Dodaj do ulubionych

Wesele Idy w domu

19.02.12, 15:42
Jak one się z tym wszytskim wyrobiły ? Imho to niemożliwe. Wstały o szóstej rano i w try miga przygotowały całe weselne przyjęcie- udziec, jabłka hesperyd, tort itd. itd Przecież to jest od groma roboty, a do tego dochodzą przecież jeszcze same przygotowania do ceremonii. Jakoś trudno mi uwierzyć, że Idusia z mamą Borejką ot tak sobie zdjęły fartuszki i z marszu pognały do kościoła. O ile ja pamiętam swój własny ślub;) mnie i mojej mamie prawie cały dzień zajął fryzjer, wizazystka, manikiurzystka, fotograf itp. To niemożliwe.
Obserwuj wątek
    • ding_yun Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 15:52
      Mnie też się to wydaje mało realistyczne. Idusia wprawdzie mogła nie brać udziału w przygotowywaniu jedzenia tylko zajmować się własnym makijażem i fryzurą, ale to i tak nie zmienia faktu, że reszta kobiet z rodziny B. również musiała mieć chwilę czasu, żeby zadbać o swój wygląd przed ślubem siostry i córki. W ogóle cała ta idea wesela szykowanego na łapu-capu na ostatnią chwilę przyprawia mnie o dreszcz przerażenia. Dziwne, że Idusia się na to zgodziła, wiedziała, ze dzień wcześniej będzie Wigilia i straszne zamieszanie w domu, mogła wybrać inną datę ślubu, skoro planowała wesele w domu.
      • deszcz.ryb Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 16:02
        Owszem, ta sprawa z weselem po Wigilii rzeczywiście jest niezbyt dobrze przemyślana. Ale mnie się to wydaje prawdopodobne, bo wystarczy spojrzeć na autorkę wątku, żeby odkryć podejście "z drugiej strony" - autorka zaplanowała, że w dzień ślubu załatwi I makijaż, I fryzjera, I manicure, I zdjęcia - też mi się to wydaje takie na łapu-capu - zbyt wielkie nagromadzenie czynności, które można zrobić w innym terminie. Bo to tez powoduje zamieszanie i nerwy [typu: "już od pół godziny powinnam być u kosmetyczki, a tu fryzjer jeszcze nie skończył"].
      • totorotot Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 23:21
        wizażystka? fryzjerka? sesja?
        ;-))))))))))) Ida to piękna kobieta, z gatunku tych, które wstają rano, opłukują twarz, delikatnie podkreślają urodę puszkiem z pudrem i maskarą, rozpuszczają sploty i wyglądają olśniewająco. Wizażystka niepotrzebna ;-) ani tym bardziej makijażystka, naklejająca akrylowe kryształki w kształcie serduszek na szpony.
        Wstajesz rano, wstawiasz udziec zmarynowany do piekarnika. WŁĄCZASZ PIEKARNIK.
        z tortem to chyba gotowe blaty przekładane śnieżką, bo na tyle mi akurat starcza inwencji, ale może panie były bieglejsze w sztuce kulinarnej. jabłka hesperyd jakoś się robiło w trymiga coś mi się kojarzy. DA SIĘ.
        • croyance Re: Wesele Idy w domu 28.02.12, 16:11
          Co do gotowania sie nie wypowiem, ale ja przed swoim slubem nie bylam u fryzjera, nie mialam manikiuru ani pedikiuru, normalnie wieczorem umylam wlosy, a rano wstalam, ubralam sie i poszlam wyjsc za maz. O ile pamietam, wieczorem zrobilam maseczke na twarz sobie i to wszystko.
          • seidhee Re: Wesele Idy w domu 07.03.12, 09:34
            croyance napisała:
            > ja przed swoim slubem nie bylam u fryzjer
            > a, nie mialam manikiuru ani pedikiuru, normalnie wieczorem umylam wlosy, a rano
            > wstalam, ubralam sie i poszlam wyjsc za maz.

            Przybij piątkę :D
            • dakota77 Re: Wesele Idy w domu 07.03.12, 13:30
              Ja tez wam przybijam piatke:). U fryzjera bylam, ale jakis tydzien przed slubem, ostrzyc sie, zeby sie wlosy dobrze ukladaly. U kosmetyczki tez nie bylam, makijaz i manicure robilam sama.

              Zamiast wesela byl obiad dla najblizszych. Jedyna ekstrawagancja bylo pojechanie do slubu wypozyczyonym Mercedesem E-klasa:)
              • truscaveczka Re: Wesele Idy w domu 07.03.12, 18:22
                Z pewnym zażenowaniem stwierdzam, że ja chyba się nie umalowałam do ślubu. I nie stroiłam. I pizza była na poweselny poczęstunek ;)
            • ananke666 Re: Wesele Idy w domu 14.03.12, 01:16
              I ja przybijam piątkę. Malowałam się sama, poszłam w zwykłych rozpuszczonych włosach. Suknię białą miałam, na żądanie pana młodego. Na własne życzenie za to miałam czerwone buty i czerwone róże.
              Za to do ślubu pojechałam lincolnem, o! Świadka.
              Co prawda czarnym i krótkim, a nie białym i długim, ale lincolnem! (tupie ślubną szpilką nabytą okazyjnie na Allegro)

              Zdjęcia robili koledzy. Na jednym jest sufit USC, na innym jakaś obca terenówka. Najlepsze jest z naszą córką, która na niespełna pięcioletniej twarzy miała wypisaną szaloną satysfakcję z powodu zdobycia jakże pożądanego... pudełeczka po obrączkach o_O
              • taka_prawda500 Re: Wesele Idy w domu 16.03.13, 00:46
                Ja również:) Też malowałam się sama (do obydwu ślubów), do cywilnego poszłam w kurtce skórzanej, bluzeczce uszytej w prezencie przez koleżankę, kolorowej spódnicy tiulowej kupionej wcześniej na sylwestra i kozaczkach skórzanych przerobionych przez szewca (mąż był cały w skórach, goście też w większości - cóż, taki lubię klimat), do kościoła dwa dni później w kiecce odkupionej za grosze od koleżanki w której owa koleżanka brała ślub 2 miesiące wcześniej;-)
                Do cywilnego pojechałam tramwajem, do kościoła jakimś samochodem świadka.
                Zdjęcia robił znajomy kolegi.
                Tylko fryzjer był potrzebny, nie miałam jakoś chęci sama się babrać z "gofrownicą" (mam gęste lecz cieniutkie włosy i pogofrowane wyglądały wtedy najlepiej), fryzjerka mi pięknie pofałdowała włoski w jakąś godzinkę - wytrzymały do końca jednego (w małej knajpce - dla przyjaciół) i drugiego (w domu cioci męża, a raczej już ex-męża ;-) - dla rodziny) wesela:)
                Aaa i jeszcze tylko pojechałam odebrać wiązanki w kwiaciarni, to wszystko:)
    • deszcz.ryb Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 15:55
      Bez przesady z tym czasochłonnym fryzjerem i makijażystką - o ile się nie robi ogromnie skomplikowanej, czasochłonnej fryzury i zgra się wszystko w czasie, to obie te rzeczy można załatwić w półtorej godziny.

      Manicure można zrobić dzień wcześniej, a sesję zdjęciową najrozsądniej jest w ogóle przełożyć na inny dzień.

      Poza tym z tego co pamiętam, to chyba wcale nie jest powiedziane, że Ida korzystała tego dnia z fryzjera i kosmetyczki [jestem jakoś dziwnie pewna, że żadnych sesji zdjęciowych i manicure nie było - Ida to rozsądna dziewczyna ;) ], chyba fryzurę i makijaż Ida wykonała we własnym zakresie? Poza tym: w domu oprócz Idy i mamy Borejko były jeszcze 3 dorosłe (albo prawie dorosłe) dziewczyny/kobiety. Przypuszczam, że one wszystkie miały odpowiednią moc przerobową żeby tego wszystkiego dokonać. :)
      • iwoniaw Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 16:16
        Też myślę, że żadnych wizażystek i makijażystek tam nie było, zapewne Idusia się sama nawet uczesała, podobnie jak matka i siostry, ciasta pewnie były pieczone wcześniej - jak to na święta, przed wigilią przecież, więc wrzuciły mięsiwa do piekarnika i voila - po robocie ;-)
        Ja się raczej zastanawiam, jak to się stało, że Ida na swym weselu oprócz "gości wigilinych" miała tylko stryja z żoną (a nawet siostry stryjecznej nie, ani żadnej przyjaciółki - po raz kolejny widać, jak w praktyce wygląda u Borejków to bogate życie towarzyskie i zażyłe stosunki z milionami serdecznych przyjaciół...) - bo że Marek ma amputowaną całą przeszłość, pokrewieństwo i koleżeństwo, to wiadomo...
        • karolina.delila Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 16:20
          Gizeli, " cudownej przyszywanej babci dziewczynek" też nie zaprosili:P
        • dziennik-niecodziennik Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 19:51
          a kogo miala miec na obiedzie weselnym w domu, gdzie po zaproszeniu najblizszej rodziny juz bylo ciasno?...
      • karolina.delila Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 16:19
        haha, a kiedy miałam mieć wizazystkę, fryzjera i manikiurzystkę jak nie w dzień ślubu? Mam dość słabe cienkie włosy, które trzeba ułożyc tego samego dnia, paznokcie tak samo, a makijaż - co miałam poprzednego dnia się umalować?:):)
        • pi.asia Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 17:21
          Manikiur robiły sobie same, mamie też. Fryzjera Ida zafundowała siostrom wcześniej, w ramach poprawiania wizerunku rodziny w oczach przyszłej teściowej. I Pulpa, i Nutria miały włosy o naturalnym skręcie, więc dobre ostrzyżenie było podstawą. Parę dni później wystarczyło włosy umyć i wysuszyć na szczotce, żeby się same ładnie ułożyły. Makijaż Ida robiła sobie sama, wszak Monika Pałys, przybywszy do Poznania w jakiś czas później, stwierdziła, że Ida jest jak zwykle nieumiejętnie umalowana.

          Natomiast szykowanie uczty weselnej w dzień wesela mnie powala. Bo co z tego, że ich jest tam całe stado? Nieprzytomną z wrażenia Idę trzeba trzymać z daleka od kuchni, żeby po pierniku ze smalcem udźca nie natarła dla odmiany olejkiem migdałowym albo rumowym.
          Z kolei Natalia ma tzw. maślane łapy, więc też dużo nie pomoże.
          A tu do zrobienia są jabłka Hesperyd (piekarnik), tort (piekarnik), pieczone mięsiwo (piekarnik), jakieś sałatki, dodatki, ułożenie tego wszystkiego, ozdobienie, podanie...
          A dodajmy, że cała rodzina jest nieprzytomna ze zmęczenia po wigilii (barszcz z uszkami, śledź z grzybami, śledź z marchewką, śledź w buraczkach, karp smażony, karp po żydowsku, pierożki grzybowe, pierożki z jabłkiem, pierożki z makiem, kutia i mleko makowe) i po wydarzeniach owego wieczoru - upadek Ignaca z drabiny, pobyt Rumunek, wizyta Marka z matką, wizyta Grzegorza.
          Mnie zastanawia, po jakiego grzyba jeszcze się wszyscy pchali na pasterkę, z której wrócili po pierwszej w nocy, i jeszcze trzeba było prać i upinać Idusiowy welon.
          Słowo daję, mieli szczęście, że kaloryfery nie grzały i goście wcześnie poszli, boby Borejkówny padły nosami na stół i rozgłośnie zachrapały.
          • zla.m Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 19:19
            > Natomiast szykowanie uczty weselnej w dzień wesela mnie powala.

            Mnie powala ten dialog, który odbył się - a jakże - w dzień wesela:

            "- Jezu! - zakrzyknęła nagle mama Borejko.
            - Cóż tam znów takiego, Milu? - cierpliwie zwrócił się do niej małżonek.
            - To jest bardzo dobry pomysł. Świetny, doprawdy, deser.
            - O czym ty mówisz, gołąbko?! - zirytował się ojciec.
            - Ja? O naszym menu. Nie pamiętasz? Sam nazwałeś ten deser „Złote jabłka Hesperyd”. Tanie to i szybkie, a jakie efektowne! Idusia zawsze wycina takie śliczne listki z ciasta.
            - Z ząbkami i ogonkiem - dodała Idą, rada z pochwały.
            - Z czym?... - zdetonowało ojca.
            - Dobry pomysł - zgodziła się Gabriela. - Jabłka nadziejemy konfiturą z pigwy albo z jeżyn. I do każdego - po migdale. I po cząsteczce mandarynki."

            To jest dopiero pełen luz, w dzień(!) wesela dopiero wymyślać, co się poda... Zwłaszcza, że były to święta i nabycie jakiegoś składnika mogło być utrudnione.
            • pi.asia Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 19:43
              Menu miały chyba ustalone wcześniej, była mowa o ubijaniu kremów i robieniu tortu. Jabłka Hesperyd objawiły się jako jeszcze jeden deser.
              Konfitura z jeżyn lub pigwy oraz migdały najprawdopodobniej w domu były - Mila zawsze robiła przetwory.
              Zagadką pozostaje natomiast zdobycie w pierwszy dzień świąt mniej więcej trzech i pół kilograma szarej renety.
              No i pracochłonność tego deseru - jabłka obrać, wydrążyć środki, zagnieść ciasto, owinąć jabłka w płaty ciasta, aha - jeszcze załadować do środka konfiturę. Kolejna godzina wyjęta z życiorysu jak nic!
              • dziennik-niecodziennik Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 22:11
                > Menu miały chyba ustalone wcześniej, była mowa o ubijaniu kremów i robieniu tor
                > tu. Jabłka Hesperyd objawiły się jako jeszcze jeden deser.

                dokładnie.
                ostatecznie Pulpa zjadła dwie porcje kremu orzechowego z bitą smietaną i ajerkoniakiem z czekoladowymi wiórkami. deser jak sie patrzy.
                swoją drogą - nie mam pojęcia jak ona to zrobiła. zjesc dwie porcje czegos takiego. rany Boskie.
                • retro-story Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 22:38
                  A może Felicja albo inni goście przynieśli jakiś krem ze sobą, w ramach dodatku do prezentów ślubnych?
                  • dziennik-niecodziennik Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 22:54
                    znając ciocię Felicję - wszystko jest mozliwe ;)

                    PS. mała prywata - ta dziewczyna na zdjęciach na blogu jest po prostu piękna.
                    • anutek115 Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 20:52
                      dziennik-niecodziennik napisała:

                      > PS. mała prywata - ta dziewczyna na zdjęciach na blogu jest po prostu piękna.

                      Nie na zdjęciach tez jest. Taka piękna, że wydaje sie wręcz nieprawdziwa :).
                      • dziennik-niecodziennik Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 22:31
                        no żebyś wiedziała. mi sie jakoś z elfem skojarzyła :)
                        • retro-story Re: Wesele Idy w domu 21.02.12, 00:47
                          Oj dziewczyny, bo się czerwona robię... W każdym razie dziękuję. Swoją drogą Anutek powinien w sygnaturkę wstawić zdjęcie swych boskich nóg - niejaka Julia Roberts jest przy Anutku jamnikiem.
                          • dziennik-niecodziennik Re: Wesele Idy w domu 21.02.12, 12:20
                            aaa, to Ty jestes :) no jesteś piękna :)

                            nogi Anutka poproszę! :)
                          • dakota77 Re: Wesele Idy w domu 21.02.12, 12:49
                            Nogi w Pretty Woman w najslynniejszych scenach nie nalezaly do Julii Roberts, a do dublerki;-)
                            • retro-story Re: Wesele Idy w domu 21.02.12, 12:51
                              Ani chybi do Anutka wlasnie!
                            • rannie.kirsted Re: Wesele Idy w domu 21.02.12, 13:28
                              najbardziej zapamietane to chyba te z plakatu reklamujacego film i one tez nie nalezaly do Julii tylko dublerki:D
          • dziennik-niecodziennik Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 22:09
            > Mnie zastanawia, po jakiego grzyba jeszcze się wszyscy pchali na pasterkę

            bo jak znam rodzinę borejków to pasterka jest dla nich najważniejszym elementem wigilii.
          • morekac Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 22:51
            A tu do zrobienia są jabłka Hesperyd (piekarnik), tort (piekarnik), pieczone mi
            > ęsiwo (piekarnik), jakieś sałatki, dodatki, ułożenie tego wszystkiego, ozdobien
            > ie, podanie...
            Być może należy podliczyć czas spędzony przez poszczególne potrawy w piekarniku (wszak jednym), aby udowodnić, że było to fizycznie niewykonalne...
            • onion68 Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 19:52
              > Być może należy podliczyć czas spędzony przez poszczególne potrawy w piekarniku
              > (wszak jednym), aby udowodnić, że było to fizycznie niewykonalne...

              Przepustowość kuchennej infrastruktury to jedno. Drugie, to że po takim gotowaniu konieczne jest porządne wysprzątanie kuchni (zawsze jakiś gość zajrzy niechcący albo wpadnie pogadać przy robieniu herbaty) i porządne wywietrzenie całego mieszkania (ten udziec był najpierw obsmażany, o ile pamiętam). Moim zdaniem, nie jest możliwe dobrze przygotowanie takiego przyjęcia w tak krótkim czasie.
              • morekac Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 20:46
                Przepustowość kuchennej infrastruktury to jedno
                Prawdopodobnie za mało było też zlewu, blatu, a za dużo kucharek podkradających sobie noże... ;-) Lekkie pandemonium po prostu.
            • ananke666 Re: Wesele Idy w domu 21.02.12, 09:35
              morekac napisała:

              > A tu do zrobienia są jabłka Hesperyd (piekarnik), tort (piekarnik), pieczone mi
              > > ęsiwo (piekarnik)

              Pragnę zauważyć, że mięsiwo było pierwsze. W czosnku i ziołach prowansalskich. Jeśli jedno było pieczone krótko po drugim, to mogło wyjść interesująco. Jabłka Hesperyd z subtelną nutą baraniny?
              • dziennik-niecodziennik Re: Wesele Idy w domu 21.02.12, 12:21
                no nie bylo jedno krotko po drugim, bo udziec sie skończył piec o 9, a jabłka podano po obiedzie weselnym jako ciepły deser. trzy razy sie piekarnik wywietrzył.
                • verdana Re: Wesele Idy w domu 21.02.12, 16:53
                  Moze posiadano, jak wiele domów wtedy prodiż? Wtedy można piec na dwa fronty.
              • totorotot Re: Wesele Idy w domu 22.02.12, 00:19
                Jabłka
                > Hesperyd z subtelną nutą baraniny?

                czymże są takowe przy pierniku wzbogaconym o smalec z cebulką?
        • deszcz.ryb Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 17:29
          Makijażystka i fryzjer to zrozumiałe - i, jak pisałam, raczej nie zajmuje dużo czasu. Ale paznokcie naprawdę można zrobić dzień wcześniej [ja tak zrobiłam, a później miałam pretekst do próżnowania aż do samego wesela, "bo paznokcie mi się zniszczą". ;)

          A poza tym pisałaś, że jeszcze tego samego dnia robiliście sobie zdjęcia; ja sobie tego nie wyobrażam, to zajmuje masę czasu i jest dodatkowym, niepotrzebnym stresem.

          Tak więc przygotowania przedślubne niekoniecznie zajmują tak dużo czasu, jak twierdziłaś. Poza tym są panny młode, które same się czeszą i malują - i to wszystko zajmuje im jeszcze mniej czasu. Więc wierzę, że Ida z matką i siostrami bez problemu mogły się wyrobić ze wszystkim.
        • the_dzidka Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 21:01
          Karolina, a w którym roku brałaś ślub? Bo Ida w Boże Narodzenie 1991. Ja nie mam oczywiście pewności, ale wizażystka w 1991 roku?! I to jeszcze w domu panny młodej, razem z fryzjerem i manikiurzystką, w pierwsze święto Bożego Narodzenia? Oj, chyba nie..
    • kosheen4 ciężko to nazwać "weselem" 19.02.12, 18:38
      bardziej skłaniałabym się ku nazwaniu tej imprezy "obiadem weselnym".
      o ile pamiętam, to jacyś goście tam jeszcze byli. raz, że jest mowa, że najpierw ruszyła się przemarznięta Felicja, a wkrótce potem i n n i :) a dwa, że zdaje się po gościach pozostały kłęby dymu papierosowego :-)
      • pi.asia opracujmy to logistycznie 19.02.12, 19:51
        Nie mam pod ręką "Pulpecji", więc nie jestem w stanie dokładnie wymienić wszystkiego, co rodzina B. przewidziała w weselnym menu. Pamiętam ten nieszczęsny udziec, tort (chyba) i Złote jabłka Hesperyd. Była też mowa o jakichś sałatkach.
        Sprawdźmy, czy da się to wszystko przygotować, mając do dyspozycji cztery kucharki, jeden piekarnik i - ile godzin czasu? O której był ten ślub? Odliczmy każdej dziewczynie godzinę na szybki prysznic i makijaż (manikiur zrobiły dzień wcześniej) tudzież ubranie się. Dorzućmy godzinę na zaangażowanie całej rodziny w szykowanie Idy.
        I spróbujmy się zmieścić w wyznaczonym czasie ;)
        • dziennik-niecodziennik Re: opracujmy to logistycznie 19.02.12, 22:08
          udziec był na pewno zamarynowany, wiec wystarczylo go wstawic i upiec. to jagnięcy był? - to tak z pół godziny na kazdy kilogram, moze troche wiecej. ile go tam mogło byc, na trzy-cztery godziny pieczenia chyba max?
          w tym czasie sie robiły te sałatki i przygotowywały jabłka Hesperyd. pieczone one były dopiero po slubie, biorąc pod uwagę fakt że podano je jako deser na ciepło. nie wiem jakie ciasto ale podejrzewam kruche albo półkruche a to sie piecze krótko.
          tort - mam wrażenie że nie piekły go w tym dniu, bo nie wyobrażam sobie pieczenia tortu w piekarniku po udźcu. raczej biszkopt już był i tylko go przekłądaly i ozdabiały.
          ślub był na 16, jak kobitki wstały o 6 to nie widze problemu ze zdążeniem.
          • zla.m Re: opracujmy to logistycznie 20.02.12, 17:44
            > ślub był na 16, jak kobitki wstały o 6 to nie widze problemu ze zdążeniem.

            Może i wstały, ale p 6:45 jeszcze piły herbatkę ("bo gdy w tej kuchni była więcej niż jedna osoba, zawsze się piło herbatkę"), potem była dyskusja z Ignacem o Atalancie, w efekcie której Mila wymyśliła jabłka na deser. W które to jabłka wciąż nie wierzę - albo do ostatniej chwili nie było menu, albo było menu, ale Mila uznała, że to za mało pracy i jeszcze sobie dowaliła.

            Ad rem: dopiero po pomyśle Mili rozpoczęła się praca. Miały niecałe 9 godzin (od circa about 7 do 15:50 - o tej porze taksówka już wiozła młodych do kościoła). Radę dały, ale pewnie były zmęczone jak aktorzy porno w dialogach.
    • dziennik-niecodziennik Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 19:51
      nie widze specjalnego problemu.
      ide o zakład ze Ida i wszystkie dziewczyny umalowaly sie (zwłaszcza ze one sie mało malują) i uczesały same. manikiur - albo nie mialy, albo sobie same zrobiły. fotograf - no prosze Cie :) po peirwsze Borejkowie na to kasy raczej nie mieli, po drugie - pogoda nie sprzyjała. zdjecia robiła zdaje się Natalia i zapewneto wystarczyło.
      przyjęcie trzeba bylo przygotowac w ten sam dzień - no bo jak inaczej? przeciez nie trzy dni przed? :)
      pamietaj ze tam byla silna ekipa, przyzwyczajona do robienia obiadów na spora ilosc osob na co dzień. da sie ogarnąc.
      • verdana Re: Wesele Idy w domu 19.02.12, 22:25
        Mój własny slub był parę lat wcześniej. No dobra, osiem lat. Ale sluby znajomych nieco później wygladaly podobnie.
        Nie byłam u fryzjera, nie byłam u wizażystki, nie byłam u manikirzystki. Uczesałam się sama (tzn rozpuściłam włosy), malować się nie maluję, paznokcie zrobilam sama i to wczesniej. Obiad weselny przygotowywała matka moja samodzielnie, większość takze w dniu ślubu (poprzedni dzień to nie była Wigilia, za to byl to dzień ślubu cywilnego). Zdjęcia ktoś robił w czasie ślubu, sesji wtedy jeszcze nie robiono, najwyżej szlo się do fotografa, ktory "na tle" cykał ze trzy ujęcia.
        Weseliska zrobić sie nie da, przyjęcie dla rodziny, w dodatku niezbyt wielkiej (a tu od strony Mareczka jedna osoba) da się bez problemu.
        • mika_p Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 12:48
          Heh, ja brałam slub w latach 90-tych i ze zdjeciami było tak, że kosztowną ekstrawagancją było kilka ujęć u fotografa na tle, a w standardowym pakiecie były chyba ze trzy (po trzy odbitki), ja mam młodą parę w stroju do cywilnego, młodą parę w stroju do kościelnego i młodą parę ze świadkami w stroju do kościelnego.
          Wesele odbywało sie w lokalu, ale za to cywilny i kościelny ślub jednego dnia. I dwukrotne wizyty u fotografa - po cywilnym i przed kościelnym.
          U fryzjera byłam, malowałam się sama.
          A w środku dnia było mnóstwo czasu, z którym nie wiadomo było co robić :)
          • meduza7 Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 14:33
            A tak pomijając wszystkie kwestie organizacyjne, to prawdę mówiąc jakoś mi się nie widzi Ida, która decyduje się na li i jedynie skromne przyjątko w domu dla najbliższych. Jakoś tak... ta dziewczyna wydaje mi się zbyt zamaszysta, zbyt zakręcona i pełna fantazji, żeby zadowoliła ją posiadówa przy stole, nawet przy najpyszniejszym udźcu, bez tańca i ruchu. No i faktycznie oprócz rodziny nie miała żadnych przyjaciół, których chciałaby zaprosić? Teraz mnie to jakoś uderzyło... Ok, może to kolejna odsłona mitu Ubogich i Szlachetnych Borejków (wówczas jeszcze nieskompromitowanego przez zmywarki i laptopy), niemniej skoro ona i Marek pracowali, skoro stać ją było na wydanie ile? półtora pensji? na suknię ślubną, to może byliby w stanie i odłożyć na wesele? Skromne, niech będzie, ale z tańcem i zabawą.
            (jeśli chodzi o weselne oszczędności, mogę się podzielić wspomnieniami z mojego, urządzanego też możliwie niewielkim nakładem kosztów, np. bez orkiestry - muzyka z płyt - a mimo to b. udanego)
            • maryboo Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 16:06
              meduza7 napisała:

              > A tak pomijając wszystkie kwestie organizacyjne, to prawdę mówiąc jakoś mi się
              > nie widzi Ida, która decyduje się na li i jedynie skromne przyjątko w domu dla
              > najbliższych. Jakoś tak... ta dziewczyna wydaje mi się zbyt zamaszysta, zbyt za
              > kręcona i pełna fantazji, żeby zadowoliła ją posiadówa przy stole, nawet przy n
              > ajpyszniejszym udźcu, bez tańca i ruchu.


              Za to cicha i wycofana Natalia, co to boi się grać przy własnej siostrzenicy, naciskała hiacyntowego Bratka na weselisko na sto gości...
            • rannie.kirsted Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 16:14
              ale zauwaz ze w jezycjadzie nie ma specjalnie czegos takiego jak przyjaciele poszczegolnych czlonkow rodziny - sa tylko i wylacznie "przyjaciele domu" (tfu. zreszta fajnie to jest pokazane jak robrojek sie glupio czuje, tlumaczac obcej babie ze jest przyjacielem domu borejkow, ze to dziwnie brzmi). przyjaciele gaby(szkolni, z sasiedztwa) sa automatycznie przyjaciolmi wszystkich borejkow:D
            • mkw98 Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 18:14
              Może kilka dni później była impreza z tańcami dla znajomych i przyjaciół (w stylu "niezobowiązujące spotkanie w knajpie")
              • ateh7 Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 21:59
                W knajpie! Zgroza!!!
                • kajaanna Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 22:10
                  NIEZOBOWIĄZUJĄCE ?!
                  • ateh7 Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 22:16
                    I tak zgroza. Boreje w knajpie, chocby i niezobowiązującej? Ignac dostałby srogiej apopleksji na samą myśl o tym. Alw widok byłby pewnie przyjemny, gdyby jednak do tego doszło, znaczy się do tej knajpy, nie apopleksji ;)
                    • retro-story Re: Wesele Idy w domu 21.02.12, 00:42
                      Jakoś nie wyobrażam sobie wesela Idy bez choćby części grupy ESD (Danki, Pawła, Anieli z Bernardem, Cesi i Hajduka... Robrojek już był w Łodzi, Pyziak się ulotnił, a byłych miłości, czyli Krzysia i Klaudiusza, Ida chyba nie zaprosiła). Pewnie Borejkowie coś urządzili później "dla młodszych gości". Na ten weselny obiad zapewne przyszli Józeczkowie (+Joanna, +mąż-Francuz), Monika, może Dmuchawiec, teoretycznie Gizela z Kaziem... Kogo oni tam jeszcze mieli? Kreskę?
                      • the_dzidka Re: Wesele Idy w domu 21.02.12, 08:59
                        E, KaziU to już wtedy nie żył przecież. Gizela chyba w 1991 roku mieszkała już w Miłosławiu, ale oczywiście przyjechać mogła... gdyby w Pulpecji istniała ;)
                    • mkw98 Re: Wesele Idy w domu 21.02.12, 11:03
                      To była tajna impreza. BEZ Ignaca ; ) Za to z mnóstwem fajnych znajomych ze szpitala i ze studiów, którzy się nigdy nie pojawiają na Roosevelta, ale za to często spotykają się z Idą i Markiem w różnych fajnych miejscach, a nawet po wielu latach jeżdżą z nimi na wspólne wakacje do Brazylii.
                      • totorotot Re: Wesele Idy w domu 22.02.12, 00:19
                        mkw98 napisała:

                        > To była tajna impreza. BEZ Ignaca ; ) Za to z mnóstwem fajnych znajomych ze szp
                        > itala i ze studiów, którzy się nigdy nie pojawiają na Roosevelta, ale za to czę
                        > sto spotykają się z Idą i Markiem w różnych fajnych miejscach, a nawet po wielu
                        > latach jeżdżą z nimi na wspólne wakacje do Brazylii.


                        zaproszone były też liczne psy i koty przygarnięte przez Gabrielę
        • rannie.kirsted Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 16:10
          sporo moich znajomych miala wlasnie takie kameralne wesela, dla najblizszej rodziny i znajomych. zauwazylam ze tradycja wielkich weselisk, przygotowywanych z rocznym wyprzedzeniem jest silniejsza w mniejszych miastach i wsiach, moze chodzi po prostu o koszty wszystkiego? nie wyobrazam sobie kosztow wesela w centrum Poznania na 200 osob:D zawsze jak bywalam na weselach w malych miastach, na wsi to nigdy nie bylo mniej gosci niz 150 osob, jakis kosmos.
          • soova Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 16:53
            Na wsi czy w mniejszych miastach bardzo silne jest jakieś takie poczucie wzajemności, tzn. że jeżeli było się na weselu u córki cioci Zosi, to zaproszenie i cioci Zosi i jej córki (już z mężem) na nasze wesele jest obowiązkowe. Pamiętam, jak moja pochodząca ze wsi znajoma mówiła mi, że na weselu jej siostry było 150 osób, z czego cała wieś rodzinna (bo prawie wszyscy to bliżsi i dalsi krewni) plus połowa sąsiedniej (też krewni). Ale oczywiście wesele to przygotowywane było w całości, od tortów i mięs po dekoracje własnoręcznie i odbywało się w gospodarstwie rodziców panny młodej. Natomiast z dnia własnego ślubu pamiętam, że poszłam rano do fryzjera, a potem miałam cały długi dzień nicnierobienia, bo wszystko było zlecone na zewnątrz, więc nie było żadnego dmuchania balonów itp., a goście przyjechali w ostatniej chwili, właśnie na wieczorną mszę, na której był ślub.
            • meduza7 Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 22:32
              Ale to przecież wcale nie jest tak, że istnieje tylko alternatywa ALBO huczne weselicho na 150 osób, ALBO skromne, siedziane przyjęcie w domu dla najściślejszego grona bliskich.
              Borejkowie, jak już ustaliliśmy wieki temu, nie mieli rodziny poza stryjem Józeczkiem. Marek miał tylko matkę. Nie mieszkają w małej wiosce, więc nie ma tego ciśnienia, że trzeba zaprosić Bandziuchową zza płota, bo przecież dziesięć lat temu byliśmy na weselu u jej córki. Mogli rozsądnie skomponować listę gości i znaleźć odpowiedni lokal, z pewnością mogli.
              (Na naszym weselu było jakieś 55-60 osób, cała lista zaproszonych liczyła sobie 65 sztuk. W tym całkiem liczne grono znajomych i przyjaciół. A Małż ma rodzinę na wsi!
              Byłam na weselu koleżanki, gdzie na 30-tu zaproszonych gości zmieściły się trzy pary spoza rodziny (znaczy ja i inne kumpele ze szkoły wraz z Osobnikami Towarzyszącymi).)
              Oczywiście wyobrażam sobie, że w pewnym momencie pojawił się pomysł, że skoro jest nas tak mało, to może zrobimy tylko przyjęcie w domu, ale po prostu nie widzę Idy, z jej temperamentem, jak się na to godzi.
              No chyba, że Wieczny Śpioch ją przegłosował...
        • mdro Re: Wesele Idy w domu 21.02.12, 14:19
          > Mój własny slub był parę lat wcześniej. No dobra, osiem lat. Ale sluby znajomyc
          > h nieco później wygladaly podobnie.

          Otóż to właśnie. Ślub brałam trzy lata później niż Ida i też nie miałam ani wizażystki, ani manikiurzystki (fryzjer owszem, świadkowa mnie przymusiła), wesele w restauracji co prawda, ale za to następnego dnia w domu impreza dla znajomych, którzy się w lokalu nie pomieściliby (tak ze 40 osób było). I to był (w mieście) raczej standard w tym czasie, u moich mających dużo większe parcie na "najpiękniejszy dzień w życiu" koleżanek wiele inaczej to nie wyglądało (no, wynajęty samochód na ogół był, my jechaliśmy własnym, kolorystycznie pasował ;-)). I żadnego pośpiechu z tego dnia nie pamiętam, choć między ślubem a weselem byliśmy jeszcze u fotografa (trzy ujęcia "na tle", jak już dziewczyny pisały). Ba, moja mama (a całość przygotowań przedślubnych była w moim rodzinnym domu) przed południem miała jeszcze czas na pójście na kawę do sąsiadki, co akurat się najlepiej nie skończyło, bo tę kawę na siebie wylała i się poparzyła.

          A z przygotowaniem obiadu na 15 osób (przy jednym podkuchennym) się wyrabiam w 3-4 godziny, tam były 4 sztuki (jeśli nawet wyłączyć Idę). Przekładanie tortu czy robienie sałatki nie musi się odbywać w kuchni. Także dla mnie to nie jest jakiś kosmos.

          Jeśli zaś chodzi o znajomych - może, tak jak to było w moim (i nie tylko moim) przypadku, dla nich była oddzielna impreza?
          • morekac Re: Wesele Idy w domu 22.02.12, 09:43
            tam były 4 sztuki (jeśli nawet wyłączyć Idę
            Hm, i właśnie dlatego jest to nieprawdopodobne. Za dużo kucharek było... ;-)
            A gdzie kucharek sześć...
        • croyance Re: Wesele Idy w domu 29.02.12, 21:30
          Ja bralam slub w 2005 i tez nie mialam fotografa, ojciec robil zdjecia.
    • kajaanna Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 19:46
      Wy tu o uczcie, ale przecież Panna Młoda butów też nie miała!

      • pi.asia Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 20:04
        kajaanna napisała:

        > Wy tu o uczcie, ale przecież Panna Młoda butów też nie miała!

        I krzywo ucięty, usmolony welon ;)
        • kajaanna Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 20:17
          A przeca "trza być w butach na weselu"!

          Magii zaciętego domofonu i wkradania się przez balkon nie rozumiem, nigdy nie zrozumiem i nawet nie próbujcie mi tłumaczyć!
          • pi.asia Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 20:31
            To nie domofon był zacięty, tylko wszyscy wyleźli z domu i zatrzaśli drzwi, a nikt nie miał kluczy. Domofonu jeszcze w kamienicy nie było.
            Nie potrafię uwierzyć, że ani jedna z pięciu dorosłych osób nie wzięła ze sobą kluczy do mieszkania.
            I wizja Marka wybijającego szybę w oknie też mi jakoś nie leży. Czym oni tę wybitą szybę zatkali? Poduszką?

            I jeszcze osłabiło mnie to, że Marek pod domem zapłacił taksówkarzowi. No doprawdy, nie ma to jak portfel w kieszeni ślubnego garnituru. Zawsze myślałam, że takie rzeczy reguluje się z góry, albo portfel ma świadek czy tam ktoś. Nie pan młody!!!
            • kajaanna Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 20:35
              > To nie domofon był zacięty, tylko wszyscy wyleźli z domu i zatrzaśli drzwi, a nikt nie miał kluczy. Domofonu jeszcze w kamienicy nie było.
              ***
              E-e... dlaczego cały orszak weselny przytupywał na ulicy w zaspie, a nie w sieni?
              • pi.asia Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 20:41
                > E-e... dlaczego cały orszak weselny przytupywał na ulicy w zaspie, a nie w sien
                > i?

                Żeby było bardziej dramatycznie! (jakby powiedział inżynier Żaczek)
            • dakota77 Re: Wesele Idy w domu 20.02.12, 20:56
              Zwlaszcza jesli juz do slubu jedzie sie taksowka, to chyba nie taka zlapana pod domem, tylko zamowina wczesniej i chyba wybrana ze wzgledu na marke/kolor? Tak sie zastanawiam, sama do slubu nie jechalam taksowka, nikt z moich znajomych tez nie.
              • iwoniaw No właśnie, taksówka była "ustrojona wianuszkami" 20.02.12, 23:30
                gdy zajechała na Roosevelta z powrotem, zatem można domniemywać, że był to pojazd wcześniej zamówiony na konkretną okazję i termin. Jeśli nawet miała być opłacana bezpośrednio po wykonaniu usługi, to też mi się zdaje, że takie rzeczy to świadkom czy komuś z rodziny się zleca, a nie pan młody portfel z kieszeni (!) garnituru wyciąga (zwłaszcza, że rodzina się elegancko przebrała we wdzianka bez kluczy w kieszeniach dla ogólnego szyku, a ten z takimi powypychanymi kieszeniami dla odmiany?)
                Ale to wszystko i tak fraszka, bo oto goście się rozchodzą i znów mamy powrót do wątku nocy poślubnej, gdzie Pyziakówny robiąc podkówki (!!!) skłaniają wuja do makao, a ich matka po awanturze, jaką zrobiła jej Ida, nie wyciąga bynajmniej smarkul stamtąd w trybie natychmiastowym...
                • moleslaw Re: No właśnie, taksówka była "ustrojona wianuszk 21.02.12, 07:07

                  Wprawdzie nie ślub a komunię syna miałam w domu do tego 4 mies. córka, robiliśmy z mężem wszystko sami.Daliśmy radę. Myślę że w rodzinie Borejków nie było najmniejszego problemu by zdazyć.Żadnych niemowląt i Panie zdecydowanie bardziej biegłe w kuchni niż my.Spokojnie, nigdy mi jakoś wątpliwości nie zaświtały jeśli chodzi o to wesele.
                • the_dzidka Re: No właśnie, taksówka była "ustrojona wianuszk 21.02.12, 09:07
                  Ja już kiedyś pisałam, że skoro taksówka była zamówiona, to powinna zostać opłacona wcześniej, przy zamawianiu jej w przedsiębiorstwie taksówkowym. A to dlatego, że ślubna taryfa jest dużo wyższa niż za normalny przejazd i gdyby Mareczek próbował zapłacić taksówkarzowi pod domem taksówkarzowi normalną stawkę, to nastąpiłaby taka awantura, że dopiero sąsiedzi mieliby o czym wspominać! :D

                  A, i jak już jesteśmy przy tej taksówce: ślubny mercedes oklejony reklamami?! Przecież to się zdejmuje. Albo zamawia takie auto, z którego można zdjąć (nie wyobrażam sobie zresztą, żeby jakikolwiek taksówkarz pozwolił sobie na inne reklamy niż te wielokrotnego odklejania i przyklejania).
                  • ananke666 Re: No właśnie, taksówka była "ustrojona wianuszk 21.02.12, 09:40
                    the_dzidka napisała:

                    > Ja już kiedyś pisałam, że skoro taksówka była zamówiona...

                    Ja byłam pierwsza, ja :D
                • dziennik-niecodziennik Re: No właśnie, taksówka była "ustrojona wianuszk 21.02.12, 12:24
                  mogl byc umówiony na konkretną kwotę i miec te 50zł w kieszeni. nie wypychają przesadnie ;)
                  • the_dzidka Re: No właśnie, taksówka była "ustrojona wianuszk 21.02.12, 12:36
                    dziennik-niecodziennik napisała:

                    > mogl byc umówiony na konkretną kwotę i miec te 50zł w kieszeni. nie wypychają p
                    > rzesadnie ;)

                    Nie, bo jest napisane, że odprawił taksówkę i właśnie chował portfel.
                    • totorotot Re: No właśnie, taksówka była "ustrojona wianuszk 22.02.12, 00:21

                      > > rzesadnie ;)
                      >
                      > Nie, bo jest napisane, że odprawił taksówkę i właśnie chował portfel.

                      ee, moj slubny tez zawsze nosił przy sobie wypchany niemilosiernie portwel (za to go wszak pokochałam). przestał jakos rok po ślubie, bo juz nie za bardzo miał czym wypychac, chyba ze gazetami
                      • totorotot Re: No właśnie, taksówka była "ustrojona wianuszk 22.02.12, 00:22
                        fel!!
                  • soova Re: No właśnie, taksówka była "ustrojona wianuszk 21.02.12, 14:23
                    Chyba 50,000 zł. 1991 rok to przed denominacją przecież. Dzień przed ślubem Metody lub Cyryjek wydaje omyłkowo chyba banknot z taką sumą.
                    • rannie.kirsted Re: No właśnie, taksówka była "ustrojona wianuszk 21.02.12, 19:05
                      ktora stanowi 1/3 jego emerytury, dodajmy:)
                      • pi.asia Re: No właśnie, taksówka była "ustrojona wianuszk 21.02.12, 19:13
                        Pięćset tysięcy, nie pięćdziesiąt!
                        Terpentula sprzedała obrazek za półtora miliona.
                • totorotot Re: No właśnie, taksówka była "ustrojona wianuszk 22.02.12, 00:18

                  gdzie Pyziakówny robiąc podkówki (!!!) skłaniają wuja d
                  > o makao, a ich matka po awanturze, jaką zrobiła jej Ida, nie wyciąga bynajmniej
                  > smarkul stamtąd w trybie natychmiastowym...

                  najokropniejsza scena w całej serii
    • olena.s Re: Wesele Idy w domu 21.02.12, 22:31
      O, o o! Wypraszam sobie!
      Na pytanie o planowany bukiet ślubny oświadczyłam, że nie potrzebuję jeszcze jednego wiechcia, skoro i tak nie będę miała przestrzeni na kwiaty od gości.
      Na pytanie o suknię informowałam, że wyjmę z szafy to, co akurat będzie czyste.
      Rano wybrałam się do fryzjera i zaordynowałam "mam dziś ślub, to niech mnie pan jakoś ostrzyże, żeby było śmiesznie" (efekt - pod USC nie poznała mnie własna osobista matka. Ja nie poznałam nikogo, bo z próżności zdjęłam okulary). Owszem, makijaż zrobiłam po drodze od fryzjera u kosmetyczki, weszłam z ulicy i miałam farta, bo akurat była wolna. Następnie złapałam taryfę, kazałam się zawieźć do USC, zatrzymując się po drodze w aptece, bo głowa mnie zaczęła ćmić.
      Pierścionek zaręczynowy - brak. Obrączki - pożyczone od teściów lokatówy.
      Po ślubie wino i serek dla gości, wieczorem kolacja dla rodziców, 3 kuzynów i świadków. Fakt, w knajpie.
      W porównaniu ze mną to Ida miała wypasione weselicho z ciągnącymi się diabli wiedzą jak długo przygotowaniami.
      • the_dzidka Re: Wesele Idy w domu 22.02.12, 11:45
        (...)
        > W porównaniu ze mną to Ida miała wypasione weselicho z ciągnącymi się diabli wi
        > edzą jak długo przygotowaniami.

        No ale przyznasz, że Twój ślub był wyjątkiem, nie regułą.
        (Zresztą bardzo mi się podoba ten opis :)
        • olena.s Re: Wesele Idy w domu 22.02.12, 16:41
          Może i było wyjątkiem, ale mniejszym w latach 90 niż dziś.
          Wesele Idy przypomniało mi z opisu wesele A.D. 1956, kiedy to panie młodej urwała się podeszwa od buta, i była strasznie wściekła, bo jej ojciec, ideowy komunista, urżnął sie w trąbkę i robił awanturę dwóm innym bardzo ważnym komunistom wrzeszcząc przez łzy, aż echo niosło: co wyście z ta partią zrobili!!!
          • pi.asia Re: Wesele Idy w domu 22.02.12, 18:02
            olena.s napisała
            >wesele A.D. 1956, kiedy to panie młodej urwa
            > ła się podeszwa od buta, i była strasznie wściekła, bo jej ojciec, ideowy komun
            > ista, urżnął sie w trąbkę i robił awanturę dwóm innym bardzo ważnym komunistom
            > wrzeszcząc przez łzy, aż echo niosło: co wyście z ta partią zrobili!!!

            Dla kontrastu przywołam wspomnienie pogrzebu Bardzo Ważnego Sekretarza na Śląsku, lata chyba 50-te, gdy Ideowy Komunista rozpoczął mowę nad grobem od słów "Towarzysz Bóg zabrał nam tego człowieka" a zakończył słowami "Nie będą imperialiści srali na grób naszego towarzysza".
            Ludzie podobno płakali.
            • dakota77 Re: Wesele Idy w domu 22.02.12, 18:08
              ja tez placze ze smiechu czytajac to:)
              • olena.s Re: Wesele Idy w domu 22.02.12, 18:33
                W istocie, oszałamiająca retoryka.
            • rozdzial43 Re: Wesele Idy w domu 22.02.12, 21:16
              >"Towarzysz Bóg zabrał nam tego człowieka"


              :DDDDD
            • anutek115 Re: Wesele Idy w domu 28.02.12, 19:18
              pi.asia napisała:

              > Dla kontrastu przywołam wspomnienie pogrzebu Bardzo Ważnego Sekretarza na Śląsk
              > u, lata chyba 50-te, gdy Ideowy Komunista rozpoczął mowę nad grobem od słów "To
              > warzysz Bóg zabrał nam tego człowieka" a zakończył słowami "Nie będą imperialiś
              > ci srali na grób naszego towarzysza".
              > Ludzie podobno płakali.

              Ani przez chwile nie wątpię, że plakali, ja też teraz płaczę :D.
      • anutek115 Re: Wesele Idy w domu 28.02.12, 19:45
        olena.s napisała:

        > O, o o! Wypraszam sobie!
        > Na pytanie o planowany bukiet ślubny oświadczyłam, że nie potrzebuję jeszcze je
        > dnego wiechcia, skoro i tak nie będę miała przestrzeni na kwiaty od gości.
        > Na pytanie o suknię informowałam, że wyjmę z szafy to, co akurat będzie czyste.
        > Rano wybrałam się do fryzjera i zaordynowałam "mam dziś ślub, to niech mnie pan
        > jakoś ostrzyże, żeby było śmiesznie" (efekt - pod USC nie poznała mnie własna
        > osobista matka. Ja nie poznałam nikogo, bo z próżności zdjęłam okulary). Owszem
        > , makijaż zrobiłam po drodze od fryzjera u kosmetyczki, weszłam z ulicy i miała
        > m farta, bo akurat była wolna. Następnie złapałam taryfę, kazałam się zawieźć d
        > o USC, zatrzymując się po drodze w aptece, bo głowa mnie zaczęła ćmić.

        Oleno, jestem namiętną i tajną (do tej chwili) czytelniczką twojego bloga :).

        Oraz ponadto, ja u fryzjera nie byłam. U kosmetyczki tez nie. Uczesalam się sama, umalowalam się sama, suknię mialam, owszem, koleżanka mi szyła. Do slubu zawiózł nas tatus małżonka, który dowiedzial sie o slubie przypadkiem (długa historia) i nas zaskoczył, więc nie musieliśmy brac taryfy :D. Po slubie obiad dla dwunastu osób, owszem, w restauracji, dzięki czemu uniknęłam zmywania :). O 19.30 byliśmy w domu, szczęśliwi i niezestresowani, nie przejmując się niczym, i jeszcze Wiadomości zdążyliśmy obejrzeć.

        I było dość dawno po latach 90-tych :DDD.

        > W porównaniu ze mną to Ida miała wypasione weselicho z ciągnącymi się diabli wi
        > edzą jak długo przygotowaniami.

        W porównaniu ze mną też :D.
        • olena.s Re: Wesele Idy w domu 03.03.12, 21:48
          O jak miło! I namiętna i tajna! :)
          • anutek115 Re: Wesele Idy w domu 04.03.12, 13:21
            olena.s napisała:

            > O jak miło! I namiętna i tajna! :)

            Już nie całkiem tajna, nadal namiętna :D.
            • olena.s Re: Wesele Idy w domu 08.03.12, 15:11
              Znaczy, legalna kochanka.
              :)
          • the_dzidka Re: Wesele Idy w domu 07.03.12, 14:41
            A jak ja się ucieszyłam, jak zobaczyłam, że to blog, który swego czasu intensywnie podczytywałam! :)
            • olena.s Re: Wesele Idy w domu 08.03.12, 15:12
              To mię miło nad wyraz.
    • rudzik85 Re: Wesele Idy w domu 22.02.12, 21:42
      Męczące były na pewno te 2 dni- wigilia i wesele, ale do zrobienia. Moja mama od czasu do czasu robi u siebie przyjęcia podobnej wielkości- mamy dużą rodzinę, która się spotyka przy ważniejszych okolicznościach. Trzeba sie nagłowić co i jak zrobić, ale przy kilku pomocnych rękach- możliwe. Biszkopt piecze się błyskawicznie, mięso w piekarniku robi się niemal samo- podpiec na patelni, włożyć do pieca, polewać co jakiś czas sosem. Jabłka Hesperyd więcej zajmują czasu :). I one właśnie mnie zastanawiają- nie wiedzieli co podać na deser? czy jakoś tak dodatkowo wyszło? I skąd hurtowe ilości jabłek? To nie wieś, w której piwnicy przechowuje się worek ziemniaków, beczkę z kapusta i po skrzynce cebuli, jabłek i marchwi (swoja droga bardzo wygodne rozwiązanie).
      W latach 90 skromne wesele w domu było dość częstym rozwiązaniem. A Ida nie chciała szastać forsą na przyjęcie, ale za to wyglądać zjawiskowo- to mi pasuje do jej charakteru. Pamiętajmy, ze nie było wówczas sklepów typu Biedronka gdzie się kupuje produkty spożywcze za pół ceny- takie małe przyjecie też niemało kosztowało. Mnie opis wesele i wigilii jej poprzedzającej (wyłączam chwilowo noc poślubną z rozważań :P) podobały się i sama brałam ślub tuż po świetach. Mało wystawny jak na dzisiejsze czasy (skromna i-o zgrozo- nie biała suknia szyta u krawcowej, brak kamerzysty, welonu, zaprzyjaźniony fotograf cyknął kilka fotek, żadnej wizażystki, wahałam sie nawet nad fryzjerem, ale nikt z rodziny nie umiał wpinać kwiatów :) ).
      • significado-significante Re: Wesele Idy w domu 06.03.12, 20:47
        Witam serdecznie wszystkich Forumowiczów,
        Rzadko się odzywam, ale z nieustannym zainteresowaniem Was czytam :)

        Właśnie odświeżam sobie lekturę Pulpecji, więc jestem na bieżąco z tematem wesela Idy i chciałam dorzucić swoje trzy grosze do dyskusji na ten temat.
        Cała ta kwestia jest dla mnie nieodmiennie frapująca i to z wielu powodów. Tym co zastanawia mnie przede wszystkim jest problem samego ślubu i nastawienia do niego całej rodziny. Od tygodni wszyscy, na czele z mamą Borejko, są nękani koszmarami we śnie i na jawie na temat tego, że do ślubu nie dojdzie, bo coś mu stanie na przeszkodzie. Wśród ich przerażających wizji króluje obawa że COŚ się wydarzy, COŚ się okaże lub że Marek się rozmyśli. W kompletnym więc amoku oczekują momentu aż „zapadnie w końcu ta przysłowiowa klamka”. A przecież, na zdrowy chłopski rozum rzecz biorąc: jeśli to COŚ ma się okazać lub KTOŚ ma się rozmyślić to chyba lepiej, żeby wydarzyło się to przed ślubem niż po nim? A Borejkowie zachowują się cały czas na zasadzie: byle do ślubu, byle było już po wszystkim, a potem niech się wali niech się pali, bo Idusia będzie już „wydana”. Odbieram to jako niesamowicie nieracjonalne, i o ile mogę zrozumieć jeszcze zakochaną narzeczoną to jej rodziców, skądinąd inteligentów, już nie. Zwłaszcza że, na logikę, powinni byli wyciągnąć już jakieś wnioski z pochopnej i błędnej decyzji Gabrieli. Drugą swą córkę powinni więc raczej chronić, a biorąc pod uwagę jej impulsywną (czyt. niezrównoważoną) naturę – raczej skłaniać do głębokiego namysłu i rozwagi, a nie utwierdzać w przekonaniu, że teraz albo nigdy i byle szybciej. Wydaje mi się, że z tej wielkiej trwogi i drżenia, aby mieć to jak najszybciej za sobą wynika też fakt tego pospiesznego, mało hucznego wesela.

        I tu rodzą mi się kolejne wątpliwości. Bo o ile mogę zrozumieć wszystkie argumenty za takim stanem rzeczy (bo każdy ma swój własny styl, własne oczekiwania jeśli chodzi o tego typu imprezy rodzinne, Borejkowie są nietypowi, nie potrzebują fryzjerów i make-up’ów, wszystko fizycznie da się przygotować w tak krótkim czasie etc.) to jednak córka wychodzi za mąż w Święta nie co roku chyba, więc raz w życiu można zrezygnować z przygotowywania super-tradycyjnej wigilii, z pięcioma rodzajami śledzi i nie wiem czego jeszcze, na rzecz przygotowania w przeddzień wesela chociażby rzeczonego udźca i deserów, tylko po to by nie stresować się nadmiernie brakiem czasu i energii. A tu nic z tego – wigilia musi być z przytupem, do tego jeszcze pasterka (a przecież nawet ultra-ortodoksyjni katolicy wiedzą chyba, że pasterka nie jest obowiązkowym punktem programu, bo mogą pójść do kościoła normalnie w pierwszy dzień Świąt, zwłaszcza kiedy trzeba się wyspać lub nadrobić przedślubne przygotowania).

        Do tego dochodzą jeszcze moje wątpliwości na temat ślubnej taksówki oklejonej reklamami oraz na temat zatrzaśniętych drzwi borejkowego domu. Tu przy okazji oświećcie mnie proszę – czy w domach rzeczywiście zdarzały się, bądź zdarzają, takie drzwi które zamykane na klamkę zatrzaskują się na amen? Z tego co mi się kojarzy to ktoś tam kiedyś do Borejków wchodził bez pukania, a przynajmniej bez klucza, ale przy takich drzwiach to chyba raczej nierealne, więc może mi się tylko wydaje.

        Ostatnią kwestią jest oczywiście nieszczęsna noc poślubna, gdy nikomu z rodziny nie starczyło wyobraźni na tyle by wziąć pod uwagę, że nowożeńcy mogą, a nawet powinni zostać sami.. To tyle moich, być może niezbyt spójnych, wywodów. Pozdrawiam wszystkich ciepło :)
        • iwoniaw W ogóle Marka to jakby przed ślubem na oczy nie 06.03.12, 23:58
          widzieli. Ja rozumiem, że może Ida niespecjalnie dążyła do integracji narzeczonego z rodziną via dyskusje o Katylinie i wolała wyjść z nim gdziekolwiek, zanim ojciec zmonopolizuje go rozmową na temat starogreckich metod starania się o żonę, no ale. Czy to nie dziwne, że Mila w przeddzień ślubu pyta "ileż to wzrostu liczy sobie Marek Pałys?" To co? Nigdy przyszłego zięcia nie widziała i nie miała możliwości porównania jego wzrostu ze wzrostem córki? (swoją drogą, co za drobnomieszczańskie uprzedzenie, że on ma być strzelisty niczym topola, a ona mała i krucha?) Czy nie jest co najmniej zastanawiające, że wścibskie i niewychowane małoletnie siostrzenice, którym nic nie przeszkodziło (i nikt nie próbował) we wdarciu się do sypialni nowożeńców, nie miały wcześniej okazji do wypracowania jakiejkolwiek formy zwracania się do narzeczonego ciotki i dopiero po ślubie wynikła dyskusja "proszę wuja vel Mareczku"? No i ta historia z Moniką - naprawdę nigdy nie było okazji, żeby Marek wspomniał, iż jego matka chodziła do szkoły w Poznaniu i to w tej właśnie okolicy, że wyjechała do Stanów z babką na skutek sytuacji ogólnej - i że Mila nie powiedziała czegoś w rodzaju, że to były nierzadkie historie, że jej bliska koleżanka, Monika, też... - ?
          Sama matka Marka przyjeżdża na ślub jedynaka i wcześniej z Borejkami się nie poznają - no ale tak całkiem nic a nic nikt w żadną stronę nie pisnął? Żadne zdjęcie się nie przemknęło? Jeśli tak faktycznie było, to tym bardziej wygląda na to, że Ida wychodziła za kompletnie obcego człowieka. Pyziak to chociaż na wakacje z Borejkami jeździł i w domu u nich przesiadywał, a i tak potem labidzą, że "za mało go poznali", a tu taki entuzjazm, że jakiś Nie Wiadomo Właściwie Nic o Nim Mareczek się z Idą żeni. No ale może to dlatego, że starą 28-letnią panną już była ;-)
          • retro-story Re: W ogóle Marka to jakby przed ślubem na oczy n 07.03.12, 00:13
            O! O! Mądrze mówi Iwoniaw. W mojej rodzinie taki numer by nie przeszedł. Dla dziadka (od strony mamy) i babci (od strony ojca) najważniejsza kwestia to "a z jakiej rodziny pochodzi Stasio/Zbysio/Michałek?". Strasznie mieszczańskie to się wydaje, bo robią dochodzenie czy z "dobrego domu", względnie czy o rodzinie ktoś słyszał - pytanie o panieńskie nazwisko matki pada prędzej niż później. Mi urządzali takie przesłuchania przy wszystkich chłopcach, dopóki nie pojawili się obcokrajowcy i nie było szans na stwierdzenie, czy delikwent jest z dobrego domu. Ignacemu zamiast genealogicznego śledztwa wystarczy zaledwie pomiar czaszki, ale Mili?
            I Mila i Monika nie należały do najpopularniejszych imion w pokoleniu wojennym, wychodzi na to, że obie panie po prostu nie spytały się nawet o imiona teściów dziecka, o nazwiskach panieńskich nie wspominając. Zresztą jak długo trwał okres narzeczeński? Czy też, jak długo Ida z Mareczkiem się znali? Bo to aż dziwne, że rodzice Idy nie wysłali matce Marka nawet kartki na imieniny...
            • melmire Re: W ogóle Marka to jakby przed ślubem na oczy n 07.03.12, 09:23
              Czy chocby listu zapraszajacego w stylu "cieszymy sie ze wreszcie bedziemy mogli Pania poznac, bla bla".
              • pi.asia Re: W ogóle Marka to jakby przed ślubem na oczy n 07.03.12, 18:33
                significado-significante napisała:

                > Od tygodni wszyscy, na czele z mamą Borejko, są nękani koszmarami we śnie i na jawie na >temat tego, że do ślubu nie dojdzie, bo coś mu stanie na przeszkodzie. Wśród ich >przerażających wizji króluje obawa że COŚ się wydarzy, COŚ się okaże lub że Marek się >rozmyśli.

                Ja tu widzę normalną tremę przed wielkim wydarzeniem i sprawdzianem wobec obcych ludzi. Faktem jest natomiast, że króluje czarnowidztwo. No i na zasadzie samospełniających się przepowiedni mamy upadek ojca z drabiny, problem z butami, problem z kaloryferami, problem z kluczami, problem z welonem... chcieli to mają! Sami sobie wykrakali ;)

                > raz w życiu można zrezygnować z przygotowywania super-tradycyjnej wigilii, z pięcioma >rodzajami śledzi i nie wiem czego jeszcze
                I akurat na wigilię zaproszono po raz pierwszy Marka i jego matkę. Na dodatek po wigilii przyszedł Grzegorz. Goście na pewno troszkę się zasiedzieli, mniej więcej do pasterki ;)

                > pasterka (a przecież nawet ultra-ortodoksyjni katolicy wiedzą chyba, że pasterka nie jest >obowiązkowym punktem programu, bo mogą pójść do kościoła normalnie w pierwszy dzień >Świąt, zwłaszcza kiedy trzeba się wyspać lub nadrobić przedślubne przygotowania).
                Pełna zgoda, dla mnie ich zbiorowe pójście na pasterkę, gdy w perspektywie jest pobudka o 6 rano i mnóstwo pracy, to dowód nie tyle głębokiej wiary, co rzetelnej głupoty.

                >Tu przy okazji oświećcie mnie proszę – czy w domach rzeczywiście zdarzały się, bądź >zdarzają, takie drzwi które zamykane na klamkę zatrzaskują się na amen?
                Rozpracowaliśmy ten temat jakiś czas temu - klamka to klamka i koniec. Ale nad klamką jest zamek z zapadką, który można ustawić w pozycji "otwarte" i drzwi zamykać na samą klamkę, albo w pozycji "zamknięte" i wtedy drzwi się zatrzaskują.
                Dla mnie jest niepojęte, że pięć dorosłych osób wyszło z domu i żadna nie wzięła klucza.

                >Ostatnią kwestią jest oczywiście nieszczęsna noc poślubna, gdy nikomu z rodziny nie >starczyło wyobraźni na tyle by wziąć pod uwagę, że nowożeńcy mogą, a nawet powinni >zostać sami.
                Była o tym dyskusja, a jakże. Suchej nitki nie zostawiliśmy na Gabrieli, która zamiast wziąć smarkule za pirze i wystawić za drzwi, to stała w drzwiach z pobłażliwym uśmiechem. Wrrrrr. Widocznie Borejki zbiorowo chciały odwlec tę straszliwą chwilę utraty Idusiowej cnoty ;)
                • kosheen4 Re: W ogóle Marka to jakby przed ślubem na oczy n 08.03.12, 16:14
                  pi.asia napisała:

                  > r. Widocznie Borejki zbiorowo chciały odwlec tę straszliwą chwilę utraty Idusiowej cnoty ;)

                  mam wrażenie że wspomnienie o idusiowej cnocie odpłynęło hen, za morze, do Szwecji, wraz z niejakim Sławkiem Lewandowskim :)
                  • nessie-jp Re: W ogóle Marka to jakby przed ślubem na oczy n 08.03.12, 20:19
                    > mam wrażenie że wspomnienie o idusiowej cnocie odpłynęło hen, za morze, do Szwe
                    > cji, wraz z niejakim Sławkiem Lewandowskim :)

                    No coś ty, ona przy nim tylko rękawiczkę zdejmowała! Tylko rękawiczkę! Chyba, że to taka metafora...?
                    • pi.asia Re: W ogóle Marka to jakby przed ślubem na oczy n 08.03.12, 21:02
                      > No coś ty, ona przy nim tylko rękawiczkę zdejmowała! Tylko rękawiczkę! Chyba, ż
                      > e to taka metafora...?

                      Rękawiczkę można zdejmować w różny sposób, np tak jak Rita Hayworth.



                      Ona też była ruda ;)
                      • anutek115 Re: W ogóle Marka to jakby przed ślubem na oczy n 13.03.12, 21:42
                        pi.asia napisała:
                        > Ona też była ruda ;)

                        I też miala wybitny biust :).

                        Miałyśmy identyczne skojarzenie, spóźniona (ale szczera :)) leciałam to wkleić...
                    • kosheen4 Re: W ogóle Marka to jakby przed ślubem na oczy n 28.03.12, 21:35
                      nessie-jp napisała:

                      > > mam wrażenie że wspomnienie o idusiowej cnocie odpłynęło hen, za morze, d
                      > o Szwe
                      > > cji, wraz z niejakim Sławkiem Lewandowskim :)
                      >
                      > No coś ty, ona przy nim tylko rękawiczkę zdejmowała! Tylko rękawiczkę! Chyba, ż
                      > e to taka metafora...?


                      hola hola. w kuchni ją całował przecież. Zombke widziała.
                      • nessie-jp Re: W ogóle Marka to jakby przed ślubem na oczy n 29.03.12, 12:16
                        kosheen4 napisała:

                        > nessie-jp napisała:
                        >
                        > > > mam wrażenie że wspomnienie o idusiowej cnocie odpłynęło hen, za mo
                        > rze, d
                        > > o Szwe
                        > > > cji, wraz z niejakim Sławkiem Lewandowskim :)
                        > >
                        > > No coś ty, ona przy nim tylko rękawiczkę zdejmowała! Tylko rękawiczkę! Ch
                        > yba, ż
                        > > e to taka metafora...?
                        >
                        >
                        > hola hola. w kuchni ją całował przecież. Zombke widziała.

                        O mój Boże! Zbałamucił i uciekł za morze!
                        • vi_san Re: W ogóle Marka to jakby przed ślubem na oczy n 15.03.13, 17:48
                          Się źle zapowiadał znaczy! Jak Pyziak!
                          :D
    • koko_k Re: Wesele Idy w domu 28.03.12, 01:16
      Jejusiu, czytam sobie te wszystkie wspomnienia ślubne i czuję się potwornie, że sama swoje wesele jakoś jednak planuję i nie mam zamiaru zatapiać palucha w udźcu ani w jabłku w dzień ślubu. Ani wcześniej. Wprawdzie zamierzamy się z lubym zamknąć w liczbie 60 gości, z czego spora część to znajomi, a do tego bawić się oszczędnie finansowo, ale jednak po lekturze tego wątku poczułam się jak zaprzeczenie wszelkich ideałów inteligenckich, bo zamiast grać na fletni Pana i lepić palce z ciasta, piszę maile i załączam listę ulubionych utworów w mailu do zaprzyjaźnionego didżeja na zmianę z zażartą dyskusją pt. "Nie, sałatka ziemniaczana nie będzie wystarczającą kolacją dla naszych wegetariańskich gości".

      A fakt, że jest to pierwszy wątek, w którym się wypowiadam (czytam Was od lat! /stalker), czyni mnie jeszcze większą egzemplifikacją cech, którymi dotąd pogardzałam. Jednak weselna psychoza mnie dopadła.

      Innymi słowy: cześć, dziewczyny! Miło się w końcu odezwać, szkoda, że w tak żenujący sposób.
      • the_dzidka Re: Wesele Idy w domu 28.03.12, 10:59
        > Innymi słowy: cześć, dziewczyny! Miło się w końcu odezwać, szkoda, że w tak żen
        > ujący sposób.

        No, ja wprawdzie nie bardzo rozumiem, co chciałaś przez swój post powiedzieć, niemniej jednak witam serdecznie.
      • mankencja Re: Wesele Idy w domu 28.03.12, 11:30
        Oj tam, niech każdy robi, jak mu pasuje. Zaraz obrzucimy cię jelitkami, może będą pasować do sukni ślubnej.
      • nessie-jp Re: Wesele Idy w domu 28.03.12, 12:36
        A coś ty, nie daj się wpędzić w poczucie nieadekwatności jakimś fikcyjnym intelektualistom od fletni! Nie dość, że to inne czasy były, to jeszcze postaci nie istnieją naprawdę :)

      • dakota77 Re: Wesele Idy w domu 28.03.12, 13:09
        Nie rozumiem, o co chodzi, i co takiego strasznego uczynilysmy naszymi postami, ale jelitkiempowitalnym moge rzucic.
        • jottka Re: Wesele Idy w domu 28.03.12, 14:14
          uważam, że w sytuacji ślubnej to nie girlanda, ale panieński wianuszek z jelitek na główkę koleżanka powinna dostać:)
        • the_dzidka Re: Wesele Idy w domu 28.03.12, 17:21
          Czytam jeszcze raz cały wątek, i nadal nie wiem, do kogo i o co koleżanka ma pretensję, zważywszy różnorakość opinii i opisów w tym wątku, niemniej mam nadzieję, że skoro już poleciało jelitko, to i wyjaśnienie jakieś poleci?
          • skrzydlate.bobry Re: Wesele Idy w domu 28.03.12, 17:50
            Ekhm, mnie w pewnym momencie dyskusja w tym wątku zaczęła przypominać to:
            www.youtube.com/watch?v=4v9KUDJUXu0
            Człowiek musi się zastanowić, czy wszystko z nim w porządku, skoro robi imprezkę na 60 osób albo jednak przed ślubem idzie do fryzjera. I jeszcze to wszystko sobie wcześniej zaplanował ;) No wstyd się przyznać po prostu. Burżujstwo albo i drobnomieszczaństwo...
            Cześć, koko_k. Będę oryginalna i na powitanie podaruję Ci pisankę. Tę z Hitlerem. Czas taki jakby odpowiedni, nie?

            PS. W ramach ankiety: krótkie przyjęcie na 25 osób, ale za to na statku; fryzjer i kosmetyczka przed ślubem - nie żałuję, sama bym nie osiągnęła takiego efektu; sukienka, buty i reszta ekwipunku kupiona 3 dni wcześniej (poza biżuterią, za biżuterią żeśmy z moją świadką latały w piątek).
            • iwoniaw Re: Wesele Idy w domu 28.03.12, 19:40
              skrzydlate.bobry napisała:

              > Ekhm, mnie w pewnym momencie dyskusja w tym wątku zaczęła przypominać to:
              > www.youtube.com/watch?v=4v9KUDJUXu0

              O, tego linku mi brakowało - odczucie mam identyczne ;-)
            • dakota77 Re: Wesele Idy w domu 28.03.12, 23:57
              Jak wam pomoze, to moge sie pokajac, ze przed slubem ( jak i w jakomkolwiek innym terminie) nie mialam ochoty isc do kosmetyczki czy robic manicure:)). Jakos wyjatkowo umiarkowanie jestem rozpieszczona jak na ksiezniczke:)). Lepiej wam teraz?;-P

              No ludzie, kazdy robi ze swoim slubem na co ma ochote i juz...
            • emae Re: Wesele Idy w domu 29.03.12, 09:31
              skrzydlate.bobry napisała:

              >
              > PS. W ramach ankiety: krótkie przyjęcie na 25 osób, ale za to na statku; fryzje
              > r i kosmetyczka przed ślubem - nie żałuję, sama bym nie osiągnęła takiego efekt
              > u; sukienka, buty i reszta ekwipunku kupiona 3 dni wcześniej (poza biżuterią, z
              > a biżuterią żeśmy z moją świadką latały w piątek).

              Mniej więcej taki właśnie plan jest u mnie :) Tylko liczę na nieco większą liczbę osób, ale też bez szału, 30 osób i będzie ekstra. Wcześniej jeszcze obiadek dla najbliższej rodziny w domu teściów.
            • kindzie Re: Wesele Idy w domu 29.03.12, 09:54
              skrzydlate.bobry napisała:

              > PS. W ramach ankiety: krótkie przyjęcie na 25 osób, ale za to na statku; fryzje
              > r i kosmetyczka przed ślubem - nie żałuję, sama bym nie osiągnęła takiego efekt
              > u; sukienka, buty i reszta ekwipunku kupiona 3 dni wcześniej (poza biżuterią, z
              > a biżuterią żeśmy z moją świadką latały w piątek).

              Zupełnie off-topic: zachwyciło mnie słowo "świadka"! Będę od tej pory go używać nie zważając na grymasy tych, co to im się żeńskie formy nie podobają.
              • skrzydlate.bobry Re: Wesele Idy w domu 29.03.12, 12:08
                kindzie napisała:

                > Zupełnie off-topic: zachwyciło mnie słowo "świadka"! Będę od tej pory go używać
                > nie zważając na grymasy tych, co to im się żeńskie formy nie podobają.

                A proszę bardzo. Wymyśliłam na poczekaniu i w głowę zachodzę, czemu nie wcześniej, bo akurat mnie też się bardzo podoba. W przeciwieństwie do powszechnie używanego "świadkowa". "Świadkowa" mi się nie podoba ani trochę.
            • the_dzidka Re: Wesele Idy w domu 29.03.12, 10:15
              > Człowiek musi się zastanowić, czy wszystko z nim w porządku, skoro robi imprezk
              > ę na 60 osób albo jednak przed ślubem idzie do fryzjera. I jeszcze to wszystko
              > sobie wcześniej zaplanował ;) No wstyd się przyznać po prostu. Burżujstwo albo
              > i drobnomieszczaństwo...

              Wait a minute. W tym wątku dziewczyny opisują śluby rozmaite. Zarówno tradycyjne jak i nie. Nigdzie nie zauważyłam, żeby śluby tradycyjne, takie na 60 osób, z restauracją, orkiestrą i ślubną kiecką z welonem były jakoś napiętnowane jako gorsze czy drobnomieszczańskie. Więc skąd ten foch?
              • dakota77 Re: Wesele Idy w domu 29.03.12, 10:37
                I to foch na dzien dobry;-)
                • skrzydlate.bobry Re: Wesele Idy w domu 29.03.12, 12:05
                  Ej, ale spokojnie, ja tam nie zauważyłam żadnego focha. Dziewczę przed ślubem znerwicowane jest, to może i trochę mało przejrzyście napisało. Nie gryźcie, przytulcie ;)
                  A że w pewnym momencie doszło do swego rodzaju licytacji, kto się mniej czesał, to jest fakt, moje drogie :P Niektórych ta licytacja rozbawiła, co przecież też nie jest niczym złym.
                  Już zupełnie dla jasności - ja też uważam, że każdy powinien brać ślub tak, jak mu się żywnie podoba, i nikomu nic do tego.
                  • dakota77 Re: Wesele Idy w domu 29.03.12, 12:07
                    No ale nikt tu nie twierdzil, ze kto sie mniej czesal, to wygrywa licytacje;-). A ktora byl u fryzjera i kosmetyczki, ta drobnomieszcanka:)). Przy okazji dyskusji o weselu Idy zaczelysmy po prostu przedstawiac wlasne doswiadczenia.
          • koko_k Re: Wesele Idy w domu 31.03.12, 01:56
            Ale ja tu przecież bez focha! Ta licytacja pt. "kto mniej się upiększał przed ślubem" takie mi coś zrobiła, że aż poczułam się burżujskim pustakiem, co to niezgodnie z ideałami śmie sobie paznokcie doprowadzić do porządku, jak jakaś Kopiec córka. O nic mi nie chodzi, prócz tego, że jednak wydaje mi się, że chęć wyglądania jak człek na własnym weselu to jeszcze nie jest dowód na upadek obyczajów :-)
            • dakota77 Re: Wesele Idy w domu 31.03.12, 05:59
              Bron Boze:). To zupelnie zdrowe pragnienie:).
            • the_dzidka Re: Wesele Idy w domu 31.03.12, 10:00
              > Ta licytacja pt. "kto mniej się upiększał przed ś
              > lubem" takie mi coś zrobiła, że aż poczułam się burżujskim pustakiem, co to nie
              > zgodnie z ideałami śmie sobie paznokcie doprowadzić do porządku, jak jakaś Kopi
              > ec córka. O nic mi nie chodzi, prócz tego, że jednak wydaje mi się, że chęć wyg
              > lądania jak człek na własnym weselu to jeszcze nie jest dowód na upadek obyczaj
              > ów :-)

              Nie jest i nikt tak nie twierdził.
              • dakota77 Re: Wesele Idy w domu 31.03.12, 10:38
                Plus wychodzi, ze te, ktore przed slubem nie pobiegly do kosmetyczki, manikiurzystki itd. nie wygladaly jak ludzie.
      • zla.m Re: Wesele Idy w domu 28.03.12, 21:16
        Ja rozumiem o co cho :))

        Miałam fryzjera i kosmetyczkę, sukienkę i wesele - bo chciałam się weselić z ludźmi, na których z tych czy innych powodów mi zależy, połowa gości to byli przyjaciele. I wspominam miło.

        Chociaż uważam, że ślub znienacka w sukience w kratę, opity na plaży, ma swój niezaprzeczalny klimat. Każdemu wg gustu, kreatywności i siły woli :)))
        • pi.asia Re: Wesele Idy w domu 29.03.12, 18:29
          A ja to wcale nie miałam ślubu! ;)
          • zla.m Re: Wesele Idy w domu 29.03.12, 18:54
            Wygrałaś! :)
            • skrzydlate.bobry Re: Wesele Idy w domu 29.03.12, 21:02
              W cuglach!
        • czekolada72 Re: Wesele Idy w domu 15.03.13, 16:09
          Ja mialam w domu obiad ciagnacy sie do kolacji. Dla rodziny - mojej i malzonka - ok 40 osob. Gotowaly obie mamy, znaczy tesciowa przywiozla gary z zarelkiem, gotowala u siebie.
          Potem byla tzw impreza mlodziezowa.
          I to byl 1992 rok, gdy bralo sie i koscielny i cywilny, np.
          Nasz byl pierwszy koscielny, cywilny byl pare tygodni pozniej i po nim byl obiad dla rodzicow, braci i swiadkow. I finito.
          Wlasciwie wszystko bylo jakies "domowe" - suknia szyta, koka czesala moja mama, makijaz - sama zrobilam.
          Kamerzysta byll zmowiony, ale juz fotki robil nas przyjaciel, ok - profesjonalnym sprzetem.
          I zabij mnie 0- nie pamietam czy mielismy fotki w zakladzie foto.

          Ale gdybym miala dzis brac slub - to wylacznie kameralne spotkanie w jakiejs rownie kameralnej knajpie :)

          A co do Jezycjady - czy u Borejkow ktos tam w ogole mial wesele nie-domowe?
          • slotna Re: Wesele Idy w domu 15.03.13, 17:07
            > A co do Jezycjady - czy u Borejkow ktos tam w ogole mial wesele nie-domowe?

            Nutria i Robroj chyba?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka