ateh7
22.07.14, 20:53
Wróciłam przed chwilą ze spaceru z sową. Na spacerze napotkałam parę piętnastolatków. Spędziliśmy bardzo miłe dwie godziny na rozmowie (na różne tematy), podziwianiu sowy.
Było miło, a dziś było mi to bardzo potrzebne, bo rano miałam mocno nerwową sytuację. I tak sobie myślę: całkiem fajna ta dzisiejsza młodzież. Mówią, co prawda różne rzeczy na pe, na cha i na ka, ale gdyby mieli tylko to do powiedzenia, to nie rozmawiałabym z nimi dwie godziny. Tylko krócej. A my i o filmach, i o książkach, i o szkole, i o różnościach różnych.
Pytanie: skąd MM wziął się pomysł, że młodzież taka zła? Wiem, pewnie nie ma za bardzo kontaktu za nastolatkami, poza spotkaniami autorskimi i księgą gości. Ale jednak... Ja też nie mam kontaktu z nastolatkami ostatnio, gdyż ich ostatnio nie uczę. Ale nigdy nie stałam na stanowisku, ze za moich czasów było lepiej, a teraz to syf moralny i ostateczna upadłość a z nastolatków nic dobrego nie wynika.
A co Wy sądzicie o dzisiejszej młodzieży? I na ile macie z nią kontakt?