Dodaj do ulubionych

Program nuklearny Iranu......

04.08.05, 07:45
Iran zlekceważył groźbę wywołania międzynarodowego kryzysu, ogłaszając
wznowienie swojego programu nuklearnego. Teheran odmówił też prośbie
Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), aby odłożyć o tydzień
otwarcie zakładu wzbogacania uranu. Sprawa Iranu to ważny sprawdzian dla
dyplomacji Unii Europejskiej, która w tej sprawie próbuje stanowczo reagować.
Rząd Iranu deklaruje, że realizowany przezeń program nuklearny ma charakter
pokojowy. Deklaracja Teheranu zbiegła się w czasie z inauguracją prezydentury
Mahmuda Ahmadineżada, konserwatysty i zwolennika utrzymania w kraju rządów
szyickich duchownych. Już podczas kampanii wyborczej zadeklarował się on jako
zwolennik kontynuacji programu nuklearnego. Ma przy tym poparcie
rzeczywistego przywódcy Iraku - ajatollaha Alego Chamenei. Ahmadineżad
opowiedział się w swoim inauguracyjnym przemówieniu za całkowitym
zlikwidowaniem broni masowej zagłady. Wiele wskazuje, że jest to jedynie
kamuflaż. Wywiady krajów zachodnich i Izrael są jednak w posiadaniu
informacji, że Iran, wzorem innych państw tego rejonu świata, prowadzi
równolegle tajny program wojskowy. Według różnych ekspertyz wyprodukowanie
wzbogaconego uranu odpowiedniej jakości i skonstruowanie bomby atomowej to
kwestia 5-10 lat.
Wznowienie programu nuklearnego stanowi złamanie uzgodnień między trzema
krajami UE - Wielką Brytanią, Francją i Niemcami - a samym Iranem, który
jesienią ubiegłego roku zgodził się na zawieszenie prac nad wzbogacaniem
uranu na czas prowadzenia negocjacji na temat pomocy gospodarczej dla tego
kraju w zamian za zrzeczenie się nuklearnych ambicji. To właśnie Bruksela, a
nie Waszyngton, przejęła w tej sprawie inicjatywę dyplomatyczną, a Stany
Zjednoczone, które nie utrzymują z Iranem stosunków dyplomatycznych, w pełni
oddały pole europejskim sojusznikom. Ważnym graczem na światowym
rynku "usług" nuklearnych jest także Rosja, która otwarcie pomaga reżimowi
ajatollahów. Iran dysponuje obecnie ogromnymi funduszami ze sprzedaży ropy
naftowej i posiada środki na przyspieszenie prac nad konstrukcją broni
atomowej, tym bardziej że to właśnie Moskwa otwarcie oświadczyła, iż nie ma
zamiaru przerywać współpracy nuklearnej z Teheranem.
Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, która prędzej czy później zajmie się
irańskim kryzysem, otwarcie przyznaje, że wojna o nieproliferację broni
nuklearnej jest na dłuższą metę przegrana. Coraz więcej krajów dysponuje
technologią, środkami i wystarczającą ilością substancji promieniotwórczych,
aby skonstruować bombę atomową. Sprawa Iranu to jednak nie casus nowych potęg
nuklearnych, jak Indie czy Pakistan, które są krajami świeckimi. Po raz
pierwszy kraj, w którym islam jest państwową religią, a duchowni mają wpływ
na politykę, może stać się wkrótce potęgą nuklearną. Nawet jeśli jest to -
jak twierdzą eksperci - perspektywa dziesięciu lat, Europa i Zachód muszą w
tej sprawie reagować stanowczo.
Ostatnia decyzja Iranu jest interpretowana przez dyplomatów jako sztuczny
kryzys, mający na celu wymuszenie ustępstw na Unii Europejskiej. Nie wiadomo
też, czy groźba przerwania dialogu i nałożenia na Teheran sankcji za złamanie
traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej okaże się skuteczna.
Dzisiejszy Iran to jednak kraj dużo bardziej otwarty na świat niż kilkanaście
lat temu, a gospodarczo uzależniony jest od dochodów z ropy naftowej. To
karta, którą europejska "trójka" powinna wykorzystać, aby powstrzymać
nuklearne aspiracje Teheranu.

Quelle PDN-NY td


Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka