verdana
05.10.12, 17:53
1. Dzielna Gabrysia, która widzi bójkę i NIE dzwoni na policję. Kiedyś to sie nazywało znieczulica.
2.Kochany Bernard, który pracuje na czarno. Kiedyś to sie nazywało oszustwo.
3.Macho Józinek, który w prezencie daje piosenkę ściągniętą z Internetu. Kiedyś to sie nazywało kradzież.
I nawet nie mam nic przeciw temu, aby takie sceny umieszczać w książce, nawet, aby je nieszczególnie potępiać, bo takie jest życie. Ale w dziele dydaktycznym należałoby wszelako nienachalnie napomknąć, że nie są to działania szczególnie zalecane prawym obywatelom przebudzonej ojczyzny.