Dodaj do ulubionych

Rzucanie kuprem

28.09.11, 10:45
Myślałam i pisałam ostatnio dużo w związku z Marszem Puszczalskich. I coś mnie tknęło.

„W czasie przerwy pchnąłem koleżankę na gablotkę z gazetką. Zanalizuję motywy mego postępowania” – brzmiał temat ćwiczenia z autoanalizy, zadanego ostatnio uczniowi Lelujce. Niestety, klasa Ib nadal nie dorastała do stawianych jej wymagań. DALEKO POSUNIĘTY INFANTYLIZM – notowała pani Jedwabińska (...), zapisując też z niechęcią bliską zgrozy odpowiedź (...) ucznia (...): „Nic nie mam do gablotki, a już zwłaszcza do gazetki. Ale czemu ta Baśka tak kuprem rzuca?” Pamiętała do dziś ten ryk śmiechu, jaki wywołała w klasie, odczytując odpowiedź Lelujki. Pamiętała też swoje uczucie bezradnego zdumienia, bliskie szoku: spodziewała się po klasie całkowicie różnej reakcji – oburzenia, potępienia lub choćby zdystansowania się od Lelujki – a tu coś takiego!

To dziwne, dziwne - ale zawsze jak to czytałam, miałam odczucie, że autorka stoi po stronie klasy, a nie nauczycielki. Tak jakby to o rzucaniu kuprem było faktycznie dobrym usprawiedliwieniem. Albo przynajmniej dobrym żartem. Że niby pchnięcie koleżanki jest oczywiście złe, ale rzucanie kuprem też jest niehalo, więc trudno się Lelujce dziwić, że nie wytrzymał. Naprawdę dziwne, ale tak ten fragment odczytywałam. 8-/ Też tak to odbieraliście?
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Rzucanie kuprem 28.09.11, 12:29
      Nie, dla mnie w tym fragmencie Ewa opisana jest jako osoba kompletnie oderwana od rzeczywistości - czyta taki tekst klasie licealistów i spodziewa się "oburzenia" a nie "ryku śmiechu", podczas gdy nie trzeba mieć doktoratu z psychologii, by przewidzieć, iż klasa zachowa się dokładnie tak, jak się zachowała. Nie, nie dlatego, że była bandą zimnych drani nieczułych na przemoc fizyczną wobec koleżanki, lecz dlatego, iż w wieku nastoletnim głupawkę w grupie może wywołać tzw. byle czym, a użycie słowa "kuper" (normalnie nie stosowanego do ludzi) w odniesieniu do koleżanki i przeczytanie tegoż z pełną powagą przez wychowawczynię jak najbardziej się to takich "rozśmieszaczy" zalicza. Podejrzewam, że gdyby napisał "rzuca d..." to by się aż tak chętnie nie śmiali, większe prawdopodobieństwo, że więcej osób uznałoby to za grubiaństwo.

      (Tylko nie piszcie mi teraz, iż jedynie w moim LO przy czytaniu Karpińskiego przy zwrotce "kłócą powietrze ptaszkowie leśni/ a mój mi ptaszek nie śpiewa" klasa wybuchała rżeniem niepohamowanym i was to dziwi, bo w końcu co jest śmiesznego w jakimś starodawnym wierszydle o wiośnie...)
      • kooreczka Re: Rzucanie kuprem 28.09.11, 13:02
        Tyle śmiesznego co w kłótni o kutasa do czapki w "Dożywociu", które to parę strof czytaliśmy głośno pół godziny.
        • pampelune Re: Rzucanie kuprem 28.09.11, 13:14
          A ja jak czytałam z emfazą i autentycznym przejęciem na głos przed całą klasą na polskim Herberta! Apollo i Marsjasza! I dopiero przeczytawszy na głos niezapomnianą frazę zorientowałam się, nieboga.

          wstrząsany dreszczem obrzydzenia
          Apollo czyści swój instrument
          • kkokos Re: Rzucanie kuprem 28.09.11, 14:50
            już nie mówiąc o łacinie, kiedy to już po pierwszej lekcji pani prof. zażyczyła sobie być żegnana przez klasę słowami vale, magistra!

            o odmianie - ze dwa lata później - huius, huic... chyba nie ma co nawet wspominać


            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Rzucanie kuprem 28.09.11, 22:18
              U mnie w szkole w wc było napisane: Cuius huius eius condomus...
            • minerwamcg Re: Rzucanie kuprem 29.09.11, 11:42
              A tak, tak, myśmy też "walili" panią od łaciny :) Najpierw bawiło nas to szczerze, a potem się przyzwyczailiśmy.
        • gat45 Re: Rzucanie kuprem 28.09.11, 15:25
          A w mojej klasie kolega Karolek odczytał głośno i z wielkim przejęciem "zmarszczył brwi - i tysiące kobitek wnet leci..." - i tak skończyły się wszelkie dalsze studia nad "Redutą Ordona". Nawet tysiące matek, opłakujących dzieci czy knuty od Niemna do Chiwy nie dały rady : na samą wzmiankę o Reducie ktoś szeptał "tysiące kobitek" i klasa dostawała drgawek. Nauczycielka inteligentnie zrezygnowała.
          • klawiatura_zablokowana Re: Rzucanie kuprem 03.10.11, 10:46
            U nas entuzjazm budziły jeszcze dziewczęta na weselu Boryny, co chłopców rozruchały do tańca :)

            Ale i tak najlepsze jest studiowanie innych języków słowiańskich - te rosyjskie sutki, spiczki, zażygałki, słoweńska srajica i sraka, serbskie spuszczanie się po schodach, czeskie odchody autobusów... ;)
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Rzucanie kuprem 28.09.11, 13:43
        Nie, nie - to akurat nie chodzi o reakcję klasy - jest ona rzeczywiscie prawdopodobna (dzięki za urocze przyklady z życia, btw). Hasło wygłoszone przez Lelujkę - czy ono jest prawdopodobne? Chyba też, chociaż nie wiem, czy uczniowi nie byłoby jednak głupio tak szczerze wobec nauczycielki obwiniać koleżankę o prowokacyjne rzucanie kuprem. Ale chyba nie, zwlaszcza ze mial to byc test wytrzymalosci nauczycielki. Natomiast co mnie zdziwiło w tym tekście, to że Musierowicz jakby trzymała stronę Lelujki.
        • a.nancy Re: Rzucanie kuprem 30.09.11, 22:42
          w pewnym sensie trzymała stronę Lelujki - niekoniecznie dlatego, że pochwalała popychanie koleżanek, co po to, by uwypuklić sztywniactwo i zadęcie nauczycielki. zachowanie Lelujki nie jest może wzorowe, ale dość naturalne u chłopca w tym wieku - reakcja nauczycielki zaś zupełnie niewspółmierna i oderwana od rzeczywistości.
    • emae Re: Rzucanie kuprem 28.09.11, 13:51
      Zawsze rozumiałam to tak, że żadnej przemocy ani, co ważne, żadnych motywów postępowania w ogóle nie było - zderzyli się na korytarzu. "Rzuca kuprem" nie w sensie, że prowokuje, ale w sensie, że go potrąciła niechcący, odbiła się od niedźwiedziowatego Lelujki i wylądowała na gablotce. Stąd moim zdaniem żarty i stąd odpowiedź Lelujki - bo jakie motywy miał analizować, jeśli cała sytuacja była wypadkiem?
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Rzucanie kuprem 28.09.11, 14:58
        > w sensie, że go potrąciła niechcący, odbiła się od niedźwiedziowatego Lelujki i wylądowała na gablotce

        Chyba nie, bo wtedy po prostu napisałby: nie pchnąłem, tylko sama na mnie wpadła.
        • emae Re: Rzucanie kuprem 28.09.11, 15:20
          Ale po co pisać "po prostu" i marnować okazję, by pośmiać się z nadgorliwej nauczycielki? :) Jak dla mnie, ten fragment ma służyć właśnie wyśmianiu nadgorliwości Ewy, jej ankietek, psychologizowania, analizowania motywów postępowania itd. Przy okazji ukazany jest rubaszny, luzacki humor Lelujki.
          • olena.s Re: Rzucanie kuprem 28.09.11, 21:42
            A takze znow podkreślić polityczną osnowę książki.
            Ja odczytywałam to tak, że Ewa, przysłana do szkoły z ministerstwa w zamian za wywalonego politycznie Dmuchawca jest dla upolitycznionej klasy (czarne i fioletowe rocznice stanu wojennego, że przypomnę) przedstawicielką systemu, któremu daje się opór. Gazetka ('nie mam nic do gablotki, a zwłaszcza do gazetki' - dla mnie oznacza to tyle co 'nie jestem wandalem ani głównym dysydentem') - mogła być na przykład na temat zacieśniających się więzów odwiecznej przyjaźni z pokój miłującymi narodami przodującego ZSRR, nieprawdaż. A nawet jeżeli dotyczyła czegoś apolitycznego, to nie łudźmy się - powstała z nakazu grona pedagogicznego. Dla mnie odpowiedź Lelujki poza ewidentnymi jajami z nieszczęsnej Ewy J nie była więc broń Boże wyznaniem seksisty i potencjalnego gwałciciela, ale człowieka, który chce, żeby system dał mu spokój.
            Sytuacje wyjściową wyobrażam sobie raczej jako normalne przepychanki na przerwie, gablotka - a zwłaszcza gazetka - oberwała przypadkowo.
            • nessie-jp Re: Rzucanie kuprem 29.09.11, 20:06
              olena.s napisała:

              > A takze znow podkreślić polityczną osnowę książki.
              > Ja odczytywałam to tak, że Ewa, przysłana do szkoły z ministerstwa w zamian za
              > wywalonego politycznie Dmuchawca jest dla upolitycznionej klasy (czarne i fiole
              > towe rocznice stanu wojennego, że przypomnę) przedstawicielką systemu, któremu
              > daje się opór. Gazetka ('nie mam nic do gablotki, a zwłaszcza do gazetki
              > ' - dla mnie oznacza to tyle co 'nie jestem wandalem ani głównym dysydentem') -

              A owszem, to jak najbardziej tak. Przecież wiadomo, że zniszczenie gazetki o bratniej przyjaźni to nie było byle co, tylko poważna sprawa, wręcz działalność opozycyjna ;)

              Ale jednak autorka naprawdę mocno się zapędziła i naprawdę zbyt jednostronnie przedstawiła tę sytuację. To nie tylko Dmuchawiec stracił ulubioną pracę i szanse na karierę
              • teano1 Re: Rzucanie kuprem 30.09.11, 09:48
                nessie-jp napisała:

                >
                > Użyto jej jak pionka, krzywdząc przy okazji
                • chomiczkami Re: Rzucanie kuprem 02.10.11, 11:34
                  Przyznaję, że tego z brudnymi szmatami nie zrozumiałam... :)
                  • teano1 OT dla chomiczki - brudne szmaty 04.10.11, 17:41
                    chomiczkami napisała:

                    > Przyznaję, że tego z brudnymi szmatami nie zrozumiałam... :)
                    >
                    Chomiczko, chodziło mi o teorię samorództwa. Nas wprawdzie uczono, że z brudnych szmat powstają myszy (według Wiki - szczury) ale teoria pozostaje teorią. (Tzn oczywiście uczono o tej teorii jako o czymś co dawno zostało obalone :) I musieliśmy nawet pamiętać kto obalił najważniejsze punkty tej teorii (Redi w przypadku much i Pasteur w przypadku bakterii - to już był XIX wiek a nawet wtedy sporo naukowców wyznawało abiogenezę jako pełnoprawną teorię. A jednak okazało się w końcu że można ją co najwyżej wstawić na półkę w muzeum z podpisem "czego to ludzie z głodu nie wymyślą" że polecę Kargulem. I tak też się stało w przypadku Ewy - niektóre z jej teorii były tyle samo warte w zderzeniu z praktyką.)
              • kkokos Re: Rzucanie kuprem 30.09.11, 16:03
                > O tym, że krzywda dzieje się także Ewie, że także Ewa jest ofiarą politycznych
                > przepychanek, autorka już nie pomyślała

                miała wybór - ewa, znaczy. mogła udać się na emigrację wewnętrzną, mogła pójść do pracy w knajpie, na taksówce czy gdziebądź, gdzie pracowały jednostki szlachetne, a na układy z ustrojem nie idące, wywalane z pracy za politykę itd. moralnym obowiązkiem ewy było przeciwstawienie się złu w postaci politycznego gnębienia dmuchawca - choćby za cenę własnej złamanej kariery. ale ewie politycznie było wszystko jedno (dziś tak to odbieram, jako nastolatka czytając po raz pierwszy raczej widziałam ewę jako przekonaną o słuszności i konieczności walki z opozycją), a to już jest niewybaczalne

                w swojej naiwności
                > nie mogła zrozumieć, że ktoś może NIE LUBIĆ uczyć ani nie pragnąć być nauczyci
                > elem, a jednocześnie nie być złym i skrzywionym psychicznie człowiekiem ;)

                a tu oczywiście masz rację, pani MM zapewne tak rozumuje - choć w sprawie ewy myślę, że myślała to, co pisałam powyżej :)
                • nessie-jp Re: Rzucanie kuprem 30.09.11, 16:40
                  > miała wybór - ewa, znaczy. mogła udać się na emigrację wewnętrzną, mogła pójść
                  > do pracy w knajpie,

                  Hm, nie, nie mogła. Nie w konstrukcji, jaką dla niej napisała MM: dziewczyny samotnej, opuszczonej, dręczonej lękami, zapracowującej się, byle się "sprawdzić" i udowodnić swoją wartość innym (ta scena, gdy Ewa sobie przypomina, z jaką niechęcią i urazą Dmuchawiec stawiał jej dobre oceny mimo ciężkiej pracy). Nie z mężem takim jak Jedwabiński. Nie z małym dzieckiem.

                  Łatwo być wielkim opozycjonistą Ignacemu Borejce, który jako żywo dziećmi się nie zajmował nigdy i zupełnie, z całą świadomością, że wszystkim zajmie się żona (a potem najstarsza córka). Ewa w takiej sytuacji nie mogła liczyć na nikogo, bo przecież nie na Jedwabińskiego!

                  Ogólnie uważam, że postać Ewy jest najciekawszą i najbardziej wieloaspektową, jaką stworzyła MM
                  • kkokos Re: Rzucanie kuprem 01.10.11, 08:31
                    > Łatwo być wielkim opozycjonistą Ignacemu Borejce, który jako żywo dziećmi się n
                    > ie zajmował nigdy i zupełnie, z całą świadomością, że wszystkim zajmie się żona
                    > (a potem najstarsza córka). Ewa w takiej sytuacji nie mogła liczyć na nikogo,
                    > bo przecież nie na Jedwabińskiego!

                    ojej, oczywiście, że tak - ale to jest twoja wiedza dorosłej osoby dziś, a nie nastoletniej czytelniczki za komuny!

                    > Ogólnie uważam, że postać Ewy jest najciekawszą i najbardziej wieloaspektową, j
                    > aką stworzyła MM
                    • nessie-jp Re: Rzucanie kuprem 01.10.11, 16:20
                      > ojej, oczywiście, że tak - ale to jest twoja wiedza dorosłej osoby dziś, a nie
                      > nastoletniej czytelniczki za komuny!

                      No pewnie, przecież nie mówię, że nie! Rozmawiamy sobie teraz o tym, jak odczytujemy teraz te książki. Wtedy to ja miałam chyba 12 lat i czytałam "Opium" w kawałkach w Płomyczku, a i tak nie wszystkie kawałki miałam :)
                • olena.s Re: Rzucanie kuprem 03.10.11, 10:45
                  Ja tego tak nie widzę. Ewe postrzegam jako osobę politycznie nijaką, z bezmyślnej wygody akceptującą system (skądinąd poza domniemanymi agentami podsłuchującymi w kawiarni nie ma w książce żadnych zwolenników szczęśliwie minionego systemu. Nawet Pieróg wywalił Dmuchawca wyłącznie ze względów koniunkturalnych). Ona nie jest w żadnej mierze przeciwna opozycji - jest przeciwna chyba wyłącznie kłopotom, jakie może na nią i na klasę - ściągnąć demonstrowanie dysydenckich postaw (sprawa czarnych/jednobarwnych rocznic). I kiedy przymierza w końcówce książki fioletową bluzkę, to nie dlatego, że zagustowała w Kuroniomichniku, ale że uznała prawo ludzi do większej strefy wolności.
                  Troszeczkę podobną przemianę przechodzi ojciec Klaudiusza (?) - jeżeli ktoś na to zwrócił uwagę - najpierw chłopię nie chce się uczyć historii starożytnej, na co Borejko senior wrzeszczy "a jakiej historii chcecie się mianowicie uczyć" - czego Ida w liście nie rozwija, rzuca tylko znaczące "zresztą co ci będę pisać jeszcze ktoś przeczyta". PO czym Klaudiusz z papą zgłaszają się do groźnego Borejki że przemyśleli sprawę i chcą żeby im pożyczyć "różne książki", na moje oko albo z podziemia albo z zagranicy.
      • mankencja Re: Rzucanie kuprem 28.09.11, 16:13
        też to zawsze tak widziałam
      • slotna Re: Rzucanie kuprem 28.09.11, 18:59
        Zgadzam sie z twoja interpretacja.
    • minerwamcg Re: Rzucanie kuprem 28.09.11, 13:52
      Myslę, że nie ma co nadinterpretować. Lelujka jest przedstawiony jako młodzian skłonny do zagrań mocno infantylnych i takichż wypowiedzi - fakt, że nastolatki rzucają kuprem a ich koledzy maja skłonności do końskich zalotów (co absolutnie nie ma związku ani z gablotką ani tym bardziej z gazetką) w ten infantylizm, który zresztą diagnozuje Ewa wpisuje się całkiem logicznie. Nie sądzę, aby popchnięcie Baśki na gablotkę było wyrazem świętego oburzenia moralisty-Lelujki na wyzywające zachowanie rozpustnej koleżanki i jako takie zasługiwało ze strony MM na pochwałę, aprobatę, czy choćby zrozumienie. Głupi smarkacz głupio zrobił i równie głupio uzasadnił - to wszystko, co w historii Baśki z kuprem jest do zobaczenia.
      Mnie się podoba taki Lelujka - z jednej strony współczujący, rozumiejący, opiekuńczy, z drugiej infantylny, głupi, prostacki. Facet piętnasto-szesnastoletni często taki właśnie jest, co potwierdzam jako siostra starszego brata i kuzynka licznych kuzynów :)
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Rzucanie kuprem 28.09.11, 14:59
        > który zresztą diagnozuje Ewa wpisuje się całkiem logicznie

        Tak, no właśnie, jak dziś to czytam, to też stwierdzam, że nauczycielka miała rację. Dziwne, że dawniej czułam się jako czytelniczka postawiona przeciwko nauczycielce w tej sprawie. Jednak możliwe, że to subiektywna nadinterpretacja.
    • nessie-jp Re: Rzucanie kuprem 28.09.11, 16:44
      W pewnym sensie masz rację. Autorka jest ewidentnie przeciwko Ewie i jeździ po niej, jak może, ośmieszając nawet tak istotne zachowania, jak Ewy wizyta u rodziców Lelujki (Najświętszy Belfer Poznania, Dmuchawiec, miał głęboko w odwłoku, co się dzieje z Danką i zamiast porozmawiać z jej rodzicami po prostu zwala radośnie obowiązek na inne dziecko z klasy!).

      Cokolwiek Ewa zrobi, jest złe i głupie: czy to dekorowanie mieszkania, czy oddawanie Aurelii pod opiekę sąsiadki, zamiast puszczania sześciolatki samopas po świetlicach, czy stanie w kolejce po wędlinę (a trzeba było wziąć ryczące, duże dziecko na ręce i udawać, że to małe i się należy kolejka uprzywilejowana, jak święty Ignacy Borejko), czy próby poradzenia sobie z wyzwaniami pedagogicznymi (Ewa nie miała ani przygotowania, ani chęci zostać nauczycielką), czy to próby zmierzenia się ze swoimi lękami i bólami (och, gdybym tak mogła się cofnąć w czasie i kopnąć Dmuchawca w tę nadętą, samozadowoloną dupę człowieka zdrowego, który nie cierpiał nigdy na żadne fobie i nie potrafi w ograniczonym rozumku pojąć, że to realne cierpienie!)...

      Doskonale wpisuje się w to także ośmieszanie Ewy przez cytowanie jej oburzenia na zachowanie Lelujki. Oczywiście, że klasa miała prawo się śmiać, a ta Ewa taka głupia, taka zła nauczycielka, taka tchórzliwa miernota, nie rozumiała...!


    • ananke666 rzucanie oceną 28.09.11, 18:44
      Kuper kuprem, o osłupienie przyprawia mnie taki tekst:

      - Masz dobry kontakt z tym dzieckiem? - spytał wreszcie Dmuchawiec takim
      tonem, jakby sam sobie udzielił już odpowiedzi.


      Spotykam po latach dawnego nauczyciela. A on mi wyjeżdża z takim tekstem. W dodatku o moim dziecku mówi "to dziecko".
    • ssssen Re: Rzucanie kuprem 30.09.11, 09:03
      > Też tak to odbieraliście?

      Nie. Naciągana teoria.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka