znajduję? Memorystika grzecznie siedzącego w kieszeni spodni. Jak ja go nie znalazłam wcześniej to nie wiem, to Diabeł musiał tu coś gmerać. Aha, jakby kto pytał o Pożeracza Skarpetek - aktualnie On rezyduje u mnie i chyba bardzo Mu się u mnie podoba. Mamy niepisany Układ - ja kupuję skarpetki, a On je zżera. Myślę, że jakoś cichaczem wszedł w układ z Pralką i Suszarką, a i Kaloryfer nie odmówił Mu pomocy w aprowizacji. Odpowiedz Link
iskrzy_54 Re: Pokrewieństwo dusz 12.01.17, 18:16 Tam potrafię znaleźć nawet banknoty (w kieszeniach oczywiście po wypraniu, a jakże by inaczej być mogło?) Wyprałam dziecku zegarek komunijny, nieco później dowód osobisty i kartę kredytową oraz niezliczone chusteczki higieniczne tudzież banknoty (sobie i dziecku) - nie dziwię się Natalii, że wyprała komórkę. Udało mi się także spalić kilkanaście czajników z gwizdkiem, w moim małym mieszkaniu "wyparowało" kilka par nożyczek, liczne śrubokręty oraz 5 posrebrzanych łyżeczek do kawy. Skarpetki staram się kupować takie same - nie ma problemu z dobieraniem par. Odpowiedz Link
zuzudanslemetro Re: Pokrewieństwo dusz 12.02.17, 15:48 z Natalią czasem odczuwam pokrewieństwo. Na przykład: - boże narodzenie dwa lata temu. Kroiłam coś mega ostrym nożem i nikt nie wie, jakim cudem urżnęłam sobie kawał palca. U prawej ręki a nóż też trzymałam w prawej. Jechałam potem na SOR taksówką, a taksówkarz zabawiał mnie anegdotą, jak to jego teściowi mieli zakładać by-passy a obudził się bez nogi, bo za krótko przycięli żyłę. - w tym roku chciałam rodzinie upiec makowca i struclę z niczym ("strucla z niczym" bo moja babcia zawsze piekła jedną z makiem, a drugą z konfiturami, które zawsze jakoś wyciekały, więc wychodziła strucla z niczym). Powodowana, rzecz jasna sentymentem, bo moja babcia zawsze takie piekła na święta. Przysięgam, że umiem piec drożdżowe ciasto i drożdże do tego stopnia mnie słuchają, że niespecjalnie muszę przestrzegać zasad. A tymczasem wycięły mi psikusa i za nic rosnąć nie chciały. No nic, stwierdziłam, że nie będę marnować maku ani pigwowej konfitury, ale ciasto upiekę. Tyle, że w formie chałek. Zaplotłam, wsadziłam do pieca, ostudziłam, pięknie polukrowałam i obsypałam jadalnym złotem. Piękne były. Można było nimi na przykład wybić szybę albo dokonywać napadów rabunkowych i posługiwać się nimi jak obuchem. - kiedy moja córka była malutka, piła mleko, jak to dzieci. Ale nie z cycka tylko z flaszki. Wstałam o świcie, poszłam robić mleko. Pieczołowicie odmierzam ilość łyżeczek i jeszcze bardzo uważam, żeby się nie zamyślić i nie machnąć w rachubie. Jakoś przy ósmej łyżeczce zorientowałam się, że chcę zrobić dziecku potwornie mocną kawę. W kontekście ostatniego to nie wiem, jak Natalia przeżyła niemowlęctwo swoich dzieci. Chyba, że karmiła piersią i to w dodatku nie własną a Robrojczą. Odpowiedz Link
tt-tka Re: Pokrewieństwo dusz 12.02.17, 17:29 Zuzu, udalo Ci sie ustalic, co dodalas do tego zabojczego ciasta ? Jestem zainteresowana. Odpowiedz Link
zuzudanslemetro Re: Pokrewieństwo dusz 12.02.17, 17:56 będziesz robić napady rabunkowe czy masz za dużo szyb? :) Pojęcia nie mam, robiłam standardowo, problemem było to, że w mieszkaniu u mojej matki za nic nie chciało rosnąć. U mnie w domu rośnie nawet przy otwartym oknie. Możliwe, że mąka była jakaś trefna. Odpowiedz Link
tt-tka Re: Pokrewieństwo dusz 12.02.17, 18:47 Jak nie masz pojecia, to co komu po wiedzy, jak chcialam to ciasto wykorzystac ? :) PS Zawsze moze sie przydac. Wyznaje zasade, ze lepiej jest umiec niz nie umiec ;) Odpowiedz Link
guineapigs Re: Pokrewieństwo dusz 12.02.17, 18:52 E tam, od razu napady. Ja myślę, że może dla samoobrony. Idzie sobie taka tt-tka, babeczka 'owszem owszem' (powiedzenie mojej śp. Babci - 'owszem owszem' znaczyło: elegancka, zadbana, wszystko na swoim miejscu), w ręcach torby - to się nie wywinie, rech rech rech - mysli sobie oprych. Podchodzi, zagaja, łapy pcha tam gdzie nie powinien - a tu jak mu tt-tka bułką nie zapieprzy!!!! Odpowiedz Link
tt-tka Re: Pokrewieństwo dusz 12.02.17, 19:20 O wlasnie, samoobrona ! Bardzo dobry pretekst :) Noszenie przy sobie pieczywa, nawet machanie torba z pieczywem jest niekaralne, o. Odpowiedz Link
zuzudanslemetro Re: Pokrewieństwo dusz 12.02.17, 21:06 dobra, tak naprawdę doskonale wiem, co zrobiłam źle, ale strasznie jest mi z tego powodu głupio :) Odpowiedz Link
tt-tka Re: Pokrewieństwo dusz 12.02.17, 22:37 zuzudanslemetro napisała: > dobra, tak naprawdę doskonale wiem, co zrobiłam źle, ale strasznie jest mi z te > go powodu głupio :) Dobra, dobra, jesli przez pomylke sypnelas cementu zamiast maki... naprawde jestem ciekawa, ale jesli Ci strasznie glupio, to nie pisz. Choc szkoda, pol nocy bede myslala, co to moglo byc :) Odpowiedz Link
zuzudanslemetro Re: Pokrewieństwo dusz 13.02.17, 08:20 napiszę jednak, bo muszę czymś zająć myśli: otóż robiłam to drożdżowe jak na chleb tyle, że z cukrem. |Sztuczkę tę wcześniej stosowałam i myk polegał tylko na tym, żeby zrobić ciasto luźniejsze niż na chleb i zamiast wody użyć mleka. Tu zrobiłam tak samo, tyle że nie chciało za nic wyrosnąć i sądzę, że to jednak była wina mąki. Jak mi przejdzie uraz spróbuję jeszcze raz z mąką, z jakiej zawsze robiłam i zobaczymy. Odpowiedz Link
zuzudanslemetro Re: Pokrewieństwo dusz 13.02.17, 08:21 A cementu zamiast mąki użył kiedyś mój kolega, który się uparł zagęścić sos do gołąbków. Trzy razy mu zwracałam uwagę, żeby uważał, bo obok worka z mąką jest worek z cementem. Smaczku dodaje fakt, że kolega był zawodowym kucharzem. Odpowiedz Link
pi.asia Re: Pokrewieństwo dusz 13.02.17, 15:49 zuzudanslemetro napisała: > A cementu zamiast mąki użył kiedyś mój kolega, który się uparł zagęścić sos do > gołąbków. Trzy razy mu zwracałam uwagę, żeby uważał, bo obok worka z mąką jest > worek z cementem. Smaczku dodaje fakt, że kolega był zawodowym kucharzem. Zuzu, Twój wpis potwierdza to, co sama zauważyłam - że zawodowym kucharzom bardzo często szwankuje "kuchenny elementarz", czyli wiedza absolutnie podstawowa. Mój ślubny był przez czas jakiś szefem kuchni w warszawskiej restauracji. A w domu ja gotuję, bo on potrafi koncertowo spaprać najprostszą potrawę. Do gulaszu dla dwóch osób wsypał dwie torebki sosu do pieczeni "żeby było lepsze". Sos można było kroić i był ohydny. Kupionego pieczonego kurczaka wsadził do piekarnika, żeby nie ostygł i nastawił na 250 stopni. Po kwadransie kurczak przestał być jadalny. Postanowił usmażyć pstrągi na obiad (ryby robi pyszne), ale miał problem, bo patelnia okazała się za krótka, więc postawił na gazie blachę do ciasta i na tym próbował smażyć. Środek pstrąga był przypalony, końcówki surowe, blacha do wyrzucenia. O tym, że rybę można przekroić na pół jakoś nie pomyślał. Ale fantazję w tej restauracji miał. Najpierw nałgał, że skończył szkołę gastronomiczną, potem rządził w kuchni młodymi kucharzami i od nich się dowiadywał, co i jak. Robił to genialnie. Np. klient zamawia Strogonowa. Mój chłop woła młodego i rzuca hasło: Strogonow. Mów. Młody bierze głęboki wdech i zaczyna : kroję wołowinę. Mój chłop: co robisz???? Młody, spłoszony: myję mięso.... Mój chłop: No właśnie! Myjesz! I co dalej? W ten sposób sporo się dowiedział. A raz klient zamówił pstrąga po królewsku. Chłop nie wiedział, o co kaman, więc doprawił pstrąga wg swojej tajemnej receptury, usmażył, i - żeby było "po królewsku" - nałożył pstrągowi na łeb.... koronę wyciętą z ogórka. Dla pewności przykleił ją majonezem. Klient zjadł, wezwał kucharza i orzekł, że ten pstrąg nawet nie leżał obok pstrąga po królewsku, ale był tak smaczny, że wszystko wybacza. I jeszcze dał napiwek. Odpowiedz Link
zla.m Re: Pokrewieństwo dusz 12.02.17, 19:03 zuzudanslemetro napisała: >Piękne były. M > ożna było nimi na przykład wybić szybę albo dokonywać napadów rabunkowych i pos > ługiwać się nimi jak obuchem. Krótko mówiac - upiekłaś bojowy chleb krasnoludów :D Odpowiedz Link
bupu Re: Pokrewieństwo dusz 12.02.17, 22:52 Poranek. Poszłam do kuchni zrobić sobie herbatę na rozpęd. Postawiłam szklankę i włączyłam czajnik, gdy przypałętał się kot i stanowczo zażądał swojego ulubionego jajka. Wzięłam zatem kurzy znosek ze spiżarni, po czym poszłam do kuchni i zamiast do kociej miski spróbowałam wbić to jajo do szklanki z herbatą. Na szczęście otrzeźwiałam zanim skorupka pękła. Odpowiedz Link