Dodaj do ulubionych

problem moralny Natalii

18.07.12, 18:35
W "Pulpecji" jest taka scena, gdy zamyślona Natalia patrzy w niebo, a Patrycja rzuca "Wiem w kim się kochasz".
Dalej dowiadujemy się, że obiekt westchnień Nutrii jest jej wykładowcą (dobrze pamiętam?), ma żonę i synka, a ona, Nutria wcale się w nim nie kocha tylko lubi to co on pisze.
W tym momencie Pulpa twardo stwierdza: i dobrze że się nie kochasz, bo gdybyś się kochała, to miałabyś straszny problem moralny.

Zawsze mnie rzucało w tym momencie, bo Pulpa zareagowała tak, jakby Natalia zamierzała z premedytacją rozwalić małżeństwo poprzez wlezienie facetowi do łóżka. A przecież Nutria tylko do owego obiektu wzdychała i za nim tęskniła.

Kilka lat później Ida analizuje Nutriową fascynacją Marianem Stalą - Natalia faktycznie wielbi go od lat (...) zazwyczaj ograniczała się do adoracji z bardzo daleka i cichutkich westchnień w zaciszu domowym. Tu jednakże dostrzegamy pewną odmianę zwykłego rytuału: są już kwiatki, jest kawa, jest ciepły autograf w książce doktora Stali.

Ida w zachowaniu Natalii nie widzi nic niewłaściwego. A Patrycja nawet adorowanie z daleka uważała za naganne.
Obserwuj wątek
    • the_dzidka Marian Stala 18.07.12, 18:51
      Muszę powiedzieć, że jestem nieco zaskoczona gustem Nutrii.... :D

      https://milosz365.pl/images/Uczestnicy/bigger_th_stala.jpg
      • filipika Re: Marian Stala 18.07.12, 19:05
        Jakby go ogolic, ale zostawic wąsy, to by w sumie wyglądał kropka w kropkę jak Robrojek (nos jak gruszka etc.)

        (przechodziłam z tragarzami i NMSP)
        • ateh7 Re: Marian Stala 18.07.12, 19:13
          Stala pociągał Nutrię zapewnie li i jedynie intelektualnie. Ale to już by wystarczyło, żeby uduchowiona Nutria wzdychała i spozierała :)
          • pi.asia Re: Marian Stala 18.07.12, 19:21
            Ale Nutria zakochała się w Stali 20 lat temu, musiał wtedy być fascynującym mężczyzną. Dla mnie to taki wilk morski, całkiem fajny facet.

            Ale że synkowi dał imię Rainer Maria, to dla mnie kuriozum ;)
            • nessie-jp Re: Marian Stala 18.07.12, 19:25
              > Ale że synkowi dał imię Rainer Maria, to dla mnie kuriozum ;)

              Ale to chyba nie ten sam? Tzn. ten od hippisowskiego :)) Rainera okraszonego gotycko-romantyczną Marią to był ten wykładowca Nutrii, w którym się kochała na studiach. A Stala to późniejsza/osobna fascynacja, nie był chyba Nutryjnym wykładowcą.
              • the_dzidka Re: Marian Stala 18.07.12, 20:12
                Nie był. Wykładowca był wcześniej.
              • dakota77 Re: Marian Stala 18.07.12, 22:13
                No wlasnie, tez mi sie wydawalo, ze chodzilo o dwie rozne osoby.

                A moralnego problemu we wzdychaniu do kogos z oddali zupelnie nie widze...
            • the_dzidka Re: Marian Stala 18.07.12, 20:13
              Obawiam się, na podstawie zdjęć w googlach, że dwadzieścia lat temu to on znacznie gorzej wyglądał.
      • minerwamcg Re: Marian Stala 18.07.12, 22:28
        Mariana Stalę znam osobiście, moja teatrologia była w dużej mierze polonistyką. Jest wykładowcą na Uju, w Poznaniu mógł mieć monograf czy seminarium, okazjonalnie. Nutria znała go głównie z lektur, acz oczywiście niewyłącznie.
        Dwadzieścia lat temu prezentował się dokładnie tak, jak na zdjęciu, nie dam głowy, czy to w ogóle nie jest zdjęcie sprzed dwudziestu lat. Nic osobliwego,facet jak facet, psi nie wyją. Intelektualnie rzeczywiście błyskotliwy, może nie to, co Włodzio Szturc, ale słucha się go z dużą fascynacją. Nutria miała prawo się nim zachwycać dokładnie w taki sam sposób, jak ja latałam na każdy spektakl "Zbrodni i kary", nieprzytomnie zachwycona Radziwiłowiczem, który w tym spektaklu rzeczywiście był rewelacyjny. Ale żeby to miała być miłość? Nutrii do pana Mariana, moja do pana Jerzego? Eee.
        • klymenystra Re: Marian Stala 19.07.12, 08:35
          Przecież wykładowca i Stala to dwie różne osoby, no błagam.

        • the_dzidka Re: Marian Stala 19.07.12, 09:00
          > Ale żeby to miała być miłość? Nutrii do pana Mariana

          No, nie do końca. To znaczy to Ida sugeruje, że Nutria jakby bardziej się pogrążała w Stali, bo była z nim na kawie. Nigdzie nie mamy powiedziane, że faktycznie Natalia się w nim kochała. Ona kochała się w tym wykładowcy, co nazwał synka Rainer Maria (i tym samym momencie pukam się w czoło). Natomiast nie rozumiem, o co chodziło Patrycji z tym problemem moralnym - przecież jak ktoś tam wyżej zauważył, Nutria kochała się w nim z daleka i nie miała najmniejszego zamiaru wchodzić w jego życie. Czy zatem ja powinnam mieć straszny problem moralny, bo się od dwudziestu lat platonicznie i z przerwami kocham w Bryanie Ferrym? Który w dodatku niedawno ożenił się po raz drugi? :)

          I o ile jeszcze mogę zrozumieć maturzystkę, co ma takie dziwne poglądy, bo to młode panie i głupie jeszcze, to co ma oznaczać to Nataline przytaknięcie "no właśnie"?
          • meduza7 Re: Marian Stala 20.07.12, 00:05
            Stala jest postacią rzeczywistą, więc te wzmianki o kawce z nim ja bym traktowała trochę jak takie mrugnięcie okiem MM, jak swego czasu Anielę wpadającą do domu Józefiny z książką Raszewskiego pod pachą, a potem nazwanie narzeczonego Idy imieniem i nazwiskiem rzeczywiście istniejącego chłopaka. Tj. przypuszczam, że wzmianki o kawie i dedykacji mogły nastąpić za zgodą, czy wręcz na prośbę samego zainteresowanego. I nie sygnalizowały nic poza rozwijającą się miłą znajomością, na płaszczyźnie towarzysko - intelektualnej.
      • ssssen Re: Marian Stala 20.02.13, 15:51
        Wiesz co, chciałbym zobaczyć np. twojego faceta. Założymy się że znalazłbym w jego wyglądzie nim sporo rzeczy, z powodu których dziwiłbym się twojemu gustowi.

    • klymenystra Re: problem moralny Natalii 19.07.12, 08:36
      Moralnośc każdy ma własną, Ida swoją, Patrycja swoją, poza tym co innego podkochiwanie się, a co innego wielbienie intelektu. Jakie jest więc założenie wątku?
    • zla.m Re: problem moralny Natalii 19.07.12, 14:56
      Nie da się ukryć, że strasznie to piętnastolenie ;) A na dodatek ciut śmierdzące hipokryzją, skoro zdanie owo wygłosiła Pulpecja, bez żenady "wyjmująca" faceta najlepszej przyjaciólce...
      • nessie-jp Re: problem moralny Natalii 19.07.12, 16:45
        No bo przecież u Musierowicz zakochanie = ślub i wypełnianie ramion, łon i teleskopów.

        Nie ma innej opcji, inne rodzaje zakochania są bezsensowne i stanowią ślepe zaułki, budzące jedynie wstyd i żal. Nawet zbuntowany psychopata i mroczny organista, Nerwus Bratek, od razu zaczyna wizje miłosne od montowania kołyski.

        Dlatego kochanie się w żonatym i dzieciatym facecie jest niemoralne, bo kochanie się w nim musi prowadzić, w myśl jeżycjadowej logiki, do planów płodzenia dziatek. Ślubnych.

        Nie ma miłości bez dzietności. Nie ma zakochania bez rojeń o ślubie i pieluchach.

        No i dlatego Nutria ma mieć problem moralny, bo albo nie myśli o maniu (wiem, wiem) dziatek ze swoim żonatym wykładowcą, a skoro nie myśli o dziatkach, to nie jest zakochana
        • the_dzidka Re: problem moralny Natalii 19.07.12, 17:10
          > No i dlatego Nutria ma mieć problem moralny, bo albo nie myśli o maniu (wiem, w
          > iem) dziatek ze swoim żonatym wykładowcą, a skoro nie myśli o dziatkach, to nie
          > jest zakochana
          • nessie-jp Re: problem moralny Natalii 19.07.12, 17:23
            > Oj, Nessie, Nessie, przeciągasz strunę :)

            Oj tam, oj tam.
            • pi.asia Re: problem moralny Natalii 19.07.12, 17:59
              Jaki jest cel założenia wątku?

              Dowiedzenie się, czy Waszym zdaniem Nutria istotnie ma "straszny problem moralny". Bo moim zdaniem ma problem wyłącznie emocjonalny i to bardzo osobisty, bo przecież nikomu krzywdy nie robi i robić nie zamierza. Cierpi tylko i wyłącznie ona. A ciche cierpienie z powodu nieszczęśliwej miłości raczej niemoralne nie jest.
              I dlatego dziwi mnie Patrycja, która twardo mówi o problemie moralnym.
              Chyba że Patrycja rozumuje wg schematu przedstawionego przez Nessie - zakochana=wypełnione ramiona. No to fakt, problem moralny by zaistniał. I to straszny.
              Ale Natalia jest ostatnią osobą, która w tej sytuacji postąpiłaby wg tego schematu.
              • verdana Re: problem moralny Natalii 19.07.12, 19:06
                Przepraszam bardzo, Nutria pożąda męża bliźniego swego, a może nawet w myśli cudzołoży. Więc MA problem moralny. Serio:)
                • zla.m Re: problem moralny Natalii 20.07.12, 13:12
                  Patrząc z punktu widzenia chrześcijanina i to młodego-radykalnego, to racja - problem jest.
        • ananke666 Re: problem moralny Natalii 19.07.12, 19:05
          nessie-jp napisała:

          > No bo przecież u Musierowicz zakochanie = ślub i wypełnianie ramion, łon


          Teleskopiara! - pomyślałam natychmiast.

          > i teleskopów

          Dubeltowa.

          > Nawet zbuntowany psychopata i mroczny organista, Nerwus

          Mroczny onanista, Nerwus... he?!
          To jest zaraźliwe.
          • pi.asia Re: problem moralny Natalii 19.07.12, 19:59
            >
            > > Nawet zbuntowany psychopata i mroczny organista, Nerwus
            >
            > Mroczny onanista, Nerwus... he?!
            > To jest zaraźliwe.

            A Nutria ma problem oralny. Fakt, z takimi dużymi siekaczami... ;)
            • nessie-jp Re: problem moralny Natalii 19.07.12, 20:26
              > > Mroczny onanista, Nerwus... he?!
              > > To jest zaraźliwe.
              >
              > A Nutria ma problem oralny. Fakt, z takimi dużymi siekaczami... ;)

              PRZESTAŃCIE KALAĆ! Tu dzieci czytają jeszcze albo i kto gorszy...
              • pi.asia Re: problem moralny Natalii 19.07.12, 20:57
                >Tu dzieci czytają jeszcze albo i kto gorszy...
                gorszy od dzieci? hmmm.... (zamyśla się głęboko) może jakieś zue Pyziacze nasienie?
                • nessie-jp Re: problem moralny Natalii 19.07.12, 22:10
                  > gorszy od dzieci? hmmm.... (zamyśla się głęboko) może jakieś zue Pyziacze nasie
                  > nie?

                  Myślałam raczej o Ignacych Borejkach i im podobnych...
        • rannie.kirsted Re: problem moralny Natalii 20.07.12, 00:10
          oczywiscie MUSIALAM przeczytac mroczny onanista...
          • nessie-jp Re: problem moralny Natalii 20.07.12, 01:21
            rannie.kirsted napisała:

            > oczywiscie MUSIALAM przeczytac mroczny onanista...

            Nie no, przestańcie, wy kobiety okropne wy! ORganista! Organ miał.
            • zla.m Re: problem moralny Natalii 20.07.12, 13:09
              > Nie no, przestańcie, wy kobiety okropne wy! ORganista! Organ miał.

              No, jak do Bacha, to musiał to być całkiem spory organ... Fascynacja Natalii staje się jakoś zrozumiała :P (chodzi oczywiście o muzykę)
              • klymenystra Re: problem moralny Natalii 20.07.12, 13:19
                To ja tu zapodam twórczość klasyków:


                Jest rolnik na Labradorze,
                Co chujem sieje i orze,
                Nawozi i okopuje.
                A wszystko wyłącznie chujem.
                Szczęść Boże!

                Jest matematyk w Brukseli,
                Co chujem mnoży i dzieli.
                Dodaje i odejmuje,
                A wszystko wyłącznie chujem.
                Takiegoście nie widzieli.

                W parafii Biadoliny
                Ksiądz chujem uczy łaciny.
                „Hic haec hoc huic hui" -
                biedne dzieci skandują,
                a on bije je bez żadnej przyczyny.
                • ananke666 Re: problem moralny Natalii 30.07.12, 17:26
                  Płetwonurkowi z miasta Pekin
                  urodę życia odgryzł rekin.
                  I choć czytał Mao,
                  to nie odrastao,
                  więc pracował jako damski manekin.
      • emae Re: problem moralny Natalii 30.07.12, 10:35
        zla.m napisała:

        > Nie da się ukryć, że strasznie to piętnastolenie ;) A na dodatek ciut śmierdząc
        > e hipokryzją, skoro zdanie owo wygłosiła Pulpecja, bez żenady "wyjmująca" facet
        > a najlepszej przyjaciólce...

        Pulpecja wyjmuje najlepszej przyjaciółce faceta? Bez żenady?
        Przyznam, że dziwi mnie częsty na tym forum pogląd, że Patrycja odbiła Romie Baltonę i w ogóle brzydko ją potraktowała.
        Tymczasem:
        1) Baltona nie był facetem Romy, nie był nią w ogóle zainteresowany, choć nie wątpię, że bawił się jej uczuciami (pocałunki, wyjście do kina). Dziwne swoją drogą, że to nie jego postępowanie spotyka się z potępieniem, a postępowanie Patrycji.
        2) Patrycja nie robi NIC, żeby tego nieszczęsnego Baltonę uwieść, w ogóle się o niego nie stara, odpycha go, jest wobec niego nieprzyjemna. Mimo że on ją intryguje, niepokoi w jakiś dziwny sposób. Ale ona naprawdę nie jest jeszcze na tyle dojrzała, by rozeznać się w swoich uczuciach, by z premedytacją uwodzić chłopaka, który wywołuje w niej takie dziwne stany.
        • anutek115 Re: problem moralny Natalii 30.07.12, 16:25
          emae napisała:

          > 1) Baltona nie był facetem Romy, nie był nią w ogóle zainteresowany, choć nie w
          > ątpię, że bawił się jej uczuciami (pocałunki, wyjście do kina). Dziwne swoją dr
          > ogą, że to nie jego postępowanie spotyka się z potępieniem, a postępowanie Patr
          > ycji.

          Spotyka się. Z moim :). Co prawda nie w zestawieniu z Patrycja, a w zestawieniu z wrazym Pyziakiem, który, ho, ho, ho, jak źle się zapowiadał od początku, bo paru dziewczynom na raz zasuwal teksty o kwiecie jabloni. Zawsze, gdy pada tekst o cynicznym Pyziaku nadbiegam ze jadliwym chichotem i przykladem uwielbianego Floryjana, co to sie wcale źle nie zapowiadał, a skądże, świetnie sie zapowiadał, od razu na sytego wilka się zapowiadał, pomimo calowanych i obłapianych nagminnie dziewczyn, którym zadnej nadziei tym nie robił i serc nie łamał, a skąd, serca to Pyziak lamal kwiatami jabloni!!!

          Jeszcze Kkokos jest w tej kwestii mą wierną sojuszniczką (wzglednie ja jestem jej :)).

          Tak więc nie jest tak, że nikt na forum do tej pory nie zauważył, że to Baltona zachowuje się bardzo, bardzo nieladnie.
          • bupu Re: problem moralny Natalii 30.07.12, 20:00
            > Spotyka się. Z moim :). Co prawda nie w zestawieniu z Patrycja, a w zestawieniu
            > z wrazym Pyziakiem, który, ho, ho, ho, jak źle się zapowiadał od początku, bo
            > paru dziewczynom na raz zasuwal teksty o kwiecie jabloni. Zawsze, gdy pada teks
            > t o cynicznym Pyziaku nadbiegam ze jadliwym chichotem i przykladem uwielbianego
            > Floryjana, co to sie wcale źle nie zapowiadał, a skądże, świetnie sie zapowiad
            > ał, od razu na sytego wilka się zapowiadał, pomimo calowanych i obłapianych nag
            > minnie dziewczyn, którym zadnej nadziei tym nie robił i serc nie łamał, a skąd,
            > serca to Pyziak lamal kwiatami jabloni!!!

            O! O! Ooooo! O właśnie! Poza tym Pyziaczek tylko bajery o kwieciu wstawiał, a Baltona pchał się nachalnie (i wysoce niekulturalnie) z dziobem do wszystkich osobników płci żeńskiej w wieku rębnym.

            > Jeszcze Kkokos jest w tej kwestii mą wierną sojuszniczką (wzglednie ja jestem j
            > ej :)).

            To jeszcze mnie proszę dopisać do listy Również Potępiających.
            • nessie-jp Re: problem moralny Natalii 30.07.12, 21:02
              > To jeszcze mnie proszę dopisać do listy Również Potępiających.
              >

              Mnie tudzież. Baltona jako Męska Matylda w "Noelce" przynajmniej dostał po nosie, ale potem już ani słowa nie ma o jego puszczaniu (się) z dziubkiem na prawo i lewo. Doskonale się zapowiadał, zaprawdę...
          • kkokos Re: problem moralny Natalii 31.07.12, 00:55
            > Jeszcze Kkokos jest w tej kwestii mą wierną sojuszniczką (wzglednie ja jestem j
            > ej :)).

            ach, anutku, jestem twą!
          • vi_san Re: problem moralny Natalii 20.02.13, 13:33
            Dopisz mnie do popierających.
            Acz uważam, że Patrycja za ładnie nie postąpiła - mogła mieć właściwie każdegio chłopca, to sobie wybrała AKURAT tego, w którym się kochała jej [podobno] przyjaciółka....
            Acz i tak uważam, że przy Baltonie to Pyziaczek jest jako lelija biała niewinny.
            • slotna Re: problem moralny Natalii 21.02.13, 17:53
              > Acz uważam, że Patrycja za ładnie nie postąpiła - mogła mieć właściwie każdegio
              > chłopca, to sobie wybrała AKURAT tego, w którym się kochała jej [podobno] przy
              > jaciółka....

              Zupelnie sie nie zgadzam. Miala chodzic z kims, kto jej sie nie podobal, tylko dlatego, ze Roma sie w Baltonie _tez_ kochala? No i ukrywala to zreszta do momentu, w ktorym Pulpa tez juz byla zakochana, tylko jeszcze nie zdawala sobie z tego sprawy.
              • staua Re: problem moralny Natalii 21.02.13, 18:01
                No właśnie, też się nie zgadzam. W dodatku Baltona był obiektem adoracji Romy od lat, więc raczej nie było szans na zmianę jego uczuć - niezależnie od tego, jak postąpiłaby Patrycja, Roma i Baltona nie byliby ze sobą.
              • vi_san Re: problem moralny Natalii 21.02.13, 18:29
                A kto powiedział, że W OGÓLE musiała z kimś chodzić? Raczej nie prezentowała [przynajmniej na początku książki] postaw promęskoramiennych. A Roma nic nie ukrywała - Pulpa dokładnie widziała, że Romcia ma do Baltony "słabość", że o SZCZERYM pytaniu Romy nie wspomnę. I Pulpa, zapytana wprost, odpowiedziała coś w rodzaju, że on kompletnie nie jest w jej typie [nie mam pod ręką książki to nie sprawdzę dosłownie]. I dopiero, gdy Roma przyznała jej się do swojego w Baltonie zakochania - Patrycja zaczęła go postrzegać jako atrakcyjnego - wcześniej był tylko kumplem z piaskownicy obenie noszącym dziwaczne buraczkowe włosy. I tu moim zdaniem, Pulpa postąpiła paskudnie, ujawniając, że WCALE nie jest przyjaciółką Romy.
                Nie zmienia to mojego zdania w kwestii, że przy Baltonie młodziutki Pyziak, szepczący o kwiatach jabłoni i bodajże muzyce skrzypcowej jest niewinny jak łza sierotki.
                • staua Re: problem moralny Natalii 22.02.13, 15:16
                  Pulpa odpowiedziała Romie, że Baltona nie jest w jej typie, bo sama przed sobą nie chciała się do tego przyznać. A już była w nim zakochana, tylko walczyła z tym.
                  • neandertalka Re: problem moralny Natalii 22.02.13, 17:13
                    staua napisała:

                    > Pulpa odpowiedziała Romie, że Baltona nie jest w jej typie, bo sama przed sobą
                    > nie chciała się do tego przyznać. A już była w nim zakochana, tylko walczyła z
                    > tym.

                    Stricte (że tak się wyrażę po borejkowsku:))) )
        • zla.m Re: problem moralny Natalii 30.07.12, 23:09
          emae napisała:

          > 1) Baltona nie był facetem Romy, nie był nią w ogóle zainteresowany, choć nie >wątpię, że bawił się jej uczuciami (pocałunki, wyjście do kina)

          To, że Baltona nie czuł się facetem Romy, to jedno. To, że Roma mogła mieć nadzieję na coś więcej i uważać, że coś się rysuje - to drugie.

          >Dziwne swoją drogą, że to nie jego postępowanie spotyka się z potępieniem, a >postępowanie Patrycji.

          Nic nie pisałam o Baltonie, ale to nie znaczy, że pochwalam jego zachowanie. Pisałam o Pulpecji i to jeszcze w kontekście jej rozmowy z Nutrią.

          > 2) Patrycja nie robi NIC, żeby tego nieszczęsnego Baltonę uwieść, w ogóle się o
          > niego nie stara, odpycha go, jest wobec niego nieprzyjemna. Mimo że on ją intr
          > yguje, niepokoi w jakiś dziwny sposób. Ale ona naprawdę nie jest jeszcze na tyl
          > e dojrzała, by rozeznać się w swoich uczuciach, by z premedytacją uwodzić >chłopaka, który wywołuje w niej takie dziwne stany.

          Patrycja zdaje maturę, więc ma około 18-19 lat. Naprawdę między nią a 14-15-latką, która nie wie, czy jej na facecie zależy czy nie jest (a przynajmniej powinna być) kolosalna różnica w poziomie dojrzałości. I jakimś cudem jest wystarczająco dojrzała, by od pierwszego spojrzenia zauważyć i nazwać zainteresowanie niejakiego Wojtka. Ona przyjaźni się z Romą (w każdym razie deklaratywnie) i świetnie wie, że Romie na Baltonie zależy. Więcej, zapewnia o swoim braku zainteresowania:
          - Masz wobec niego jakieś plany? - spytała Roma niedbale, bardzo niedbale, z wystudiowanym wyrazem obojętności na twarzy zdobnej w mocny makijaż (brwi i oczy), lennonki oraz kilka pryszczyków.
          - Ja?! - ależ skąd!
          - Naprawdę?...
          - Naprawdę - odparła Patrycja szczerze i wesoło, - Facet nie jest w moim typie, Romciu. W ogóle nikt nie jest w moim typie. Ale on to już chyba najbardziej...
          - Co: najbardziej?
          - Najbardziej nie jest.


          Potem jest scena Sylwestra, gdzie dla Romy istnieje tylko Baltona i zdjęcia z imprezy - też głównie z nim. Jaka przyjaciółka by się nie domyśliła, co się dzieje? Wie, że Romie zależy, więc Baltona nie powinien dla niej istnieć. Zresztą wie to bezpośrednio od samej zainteresowanej:
          - U mnie nie ma kompletnie żadnych szans- podsumowała Patrycja.
          - Naprawdę?! -ucieszyła się Roma. - Poważnie? Fajnie, że to mówisz. Bo, wiesz... u mnie... miałby.


          Więc następujące po tym zdarzenia - jeżdżenie z Baltoną jego syrenką a to do kwiaciarni, a to do lasu itp. - nie bardzo przystają do, prawda, pozytywnej bohaterki powieści dla pensjonarek. Ja bym takiej przyjaciółki mieć nie chciała.
          • nessie-jp Re: problem moralny Natalii 31.07.12, 00:05
            > Więc następujące po tym zdarzenia - jeżdżenie z Baltoną jego syrenką a to do kw
            > iaciarni, a to do lasu itp. - nie bardzo przystają do, prawda, pozytywnej bohat
            > erki powieści dla pensjonarek. Ja bym takiej przyjaciółki mieć nie chciała.

            Dodam jeszcze, że
            • emae Re: problem moralny Natalii 31.07.12, 08:43
              nessie-jp napisała:

              > Dodam jeszcze, że
              • nessie-jp Re: problem moralny Natalii 31.07.12, 15:57
                Cytuję:

            • neandertalka Re: problem moralny Natalii 20.02.13, 11:19
              > W ogóle widać zresztą, że autorka nie cierpi Romy. Przykre są te ironiczne opis
              > y pryszczyków "zdobiących" twarz na równi z makijażem.

              Ja w tym nie widzę żadnej niechęci. Tak jak parę wpisów niżej ktosia zauważyła, że autorka bynajmniej nie idealizuje Patrycji (zgoda), tak samo i Romę po prostu opisuje - jako dziewczynę nieatrakcyjną, przynajmniej na tle krągłej, różowej i apetycznej Patrycji. Moim zdaniem to dobry opis.
          • klymenystra Re: problem moralny Natalii 31.07.12, 07:45
            Że tak romantycznie spytam: jak Baltona ma przestać istnieć dla Patrycji, jeśli ona w nim jest zakochana? Przecież nie można się odkochać ot tak.
            • vi_san Re: problem moralny Natalii 21.02.13, 18:41
              Problem w tym, ze Patrycja NIE BYŁA w nim zakochana, dopóki nie usłyszała wyznania Romy.
              Jakoś dopiero później zaczęła go w ogóle dostrze4gać jako samca, a na deser miała pretensje, że Roma ma jej za złe! no istotnie, zaskakujące... Romcia zwierzyła się z uczucia osobie, uważanej za przyjaciółkę, po czym w krótkim czasie wspomniana zaczyna demonstracyjnie podrywać wymieniony "obiekt". Zaiste, świetna przyjaciółka... Nasuwa mi się zdanie pewnego mądrego człowieka "Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam".
              • neandertalka Re: problem moralny Natalii 22.02.13, 08:29
                Romcia zwierzy
                > ła się z uczucia osobie, uważanej za przyjaciółkę, po czym w krótkim czasie wsp
                > omniana zaczyna demonstracyjnie podrywać wymieniony "obiekt".

                Jak to podrywać? Nie przypominam sobie, żeby ze strony Pulpy były jakiekolwiek zamierzone akcje w stronę Baltony.

                Nie chce mi się sprawdzać szczegółów, ale moje zapamiętane z lektury wrażenie jest takie: Patrycja była twardzielką, lekceważącą sobie amory chłopaków (zwłaszcza że miała ich w nadmiarze), dopiero w kontakcie z Baltoną ta twardość zaczyna się kruszyć. Działa nieodparta chemia. Już pierwszy pocałunek, wtedy na śniegu, choć niby niechciany, wzbudził w niej jakiś nieuświadomiony niepokój. Patrycja sama nie wie, co się z nią dzieje, i nie potrafi nad tym zapanować. Nic, co się między nimi dzieje, nie jest przez nią zamierzone ani zaplanowane, włącznie z ostatnim spotkaniem nad jeziorem, które ostatecznie wyjaśnia sprawę między nimi.

                Moim zdaniem ta książka b. dobrze pokazuje, że po prostu tak w życiu bywa: dwóm dziewczynom, bliskim koleżankom, podoba się ten sam chłopak. Tak, szlachetnie by było, gdyby ta, co ma szanse (ale to my o tym wiemy, nie ona), usunęła się na bok i zostawiła wolne pole dla tej, co i tak nie ma szans... ale w życiu, hm, rzadko tak bywa.
                • vi_san Re: problem moralny Natalii 22.02.13, 09:27
                  Mamy coś wspólnego - mi tez się nie chce sprawdzać szczegółów. :)
                  Natomiast co do wrażenia z Pulpecji. Patrycja jest twardzielką lekce sobie waży płeć brzydką, zwłaszcza, że rozpuszczona jest przez chłopaków i wie, że zawsze sobie amanta znajdzie. Pierwszy pocałunek [na śniegu] - ok, chemia była [Patrycja "nieświadomie" zamknęła oczy i podała wargi do następnego pocałunku, którego nie otrzymała]. Ale to ją nie zaniepokiło, była wkurzona, zła na siebie i niego i tyle. Miała mu za złe, bo to przecież tylko kumpel z dzieciństwa i jak on mógł... Doskonale nad sobą panowała wycierając usta śniegiem i nawet [o ile mnie pamięć nie myli] kilkakrotnie spluwając, żeby się pozbyć wspomnienia po tym pocałunku.
                  I owszem, pięknie by było, gdyby Pulpa umiała [SOBIE, nie jemu] powiedzieć "Nie, kocha się w nim moja przyjaciółka, to dla mnie pozostanie tylko kumplem", wiem też, że życie, niestety, się tak rzadko układa. Problem jest tylko w tym, że Patrycja NIE MA kompletnie rzadnych rozterek,nieelegancko mówiąc ma głęboko w ... nosie, że facet jest od dawna obiektem uczuć przyjaciółki [przynajmniej deklaratywnie, przyjaciółki]. Czyli nie dość, że postępuje totalnie egoistycznie, nie ma w związku z tym najmniejszych problemów moralno - etycznych, to jeszcze ma za złe Romie! I jest rozczarowana i zdumiona, że ta poniekąd zerwała kontakty! No, zaiste, nienormalna jakaś, ta Kowalikówna - pseudoprzyjaciółka poderwała faceta, o któwrym WIEDZIAŁA, że Roma go kocha [i co do którego sama kilkakrotnie deklarowała uczucia negatywne!], i jak ta Roma mogła potem nie traktować jej jak osobę bliską? No, ja bym taką "przyjaciółeczkę" pogoniła na cztery wiatry, Roma miała 100% racji.
                  • neandertalka Re: problem moralny Natalii 22.02.13, 17:09
                    Vi_san, vi_san, nadinterpretujesz, moim zdaniem.

                    Scenę z wycieraniem ust śniegiem oraz spluwaniem rozumiem całkiem inaczej. To, że Patrycja to robiła, nie oznacza, że doskonale nad sobą panowała, tylko że próbowała zatrzeć - sama przed sobą - dziwne, niepokojące wrażenie, jakiego doznała, a którego jeszcze wtedy w ogóle nie identyfikowała. I składała je na karb niesmaku, bo niby jak to? - kumpel z piaskownicy, a do całowania się zabiera? To takie pozorowanie motywów przed sobą samą, właśnie po to, aby ODZYSKAĆ utracone - chwilowo (wtedy jeszcze chwilowo) - panowanie nad sobą.

                    Cała "Pulpecja" od początku do końca to opis długo nieuświadamianego potężnego uczucia, nad którym Pulpa w ogóle nie panuje. Nie wie, co się z nią dzieje, bo nigdy czegoś takiego nie doświadczała. Moim zdaniem to jest b. dobrze pokazane.

                    A teraz powiedz mi, gdzie 1) Patrycja ma za złe Romie i jest rozczarowana oraz zdumiona, że ta poniekąd zerwała kontakty i 2) gdzie PODRYWA Baltonę. Twierdzę, że takich sytuacji w książce nie ma.
                    • vi_san Re: problem moralny Natalii 22.02.13, 18:36
                      Nie wątpię, że "intencje" pani MM były właśnie takie, jak ty to odebrałaś. Ja po prostu odebrałam to inaczej i tyle.
                      Kompletnie nie odczytałam w Pulpie "nieuświadomionych oceanów namiętności", żadnych niepokojących, niezidentyfikowanych wrażeń, abstrahując od tego, ze Patrycja DOSKONALE umiała identyfikowac uczucie zakochania. Acz mogło jej się nie podobac, że do niej też się odnosi.
                      I, podkreślam - moim zdaniem, Pulpecja to książka o, owszem, uczuciu Patrycji i Floriana, ale też o zawodzeniu w przyjaźni, nielojalności i egoizmie.
                      I o tym, że takie podejście do przyjaźni, jak prezentuje główna bohaterka może tą przyjaźń zakończyć definitywnie.
                      • neandertalka Re: problem moralny Natalii 23.02.13, 10:21
                        Oczywiście, że takie zderzenie musi zachwiać przyjaźnią. Nie wyobrażam sobie, by strona wzgardzona - jakkolwiek zachowywałaby się strona wybrana - była w stanie przejść nad tym wszystkim do porządku i dalej przyjaźnić się/kolegować z rywalką jak gdyby nigdy nic. To zbyt bolesne.

                        W życiu tak bywa: ktoś ma farta, ktoś ma pecha, choć nie ma w tym niczyjej winy. Przypominam, że Roma - zgodnie z tym, co pisze autorka - i tak nie miała u Baltony szans, nawet gdyby Patrycja się usunęła. Nb. - jak właściwie miałaby to zrobić, skoro i tak co jakiś czas niechcący natykała się na Baltonę - i nic się jeszcze między nimi nie działo, poza potężnym iskrzeniem?

                        Vi_san, mimo wszystko nie odpowiedziałaś mi na pytania: 1) gdzie według ciebie Patrycja ma za złe Romie i jest rozczarowana oraz zdumiona, że ta poniekąd zerwała kontakty i 2) gdzie PODRYWA Baltonę.

                        Bo przecież na tym opiera się twoja interpretacja. A ja twierdzę, że takich sytuacji w książce nie ma.
                        • vi_san Re: problem moralny Natalii 23.02.13, 10:59
                          Przykład przytoczony przez kogoś wcześniej "Patrycja umilkła, wstrząśnięta niespodziewanym zwrotem w rozmowie. Wyznanie Romy sprawiło, że poczuła się wpuszczona w maliny."
                          Nie mam w tej chwili dostrępu do książki, więc KONKRETNYCH przykładów ci nie podam. Ale nie czarujmy, się, zakładam, że żadna z nas nie jest idiotką, Pulpa doskonale wiedziała, że jest ładna i w pełni świadomie to podkreślała, czym tym bardziej "dołowała" opisywaną jako zdecydowanie nieatrakcyjną Romę. A co do podrywania Baltony, to jeżdżenie z nim jego syrenką do kwiaciarni i tak dalej... Ja napisałam o moim ogólnym wrażeniu z Pulpecji. Że Patrycja nie miała nic przeciw. I nie miała cienia wyrzutów sumienia, że "wlazła w szkodę" podobno przyjaciółce.
                          Jak dla mnie nic się nie zmienia - Pulpa zachowała się paskudnie [chociażby w rozmowie z Romą mogła się przyznać, że nie jest pewna, a nie twardo upierac się, że nie, nic], egoistycznie i wcale mnie nie dziwi zerwanie stosunków prze zRomę, nawet jeśli ta ostatnia miała w gruncie rzeczy świadomość swojego braku szans. W młodziutkiej [a Roma była młodziutka] dziewczynie nadzieja umiera ostatnia, a tu pseudoprzyjaciółka, a w każdym razie osoba za przyjaciółkę uważana wbiła, przysłowowy, nóż w serce.
                  • taka_prawda500 Re: problem moralny Natalii 24.02.13, 13:41
                    vi_san napisała:
                    "Problem jest tylko w tym, że Patrycja NIE MA kompletnie rzadnych rozterek..."

                    Aaaaaaaaaaaa! Za karę namalujesz własnoręcznie 10 pisanek z Hitlerem ;-) i postawisz je pięknie wyeksponowane w koszyczku ze święconką w widocznym punkcie stołu! ;-P
                    • vi_san Re: problem moralny Natalii 24.02.13, 14:15
                      Aaaaaaaaaaaaaaaa!!!
                      Ależ mi wstyd! Już się biorę za plakatówki i jajka na twardo!
                • buka_z_muminkow Re: problem moralny Natalii 07.03.13, 22:11
                  neandertalka napisał(a):
                  >
                  > Moim zdaniem ta książka b. dobrze pokazuje, że po prostu tak w życiu bywa: dwóm
                  > dziewczynom, bliskim koleżankom, podoba się ten sam chłopak. Tak, szlachetnie
                  > by było, gdyby ta, co ma szanse (ale to my o tym wiemy, nie ona), usunęła się n
                  > a bok i zostawiła wolne pole dla tej, co i tak nie ma szans... ale w życiu, hm,
                  > rzadko tak bywa.

                  Podpisuję się pod tym, co napisałaś, sama będąc w klasie maturalnej miałam identyczną sytuację -ja i jedna z przyjaciółek kochałyśmy się w jednym chłopaku, w tym ona znała go od lat i od lat się durzyła.
                  Między mną, a nim była straszna chemia, nie dało się odkochać ot tak, mając na uwadze, że jej też się podobał.
                  Jedyna różnica między moją historią, a historią Pulpecji to taka, że u mnie ostatecznie nie było happy endu, a raczej - happy end nastąpił później i z kim innym ;) No i w naszym przypadku przyjaźń przetrwała.

                  Dłuuugi czas czułam się dziwnie i niewłaściwie ze świadomością że obie mamy słabość do tego samego chłopaka. Ale chemia i pragnienie bycia z ta konkretną osobą-to było silniejsze. Tym bardziej, że to było pierwsze tak silne uczucie, wcześniejsze zakochania nie miały takiego kalibru.
                  • zla.m Re: problem moralny Natalii 07.03.13, 22:28
                    buka_z_muminkow napisał(a):

                    > Dłuuugi czas czułam się dziwnie i niewłaściwie ze świadomością że obie mamy sła
                    > bość do tego samego chłopaka.

                    I o to chodzi - źle się z tym czułaś. A Pulpa nie raczy czuć się źle nawet przez pięć minut, jeżeli odrzuca zaloty Baltony to ze względu na swoją "godność", ale nigdy ze względu na to, że Romę zaboli. A na dodatek ma pretensje, że Roma jej szczerze o tym uczuciu mówi, sama Romę okłamuje (wiedziała, że Baltony nie traktuje zwyczajnie, nawet jeśli udawała sama przed sobą, że to nie uczucie - mogła powiedzieć PRZYJACIÓŁCE co czuje) i potem jest głęboko zdziwiona, że Roma kontakt zerwała. Ale nie przepracowuje się przy naprawianiu stosunków.
                    • buka_z_muminkow Re: problem moralny Natalii 07.03.13, 22:50
                      Zostało już wcześniej w tym wątku napisane, że Pulpa długi czas nie uświadamia sobie, że to, co się z nią dzieje w związku z osobą Baltony, to zakochanie. Też tak to odczytuję i dlatego np. scenę rozmowy z Romą nt. uczuć do Baltony nie odczytuję jako okłamywanie Romy, bardziej jako wypieranie CZEGOŚ, o czym Pulpa nie do końca wie, czym jest.

                      Tymczasem ja wiedziałam, co się święci i wiedziałam, co dzieje się z psiapsiółą. A jednocześnie nie rozmawiałyśmy o tym - chyba balyśmy się ruszyć tematu (temat ostatecznie został podjęty jak już chodziłam z chłopakiem, ale z dzisiejszej perspektywy uważam, że w sposób niewystarczający i że mimo wszystko duzo ważniejsze były dla mnie wtedy moje uczucia). Pewnie nie ma się czym chwalić, ale piszę to, bo pamiętam, jak podchodziło sie do takich spraw w wieku Pulpy. Nie można jej oceniać z perspektywy osoby dorosłej, mimo, że ma już dowód osobisty. 18-19 lat to jeszcze nastolatka, głupi wiek nierzadko pełen glupich posunięć i decyzji, poszukiwania i odkrywania siebie, swoich uczuć.

                      Ciekawe, jak Pulpa patrzy na to np. 5 lat później.

                      Przeperaszam, że tak na szybko i trochę "nie po polskiemu" - chyba czas odejść od monitora ;)
                      • vi_san Re: problem moralny Natalii 08.03.13, 14:07
                        Po latach Pulpa ma nadal głęboko w ... nosie nie tylko to, jak i co czuła Roma wówczas, ale nawet i to, co się obecnie z nią dzieje. Nie ma ani jednej sceny, w której by np. zapytała Elkę [w końcu Elka Strybówna została żoną Tomka, o ile mnie pamięć nie myli?] co słychać u jej szwagierki, ani przez moment nie miała cienia wyrzutów sumienia ani nawet "dziwnego" uczucia wchodząc Romie w szkodę - sama piszesz, że gdy zadurzyłaś się w ukochanym koleżanki miałaś poczucie "nieswoje" - Pulpie to w żaden sposób nie grozi - jest wciąż pełna samoxzachwytu i uwielbienia dla swojej osoby i jeszcze się dziwi, że Roma zerwała kontakty i nie chce miec nic wspólnego z pseudoprzyjaciółką. Może gdyby Patrycji cokolwiek mignęło pod złotymi loczkami i miała jakieś tam wyrzuty sumienia, pogadała uczciwie z Romcią - kontakt dałoby się uratować, Roma w końcu też głupia nie była i wiedziała, że nie ma zbytnio szans u Baltony. Ale do tego Pulpa musiałaby się wykazać cieniem osławionej borejkowskiej empatii i dobrej woli. A nie wykazała.
                        • ciotka_scholastyka Re: problem moralny Natalii 08.03.13, 14:19
                          > Po latach Pulpa ma nadal głęboko w ... nosie nie tylko to, jak i co czuła Roma
                          > wówczas, ale nawet i to, co się obecnie z nią dzieje. Nie ma ani jednej sceny, w której by
                          > np. zapytała Elkę [w końcu Elka Strybówna została żoną
                          > Tomka, o ile mnie pamięć nie myli?] co słychać u jej szwagierki

                          Nie ma też ani jednej sceny, w której Pulpa rozmawiałaby z Elką o czymkolwiek. Nie ma też ani jednej sceny z Elką w ogóle, po dniu jej ślubu. Jest tylko wspominana, sporadycznie, przez innych.
                          Równie dobrze możesz się oburzać, że nie ma ani jednej sceny, w której Ignac opowiada dziadkowi Żakowi o swym udziale w bitwie pod Grunwaldem.
                          Pani MM powinna to załatwić wcześniej, i tyle. Stosunki Romy z Pulpą, oczywiście, nie bitwę pod Grunwaldem.
                          • vi_san Re: problem moralny Natalii 08.03.13, 17:43
                            Bitwa pod Grunwaldem to dużo wcześniej, mam wrażenie :D
                            Wogóle nie podoba mi się potraktowanie Elki przez [podobno] miłą rodzinę. U licha, Gaba jest jej macochą [uj, paskudne słowo, ale niech tam], żoną jej ojca, matką jej przyrodniego brata... Oczywiście, w chwili gdy Gaba weszła "do rodziny" Strybów [a raczej kiedy Grześ wszedł do rodziny Borejków] Elka była już w weiku "własnoromansowym" i nikt przy zdrowych zmysłach raczej nie oczekiwałby, że będzie z ojcem i macochą na spacery za rączkę chodzić, ale serio nie możnaby czasem dołożyć jakiegoś zdania na jej temat? W Wigilię mogłaby zatelefonować [skoro już MM ją z mężem wysłała na koniec świata], nie wiem, Ignaś mógłby z nią czasem rozmawiać, tym bardziej, że jej mąż, to w końcu nie obcy człowiek, tylko Tomcio Kowalik, zaprzyjaźniony z rodziną od wieków.
                            Tym czasem nie ma nic - pustka. Nie ma też ani jednej [z tego co pamiętam, jeśli źle pamiętam proszę o poprawkę!] sceny, w której Ignacy Grzegorz odwiedzał swojego dziadka - nie Borejko starego, tylko Cyryjka i Metodego. A w końcu panowie Stryba nie mieszkają na krańcu świata tylko w tym samym Poznaniu.
                        • buka_z_muminkow Re: problem moralny Natalii 08.03.13, 17:00
                          Sporo w tym racji. Ale z drugiej strony - ogolnie o przemyśleniach Pulpy później, niż w "Pulpecji", jest niewiele. Pulpa jest jedną z wielu postaci, które pojawiają się jako główna bohaterka tylko raz, a potem przemykają na drugim czy trzecim planie. Jest to w ogole najrzadziej opisywana siostra Borejko. Wyjątek to "Sprężyna", ale akcja tej książki dzieje się wiele lat po "Pulpecji", więc w ogóle bym jej nie brała pod uwagę.

                          Przelotem, po latach, wspomniany jest kontakt Pulpy z Romą przez Naszą Klase, ale to wszystko. Własciwie nie można wynioskowac z tego, czy korespondują ze sobą za pośrednictwem portalu czy tylko mają się nawzajem w znajomych. a przynajmiej tak to pamiętam - z JT bodajże - a dawno nie zaglądałam do tej książki.

                          Wydaje mi się, że nie możemy kategorycznie oceniać, że Pulpa przez lata miała Romę głęboko...- Pani MM nie zadbała o to, aby opisać, czy po roku, dwóch, pięciu dziewczyny szczerze pogadały.
          • emae Re: problem moralny Natalii 31.07.12, 08:38
            Jakich pensjonarek? :D
            Jeśli Baltona nie był zainteresowany Romą, to bez względu na to, co mogła sobie wyobrażać Roma, nie był on jej facetem, nie był facetem dla niej, nic między nimi zdarzyć się nie mogło. I o ile zgodzę się, że jej przyjaciółka nie powinna wówczas zabiegać o jego względy, podrywać go itd., to nie zgodzę się, że powinna automatycznie skreślić go teraz i na zawsze, przekreślić swoje uczucie do niego, odebrać sobie szansę na szczęście - bo Roma się w nim nieszczęśliwie kochała!
            Jak by to miało wyglądać? Baltona i Patrycja padają sobie niespodziewanie w ramiona i toną w niespodziewanym pocałunku, po czym ona odpycha go i mówi "wybacz, nie mogę z tobą być, bo Roma kocha się w tobie" (ta sama Roma, która jest już mężatką i najwyraźniej zrezygnowała już ze starań o Baltonę). Zresztą Roma rezygnuje z tych starań już wcześniej, bo na horyzoncie pojawia się Wojtek. Który na nieszczęście także zakochuje się w Patrycji.

            Pisałam o dojrzałości Patrycji absolutnie nie w kontekście wieku (chociaż, szczerze mówiąc, 19 lat to jeszcze taaaaki dzieciak), ale w kontekście jej charakteru i zachowań. 15-letnia Ida jest o wiele bardziej świadoma siebie, swoich uczuć i swoich reakcji niż 19-letnia Patrycja, a i tak obie pod tym względem biją na głowę 22-letnią Różę. I to jest jak najbardziej wiarygodne i normalne. Kiedy Patrycja mówi Romie, że nie jest zainteresowana Baltoną, mówi szczerze. Bo wtedy autentycznie albo nie była zainteresowana, albo jeszcze nie była świadoma tego zainteresowania.

            Nie mam książki pod ręką, ale z tego co pamiętam, Patrycja wsiada do syrenki i jedzie z Baltoną do lasu dopiero po akcji, kiedy on ją wyciągnął z łap Marcelka. Czyli 1) nie planowała tego; 2) ma niemądry zwyczaj wsiadania do samochodów z chłopakami, nawet jeśli nieszczególnie ją oni interesują. Nie widzę tu żadnej próby poderwania Baltony. W ogóle mam wrażenie, że to uczucie między nimi jakoś tak "samo się stało", bez najmniejszych starań ze strony Patrycji, przy pewnych staraniach ze strony Baltony, który jednak też chyba nie sądził, że to będzie aż tak poważne, raczej chciał po prostu zbajerować kolejną dziewczynę.
            • bupu Re: problem moralny Natalii 31.07.12, 18:05
              > Jak by to miało wyglądać? Baltona i Patrycja padają sobie niespodziewanie w ram
              > iona i toną w niespodziewanym pocałunku, po czym ona odpycha go i mówi "wybacz,
              > nie mogę z tobą być, bo Roma kocha się w tobie" (ta sama Roma, która jest już
              > mężatką i najwyraźniej zrezygnowała już ze starań o Baltonę). Zresztą Roma rezy
              > gnuje z tych starań już wcześniej, bo na horyzoncie pojawia się Wojtek. Który n
              > a nieszczęście także zakochuje się w Patrycji.

              Cytowane w tym wątku wyznanie Romy na temat Baltony ma miejsce po scenie z Wojtkiem. Co oznacza, że Romcia cały czas kochała się we Florianie, Wojtka mając w nosie. A że było jej nieprzyjemnie, że Wojtek traktował ją jak powietrze, bo pojawiła się Patrycja, to dosyć normalne i nie musiało oznaczać żadnych doń afektów z Romci strony.

              Ponadto Patrycja od samego początku widzi zainteresowanie Romy Baltoną. I jakoś nigdy nie postaje jej pod tymi złotymi loczkami myśl, że może włazi przyjaciółce w szkodę, że tak to ujmę.

              Weź na przykłąd scenę, kiedy Pulpa, Marcel, Tomek, Elka, Roma i Baltona idą na seans filmów Jarmuscha. Florian, choć umówił się z Romą, jest przed filmem tak zajęty grawitowaniem ku Pulpie, że biedna Romcia jest dla niego niewidzialna (serio, w tej scenie mam ochotę przygrzać mu w ucho, bo to po prostu bolesne chamstwo). A Pulpa? A Pulpa jest tak bardzo zajęta własnymi uczuciami do Baltony, że nawet przez sekundę nie zauważa krzywdy przyjaciółki. Jest obrażona, gdy Florek chwyta ją w objęcia, ale wyłącznie ze wzgędu na własne odczucia, nie na Romę. I fakt, że Baltona przyszedł z jej najlepszą przyjaciółką wcale nie przeszkadza jej w słaniu mu tęsknych spojrzeń.
            • nessie-jp Re: problem moralny Natalii 31.07.12, 18:23
              > Jak by to miało wyglądać? Baltona i Patrycja padają sobie niespodziewanie w ram
              > iona i toną w niespodziewanym pocałunku, po czym ona odpycha go i mówi "wybacz,
              > nie mogę z tobą być, bo Roma kocha się w tobie"

              Niepotrzebne skrajności. Nie o to przecież chodzi. Zdarza się, że twoja najlepsza (i jedyna) przyjaciółka kocha się w kimś nieszczęśliwie, a tobie właśnie udaje się go poderwać. Sytuacja niezręczna, bolesna, trudna, ale realistyczna.

              Chodzi o to, że w całej książce ani razu nie pojawił się sygnał, że to JEST TRUDNA SYTUACJA, że w ogóle jest coś nie halo, że Patrycja ma pewne zobowiązania moralne wobec Romy, wobec swojej przyjaciółki, której zakochania jest świadoma, która jej się z tego zakochania zwierza. Patrycja nie potrafi się zdobyć na szczerość wobec Romy, na oczyszczenie atmosfery. Woli wzruszyć ramionami i mieć poczucie krzywdy, że to JĄ Roma, cytuję "wpuściła w maliny".

              Tu chodzi po prostu o fundamentalną sprawę
              • sowca Re: problem moralny Natalii 31.07.12, 22:19
                Chociaż w pełni popieram zdanie Nessie odnośnie relacji Patrycja - Roma, to jednak muszę szepnąć słowo obronie Baltony. Jego zachowanie też nie zawsze mi się podoba, ale czy w scenie w kinie w Ostatki rzeczywiście Baltona umówiony był z Romą? Roma mówi Patrycji, że idzie Tomek, Elka, ona i Baltona, ale to chyba nie miało mieć charakteru podwójnej randki, o czym świadczy zachowanie Floriana w kinie i jego totalne olewanie Romci. Dla mnie sytuacja wyglądała tak, że Baltona zadzwonił do Tomka, powiedział mu, że ma bilety na pokaz filmów i żeby zabrał Elkę i Romę, ale nie miało to charakteru randki. Oczywiście, Roma mogła odebrać to jako zawoalowaną adorację i pretekst do spotkania. Przynajmniej ja tak zawsze odczytywałam tę scenę.
                • bupu Re: problem moralny Natalii 31.07.12, 22:48
                  Cytuję: "Na Patrycję zupełnie nie zwracał uwagi, ale tez nie patrzał wcale i na Romę, z którą był rzekomo umówiony." Koniec cytatu.
                  • sowca Re: problem moralny Natalii 01.08.12, 23:31
                    "Rzekomo" jest moim zdaniem tu kluczowym słowem.
              • lauragom85 Re: problem moralny Natalii 19.10.12, 13:15
                > Chodzi o to, że w całej książce ani razu nie pojawił się sygnał, że to JEST TRU
                > DNA SYTUACJA, że w ogóle jest coś nie halo, że Patrycja ma pewne zobowiązania m
                > oralne wobec Romy, wobec swojej przyjaciółki, której zakochania jest świadoma,
                > która jej się z tego zakochania zwierza. Patrycja nie potrafi się zdobyć na szc
                > zerość wobec Romy, na oczyszczenie atmosfery. Woli wzruszyć ramionami i mieć po
                > czucie krzywdy, że to JĄ Roma, cytuję "wpuściła w maliny".
                >
                > Tu chodzi po prostu o fundamentalną sprawę
    • significado-significante Re: problem moralny Natalii 19.07.12, 22:40
      Hmm... a ja to widzę trochę inaczej. Moim zdaniem w przypadku Nutrii nie jest to taka klasyczna fascynacja idolem, widzianym tylko przez pryzmat twórczości, ale raczej romantyczne, platoniczne zakochanie się nastolatki w realnym acz nieosiągalnym człowieku którego szalenie podziwia i który jej imponuje. Romantyczna i egzaltowana nastolatka zakochuje się i wydaje jej się, że ten swój obiekt uczuć dobrze zna i rozumie (bo czyta wnikliwie i analitycznie jego twórczość), a w przypadku takiego zauroczenia - nawet wiedząc że ta miłość nie ma racji bytu, ani przyszłości - naturalne jest, że ma się gdzieś-tam-jakąś-tam-na-coś-tam nadzieję. Pewnie w przypadku Natalii nie chodzi od razu o łona i teleskopy (może ona na tym etapie nie dopuszcza do swej wrażliwej duszy nawet świadomości że w ogóle istnieją łona i teleskopy), ale na pewno marzy o jakimś zwróceniu na siebie uwagi, zainteresowania, cieplejszych uczuć itp. Bo w takim młodzieńczym zakochaniu taka nadzieja zawsze jest. A z drugiej strony chcieć tego i na to czekać, i o tym marzyć, wiedząc że ten ktoś jest "zajęty" może się jakoś etycznie nie zgadzać z wewnętrznym etosem Natalki. Pulpa, która zna swoją siostrę, a do tego jest od niej młodsza i dużo bardziej radykalna w osądach, widzi tę sytuację w ten sposób i tak to wyraża. Może faktycznie "problem moralny" to za mocne określenie, ale jakoś potrafię sobie dopowiedzieć kontekst, który Patrycja miała na myśli. Nie chodzi o to co Nutria robi lub ma zamiar zrobić, tylko o to czego w głębi duszy pragnie i to właśnie to pragnienie (a nie czyny) mogłoby się jakoś z jej moralnością kłócić.
      • nessie-jp Re: problem moralny Natalii 30.07.12, 14:36
        > w przypadku takiego zauroczenia - nawet wiedząc że ta miłość nie ma racji bytu,
        > ani przyszłości - naturalne jest, że ma się gdzieś-tam-jakąś-tam-na-coś-tam na
        > dzieję. Pewnie w przypadku Natalii nie chodzi od razu o łona i teleskopy (może
        > ona na tym etapie nie dopuszcza do swej wrażliwej duszy nawet świadomości że w
        > ogóle istnieją łona i teleskopy), ale na pewno marzy o jakimś zwróceniu na sieb
        > ie uwagi, zainteresowania, cieplejszych uczuć itp.

        Argumentacja w 100% prawdziwa i masz oczywiście rację, tylko że... to by miało uzasadnienie w przypadku jakiejś postaci z krwi i kości. A Nutria taką postacią nie jest, na pewno jeszcze nie na etapie Pulpecji. Czytelnik widzi ją w sumie kilka razy od czasu, gdy miała 7 lat i ryczała w wannie. Od tamtej pory żaden rozwój postaci nie nastąpił. Nie było żadnych pierwszych miłości, nie było przyjaźni, w ogóle nie było nic.

        Dlatego mnie jest w ogóle trudno w tej scenie Nurię analizować jak dorosłą kobietę (czy nawet nastolatkę). Brak podmalowania rzeczywistymi cechami + jej fascynacja romantyzmem robią takie wrażenie, że to całe zakochanie w żonatym to tylko tak, żeby było romantycznie i zgodnie z wzorcem nieszczęśliwej miłości znanym z literatury. Ballady i romanse, zero osadzenia w rzeczywistości (wraz z jej moralnością, bo moralność w romantyzmie to zupełnie inny zbiór wartości, niż moralność w sensie, o którym mówi Patrycja).

        W rezultacie ja w tej scenie zawsze widzę romantyczkę "zakochaną w wizji nieszczęśliwej miłości", a nie dorosłą kobietę żywiącą fizyczny pociąg do starszego nieco, żonatego i dzieciatego pana. Zderzenie światów, rozumiecie? Dwie rzeczy z zupełnie innych bajek. Dlatego właśnie uwaga Pulpy jest dla mnie taka
        • significado-significante Re: problem moralny Natalii 02.08.12, 23:20
          nessie-jp napisała:

          > Dlatego mnie jest w ogóle trudno w tej scenie Nurię analizować jak dorosłą kobi
          > etę (czy nawet nastolatkę). Brak podmalowania rzeczywistymi cechami + jej fascy
          > nacja romantyzmem robią takie wrażenie, że to całe zakochanie w żonatym to tylk
          > o tak, żeby było romantycznie i zgodnie z wzorcem nieszczęśliwej miłości znanym
          > z literatury.

          Hmm...myślę, że masz rację. Ja skoncentrowałam się głównie na analizie prawdopodobieństwa zaistnienia problemu moralnego na płaszczyźnie miłości czysto platonicznej w przypadku delikatnej, eterycznej nastolatki i trochę się zapędziłam, zapominając że nastoletnia Nutria, jeszcze przed NiN, to całkiem papierowy twór, który na tym etapie faktycznie trudno analizować w odniesieniu do rzeczywistych czy potencjalnych rozterek cielesno-uczuciowych. Tak na marginesie myślę sobie, że Autorka długo nie miała jasnego i spójnego konceptu jaka ma być Natalia (o czym zresztą była już na forum mowa wielokrotnie), a tamta scena w Pulpecji została napisana głównie pod kontem pokazania, kontrastującej z Natalią, Patrycji. Ta ich rozmowa miała zapewne pokazać brak skłonności Pulpy do romantycznych, nierozsądnych zadurzeń, brak zrozumienia dla bezcelowych szlochów w poduszkę z powodu beznadziejnej miłości, jej bezkompromisowe podejścia do życia i moralności, a nie nakreślać romantyczne problemy - rzeczywiste bądź też wydumane - Natalii. Ale oczywiście wyszło jak wyszło...
          • akniwlam Re: problem moralny Natalii 19.10.12, 15:29
            Natalia w Pulpecji chyba nie jest już nastolatką, tylko dwudziesto(kilku?)letnią studentką. Patrycja w klasie maturalnej ma 19 lat, Nutria jest ze dwa-trzy lata starsza. I nastoletnia radykalna w poglądach Pulpecja, bezlitośnie waląca chłopaków po obliczach, popielniczkach i psychikach, jest jak najbardziej prawdopodobna, oceniając problem siostry jako "moralny". Nie musi mieć racji, ale jak najbardziej zgadza się to z jej wcześniejszymi honornymi deklaracjami i zachowaniami. Ida mniej się przejmuje fascynacją Natalii, bo jest dojrzalsza i wie, że od dedykacji, kwiatków i kawek do wybuchów uczucia droga może być znacznie dalsza, niż się to romantycznym smarkulom wydaje.
    • agnieszka_azj Re: problem moralny Natalii 19.07.12, 23:57
      Dla mnie istnieje problem moralny w sytuacji uczucia do osoby będącej w związku (szczególnie formalnym, a więc przypieczętowanym jakąś przysięgą).

      Jeśli kocham, to chcialabym, aby on odwzajemnił moje uczucie. A jeśli odwzajemni - to zdradzi. A jeśli zdradzi raz - to jaką mam pewność, że nie zrobi tego ponownie ? I czy potrafiłabym kochać czlowieka, który zdradził ?
      • croyance Re: problem moralny Natalii 28.07.12, 23:39
        A ja nie rozumiem tego zalozenia, ze jesli ktos raz zdradzi, to zawsze zdradzi: rozne sa sytuacje, rozne uczucia, rozne osoby. Dla Zenka warto zgrzeszyc, dla Ziutka juz nie i tak dalej. Jesli ktos, bedac ze Stefanem, ma romans z Bogdanem, to nie znaczy automatycznie, ze Bogdana tez zdradzi przeciez.
        • guineapigs Re: problem moralny Natalii 30.07.12, 20:41
          Wiesz, mam podobne odczucia. W koncu malo kto zdradza dla zabawy, raczej z jakiegos powodu: bo zona go nie rozumie itd. Oczywiscie sa typy, co to zawsze kiedy tylko mozna, ale powiedzmy sobie, ze to albo seksoholizm, albo z zona/mezem nie lacza za bliskie wiezi. Oczywiscie fascynacja seksualna i emocjonalna mezem/zona sie zmienia w zaufanie, cieplo rodzinne itp., ale wezmy Pyze i frycka - tam nie bylo fascynacji, moze nastoletnie zaciekawienie, ale wielkiej milosci nie bylo. I w takich sytuacjach jest prawdopodobienstwo zdrady - bo kazdego dnia Frycek moze spotkac kobiete, ktora rozpali go jako mezczyzne, bo przy Pyzie to tego nie bylo. I Frycek Pyze moze zdradzi, ale czy zdradzi te kobiete, przy ktorej poczul sie facetem, a nie 'tylko' geniuszem od teleskopow?
          Zreszta, zdaje sie Ordonka juz spiewala, ze gdy pokochasz tak tkliwie, zarliwie, tak - wiesz - to zdradzaj mnie wtedy i grzesz.
          • pi.asia Re: problem moralny Natalii 30.07.12, 22:44
            > Frycek Pyze moze zdradzi, ale czy zdradzi te kobiete, przy ktore
            > j poczul sie facetem, a nie 'tylko' geniuszem od teleskopow?

            A ja dodam jeszcze pytanie o Pyzę - czy ona przy Frycku czuła się kobietą? Nie było między nimi bliskości, to ona próbowała na siłę tę bliskość stworzyć wśród teleskopów.
            Nie mogę odżałować Wiktora Lelujki - on patrzył na Pyzę jak na żywą kobietę i dawał jej to odczuć. Przy nim nie musiałaby uciekać się do tak bezdennie głupich pomysłów, jak uwodzenie w celu zbudowania więzi. Poza tym Wiktor wiedziałby, że kobieta może zajść w ciążę, a nie używałby argumentu "Róża mi nie powiedziała".
            Cholera, między nimi byłaby chemia i to jaka....
            • bupu Re: problem moralny Natalii 30.07.12, 23:51
              > Nie mogę odżałować Wiktora Lelujki - on patrzył na Pyzę jak na żywą kobietę i d
              > awał jej to odczuć. Przy nim nie musiałaby uciekać się do tak bezdennie głupich
              > pomysłów, jak uwodzenie w celu zbudowania więzi. Poza tym Wiktor wiedziałby, ż
              > e kobieta może zajść w ciążę, a nie używałby argumentu "Róża mi nie powiedziała
              > ".
              > Cholera, między nimi byłaby chemia i to jaka...

              Nie wyobrażam sobie chemii między kimkolwiek a Pyzą. Ona jest jak meduza na piasku, bezkształtna kupka wodnistej galarety. A czy galareta może mieć chemię?
              • nessie-jp Re: problem moralny Natalii 31.07.12, 00:10
                > Nie wyobrażam sobie chemii między kimkolwiek a Pyzą. Ona jest jak meduza na pia
                > sku, bezkształtna kupka wodnistej galarety. A czy galareta może mieć chemię?

                To wynika z faktu, że ta dziewczyna nie ma w ogóle własnej historii, ani grama. Jest zawsze i wszędzie tylko tłem. Absolutnie jedyna scena, w której Róża wysuwa się na pierwszy plan, to ta z wyznawaniem, że jest w ciąży. A i to widzimy z daleka, ukradkiem, oczami Józinka.

                Przedtem i potem ona zawsze jest czymś-dla-kogoś. Nie istnieje samodzielnie, nie ma jej. Jest ciągnięta przez Laurę na eskapady, robi za grzeczne tło dla złej siostry, jest biernym i drugoplanowym obiektem zabiegów Lelujcząt i androida, bywa uwożona, wywożona, prowadzona za rączkę, wprowadzana do sal, umieszczana w stogach, zawsze przez kogoś i za kimś. Potem zaś wyłącznie lula dziecko i tu też już nie istnieje, nie ma Róży, jest mamamileny, a potem w końcu w końcu ach, pani Fryderykowa Schoppe.
          • ding_yun Re: problem moralny Natalii 02.08.12, 19:44
            guineapigs napisała:

            > Wiesz, mam podobne odczucia. W koncu malo kto zdradza dla zabawy, raczej z jaki
            > egos powodu: bo zona go nie rozumie itd.

            To mi przypomina dyskusję Gabrieli i Robrojka z KK na temat człowieka, który chciałby byc dobry, ale przeszkadza mu w tym historia i natura.

            Nie chodzi chyba o to, że jak ktoś zdradził raz, to zdradzi na pewno po raz kolejny. Zgadzam się również, że zdrada nie dzieje się w próżni, cos do niej musi prowadzić. Ale jesli ktoś powiedziałby mi otwarcie, że zdradził, bo takie były okoliczności - bo żona go nie rozumiała, albo go nie zadowalała w łożku, albo poznał koleżankę z którą "było warto" to pomyslałabym sobie najzwyczajniej w świecie, że jednak dopuszcza w swoich myślach zdradę jesli zdarzą się sprzyjające okoliczności. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że okoliczności mogą się pojawić nawet jeśli ktoś zaklinał się, że nigdy nie zdradzi. Ale jednak trudniej byłoby mi zaufać człowiekowi, który już raz się czegoś takiego dopuścił.
            • croyance Re: problem moralny Natalii 03.08.12, 17:53
              No nie wiem ... jesli ktos zdradza dziewczyne w wieku lat 20, to IMO nijak sie to nie przeklada na to, ze bedzie zdradzal zone w wieku lat 55 ...
    • rannie.kirsted Re: problem moralny Natalii 01.08.12, 14:11
      natalia chyba lubi miec problemy. przez malzenstwo z dziadem robrojem zamienila problem moralny na ramolny.
      • bupu Re: problem moralny Natalii 01.08.12, 15:36
        > natalia chyba lubi miec problemy. przez malzenstwo z dziadem robrojem zamieni
        > la problem moralny na ramolny.

        Tam problem. Dobrały się dwie firany i teraz sobie zgodnie powiewają, ona poetycko i z uduchowieniem, on zaś melancholijnie i z wąsami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka