pi.asia
07.02.12, 19:50
Ta scena, gdy Lonia i Ignacy rozmawiają w kawiarni nad przyszłością Ignacego i Mili nie dawała mi spokoju.
Oni uzgadniają imię dla córeczki, gdy wpada Mila żeby zabrać Lonię na tańce.
Oczywiście Mila jest zaskoczona widokiem Ignacego.
"- Hm... czy idziesz z nami potańczyć? - zwróciła się do Loni. - Czy też.... a może ja wam przeszkadzam? (...) Słuchajcie, ale wy jesteście razem, tak? (...) Tak, Milu, jesteśmy razem".
Potem Mila z Ignacym flirtuje, tańcuje, wreszcie razem z nim wraca pieszo do Poznania, bez oglądania się na Lonię. A przecież ze słów "jesteśmy razem" wynika jasno, że Lonia jest z Ignacym na tyle blisko, że wypada zaprosić ich oboje.
I wrażliwa Mila, która zawsze dba, żeby nikogo nie urazić, po prostu odbija Ignacego Loni...