koriolanus
24.05.13, 23:43
Czołem :)
Ostatnio uzależniłam się od tego forum, każdy dzień w pracy zamiast od sprawdzenia maila zaczynam od sprawdzenia, co tam w ESD... do tego stopnia, aż przyśniło mi się, że założyłam nowy wątek. Temat brzmiał "Zabić Bernarda" i dotyczył mniej więcej tego, że są bohaterowie, którzy niby są drugoplanowi, ale bez których czytelnicy nie wyobrażają sobie serii ulubionych powieści. Czasem autorzy celowo uśmiercają takich "nie do ruszenia" bohaterów, żeby wywołać u czytelników emocje, wkurzyć, cokolwiek. Jak śmierć Dumbledora w Harrym Potterze, albo większości postaci w Grze o Tron ;) No i w moim śnie zadałam na forum pytanie, kogo z Jeżycjady byście najchętniej uśmierciły, bo ja Bernarda - nie dlatego, że go nie lubię, wręcz przeciwnie, bo gdyby nagle wpadł pod samochód, byłoby mi strasznie smutno i jakie to pole do popisu dla autora, żeby opisać tę śmierć i żałobę po nim, bo to zupełnie co innego niż po świętym Dmuchawcu...
No i w tym moim śnie podniosły się głosy, że temat jest niesmaczny, makabryczny i w ogóle nie powinno się mówić o takich rzeczach... wstyd mi się zrobiło i się obudziłam :) I zaczęłam snuć refleksje, co mi ta moja podświadomość podpowiada.
No i w związku z tym pojawiła się u mnie taka refleksja, że - i na tym forum, i wśród innych miłośników i antymiłośników MM - nie traktuje się już Jeżycjady jak powieści, tylko jak jakiś rodzaj fanfiku - historii bohaterów jak najbardziej realnych. Nawet najbardziej zagorzałe przeciwniczki powieści argumentują w stylu "Ida by tak nie postąpiła", "co się stało z Laurą, kiedyś była taka a taka, jak mogła się tak bardzo zmienić" albo "dawny Józinek nie zachowałby się w ten sposób". Co więcej, po zapoznaniu się z KG stwierdzam, że MM z jednej strony strasznie to irytuje, bo bohaterowie niejako przestali być jej własnością i nie może zrobić z nimi co chce, ale z drugiej przecież nieustannie w powieści pojawiają się jakieś postaci/zdarzenia/dialogi zasugerowane przez fanów :) Zupełnie jak w fanfiku na blogu, gdzie komentujący sugerują autorce rozwiązania. Z drugiej strony, taka nieoczekiwana śmierć lubianej postaci niesamowicie podkręciłaby emocje wśród fanów ;) No i ograniczyła liczbę bohaterów, hehe.
Pozwoliłybyście autorce zamordować Bernarda? A może Robrojka?
Przepraszam że się tak rozpisałam na pierwszy raz, no ale... nie ma to jak człowieka o północy refleksja dopadnie.
Raz jeszcze witam się ;)