yvi1
28.10.12, 11:14
Słoneczne promienie przedarły się przez gęste gałęzie choinek i załaskotały Laure Fidelis w zgrabny nosek.Czarnowłosa piękność otworzyła prześliczne ,pełne miłości szare oczy i skierowała je ku oknu.Róże w ogródku pachniały,ptaszki ćwierkały.
Laura wstała ,wychyliła się ,rozkoszną twarzyczkę kapiąc w ciepłych smugach i zaśpiewała.
Jej niebiański głos przywołał jej przyjaciół,wiewiórki,zajączki i sarenki na znany dźwięk podbiegły do niej,skrzydlate stworzenia usiadły na jej ramionach i bawiły się splotami jej kruczoczarnych włosow.
-Adaaaam-westchnęła rozmarzonym głosem śpiewaczka-to wszystko zawdzieczam tobie....
La,la,laaa,la,la-jej trele zwabiły coraz więcej leśnych stworzeń i wiedziala,że już czas na karmienie.
Ubrana w śliczny kostiumik po Babi,weszła do kuchni,gdzie przy stole(własnorecznie zrobionym przez ukochanego) siedziała już część jej ukochanej rodziny.Mamusia Gabusia i ciotunia Nutria obierały marchewkę,siedmioro krasnoludków rodzinnych skakało po krzesłach i kanapach(wlasnorecznie zrobionych przez ukochanego) ,na tronie ,przy ścianie siedziała ciotka Ida,która argusowym okiem pilowała wszystkich składników.Nic tłustego i słodkiego nie miało prawa znaleźć sie w wielkim garze.Rodzinny obiad to świętość i w tym tygodniu Laura miała obowiazek go przygotować.
-A gdzie Grześ i Robert?
Składają łóżka dla Babi i Dziadzi w waszym gościnnym pokoju-odpowiedziała Ida.-W tym miesiącu chca pobyć troche u ciebie.
Ach ,jak miło -Adam wszedł do kuchni i zachwyconym wzrokiem potoczył po ukochanych twarzach.-Rodzina to podstawa,już idę im pomóc.
Na podjeździe zaturkotały koła powozu.To wujek Florek i ciocia Partycja przywieźli swoim nowym wozem,najukochańszych członków rodziny.
-Patrzcie,sam zbudowałem,jak za czasów Chrobrego-uśmiechnał się dawny Baltona pod sumiastym wąsem.