Dodaj do ulubionych

Znowu finansowo

23.03.16, 09:27
Z pewnych wzgledow musialam przekartkowac kalamburke - z bolem - i uderzyl mnie obraz biedy u Borejkow PRZED KK i kolejnymi tomami.
Do roku 1970 oni maja tylko dwoje dzieci. Ignac zarabia u Raczynskich i na uniwerku plus liczne publikacje, podreczniki. Mila pracuje w panstwowym zakladzie.
Gizela zalatwila im zamiane mieszkania z oficynki na to na Winogradach z odstepnem, czyli jeszcze im doplacono. Procz tego caly czas ich finansuje - podkarmia, przynosi lekarstwa, telewizor sprezentowala, meble zrobil Kazio.
A u nich bieda az piszczy - potrafi kto wytlumaczyc, JAK to sie dzieje ?
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Znowu finansowo 23.03.16, 13:07
      To się dzieje tak, jak wówczas, gdy 40 lat później Marek Pałys, neurochirurg, ordynator i sława, pracujący non stop, nie wydający kroci na mieszkanie (mieszka z rodziną w piwnicy) ani na prywatne szkoły czy wypasione wakacje dla potomstwa musi kupić _używaną_ (koniecznie używaną, podkreślmy to przy każdej wzmiance, gdy zamierza się poruszać pojazdem mechanicznym lub właśnie nim dokądś przybył) hondę. Bo tarzanie się w bogactwie jest niemoralne, a nawet zwyczajna zamożność/przyzwoite warunki bytowe (jak u Józeczków) też jest podejrzana i odejmuje czółka i szlachetności.
      • yvi1 Re: Znowu finansowo 23.03.16, 15:48
        Wszystko musi byc uzywane,skromne i na progu ubostwa.Ignac tak wychowywal swoje corki a one " wychowaly " mezow i dzieci.
        Wiemy juz od dawna ,ze tylko bezduszne ,materialne i niskoczolkowe osobniki maja wszystko nowe.wille,samochody itd ).
        My zyjemy skromnie ,pieniadze sa brudne i szlachetnie jest ich nie miec.Altorzyca utknela w PRL - u i nigdy do niej zadne zmiany nie dotarly ...
        Ta uzywana honda zawsze mnie denerwowala ( jak i sto innych rzeczy ). :)
        • tt-tka Re: Znowu finansowo 23.03.16, 22:19
          yvi1 napisała:

          .Altorz
          > yca utknela w PRL - u i nigdy do niej zadne zmiany nie dotarly ...

          Ale gdzie tam w PRL-u ! W PRL-u to ja wyrastalam w latach 60-tych, jako jedno z dwojga dzieci poczatkujacego pracownika naukowego, w tym czasie jeszcze nie autora podrecznikow, i matki , pracownicy panstwowego przedsiebiorstwa. I bylo co jesc, bylo w co sie ubrac, byly przyzwoite meble (kupione w systemie ratalnym) i wyjazdy na lato. Wlasnie moje i rowiesnic wspomnienia z dziecinstwa ostro mi sie kloca z tym, co altoressa opisuje.
          • meduza7 Re: Znowu finansowo 23.03.16, 23:13
            Ja bym jednak BARDZO prosiła szanowne towarzystwo o zachowanie pewnej klasy wypowiedzi i unikanie określeń typu "Ałtorzyca".
            • tt-tka Re: Znowu finansowo 23.03.16, 23:34
              OK, zachowamy klase.
              Co do reszty - podtrzymuje to, co napisalam. Malo z tym, wlasnie znalazlam w kilku watkach (Wpadki i realia podrozujace w czasie) podobne do moich watpliwosci, siegajace tez czasow przedwojennych, chodzi o Gizele, jej zarobki i wydatki.
              MM ani pojecia o tym nie ma, ani sprawdzic sie nie pofatygowala, wynika jasno z tych wpisow. Albo tez - zubazanie bohaterow wbrew faktom, rzeczywistosci realnej i tej stworzonej przez nia sama ma im przysparzac chwaly w jej zalozeniu.
              Coz, w moim odbiorze nie przysparza. Zgrzyta okrutnie.
              • yvi1 Re: Znowu finansowo 24.03.16, 09:28
                Ok ,przepraszam .
                Pani MM .
                Ja tez dorastalam w PRL - u ,wyjechalismy gdy mialam 17 lat,rodzice byli zwyklymi pracownikami.Tata tokarzem,mama krawcowa.I niestety z dwoch pensji bylo ciezko.Nie bylo biedy ale i luksusow tez nie.
                Odpowiednio,syn dyrektora X i dyrektorki Y mial jako pierwszy Atari gosposie i wakacje w Jugoslawii :).
                Wtedy odnosilo sie wrazenie,ze czym uczciwszy czlowiek tym biedniejszy.Po paru latach i zmianie ustroju wszyscy moi krewni( normalos z blokow :) ) mieli samochody,jezdzili na zagraniczne wakacje itd.Nie bylo marmorow i zlotych kranow w lazienkach,ale normalne,spokojne zycie.
                Czemu do pani MM przez tyle lat to nie dotarlo,pozostaje dla mnie wieczna zagadka.
                • lord_vmordevol Re: Znowu finansowo 24.03.16, 09:59
                  yvi1 napisała:

                  > Ok ,przepraszam .
                  > Pani MM .
                  > Ja tez dorastalam w PRL - u ,wyjechalismy gdy mialam 17 lat,rodzice byli zwykly
                  > mi pracownikami.Tata tokarzem,mama krawcowa.I niestety z dwoch pensji bylo ciez
                  > ko.Nie bylo biedy ale i luksusow tez nie.
                  > Odpowiednio,syn dyrektora X i dyrektorki Y mial jako pierwszy Atari gosposie i
                  > wakacje w Jugoslawii :).
                  > Wtedy odnosilo sie wrazenie,ze czym uczciwszy czlowiek tym biedniejszy.Po paru

                  No, to się specjalnie nie zmieniło :-) Może uczciwszy jak uczciwszy, bo nie o to chodzi, ale to, że rodzina dwójki dyrektorów ma więcej pieniędzy niż tokarza i krawcowej to akurat norma światowa :-)

                  • pavvka Re: Znowu finansowo 24.03.16, 10:17
                    > No, to się specjalnie nie zmieniło :-) Może uczciwszy jak uczciwszy, bo nie o t
                    > o chodzi, ale to, że rodzina dwójki dyrektorów ma więcej pieniędzy niż tokarza
                    > i krawcowej to akurat norma światowa :-)

                    Powiedziałbym że dziś dysproporcja między tymi rodzinami byłaby o wiele większa niż wtedy.
                    • verdana Re: Znowu finansowo 24.03.16, 12:45
                      Dorastałam mniej-więcej w wieku Gabrysi - dziecię pracownika naukowego i redaktorki. Biedy nie było. ale pamiętam, że większość ubrań miałam przerabiane ze starych mamy, wakacje były "u gospodarza" , a luksusem - ze babcia u tego gospodarza nie gotowała obiadów, tylko jedliśmy u innego gospodarza ( babcia mojej koleżanki, dziecka w tej samej sytuacji rodzinnej z oszczędności gotowała). Pamiętam, jak poszliśmy z ojcem i ojciec kupił mi pierwsze modne spodnie - to był początek ery Gierka i pamiętam to jako nagły wzrost zamożności. A byłam jedynaczką, więc jak najbardziej wieżę w dosyć biedne życie wczesnych Borejków.
                      • tt-tka Re: Znowu finansowo 24.03.16, 13:24
                        A ja nie wierze.. wybacz, Verdano, ale nie wierze, ze na okraglo jadlas chleb z dzemem, rodzice nie mieli w domu kawy, a lekarstwa i ciasto byly wtedy, jak je babcia sprezentowala...
                        I nie chodziliscie nigdzie ? Do teatrzyku dzieciecego, do muzeum, na imprezy dzieciece ? W domu bylo tylko "kilka niezbednych sprzetow" ?

                        W tym samym czasie z siostra, dzieci szeregowych magistrow co niedziele mialysmy lody albo ciastko, bywalysmy w cyrku i w "Guliwerze", latem na basenie, w domu bywali czasem goscie i zawsze kawa i butelka wina sie znalazla; wakacje, owszem, na wsi u gospodarza, zakladowe byly pozniej; wspomnienia kolezanek z klasy, wiec zblizone roczniki, sa podobne - smakolyk i rozrywka od czasu do czasu i menu bardziej urozmaicone niz tylko dzem do chleba.

                        telewizor, owszem, pojawil sie pozniej niz u borejkow, bo w 67 chodzilam na telewizje do sasiadow, za to kupiony przez rodzicow za wlasne zarobione pieniadze; telefon jeszcze pozniej, bodajze w latach 80-tych, w liceum jeszcze nie mialam - tu Ignac okazal sie bardziej zaradny, ale tylko pod tym jednym wzgledem
                      • lord_vmordevol Re: Znowu finansowo 24.03.16, 13:36
                        verdana napisała:

                        > ( babcia mojej ko
                        > leżanki, dziecka w tej samej sytuacji rodzinnej z oszczędności gotowała).

                        No tak, dziecka w tej samej sytuacji nie rokują, to ino ugotować warto, coby się do czegoś przydały.
                        • verdana Re: Znowu finansowo 24.03.16, 14:10
                          Dziecko było straszne, wiec babcia pewnie miała ochotę:) Przypominam, że byłam jedynaczką, słodycze były (bo dziadek był dyrektorem Wedla), ale pamiętam również, że dziadkowie rodzicom dawali kasę, aby w ogóle były jakieś wakacje. Mimo tego,z ę rodzice dorabiali. Do kina chodziłam na poranki - czasami - i to było wielkie święto. Kawa też raczej nie do dostania była, ale nie z przyczyn finansowych. W domu było "kilka niezbędnych sprzętów" , a na przykład na lustro do przedpokoju nie starczało kasy wiele lat. Telewizor był wcześnie, bo mama bardzo chciała. Imprezy dziecięce też były, pamiętam papierowe czapki z bibuły i łańcuchy z kapsli od butelek. Nie mylmy dwóch rzeczy - braku dbałości o dzieci (zero wychodzenia w ciekawe miejsca, zero imprez towarzyskich) i braku kasy.
                          • lord_vmordevol Re: Znowu finansowo 24.03.16, 14:57
                            verdana napisała:

                            > owych. W domu było "kilka niezbędnych sprzętów" , a na przykład na lustro do pr
                            > zedpokoju nie starczało kasy wiele lat. Telewizor był wcześnie, bo mama bardzo

                            E, ja od kilku lat nie mam lustra w przedpokoju, jestem już dawno na etapie "trzeba by kupić lustro" i to wcale nie z biedy :-)

                          • verdana Re: Znowu finansowo 24.03.16, 15:10
                            Ja jestem na etapie"Trzeba by wymienić półkę gierkowską i szafę z której wypadają drzwi", takoż nie z biedy. Ale na lustro kasy nie było.
                          • vi_san Re: Znowu finansowo 24.03.16, 15:16
                            Verdano, ja nieco młodsza, ale słodycze widywałam nie tylko "w gościach" a nikt z "moich" nie był dyrektorem Wedla! Oboje rodzice to byli nauczyciele, a więc nie dyrektorzy z Bóg wie jakimi dochodami - do teatru na poranki chodziłyśmy i ja i siostra regularnie, w domu było niezamożnie, ale jedzenia nie brakowało i nie był to jedynie i wyłącznie chleb z dżemem! Wierzę, że Borejkom, przy czwórce dzieci [a nie dwojgu, jak moi rodzice] mogło być gorzej, biedniej, ale nie przesadzaj! Na wakacje jeździłyśmy co roku, początkowo na wieś "do gospodarza", albo do rodziny [nie, nie "na gębę", a rodzice w jakiś sposób finansowali nasz pobyt!], potem były obozy, kolonie itp. Dom był umeblowany skromnie, ale ze wszystkimi niezbędnymi meblami [oraz kilkoma zbędnymi], do tego zapchany książkami. A mimo to - BIEDY nie było!
                            • tt-tka Re: Znowu finansowo 24.03.16, 15:46
                              vi_san napisała:

                              Wierzę, że Borejkom, przy czwórc
                              > e dzieci [a nie dwojgu, jak moi rodzice] mogło być gorzej, biedniej,

                              tak tylko delikatnie przypomne, ze w watku mowa o kalamburce do roku 1970, kiedy borejki tez maja tylko dwojke - Gabona i Ide
                              • verdana Re: Znowu finansowo 24.03.16, 19:55
                                Ale gdzie tam jest mówione, ze dzieci nigdzie nie chodziły? Przypominam także, że bieda brała sie mi.in z nadmiernego kupowania książek. I że normalne, niebiedne życie za Gomułki było dosyć przaśne i ubogie. Granica 1970 roku jest wręcz dramatyczna.
                                • iwoniaw Re: Znowu finansowo 24.03.16, 20:02
                                  Granica granicą, ale faktem jest, że Mila pokazana jest jako zabiedzona, odstająca wyglądem, a jej gospodarstwo ogarnięciem i zamożnością choćby od Felicji, nie w oczach kogoś z innego systemu walutowego, lecz samej Gizeli, która także przecież żyła w tych samych realiach, a porównania z życiem zamożnym i spokojnym nie miała nawet sprzed wojny, a wręcz przeciwnie.
                                  • verdana Re: Znowu finansowo 25.03.16, 09:21
                                    Bo jak wiemy z dalszych tomów, mąż faktycznie zachowywał się jak uzależniony - wszystkie nadwyżki kasy szły na książki. Jesli dla dzieci nie było czekolady, tylko nowy tom czegokolwiek, to na ubrania Mili nie było tym bardziej.
                                    • rudziaczeq Re: Znowu finansowo 08.04.16, 22:04
                                      Na ubrania dla dzieci podobnie,skoro Gaba miała wszystkiego trzy na krzyż. A reszta dziewcząt pewnie po niej te ubrania dziedziczyla
                                      • tt-tka Re: Znowu finansowo 08.04.16, 22:21
                                        rudziaczeq napisał(a):

                                        > Na ubrania dla dzieci podobnie,skoro Gaba miała wszystkiego trzy na krzyż. A re
                                        > szta dziewcząt pewnie po niej te ubrania dziedziczyla

                                        gaba miala wszystkiego trzy na krzyz w Pulpecji :-), zreszta w kwiecie kalafiora tez, a ja pisze o kalamburce do roku 1970. Kiedy to borejkowie maja trzy pensje, dwie Ignacowe (plus honorartia za publikacje) i jedna Milicyjna, na panstwowej jeszcze wtedy posadzie, nie chalupnicza. I tylko dwoje dzieci. I stala pomoc materialna Gizeli
    • ssssen Re: Znowu finansowo 24.03.16, 10:11
      Zupełnie się nie zgadzam z tym "bieda aż piszczy", mocno przesadziłaś. To że nie kupują słodyczy nie oznacza że są biedni.
      • tt-tka Re: Znowu finansowo 24.03.16, 10:29
        ssssen napisał:

        > Zupełnie się nie zgadzam z tym "bieda aż piszczy", mocno przesadziłaś. To że ni
        > e kupują słodyczy nie oznacza że są biedni.

        Ale ja mowie o kalamburce i latach do roku 1970, nie o KK ! przeczytaj - o ile chcesz, zmuszac nie bede, bo to powinno byc karalne :-) - i zauwaz, jak TAM opisany jest zywot borejkow, zaledwie dwudzietnych, pracujacych na w sumie trzech etatach i stale korzystajacych z pomocy (rzeczowej) Gizeli !
      • agnieszka_azj Re: Znowu finansowo 24.03.16, 10:34
        Poza tym w PRL poziom życia mniej zależał od zarobków a bardziej od takiej ogólnej zaradności, umiejętności zorganizowania różnych rzeczy.
        Moi rodzice zarabiali nieźle, ale mieszkaliśmy na blokowisku na peryferiach, a mama pracowała na drugich peryferiach Warszawy i w drodze do pracy nie przejeżdżała przez centrum. Miałam koleżankę, której mama nie pracowała a mieszkali w Śródmieściu. Jej mama codziennie robiła obchód najważniejszych sklepów z Domami "Centrum" i zawsze była tam, gdzie coś akurat "rzucili". Dlatego ta koleżanka była zdecydowanie lepiej ubrana ode mnie, bo my po zakupy ciuchowe ruszaliśmy do miasta, kiedy rodzice byli już po pracy.
        • tt-tka Re: Znowu finansowo 24.03.16, 10:45
          Agnieszko, ale Ty (i Yvi) piszecie o latach pozniejszych, 70-tych (domy Centrum), a ja ciagle o okresie gomulkowskiej "malej stabilizacji" - wtedy na podoredziu byla zaradna Gizela, bufet albo kantyna w zakladzie produkcyjnym (praca Mili), no i sytuacja rodzinna i zarobkowa borejkow zupelnie inna niz w pozniejszym okresie
          • agnieszka_azj Re: Znowu finansowo 24.03.16, 11:18
            Ale w latach sześćdziesiątych matka pracująca z dwójką dzieci też wcale nie miała lekko i zaradność w organizowaniu życia też była potrzebna. I pomoc Gizeli, które w końcu była faktyczną rodziną Mili, odbieram jak coś zupełnie naturalnego - wtedy życie tak wyglądało, że trzeba było się nawzajem wspierać.
            Z "Kalamburki" pamiętam jednak, że (a widzimy to oczyma Gizeli, do której standardów jeśli chodzi o porządek i organizację ja nie podejmuję się doskakiwać ;-) dom Borejków opisywany jest jako skromny (czyli tak jak żyła większość Polaków), nieco bałaganiarski (jak na Wielkopolskę ;-) ale pełen miłości i ciepły.
            • tt-tka Re: Znowu finansowo 24.03.16, 11:34
              Balaganiarski i pelen ciepla (wzajemnego, juz niekoniecznie wobec osob z zewnatrz, vide Gizela), ale biedniejszy, sporo, niz powinien byc wobec podwojnej pracy Ignaca i etatu Mili. Lodowka wygrana, telewizor - prezent, meble od Kazia Traka, a Mila w oczach Gizeli i w porownaniu np z Fela jest mizerna, zle odzywiona, kiepsko ubrana, ogolnie i w szczegolach wrazenie bidy, a nie skromnego standardu.
              • lord_vmordevol Re: Znowu finansowo 24.03.16, 13:40
                tt-tka napisała:

                > Balaganiarski i pelen ciepla (wzajemnego, juz niekoniecznie wobec osob z zewnat
                > rz, vide Gizela), ale biedniejszy, sporo, niz powinien byc wobec podwojnej prac
                > y Ignaca i etatu Mili. Lodowka wygrana, telewizor - prezent, meble od Kazia Tra

                Akurat telewizor to w latach sześćdziesiątych nie było jeszcze takie znowu powszechne dobro, a i z lodówką mogło być różnie. Więc tego może nie być w sposób naturalny, tak jak nie każdy ma teraz zmywarkę i o ubóstwie to nie świadczy.
                • tt-tka Re: Znowu finansowo 24.03.16, 13:53
                  lord_vmordevol napisała:

                  >
                  > Akurat telewizor to w latach sześćdziesiątych nie było jeszcze takie znowu pows
                  > zechne dobro, a i z lodówką mogło być różnie. Więc tego może nie być w sposób n
                  > aturalny, tak jak nie każdy ma teraz zmywarkę i o ubóstwie to nie świadczy.

                  Jasne - szlo mi o to, ze cokolwiek jest drozszego w domu, pochodzi z darow lub wygranej, wiec nie ma wytlumaczenia typu "wyprulismy sie, ewentualnie splacamy raty za telewizor, (lodowke), wiec trzeba pooszczedzac"; u Ozogowskiej na przyklad, opisujacej ten sam okres, lata 60-te (i pozne 50-te), sa bardzo realistyczne sceny, kiedy kupuje sie dziecku plecak, ale wtedy tata sobie nowych butow nie kupi , tylko podzeluje stare, albo mama przerobi sukienke zamiast sprawic sobie nowa (rodzina robotnicza) - i to kupuje bez zastrzezen.
                  • verdana Re: Znowu finansowo 24.03.16, 14:12
                    Raczej wtedy mało kto kupował na raty. I zwracam uwagę, ze były to czasy , gdy sporo rodzin robotniczych miało większe dochody niz inteligencja - zależało to od zawodu. A zawód bibliotekarza to jeden z najgorzej opłacanych zawodów...
                    • tt-tka Re: Znowu finansowo 24.03.16, 14:49
                      Ale Ignac byl bibliotekoznawca, nie bibliotekarzem, pracownikiem naukowym. I wykladowca uniwersyteckim, wedle kalamburki, i autorem podrecznikow. Zarabial pewnie mniej od gornika dolowego, ale czy od robotnika fabrycznego z odziezowki, w to watpie.

                      U nas slodycze sie kupowalo, choc nikt z rodziny w Wedlu nie pracowal, i u kolezanek tez. Luksus to byly cytrusy, trudne do udobycia, nie baton czy ciastko - ilez cukierenek bylo w mojej okolicy, nowe osiedle ! I kawe mozna bylo kupic nie tylko w Delikatesach.
                      Brak dbalosci o dzieci to nie tylko brak rozrywek, ale i zywienie, sport, rekreacja. Znaczy ich brak. A u borejkow te nedzne kanapki i ciagle siedzenie dziewczynek w domu wyraziscie jest powiazane z brakiem pieniedzy - braku troski MM w zyciu by swojej Mili nie przypisala przeciez !
                      • verdana Re: Znowu finansowo 24.03.16, 15:13
                        Pracownicy naukowi - asystenci - zarabiali grosze. Kawa bywała, ale rzadko, bo Gomułka był osobistym przeciwnikiem tego napoju. I gdzie jest mowa, ze dziewczynki nigdzie nie wychodziły nigdzie? Przecież nie wszystko sie opisuje...
                        Mój mąż do dziś wspomina, że w jego domu (takze inteligenckim) masło było tylko dla dzieci.
                        • tt-tka Re: Znowu finansowo 24.03.16, 15:35
                          verdana napisała:

                          > Pracownicy naukowi - asystenci - zarabiali grosze.

                          Ale Ignac pracuje na DWOCH etatach. I pisze podreczniki, honoraria autorskie pobiera. I Mila wtedy pracuje na etacie. Grosz do grosza...

                          Kawa bywała, ale rzadko, bo
                          > Gomułka był osobistym przeciwnikiem tego napoju.

                          Dziwne...od siodmego roku zycia ganialam po zakupy i nie pamietam klopotow z nabyciem. Lubilam chodzic po kawe, bo wtedy sprzedawali ziarnista i mello sie w sklepie (o, mlynka do kawy tez jeszcze wtedy nie mielismy), ten oszalamiajacy zapach do dzis mam w nozdrzach.

                          I gdzie jest mowa, ze dziewc
                          > zynki nigdzie nie wychodziły nigdzie? Przecież nie wszystko sie opisuje...

                          Ale ile razy jestesmy u Borejkow, dziewczynki sa w domu. Jedyne wzmiankowane wyjscia, ktore sobie przypominam, to Gaby z Gizela do kosciola ze swieconym. Z rozrywek dziewczynek wspomina sie wylacznie programy telewizyjne.
                          Fakt, placze sie po mieszkaniu dzieciecy rowerek, oddajmy sprawiedliwosc. Ale nic wiecej. W stosach papierow nie ma programow teatralnych, pamiatek z imprezy nawet z okazji dnia dziecka, zadnych biletow kinowych czy z wycieczki, a akurat ten smietnik jest szczegolowo opisany

                          > Mój mąż do dziś wspomina, że w jego domu (takze inteligenckim) masło było tylko
                          > dla dzieci.

                          Hm, w moim jak bylo, to dla wszystkich, ale kazdemu wedle woli. oprocz masla pamietam tez margaryne czekoladowa - smakowala mnie wiecej jak Nougat Creme dzisiejsze - i ja Mama wydzielala, bo bylam w stanie zezrec pol kostki od razu. A w osiedlowej budce z zielenina i roznosciami, do ktorej wszystkie dzieciaki byly posylane po kiszona kapuste, byly male czekoladki z Szarikiem, cieple lody (taka pianka w waflu) i to za grosze. Guma z Donaldem byla sporo drozsza.
                          • verdana Re: Znowu finansowo 24.03.16, 19:59
                            Za Gomułki ganiałaś, czy po roku 1970? I jest jasne, że jeśli akcja jest w domu, to dziewczynki sa w domu. Nie opisuje sie teatru, kina, ani wizyt u koleżanek, bo książka jest o życiu rodzinnym, a nie o zajęciach każdego z dzieci. W szkole też nic sie nie dzieje, a nie wątpię, ze Borejkówny do szkoły chodziły. Podobnie jak starzy Borejkowie zapewne uprawiali seks, a o tym też ani słowa. Mam wrażenie, ze to już jest czepianie się. Książka - żadna książka - nie opisuje wszystkich potencjalnych aktywności bohaterów, a koncentruje sie tylko na wybranych aspektach.
                            • tt-tka Re: Znowu finansowo 25.03.16, 01:05
                              Za Gomulki ganialam, caly czas pisze o latach 60-tych
                              I moje wspomnienia - jednej z dwoch corek pary inteligentow na starcie zycia i z bardzo skromnym wowczas dorobkiem - kloca mi sie z tym, jak przedstawione jest zycie borejkow w tychze latach 60-tych, bo ich poziom zycia przy trzech etatach, honorariach autorskich i tylko dwojgu dzieciach nie mial imho prawa byc na tak nedznym poziomie, zwlaszcza ze caly czas korzystaja dodatkowo ze wsparcia Gizeli
                              • verdana Re: Znowu finansowo 25.03.16, 09:23
                                Ale tam nie ma opisanej żadnej szczególnej biedy tylko Mila, która programowo o siebie nie dbała. I dom, o który się także nie dba szczególnie. Jakoś bardzo to rozumiem, jako posiadaczka mebli z wczesnego Gierka i osoba, która u fryzjera była kilka razy w życu, a i to nie przed własnym ślubem...
              • agnieszka_azj Re: Znowu finansowo 24.03.16, 22:59
                tt-tka napisała:

                > Balaganiarski i pelen ciepla (wzajemnego, juz niekoniecznie wobec osob z zewnat
                > rz, vide Gizela), ale biedniejszy, sporo, niz powinien byc wobec podwojnej prac
                > y Ignaca i etatu Mili. Lodowka wygrana, telewizor - prezent, meble od Kazia Tra
                > ka,

                Przecież dom, w którym żyje czteroosobowa rodzina to nie tylko lodówka, telewizor i łóżka piętrowe dla dzieci (które notabene pojawiły się jak dziewczynki były już cztery) - naprawdę MM powinna wymieniać każdą patelnię i krzesło, które Borejkowie kupili za własne pieniądze ???

                a Mila w oczach Gizeli i w porownaniu np z Fela jest mizerna, zle odzywiona
                > , kiepsko ubrana, ogolnie i w szczegolach wrazenie bidy, a nie skromnego standa
                > rdu.

                W porównaniu z Felą Mila od zawsze była mniej efektowna, drobniejsza, szczuplejsza i przywiązująca mniejsza wagę do modnego ubioru.
                Ubieranie się wtedy było też kwestią, która bardziej od pieniędzy wymagała czasu i zaangażowania. Teraz idziemy do sklepu i wybieramy spośród masy rzeczy, które wiszą a wieszakach to, co nam pasuje. Płacimy i już. Wtedy trzeba było: przemyśleć dokładnie, co się chce i z jakiego materiału, kupić ten materiał (i dodatki typu: zamki czy guziki), iść do krawcowej, omówić krój, fason itd, potem odbyć parę miar i wreszcie miało się sukienkę. Fela to lubiła, a Mila nie (i ja ja doskonale rozumiem). Miała ciekawsze zajęcia.

                Poza tym w "Kalamburce" widzimy ją w tym czasie oczami Gizeli, która troszczy się o nią jak o córkę (choć nie potrafi tego okazać), martwi się, ale też jest wobec niej bardziej krytyczna niż wobec obcej osoby, albo oczyma Feli, która ma wobec Mili kompleksy, więc się dowartościowywała jak mogła ;-)
                • azw2 Re: Znowu finansowo 25.03.16, 09:19
                  Dokładnie. Przede wszystkim mniej zwracająca uwagę na wygląd zewnętrzny. Wtedy - nawet jeśli się zarabia krocie jest się postrzeganym gorzej przez otoczenie i to obowiązywało wtedy i teraz ( o wiele bardziej ). O ile jestem w stanie mieć wiele uwag do Mili to do jej niesfornego i niedbałego uczesania ( nie każda kobieta spędza godzinę nad fryzurą ) i do niedopracowanego ubrania będącego kosztem innych zajęć szczególnie jeśli jest to apokryficzne pisanie sztuk teatralnych podchodzę z pełnym zrozumieniem bo dla mnie osobiście każda minuta spędzona nadprogramowo nad zastanawianiem się "w co się ubrać" jest stracona. Ale większość kobiet tak nie ma i to może nie być zrozumiałe w ogóle.
                  • iskrzy_54 Re: Znowu finansowo 26.03.16, 00:23
                    sama jestem abnegatem jeśli chodzi o wygląd zewnetrzny, uważam, że ubranie jest dla człowieka a nie człowiek dla ubrania, ale uważam, że są okazje, kiedy trzeba zadbać o wygląd - ze wzgledu na uczucia innych ludzi - na pogrzeb nie włożę czerwonej sukienki (nawet gdybym takową posiadała) a na własny ślub lub ślub córki poszłabym raczej porządnie uczesana. Zawsze się zastanawiałam dlaczego Mila nie chciała sukni z kuponu jedwabiu francuskiego uszytej przez Gizelę, ja bym chciała.
                    • azw2 Re: Znowu finansowo 27.03.16, 19:33
                      no to nie jesteś abnegatem (ką ) tak do końca :) Ale ja mam wrażenie - nie chce mi się teraz szukać że "do ludzi" Mila też nie chodziła obszarpana i w przypadku imprez większych ubrana jakoś nieodpowiednio. Po prostu to wszystko było niedopracowane i raczej nie najnowszej mody bo jeśli się wcale nie myśli o tym na codzień to od święta jest jeszcze gorzej i bardzo często taka osoba wygląda dużo gorzej bo jest "przebrana", bo kupuje coś co jej nie pasuje, w czym z daleka widać ze czuje się źle. A jeśli chodzi np o włosy to ja pójdę na ślub uczesana no i podstrzyżona ale co z tego kiedy moje włosy i tak w zależności od pogody, nastroju, stanu mojego zdrowia np będą żyć swoim życiem a nie zamierzam ( nawet kosztem dobrego samopoczucia obecnych ) ładować tony lakieru i żelu bo ja będę się czuła bardzo źle. I przyznam się że mnie okrutnie denerwowały uwagi "a może coś zrób z tymi włosami żeby się tak na wszystkie strony nie kręciły bo to źle wygląda". Bardzo staram się nie oceniać ludzi ani po ubiorze ani po uczesaniu -nie zawsze mi się to udaje i lecę stereotypem ale się staram. Jeśli chodzi o krepon to Mila miała po prostu fazę buntu do mieszczańskiej bądź co bądź Gizeli i chciała w tym ważnym dniu decydować o tym w czym pójdzie - sama. A co jest dziwnego w tym? Znałam wiele panien młodych które uległy namowom ( i kasie ) rodziców i do ślubu szła beza podczas kiedy chciała iść zwiewna nimfa albo na odwrót. Akurat to dla mnie wiarygodny psychologicznie kawałek.
                    • verdana Re: Znowu finansowo 31.03.16, 22:50
                      A ja poszłam na ślub w warkoczu, zaplecionym osobiście. Na kościelny w rozpuszczonych włosach. Bez fryzjera. Bez spinek. Bez lakieru. Jakoś nie czułam, że winnam się uczesać:)
                • molly_bloom Re: Znowu finansowo 11.04.16, 11:26
                  No a to nie jest jednak tak, że po prostu Józeczkowie są opisani jako ci pragmatyczni i rozsądni, przywiązujący wagę do dóbr doczesnych, a Ignacowie jako pięknoduchy. Kwestia tego minimalizmu właśnie. Hm? I to nie ma tak wiele wspólnego z zasobnością portfela jako taką.
    • vilez Re: Znowu finansowo 31.03.16, 18:22
      TT-tka, widać, zę nie żyłaś w PRL. Życie było bardzo drogie. Bardzo.
      Tutaj więcej: wyborcza.pl/1,75248,2474188.html
      • vilez Re: Znowu finansowo 31.03.16, 18:25
        upsss... doczytałam, że żyłaś. To nie rozumiem, czego nie rozumiesz ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka