p.irania1
04.10.12, 00:52
"(Gabriela) wyciągnęła ręce, a Janusz wpadł jak ciężki klops w te otwarte ramiona, po dziecinnemu wciskając twarz w jej szal"
Czytałam na razie wyrywkowo. Przetrawiłam nieziemsko irytującą Idę. Jakoś zniosłam Adama czeszącego laurę. Z pewym trudem nawet dałam sobie radę z jej strojem ślubnym. Nawet to, że Józef zachował się jak prawdziwy facet, co to żuje pszczoły i pokazał durnej babie gdzie jej miejsce, bo ją walnie, po kilku bluzach udało mi się znieść.
Dobił mnie ciężki klops.
Państwo wybaczą, ja siądę w kąciku, będe się kołysać i płakusiać.