Dodaj do ulubionych

Suknia Laury, apokryf ;)

02.06.13, 23:17
...czyli jak to mogłoby wyglądać, niespełnione marzenia czytelniczki ;)

----------------
Janusz Pyziak, niestety, chyba coś właśnie przemyślał, zerwał się oto ze stołka i ruszył do łazienki. Zapukał.
– Posłuchaj... – zaczął z determinacją w głosie. – Ja... Musimy porozmawiać. Musisz się uspokoić. Za dwie godziny twój ślub...
– Żadnego ślubu nie będzie! – dobiegła tragiczna deklaracja zza drzwi.
– Dziecko, co ty mówisz, jesteś rozdrażniona, posłuchaj... – ciągnął Pyziak słabo. – Nie możesz...
– Mogę!
- Laura, posłuchaj! - spróbował jeszcze raz Pyziak. - Mamy dwie godziny. Przecież w tym mieście muszą być jakieś otwarte galerie handlowe!
Chlipanie ucichło. Szczęknęła zasuwka i powoli, powoli, drzwi do łazienki uchyliły się. W szparze błysnęło oko Tygrysa - zaczerwienione, z rozmazanym makijażem, lecz po dawnemu stalowe i pełne buntu.
- Nie myśl sobie, że mnie kupisz sukienką! - warknęła kuzynka.
- Jakie znowu kupisz... - powiedział Pyziak zmęczonym głosem. - Ja pomyślałem tylko... mamy jeszcze trochę czasu, a przecież nie pójdziesz do ślubu w TYM.
Józef usłyszał gniewne parsknięcie babci. Kuzynka Laura otworzyła szerzej drzwi. Spojrzała uważnie na ojca - zmiętego, postarzałego człowieka o zaczerwienionej twarzy, a potem, nad jego ramieniem, na babcię i ciocię Gabrielę. Pierwsza z królewską godnością wysunęła się dwa kroki do przodu i wyciągnęła przed siebie kostiumik z piki.
- Spójrz! - powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu. - Ładny, ponadczasowy, jak z Grace Kelly zdjęty! Lata pięćdziesiąte znów są w modzie!
Ciocia Gabriela gorliwie przytakiwała, dzielnym uśmiechem pokrywając drżenie warg.
Laura spojrzała na kostiumik. Potem na ojca. I znów na kostiumik.
- Dzwoń po taksówkę! - zakomenderowała. - Ja tylko zmyję oczy i jedziemy.
Ciocia Gabriela zakryła ręką usta i wycofała się do pokoju. Józef z oburzeniem pomyślał, że Laura naprawdę mogłaby już przestać dręczyć swoją biedną matkę.
- Dziś niedziela! - przypomniała babcia, ściągając brwi. - Chcecie iść do galerii handlowej w niedzielę? Co by Gizela powiedziała!
- Dziś mój ślub! - odkrzyknął z łazienki hardy Tygrys. - Chcę iść w sukni, którą sama wybiorę - perorowała, wybiegając do przedpokoju i w pośpiechu wciągając płaszcz - i z kwiatami, które sama zamówiłam, tak, babciu, widziałam te groszki w zamrażalniku. Jest taksówka?
- Już czeka! - oznajmił Pyziak i wybiegli obydwoje, mijając po drodze zaśnieżonego Adama. Ten obejrzał się za nimi z miną osłupiałą.
- Co tu się...?
- Pojechali kupić nową suknię! - chlipnęła ciocia Gabriela. - Moja córka... moja córka... jest materialistką jak ojciec!
Obserwuj wątek
    • melomanka87 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 02.06.13, 23:26
      :-D :-D :-D
    • bupu Re: Suknia Laury, apokryf ;) 02.06.13, 23:39
      O i to mi się podoba!
    • lezbobimbo Re: Suknia Laury, apokryf ;) 02.06.13, 23:55
      achhhh *biję bezgłośne brawko*

      Nadal utrzymuję, że w zamrażalniku to te kwiatki zmieniłyby się w lody groszkowe :y
      • paszczakowna1 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 12:44
        > Nadal utrzymuję, że w zamrażalniku to te kwiatki zmieniłyby się w lody groszkow
        > e :y

        Tam naprawdę były groszki w zamrażalniku? W zamrażalniku? MM nigdy nie widziała, co się dzieje z kwiatami na mrozie? I to jeszcze groszki? Groszki są delikatne. Ta nieszczęsna Laura nie dość, że do ślubu szła w pożółkłym, zleżałym łachu po babci (zapewne z doszytym dołem prześcieradłem, stąd długość), to jeszcze z przemrożonym, klapniętym i rozpadającym się bukietem.
        • meduza7 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 13:01
          Nie, przepraszam, sprawdziłam, były po prostu w lodówce.
          • paszczakowna1 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 13:29
            Nadal jestem sceptyczna. Miejmy nadzieję, że przynajmniej ta lodówka nastawiona była na minimalne chłodzenie. Groszki to nie kalafior.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 16:17
              ...Czy Gaba szła do ślubu z kalafiorem?
              :-D
              • paszczakowna1 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 05.06.13, 12:40
                Zasadniczo kalafior to doskonały materiał na bukiet ślubny, pod kolor, szczególnie jak suknia ecru. Trwały, bardzo praktyczny zwłaszcza w zimie. Dużo rozrywki gwarantowane przy rzucaniu bukietem. (A już jak panna młoda koszykarka...) Gaba z Pyziakiem jednak jakoby ślub cywilny wyłącznie brali, więc bez białej sukni i kalafiora.
                • 3piota Re: Suknia Laury, apokryf ;) 05.06.13, 14:09
                  paszczakowna1 napisała:
                  > Gaba z Pyziakiem jednak jakoby ślub cywilny wyłącznie brali, więc bez białej sukni
                  > i kalafiora.

                  Ciekawe w co też Gabunia przyodziała się do tego ślubu.
                  Dzinsy "Odra" czy przykrótka spódniczka?
                  Chyba że Mila znów naprędce jakąś starą firanę wynorała.
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Suknia Laury, apokryf ;) 05.06.13, 15:02
                    Jest gdzieś opis, jak Laura ogląda zdjęcie ślubne. Nie było tam napisane, w co ubrała się Gaba i czy miała kalafior?
                    • mankencja Re: Suknia Laury, apokryf ;) 06.06.13, 23:06
                      w nietwarzowy kostiumik. o kalafiorze nic nie było.
                      • klawiatura_zablokowana Re: Suknia Laury, apokryf ;) 09.06.13, 00:44
                        Kolejny krwawy powrót kostiumiku Mili? :D
                  • j_a_ch Re: Suknia Laury, apokryf ;) 06.06.13, 22:40
                    Ciekawe w co też Gabunia przyodziała się do tego ślubu.
                    > Dzinsy "Odra" czy przykrótka spódniczka?

                    Yyyy, majaczy mi że chyba w jakiś kostium i miała apaszkę czy wręcz aksamitkę pod szyją...? Niech ktoś rzuci cytatą ;)
                    • melomanka87 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 06.06.13, 23:08
                      Żadnych pamiątek - rzecz ciekawa - nie przechowywano. Dano jej jednak sposobność obejrzenia czarno - białej fotografii amatorskiej o formacie pocztówkowym. Na pierwszym jej planie widniało smętne i nieco nieostre oblicze babci, obok której tkwiła jakaś gruba okularnica w towarzystwie odzianego w solenny garnitur młodzika - Roberta Rójka. W tle można było zauważyć tabliczkę Urzędu Stanu Cywilnego. Tuż pod nią stała młoda para. Tu już ostrość była doskonała, widać było każdy włos na nieporządnie uczesanej głowie mamy. Ubrana jakoś dziwnie ubogo i nietwarzowo, stała jak żołnierz na warcie, patrząc prosto w obiektyw ciemnymi, poważnymi oczami. Obok niej był - zwrócony nieco bokiem, jakby dystansując się od całej imprezy - wysoki, szczupły i ciemnowłosy młody człowiek, na widok którego Laurze drgnęło serce. Miał on jej własne skośne oczy w ciemnej oprawie, miał jej kształt twarzy i jej, nieco krzywy, uśmieszek! Mina jego wskazywała, że wszystko to śmieszy go trochę, a trochę irytuje, i że czuje się tu dość obco. Laura świetnie rozumiała taki stan ducha - sama go często doświadczała w tej rodzinie.
                      • 3piota Re: Suknia Laury, apokryf ;) 06.06.13, 23:37
                        > Tuż pod nią stała młoda para. Tu już ostrość była doskonała, widać było
                        > każdy włos na nieporządnie uczesanej głowie mamy.

                        No tak. Kopiec Esmeraldy czy tam Arlety jeszcze na świecie nie było, a nic nie wiadomo że stara Kopcowa była fryzjerką. Na początku lat osiemdziesiątych w Poznaniu usługi fryzjerskie tez były na kartki.
                        A może Janusz Pyziak w pewnym momencie po prostu miał dosyć takiego kocmołucha?
                      • bupu Re: Suknia Laury, apokryf ;) 07.06.13, 00:17
                        melomanka87 napisał(a):

                        > Tuż pod nią stała młoda para. Tu już ostrość była doskonała, widać było
                        > każdy włos na nieporządnie uczesanej głowie mamy. Ubrana jakoś dziwnie ubogo i
                        > nietwarzowo, stała jak żołnierz na warcie, patrząc prosto w obiektyw ciemnymi,
                        > poważnymi oczami.

                        Ja rozumiem, że Gaba brała ślub w czasie, kiedy zaopatrzenie leżało jak długie, niemniej jednak rozmaite osoby z mojej rodziny również pobierały się na początku lat osiemdziesiątych, niektóre wyłącznie cywilnie. I rzecz dziwna, bogaczy w mojej rodzinie jakoś nie ma, natomiast na zdjęciach ślubnych tychże osób, widzę jednostki ładnie, twarzowo i schludnie odziane. Panie ślubujące cywilnie miały eleganckie kostiumy, albo sukienki. To ja przepraszam, czy Gaba miała swój ślub do tego stopnia gdzieś, że nie chciało jej się nawet przyzwoicie odziać i łba uczesać?
                        • nessie-jp Re: Suknia Laury, apokryf ;) 07.06.13, 00:37
                          > To ja przepraszam, czy Gaba miała swój śl
                          > ub do tego stopnia gdzieś, że nie chciało jej się nawet przyzwoicie odziać i łb
                          > a uczesać?

                          Chyba tak to miało wyglądać. Ślub wymuszony ciążą, Gabriela smutna, poważna, przygnębiona, Melania nieszczęśliwa i zła, Pyziak wycofany i odżegnujący się od tego wszystkiego.

                          Kto by tam miał czas i chęci czesać i ubierać pannę z brzuchem, nieprawdaż.

                          Muszę powiedzieć, że z rzeczy dopisanych ex post do Jeżycjadowej historii ta akurat wydaje mi się wyjątkowo niesmaczna: te sugestie, jakoby Gabrielę i Pyziaka trzeba (trzeba!) było zmuszać do ślubu, że Milicja musiała ich dopilnować, bo inaczej to. Zakochanie Gabrieli i Janusza, ich córka, ich relacje
                          • girl_of_t Re: Suknia Laury, apokryf ;) 07.06.13, 10:41
                            ...ślub odbył się tego samego popołudnia, kiedy Mila dowiedziała się o ciąży, bo jak się szybko ohajtają, to jeszcze będzie można udawać, że Gaba zaciążyła w noc poślubną po pierwszym legalnym seksie! A dzieciątko tylko narodzone przedwcześnie, nieprawdaż.

                            Ewentualnie - ślub dnia następnego, żeby Alma zdążyła przyjechać z Torunia. Nie ma czasu się czesać ani porządnie ubierać. Cud, że szyję umyła ;)
                          • ginny22 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 08.06.13, 10:30
                            > Muszę powiedzieć, że z rzeczy dopisanych ex post do Jeżycjadowej historii ta ak
                            > urat wydaje mi się wyjątkowo niesmaczna

                            Dla mnie też. I to, że na fotografii nie widać dwojga szczęśliwych, uśmiechniętych ludzi, a jedno smutne, drugie cyniczne, goście też nie w sosie. Litości. Przecież WTEDY Gaba i Janusz byli szczęśliwi...
                            • meduza7 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 08.06.13, 11:10
                              No jak mieli być szczęśliwi i w sosie, toć wszyscy wiedzieli, że panicz pohańbił dziewczę i żeni się teraz pod przymusem!
                              • kopiec_esmeralda Re: Suknia Laury, apokryf ;) 08.06.13, 14:03
                                Jaki panicz, jaki panicz.
                                Panicze to Jóżinek z Ignacem jr., a tamten to Pyziak zaledwie.
                                • meduza7 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 08.06.13, 16:01
                                  No to odwrotnie, chłop pańszczyźniany pohańbił panienkę z dworu. Teraz hańba podwójna, bo mezalians.
                                  • nessie-jp Re: Suknia Laury, apokryf ;) 08.06.13, 16:40
                                    meduza7 napisała:

                                    > No to odwrotnie, chłop pańszczyźniany pohańbił panienkę z dworu. Teraz hańba po
                                    > dwójna, bo mezalians.

                                    Chłop to chociaż nasz, naszeńki, polski! A to był zwykły zaborca-sołdat, tfu, najemnik cyniczny.
                                    • bupu Re: Suknia Laury, apokryf ;) 08.06.13, 17:24
                                      nessie-jp napisała:

                                      > meduza7 napisała:
                                      >
                                      > > No to odwrotnie, chłop pańszczyźniany pohańbił panienkę z dworu. Teraz ha
                                      > ńba po
                                      > > dwójna, bo mezalians.
                                      >
                                      > Chłop to chociaż nasz, naszeńki, polski! A to był zwykły zaborca-sołdat, tfu, n
                                      > ajemnik cyniczny.

                                      Z tego mi wyraźnie wychodzi, że drugie dziecię z tym podłym, mutrookim oprawcą, spłodzone wszakże po owym straszliwym, przez nikogo właściwie nie chcianym, cuchnącym mezaliansem ślubie, Gaba sobie strzeliła w ramach martyrologii. Taki kolejny punkt w CV Świętej Męczennicy Jeżyc.
                                      • klawiatura_zablokowana Re: Suknia Laury, apokryf ;) 09.06.13, 00:47
                                        W dodatku ZALEDWIE cywilnym! :P
                                        Gdyby to pod kościołem dominikanów stali, wszyscy byliby pięknie ubrani, a elegancko ubrana i uczesana Mila promieniałaby... oh wait :P
                        • slotna Re: Suknia Laury, apokryf ;) 08.06.13, 09:21
                          Moja mama brala slub w ciazy bedac, w latach 80. Cywilny, ale miala biala sukienke, sliczna zreszta :) Uczesanie tez miala (mniej sliczne, bo trwala, ale wtedy eleganckie).
                      • paszczakowna1 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 07.06.13, 00:37
                        >Ubrana jakoś dziwnie ubogo i
                        > nietwarzowo,

                        Mam przeczucie, że wiem, w co...
                      • kopiec_esmeralda Re: Suknia Laury, apokryf ;) 07.06.13, 05:52
                        Ciekawe, kto to ta "gruba okularnica" obok Rojka, czyżby jego muzyczka, z którą spłodził Arabellę? Ten opis był ex post, więc już mocno tendencyjny, Mila, Gaba musiały mieć smętne miny, bo "miały przeczucie", że to źle się skończy, a Pyziak "się dystansował", bo już knuł niecną ucieczkę.
                        Swoją drogą, ja też brałam ślub w smętnych czasach i też cywilny li i jedynie, z powodów przekonań - i jakoś umiałam ładnie się ubrać. No, ale nie byłam minimalistyczną Gabą i już od matury zarabiałam w wakacje wstrętne pinionżki niańcząc kapitalistyczne dzieci i latając z ulotkami po różnych Wiedniach i Paryżach, zamiast jeździć do Czaplinka z rodzinką i biadolić, ze mam tylko odry i szkolną spódnicę.
                        • emusia Re: Suknia Laury, apokryf ;) 07.06.13, 09:08
                          Gruba okularnica to zapewne siostra Pyziaka, pewnie była świadkową.

                          A co do ubioru, to moi rodzice brali ślub w '83, co prawda kościelny, i wyglądali super w tych smętnych czasach, mama miała sukienkę z komisu z koronkowym wykończeniem, bardzo ładną i świetny toczek na głowie :) Ale mój tata nie jest Człowiekiem Który Nie Umie Kochać, więc to zmienia całkowicie postać rzeczy.
                          • 3piota Re: Suknia Laury, apokryf ;) 07.06.13, 10:05
                            Ciąg dalszy apokryfu mógłby być mniej więcej taki:
                            W taksówce ojciec uśmiechnął się do Laury.
                            - Chociaż jestem niewierzący, to chwała Bogu, że nie dałaś się ubrać w ten babciny kostium. Nawet nie umiem ci opowiedzieć jak wyglądała twoja mama na naszym ślubie.
                          • verdana Re: Suknia Laury, apokryf ;) 07.06.13, 16:03
                            Brałam ślub w 83. Do cywilnego miałam dosyć ekstrawagancko kostium - kemowa spódnica z pikowanym dolem i pikowane bolerko bez rękawów biała, koronkowa bluzka. Ślub kościelny brałam w sukience z - uwaga- bawełnianej zerówki, o fasonie worka. . Ale miesiac tę skukenkę ozdabiałam różyczkami z materiału + koronką, paskiem z koronki itd. w sumie potem wszyscy ja chwalili, naprawdę ładna była. Wszystko kupione za grosze w byle jakim butiku - ale się dało coś z tego zrobić, naprawdę.
                            Porzadne suknie slubne też można było kupić, tylko szkoda mi bylo pieniedzy.
                          • bupu Re: Suknia Laury, apokryf ;) 07.06.13, 16:15
                            emusia napisała:

                            > Gruba okularnica to zapewne siostra Pyziaka, pewnie była świadkową.
                            >

                            No jeśli to ma być Alma, to coś mnie trzasło. Jedyny gość na tym ślubie nie związany z Borejkami, tylko z Pyziaczkiem, więc oczywiście tłusta pinglara. No ja cie.
                            • anutek115 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 07.06.13, 19:19
                              bupu napisała:

                              > No jeśli to ma być Alma, to coś mnie trzasło. Jedyny gość na tym ślubie nie zwi
                              > ązany z Borejkami, tylko z Pyziaczkiem, więc oczywiście tłusta pinglara. No ja
                              > cie.

                              Oczywiscie, ze Alma, w TiR (zdaje się) Robert wspomina, ze poznał siostrę Janusza na ślubie Gaby...
                              • anutek115 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 07.06.13, 19:28
                                Cytacik: " Robert pamiętał ją bardzo niejasno - oboje byli świadkami na slubie Gabrysi, lecz nie zwrócił na nią szczególnej uwagi. Była ponura - to jedno utrwalilo mu się w pamięci dośc wyraźnie".
              • sanciasancia Re: Suknia Laury, apokryf ;) 05.06.13, 15:51
                Widziałam kiedyś pannę młodą z bukietem składającym się z jednego kwiatu czosnku.
                Bardzo to efektownie wyglądało.
        • bupu Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 16:42
          paszczakowna1 napisała:

          > > Nadal utrzymuję, że w zamrażalniku to te kwiatki zmieniłyby się w lody gr
          > oszkow
          > > e :y
          >
          > Tam naprawdę były groszki w zamrażalniku? W zamrażalniku? MM nigdy nie w
          > idziała, co się dzieje z kwiatami na mrozie? I to jeszcze groszki? Groszki są d
          > elikatne. Ta nieszczęsna Laura nie dość, że do ślubu szła w pożółkłym, zleżałym
          > łachu po babci (zapewne z doszytym dołem prześcieradłem, stąd długość), to jes
          > zcze z przemrożonym, klapniętym i rozpadającym się bukietem.

          Tak a'propos łacha po babci, to ów kostiumik, zapewne skutkiem wieloletniego przebywania w Gumowym Kołchozie, nabrał cech gumianych, albo faktycznie doszyli prześcieradło. Jakim bowiem cudem łach szyty na drobną i niską Milę, mógł leżeć dobrze, a nawet wręcz obwisać (spódnica) na wysokiej Laurze, to ja nie wiem. Spódnica, na Mili do kostek, Laurze powinna sięgać do pół łydki, a rękawy kończyć się niezręcznie gdzieś między łokciami a nadgarstkami panny młodej.
          • meduza7 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 17:14
            W ogóle spódnica, zgodnie z modą lat 50-tych, powinna sięgać troszkę za kolano. To teraz, kto ma spódnicę za kolano, niech zrobi eksperyment i sprawdzi, jak bardzo trzeba by ją było opuścić na biodrach, żeby zwisała do kostek...
            Nie pamiętam, czy MM pisała coś wprost o wzroście Laury, ale mając dwoje wysokich rodziców, nie powinna raczej być niższa od drobnej Mili.
            I w ogóle, po co to "przedłużanie" kostiumiku?! Żeby wyglądał bardziej jak suknia? I tak nie będzie; będzie wyglądać jak obwisły łach.
            • paszczakowna1 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 20:34
              Ja sobie w ogóle nie mogę tego zwizualizować, wyobraźnia mi się zawiesza. Wiem, jak wyglądały kostiumy z lat 50-tych i ni czort nie chce być z tego długa suknia (chyba, że Laura ma b. poważną niskorosłość). A pomijając sprawę wymiarów, entropia jest nieubłagana. Materiał się starzeje. Biel żółknie. Mam wizję Laury w rozpadającym się kostiumie i poczerniałymi z zimna groszkami. Gnijąca panna młoda. W wieńcu z róż. (Ciekawe, czy róże też drugiej świeżości?)
              • bupu Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 20:38
                paszczakowna1 napisała:

                > Ja sobie w ogóle nie mogę tego zwizualizować, wyobraźnia mi się zawiesza. Wiem,
                > jak wyglądały kostiumy z lat 50-tych i ni czort nie chce być z tego długa sukn
                > ia (chyba, że Laura ma b. poważną niskorosłość). A pomijając sprawę wymiarów, e
                > ntropia jest nieubłagana. Materiał się starzeje. Biel żółknie. Mam wizję Laury
                > w rozpadającym się kostiumie i poczerniałymi z zimna groszkami. Gnijąca panna m
                > łoda. W wieńcu z róż. (Ciekawe, czy róże też drugiej świeżości?)

                To nawet pasuje do jej zombiaszczego ziewania "Aaaaddaaaammmm..."
              • ruda-wiedzma Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 23:19
                Te róże to nie były sztuczne?
            • mdro Re: Suknia Laury, apokryf ;) 05.06.13, 10:13
              A może zasłoną przedłużyli, żeby rodzinne tradycje kultywować?

              Choć co do entropii - moi synowie jako "szatkę do chrztu" mieli ozdobny element z chrzcielnego becika mojego ojca, liczący sobie wówczas lat 60. Fakt, zżółkły przed upraniem był, ale nie zetlał i do stanu białości dał się doprowadzić. Niemniej biała sukienka nieużywana przez dziesiątki lat z pewnością wymagałaby odpowiedniej obróbki przed założeniem ;-).
              • kooreczka Re: Suknia Laury, apokryf ;) 05.06.13, 10:39
                Co innego szatka do chrztu, a co innego kostium opinający się i ruszający. Bawełniany- która to bawełna bardzo źle znosi starzenie się.
          • nessie-jp Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 18:36
            > Tak a'propos łacha po babci, to ów kostiumik, zapewne skutkiem wieloletniego pr
            > zebywania w Gumowym Kołchozie, nabrał cech gumianych, albo faktycznie doszyli p
            > rześcieradło.

            Mole dodziergały, przez te 50 lat w wersalce. Bowiem nawet mole kochają Miłych i Ciepłych Borejków z czółkami i zamiast pożerać ich odzież, idą jeść do sąsiadów, a potem wracają do Borejkowej wersalki i pracowicie dorabiają kolejne rzędy kostiumiku...
            • jottka hrrrrr 03.06.13, 20:48
              paszczakówna, ty mnie umarłaś. laura została gnijącą panną młodą forever i nic tego nie zmieni:)
    • taka_prawda500 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 02:08
      Tak powinno być, od razu inaczej się czyta:)
    • lululemon12 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 08:19
      Taak! A czy w sklepie Laura będzie się awanturować, kiedy ojciec wyciągnie portfel? ;)
    • ginny22 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 09:42
      Świetne i wiarygodne! I podoba mi się ten Tygrys, tak bardzo.
    • kopiec_esmeralda Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 10:22
      Brawo! To byłby prawdziwy Tygrys, a nie damska miągwa w kostiumiku z molami.
      • jottka Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 11:01
        w sklepie laura z godnością wyjmie portfel z ojcowskich rąk i sama zapłaci znalezionym tam pieniądzem, gdyż wie, że w ten sposób da szansę tatusiowi na rehabilitację:)

        a nie mogliby potem jeszcze pójść do knajpy w celu podtrzymania więzi i tam tak mile spędzić czas, że zapomnieliby o ślubie? a rodzina nie mogłaby ich znaleźć, gdyż zapomnieliby komórek...
        • meduza7 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 12:02
          Nie, na razie nie wyobrażam sobie Laury miło spędzającej czas z ojcem; jeszcze nie, jeszcze za dużo jest w niej goryczy i urazy. W sumie to tylko taka pojedyncza scenka, która mi przyszła do głowy, nie myślałam o kontynuacji... Jeśli ktoś czuje wenę, może się dopisywać ;)
          Z drugiej strony, wyobraziłam sobie Janusza ratującego ślub córki, ale nie chciałabym też, żeby wyszło, że jest dobry, bo ma pieniądze. I Laura łaskawie akceptuje go po tym, jak jej fundnął suknię, buty itd.
          • lululemon12 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 12:09
            Nie, ale chyba nie będą przez dwie godziny biegać po sklepach w kamiennym milczeniu. Może chociaż zaczną rozmawiać i dojdą do wniosku, że warto byłoby się spotkać i parę spraw wyjaśnić?
            • meduza7 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 12:15
              A, to owszem. Co prawda bór jeden wie, dlaczego nie zrobili tego pięć lat wcześniej, kiedy Pyziak przyjechał do Śmiełowa, no ale pozostańmy już przy takim stanie rzeczy, jaki nam autorka zostawiła ;)
          • yo-a-ko Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 19:47
            A mnie by się marzyło, żeby ktoś napisał ff o takiej fabule:
            po przyjeździe Janusza do Śmiełowa, Laura najpierw robi mu wielką awanturę, po czym umawiają się na spotkanie, na którym już rozmawiają spokojniej... a potem, krok po kroku budują ze sobą więź, wreszcie Laura wyjeżdża do Niemiec - a przez cały czas Gabriela coraz bardziej wchodzi w rolę Świętej Męczennicy, katowanej przez wyrodną stalowooką potworzycę :-)
            • meduza7 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 20:51
              A mnie się kiedyś marzył apokryf taki: w przeddzień ślubu Idy małe Pyza i Tygrys, zamiast buszować w jej pokoju i czytać listy od absztyfikantów, idą buszować w pokoju dziadków... i znajdują listy od Janusza, które Mila podstępem przejmowała. Oczywiście nie zdają sobie sprawy z tego, co odkryły, ale jakiś czas później któraś przypadkiem się wygaduje. Gaba jest w szoku, że własna matka mogła ją tak potraktować, odbywa z Milą zasadniczą rozmowę, w efekcie której wyprowadza się (ponieważ jest właśnie na etapie romansu z Grzesiem, zamieszkują gdzieś razem). Nawiązuje kontakt z Januszem... i nie wiem, co dalej ;)
              • ruda-wiedzma Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 23:22
                "ponieważ jest właśnie na etapie romansu z Grzesiem, zamieszkują gdzieś razem"
                Może wprowadzają się do domu Cyryla i Metodego, póki nie znajdą własnego mieszkania?
              • nirvanka87 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 06.06.13, 22:22
                A to taki trochę moty jak w "Domu" z tą co za Talara Jędrka wyszła, a Matka jej, listy od Łukasza przejmowała.....
                Tylko, ze oni potem się odnaleźli i byli razem, a Talar został złapany na dziecko, przez inną.
                Wiśta wio, łatwo powiedzieć.
              • 1marianna22 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 17.06.13, 11:25
                Gaba jest w szoku, że własna matka mogła j
                > ą tak potraktować, odbywa z Milą zasadniczą rozmowę, w efekcie której wyprowadz
                > a się (ponieważ jest właśnie na etapie romansu z Grzesiem, zamieszkują gdzieś r
                > azem). Nawiązuje kontakt z Januszem... i nie wiem, co dalej


                jakże to serialowe. dalej byłoby jak w telenoweli, w której scenarzyści nie bardzo wiedzą co zrobić z bohaterką: wszystko zakończyłoby się szczęśliwie, po czym nastąpiłaby jakaś zdrada, i kolejna i jeszcze kolejna... (pewnie grzesia zdradziałaby z januszem, a janusza z grzesiem). te apokryfy to też taka merytoryczna argumentacja?
                taaa szkoda, że ałtorka nie poprowadziła w ten sposób akcji. widocznie czegoś nie doczytała na forum. a szkoda, bo o ile lepiej ten pomysł wpisuje się w konwencję;)
                • bez_zarzutu prośba o odpowiedź 17.06.13, 16:48
                  1marianna22 napisał(a):

                  > Gaba jest w szoku, że własna matka mogła j
                  > > ą tak potraktować, odbywa z Milą zasadniczą rozmowę, w efekcie której wyp
                  > rowadz
                  > > a się (ponieważ jest właśnie na etapie romansu z Grzesiem, zamieszkują gd
                  > zieś r
                  > > azem). Nawiązuje kontakt z Januszem... i nie wiem, co dalej
                  >
                  >
                  > jakże to serialowe. dalej byłoby jak w telenoweli, w której scenarzyści nie bar
                  > dzo wiedzą co zrobić z bohaterką: wszystko zakończyłoby się szczęśliwie, po czy
                  > m nastąpiłaby jakaś zdrada, i kolejna i jeszcze kolejna... (pewnie grzesia zdra
                  > działaby z januszem, a janusza z grzesiem). te apokryfy to też taka merytoryczn
                  > a argumentacja?
                  > taaa szkoda, że ałtorka nie poprowadziła w ten sposób akcji. widocznie czegoś n
                  > ie doczytała na forum. a szkoda, bo o ile lepiej ten pomysł wpisuje się w konw
                  > encję;)



                  Marianno, uważasz, że sytuacja Jeżycjadowa jest prawidlowa i normalna? Że dzieci nie powinny znać swojego ojca skoro nie okazał się on całkowicie w porządku (to, że pijak zostało wymyślone nieco później), że próby poznania go poczynione przez Laurę są torpedowane ("Niestosowna rozmowa")??? Bo ja ci powiem, że mój ojciec mający za uszami o wiele więcej od Janusza nie został w ten sposób wymazany z naszego życia, i za to między innymi jestem mojej mamie wdzięczna.
                  Bardzo chętnie przeczytałabym jak Janusz nawiązuje kontakt z córkami- z początku sztywny i pełen pretensji, z czasem nabierający CIEPŁA. Gaba jako jego była żona i szczęśliwa żona OtGrzesia nie musi chyba w żaden sposób spędzać z nim czasu (romansu nie widzę i nie chcę), ale czemu Róża i Laura mają zostać pozbawione tak ważnej osoby? Bo pani Musierowicz stwierdziła, że jak z wadami, jak nie spiżowo-łacińsko-wąsaty, to do kosza z nim? Ja chromolę taki światopogląd, ludzie się potykają i prawdziwie miła i dydaktyczna książka dla młodzieży powinna pokazać, jak się z takiego upadku podnieść z klasą. I jak wobec upadającego się zachować. Miło i ciepło, nie po borejkowemu.
                  • 1marianna22 Re: prośba o odpowiedź 17.06.13, 17:20
                    Moim zdaniem sytuacja powieściowa nie musi być bezgranicznie prawidłowa i normalna. Róża i Laura są pozbawione tak ważnej osoby, bo ta osoba dała nogę za granicę i nie bardzo podejmowała próby nawiązania kontaktu z córkami,albo podejmowała je za słabo. Gdyby Janusz chciał widywać dzieci, to pewnie by mu się to udało, tym bardziej , że takie sytuacje są regulowane prawnie (są? ) - na przykład sąd może wyznaczyć kiedy ojciec odwiedza dzieci, jeśli następuje rozpad małżeństwa. Widocznie no niezbyt chciał.
                    Ja tylko twierdzę, że sytuacje powieściowe nie mogą być zupełnie optymalne, prawidłowe, noramlne i wyidealizowane, bo to dopiero byłby bełkot i nudziarstwo. Ludzie się potykają , to prawda, potykają się też Borejkowie, którzy potrafią być dziwaczni i nieznośni i nie dlatego dostają kolejne szanse , że sa wielkimi borejkami, tylko dlatego że są ludźmi. Natomiast tutaj widzę silną tendencję do wytykania każdego potknięcia członków rodziny palcem, potępiania i demonizowania jako niewzorcowej i demoralizującej i szkodliwej. i tak nie ma litości dla gburowatego "przemocowca Józina" dwunastolatka posądzana jest o ADHD i upośledzenie itd. A tymczasem autorka wszystkim tym nie do końca poprawnym postaciom, które nie zawsze postępują dobrze, daje szansę. pomimo wszystkich swoich wad i animozji nadal mogą być miłą i ciepłą rodziną. ale to źle, bo nie wiem, bo polska rodzina powinna podlegać takiej ocenie jak np. w tabu kingi dunin. wtedy to nie byłoby kołtuńskie.
                    • bez_zarzutu Re: prośba o odpowiedź 17.06.13, 17:37
                      Moim zdaniem autor może pozwolić sobie na luksus nie pozostawienia komentarza jeżeli napisał bardzo dobrą książkę. Wtedy czytelnik siedzi i sam wysnuwa wnioski- jaki czytelnik, takie wnioski.
                      Książki pani Musierowicz- niech mi wybaczy- bardzo dobre nie są, przynajmniej bynajmniej nie wszystkie. Dodatkowo są kierowane (bo nie wiem czy czytane) do młodzieży- osobników z definicji nie do końca ukształtowanych. Pani Musierowicz wielokrotnie podkreślała, że jej książki mają ludzi uczyć prawidłowych postaw- jeżeli w książkach pojawiają się patologiczne czy nienormalne sytuacje, to autorka powinna pokreślić ich nietypowość. Kiedyś to potrafiła.
                      Powiem ci, że jeżeli znajoma moich rodziców podczas goszczenia mnie w swoim domu zaczęła wytykać mi brak luzu w pasie, to pomimo, że miałaby rację kazałabym jej się odchrzanić. A kilka lat temu- pewnie popłakała.
                      Nie mam litości do chamskich tekstów Idy, ponieważ nie widzę czemu mają służyć- element komiczny? Promowanie prawidłowych nawyków żywieniowych? No co to jest, co cholery? Bez komentarza narratora ("Ida niestety zapomniała, jak przyjemnie jest usłyszeć słuszną krytykę swojego wyglądu. Jest to poniekąd typowe dla pewnym osób.") widzę paskudne zachowanie względem gościa i kompletny brak reakcji ze strony innych. Czego ma to nauczyć młodego czytelnika? I takich sytuacji jest więcej.

                      Nie wymagam od Jeżycjady, żeby nieślubne dzieci, problemy z narkotykami, bezrobociem czy ZUSem pojawiały się co krok. To jest baśń, ma bawić i uczyć. Ale co cholery- jeżeli Gabrysia jest dzielna i odważna, to niech dzielnie i odważnie opowie Laurze o ojcu, zamiast chlipać w kącie. Jeżeli Józinek jest rycerzem, to niech rycersko potraktuje słabszą Magdusię, niech potraktuje z szacunkiem Agatę (stary pendrive z piracką piosenką? W życiu nie widziałam bardziej badziewiastego prezentu, na miejscu obdarowanej chybabym się ostro wkurzyła).
                      Pomimo wszystkich swoich wad mogą być ciepłą rodziną- ale nie są. Rozmawiają chyba mniej niż w mojej rodzinie (toksycznej i nie ciepłej), paskudnie traktują obcych (Magdusia??? Janusz?), nie wychowują swoich dzieci (Józinek publicznie śmiejący się z Magdusi, Łusia poprawiająca gościa, Ida i jej chamskie komentarze...tak, Ida w dalszym ciągu jest dzieckiem Mili i Ignaca). Jeżeli oni są ciepli i mili, to zabrakło skali dla mojej rodziny.

                      A, jeszcze dopiszę. To, że Janusz nie widywał się z córkami to kamyk do jego ogródka. Ale to, że rodzina nie chciała rozmawiać z Pyzą i Laurą o nim- no to już źle świadczy o Borejkach, prawda? Znowu brak komentarza autorki.
                      • 1marianna22 Re: prośba o odpowiedź 17.06.13, 17:46
                        Moze być tak, że niektóre wątki wymykają się autorce spod kontroli, może być i tak , że nie zawsze jest ona konsekwentna. Może.

                        Ale ty byś kazała się odchrzanić gościowi, a Łusia nie może zwrócić uwagi na zaimek. Nie wszystko da się skomentować na każdy z możliwych sposobów. trzeba by komentarze do komentarzy pisac. no i to, że MM gloryfikuje przemoc i upokarzanie nastolatek to jest naprawdę bzdura. hipnoza zbiorowa.
                        • bez_zarzutu Re: prośba o odpowiedź 17.06.13, 17:57
                          Nie sądzę, żeby gloryfikowała. Ale czasem zamykamy się w swoich poglądach i jesteśmy głusi na to, że nie są one doskonałe. W tym momencie powinna wkroczyć dobra redakcja i grubym paluchem wskazać błędy. Przeczytałam M. bez zagłębiania się w forum, i uderzyło mnie bardzo złe traktowanie Magdy. Bez żadnego komentarza autorki wyglądało to jak jakaś groteska- byłam naprawdę skonfundowana i nie mialam pojęcia co zrobiła dziewczyna, ze zasłużyła na taki los.

                          Powiedz proszę- nie jestem agresywna, po prostu chciałabym wiedzieć- czy nie uważasz, że zwracanie gościowi uwagi, że zrobił błąd nie jest dowodem złego wychowania? Że nazwanie pulchnej dziewczyny MacDonaldusią to jest chamstwo czystej wody? A tak zachowują się postacie pozytywne, nie zły odautorsko Janusz, czy tępa Kopiec Vanessa.
                          Skoro w książce, która ma promować prawidłowe postawy postać pozytywna:bystra i inteligentna Łusia czy błyskotliwa Ida postępują źle, a brak jest sygnału, że coś nie halo- to nie jest to błąd ze strony autora czy redakcji?
                          • 1marianna22 Re: prośba o odpowiedź 17.06.13, 18:06
                            Ale czasem zamykamy się w swoich poglądach i jesteśmy głusi na to, że nie są one doskonałe.

                            No właśnie takie odnoszę wrażenie , że się tak tu na tym forum zamknęliście i zapomnieliście, że niczyje poglądy nie są doskonałe. Nie roszczę sobie pretensji do tego , żeby rozwiać Twoje wątpliwości , bo właśnie mi przypomniałaś, że i moje poglądy nie są doskonałe. A to mi przypomina , że i poglądy Idy. I jakoś tak się nie trapię, że dziecko czytające na to nie wpadnie. Wierzę w inteligencję dzieci.
                            • bez_zarzutu Re: prośba o odpowiedź 17.06.13, 18:18
                              No ja tak średnio wierzę, bardzo możliwe, że byłaś bardziej inteligentnym dzieckiem niż ja :)
                              Pamiętam, że jako dziecko szczerze dziwiłam się Anieli, że przekreśliła Krystiana skoro Bebe i Kozio i tak nie należały do niej- wytłumaczy mu to, pośmieją się i będą szczęśliwi. Teraz trochę inaczej na to patrzę.
                              Skoro dzieci instynktownie widzą, co jest dobre a co złe (czyli co prawidłowe, a co nie) to skąd biorą się prześladowania grubasów/szczerboli/dzieci z rodzin ubogich?
                              I jest to powszechne i normalne, ale jednak kiedy wypłynie na wierzch, to dorośli protestują i starają się to naprawić. Dlaczego w książce, która ma wychowywać (słowa autorki) tego zabrakło?

                              Wydaje mi się, że traktujesz forum jako jedne, wielkie syncytium- a przecież pod wieloma wątkami są naprawdę gorące dyskusje, ludzie kłócą się i zdecydowanie nie są jednomyślni. Jeżeli masz inne zdanie, to naprawdę zapraszam cię do przyłączenia się do rozmów, przyda się inne spojrzenie na książki.
                              • 1marianna22 Re: prośba o odpowiedź 17.06.13, 18:39
                                Skoro dzieci instynktownie widzą, co jest dobre a co złe (czyli co prawidłowe,
                                > a co nie) to skąd biorą się prześladowania grubasów/szczerboli/dzieci z rodzin
                                > ubogich?

                                to jest takie pytanie ; unde malum? - skąd zło? nad którym głowiły się już najtęższe głowy. chyba nie sprostam odpowiedzi, tym bardziej , ze już przeprosiłam za swój niezbyt wysoki iloraz inteligencji (ktoś powiedział, że czytelniczki ma MM mało inteligentne, jestem czytelniczką MM, więc się poczuwam):D
                                no ale dobra, spróbuję. otóż tak jak są dorosli, którzy wiedzą co dobre a co złe i z premedytacją wybierają zło, bo im to korzyści przynosi np (forumowym sztandarowym przykładem niech będzie niechlujna, leniwa, ogarnięta żądzą pieniądza MM- no nie mogę się powstrzymac), tak i dzieci nie są bardziej ograniczone od tych dorosłych , i potrafią dokonać świadomego wyboru.
                  • 1marianna22 Re: prośba o odpowiedź 17.06.13, 17:38
                    Bo ja ci powiem, że mój ojciec mający za uszami o wiele więcej od Janusza nie został w ten sposób wymazany z naszego życia, i za to między innymi jestem mojej mamie wdzięczna.

                    Zdaje mi się, że rozumiem , ż e Ty mając taką a nie inną sytuację rodzinną, chciałabyś żeby sytuacja z Januszem została rozwiązana inaczej, bardziej pozytywnie. Żeby pokazać, że można. kiedy czytałam jezycjadę jako dziecko, podobało mi się w niej to, co było podobne w niej do mojego prawdziwego życia. Na przykład mam trzy siostry (dwie są rude) , więc cieszyłam się, że borejkówien też jest cztery. Noszę okulary - aha, anielka też , a jaka fajna. Mówią mi, że jestem egoistką, anieli też, ale jest utalentowana. Chodzą do kościoła, o ja też, a więc mi się podoba. (Co do wątku kościelnego - naprawdę go lubiłam jako 12 13 latka , bo winnych powieściach dla dziewczyn które czytalam : ożogowska siesicka) temat był raczej tabu. Lubią czytać - ja też. (lubiłam zanim przeczytałam jezycjadę). wszystko to pozwoliło mi bardziej utożsamić się z postaciami, ale był to odbiór bardzo jeszcze naiwny. no nie da się wszystkich wątków poprowadzić tak, żeby było i prawdopodobnie i wzorcowo i jeszcze poprawnie politycznie. nie da się. dlatego uważam wiele zarzutów na tym forum za zwykłe czepialstwo. wybaczcie.
                    • klawiatura_zablokowana Re: prośba o odpowiedź 17.06.13, 23:32
                      no nie da się wszystkich wątków poprowadzić tak, ż
                      > eby było i prawdopodobnie i wzorcowo i jeszcze poprawnie politycznie. nie da si
                      > ę. dlatego uważam wiele zarzutów na tym forum za zwykłe czepialstwo. wybaczcie.
                      >

                      Z tym, że niektóre nie są ani prawdopodobne, ani wzorcowe, ani "poprawne politycznie" (wtf?). Do czołowych należy telenowela Gabriela-Pyziak-Laura. Absurd goni absurd, a im dalej, tym bardziej już nie awzorcowo, lecz antywzorcowo.
                      Do ciężkiej deutery! Przełknęłoby się wątek mniej prawdopodobny, ale wzorcowy (tak jak przełknęło się wiele baśniowych motywów, choćby pan Jankowiak+pani Jedwabińska, moim zdaniem świetny).
                      Przełknęłoby się wątek mniej wzorcowy i krzepiący, ale prawdopodobny (jak degeneracja Lisieckich - cóż, smutne to i niezbyt krzepiące, ale jakże czasem prawdziwe...).
                      Ale żeby naraz - bez sensu, dołująco, z promocją podejrzanych lub wręcz patologicznych postaw?!
          • kajaanna Re: Suknia Laury, apokryf ;) 07.06.13, 20:24
            > Nie, na razie nie wyobrażam sobie Laury miło spędzającej czas z ojcem; jeszcze
            > nie, jeszcze za dużo jest w niej goryczy i urazy.

            A ja widzę nieśmiałe przełamywanie lodów, bo oboje są przecież do siebie podobni.
            Jakiś żart, skwitowany krzywym uśmieszkiem. Drugi. Laura na próbę puszcza jakąś złośliwość, Janusz lekko ją odbija. Nagle oboje zauważają, że jadą na jednych falach...

            Ale trzeba byłoby to rozpisać w błyskotliwy dialog, a nie deklaracje przerywane stęknięciami.
    • onion68 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 03.06.13, 19:16
      Podoba mi się i pasuje do tego dawnego Janusza. Zupełnie, jakby się rozwiedzenie nie czyniło człowieka potworem ;)
    • bez_zarzutu Re: Suknia Laury, apokryf ;) 07.06.13, 11:00
      Szkoda, ach szkoda, że nie odmówiłaś sobie (jakże słusznej) złośliwości pod adresem Milicji i Gabby-Jabby. Gdyby nie to, to można by podesłać do Księgi (czy tam wchodzą tak długie komentarze?) i pokazać p.Musierowicz, że życie po rozwodzie istnieje. Kurcze, nawet gdyby Laura spokojnie podziękowała Januszowi i zgodziła się na pikę mówiąc, że to tylko oprawa a najważniejszy jest duchowy wymiar ślubu- przełknęłabym, bo Pyziak w McDusi traktowany jest skandalicznie. Tak nie zachowuja się ludzie MILI i KULTURALNI, było mi po prostu wstyd kiedy to czytałam.
      Nie widzę przełamania lodów i radosnych rozmów podczas wybierania sukni, ale może po ślubie Laura zaczęłaby kontaktować się z ojcem? Może udałoby im się pojechać razem do Oxfordu, zobaczyć Różę i jej rodzinę? Połączenie Poznań-Berlin jest ;)
      • 1marianna22 Re: Suknia Laury, apokryf ;) 17.06.13, 17:27
        Szkoda, ach szkoda, że nie odmówiłaś sobie (jakże słusznej) złośliwości pod adr
        > esem Milicji i Gabby-Jabby. Gdyby nie to, to można by podesłać do Księgi (czy t
        > am wchodzą tak długie komentarze?) i pokazać p.Musierowicz, że życie po rozwodz
        > ie istnieje.

        mnie po prostu przeszkadza sposób polemiki z książkami, wymyślanie kolejnych absurdalnych wątków, wypaczanie istniejących i ogólne dokopywanie. i podeślijmy to do KG, bo buahahaha jakie to śmieszne. no to pomyślałam sobie, ja coś tu podeślę, bo buahaha, co mam do stracenia. i nie jestem córką autorki, autorką ani nikim takim.
        • klawiatura_zablokowana Re: Suknia Laury, apokryf ;) 17.06.13, 23:34
          No to może oświeć nas, jak "polemika z książkami", czyli konkretniej z ich przesłaniem i wizją świata, miałaby wyglądać?
          Serio piszę.
    • tt-tka Re: Suknia Laury, apokryf ;) 21.04.14, 22:48
      trafilam na watek bobrujac po dawnych tematach - opis SLUBNEJ fotografii GABONA "na pierwszym planie widnialo nieco smetne (...) oblicze BABCI " czyli Milicji !!! gabon w okolicach slubu wlasnej corki cierpial demonstracyjnie, ze nie on pierwszoplanowy, ale nie z milicja takie numery , ona byla na pierwszym planie wcale nie kryjac, ze jej sie ta impreza nie podoba
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka