Dodaj do ulubionych

Wyjazdy zagraniczne

21.04.13, 16:37
Zawsze mnie zastanawialo czytajac Jezycjade, ze oni sie tam wszyscy bardzo rozbijaja po swiecie. Moje korzenie sa chlopskie i po mieczu i po kadzieli, wiec jako nastolatce wydawalo mi sie, ze to ani chybi musi byc zasluga tego, ze to inteligencka rodzina z wielkiego Poznania i dlatego Borejki I ich przyjaciele sa tacy swiatowi.

Z czasem doszlam do wniosku, ze koncentracja tej swiatowosci jest troche naciagana, nawet biorac pod uwage dzisiejsze mozliwosci - otwartosc granic, tanie linie lotnicze, zamozniejsze spoleczenstwo, etc. Sama troche pojezdzilam, moi znajomi tez, ale nie az tak. A moze to tylko ta chlopskosc sie tak za mna ciagnie? ;-)

Mielismy Jozefine w Nowym Jorku, Pyziaka w Australii. Staszka to juz w ogole niesamowita globtroterka, Grzes gdzies tam na stypendium byl, Nutria na Cyprze, Ida w Brazylii, Tomek z Elka w Japonii, Wolfi z Bodziem w Szkocji, Laura z Panem na Litwie, Macki w Paryzu. Co tam jeszcze bylo?
Obserwuj wątek
    • milenahignett Re: Wyjazdy zagraniczne 21.04.13, 16:38
      Gabunia wyjechala kiedys za granice?
      • kooreczka Re: Wyjazdy zagraniczne 21.04.13, 16:50
        Z Grzesiem i namiotem do Włoch.

        Ja zaś miałam wrażenie, że oni nigdzie się nie ruszają- zauważ, że tw eyjazdy to rózne osoby na przestrzeni kilkudziesięciu lata nawet te wyjazdy są ale jakby ich nie ma. Jak u Austen wyjazd w podróż to jak przejście aktora ze sceny do kulis. Potem wraca na kolejny akt i nic się nie zmienia. Nie ma pamiątek, języków, znajomości, anegdot, pokazywania zdjęć. Nutria wraca z Cypru jak z podmiejskiej roboty. Ida jedzie na dwa tygodnie na bardzo drogą wówczas wycieczkę (Rynair na takich trasach nie lata:)) i ma z tego tylko dziecko. McDusia nie ma żadnych porównań do Francji, Elka w Japonii wyskakuje zupełnie od czapy (a przygody krewnych we Wschodniej Azji to zawsze temat do rozmów), a Wielka Brytania w ogóle wsysa zawadzających statystów.

        A jednocześnie dzieci nie jeżdżą na wakacje, bo i po co. Aha, bo dwojga pracujących ludzi, w tym matki z zawodem opływającym w rodzinne dodatki plus wtykami w Kościele nie stać na najtańszy wyjazd.

        No i Wielce Antyczni Seniorzy nie pomyślą, że w epoce tanich wycieczek chromolić łóżka rodem z domu starców, a zamiast tego pojechać na ful wypas włojaże na południe. Albo wynająć gdzieś na tym południu domek, żeby odpocząć całą rodziną.
        • krakowska_poziomka Re: Wyjazdy zagraniczne 21.04.13, 16:59
          i jeszcze Hajduk na stypendium w Kanadzie! i czy Roma przypadkiem ze swym lekarzem za granicę nie wyjechała?


          W sumie to faktycznie jak patrzy się na ilość bohaterów i czas wyjazdów to nie jest tego zbyt dużo...
    • krakowska_poziomka Re: Wyjazdy zagraniczne 21.04.13, 16:55
      jeszcze Pyza i Frycek w Oxfordzie i sam Frycek w USA
    • lavanta Re: Wyjazdy zagraniczne 21.04.13, 16:56
      Jeszcze Żeromscy wyjechali do Holandii na studia zdaje się.
      To prawda, trochę tego jest, ale ci wszyscy ludzie, poza Strybami i Pałysami, wyjechali na dłużej - do pracy albo na studia. Prawie nikt nie wyjeżdża dla przyjemności, żeby pozwiedzać, poznać inny kraj, odpocząć. Nikt nie wpadnie na pomysł, żeby zabrać gdzieś dzieci. Kiedy w JT Ignaś wspomina o tym, że inne dzieci jeżdżą na ferie, to Mila objeżdża go, żeby nie narzekał, bo w domu mają co jeść i co czytać.
      Odnoszę wrażenie, że wręcz przeciwnie - wyjeżdżają bardzo mało :).
      • kkokos Re: Wyjazdy zagraniczne 21.04.13, 19:14
        > To prawda, trochę tego jest, ale ci wszyscy ludzie, poza Strybami i Pałysami, w
        > yjechali na dłużej - do pracy albo na studia. Prawie nikt nie wyjeżdża dla przy
        > jemności, żeby pozwiedzać, poznać inny kraj, odpocząć. Nikt nie wpadnie na pomy
        > sł, żeby zabrać gdzieś dzieci.

        bo tak było za komuny. niby pani MM zauważyła, że czasy się zmieniły - stąd te absurdalne elki w japonii i nutrie na cyprze; skoro można pojechać wszędzie, to wysyła w świat na oślep.
        ale tak naprawdę jednak wciąż widzi to jak za komuny: podróż za granicę to albo do ciężkiej pracy, albo na stypendium. skoro wtedy takiej opcji jak wyjazd dla czystej nieskrępowanej zabawy nie było, to teraz też nie będzie.
        no i skoro byle kmiotek jeździ teraz oglądać piramidy, to ona intelektualistów na pewno tam nie wyśle!
        • meduza7 Re: Wyjazdy zagraniczne 21.04.13, 19:25
          Laura z Aaaadaaammmem za to wybierają się w podróż poślubną na Litwę - i prawdę mówiąc, czytając ten fragment, miałam wrażenie też jakiejś takiej anachroniczności. Laura podchodzi do tych projektów z tak nabożnym zachwytem, jakby była jakąś emigrantką, czy wręcz zesłanką, która dopiero dzięki Aaadaaammmowi może odwiedzić utracony Kraj Lat Dziecinnych. Wspomina o tym, że to było jej wielkie marzenie - którego w epoce tanich lotów i otwartych granic JAKOŚ nie mogła zrealizować sama, musiała czekać, aż narzeczony ją tam zabierze.
          • kooreczka Re: Wyjazdy zagraniczne 21.04.13, 19:46
            Etam tanie loty- Litwa i Ukraina to popularny cel wycieczek studenckich, busikiem i pociągiem, z namiotem, albo w tanim pokoiku. Zawsze znajdzie się ktoś, kto już był i posłuży radą gdzie i co załatwić. No, ale Laura nie ma koleżanek ze studiów ( a kierunki muzyczne podróżują często w stronę wschodzącego słońca służbowo).
            Jakby Aaaadam chciał się wykazać to mógłby skombinować Petersburg w wersji ekonomicznej, Kaukaz albo Azję w Transie.
          • klawiatura_zablokowana Re: Wyjazdy zagraniczne 20.05.13, 15:03
            Idąc musierowiczowskim tropem podporządkowywania życia pod mężczyzn, to jest to całkiem logiczne. WIELKIE marzenia realizuje się tylko z ukochanym, bo samemu to się nie liczy. Egzemplum Laury wcale mnie nie dziwi, odkąd jedna z koleżanek wyznała mi, że ona to by bardzo chciała zobaczyć Paryż, ale nie pojedzie, bo postanowiła sobie, że Paryż to dopiero z Tym Jedynym. Niestety straciłam kontakt i nie wiem, czy nadal nieszczęsna czeka...
        • tt-tka Re: Wyjazdy zagraniczne 22.04.14, 21:39
          no jak nie bylo ? cale bulgarskie wybrzeze, Rumunia, pracownicze (tanie) wycieczki do Leningradu, wymiana miedzyszkolna... a w enerdowku i w Czechoslowacji to do ilus tam kilometrow w pasie przygranicznym mozna bylo bez paszportu, na dowod, nawet taki tymczasowy (16-18 lat) - w latach gaby jestem, sama tak jezdzilam, a rodzina do bogatych nie nalezala, oj nie; pewnie, nie kazdy mogl jak danka filipiak zamki nad loara ogladac, ale cala dekada gierkowska to bylo wlasnie otwarcie na zachod, jako o pair czy na jagody do Skandynawii w studenckich latach to wiekszosc moich znajomych jezdzila, a na usowskie stypendia to spora czesc naszej obecnej klasy, przepraszam za wyrazenie, politycznej, to akurat MM powinna wiedziec
          • tt-tka Re: Wyjazdy zagraniczne 22.04.14, 21:40
            pardon, kkokosowi odpowiadalam, unowu weszlo, gdzie nie trzeba
        • tt-tka Re: Wyjazdy zagraniczne 27.11.14, 17:22
          kokos napisala
          jak za komuny:podroz za granice to albo do ciezkiej pracy, albo na stypendium (wtedy takiej opcji jak wyjazd dla czystej nieskrepowanej zabawy nie bylo

          protestuje ! jeszcze w latach szkolnych bylam w Bulgarii, Czechoslowacji i NRD, czysto wycieczkowo i krajoznawczo-turystycznie
          na zachod rzeczywiscie bylo trudniej, ale ludzie jezdzili, a do demoludow to w ogole bez problemu i nie byly to oszalamiajaco kosztowne zabawy
          co wiecej, w literaturze popularnej i mlodziezowej tez sie ten motyw pojawial, bohaterowie Rolleczek to juz we wczesnych latach 60-tych jezdzili
          tyle ze MM nie lubi jezdzic i nieciekawa jest swiata, to i jej postacie jak te grzyby wrastaja w Roosevelta, a jak juz kto wyjechal, to bezpowrotnie, do kraju nawet na weekend ani na urlop nie wpadnie, chyba ze na slub rodzinny
    • dakota77 Re: Wyjazdy zagraniczne 21.04.13, 19:50
      Ja mam zupelnie inne wrazenie. Jak na tyle lat i postaci cyklu, jakos nie widze tego rozbijania sie po swiecie. Jesli sa jakies wyjazdy, to zwykle na stypendia albo emigracyjne, turystycznych nie widac. A te emigracyjne od czapy. Owszem, znam ludzi, ktorzy w PRL wyjechali do Australii, ale oznaczalo to przejscie przez oboz dla uchodzcow w Austrii, wcale nielekkie doswiadczenie, zadne hop siup. Elka i Tomek w Japonii? Tam praktycznie nie da sie legalnie mieszkac, jak sie nie jest Japonczykiem, maja bardzo ostre prawo emigracyjne. Jozefina w NY chyba wyszla tam za kogos za maz, nie sadze zeby sprzatala albo na zmywaku stala?

      Szkocja, Litwa czy Francja zadne halo, chcialabym jednak zobaczyc bohaterow Jezycjady po prostu podrozujacych za granice, samochodem,pociagiem czy tanimi liniami. A oni siedza u siebie i jakos swiat ich nie interesuje.
    • nessie-jp Re: Wyjazdy zagraniczne 21.04.13, 21:51
      Wiesz, są takie autorki, które tabunami uśmiercają bohaterów, jak już zupełnie nie wiedzą, co z nimi zrobić. Pani Musierowicz zaledwie upycha ich za granicą, czyli de facto w zaświatach. Jak będą potrzebni, to można niby ich będzie wyciągnąć, odkurzyć, przetrzeć szmatą i wykorzystać, a potem odesłać do tej Japzylii czy innej Australonii.

      Niedługo jednak luby spokój się skończy i już nie będzie można po prostu zsyłać niepotrzebnych laleczek na ten zagraniczny strych, trzeba będzie zacząć zabijać. Bo przecież w dzisiejszych czasach nawet pobyt w Pernambuco czy zgoła Tiutiurlistanie nie oznacza braku kontaktu, codziennych rozmów przez Skype, telefonów, miliona zdjęć i filmików, ciągłego udziału w życiu rodziny, choćby na Fejsbuku...

      Nie ma rady, sam wyjazd już nie wystarczy, trzeba będzie zygu zygu po grdyce taką Różyczkę z przyległościami.
      • malutkie2 Re: Wyjazdy zagraniczne 21.04.13, 22:15
        droga nessie, bardzo mi brakuje możliwości zlajkowania ostatniego zdania twojego posta :D
      • melomanka87 Re: Wyjazdy zagraniczne 21.04.13, 22:20
        > Niedługo jednak luby spokój się skończy i już nie będzie można po prostu zsyłać
        > niepotrzebnych laleczek na ten zagraniczny strych, trzeba będzie zacząć zabija
        > ć. Bo przecież w dzisiejszych czasach nawet pobyt w Pernambuco czy zgoła Tiutiu
        > rlistanie nie oznacza braku kontaktu, codziennych rozmów przez Skype, telefonów
        > , miliona zdjęć i filmików, ciągłego udziału w życiu rodziny, choćby na Fejsbuk
        > u...

        Nie, to do MM jeszcze nie dotarło. Laura wyprowadzająca się z Poznania do Kostrzyna biadoli, że już na zawsze rozstaje się z mamą i bratem i nie będzie miała możliwości zrehabilitować się w oczach matki.
    • iwoniaw Re: Wyjazdy zagraniczne 21.04.13, 22:51
      Mnie też się zupełnie inaczej wydaje - że oni wcale nie jeżdżą, nie zwiedzają, nie mają wspomnień, pamiątek ani nawet marzeń w temacie. Najbardziej położony jest wątek Natalii na Cyprze (nawet Ignac senior się nie interesuje, mimo niewątpliwej bliskości greckich ruin), która po roku bytności tamże wraca - jak słusznie podniesiono wyżej - niczym z podmiejskiej roboty. A to, że Ignac senior nie jedzie do Włoch czy Grecji w dobie tanich linii i paszportów w szufladzie, to już w ogóle niewiarygodne.

      BTW, chłopski dziadek mojego dziadka płynął do Ameryki via Hamburg, do którego to Hamburga dostał się koleją i wcale mu (i tysiącom jemu podobnych) nie była do tego potrzebna mieszczańskość i inteligenckość. Ba - nawet bez maila i stypendium w NASA :-D potrafił informacje przesyłać rodzinie pozostałej w kraju! Borejkowie są wyjątkowo nieogarnięci podróżniczo i komunikacyjnie, ot co.
      • szafrannowa Re: Wyjazdy zagraniczne 22.04.13, 09:46
        A mnie dziwi, ze dzieci Gaby prawie wcale albo wcale nie jezdza na wakacje (moze sie myle?, nie pamietam dokladnie).
        Nawet jesli kasy bylo malo, to idzie jakos zorganizowac chociaz tydzien poza miastem. Byc moze u rodziny na wsi, znajomych, moze jakas kolonia, moze tydzien w taniej kwaterze nad morzem czy w gorach. Ciotka tez przeciez ma swoje wlosci - czy Ignacy nie moglby tam pojechac na 2 tygodnie i spac chociazby na materacu? Na pewno do nich jezdza - ale czy w wakacje? czy dzieci Idy i Gaby spedzaja lato ze swoimi kuzynami?
        Teraz tez Roza siedzi juz jakis czas w Oxfordzie - czy taki Ignac, nie mowiac juz o doroslej Laurze nie moglby sie wybrac samolotem, albo autobusem do Anglii - to nawet nie bylby wyjazd rekreacyjny tylko naukowy. Tyle do zobaczenia, literacko rowniez, moglby odwiedzic miejsca zwiazane z ksiazkami pisarzami skoro tak interesuja sie ksiazkami, wcale nie musieliby zaliczac muzeum figur woskowych ;)Czy Ignacy odwiedzil kiedys siostre? Czemu Laura nie poswiecila sie i nie spedzila kulkunastu godzin w autobusie - zeby zobaczyc rodzine i jeszcez kawalek swiata? Mila przeciez jezdzila do Anglii - czy nie mogliby tak ulozyc wyjazdow, ze wzielaby wnuka np w jedna strone i jechaliby/lecieli razem, brat posiedzialby u siostry z tydzien - dwa i mogliby go samego zapakowac do samolotu, rodzice odebrac z lotniska ...
        Tak w ogole nie pamietam dokladnie - czy obydwie babcie byly w jednym czasie u Rozy ? wydaje mi sie, ze ktos pisal, ze razem lecialy - to jest dopiero nielogiczne. W sytuacji emigracyjnej, gdy czesty kontakt nie jest mozliwy zaprosic obie babcie w tym samym czasie (pomijam okolicznosc typu chrzest, komunia czy urodziny, wtedy i razem moglyby jechac) to zaprogramowany konflikt. Tesciowa w domu to juz dla niektorych maly problem, co dopiero dwie. Rozne przyzwyczajenia, rozne metody, podejscie do malego dziecka. Juz sobie wyobrazam te potencjalne konflikty - jedna babcia chce karmic tak druga inaczej, jedna uzna ze cos nie wolno, druga pozwoli. No ale przede wszystkim to jest rywalizacja o czas spedzony z wnuczka, na pewno obie babcie chca jak najlepiej i najwiecej skorzystac z wyjazdu i jak najbardziej cieszyc sie czasem spedzonym z (pra)wnuczka, a tu musza nie dosc ze z soba dojsc do kompromisu, to jeszzce i sie dzielic czasem i opieka. No i tez jest tak, ze jedna babcia moze byc odbierana przez dziecko lepiej niz druga, dawac lepsze zabawki, lepiej wymyslac zabawy - i tej drugiej przykro. Wiec jak zapraszac babcie - to najpierw jedna, potem w innym czasie druga.
        Czy Ignacy senior i Gaba jako wielbiciele antyku i parajacy sie tym zawodowo widzieli kiedykowliek na oczy Grecje i Wlochy - czy rzucili okiem na pozostalosci dawnej kultury, przeszli sie ulicami Rzymu?
        Czy Ignacy nie mogl skorzystac, ze Natalia byla na Cyprze? Na pweno moglaby mu cos wynalezc tanszego, a moze sama mieszkala w jakims dwupokojowym czy nawet jednopokojowym mieszkanku (dla Borejkow to zaden problem i tzak zyja na kupie) i ojciec moglby sie u niej zatrzymac na pare dni, moze i 3 tygodnie i sobie obserwowac zycie Cypryjczykow zastanawiajac sie na ile jest np podobne do zycia przed 2 tysiacami lat ;) poprobowac jakiegos jedzenia, zobaczyc faune i flore . To wprawdzie nie Grecja, ale po grecku jednak mowia, moze moglby wyprobowywac swoja znajomosc antycznych tekstow i jakos sie dogadac ze wspolczesnymi uzytkowanikami greki ;) albo recytowac wiersze przy ruinach ;)

        Tez mnie to dziwi, ze te biedne dzieci Gaby nie maja praktycznei zorganizowanych wakacji. Przeciez seniorzy zabrali swoja dziatwe do Czaplinka (moze i nic specjalnego, ale zawsze jakis wyjazd). Licealisci jezdzili do Leby i korzystali z goscinnosci ojca Anieli.
        • meduza7 Re: Wyjazdy zagraniczne 22.04.13, 10:20
          Odnoszę wrażenie, że jedynym słusznym sposobem spędzania wakacji jest pobyt za darmo u znajomych. Na przykład u ojca Anieli w namiocie w ogródku albo w Pobiedziskach u Jankowiaków. A potem jeszcze u Pulpy i Florka. Nie wiem, może MM tak się przejęła ekscesami na koloniach w Brulionie Bebe B, że postanowiła już nigdy nie narazić żadnego ze swoich bohaterów na tak koszmarne przeżycia?
        • krakowska_poziomka Re: Wyjazdy zagraniczne 22.04.13, 10:23
          Bo sama MM się postarzała i nie lubi ruszać, więc jaka ona nigdzie nie jeździ to Borejkowie też nie będą...
        • croyance Re: Wyjazdy zagraniczne 22.04.13, 14:41
          Nie rozumiem z kolei tego zalozenia, ze jak babcia przyjezdza, to ma sie zajmowac dzieckiem (i rozne konflikty z tego wynikaja). Babcia moze przyjechac w celach towarzyskich, z druga babcia moze sobie pojsc w spokoju na kawe, z rodzina i wnuczka nieco pobyc, ale jakos nie widze dwoch babc wyrywajacych sobie wnuczke ... Dzieckiem niech sie zajmie raczej Roza, bo nie pracuje, a babcie niech sobie raczej ida do muzeum czy do kawiarni.
    • bisturi Re: Wyjazdy zagraniczne 22.04.13, 12:27
      Jeszcze Nerwus z braćmi byli Cinquecento we Włoszech zanim skasowano samochód pod tramwajem za sprawą famme fatale Natalii. Zgadzam się z Przedpiśczyniami, które mają wrażenie, że Borejki nigdzie nie jeżdżą i że to jest bardzo dziwne. Dzisiaj przeciętna wielkomiejska rodzina o takich horyzontach, potrzebach kuturalnych i dochodach wykorzytuje możliwości taniego podróżowania, wiek nie gra roli. Mam ciocię po 70-tce, niezamożną , bojaźliwą emerytkę wdowę, która przynajmniej dwa razy do roku ze swoją parafią jedzie na wycieczkę (Rzym, Florencja, Izrael nawet itp). Ignacego na pewno też byłoby stać gdyby chciał. Możliwe, że nie chce, są tacy co nie lubią podróżować (np. Lem - nie lubił a horyzonty przecie miał). Ale to wtedy warto jakoś to w powieści - sadze zaakcentować. Dlaczego nie lubi a może boi się latać, a może wstydzi się, że nie zna angielskiego, a może to kolejne dziwactwo? Jedna, dwie osoby to zrozumiałe ale żeby w całej rodzinie nikt nie wyskoczył do Włoch za 120 zł w obie strony na przedłużony weekend choćby to jest całkiem niemożliwe. Podejrzewam, że tanie wycieczki lotnicze kojarzą się Pani MM z pijanymi anglikami na rynku krakowskim albo lalami w kozaczkach na Ibizie. Dziwne jednak, że Szekspir nie ma posłuchu, wszkak wiadomo co podróże robią. Kształcą. Także dzieci. A dzieci jak piszecie są edukacyjnie w tym wymiarze po prostu zaniedbane. W CP są opisane wstecznie jakieś niby podróże Gaby z córkami po zabytkach Wielkopolski. Pomysł bardzo fajny tylko dla mnie te opisy były całkiem niewiarygodne. Jakby na zamówienie pisane, żeby jakoś się dostosować do zarzutów, że Gaba nie wyjeżdża albo żeby akcję sklecić. W ogóle nie widzę Gaby na takim samotnym wyjeździe tylko z córkami. Wcześniej też pisałam, że zaskakujące jest to, że rodzina Strybów nigdzie razem nie wyjeżdża.
      • zla.m Re: Wyjazdy zagraniczne - off topek 22.04.13, 17:13
        Ja tylko tak na boku zauważę, że Lem jeździł i jeździć lubił - w góry (wspinał się w Tatrach); do ZSRR, gdzie go fetowano jako wielkiego pisarza i wizjonera dużo bardziej niż w Polsce; do Niemiec (i przed, i po zjednoczeniu), gdzie ma status filozofa i wygłaszał wykłady; do różnych demoludów - autem, z żoną (i dzieckiem chyba też); mieszkał też przez kilka lat w Austrii - właściwie to myślał, że już tam dokona życia, ale jednak zdecydowali się na powrót. Nie chciał natomiast jechać do Ameryki i odrzucił propozycję stypendium na Harvardzie - do końca nie wiadomo dlaczego, twierdził, że nie zna angielskiego (facet, który prenumerował amerykańskie czasopisma naukowe!) - może lubił jeździć turystycznie, ale nie pracowo, na długo, nie pojechał też na Ukrainę, do rodzinnego Lwowa - co było bardzo rozsądne, bo na pewno odczułby tylko rozczarowanie i ból.
      • ta_noemi Re: Wyjazdy zagraniczne 27.11.14, 21:17
        Bisturi i Pozostałe PrzedpiSZczynie.
        To mnie właśnie ciągle męczyło - te dziwne wyjazdy... Polowałam jak kania dżdżu :) żeby się coś pojawiło normalnego. Borejkowie po Czaplinku jakby się usadzili w domku...Albo nic o tym nie było...zaczęli jeździć na emeryturze, ale do sanatorium.
        Cały Cypr był tak z gruntu nieprawdopodobny powieściowo (ruda, jasnoskóra, niepewna siebie Nutria na upalnej wyspie!! jako przewodniczka nie przez tydzień, ale rok! Przebóg, To się nei zgadza z urodzeniem, wychowaniem, upodobaniem, naturą...) Aha, jeszcze jedno: fEmme fatale.
        Dlaczego Ignacy i gabrysia nie wyjeżdżają do Włoch i Grecji - też nie mam pojęcia....Czy uczą się języków obcych, żeby móc swobodnie podróżować....? Pewnie się uczą....ale mało o tym.
        Dlaczego rodziny patchworkowe nie wyjeżdżają wspólnie? Bella z braćmi przyrodnimi. Ignaś z Elką? Dzieci Baltony i dzieci Cesi też nie jeżdżą wspólnie...
        Raz Elka wzięła dzieci Gabrysi gdzieś na chwilę...
        Bernard - podróżnik - siedzi z dziećmi w mieście? Pal licho Aniellę, ale Bernard?

        • bisturi Re: Wyjazdy zagraniczne 28.11.14, 14:08
          Dla mnie wyjazd ostatni Ani i Nory na obóz językowy to taka nowa Brazylia. Powiedziane jest, że dziewczynki pierwszy raz wyjeżdżają same i że Patrycja jest z nich taka dumna bo sobie świetnie radzą. Dziwne to. Po pierwsze dziwne, że to pierwszy wyjazd - do tej pory wakacje spędzały tylko w domu?? Po drugie, zazwyczaj na pierwszy raz nie wysyła się dzieciaków za granicę i na cały miesiąc. Taki wyjazd językowy dla dwojki dzieci na 4 tygodnie to jest spory wydatek - a jakby nie dały rady i trzeba by po nie jechać? Każdy normalny rodzic to kalkuluje i na piewrszy samodzielny obóz wysyła dzieci raz - w miarę blisko (żeby można było dojechać w parę godzin), dwa - w miarę tanio (żeby jakaś wielka kasa nie przepadła), 3 - na krótko bo gdyby sprawa się rypła nie zostaję z dzieciakiem na długo w wakacje i nie muszę mu na gwałt organizować opieki. Możemy uznać, że Patrycja z góry założyła, że choćby buczały do słuchawki nie przyjedzie ani nie zapłaci za wcześniejszy powrót - niech smarkule się uczą - no ale to takie trochę straszne założenie ze strony matki, a gdyby rzeczywiście im się tam jaka krzywda działa?. Kolejna sprawa - Hiszpania. Albo pojechały na zwykły zorganizowany obóz (z innymi Polakami) ale to wtedy rzadko się trafia taki wyjazd na 4 tygodnie, zwykle to są 2 tygodnie a i tak masę kosztuje, albo pojechały do szkoły językowej - na kurs, który trwa standardowo tydzień lub wielokrotność, można zacząć w każdy poniedziałek. Mieszka się wtedy u rodziny i życie jest cudowne. Tylko, że warto wcześniej trochę znać język (to co? Borejkówny uczyły się hiszpańskiego?) i nie wydaje się mi się to świetnym pomysłem na pierwszy samodzielny wyjazd - w końcu dziecko sporo musi ogarnąć: lot, dogadanie się z obcymi ludźmi, orientacja w obcym mieście itd.
          A z drugiej mańki - ostatnio udało mi się odwiedzić Wieczne Miasto. Jestem już nieodwracalnie skrzywiona bo wszędzie mi się zdawało " O! tutaj Ignacemu by się podobało", "Tutaj mógłby coś wyrecytować ze wzruszeniem" etc. Taki wyjazd z pewnością mieści się w cenie dwóch łóżek z pilotami i nigdy nie pojmę czemu pasjonat antyku nie odwiedził Ryzmu ani Watykanu chociaż raz w życiu a rodzina kochająca go tam nie ciągnie wołami.
    • nabakier Re: Wyjazdy zagraniczne 22.04.13, 16:10
      Mam zupełnie odmienne wrażenie- że oni jacyś nieruchawi. Ja za komuny to zjeździłam Europę. Biletami kolejowymi Open i stopem. W końcu po coś człowiek studiował, no nie? ;)
      A oni jakoś tak... w Czaplinku czy gdzie tam.
    • anemone.nemorosa Re: Wyjazdy zagraniczne 22.04.13, 18:28
      To jest taka magiczna rzeczywistość, w której szkoła jest zła, przeciętni przechodnie są prymitywni i ograniczeni, ogólnie świat zewnętrzny jest be, jedyną pełną ciepła i wartości ostoją na tym podłym prymitywnym padole jest dom rodzinny - wyjazdy są dla wieśniaków, prymitywów, dla których czytanie książek jest zbyt wyrafinowaną formą zaspokajania ciekawości świata. Poza tym to przecież czysty konsumpcjonizm, tak jechać po nic, z domu wyjeżdża się do pracy, na studia, albo jeśli ma się problemy ze sobą (wzorem Kordiana i tak dalej).
    • tt-tka Re: Wyjazdy zagraniczne 27.11.14, 17:32
      w WdO niby tych wyjazdow wiecej, ale ide o zaklad, ze ani Laurka z tej lozanny, ani progenitura Idy z Oksfordu zadnych wrazen nie przywiezie, co najwyzej o rodzinnych dzieciach beda gadac;
      a matke Doroty wcielo klasycznie, z tej strasznie dalekiej Norwegii nawet na urlop nie przyjedzie, choc zostawila w kraju matke i corke, ani nikogo do siebie nie zaprosi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka