Dodaj do ulubionych

Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza)

18.10.12, 23:35
Czyli - kolejna rzecz zdumiewająca w McDusi, a mianowicie nagła miłość do litewskich korzeni Borejków.
Tego wcześniej nie było. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale o tym, że Ignacy jest z terenów dzisiejszej Litwy, mowa pierwszy raz jest w "Kalamburce". I chyba Pyza coś Frycowi o korzeniach mówi w stogu siana. I wsio.
A tu nagle cukiernica z Kiejdan jako dobro rodowe, Laura marząca o Wilnie - o co chodzi?
Obserwuj wątek
    • agni_me Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 00:04
      Jak o co? Mickiewicz obecna Białoruś, Wierzyński - Ukraina, no to wiadomo, że Ignacy I Rudy, zwany przez córki i żonę Plutarchem Jeżyc, też musiał być gdzieś ze wschodu, cnie? Kiejdany pasują, jak ulał, magnackie były wszak.
    • mkw98 Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 00:31
      ginny22 napisała:

      > Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale o tym, że Ignacy j
      > est z terenów dzisiejszej Litwy, mowa pierwszy raz jest w "Kalamburce"

      Poprawiam. : ) Jest w Noelce mowa o przepisie rodzinnym spod Kiejdan.
    • lezbobimbo Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 00:58
      W Noelce skromnie jeszcze, tylko przepis spod Kiejdan, a teraz już srebra rodowe po pożodze prababci i wąsy Chrobrego.

      P.S. - gdzie Rzym, gdzie Krym? Czy MM nie mogłaby się zdecydować, czy bardziej chce się podniecać Litwą magnacką czy Rusią Kijowską z kasztelanem?
      • bupu Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 01:15
        lezbobimbo napisała:

        > W Noelce skromnie jeszcze, tylko przepis spod Kiejdan, a teraz już srebra rodow
        > e po pożodze prababci i wąsy Chrobrego.

        W następnym odcinku Ignac wyciągnie z szafy kontusz po kasztelanie, ponieważ porządne tkaniny mają długi żywot, jeśli wiszą w szafie. Oraz okaże się, że Borejki mają parantelę z Kmicicami, przez Kiszków rzecz jasna.
      • dakota77 Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 10:20
        Bimbo, pamietasz, gdzue dokladnie pojawil sie ten kasztelan czy starosta? Bo przegladalam ksiazke i nie moglam tego fragmentu znalezc:)
        • ginny22 Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 10:23
          Chyba w scenie z pijanym Józinkiem.
          • dakota77 Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 10:28
            A, dzieki, namierzylam. Jakos mi sie polaczyl ten kasztelan z Rusia ( chyba Bimbo cos takiego napisala) i za nic mi sie to nie chcialo w calosc ulozyc. Owszem, byl kasztelan zawichojski, Piotr Borejko, faktycznie opoj. Ale to akurat nie kresowe sentymenty, on byl w Koronie;-)

            Tu fragment z Kitowicza, jakby ktos chcial poczytac o kasztelanie:
            literat.ug.edu.pl/kitowic/024.htm
            • dakota77 Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 10:30
              Znaczy tfu, bylo to wojewodztwo ruskie w Koronie, a nie Rus Kijowska:))

              Z Rusi Kijowskiej wywodzi sie herb Borejkow za to.
            • meduza7 Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 10:30
              Ignacy w Kalamburce coś tam Mili nawija o opoju opisywanym przez Kitowicza.
    • lezbobimbo Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 01:22
      Mokre sny MM o szlachcie i kresach zaczynają się wcześniej drobnymi kroczkami, aby się teraz w McDusi rozhuczeć i pysznić dosłownym srebrem rodowym.
      Przedtem a to Ida podziwia swoją "arystokratycznie" wąską stópkę, a to dobra pani pierze baśniowym sierotom ubranie na wigilię, a to panieny na wysokich progach rodzone idą wraz z artystą-warzęchą do bloków paczać, jak prostaczkowie poczciwie bydlą...

      Gdzieś w okropnych trzewiach Jemienin zaczyna się wyraźniej rodzić w niechlujstwie legenda borejska, że to nie tylko fałszywa ętelygencja, ale i farbowana szlachta kresowa teraz, o sklepionych rasowo czółkach.
      Fryc wymyśla, że Pyza to Helena Kurcewiczówna (LOL) na to Pyza uczciwie protestuje, ale chwali się też, że owszem, KRESOWA ta borejska krew płynie, a także trochę niemiecka, o! (niesamowity doprawdy wyczyn i rarytas w Polsce przesiedleńczo-odzyskanej, w poniemieckim mieście bambrów i kajzera, wobec chłopaka nazwiskiem Schoppe).
      W Jemieninach też właśnie Ignac stary zaczyna być opisywany przez zachłyśniętą MM jakimiś przymiotnikami "po szlachecku" "po rycersku", "nestor rodu", a Sienkiewicz nagle jego ukochaną literaturą (Mila Mnicha musiała ukrywać, tej).

      Tylko kurnać, gdzie do cholery Rzym, gdzie Krym? Czemu jednocześnie i Ruś Kijowska, i Litwa magnacka - Borejki panowały od morza do morza?
      • lezbobimbo Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 01:26
        lezbobimbo napisała:
        > Czemu jednocześnie i Ruś Kijow
        > ska, i Litwa magnacka - Borejki panowały od morza do morza?

        TFU! Wybaczcie mi, 2 razy to napisałam, czas padać na ryło spać.
        Proszę mnie zdegradować z carskich orderów, a karabelę po prababci złamcie na moim kurhanie...
      • emae Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 06:41
        lezbobimbo napisała:

        > (Mila Mnicha musiała ukrywać, tej).
        >

        Ja wiem, że tu o książkę chodzi, zresztą czytałam, jednak wyobraźnia nieuchronnie podpowiedziała mi wizję Mili ukrywającej w szafie jakiegoś przystojnego mnicha :))
        • meduza7 Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 07:41
          Myślę, że kresowy rodowód Borejków zaczął się pojawiać z tego samego powodu, co Borejkowe otwartym tekstem napisane chodzenie do kościoła - bo cenzura padła i wolno było. I w porządku, niech sobie go mają, ale cukiernicę po prababci to mogłaby sobie jednak autorka darować, zwłaszcza że mam wrażenie, że ta cukiernica pojawia się w cyklu pierwszy raz? Co rodzi uzasadnione podejrzenie, że owszem, jest ona po CZYJEJŚ prababci, ale tak bardziej bezpośrednio, to z pchlego targu...
          • ginny22 Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 09:56
            > Myślę, że kresowy rodowód Borejków zaczął się pojawiać z tego samego powodu, co
            > Borejkowe otwartym tekstem napisane chodzenie do kościoła - bo cenzura padła i
            > wolno było.

            Cenzura jednakowoż padła parę lat temu, a litewsko-szlacheckie korzenie z taką mocą wylazły dopiero teraz i jest dziwne.
            • meduza7 Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 10:08
              To się jakoś komponuje z tym bałwochwalczym zachwytem dla romantyków, który też z taką mocą wylazł dopiero niedawno (Laura w Śmiełowie!).
          • ready4freddy Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 20.10.12, 14:20
            meduza7 napisała:

            > jest ona po CZYJEJŚ prababci, ale tak bardziej bezpośrednio, to z pchlego targu...

            może Rudy Józin zdobył na jakiejś wyjazdowej ustawce z kibicami Żalgirisa Wilno ;)
        • guineapigs Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 08:29
          moze tego tajemniczego Ojca Krzysztofa, zwanego przyjacielem rodziny?
      • kopiec_esmeralda Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 07:48
        No i cały wątek czarnopolewkowy, autorka nie może zdecydować, czy Ignac to bardziej stoik, czy sarmata. Czekam na jego wąsy, szablę i wspomnienia spod Zbaraża.
        (A może po prostu częściowo stoik, częściowo sarmata, hybryda jak sarenka z dzieckiem).
        • klawiatura_zablokowana Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 14:47
          O, to fakt. Ignacy z CP jest chyba opanowany przez człowieka-kraba albo te mantowate kosmiczne pasożyty z "Władcy marionetek", tak nie pasuje do flegmatycznego poczciwca, który w "Kwiecie Kalafiora" oznajmiał pogodnie, że nie widzi problemu i w ogóle wszystko w życiu jakoś im się ułoży. A tu nagle czerwienieje, wrzeszczy i próbuje udawać sarmatę podającego Soplicy czarną polewkę. Tylko skąd mu się to nagle wzięło?
          • emae Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 14:50
            klawiatura_zablokowana napisała:

            > O, to fakt. Ignacy z CP jest chyba opanowany przez człowieka-kraba albo te mant
            > owate kosmiczne pasożyty z "Władcy marionetek", tak nie pasuje do flegmatyczneg
            > o poczciwca, który w "Kwiecie Kalafiora" oznajmiał pogodnie, że nie widzi probl
            > emu i w ogóle wszystko w życiu jakoś im się ułoży. A tu nagle czerwienieje, wrz
            > eszczy i próbuje udawać sarmatę podającego Soplicy czarną polewkę. Tylko skąd m
            > u się to nagle wzięło?
            >

            Ze starości :)
            Ja tam nie lubię "Czarnej Polewki", ale starzenie się Ignacego jest opisane całkiem nieźle. On naprawdę z tomu na tom jest coraz bardziej dziadkowaty.
            • klawiatura_zablokowana Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 22:50
              Tak mi się luźno skojarzyło.
              Dziadek Cesi.
              Też nieco złośliwy i marudny starszy pan, który ma swoje przyzwyczajenia i dziwactwa, trochę snobujący się (ukrywał się starannie z "Królową Margot"), raczej tradycyjny - a jednak jest w tym czarujący jako postać literacka. Może MM chciała ze starym Ignacym osiągnąć podobny efekt i ciut przerysowała?
              • emae Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 22.10.12, 13:54
                klawiatura_zablokowana napisała:

                > Tak mi się luźno skojarzyło.
                > Dziadek Cesi.
                > Też nieco złośliwy i marudny starszy pan, który ma swoje przyzwyczajenia i dziw
                > actwa, trochę snobujący się (ukrywał się starannie z "Królową Margot"), raczej
                > tradycyjny - a jednak jest w tym czarujący jako postać literacka. Może MM chcia
                > ła ze starym Ignacym osiągnąć podobny efekt i ciut przerysowała?
                >

                Zgadzam się.
        • ready4freddy Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 20.10.12, 14:21
          z rozpędu przeczytałem "częściowo stolik, częściowo sarmata" i ta hybryda wydała mi się nader interesująca :D
      • ginny22 Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 09:59
        > Fryc wymyśla, że Pyza to Helena Kurcewiczówna (LOL) na to Pyza uczciwie protest
        > uje, ale chwali się też, że owszem, KRESOWA ta borejska krew płynie, a t
        > akże trochę niemiecka, o! (niesamowity doprawdy wyczyn i rarytas w Polsce przes
        > iedleńczo-odzyskanej, w poniemieckim mieście bambrów i kajzera, wobec chłopaka
        > nazwiskiem Schoppe).

        I wtedy pada tekst "A co mnie obchodzą jacyś przodkowie?". Szkoda, że MM o tej maksymie zapomniała...
    • mdro Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 11:10
      A o co z tą cukiernicą chodzi? Że się nagle objawiła? Pytam, bo nie czytałam (i po lekturze tutejszych wątków chyba nie przeczytam). Może po prostu brzydka jest i nikt jej dotąd nie wyciągał, a Laura jakimś wyjątkowym sentymentem do przodków, a przez to i do cukiernicy pała? Czy sam fakt istnienia srebrnej cukiernicy "po przodkach" u Borejków jest wg Was niewiarygodny?
      • dakota77 Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 11:12
        Sam fakt istnienia cukiernicy po prababci nie jest oczywiscie niewiarygodny. Ale skoro to taka cenna pamiatka, powinna pojawiac sie wczesniej. A tu nie, nagle autorka wymyslila, ze musi byc wiecej kresowych i sarmackich sentymentow.
        • mdro Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 11:27
          No ale takie pamiątki często poupychane po kredensach stoją i na co dzień nikt się nimi specjalnie nie emocjonuje. Tu, rozumiem, cukiernica została wyciągnięta na okoliczność prezentu ślubnego dla osoby przeszłością rodzinną się jakoś pasjonującej?

          Ja jako osoba dobrze już ponadtrzydziestoletnia dowiedziałam się o istnieniu ciekawej rodzinnej pamiątki zupełnie przypadkiem, a będący w jej posiadaniu wujek (z którym kontakty były częste) bardzo się sumitował, że wcześniej nam jej (tzn. mnie i siostrze) nie pokazał, bo do głowy mu nie przyszło, że byłybyśmy tym zainteresowane... Pewnie, katalog fabryczki pradziadka to nie srebrna cukiernica ;-), niemniej jak piszę - po prostu brzydka mogła być lub zupełnie do reszty zastawy niepasująca i po prostu nie była eksponowana. Choć oczywiście to moje gdybanie tylko.
          • angazetka Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 11:42
            > Tu, rozumiem, cukiernica została wyciągnięt
            > a na okoliczność prezentu ślubnego dla osoby przeszłością rodzinną się jakoś pasjonującej?

            Wcześniej się pojawiła, ni z tego, ni z owego, a i Laura jakoś historią rodu Borejków do tej pory nie żyła...
            • meduza7 Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 11:45
              Pozwolicie, że przekopiuję, co o cukiernicy napisałam w wątku o prezencie ślubnym (ależ nam się tu wszystko dwoi, troi i pięciorzy! ;) )

              W ogóle, cukiernica dopisuje się do całej długiej listy takich znienacków, co to się nagle objawiają, choć nikt nigdy o nich nie słyszał. Ok, mogłaby się przechować w jakimś takim zapomnieniu - u rodziny, która generalnie z wojny ocaliła dużo, która nie musiała się wyprowadzać na drugi koniec Polski z tym tylko, co zabiorą w walizkach (a tak chyba przybyła do Poznania rodzina Borejków, poprawcie mnie, jeśli się mylę). Wtedy owszem, mamy jakieś zdjęcia, obrazy, sztućce, książki, pamiętniki, więc jedna cukiernica w tę czy wewtę, można o niej nie wspominać. Ale jeśli to jest jedyna, bądź jedna z niewielu rodzinnych pamiątek, to dla mnie rzeczą oczywistą jest, że coś się tam o niej mówi, wspomina o tej prababci, po której cukiernica została, zapowiada córce czy wnuczce, że dostanie ją w prezencie ślubnym itp.
              • mdro Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 12:05
                No ale ja właśnie w większości z takich rodzin, co z "jedną walizką", i to już od I wojny ;-) (a akurat podczas tzw. repatriacji z Wilna to całkiem sporo rzeczy udało się im wywieźć, łącznie z kilkoma meblami). Jednak niespecjalnie dziwią mnie objawiające się znienacka rodzinne pamiątki - nie każda musiała być eksponowana i hołubiona, zwłaszcza jeśli seniorowi Borejce rodzinna szlachecka przeszłość zaczęła się dopiero na starość przypominać (co też jakoś specjalnie dziwne nie jest). U mojej mamy w kredensie stoi nieużywany talerz na ciasto, podobno w czasie rewolucji ocalony ;-) - nieużywany, bo dość paskudny jest.

                O domniemanym zainteresowaniu Laury pisałam w kontekście wzmianki o jej chęci odwiedzenia Wilna.
          • lezbobimbo pocalujze mnie w cukiernice 19.10.12, 15:49
            mdro napisała:
            > No ale takie pamiątki często poupychane po kredensach stoją i na co dzień nikt
            > się nimi specjalnie nie emocjonuje. Tu, rozumiem, cukiernica została wyciągnięt
            > a na okoliczność prezentu ślubnego dla osoby przeszłością rodzinną się jakoś pa
            > sjonującej?

            Bzdura.
            Gdzie byla cukiernica przez te lata w PRLu, kiedy Borejki czestowaly gosci chlebem z dzemem i czarna siorbata?
            Zaden gosc nie zadziwil sie, skad taki srebrny kwiatek do kozucha?
            Kiedy bieda zagladala im w oczy, to spieniezali ksiazki nielubiane i butelki, a o cukiernicy jakos dziwnie glucho (n.p. ze to pamiatka rodzinna, nie mozna sprzedac)
            Gdzie byla srebrna cukiernica, kiedy jedli rosol na kurze rozjechanej?

            Gdzie wreszcie byla taz wlasnie prababeczna cukiernica w Noelce, kiedy po raz pierwszy slyszymy o Kiejdanach?
            Czyz ta wigilia nie bylaby wlasnie idealna okazja, aby Cukiernice Borejko-Huttle-Czapska przedstawic i wprowadzic na stale w klechde rodzinna, niczym ten stol kuchenny, ktory w Kalamburce okazuje sie byc Gizela?
            Jesli jest zas wyciagana tylko na speszyl okazje, to gdzie byla cukiernica przy innych slubach i imieninach hucznie przy twarogu obchodzonych?

            Malo, ze cukiernica przez 30 lat nie istniala fizycznie, nie pasuje tez do przedziwnej ideologii borejczanej ani przed ani po przelomie.
            Jak pasowalaby srebrna cukiernica szlachecka do pierniczenia Ignaca-stoika o zbawiennym minimalizmie w latach perelowskich? Jak pasowalaby cukiernica do slow Ignaca przeciw zmywarce luksusowej?
            I dlaczego drogi, dizajnerski KitchenAid od ojca jest be, a srebrna cukiernica nieznanej prababci nie?
            • kosheen4 cukiernica jest jak Portret Przodka 19.10.12, 15:58
              w Czterdziestolatku.
              tamże powodowani snobistycznymi ciągotami Karwowscy zakupili sobie Przodka Naściennego. tutaj powodowana chęcią uszlachetnienia swoich bohatyrowiczów autorka dolepia do konstrukcji srebrną cukiernicę.
              pozwólże jej, bimbo, obrosnąć szlachetną patyną... :)
              • olena.s Re: cukiernica jest jak Portret Przodka 25.10.12, 22:46
                Osobiście wolę serwis Nowakowskich. Oraz zachwyty nad cennymi pamiątkami rodzinnymi budującymi prawdziwą atmosferę domu.
                • meduza7 Re: cukiernica jest jak Portret Przodka 25.10.12, 23:19
                  Heh, to brakuje tylko jakiegoś Bobcia, oceniającego ze znawstwem "O, cukiernica Nowakowskich!". :)
            • dakota77 Re: pocalujze mnie w cukiernice 19.10.12, 15:59
              lezbobimbo napisała:

              > Jak pasowalaby srebrna cukiernica szlachecka do pierniczenia Ignaca-stoika o zb
              > awiennym minimalizmie w latach perelowskich? Jak pasowalaby cukiernica do slow
              > Ignaca przeciw zmywarce luksusowej?
              > I dlaczego drogi, dizajnerski KitchenAid od ojca jest be, a srebrna cukiernica
              > nieznanej prababci nie?
              >

              I to jest to, co tu sie kompletnie nie klei. Wczesniej minimalizm, stoicyzm, Marek Aureliusz i twarde loze skora kryte, a teraz nagle wielcy panstwo z dworu. Cudzego;-)
              • paszczakowna1 Re: pocalujze mnie w cukiernice 19.10.12, 16:05
                > I to jest to, co tu sie kompletnie nie klei. Wczesniej minimalizm, stoicyzm, Ma
                > rek Aureliusz i twarde loze skora kryte, a teraz nagle wielcy panstwo z dworu.
                > Cudzego;-)

                Dajcie spokój, srebrna cukiernica to nie Koh-i-Noor. Jakiejś super wartości nie ma, tym bardziej, że XIX-wieczne (a może nawet wczesne XX-wieczne) srebro to żaden cymes. Dla mnie OK - można mieć gdzieś wtrynione (a może też uszkodzone) i się tym nie przejmować.
            • mdro Re: pocalujze mnie w cukiernice 19.10.12, 16:13
              Ale srebrna (o ile faktycznie srebrna, a nie platerowana) cukiernica to nie jest jakieś bógwieco, które by przed ubóstwem ratowało i nie jakiś rarytas. Różne srebrne rzeczy panny z tzw. dobrych domów (także np. urzędniczych) dostawały często w prezencie ślubnym. I powtarzam - po prostu mogła nie pasować do zastawy i stylu życia, albo po prostu nikomu nie chciało się jej doczyścić.

              No i faktycznie, o czyją prababkę chodzi?
            • kopiec_esmeralda Re: pocalujze mnie w cukiernice 19.10.12, 19:26
              Jak pasowalaby srebrna cukiernica szlachecka do pierniczenia Ignaca-stoika o zbawiennym minimalizmie w latach perelowskich? Jak pasowalaby cukiernica do slow Ignaca przeciw zmywarce luksusowej?

              Srebra stołowe z przedwojnia to nie takie znów bógwico, natomiast gdyby ta cukiernica była, to wypłynęłaby niechybnie jako ten nośnik tradycji i łącznik międzypokoleniowy. Ale jej nie było, trzymali cukier, za to brązowy, w miseczce porcelanowej (a Łusia się nim "częstowała", pamiętam, bo mi ten jej cukier jak i "poczęstunek" zgrzytał w uszach), podobnie, jak te obtłuczone kubki, z których przez półwiecze pijają te swoje melisy na skołatane nerwy.


              I dlaczego drogi, dizajnerski KitchenAid od ojca jest be, a srebrna cukiernica nieznanej prababci nie?

              Bo to od wrażego Pyziaka. Choćby dał Plutarcha z autografem i tak będzie be.
              A nagle zmaterializowana cukiernica to zacna pamiątka po szlacheckich & szlachetnych antenatach.
            • agnieszka_azj Re: pocalujze mnie w cukiernice 22.10.12, 12:12
              lezbobimbo napisała:

              > mdro napisała:
              > > No ale takie pamiątki często poupychane po kredensach stoją i na co dzień
              > nikt
              > > się nimi specjalnie nie emocjonuje. Tu, rozumiem, cukiernica została wyci
              > ągnięt
              > > a na okoliczność prezentu ślubnego dla osoby przeszłością rodzinną się ja
              > koś pa
              > > sjonującej?
              >
              > Bzdura.
              > Gdzie byla cukiernica przez te lata w PRLu, kiedy Borejki czestowaly gosci chle
              > bem z dzemem i czarna siorbata?
              > Zaden gosc nie zadziwil sie, skad taki srebrny kwiatek do kozucha?
              > Kiedy bieda zagladala im w oczy, to spieniezali ksiazki nielubiane i butelki, a
              > o cukiernicy jakos dziwnie glucho (n.p. ze to pamiatka rodzinna, nie mozna spr
              > zedac)
              > Gdzie byla srebrna cukiernica, kiedy jedli rosol na kurze rozjechanej?

              U moich rodziców też jest taka cukiernica, która pojawiła się w naszym domu, kiedy zamieszkała z nami Babcia - mama Taty i pozostała po jej śmierci. Też nie pasowała do wystroju wnętrz, bo rodzice preferowali prostotę, styl cepeliowsko - ładowski, więc nagle srebrna cukiernica wśród fajansowych talerzy z Włocławka mogła dziwić.
              Ale nie przypominam sobie, żeby była tematem rozmów z każdym gościem, który był u nas częstowany herbatą. Wszyscy jakoś traktowali jej pojawienie się na stole jako coś naturalnego, co nie wymagało komentarza.

              Podobnie nie dziwi mnie brak pomysłów na sprzedawanie jej w chwilach problemów finansowych. Tego rodzaju pamiątki należą do rzeczy bezcennych - niezależnie od ich rynkowej wartości. Może gdyby chodziło o ratowanie czyjegoś zdrowia - ale sprzedawać pamiątkę rodzinną, bo brakuje na słodycze dla dzieci ?
              Pamiętam, że siostra mojej Mamy byla własnie w sytuacji podbramkowej, musiała sprzedać rzeczy, ktore miały dla niej wartośc emocjonalną i moi rodzice, w miarę swoich mozliowści, odkupili od niej część tych rzeczy. Od razu uprzedzę komentarze - mogli jej dać te pieniądze, ale ciotka nie chciała, z przyczyn, których tu nie chcę omawiać.
              A dla mojej Mamy broszka, którą nosiła jej ukochana Ciotka, ma większą wartość niż miałby kupiona za podobne pieniądze w Desie i być może nawet ładniejsza.
    • kajaanna Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 12:47
      Kiejdany pojawiają się jak diabeł z pudełka, nagle okaże się, że Borejkowie przejęli Kiejdany od Radziwiłłów.

      Aż widzę ten obrazek, jak Radziwiłł przepija swoje dobra do praszczura Borejko.
      • dakota77 Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 12:56
        Kiejdany byly juz wczesniej, zanim MM zalapala ze Borejkowie to byla szlachta;-) I teraz wychodzi, ze wielcy panstwo w cudzym majatku katem mieszkali;-). Tak to jest, jak sie dorzuca takie informacje bez ladu i skladu do tej telenoweli.
        • meduza7 Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 13:14
          Pradziad Borejko mógł być np. rządcą u kogoś zamożniejszego, zubożała szlachta nieraz taki właśnie zawód podejmowała.
          • kopiec_esmeralda Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 13:25
            Albo był nauczycielem pańskiej dziatwy, wtedy mamy tradycje rodzinne i zarazem wytłumaczenie słabości Borejków do nauczycieli. A w dodatku jakby wdał się w romans z pańską rudowłosą córką... :)
          • dakota77 Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 13:40
            No pewnie, ze mogl byc. Tylko ze jakos tak MM tych przodkow przedstawia, jakby to wielka magnateria byla.

            Noo, z jednym zarzadca byl najwiekszy skandal I Rzeczpospolitej;-)
        • mdro Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 16:32
          Dlaczego w majątku? Przecież Kiejdany to miasteczko, ze szkołą i zapewne jakimiś niskiej rangi urzędami, biblioteka pewnie też była. A i sam majątek to spore przedsiębiorstwo, w którym potrzebni byli różni pracownicy, także umysłowi.

          "Szlachta" w Polsce to naprawdę pojęcie bardzo szerokie, większość polskich działaczy robotniczych to byli synowie zubożałej szlachty.
      • lezbobimbo Re: Kiszko, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 15:12
        kajaanna napisała:
        > Kiejdany pojawiają się jak diabeł z pudełka, nagle okaże się, że Borejkowie pr
        > zejęli Kiejdany od Radziwiłłów.

        Wedlug Wiki:
        "(Kiejdany) w 1403 roku.. pod panowaniem Zakonu Krzyżackiego.
        W 1 poł. XV wieku miejscowe dobra od króla Kazimierza Jagiellończyka otrzymał Radziwiłł Ościkiewicz.
        Od 1545 do 1614 właścicielami dóbr a potem miasta byli Kiszkowie. Drogą wiana miasto przeszło w ręce wojewody wileńskiego Krzysztofa Radziwiłła, który poślubił w 1606 roku Annę Kiszczankę. Od 1590 roku prawa miejskie.
        W XVI i XVII w. pod władaniem Radziwiłłów, w latach 1811–1863 własność rodu Hutten-Czapskich. W okresie reformacji do XX wieku ośrodek kalwinizmu. (...)
        Od przełomu XVIII/XIX wieku Kiejdany były własnością pułkownika napoleońskiego Stanisława Hutten-Czapskiego.
        (...)
        Syn Stanisława, Marian Czapski, wybudował w Kiejdanach około 1850 roku rozległą rezydencję szlachecką z parkiem, która za udział w powstaniu styczniowym została mu przez Rosjan skonfiskowana, a on sam został zesłany na Syberię. Majątek Czapskich został przez Rosjan oddany rosyjskiemu generałowi Edwardowi Tottlebenowi."

        Wiecej ni mo. Mniemam, ze potomkowie Tottlebenow albo insza carska arystokracja pewnie posiadali Kiejdany do rewolucji pazdziernikowej.

        A teraz pytania za 100 dukatow - dlaczego prababcia Borejko znalazla sie w kalwinskich Kiejdanach, ktora pozoge przezyla i czyja wlasciwie byla cukiernica?
        Krzyzakow, Kiszkow, Radziwillow, Czapskich czy Tottlebenow?

        Jak w tym starym dowcipie o papierosnicach Roosevelta, Churchilla i Stalina, hy, hy :P
        • paszczakowna1 Re: Kiszko, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 15:59
          A o czyją prababkę właściwie chodzi? Jeśli o prababkę Laury, to chyba to matka Ignacego, którą poznajemy w Kalamburce? Zwyczajnie, pracowała przed 2 WŚ w tych Kiejdanach w bibliotece gminnej czy czymś takim.
          • akniwlam Re: Kiszko, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 17:03
            Dokładnie tak też to odbieram. Cukiernica prababci Hanny Borejkowej, bibliotekarki, która po wojnie ewakuowała się (transportem wojskowym, jak wspomina Ignacy w Kalamburce) z litewskiej wsi, najpierw do Szczecina, a potem trafiła do Poznania zaproszona przez kuzynkę czy przyjaciółkę, Marynię Kluczyńską (dyrektorkę szkoły, do której chodziła mała Mila). Ta sama prababcia była właścicielką serwisu, który pojawia się w Kwiecie kalafiora (Gabrysia podaje Pani Szczepańskiej kawałek murzynkowego tortu na talerzyku z rzadko używanego serwisu po babci). Zatem jakieś cenniejsze skorupy Borejkowie od początku mieli na stanie, tylko używali ich od święta, co zresztą w domu, gdzie są nieduże dzieci, nie jest niczym dziwnym.
            I nie dziwi mnie ani przechowywana od lat prababcina cukiernica, ani brak wzmianek o niej we wcześniejszych częściach (nigdzie przecież nie opisywano szczegółowo, co dokładnie znalazło się na stole w czasie uroczystej wigilii ani weselnego obiadu Idusi, z Noelki pamiętam tylko obtłuczony kubek z krasnalkiem Ignacego, który raczej nie wchodzi w skład masy spadkowej po śp. Hannie B). A odrodzenie kresowych tęsknot na starość przerabiałam we własnej rodzinie i odbieram jako jak najbardziej prawdopodobne.
          • agnieszka_azj Re: Kiszko, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 17:08
            paszczakowna1 napisała:

            > A o czyją prababkę właściwie chodzi? Jeśli o prababkę Laury, to chyba to matka
            > Ignacego, którą poznajemy w Kalamburce? Zwyczajnie, pracowała przed 2 WŚ w tyc
            > h Kiejdanach w bibliotece gminnej czy czymś takim.

            W jakiej bibliotece ? Kiejdany przed wojną były na Litwie Kowieńskiej, więc biblioteka musiałaby być litewska.
            Myślę, że te w Kiejdanach to raczej starsze pokolenie Borejków, a w czasach Hanny i jej synów rodzina była gdzieś w okolicach Wilna.
            • dakota77 Re: Kiszko, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 17:44
              No wiec wlasnie, problem w tym, ze autorka wrzuca pojedyncze informacje, zapewnie nie majac pierwotnie zamiaru do nich wracac, nagle z kresowosci i szlacheckosci Borejkow robi jednak wazna informacje- i juz nie sie nie klei;-)
              • piotr7777 odnośnie prababci 19.10.12, 19:05
                ...z 25 strony McDusi wynika, że była to babcia Ignacego, matka jego ojca. To Ida mówi o "prababci" a nie określałaby tak swojej babci, którą akurat może pamiętać (nie wiem kiedy matka Ignacego zmarła).
                • akniwlam Re: odnośnie prababci 25.10.12, 23:45
                  Hannę B. Gizela w 1977 r. wspomina jako "świętej pamięci mamusię" (Ignacego), która "też nie należała do praktycznych; kto to widział, umrzeć sobie w takich czasach, nie zadbawszy przedtem o przekazanie mieszkania!" (Strasznie mnie ta jej myśl bawi.) Ida miała w Kwiecie Kalafiora, który zaczyna się w tym samym roku, 14 lat. Wcześniej Hanna dogaduje Mili w roku 1961 (o bałagan). W Kalamburce Ignacy jeszcze wspomina, że Mila była przy nim w tę okropną noc, kiedy umarła jego matka, ale bez określenia, kiedy to się stało.
            • mkw98 Re: Kiszko, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 19:24
              Agnieszko, fajnie, że jesteś. : )

              W Noelce jest mowa o babce Ignacego spod Kiejdan. Czyli dla Idy to prababka, dla Laury praprababka.
    • hamerykanka Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 19:28
      Od razu przypomniala mi sie Margit Sandemo. Nie wiem, czy pamietacie, ale kiedy zaczela wychodzic Saga o Ludziach Lodu stala sie hitem i wiekszosc ja czytala-jawnie lub pod stolem. No i autorka tak sie rozochocila popularnoscia (miedzynarodowa tez), ze w ostatnich tomach wprowadzila siebie i napisala cos o swoim szlacheckim pochodzeniu (nie pomne dokladnie) ale cos bylo o 50 cesarzach w rodzie. Kiedy doczytalam do tego miejsca znalazlam sie pod stolem razem z ksiazka zasmiewajac sie do rozpuku.
      Moze i MM tak zaczela robic, ze utozsamia sie z bohaterka swoich ksiazek i zaczyna dorabiac szlachecka legende dla wlasnego ego?
      • klawiatura_zablokowana Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 19.10.12, 22:57
        Ja pamiętam. Żenua to była straszliwa, cały wątek. Gorszą czułam tylko podczas czytania Mrocznej Wieży Stephena Kinga, gdzie bohaterowie przenieśli się w świat współczesny, by błagać samego autora o pisanie dalszego ciągu :D
        • hamerykanka Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 20.10.12, 01:32
          A tego nie czytalam...moze i dobrze :)
          Co do tych przodkow to dluzszy czas zastanawialam sie ile trzeba krajow i stuleci, zeby miec tych 50 cesarzy w rodowodzie, nie liczac krolow. I wyszlo mi, ze musiala zaczac od Adama i Ewy, chyba ze byla Japonka z cesarskiego rodu :))))
          • klawiatura_zablokowana Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 20.10.12, 01:41
            > A tego nie czytalam...moze i dobrze :)

            Ogólnie seria jest dobra (chociaż nierówna), ale ten wątek ciągnie szuwarami po mulistym dnie.

            > Co do tych przodkow to dluzszy czas zastanawialam sie ile trzeba krajow i stule
            > ci, zeby miec tych 50 cesarzy w rodowodzie, nie liczac krolow. I wyszlo mi, ze
            > musiala zaczac od Adama i Ewy, chyba ze byla Japonka z cesarskiego rodu :))))

            Ty uważaj, jeszcze nam się autorka zainspiruje :) Albo cesarzami, albo wprowadzaniem siebie samej do powieści. Nie wiem, czego bać się bardziej!
            • hamerykanka Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 20.10.12, 20:07
              > Ty uważaj, jeszcze nam się autorka zainspiruje :) Albo cesarzami, albo wprowadz
              > aniem siebie samej do powieści. Nie wiem, czego bać się bardziej!
              >
              (Robi sie zielona na twarzy)
          • mmoni Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 20.10.12, 12:26
            Angielska wiki (skądinąd napisana fatalnym językiem, może sama autorka to tworzyła? bo na pewno nie native), twierdzi, że rodowód autorki można prześledzić do 350 r. p.n.e. (bu ha ha), więc może się jakoś wyrobiła z tą ilością cesarzy... pod warunkiem, ze załapała się jeszcze na cesarzy rzymskich. Np. Juliusz Cezar zmolestował jakąś niewolnicę gocką czy coś...
            • hamerykanka Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 20.10.12, 20:08
              Az dziw, ze o faraonow nie zahaczyla!
              • hamerykanka Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 20.10.12, 20:14
                Wlasnie zaczelam czytac zalinkowana strone i malo sie nie zakrztusilam, kiedy doszlam do historii, ze gwalt spowodowac potrzebe chodzenia co pol godziny do toalety. To nie jest szczegol, moim zdaniem, jaki chcialabym przeczytac w biografii autorki poczytnych ksiazek:)

                W sumie masz racje, wyglada na to, ze sama sobie napisala notke dla wiki. I tych 800 krolow...pewnie policzonych z calej Eurpy przez wszystkie wieki. Ciekawe czy zahaczyla o krolow Jerozolimy tez...:)
      • totorotot Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 26.10.12, 01:15
        > Moze i MM tak zaczela robic, ze utozsamia sie z bohaterka swoich ksiazek i zacz
        > yna dorabiac szlachecka legende dla wlasnego ego?

        Wiesz, ponoć pół Europy pochodzi od Czyngis Chana
    • guineapigs Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 21.10.12, 09:57
      Przeczytalam watek i widze, ze ta cukiernica nie daje ludziom spokoju.
      A ja to rozumiem - moze nie tyle rozumiem, co uwazam, ze jest to mozliwe.
      Otoz w moim domu bylo podobne przedstawienie , nawet dwa, pod tytulami: lustro i radio.
      Jakos z pozogow wojennych i dwoch frontow (1 i 2 WS) ocalalo wielkie lustro, krysztalowe i w ladnych choc pewnie nie za bardzo cennych ramach. Oraz radio wielkosci komody. O dwoch serwisach do kawy nawet nie wspominam.
      I imaginujcie sobie panstwo, ze jedyna osoba, ktora owo lustro i radio cenila bylam ja . Reszta rodziny traktowala te rzeczy jak - no, nie wiem - smieci? Rodzina byla raczej skupiona na tych serwisach, ladnych zreszta. I nawet nie uszkodzonych zebami historii przewalajacej sie przez Gorlice i okolice w czasie obu zawieruch wojennych (cud?).
      I jako dziecko kilkunastoletnie zadalam, by mi w pokoju wieszano to niechciane lustro wielkosci wrot od stodoly oraz stawiano radio wielkosci komody. Rodzina miala mnie za durna, bo przeca sa nowe radia, mniejsze i ladniejsze, a stare lustro - no po co to komu. Az nagle przyszedl czas, ze radio okazalo sie warte chyba tak z piec pensji a lustro nawet wiecej.
      Tak, ze w wepchnieta gdzies cukiernice i wywleczona po ...dziesieciu latach wierze absolutnie.
    • lezbobimbo Cukierberg czyli slodka prababka Idy 21.10.12, 14:37
      >paszczakowna1
      >A o czyją prababkę właściwie chodzi? Jeśli o prababkę Laury, to chyba to matka Ignacego, >którą poznajemy w Kalamburce?

      Ha!
      Oto cytat z samej krynicy banialuków, strona 25:
      "Na cóż to tak patrzysz ostro i z przyganą, McDusiu? - zaśmiała się w tym momencie beztroska Ida. - Na naszą słynną srebrną cukiernicę z Kiejdan, jedyny ocalony z pożogi skarb prababci Borejko? Masz rację, tysiąc razy im mówiłam, jak się czyści srebro, ale nikt tu nie podjął owej rękawicy, że się tak wyrażę. Straszni bałaganiarze żyją pod tym dachem. A piękna cukiernica zarasta patyną lat.
      - Ona czeka na właściwy moment, Iduś - wyjaśniła Babi."

      Czyli nagle mamy jakąś kiejdańską prababcię Idy. Po której nic innego nie zostało jak cukiernica z jakiejś pożogi. Którą to cukiernicę odwieczną Ida kazała czyścić tysiąc razy, więc cukiernica od dawna zarasta brudem na Roosevelta 5, przy Mili zniszczonych rękach, przy gabinej pomocności domowej itd.
      Przedziwnie szanują jedyne pamiątki rodowe ci Borejcy. Niesamowite przywiązanie do tradyncji i pamiątek rodzinnych znienacka się objawiających w najnowszej telenoweli.

      >Zwyczajnie, pracowała przed 2 WŚ w tych Kiejdanach w bibliotece gminnej czy czymś takim.

      Jeśli którakolwiek praszczuria borejcza pracowałaby przed 2 WŚ w bibliotece kiejdańskiej, to była Litwinką albo bardzo dobrze znała język litewski (rosyjski zresztą też). Po powstaniu styczniowym wszystkie polskie media i instytucje na terenach litewskich zostały starannie i absolutnie zrusyfikowane. Gdzieś po 1905, carska administracja natomiast zezwoliła Litwinom na coraz większe swobody w kształceniu się w języku litewskim. Po 1920 powstała Litwa już z oficjalnym językiem litewskim.
      • kajaanna Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 21.10.12, 15:16
        Oj, Bimbo - powiedzmy to sobie jasno. Opój z Zawichostu (vide Kitowicz) rąbnął Radziwiłłowi srebro rodowe, które kozim swędem przeszło na późniejsze pokolenia.
        Jedno jest pewne, że po 1864 nawet Murawjow "Wieszatiel" Borejków nie tknął.
        • dakota77 Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 21.10.12, 15:19
          Dobre:) Ale opoj z Zawichostu mial do Radziwillow kawalek drogi;-)
          Moim zdaniem caly problem polega na tym, ze kiedys to kresowe pochodzenie Ignacego to byl tylko taki szczegolik, ot, kresowy przepis na wigilijna potrawe, wspomnienie z dziecinstwa. A potem chyba ktos uswiadomil autorce, ze Borejkowie to szlachta,pomysl jej sie spodobal, i teraz mamy cukiernice i kasztelanow, a calosc nie chce sie kleic.
          • ready4freddy Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 22.10.12, 12:53
            dakota77 napisała:

            > Dobre:) Ale opoj z Zawichostu mial do Radziwillow kawalek drogi;-)

            dlatego rąbnął tylko cukiernicę, inaczej ciężko by mu było poginać taki kawał drogi pod ciężarem wielkiego wora, pełnego klejnotów rodowych :)
            • iwoniaw Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 22.10.12, 13:36
              Cytatdlatego rąbnął tylko cukiernicę, inaczej ciężko by mu było poginać taki kawał d
              > rogi pod ciężarem wielkiego wora, pełnego klejnotów rodowych :)
              >


              Kwiiik!
      • guineapigs Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 21.10.12, 18:21
        Ja w to, ze ktos tam ma jakas stara cukiernice o ktora nie dbal przez lata wierze i pisalam o tym powyzej w tym watku. To mnie nie dziwi. A ze Borejki to - przepraszam - brudasy i balaganiarze, to absolutnie mnie nie dziwi, ze cukiernicy nie czyszcza. Lezy gdzies jako pamiatka i tyle.
        W jakas prababcie Litwinke tez wierze, bo to nawet sie zgrywa ze slowami Rozy o kilku narodowosciach, mogla bez problemu miec praprababcie Litwinke. Potem jakis szczep Borejkow opowiedzial sie za Polska, inny za Litwa, jeszcze inny za Galicyjskoscia czy Rusinskoscia. Tu nie ma problemu.
        Jedno, co mnie zastanawia, to polska czytelnia/bibliotekja na Litwie. Czy to moglo byc? W Polsce byla proswita - czyli siec ukrainskich bibliotek, czytelni itp., podobnie mogloby byc i na Litwie jesli chodzi o tamtejszych Polakow. Moglo byc - ale nie wiem, czy bylo.
        W to, ze gdzies na pograniczy polsko-litewsko-ruskim (bialoruskim) nastapilo wewnatrzrodzinne narodowe pekniecie wierze absolutnie. Moja prababcia miala rodzenstwo i czesc z nich bylo, a raczej 'zostalo', Polakami, czesc Bialorusinami. W efekcie moja chrzestna to Bialorusinka (oczywiscie z Polski). A ja z matki i ojca - Polka. Chociaz tez nie do konca, bo czesc korzeni siega Pomorza, a czesc Malopolski, gdzie ciagle fruwa duch Galicji i rusinskosci.
        jak napisala gdzies Lezbobimbo: w kraju przsiedlen itp. itd wplyw roznych narodowosci nie dziwi.
        • dakota77 Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 21.10.12, 18:31
          Wszystko jest mozliwe, tylko zabawne jest to, ze my to analizujemy, rozwazamy co i jak,a autorka po prostu bezrefleksyjnie wrzucila pare hasel.

          Jak o narodowosciach mowa, w najnowszym spisie narodowym mam wpisane "narodowsc bialoruska, zwiazki z Litwa":)
          • guineapigs Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 21.10.12, 18:48
            Az sie boje pytac, skad piszesz.
            Bo ta uwaga 'zwiazki z Litwa' brzmi jak - no nie wiem co - oskarzenie?
            Nie bardzo sie orientuje w tych spisach, nie biore w nich udzialu. Ale taka uwaga brzmi co najmniej dziwnie. Moze oczywiscie to byc tylko zaznaczeniem, ze rodzina ma jakies koneksje rodzinne na Litwie, ale ... ale to nie temat na to forum.
            • dakota77 Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 21.10.12, 18:59
              Nie rozumiem, musze wyznac. Pisze z Warszawy, jesli to ma jakies znaczenie, bo nie lapie, w czym rzecz. Pretensje o to, ze "zwiazki z..." brzmia oskarzycielsko mozna miec do autorow spisu, jesli juz, bo tylko tak mozna bylo to zaznaczyc, nie dalo sie wpisac n-tej narodowosci, do ktorej czlowiek sie przyznaje. Ja sie bardzo ciesze, ze moglam to wpisac w ten sposob, zamiast zaznaczenia, ze narodowoc polska, kropka.
              • guineapigs Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 21.10.12, 19:09
                Nie nie, ja nie pytam o osobiste sprawy, po prostu sformulowanie. Mnie jakos zbiesilo, zabrzmialo troche jak na zasadzie 'niewierzacy, ale ma kontakty z klerem'.
                Przeporaszam, jesli urazilam, nie chcialam.
                • dakota77 Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 21.10.12, 19:18
                  A nie, jesli brzmialam jak urazona, to tez przepraszam:) Tylko jak mowie, to wina tworcow spisu. Nie da sie wpisac, ze czlowiek sie czuje osoba kilku narodowosci. Mozna bylo wpisac polska, inna oraz zwiazki z...
          • ewaty Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 22.10.12, 13:08
            He,he, mój dziadek, rocznik 1888, miejsce urodzenia-Wilno, w powojennym dowodzie miał wpisane miejsce urodzenia:ZSRR ;)
            • dakota77 Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 22.10.12, 13:53
              Podobnie jak moja urodzona pod Lwowem w 1931 roku babcia. Tak wtedy przebiegaly granice, co zrobic.
        • agnieszka_azj Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 22.10.12, 12:52
          Jedno, co mnie zastanawia, to polska czytelnia/bibliotekja na Litwie. Czy to mo
          > glo byc? W Polsce byla proswita - czyli siec ukrainskich bibliotek, czytelni it
          > p., podobnie mogloby byc i na Litwie jesli chodzi o tamtejszych Polakow. Moglo
          > byc - ale nie wiem, czy bylo.

          O bibliotece mowa jest w kontekście Hanny, matki Ignacego, ktora jako żywo nie byla z Borejków. I mogła pochodzić skądkolwiek, a swego męża - Borejkę poznać w czasie studiów na Uniwersytecie Wileńskim. Nie wiemy, kim był z zawodu jej mąż, ale po studiach moigli wyjechać gdziekolwiek do pracy i tam ona pracować mogła w bibliotece.

          Pamiętajmy o tym, że rodzina to nie jest jedna linia. Każde pokolenie powstaje z połączenia dwóch, najczęściej dotychczas oddzielnych rodzin. Więc ta mityczna prababka spod Kiejdan mogła wcale, w żadnym momencie zycia nie nazywać się Borejko, tylko być antenatką Ignacego po kądzieli.

          W rodzinie mojej Mamy, w pokoleniu jej rodziców liczne rodzeństwo mojej Babci powiązało rod dotychczas mocno osadzony w Warszawie i jej najblizszych okolicach (choć, sadząc po nazwisku, gdzieś z Kresów się wywodzili) ze Lwowem, Wilnem, Kijowem (po I wojnie zamienionym na Bydgoszcz) oraz rodziną zesłancow syberyjskich (bo mój własny dziadek urodził się w Ufie na Uralu). I potem moja Mama w czasie okupacji wychowywała się w domu rodzinnym pod Warszawą, w ktorym zostały kobiety i dzieci, z kuzynami, którzy groby rodzinne mieli na Rossie i Łyczakowie.
        • mmoni Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 24.10.12, 12:56
          Wańkowicz gdzieś opisywał trzech braci z Kresów, z których jeden został bojownikiem o wolność Polski, drugi Litwy, trzeci Białorusi, a sąsiedzi ich ojca żartowali, że gdyby miał czwartego syna, to zostałby Żydem.
      • croyance Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 22.10.12, 12:26
        Jak ona wymawia te McDusie, ciekawa jestem.
        • meduza7 Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 22.10.12, 12:54
          > Jak ona wymawia te McDusie, ciekawa jestem.

          Musi to wymawiać z taką wyraźną przerwą, "mak - dusia", bo inaczej zachodzi zjawisko upodobnienia głosek i pod wpływem dźwięcznego "d", bezdźwięczne "k" przejdzie w "g", więc wymowa "Magdusia" i "McDusia" niczym się nie będą różnić.
      • akniwlam Re: Cukierberg czyli slodka prababka Idy 22.10.12, 15:57
        Dzięki za wyjaśnienie kwestii własności prababci :)
        Skoro prababcia Idy, to nie Hanna Borejko, tylko jej matka lub teściowa, babka Ignacego. Dalej się zgadza - o rzeczonej prababci wiemy tyle, że była spod Kiejdan rodem, nie była bibliotekarką (bo ta informacja dotyczy Hanny), a co robiła w Kiejdanach? Może po prostu miała POD Kiejdanami (w jakichś Mysichkiszkach) majątek, jak Reginowa (siostra Wańkowicza), opisywana w Zielu na kraterze? Jodańce należące wcześniej chyba do matki Wańkowiczów leżą na Kowieńszczyźnie. Reginowa, żeby po powstaniu niepodległej Litwy nie zostać jako Polka wysiedlona, musiała wyjść za mąż za Litwina (za jakiegoś taktownego staruszka, który wkrótce zmarł, ale prawo pobytu po nim dostała). Prababka Borejko spod Kiejdan mogła też zostać na Litwie dzięki jakimś rodzinnym koligacjom, albo mogła wyjechać w latach 20. na Wileńszczyznę.
        O dalszych kolejach losów rodu B. nie wiadomo za wiele, tyle, że matka Ignacego była bibliotekarką w Wilnie, że męża straciła w 1939 r. i przetrwała jakoś z synami wojenne lata na wsi i że gdzieś tam w Michaliszkach mały Ignaś uczył się literek i nieprawomyślnych wierszyków Mickiewicza z czytanki, co to ją barbarzyński właściciel pizzerii pociął piłą. (Wszystkie powyższe informacje, poza książkowym sadystą z pizzerii, zaczerpnięte z rozdziału 1946 z Kalamburki). O wiele bardziej prawdopodobne wydaje mi się uratowanie cukiernicy, serwisu i nawet portretu trumiennego przodka z litewskiej wsi, niż ze zrównanej z ziemią Warszawy.
    • klawiatura_zablokowana Re: Litwo, ojczyzno moja (i Borejcza) 24.10.12, 13:08
      > A tu nagle cukiernica z Kiejdan jako dobro rodowe, Laura marząca o Wilnie - o c
      > o chodzi?

      Wpływ Mickiewicza? Czy raczej odwrotnie, Mickiewicz wypłynął na fantazjach o herbie litewskim?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka