Dodaj do ulubionych

OT - Ucho od Śledzia

21.12.12, 00:04
W jeden z tych zimowych zimnych wieczorów w całości pochłonęłam ukochaną powieść z dzieciństwa, Ucho od Śledzia. Polecam powrót do literatury z czasów młodzieńczych - dostrzega się wszystkie szczegóły, subtelne aluzje i inne drobnostki, do których zrozumienia potrzeba dorosłości. I tak doceniłam postać Agnieszki, którą wcześniej miałam za postać mniej interesującą od reszty trojga bohaterów, "marysuiczną" w swym pędzie do pomocy i empatii - teraz widzę jak na dłoni, że stanowiło to ucieczkę od samotności i potrzebę znalezienia akceptacji, miłości. To samo z rozwojem Michała, który dojrzał i zmężniał, ale nie w magiczny, hollywoodzki sposób. Frustracja mieszkańców i co rusz tworzące się konflikty przypomniały mi jak bardzo sztuczne są borejkowskie realia, gdzie 6-8 osób siedzi sobie na głowie bez choćby śladów pretensji, wyrzutów czy irytacji (wyjątek - zła Laura). Słodko-gorzkie zakończenie, gdzie problem dzielenia mieszkania zostaje rozwiązany, ale Michał i Agnieszka nie wyznają sobie uczuć (chociaż chyba tylko ślepy, tj. Witek by nie zauważył, że mają się ku sobie) też bije na głowę zakończenia większości książek Małgorzaty "Nie lubię happy-endów" Musierowicz. Krótko, kto nie czytał, ten niech skoczy to najbliższej biblioteki i wypożyczy, a kto czytał w dzieciństwie - niech poświęci jeden wieczór na powrót do Warszawy z lat 60. P.S. Fajnie jest czytać o bohaterach spacerujących po mojej okolicy :)
Obserwuj wątek
    • klawiatura_zablokowana Re: OT - Ucho od Śledzia 21.12.12, 02:11
      O, ja pamiętam. Czytałam chyba z 5 razy. Fajnie opisane mieszkanie w kołchozie ale nie z wyboru, tylko pod przymusem: jest miejsce i na gniew, i na złośliwość, i na pomoc, i na samotność pomimo tylu luda też.
      Nie wiem, gdzie tę książkę wcisnęłam, a chętnie bym poczytała, chociaż to już w sumie rzecz historyczna, bo tej Polski już dawno nie ma :)

      PS. Tak zupełnie poza wątkiem - mimo wszystkich zalet Ucha i innych książek (Siesickiej etc.) Jeżycjada urzekła mnie jedną rzeczą. Nie dzieje się w Warszawie. Ja wiem, że to brzmi jak utyskiwania prowincjuszki, co stolicy zazdrości, ale naprawdę w dzieciństwo najpierw dziwiło, a potem wpieniało mnie to, że akcja wszystkich książek dla młodzieży dzieje się tylko w jednym mieście, tak jakby innych nie było. I MM z tym Poznaniem była naprawdę swoistym novum :)))
      • black-apple Re: OT - Ucho od Śledzia 21.12.12, 12:37
        Najbardziej przestarzałe wydały mi się nie realia czy technologia (brak internetu, radia, komórek, etc.), ale zachowania bohaterów, zwłaszcza w szkole. Chamskie wypowiedzi chłopaków i groźby użycia przemocy wobec dziewczyn zostałyby gorzej odebrane niż niesłynny szczur Józinka - i słusznie!
        Odnośnie tej samotności, to mentalność nauczycielki okazała mi się bliższa niż przed laty podczas pierwszego czytania. Umiłowanie spokoju i trudności z przystosowaniem się do życia z dawno niewidzianą siostrzenicą (czy tam córką kuzynki, wybaczcie za nieznajomość stosownego słownictwa) w małym i ciasnym mieszkanku. Cytując mój ukochany film: I am alone, I am not lonely. Nic dziwnego, że co druga osoba szalała tam z nerwów a atmosfera kłótni wisiała w powietrzu... choć tak toksycznie jak w pewnym już tu wielokrotnie omawianym mieszkaniu nie było. Albo to są moje uprzedzenia, albo da się napisać o frustracjach dnia codziennego bez obrzydzania czytelnikom postaci i realiów.

        MM nigdy nie odmówię rozpalenia we mnie fascynacji Poznaniem. Do Warszawy Borejkowie mi nie pasują... zresztą, gdzie by oni mieszkali? Mokotów? Żoliborz? A może na Rozbrat? A te straszliwe, antagonistyczne w zestawieniu do Roosevelta bloki pewnie znajdowałyby się na Pradze ;)
        • significado-significante Re: OT - Ucho od Śledzia 27.12.12, 22:44
          black-apple napisała:

          >A te straszliwe, antagonistyczne w zestawieniu do Roosevelta bloki pewnie znajdowałyby się >na Pradze ;)

          Praga ma swój klimat, przedwojenną historię, myślę że nawet Borejkowie mogliby się tam od biedy kisić i gnieździć. Podejrzewam, że autorka za siedlisko zła i wylęgarnie szemranego, ogolonego na łyso elementu obrałaby sobie prędzej Ursynów, Bródno, nowe Bielany, albo, obecnie, Białołękę. Betonowe mrówkowce, jasne korytarze, jednakowe drzwi i (o zgrozo) windy. Tam podłogi nie skrzypią, książki się nie kurzą, rosoły nie pachną, nie ma rodzinnego ciepła, o nie.
          • nessie-jp Re: OT - Ucho od Śledzia 19.06.13, 20:53
            > Podejrzewam, że autorka za siedlisko zła i
            > wylęgarnie szemranego, ogolonego na łyso elementu obrałaby sobie prędzej Ursynó
            > w, Bródno, nowe Bielany, albo, obecnie, Białołękę.

            No właśnie. Obecnie. Bo jechanie stereotypami, że blokowisko to łyse patologie, a Ursynów to betonowa pustynia ze złośliwym cieciem z "Alternatywy" to już trochę nie tegez... Ursynowskie blokowiska, które powstały w latach 70-tych, są już przepięknymi enklawami zieleni i światła. Mieszkania nie są może ogromne, a windy owszem, skrzypią i są pomazane, ale za to ogrody, ogródki, ogródeczki, miniparki, połacie traw, krzewów, ptasie sejmiki za oknem
          • olena.s Re: OT - Ucho od Śledzia 17.02.14, 07:57
            Jeżeli dałoby sie odpuścić secesję, to Borejkowie na Żoliborzu (ostatecznie na starych Bielanach) a bloki na Wawrzyszewie. Albo górny i dolny Mokotów.
      • guineapigs Re: OT - Ucho od Śledzia 21.12.12, 20:11
        Tajemnica Zielonej Pieczeci dzieje sie w Lodzi, ksiazki Rolleczek to Krakow, a nawet podkrakowska wies (Cesia - Jordanow, Modrzany).
        Jakby tak poszukal w pamieci, to by sie pewnie i inne miasta znalazly.
        A tak przy okazji - czytalam w mlodosci taka ksiazke o dziewczynie, ktora wpadla w zle towarzystwo, tam bylo chyba paserstwo, i wyladowala w poprawczaku. Pamietam imie i nazwisko bohaterki: Grazyna Kosma, ale nie pamietam ani tytulu (bylo cos z brama), ani autorki, a chetnie bym wrocila do tej pozycji.
        Moze ktos kojarzy?
        • yo-a-ko Re: OT - Ucho od Śledzia 21.12.12, 22:10
          "Brama na drodze" Janiny Zającówny?
          • ananke666 Re: OT - Ucho od Śledzia 19.06.13, 21:40
            Na pewno, też to czytałam. Bardzo się zestarzało swoją drogą.
      • vi_san Re: OT - Ucho od Śledzia 19.06.13, 18:38
        Polecam Eugenii Kobylińskiej - Masiejewskiej "Córki chcą inaczej" - o uczniach IX klasy i ich wychowawczyni. Akcja dzieje się w Gdańsku - więc też nie w Warszawie :)
        • ananke666 Re: OT - Ucho od Śledzia 19.06.13, 21:42
          Mam. Uroczo staroświeckie :)
          Czytałam to wieki temu i za nic nie mogłam sobie przypomnieć tytułu. Ani autorki. Nic, tylko kilka imion. Większość nic nie dała, były zbyt popularne, a nazwiska oczywiście żadnego ni dudu. Znalazłam wreszcie po Rudku i Danku, których przypomniałam sobie dopiero po dłuższym czasie. I nabyłam książkę za psi pieniądz :)
          • ciotka_scholastyka Re: OT - Ucho od Śledzia 20.06.13, 12:21
            > Mam. Uroczo staroświeckie :)

            Potwornie anachroniczne już w czasach wydania.
            Az musiałam zadzwonić do koleżanki, która mi to kiedyś pożyczała - otóż w tej książce opisującej życie nastolatków w latach sześćdziesiątych XX wieku, pada zdanie mniej więcej takie: "Nie powiedziałaś mię, że nie było lekcyj".

            No ja bardzo przepraszam, chyba nie muszę dodawać, dlaczego.
            • ananke666 Re: OT - Ucho od Śledzia 20.06.13, 17:14
              > Potwornie anachroniczne już w czasach wydania.

              Owszem, ale o tym wspominała sama autorka w posłowiu. No i za daleko te lata 60. nie zaleciały, to był chyba rok 1961.
              • vi_san Re: OT - Ucho od Śledzia 20.06.13, 17:42
                A ujmujące pozostaje. Poza tym te dzieciaki [no, dobrze, nastolatki] zachwycają, że każde z nich ma inny charakter, inne doświadczenia, inaczej reaguje... Ostatnimi czasy u MM wszyscy młodzi ludzie są bezpłciowi. Nie są odrębnymi osobami, a tylko elementem wielkiej całości - kołhozowo - gumowego tworu. A w "Córkach..."? Nawet w sytuacji rozwodu rodziców jak różne sa reakcje Iśki Korolec i Ewy Będzińskiej... Zupełnie nnie rozumiem czemu ostatnimi czasy u MM nawet przemocowo - kibolski Józi i rozmamłany poetycko Ignaś są na dobrą sprawę nie do odróżnienia - jak wnerwia to przywalić, jak ładne to pomyślec z uznaniem... :(
              • ciotka_scholastyka Re: OT - Ucho od Śledzia 26.06.13, 11:54
                Ale tak to się w 1905 mówiło, a nie w 1959 :)
    • muzwar Re: OT - Ucho od Śledzia 19.06.13, 18:07
      My się inspirowaliśmy tą książką przy wymyślaniu nazwy dla naszego bloga: ucho.eu. Podobnie jak autorka wpisu pamiętamy powieść Ucho od śledzia jeszcze z dzieciństwa.
      • jottka Re: OT - Ucho od Śledzia 19.06.13, 20:15
        zaraz, chwilkę, podzielam zachwyt, ale "ucho od śledzia" nie rozgrywa się w latach sześćdziesiątych, tylko pięćdziesiątych. powieść była wydana na początku lat 60. ale ewidentnie opisuje wcześniejszą epokę (patrz opisy zrujnowanej stolicy i straszliwa ciasnota, którą dopiero w finale powieści rozładowują nowe bloki). tyle że pisana jest już później, więc ożogowska nie musiała już socrealistycznych powinności spełniać.

        ale że powieść świetna, to się zgadzam:)
        • ginny22 Re: OT - Ucho od Śledzia 19.06.13, 22:09
          Pamiętam, jak będąc mocno nieletnim dziecięciem, czytałam "Tajemnicę zielonej pieczęci". Po realiach poznawałam, że to się dzieje czas jakiś wcześniej, ale w jakimż ja byłam szoku, kiedy okazało się, że Wiktor Kijanka urodził się był w 1945! Zawał czytelniczy.
          I mam na bazie wspomnień (nader pozytywnych) z lektury Ożogowskiej ("Dziewczyna i chłopak", "Za minutę pierwsza miłość") taką refleksję natury ogólnej. Dziś często się mówi, że trzeba coś tam wycofać z lektur szkolnych, dzieci nie zrozumieją realiów. To jakim cudem rozumiałam je ja?
          • jottka Re: OT - Ucho od Śledzia 19.06.13, 22:23
            no uczciwie mówiąc, to ja dopiero po latach odkryłam, że podstawowych rzeczy nie rozumiałam:) jakoś za pierwszej lektury (wczesnonastoletniej, fakt) w ogóle do mnie nie dotarło, że ta upiorna ciasnota i siedzenie po parę rodzin w jednym mieszkaniu to efekt wojny, zrujnowanego miasta itp. itd.

            uznałam radośnie, że widać tak mieli, element świata przedstawionego, interesowały mnie głównie, że tak powiem, relacje międzyludzkie. w czym zresztą do dziś upatruję wielkości pisarskiej ożogowskiej, że nawet kompletnego matoła zdołała porwać i zaciekawić.

            ale do dziś pamiętam, że nie wolno kąpać się razem z radiem, o:)
            • ginny22 Re: OT - Ucho od Śledzia 19.06.13, 22:42
              Nie, no jasne, że się potem odkrywa masę rzeczy i realiów epoki, nie dalej niż parę dni temu czytałam gdzieś fajny tekst o bikiniarzach u Ożogowskiej, pyszności - jak miałam te 10 lat, to z pewnością nie wiedziałam, o co chodzi. To samo miałam z wczesną Musierowicz zresztą. Ale właśnie relacje międzyludzkie, zachowania, problemy z koleżeństwem i rodziną - to się rozumiało w sposób naturalny i dzięki temu książki były fajne.
              BTW największy odjazd odnośnie do realiów epoki to miałam z jakąś książką młodzieżową o Śląsku lat 50. Kosmos istny, kolektywizacja, wrogowie ludu, bumelanci, cuda wianki. Szalenie poszerzało horyzonty :)
              • jottka Re: OT - Ucho od Śledzia 19.06.13, 22:47
                ty nie masz przypadkiem na myśli "księgi urwisów" niziurskiego? bo jak tak, to ja też dopiero z wikipedii dowiedziałam się, że ona się rozgrywa na kielecczyźnie:) ale kopalnia jak byk, szychty, bumelanci, wrogowie ludu i jakieś tak kompletnie odczapny modus vivendi bohaterów, że ucieknę się do obcego narzecza, bo trudno to inaczej opisać...

                coś nie wierzę, żebyśmy miały tak podobne odczucia w stosunku do różnych książek - niziurski?:)
                • ginny22 Re: OT - Ucho od Śledzia 19.06.13, 22:59
                  A owszem :D I też właśnie sprawdziłam, że to Kielecczyzna była, co by nawet wyjaśniało, dlaczego Karlik, syn śląskiego inżyniera, jest tam traktowany jako obcy. Realia epoki mocno księżycowe (bo i jeszcze, hm, obowiązujący model wychowania też jak z kosmosu).
                  Przy okazji też odkryłam, że powieść doczekała się ekranizacji, z braćmi Damięckimi i Holoubkiem w obsadzie.
                  • jottka Re: OT - Ucho od Śledzia 19.06.13, 23:08
                    chętnie bym zobaczyła swoją drogą, może coś bym wreszcie z dzieła zrozumiała:)
                  • nessie-jp Re: OT - Ucho od Śledzia 20.06.13, 00:04
                    ginny22 napisała:

                    > A owszem :D I też właśnie sprawdziłam, że to Kielecczyzna była

                    A "Awanturę w Niekłaju" czytałaś? Też Kielecczyzna, ale moim zdaniem literacko dużo lepsza pozycja, niż "Księga Urwisów".
                • soova Re: OT - Ucho od Śledzia 19.06.13, 23:46
                  W "Księdze urwisów" jest w jednym miejscu porównanie, jakie robi przybysz ze Śląska, Karlik (ktorego starsza siostra ma na imię Barbórka!), z Zagłębiem Staropolskim jako najstarszym w Polsce miejscem wydobywania kopalin. Porównanie wypada na niekorzyść tego ostatniego i tam chyba jest odniesienie do świętokrzyżczyzny:) jako miejsca akcji.
              • slotna Re: OT - Ucho od Śledzia 19.06.13, 23:54
                "Ksiega urwisow" to jedyna ksiazka Niziurskiego, ktora bardzo mi sie podobala i czytalam ja kilka razy. Pozostale zbyly zbyt malo realistyczne. Ale teraz byc moze inaczej bym na nia patrzyla, skoro taka polityczna ;)
          • dziabka1 Re: OT - Ucho od Śledzia 15.02.14, 15:27
            ginny22 napisała:

            > Pamiętam, jak będąc mocno nieletnim dziecięciem, czytałam "Tajemnicę zielonej p
            > ieczęci". Po realiach poznawałam, że to się dzieje czas jakiś wcześniej, ale w
            > jakimż ja byłam szoku, kiedy okazało się, że Wiktor Kijanka urodził się był w 1
            > 945! Zawał czytelniczy.
            >
            Ginny, Wiktor urodził się w 1944 roku, dokładnie - 16 stycznia, co spowodowało zdenerwowanie u obkutych w historii kuzynów :)

        • ananke666 Re: OT - Ucho od Śledzia 20.06.13, 17:08
          jottka napisała:

          > zaraz, chwilkę, podzielam zachwyt, ale "ucho od śledzia" nie rozgrywa się w lat
          > ach sześćdziesiątych, tylko pięćdziesiątych. powieść była wydana na początku la
          > t 60. ale ewidentnie opisuje wcześniejszą epokę (patrz opisy zrujnowanej stolic
          > y i straszliwa ciasnota, którą dopiero w finale powieści rozładowują nowe bloki
          > ).

          A nie. Prawie na pewno jest to sam początek lat 60.
          Padają dwa tytuły filmów z lat 50., Karmazynowy pirat (1952) i Biały kanion (1958), a przecież do nas filmy zachodnie docierały z niezłym poślizgiem. Chłopcy widzą z 14. piętra wieżowca (mnie się zdaje, że przy Tamce, ale nie jestem pewna - idą obok Hotelu Bristol i skręcają w Kopernika) most Gdański, który został oddany do użytku w roku 1959. Jeśli przyjąć, że właściciele mieszkania przyjmowali sublokatorów tuż po wojnie, to będzie to rok 1961 - od tamtego czasu minęło 16 lat. No i w latach 50 dziewczyny chyba nie chodziły jeszcze w spodniach.
        • dziabka1 Re: OT - Ucho od Śledzia 15.02.14, 15:31
          jottka napisała:

          > zaraz, chwilkę, podzielam zachwyt, ale "ucho od śledzia" nie rozgrywa się w lat
          > ach sześćdziesiątych, tylko pięćdziesiątych. powieść była wydana na początku la
          > t 60. ale ewidentnie opisuje wcześniejszą epokę (patrz opisy zrujnowanej stolic
          > y i straszliwa ciasnota, którą dopiero w finale powieści rozładowują nowe bloki
          > ). tyle że pisana jest już później, więc ożogowska nie musiała już socrealistyc
          > znych powinności spełniać.
          >
          > ale że powieść świetna, to się zgadzam:)


          Zdecydowanie 60., bo była tam mowa, że ucichło, zę nowe życie, że nowe bloki i na dodatek, wspominają o planach odbudowy Zamku Królewskiego i o porządkowaniu terenu wokół niego. Czyli okolice połowy lat 60.
          W Warszawie wlelu ludzi mieszkało dłuuugooo w takich prowizrkach, w których się zagnieździli zaraz po wojnie.
          Bardzo lubię tę powieść. I za obraz Warszawy i za ukazywanie różnych, czasem skrajnych, postaw bohaterów


          • czekolada72 Re: OT - Ucho od Śledzia 19.02.14, 12:50
            Czytałam ksiażki Ożogowskiej, maja niewatpliwie swoj klimat, ale w sumie to prawie pokoleniowa roznica, wiec ciezko porownywac i ba! robic zarzuty....
    • ginny22 Należą się nam słowa uznania 20.06.13, 00:21
      Bośmy bardzo ładnie olały i zagadały spam ;)
      • meduza7 Re: Należą się nam słowa uznania 20.06.13, 07:40
        A spamik się wytnie :)
        • meduza7 Re: Należą się nam słowa uznania 20.06.13, 07:41
          Albo i nie wytnie, bo całe drzewko poleci, a byłaby szkoda.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka