Donos na Bernarda

04.10.12, 07:27
Dłuuugo w nocy nie mogłam zasnąć, trawiąc McD. I w specjalnej, prywatnej edycji fragmentów, które wkurzają mnie najbardziej, w kategorii "wkurz jednozdaniowy", o kilka długości wygrywa właśnie wtręt, że Bernard niektórych źródeł dochodu nie zgłasza do US.

Nie ma na to chyba w książce dowodu, ale z całości rozumiem, że Bernard jednak firmę założył (domniemuję choćby po tym, że dostał zlecenie od hosztaplerów na "Wiosną pieniądze rosną"). Ale MM wyniuchała, że nie od wszystkiego płaci podatki i uprzejmie co - doniosła do skarbówki? Niech przetrzepią Żeromskiego?

Jest też druga opcja, że MM jawnie wspiera nieobywatelską postawę niepłacenia podatków. Nawołuje wręcz, skoro antyobywatelsko zachowuje się postać pozytywna, nie żaden tam gburowaty dorobkiewicz w stylu Majchrzaka, ale walnięty w mózg, ale sympatyczny, misiowaty, w przeszłości zasłużony dla zmiany ustroju (no, pojechałam, antypeerelowski) Bernard.

Rzyg.
    • anutek115 Re: Donos na Bernarda 04.10.12, 08:50
      wrzesniowamama07 napisała:

      > Jest też druga opcja, że MM jawnie wspiera nieobywatelską postawę niepłacenia p
      > odatków. Nawołuje wręcz, skoro antyobywatelsko zachowuje się postać pozytywna,
      > nie żaden tam gburowaty dorobkiewicz w stylu Majchrzaka, ale walnięty w mózg, a
      > le sympatyczny, misiowaty, w przeszłości zasłużony dla zmiany ustroju (no, poje
      > chałam, antypeerelowski) Bernard.
      >
      > Rzyg.

      Obstawiam to drugie. Taki to jest, moim zdaniem, pogodny wtręcik, ekhm, taka dodatkowa, pozytywna oczywiście, charakterystyka postaci, takie, rozumiesz, finezyjne "jak zwykle uroczy, przyjecielski, utalentowany, piecze torty i niektórych dochodów nie zglasza" napisane bez większego pomyślunku. Tak samo moglaby MM napisać o nabzdyczonym Majchrzaku, który niesie w zębach PIT do US, cha, cha, cha, biurokrata jeden, robiąc przy okazji piekło zonie, której gdzies się zapodział (durnej babie, potrząsnąć taką!) jeden kwitek, i on teraz portkami trzęsie, ze strachu przed Urzedem Skarbowym, co moglby mu sie dobrac do tyłka.

      Jak to wygląda z boku, autorka się, jak zwykle, nie zastanowiła :/.
      • meduza7 Re: Donos na Bernarda 04.10.12, 09:05
        Ja mam jeszcze inne wyjaśnienie tego faktu, ale to nadawałoby się raczej na forum verdanum, więc może tam się z wątkiem przeniosę.
        • meduza7 Re: Donos na Bernarda 04.10.12, 09:37
          Przeniosłam się:
          forum.gazeta.pl/forum/w,183812,139353978,139353978,Dlaczego_Bernard_nie_placi_podatkow_MM_.html
    • a_weasley Wszyscy jesteśmy podejrzani 07.10.12, 20:46
      Wrzesniowamama07 napisała:

      > , o kilka długości wygrywa właśnie wtręt, że Bernard niektórych źródeł dochodu
      > nie zgłasza do US.
      <ciach>
      > Jest też druga opcja, że MM jawnie wspiera nieobywatelską postawę niepłacenia p
      > odatków. Nawołuje wręcz, skoro antyobywatelsko zachowuje się postać pozytywna,

      Postaciom pozytywnym zdarzało się też uprawiać uliczny handel (zakład, że nie wszystkie dochody Terpentula wykazywała?), brać lewe el cztery (i nawet 9-letnia Nutria wiedziała, co to jest i że ciotka Fela takowe wzięła), prowadzić osobówkę z dzieckiem na kolanach, a furgonetkę nie mając prawa jazdy, umożliwiać nieletnim spożywanie alkoholu (np. w postaci wyrobu szampanopodobnego "Igristoje"), malować cudze dzieci na zielono (niszcząc przy tym mienie) i w ogóle robić rzeczy niezgodne z prawem, a często praktykowane i nie spotykające się z powszechnym potępieniem.
      Jak komuś to nie odpowiada, to w bibliotekach jest jeszcze trochę przedwojennych drugorzędnych powieści dla młodzieży. Tylko niech starannie wybierają drugorzędne, bo Makuszyński w Szatanie z siódmej klasy też nie uznał za stosowne napiętnować chłopców kantujących nauczyciela.
      • mkw98 Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 07.10.12, 20:52
        Ida i jej rodzice ponieśli konsekwencje pomalowania Lisieckich na zielono, jej czyn został potępiony ustami pana Paszkieta, a wymowa całej książki jest taka, że są lepsze sposoby resocjalizacji małych chuliganów niż przemoc.
      • jottka Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 07.10.12, 21:00
        a_weasley napisał:

        > Postaciom pozytywnym zdarzało się też uprawiać uliczny handel (zakład, że nie wszystkie dochody Terpentula wykazywała?)


        to już w sąsiednim wątku napisałam, ale co tam - zauważyłeś może upływ czasu i niejaką zmianę warunków? pominąwszy już cokolwiek nierealistyczną wizję owej działalności bernarda z punktu widzenia skarbówki, sanepidu i nie na ostatnim miejscu jego klientów-firm.

        a zasadniczym punktem jest jednak fakt, że pani mm głosi szeroko, że jej powieści wskazują wzorce moralne w tym oto zepsutym świecie, stąd też ta niepewność poznawcza, jaka się w jej czytelniczkach budzi na widok oszukującego państwo bernarda, co pozostaje bez stosownego komentarza odautorskiego...


        > a furgonetkę nie mając prawa jazdy

        tu akurat, o ile dobrze pamiętam, na końcu tej jazdy wyrósł patrol drogówki, więc wszystko jest w zgodzie z konwencją powiastki dydaktycznej, jeśli już nawet trochę od prawdopodobieństwa odchodzimy.


        > malować cudze dzieci na zielono (niszcząc przy tym mienie)

        co zostało stosownie napiętnowane, a niewłaściwość użytych środków perswazji wykazana - i tego właśnie brakuje w kreśleniu postaci bernarda w szarej strefie.


        > i w ogóle robić rzeczy niezgodne z prawem, a często praktykowane i nie spotykające się z powszechnym potępieniem.

        jak widać choćby z tych kilku przykładów, które pamiętam, to one się jednak na kartach 'jeżycjady' z potępieniem spotykały, więc twoje tezy są chwiejne, o ile nie w ogóle leżą na płask.


        > Jak komuś to nie odpowiada, to w bibliotekach jest jeszcze trochę przedwojennych drugorzędnych powieści dla młodzieży. Tylko niech starannie wybierają drugorzędne, bo Makuszyński w Szatanie z siódmej klasy też nie uznał za stosowne napiętnować chłopców kantujących nauczyciela.


        przebóg, bernard kantował nauczycieli??? a ja nic o tym nie wiem:(
        • a_weasley Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 07.10.12, 21:23
          W swietle zdania o Bernardzie i nauczycielach jasno widać, że nie chodzi o merytoryczną polemikę, tylko o łapanie za słowa i ciągnięcie argumentów za, w najlepszym razie, uszy.
          Nie mam wskazywać, które z moich przykładów pominęłaś milczeniem, ani wynotowywać dalszych. A zajęcie obiecujące (o, proszę, dopiero co ktoś wyciągnął Gabie korepetycje), bo w Polsce żyło się i żyje wśród trzasku łamanych przepisów, czego nie zamierzam wartościować.
          Bohaterowie MM wbrew pogłoskom rozsiewanym przez wrogie ośrodki są żywymi normalnymi ludźmi, popełniającymi ogólnie przyjęte wykroczenia i drobne przestępstwa. Nie zdziwilbym się wcale, gdyby gdzieś się okazało, że Robrojek w drodze z Torunia jechał miejscami nawet 120 km/h albo Wolfi podbił na lewo przegląd volkswagena. Do takiej patologii wszystko podobne.
          • jottka Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 07.10.12, 21:31
            a_weasley napisał:

            > W swietle zdania o Bernardzie i nauczycielach jasno widać, że nie chodzi o merytoryczną polemikę, tylko o łapanie za słowa i ciągnięcie argumentów za, w najlepszym razie, uszy.


            zaraz, jak to leciało w dziele klasycznym? no nie denerwuj się, nie lepiej to przedstawić któryś z tych trzydziestu sześciu argumentów?:)


            > Nie mam wskazywać, które z moich przykładów pominęłaś milczeniem, ani wynotowywać dalszych.

            ale właśnie dyskusja na tym polega, że masz wskazywać! i się merytorycznie ustosunkowywać, co gorsza.


            > Bohaterowie MM wbrew pogłoskom rozsiewanym przez wrogie ośrodki są żywymi normalnymi ludźmi, popełniającymi ogólnie przyjęte wykroczenia i drobne przestępstwa.


            które w normalnych książkach pani mm są opatrywane stosownym dla młodzieży komentarzem, że tak, to przykre, pewne rzeczy w afekcie się zdarzają, nawet można je uznać za usprawiedliwione, ale jednak pochwalać ich nie należy. i o to właśnie idzie, bo boję się, że wśród czułego piastowania swej racji to ci umknęło.

            • a_weasley Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 07.10.12, 21:36
              Zatem właśnie autorka, krytykowana za przesadny dydaktyzm, wyciągnęła wniosek z krytyki i dała sobie siana z dydaktycznym smrodkiem. Tak jak nie stosowała go w tych przypadkach, które ja wymieniłem, a Ty pominęłaś milczeniem.
              • mary_ann Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 08.10.12, 09:45
                a_weasley napisał:

                > Zatem właśnie autorka, krytykowana za przesadny dydaktyzm, wyciągnęła wniosek z
                > krytyki i dała sobie siana z dydaktycznym smrodkiem. Tak jak nie stosowała go
                > w tych przypadkach, które ja wymieniłem, a Ty pominęłaś milczeniem.
                >

                Odnoszę wrażenie, iż zakładasz - moim zdaniem niesłusznie - że nie można dać znać czytelnikowi, iż autor jakiejś postawy nie pochwala, bez rozsiewania "dydaktycznego smrodku". Tymczasem istnieje wiele środków stylistycznych, które pozwalają taki przekaz uczynić znośnym, a w wydaniu mistrzów wręcz atrakcyjnym. Le style c'est l'homme, kak gawarjat Francuzy.

                (Swoją droga, własnie z formą MM ma moim zdaniem narastające problemy. O ile wcześniej potrafiła moralizować w sposób lekki, przyjemny i bez zadęcia, o tyle teraz popada w smrodek klasyczny, wielkokalibrowy, toporny, bez cienia poczucia humoru, napędzany nieukrywanymi złymi emocjami. Koniec dygresji.)

                W tym konkretnym wypadku sprawa była akurat dużo prostsza - wystarczyło poprzestać na uwadze, że Bernard radzi sobie, dorabiając np. pieczeniem tortów. Okraszenie opisu wzmianką o US to albo głupota, albo prowokacja:-)
                • a_weasley Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 08.10.12, 10:28
                  Pewnie i można, ale jak słusznie zauważyłaś, MM na stare lata zaczęła mieć z tym problem.
                  Można też uznać, że pozostawiła czytelnikowi margines na własną ocenę.
            • slotna Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 07.10.12, 21:41
              > które w normalnych książkach pani mm są opatrywane stosownym dla młodzieży kome
              > ntarzem, że tak, to przykre, pewne rzeczy w afekcie się zdarzają, nawet można j
              > e uznać za usprawiedliwione, ale jednak pochwalać ich nie należy.

              A i forum je widzialo i potepialo, czytalam i o dziecku prowadzacym samochod, i o Natalii bez prawa jazdy, i o lewym L4, a o alkoholu to caly watek byl.
              • a_weasley Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 07.10.12, 21:47
                Abstrahując od faktu, że w wątku o Łusi w samochodzie różne wypowiedzi czytałem - cóż stąd? Ja tylko stwierdzam, że popełnienie przez pozytywną postać czynu zabronionego, ktorego nie potępia ani otoczenie, ani autorka, nie jest niczym nowym.
                • jottka Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 07.10.12, 21:53
                  a_weasley napisał:

                  > Ja tylko stwierdzam, że popełnienie przez pozytywną postać czynu zabronionego, ktorego nie potępia ani otoczenie, ani autorka, nie jest niczym nowym.


                  jak widać z powyższych postów, twoje stwierdzenie nie opiera się na prawdzie:)
        • mariami Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 08.10.12, 12:30
          > > malować cudze dzieci na zielono (niszcząc przy tym mienie)
          >
          > co zostało stosownie napiętnowane, a niewłaściwość użytych środków perswazji wy
          > kazana - i tego właśnie brakuje w kreśleniu postaci bernarda w szarej strefie.

          Malowanie dzieciąt na zielono wcale nie zostało napiętnowane. Owszem bezczelna Lisiecka przylazła żądać rekompensaty finansowej i wyłudziła mocno wygórowaną kwotę, bo maman Borejkowa nie zamierzała splamić się dyskusją czy raczej prostacką kłótnią z plebsem. Ale niestosowność postępowania Lisieckiej rozumieli nawet jej synkowie. Natomiast akcja z farbą wywarła pewien pozytywny wpływ na chłopięta, bo od tego momentu zaczęły trochę Idę szanować. Takie czy inne incydentalne poczynania (póżniej było wszak czytanie im pozytecznych lektur) nie miały jednak wpływu na dalszy rozwój Lisieckich, którzy wyrośli na chuliganów na jakich od początku się zapowiadali.
          • jottka Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 08.10.12, 12:34
            mariami napisała:

            > Malowanie dzieciąt na zielono wcale nie zostało napiętnowane.

            no jak nie? a scena rodzinnego powrotu z kościoła w niedzielę palmową, kiedy to bodaj tata borejko dopytywał się niepewnie, że te dzieci przecież nie są zielone? i tłumaczył idzie - obok wzmianki o nahaju na białych plecach - niestosowność porywu?


            > Ale niestosowność postępowania Lisieckiej rozumieli nawet jej synkowie.

            bym prosiła o cytaty, bo z tego, co - być może słabo - pamiętam, młodzi lisieccy wiedzieli tylko, że skargi sąsiadów oznaczają lanie, zachowań mamusi nie komentowali moralnie.

            • mkw98 Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 08.10.12, 13:02
              Jeszcze pan Paszkiet załamywał ręce - "gdzie te wszystkie Twoje teorie?"
          • meduza7 Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 08.10.12, 12:41
            Już nie przesadzajmy z tym plebsem; mama Borejko nie kłóci się raczej dlatego, że nie podaje w wątpliwość uczciwości Lisieckiej i tego, że rzetelnie przeprowadziła wycenę zniszczonych ubrań. Przynajmniej ja to zawsze tak odbierałam.
            • mariami Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 08.10.12, 14:51
              > Już nie przesadzajmy z tym plebsem; mama Borejko nie kłóci się raczej dlatego,
              > że nie podaje w wątpliwość uczciwości Lisieckiej i tego, że rzetelnie przeprowa
              > dziła wycenę zniszczonych ubrań. Przynajmniej ja to zawsze tak odbierałam.

              Lisiecka rzetelnie???
              Nie mam w tej chwili ksiazki pod reka Sprawdze pozniej), ale wyraznie tam napisano, ze Lisiecka znacznie zawyzyla wartosc kurtek. Mama Borejko jest absolutnie tego swiadoma i wydobywa pieniadze ze (zniszczonego) portfela nie wdajac sie w zadne dyskusje na ten temat. Po prostu jest ponad prostackie sprzeczki o pieniadze i wie, ze Lisiecka nie jest w stanie zrozumiec zadnej innej wartosci oprocz materialnej.
              • meduza7 Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 08.10.12, 15:23
                Może inaczej: mama Borejko nie chciała sugerować, że wątpi w jej uczciwość, licząc być może na to, że Lisiecka, jakby co, zawstydzi się swej nieuczciwości - i faktycznie, zawstydziła się i pieniądze zwróciła.
                • mariami Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 08.10.12, 20:28
                  Będzie cytat (długi) o "rzetelności" Lisieckiej, wartosci pieniądza i wartosciach jako takich.
                  Mama Borejkowa z całą pewnością nie liczyła na opamiętanie Lisieckiej, zademonstrowała po prostu swoja wyższość moralną. To znaczy nie dokładnie tak, nie zrobiła tego dla demonstracji, objawiła po prostu swoja wyższość moralną.
                  Najpierw wprowadzenie charakteryzujące obie panie i obrazowo (aż nadto obrazowo) poziom ich zamozności.
                  "Pani Lisiecka była tą, która ubierała się zamożniej. Z pewnością jej budżet domowy nie przeżywał Borejkowskich napięć. Z pewnością też nie cechowała jej Borejkowska beztroska finansowa, Pieniądze zarabiane rzetelnie przez pana Lisieckiego pani Lisiecka wydawała z rozwagą na złotą biżuterię i bistor".
                  Bistor, hmm, no to tak patrząc perspektywicznie nie lokowała zbyt dobrze tych pieniędzy (uwaga na marginesie).
                  Mama Borejko "miała na sobie spłowiały kitelek kretonowy i sandały którejs z córek"
                  Lisiecka: "Obliczyłam straty - powiedziała wojowniczo. - wszystko razem wyniesie jakieś osiemset zlotych.
                  - O - powiedziała mama Borejko z lekkim przestrachem.
                  - To chyba za wiele - wybuchnęła Ida. - ile pamiętam, Jarek i Marek nie byli tego dnia spowici w złotogłów.
                  - Pani Lisiecka zrobiła minę, która miała znaczyć, że tylko głeboka kultura osobista powstrzymuje ją od wytargania panny Borejko za ryże kudły.
                  - Spokój, Ida, nie targuj się proszę - powiedziała mama Borejko tonem stanowczym. [..] Wysupłała banknoty z chudej portmonetki, przeliczyła i podała je pani Lisieckiej. - Osiemset złotych, proszę.
                  - Mama, przecież szkoda...! - zakrzyknęła wzburzona Ida.
                  - pieniądze, Iduś, mają to do siebie, że zawsze je można zarobić - stwierdziła mama z uśmiechem. - Natomiast na czyste sumienie nie ma po prostu innego sposobu niz po prostu je mieć". - Skierowała swoje błękitne spojrzenie na przejmującą banknoty panią Lisiecką. - Czy to już wystarczy? czy wliczyła pani w tę sumę także i straty moralne?"
                  • lezbobimbo Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 09.10.12, 11:48
                    mariami napisała:

                    > Będzie cytat (długi) o "rzetelności" Lisieckiej, wartosci pieniądza i wartoscia
                    > ch jako takich.
                    > Mama Borejkowa z całą pewnością nie liczyła na opamiętanie Lisieckiej, zademons
                    > trowała po prostu swoja wyższość moralną. To znaczy nie dokładnie tak, nie zro
                    > biła tego dla demonstracji, objawiła po prostu swoja wyższość moralną. (...)
                    > - pieniądze, Iduś, mają to do siebie, że zawsze je można zarobić - stwierdziła
                    > mama z uśmiechem. - Natomiast na czyste sumienie nie ma po prostu innego sposob
                    > u niz po prostu je mieć". - Skierowała swoje błękitne spojrzenie na przejmując
                    > ą banknoty panią Lisiecką. - Czy to już wystarczy? czy wliczyła pani w tę sumę
                    > także i straty moralne?"

                    Czyli Mila stwierdzila po prostu, ze Lisiecka jest zlodziejka, bo zada zaplaty za ubrania zniszczone komus przez corke borejkowne. Oczywiscie cena byla podwyzszona, a Lisiecka potem zwrocila jej forse, ale rzekoma wyzszosc Mili to wyzszosc nedznej przekupy handryczacej sie o to, ze jej bachor narozrabial i cos komus uszkodzil, a ona teraz musi placic PINIONDZE za to.

                    I ani razu nie jest powiedziane Lisieckiej, DLACZEGO Ida ich pomalowala - Mila moglaby tu przeciez dochodzic rzeczywistej czystosci sumienia na temat skatowanego zwierzecia. Nie. Pomalowany pies obchodzi Mile rownie malo, co obchodzi Lisiecka.
                    Mila tylko wytyka Lisieckiej, ze pomalowane dzieci "moglyby" doznac jakis strat, ha, ha, moralnych - ale pies?
                    Mila nie kontaktuje sie z Paszkietem na temat cierpiacego Lucypera, ani nie informuje o tym Lisieckiej.
                    • emae Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 09.10.12, 12:01
                      lezbobimbo napisała:

                      >
                      > > - pieniądze, Iduś, mają to do siebie, że zawsze je można zarobić - stwier
                      > dziła
                      > > mama z uśmiechem. - Natomiast na czyste sumienie nie ma po prostu innego
                      > sposob
                      > > u niz po prostu je mieć". - Skierowała swoje błękitne spojrzenie na przej
                      > mując
                      > > ą banknoty panią Lisiecką. - Czy to już wystarczy? czy wliczyła pani w tę
                      > sumę
                      > > także i straty moralne?"
                      >
                      > Czyli Mila stwierdzila po prostu, ze Lisiecka jest zlodziejka, bo zada zaplaty
                      > za ubrania zniszczone komus przez corke borejkowne. Oczywiscie cena byla podwyz
                      > szona, a Lisiecka potem zwrocila jej forse, ale rzekoma wyzszosc Mili to wyzszo
                      > sc nedznej przekupy handryczacej sie o to, ze jej bachor narozrabial i cos komu
                      > s uszkodzil, a ona teraz musi placic PINIONDZE za to.
                      >
                      No nie mogę... Nic takiego nie wynika z tego fragmentu. Mila po prostu w imieniu córki ponosi konsekwencje niemądrego występku. Płaci, ile jej wyliczono. Zdanie o czystym sumieniu dotyczy Idy (i pośrednio Mili), nie Lisieckiej. W którym miejscu niby Mila okazuje wyższość? Używając trudnego sformułowania "straty moralne"?
                      • meduza7 Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 09.10.12, 12:34
                        Oj, Bimbo, przesadzasz jak zwykle ;)

                        Mila nie tłumaczy Lisieckiej przyczyn pomalowania Jarka i Marka, bo to by był dopiero wstęp do licytacji, kto zrobił gorzej i dlaczego! Zresztą Lisiecka wie o znęcaniu się nad psem, Ida osobiście jej naskarżyła. A uwaga o sumieniu ewidentnie była skierowana do Idy i ja ją odbieram tak, że jeśli będzie się targować, to właśnie wtedy z góry uzna Lisiecką za naciągaczkę, o.
                        • emae Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 09.10.12, 12:42
                          meduza7 napisała:

                          > Oj, Bimbo, przesadzasz jak zwykle ;)
                          >
                          > Mila nie tłumaczy Lisieckiej przyczyn pomalowania Jarka i Marka, bo to by był d
                          > opiero wstęp do licytacji, kto zrobił gorzej i dlaczego! Zresztą Lisiecka wie o
                          > znęcaniu się nad psem, Ida osobiście jej naskarżyła. A uwaga o sumieniu ewiden
                          > tnie była skierowana do Idy i ja ją odbieram tak, że jeśli będzie się targować,
                          > to właśnie wtedy z góry uzna Lisiecką za naciągaczkę, o.
                          >

                          Zgadzam się w 100%
                          • lezbobimbo dobra, mam gdzies Lisiecka i Mile :P 09.10.12, 12:52
                            Nie upieram sie, moze macie racje.
                            Ja te scene odbieram tak, ze Mili tez zal tych 800 zyli i musi sie pocieszyc, wbijajac szpile o czystym sumieniu i stratach moralnych (co pani tyle chce? za straty moralne chyba pani dodala? itd).

                            Aktualnie wole rozszarpywac swiezynke, czyli przedziwnie bezrobotnego Bernarda, niz dlubac w spotkaniu zuego bistoru i dobrego kretonu :P
                            • emae Re: dobra, mam gdzies Lisiecka i Mile :P 09.10.12, 13:00
                              lezbobimbo napisała:

                              > Nie upieram sie, moze macie racje.
                              > Ja te scene odbieram tak, ze Mili tez zal tych 800 zyli i musi sie pocieszyc, w
                              > bijajac szpile o czystym sumieniu i stratach moralnych (co pani tyle chce? za s
                              > traty moralne chyba pani dodala? itd).
                              >
                              > Aktualnie wole rozszarpywac swiezynke, czyli przedziwnie bezrobotnego Bernarda,
                              > niz dlubac w spotkaniu zuego bistoru i dobrego kretonu :P
                              >

                              Przepraszam, pisałyśmy jednocześnie, stąd moje wleczenie tematu Lisieckich :)
                              W sumie przyznam, że ten Bernard mnie ani grzębi, ani zieje. Ot, autorce się napisała bzdura, nie pierwsza i nie ostatnia, moim zdaniem żadnej głębszej ideologii w tym nie ma.
                      • lezbobimbo Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 09.10.12, 12:43
                        emae napisała:
                        > No nie mogę... Nic takiego nie wynika z tego fragmentu. Mila po prostu w imieni
                        > u córki ponosi konsekwencje niemądrego występku. Płaci, ile jej wyliczono. Zdan
                        > ie o czystym sumieniu dotyczy Idy (i pośrednio Mili), nie Lisieckiej. W którym
                        > miejscu niby Mila okazuje wyższość? Używając trudnego sformułowania "straty mor
                        > alne"?

                        Ano z tego:
                        stwierdziła > > mama z uśmiechem. - Natomiast na czyste sumienie nie ma po prostu innego
                        > sposob > > u niz po prostu je mieć".

                        Mila te szpile o sumieniu wbija Lisieckiej, ktora zazadala cale 800 zl, chociaz Lisieccy nie byli spowici w zlotoglow - Mila chce tu podkreslic, ze Lisiecka klamie i nie ma czystego sumienia, bo chce wyrwac im tyle kasy za ubrania. Mila ma natomiast czyste sumienie, bo zaplacila. Nigdzie nie wyjasnia Idusi, ze nie wolno malowac dzieci, bo ich rodzice potem chca za to forse ani ze Ida ma jakos odpracowac tyle kasy..
                        Mila nie mowi tez Lisieckiej, ze to jej synowie pomalowali najpierw psa i Lisiecka moglaby za to zaplacic, skoro Mila ma placic za dzielo odwetowe Idy.
                        • emae Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 09.10.12, 12:57
                          lezbobimbo napisała:


                          > Ano z tego:
                          > stwierdziła > > mama z uśmiechem. - Natomiast na czyste sumienie nie ma
                          > po prostu innego
                          > > sposob > > u niz po prostu je mieć".
                          >
                          > Mila te szpile o sumieniu wbija Lisieckiej, ktora zazadala cale 800 zl, chociaz
                          > Lisieccy nie byli spowici w zlotoglow - Mila chce tu podkreslic, ze Lisiecka k
                          > lamie i nie ma czystego sumienia, bo chce wyrwac im tyle kasy za ubrania. Mila
                          > ma natomiast czyste sumienie, bo zaplacila. Nigdzie nie wyjasnia Idusi, ze nie
                          > wolno malowac dzieci, bo ich rodzice potem chca za to forse ani ze Ida ma jako
                          > s odpracowac tyle kasy..
                          > Mila nie mowi tez Lisieckiej, ze to jej synowie pomalowali najpierw psa i Lisie
                          > cka moglaby za to zaplacic, skoro Mila ma placic za dzielo odwetowe Idy.
                          >

                          To jest Twoja interpretacja. Ja zawsze czytałam to w ten sposób, że wzmianka o czystym sumieniu dotyczy Idy. Zgadzając się bez dyskusji na kwotę i mówiąc o stratach moralnych, Mila przyznaje, że Lisiecka ma prawo żądać więcej, niż kosztowały ubrania.

                          Kiedy Ida po raz pierwszy mówi o pomalowaniu Lisieckich na zielono, mówi coś w stylu "Był to jednak z mojej strony bardzo brzydki postępek i proszę o przebaczenie" (cytat z pamięci). Już wie, że nie wolno malować dzieci i to nie tylko dlatego, że potem ich rodzice chcą za to forsę.

                          Tak trochę poza tematem: W strasznie kiepskim filmie "ESD" to było rozwiązane w ten sposób, że Ida musiała zapłacić za pomalowanie Lisieckich z własnych pieniędzy, zarobionych na sprzedaży gipsowych serduszek. W sumie nieźle to wymyślili.
          • slotna Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 08.10.12, 17:59
            > Malowanie dzieciąt na zielono wcale nie zostało napiętnowane.

            Tez tak uwazam. Ale uwazam rowniez, ze malowanie dzieciat na zielono nie bylo niemoralne ;)
            • mariami Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 08.10.12, 20:30
              Zgadzam się, że malowanie na zielono małych Lisieckich zdecydowanie nie było niemoralne.
      • wrzesniowamama07 Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 07.10.12, 22:30
        Dorzucę jeszcze przykład Robrojka, który w CR malował mieszkania, żeby utrzymać siebie i Bellę. Oraz kwestię, czy Mamertowie zgłosili przychód z wynajmu pięterka Rojkom (czynsz nieduży, ale za to remont - od podstaw).

        I co wynika z tych przykładów? Nico. Czym innym jest opisywać życie takim, jakie jest, a czymś innym z lubością podkreślać, że pozytywny bohater robi państwo polskie w wała, nieprawdaż. Mnie mierzi lekkość tego wtrętu. Hihihaha, Bernard od niektórych dochodów nie płaci podatku, no ubaw po pachy...
      • ssssen Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 08.10.12, 10:22
        Z tym Makuszyńskim to nieprawda. Chłopcy sami się przyznali, wyjaśnili sytuację i przysięgli więcej tak nie postępować, a braki nadrobić.
      • vi_san Re: Wszyscy jesteśmy podejrzani 23.01.13, 19:09
        No nie, w "Szatanie" Adaś Cisowski przyznaje się do winy, o ile mnie pamięć nie myli twierdzi nawet, że "jest zbrodniarz" i gotów jest poddać się karze - którą mogło być nawet relegowanie ze szkoły. Wyłącznie dobroci prof. Gąssowskiego zawdzięcza polubowne załatwienie sprawy. I Makuszyński dostrzegając zabawną stronę wydarzenia - jednak jednoznacznie pisze, że chłopcy zrozumięli swój błąd, profesora przeprosili i postanowili, że od tej pory będą się normalnie uczyć historii.
    • el_la Re: Donos na Bernarda 07.10.12, 21:01
      Mnie to akurat nie gryzie, dzięki temu postacie są bardziej ludzkie, realne.
      Przecież nawet święta Gaba udziela korepetycji - głowę dam, że nie odprowadza od tego podatku.
      • piotr7777 Re: Donos na Bernarda 07.10.12, 21:28
        Chyba problemem nie jest to, że Bernard nie płaci podatków tylko że jest to napisane wprost.
        Bo gdyby autorka napisała po prostu, że Bernard piecze torty i ma olbrzymie wzięcie a ktoś na tym forum zapytał : "ejże, a podatki?" można by całość zrzucić na karb tego słynnego magicznego realizmu. A tak to wyszło jak wyszło.
        • verdana Re: Donos na Bernarda 07.10.12, 21:59
          Problemem jest głównie to, ze książka jest moralitetem, gdzie wszystkie pozytywne postaci bez przerwy wskazują czytelnikowi jak żyć. I mają być w założeniu wzorcem moralnym. Pozytywną postacią jest takze bernard.
          Gdyvby Janusz nie płacił podatków, wszystko byłoby w porzadku.
          • a_weasley Re: Donos na Bernarda 07.10.12, 22:34
            Verdana napisała:

            > Problemem jest głównie to, ze książka jest moralitetem,
            > gdzie wszystkie pozytywne postaci bez przerwy wskazują
            > czytelnikowi jak żyć.

            Już nie mówię o tym, że poszczególne pozytywne postaci zachowują się różnie, że np. inaczej swojego syna chowali Strybowie, a inaczej Pałysowie (a i ci pozytywni przecież synowie też dają całkiem różne wskazania), że autorka niewątpliwie nie zaleca ani poprzestania na ślubie cywilnym, ani macierzyństwa przed jakimkolwiek ślubem, ale moralizatorstwo dotąd uchodziło na tym forum za główny grzech Jeżycjady w ogóle, a neo-Jeżycjady w szczególności. No to proszę, nie ma.

            > Gdyvby Janusz nie płacił podatków, wszystko byłoby w porzadku.

            Ależ Janusz dopiero co zachował sie (w JT) skandalicznie i OIP spotkało sie to na forum z krytyką, że autorka każe negatywnej postaci zachowywać się skandalicznie, żeby nikt nie miał wątpliwości, że postać jest negatywna.
            • pani.filifionka Re: Donos na Bernarda 08.10.12, 12:15
              Kiedyś pani MM jakoś umiała przekazać pewne rzeczy bez natrętnego moralizatorstwa. Na przykład scena palenia firanek oraz następująca po nim rozmowa rodziny z Bobciem. Wszystko to było nieodparcie zabawne, bohaterowie sympatyczni, a jednak jakoś jednoznacznie zostało dane do zrozumienia, że od firanek zaczyna się pożar i nie należy zalewać Nowakowskich. A moralizatorstwa nie było ani za grosz. Pojawił się też motyw rezygnacji odszkodowania ze względów pedagogicznych. I w dalszym ciągu nie wyczuwam tam żadnego moralizatorstwa.

              Nie wiem, po co do McD została wciśnięta ta uwaga o unikaniu przez Bernarda płacenia podatków, zdaje się, że książka wspaniale obyłaby się bez niej. A jeśli już coś takiego się pojawiło, to mogłaby też pojawić się scena, w której na przykład Łusia dziwi się Bernardowi, bo Naszpan twierdzi, że należy płacić podatki, za które buduje się drogi i przedszkola. Spokojnie można było napisać scenę, z której wynikałoby, że nawet bardzo fajni ludzie czasami z różnych powodów mijają się z pożądanymi wartościami obywatelskimi. A wyszło, że okradanie współobywateli jest pozytywne.
              • meduza7 Re: Donos na Bernarda 08.10.12, 12:51
                Tak w ogóle, to mam wrażenie, że wzmianka o niepłaceniu podatków pojawiła się na tej samej zasadzie, jak wzmianka o paleniu papierosów przez Ignacego w KK. To znaczy: w latach 70-tych palenie w domu, przy dzieciach, traktowane było jak coś normalnego, nikt nie zastanawiał się nad jego szkodliwością (no chyba że to by była Krystyna z niemowlęciem), nikt nie piętnował zjawiska, dlatego też autorka całkowicie bezrefleksyjnie umieściła w powieści scenę z Ignacym flegmatycznie zapalającym papierosa. I być może Bernard nie płaci podatków, bo tak właśnie jest, wielu ludzi kombinuje, jak tu nie zapłacić, a autorka też nie widzi w tym nic moralnie nagannego, a tylko zwykłą zaradność.
                • paszczakowna1 Re: Donos na Bernarda 08.10.12, 13:32
                  Ja mam wrażenie, że MM warsztat siadł na tyle, że nie jest już w stanie scharakteryzować postaci przez ich czynności. I tak jak aułtereczki opek chcą stworzyć bohaterkę inteligentną i wygadaną, a wychodzi im chamka i/lub idiotka, tak MM pewnie chciała albo podkreślić zaradność Bernarda, albo wręcz przeciwnie, zagubienie w świecie biurokracji, a wyszedł jej kombinator. Tak samo pewnie nieszczęsna Ida miała być impulsywną, ale dobroduszną zwolenniczką zdrowego żywienia (a wyszła wariatka), a Józinek cnotliwym młodzieńcem wiernym pierwszej miłości (a wyszedł przemocowiec/psychopata/kryptogej).
                  • andaba Re: Donos na Bernarda 08.10.12, 17:30
                    Nie bardzo moge zrozumieć, dlaczego wszystkie uważacie, iz Bernard jest postacia pozytywną.

                    Jak dla mnie jest negatywną, niby-dowcipny idiota, niechlujny, roztrzepany i jeszcze państwo oszukuje, od takich "przedsiębiorców" uchowaj nas Panie.

                    Jak dla mnie komentarza nie potrzebuje, udowadnia całym sobą, a zwłaszcza w McDusi, że jest beznadziejny, niby torty robić porafi, ale kto wie, co przy okazji pochrzani.
                    • slotna Re: Donos na Bernarda 08.10.12, 18:01
                      > Nie bardzo moge zrozumieć, dlaczego wszystkie uważacie, iz Bernard jest postaci
                      > a pozytywną.
                      >
                      > Jak dla mnie jest negatywną, niby-dowcipny idiota, niechlujny, roztrzepany i je
                      > szcze państwo oszukuje, od takich "przedsiębiorców" uchowaj nas Panie.

                      Tak, obiektywnie jest koszmarny, ale autorka opisuje go z duza sympatia, to sie rzuca w oczy.
                    • wrzesniowamama07 Re: Donos na Bernarda 08.10.12, 18:28
                      Bernard bez wątpienia jest dla MM postacią pozytywną. Ale przyznam, że autorka robi dużo, żeby czytelnicy BŻ znienawidzili :)
                    • melomanka87 Re: Donos na Bernarda 23.01.13, 22:08
                      > Nie bardzo moge zrozumieć, dlaczego wszystkie uważacie, iz Bernard jest postaci
                      > a pozytywną.

                      No jak to, przecież o Bernardzie pozytywnie wypowiadał się święty Dmuchawiec!
    • lezbobimbo Re: Donos na Bernarda 09.10.12, 12:18
      Aby wzniecic rumor cytatą:
      - na str. 109 tuz po ostatniej przymiarce dawno skonczonej sukni z wodotryskami i zostawieniu jej nie wiedziec po co u krawcowej operowej, Laura idzie z McDusia 22 grudnia zamowic tort u Bernarda (w sam czas na jej wesele 31 grudnia).
      Po drodze narracja znowuz sie rozmywa i przechodzi z wszechwiednej narracji bezosobowej na Laure opowiadajaca McDusi, kimze to jest Bernard i czym sie zajmuje (jakby ze Sprezyny go nie znala, ani nie miala kontaktu zadnego z PiP).

      "..i Bernarda, jej meza, bezrobotnego plastyka. (...) Niestety, Piotr i Pawel wyjechali na studia do Holandii. Wlasciwie juz radzili tam sobie sami, lecz - wyjasniala Laura w trakcie marszu - bezrobotny artysta z nawyku zarabial dalej. To on byl wszak zwolennikiem ksztalcenia synow w Amsterdamie, podczas gdy Aniela sie temu radykalnie sprzeciwiala. Chcac udowodnic zonie, ze budzet rodzinny od tych kosztownych studiow nie ucierpi, Bernard rozwinal skrzydla tak szeroko, jak nigdy dotad. Na wiele sposobow, nie zawsze zglaszanych US, stawial bezrobociu czynny, tworczy opor. A to sprzedawal usilnie sw obrazy, a to - rzezby, a to znow statystowal w filmach fabularnych (byl bardzo charakterystyczny), wzglednie byl lektorem w dokumentalnych (mial piekny glos i dykcje), lub tez urzadzal ludziom pomyslowe przyjecia z cateringiem (wladal mnostwem inwencji), czy wreszcie - piekl na zamowienie wspaniale, oryginalne i przepyszne torty weselne, imieninowe i jubileuszowe, laczac talent plastyczny z kulinarnym."

      Ja pergole, MM nie powinna juz NIGDY pisac o pieniadzach ani o pracy zarobkowej, bo wychodza jej piramidalne babole tylko.
      Nie moze toto pisac bajek po prostu, prawdziwie nierealnych BAJEK, gdzie dobre, ubogie dzieci mieszkaja w lesie, spotykaja zlych czarodziejow i wydzieraja im skarby, zamiast lupac banialuki o US i bezrobociu?

      Tajemnicze acz platne studia w Amsterdamie, blizniacy tamze radzacy sobie sami, ale bezrobotny ojciec nadal zarabiajacy z nawyku? Aniela, miedzynarodowa gwiazda teatralna, ktorej budzet ucierpi, bo synowie jada na Erasmusa?
      Zarobki nie opodatkowane, chociaz charakterystyczny Bernard wszedzie sie pojawia i udziela? Filmy fabularne rzekomo krecone mnogo w Poznaniu i placace statystom? Zarobki jako lektor w dokumentalnych? Catering i wlasnoreczne pieczenie idealnych tortow na zamowienie jako bezrobotny, bez firmy i podatkow? Bezrobotny artysta plastyk, co wciaz sprzedaje obrazy i rzezby? WTF?
      • meduza7 Re: Donos na Bernarda 09.10.12, 12:42
        O matko. A to się udało faktycznie.
        Ja tu widzę ewentualnie jedno wyjaśnienie: Bernard budował wokół siebie MIT bezrobotnego artysty, że niby taka cyganeria, taki ptak niebieski, co nie sieje i nie orze... A tak naprawdę całe jego przekonanie o własnym bezrobociu opierało się na braku ETATU, ot co. Bo istotnie, te wszystkie zajęcia to takie, na które zwykle zawiera się umowę zlecenie, czy o dzieło. I z pewnością takie umowy zawierał, bo nawet gdyby chciał uprawiać tę szeroką działalność na czarno, to żadna rozsądna firma by się na to nie zgodziła, żaden producent filmowy nie wypłaciłby mu pieniędzy z własnej kieszeni, żadna księgowa nie zaakceptowałaby wypłaty na nie wiadomo co i dla nie wiadomo kogo...
        Ale chyba po prostu Bernard lubił czuć się bezrobotny a zaradny.
        • lezbobimbo Re: Donos na Bernarda 09.10.12, 13:04
          meduza7 napisała:
          A tak naprawdę całe jego przekonanie o własnym bezrobociu opierało
          > się na braku ETATU, ot co. Bo istotnie, te wszystkie zajęcia to takie, na które
          > zwykle zawiera się umowę zlecenie, czy o dzieło. I z pewnością takie umowy zaw
          > ierał, bo nawet gdyby chciał uprawiać tę szeroką działalność na czarno, to żadn
          > a rozsądna firma by się na to nie zgodziła,

          Ciekawe czego zatem nie zglaszal US... chyba tylko tych pysznych tortow, bo na wszystko inne musi byc umowa przeciez. Ewentualnie catering, jesli byl umowiony pod stolem.

          A potem te wielkie zyski z tortow na czarno (i zielono) przesylal synkom na jakis drogich studiach w stolecznym Amsterdamie (chociaz radza juz sobie sami (?)).
          Na zlosc Anieli i tak z nawyku sobie pooszukuje skarbowke..
          • paszczakowna1 Re: Donos na Bernarda 09.10.12, 13:15
            W catering na czarno trudno mi uwierzyć, chyba że na jakieś wesele czy coś, nie dla instytucji w każdym razie. Już prędzej mógł nie zgłaszać części sprzedanych obrazów (może nawet z czystego lenistwa, nie chciwości).

            Ale po co w ogóle ta wzmianka o US, nie rozumiem.
            • jottka Re: Donos na Bernarda 09.10.12, 13:27
              pewnie, żeby "uswojszczyć" bernarda... tyle, że autorka nie zauważyła ani, że bzdury wypisuje, ani że czyni oszusta z postaci w założeniu pozytywnej. ceterum censeo, że obecną redakcję należy wywalić na zbity pysk i wykosztować się na porządnego redaktora.
            • meduza7 Re: Donos na Bernarda 23.01.13, 12:04
              A propos bernardowego cateringu na czarno, miejmy nadzieję, że Żeromscy nie mają wścibskich sąsiadów ;) Taki artykuł dziś znalazłam:
              lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,9579096,Babki_i_szarlotki_na_lewo__Sanepid_w_mieszkaniu.html
        • a.nancy Re: Donos na Bernarda 23.01.13, 12:31
          a ja mam wrażenie, że niekoniecznie Bernard, a sama MM, jako przedstawicielka starszego pokolenia, umowy cywilnoprawnej nie uważa za PRACĘ. sama doświadczyłam, będąc przez parę lat freelancerem, dowodów troski różnych ciotek i babć "a ty dziecko nadal bezrobotna? znajoma ma sklep, może zapytam czy by cię nie zatrudniła" i nic nie pomagało tłumaczenie, że pracuję w zawodzie, jestem zadowolona z zarobków i nie marzę o pracy w sklepie.

          > Ja tu widzę ewentualnie jedno wyjaśnienie: Bernard budował wokół siebie MIT bez
          > robotnego artysty, że niby taka cyganeria, taki ptak niebieski, co nie sieje i
          > nie orze... A tak naprawdę całe jego przekonanie o własnym bezrobociu opierało
          > się na braku ETATU, ot co.
      • turzyca Re: Donos na Bernarda 09.10.12, 17:21
        " Na wiele sposobow, nie zawsze z
        > glaszanych US, stawial bezrobociu czynny, tworczy opor.
        A to sprzedawal us
        > ilnie sw obrazy, a to - rzezby, a to znow statystowal w filmach fabularnych (by
        > l bardzo charakterystyczny), wzglednie byl lektorem w dokumentalnych (mial piek
        > ny glos i dykcje), lub tez urzadzal ludziom pomyslowe przyjecia z cateringiem (
        > wladal mnostwem inwencji), czy wreszcie - piekl na zamowienie wspaniale, orygin
        > alne i przepyszne torty weselne, imieninowe i jubileuszowe, laczac talent plast
        > yczny z kulinarnym."

        "Nie zawsze" to nie to samo co "zawsze".
        Zrobmy prorealistyczne zalozenie, ze torty, catering, lektorstwo i statystowanie robil legalnie, majac nawet na to wlasna firme. A czesc rzezb robil nielegalnie, bo jak mu ktos kupil za okragla sumke rzezbe zrobiona z odpadow, to mu sie nie chcialo bawic w ksiegowanie przychodu, tylko kupowal za gotowke cos fajnego i posylal synom. Albo przezeral na wlasna reke, synom robiac legalny przelew z legalnie zarobionych i legalnie opodatkowanych srodkow.
      • ewaty Re: Donos na Bernarda 09.10.12, 17:25
        Słuchajcie,a czy w Poznaniu w ogóle jest firma, która zajmuje się udźwiękowieniem filmów?
        Pytam, bo doznałam wizji, w kontekście Bernarda, który dzięki głosowi i dykcji wciela się w Krystynę Czubównę;)
    • soova Re: Donos na Bernarda 24.01.13, 22:01
      Z drugiej jednak strony: to nie jest tak, że research pisarki jest niedokładny. Nielegalny wypiek kwitnie. :)
      lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,9579096,Babki_i_szarlotki_na_lewo__Sanepid_w_mieszkaniu.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja