Dodaj do ulubionych

Asperger w klanie

01.01.17, 19:31
Prostym wytłumaczeniem wielu dziwnych zachowań członków klanu: dziadka, Igiego juniora, Natalii, może też Laury byłby zespół Aspergera. Igi junior to 100% Aspi.
Specyficzne zainteresowania, trudności w kontaktach społecznych, wstręt do wielu potraw itd.MM wyszło to chyba całkowicie nieświadomie ale pasuje jak ulał.
Obserwuj wątek
    • bupu Re: Asperger w klanie 01.01.17, 19:38
      Ja bym przede wszystkim umieściła na spektrum autystycznym Łusię, zafiksowaną na gramatyce w sposób ponadprzeciętny, wpadającą co chwilę w niepohamowany słowotok i obłąkańczo dbającą o poprawność.
      • ogz Re: Asperger w klanie 01.01.17, 19:46
        Słabiej znam to najnajnowsze pokolenie ale pasuje. Tata Igiego juniora też. Może z tego powodu mają takie słabe kontakty z innymi/normalnymi ludźmi.
        Brak znajomych, przyjaciół, bo to jest aż dziwne.
        • piotr7777 o tym już chyba było 02.01.17, 08:16
          Głównie w wypadku Łucji. Była na ten temat dyskusja i stanęło na tym, że nie jest to Asperger/za mało danych by tak przyjąć.
          Potem zła m na tej podstawie zbudowała fanfik gdzie obsadziła jedną z pozytywnych (według MM) postaci w roli pedofila a Łusię w roli ofiary, ale zdaje się, że ta sama forumowiczka w codziennych dyskusjach tak nie uważa.
          • zla.m Re: o tym już chyba było 02.01.17, 22:03
            Zgadza się - nie uważam. Mamy za mało przesłanek oraz za dużo pokazanych zaniedbań rodzicielskich, żeby z czystym sumieniem diagnozować. Już nie mówiąc o tym, że taki wysyp aspich przeczy statystyce. Natalia jest po prostu nieśmiała i introwertyczna, Ignacy senior jako człowiek młody i w średnim wieku zachowuje się w normie, nie ma kłopotów z kontaktami społecznymi (np. w KK podczas wizyty nauczycieli od razu czuje nić porozumienia z Dmuchem), po prostu czasem woli poczytać niż pójść na imprezę. Rozumiem go. A Ignacy młody jest od dzieciństwa przez rodzinę konsekwentnie chowany na dziwaka i biorąc pod uwagę ich wysiłki - radzi sobie świetnie. Podrywa Czekoladkę, Madzię, Agnieszkę. Nie ma przyjaciół z winy rodziny i swojej, a nie przez zaburzenia. Asperger Laury to w ogóle śmiech na sali.

            Dodatkowo asperger to nie tylko "mrukowatość i zainteresowania", to bywa dość poważne zaburzenie, problemy z wyjściem z domu, szkołą, pracą itp. Nie stwierdzono.
            • ssssen Re: o tym już chyba było 05.01.17, 12:38
              "Już nie mówiąc o tym, że taki wysyp aspich przeczy statystyce. " - wysyp bliźniąt u MM tez przeczy statystyce ;)
              • iskrzy_54 Re: o tym już chyba było 10.01.17, 09:17
                "Już nie mówiąc o tym, że taki wysyp aspich przeczy statystyce. " - wysyp bliźniąt u MM tez przeczy statystyce ;)

                Hej, jaki wysyp? Raptem dwie pary, czy coś przeoczyłam? Moje dziecko ma kuzynki bliźniaczki od strony ojca i bliźnięta (kuzyna z kuzynką) od mojej strony. Parę lat temu mieliśmy w jednym roczniku 2 pary identycznych, 2 pary chłopca i dziewczynkę, oraz 2 dziewczynki nieidentyczne. Chyba bardziej na bakier ze statystyką w Jeżywersum są proporcje samotnych ojców do samotnych matek?
                • ssssen Re: o tym już chyba było 10.01.17, 09:49
                  A jakie dwie pary według ciebie? Oj, sporo więcej - licz też drugoplanowych bliźniaków ;)
                  • iskrzy_54 Re: o tym już chyba było 10.01.17, 09:57
                    Maria i Magdalena oraz Piotr i Paweł, kto jeszcze oprócz Burczykowskich (w innym pokoleniu)?
                    • ssssen Re: o tym już chyba było 10.01.17, 12:23
                      Musiałbym przegrzebać Jeżycjadę od początku :(. Pamiętam tylko niejednokrotnie odnoszone wrażenie "znów bliźniacy?!" ;)
                      • tt-tka Re: o tym już chyba było 10.01.17, 12:53
                        ssssen napisał:

                        > Musiałbym przegrzebać Jeżycjadę od początku :(. Pamiętam tylko niejednokrotnie
                        > odnoszone wrażenie "znów bliźniacy?!" ;)

                        Bo oni - Zeromscy mysle - sa bardzo ekspansywni i wszedzie ich pelno. Placza sie po wydarzeniach, czy trzeba, czy nie trzeba. Moze stad to wrazenie :)

                        • iskrzy_54 Re: o tym już chyba było 10.01.17, 21:32
                          Placza sie po wydarzeniach, czy trzeba, czy nie trzeba. Moze stad to wrazenie :)

                          Faktycznie - są w Noelce, potem w CR, w CP (w dużej dawce) i w Sprężynie (bez obrazka na szczęście).
            • mirjanaa Re: o tym już chyba było 09.01.18, 13:15
              Młody Ignacy to klasyczny Aspi. Wyalienowany, wycofany, mający problemy w kontaktach społecznych. Podrywanie koleżanek średnio mu wychodzi, a rozmowy jakie toczy z Agnieszką... no pliiiz. Który młody człowiek tak rozmawia z rówieśniczką? Chyba, że właśnie aspergerowiec, żyjący we własnym świecie, tworzący sobie szereg skomplikowanych wyobrażeń, nie umiejący używać obiegowego slangu, stosujący słownictwo encyklopedyczne, jako że obcuje chętniej z książkami, niż z ludźmi.

              Nie wydaje mi się, aby Ignasiowe zachowania były skutkiem jakichś konkretnych, celowych działań wychowawczych. Raczej po prostu wszyscy przyzwyczaili się do jego dziwactw i przestali je zauważać. Nadmierne tendencje do "geniuszostwa" to, w oczach Borejków, powód do dumy (czytanie książek przekraczających poziomem percepcję zwykłego dzieciaka, itp.). Inne objawy są w sposób skandaliczny bagatelizowane lub obśmiewane. Niechęć do pewnego rodzaju potraw (fobia względem makrogamet kurzęcych), paniczny strach przed insektami, w ogóle obrzydzenie odczuwane wobec naturaliów, ukazane są, li i jedynie, jako rodzinny folklor. Tymczasem są to klasyczne zachowania Aspich. Podejrzewam, że MM musiała obserwować w rodzinie dzieciaka z tym zaburzeniem, tylko być może nie ma bladego pojęcia, że coś takiego w ogóle istnieje, ma swoją nazwę, jest diagnozowane i wymaga pomocy - rehabilitacji, terapii. Skądinąd opisywane przez nią zachowania są niemalże podręcznikowe, tylko źle zinterpretowane odautorsko. Dlatego Ignaś to miągwa, z którego można najwyżej się ponabijać, względnie wyleczyć z miągwatości przy pomocy treningu pięściowego (Józin). Wydaje mi się to przygnębiające, ponieważ w ten sposób autorka utrwala nieprofesjonalne postawy wychowawcze. Istne średniowiecze!

              Rodzina Borejków, widząc, jak Ignacy różni się swoimi reakcjami i zachowaniami od reszty dzieciaków w kołchozie, powinna zacząć dociekać, czy wszystko jest w porządku. Nie pozwolić kuzynowi okładać Ignasia pięściami, to jest chyba najsmutniejsze, bo w realu dzieci aspergerowe też są często ofiarami agresji, niezrozumienia, kpin, co jeszcze bardziej popycha je do zamknięcia w swoim hermetycznym universum.

              Wątek dziecka ze spektrum autyzmu (przypadek jednoznacznie zdiagnozowany) mógłby pełnić w fabule ciekawą funkcję. Można byłoby na przykład pokazać to z perspektywy życia szkolnego, relacji z rówieśnikami, przy okazji przemycić dużo dydaktyzmu (tolerancja, itp.) My natomiast mamy zwykłe przejście do porządku dziennego, na zasadzie "ten typ tak ma", ewentualnie temacik do rodzinnych komentarzy. Zero empatii i prawdziwego zaangażowania, a postępowanie rodziców sprzeczne całkowicie z jakąkolwiek wiedzą na temat aspergerowców. No, ale w końcu MM idealizuje takie przaśne, prymitywne wychowanie oparte na chaosie, tumiwisizmie i sporadycznych akcjach typu umoralniające pogadanki. Nie wyobrażam sobie w tej rodzinie chociażby regularnego wożenia Ignasia np. na terapię integracji sensorycznej, albo trening umiejętności społecznych. Bo to już jest sprzeczne z wizerunkiem geniusza-ekscentryka. Poza tym Gabrysia walcząca np. o klasę integracyjną dla syna? Obowiązkowa, pilnująca? Dom, w którym są jasne, czytelne zasady, wszystko poukładane, usystematyzowane, przewidywalne? W przypadku Borejczego pseudospontanu - utopia. To, że Ignaś nie ma na przykład bliskiego kolegi, kumpli od wspólnego grania na kompie czy kopania piłki - nikogo nie martwi. To cały świat naokoło jest buraczano-wieśniacki i nie ma co podejmować wysiłków, aby dziecko nauczyło się wchodzić w podstawowe interakcje społeczne. Zresztą, nadmiar wiedzy i emancypacji w zakresie wychowywania dzieci - zdecydowanie szkodzi. Jedyną osobą, która zajmowała się profesjonalnie psychologią i pedagogiką, w Jeżycjadzie była Ewa Jedwabińska. Generalnie ukazana nieciekawie, jako osoba pełna mądrych teorii i nieradząca sobie w życiu z ich zastosowaniem. Zimna, niepewna, niezrównoważona matka... Tak więc psychologia, pedagogika są be. Wystarczy (dla kontrastu) borejczość, kluski, karteczki na lodówce, a coś takiego jak chociażby wspomniany Zespół Aspergera, nie istnieje. Na pewno nie istnieje w świadomości tej rodziny. A przecież ktoś mógłby coś takiego w odniesieniu do Ignasia, dyskretnie zasugerować. Tylko kto miałby tam być wystarczająco światły, przy takim wsobnym chowie? Borejkowie nie mają znajomych przyjaciół, dzieci nie chodzą na kółka zainteresowań. Niby wszyscy żyją na kupie, ale przypomina mi to bardziej gnieżdżenie się stada lisów i lisiąt w norze, niż prawdziwe życie rodzinne.

              A wiecie, co mi przyszło do głowy? Pofantazjowałam trochę i wykoncypowałam sobie, że świetnym rozwiązaniem fabularnym byłoby, gdyby np. Ignaś miał zdiagnozowany ten Zespół Aspergera i chodził np. na terapię do Aurelii. Pasuje mi do tej dziewczyny np. prowadzenie terapii ruchowej, artystycznej, muzycznej, czy innej tego typu... Jest to osoba delikatna, wrażliwa, wyciszona - nadawałaby się świetnie do pracy z autystykami.

              A tak w ogóle to witam wszystkich, jestem tu nowa, ale mam nadzieję, że się zadomowię :)
            • reveiled Re: o tym już chyba było 10.01.18, 10:37
              Zgadzam sie, ze mamy za malo danych, natomiast ze taki wysyp aspich przeczy statystyce... Ogolnie niby tak, ale w jednej rodzinie niekoniecznie. Pracowalam duzo z dziecmi z autyzmem i aspergerem, i prawie zawsze w rodzinie jest wiecej osob jesli nie z pelnym autyzmem/aspergerem, to z podobnymi cechami, zachowaniami, itp. JESLI przyjelibysmy ze Ignacy Senior ma aspergera (chociaz ja tak nie uwazam, to nie dziwilby mnie asperger u jego corki i wnukow). A Grzegorz (chociaz to juz dla mnie absurd, ale jesli...) - no coz, czesto powielamy wzorce z domu rodzinnego i corka wychodzi za kogos podobnego do ojca...
      • zla.m Re: Asperger w klanie 04.01.17, 22:08
        Wiesz co, też o tym myślałam, ale potem mi się pomyślało tak: Łusia jako dziecko była bardzo zwyczajna, ciekawa świata, dziecinna, zainteresowania i gust miała na swoim poziomie (te liczne plastikowe kwiatki we włosach). Ale jej rodzina wzmacnia właśnie takie "sawanckie" zachowania (i to w znaczeniu raczej chorobowym niż tym pozytywnym, wiedzowym) - dziecko otrzymuje uwagę i poklask, gdy popisuje się encyklopedyczną wiedzą, a nie gdy np. tańczy, skacze, bawi się z innymi dziećmi, zrobi sobie fryzurkę, głaszcze psa. No to dzieciak się na takie zachowania ukierunkowuje, a kończy się smutno, starą maleńką, przemądrzałą, irytującą i pozbawioną przyjaciół.
    • gat45 Re: Asperger w klanie 02.01.17, 09:08
      Przeczytało mi się "Asperger w kolanie" i wielkie zdumienie ogarnęło umysł mój....
      Ale nawet nie za bardzo się zdziwiłam, bom się już przyzwyczaiła do nadmiernego szafowania terminami psychologicznymi z pogranicza normy. Dzisiaj już nie ma mruków czy milczków, są od razu autyści.
      • ogz Re: Asperger w klanie 02.01.17, 11:14
        Diagnostyka idzie do przodu.
        • gat45 Re: Asperger w klanie 02.01.17, 11:23
          Wcale nie jestem pewna, czy to dobrze. A już szczególnie, kiedy się ją uprawia po dyletancku. Obawiam się, że w najlepszym przypadku przynosi tyle strat, co zysków. Bilans - zero :)
          • ogz Re: Asperger w klanie 02.01.17, 15:17
            ???
          • pi.asia Re: Asperger w klanie 02.01.17, 16:07
            gat45 napisała:

            > Wcale nie jestem pewna, czy to dobrze. A już szczególnie, kiedy się ją uprawia
            > po dyletancku. Obawiam się, że w najlepszym przypadku przynosi tyle strat, co z
            > ysków. Bilans - zero :)

            Jestem z pokolenia urodzonego w latach 60-ych. W mojej klasie było ze dwóch-trzech uczniów mających problemy z ortografią, ale kolejne dyktanda, ćwiczenia, własnoręcznie tworzone i ilustrowane słowniczki pomogły im zapamiętać podstawowe zasady. A teraz, jak czytam że 20% dzieci ma dysortografię i w związku z tym wolno im pisać z błędami to zgroza mnie ogarnia. Uważam jak gat45, że często nadużywa się diagnostyki by usprawiedliwić lenistwo czy ewidentne błędy wychowawcze.
            Łusia - ona nie ma koleżanek, nie zna innych rozrywek niż czytanie. To Asperger czy krótkowzroczność i lenistwo Idy i Babi?
            Józinek - przemocowiec. ADHD czy brak reakcji rodziców i dziadków na zachowanie dziecka?

            Ida raz powiedziała synowi "nie bij kuzyna!", a jej słowa zostały okraszone odautorskim tekstem "w ten sposób przypomniała synkowi, co jest jego ulubioną rozrywką". W tym fragmencie MM dokładnie przedstawiła swoje stanowisko: udajemy że nic się nie dzieje, nie mówimy o problemie, bo to przypominanie, zamieciemy pod dywan, nie zwracamy uwagi, może samo się rozwiąże, ale cicho sza.
            • bupu Re: Asperger w klanie 02.01.17, 18:04
              pi.asia napisała:

              > Jestem z pokolenia urodzonego w latach 60-ych. W mojej klasie było ze dwóch-trz
              > ech uczniów mających problemy z ortografią, ale kolejne dyktanda, ćwiczenia, wł
              > asnoręcznie tworzone i ilustrowane słowniczki pomogły im zapamiętać podstawowe
              > zasady. A teraz, jak czytam że 20% dzieci ma dysortografię i w związku z tym wo
              > lno im pisać z błędami to zgroza mnie ogarnia. Uważam jak gat45, że często nadu
              > żywa się diagnostyki by usprawiedliwić lenistwo czy ewidentne błędy wychowawcze.

              No kocham takie podejście jak Irlandię normalnie. Po pierwsze, dysortografik może napisać i sto ilustrowanych słowniczków, wykuć zasady na blachę, a i tak będzie sadził byki. Po drugie, owszem, rodzice dosyć często załatwiają lewe zaświadczenia o dysleksji/dysortografii, ale to nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek diagnostyką, to jest zwyczajne oszustwo.

              Po trzecie zaburzenia dyslektyczne występują statystycznie u dziesięciu do piętnastu procent populacji. Po czwarte, takie podejście jak twoje sprawiło, że niejeden dyslektyk wyszedł ze szkoły ze zmiażdżoną samooceną, ustawicznie posądzany o lenistwo i brak inteligencji. Po piąte i ostatnie, dobra diagnostyka przyczynia się li i jedynie do tego, że ludzie, którzy potrzebują pomocy, otrzymują ją. NIE DA SIĘ nadużywać diagnostyki, można co najwyżej oszukiwać.
              • verdana Re: Asperger w klanie 02.01.17, 18:13
                Miałam w klasie dyslektyków. Nazywano ich niezdolnymi, głupkami, idiotami i wysyłano do szkół specjalnych, w lepszych wypadkach do zawodówek. Bo jak to? Robili te słowniczki i nic. Ani odrobinę lepiej. Czyli albo lenie, albo niedorozwinięci, bo każdy przecież, jak sie postara, to się nauczy. Teraz też czytam na wielu forach - miałam dziecko z dysleksją, ale pracowaliśmy pilnie i teraz dziecko pisze bez błędów. Wystarczy naprawdę ciężko pracować, nie ma tak, ze jak sie dziecko i rodzic sprężą i będą systematycznie pracowali, to dziecko nadal będzie pisało z błędami. Najwyraźniej wcale tak sie nie starają.
                Otóż krótko i zwięźle. Dysortografik nauczony bezbłędnego pisania ciężką pracą nigdy nie miał dysortografii. Albowiem - uwaga - na tym polega dysortografia, że NIE MOŻNA po prostu się nauczyć pisać. Tak jak osoba głucha ciężką pracą nie nauczy sie słyszeć.
                • tt-tka Re: Asperger w klanie 02.01.17, 18:45
                  verdana napisała:

                  > Otóż krótko i zwięźle. Dysortografik nauczony bezbłędnego pisania ciężką pracą
                  > nigdy nie miał dysortografii. Albowiem - uwaga - na tym polega dysortografia, ż
                  > e NIE MOŻNA po prostu się nauczyć pisać. Tak jak osoba głucha ciężką pracą nie
                  > nauczy sie słyszeć.

                  Wlasnie zastanawialam sie, jak to sformulowac, jakiego uzyc porownania. Juz nie musze sie zastanawiac, Verdana wymiata :)

                  Mam przyjaciolke, psycholog dziecieca. Szlag ja trafia od lat, kiedy przychodza do niej rodzice maluchow zadajac terapii, bo u dziecka zdiagnozowano (kto ? oni sami ?) jakas dys-.
                  Tam najczesciej wystarczy pol godziny dziennie pracy rodzica z dzieckiem, by trudnosci z ortografia lub czyms innym zniknely. Tyle ze rodzice nie przyjmuja do wiadomosci, ze ich dziecko NIE MA zadnego dys-a, a szkolne klopoty dziecka wynikaja li i jedynie z tego, ze rodzice sie dzieckiem nie zajmuja lub za malo. Skad, oni sie zajmuja, a w ogole dzieckiem powinien zajmowac sie specjalista, a nie rodzice, nieprawdaz.
                  • gat45 Re: Asperger w klanie 02.01.17, 19:15
                    No właśnie.
                    Ciekawa jestem, jak liczba prawdziwych dys- ma się do zaświadczeń o danym dys-. Oczywiście nie neguję rzeczywistych upośledzeń w tej czy innej dziedzinie, czasem dziwnych i nie do wiary dla osób postronnych*). Ale nie wierzę, że w populacji jest tyle dysortografików, co dzieci, mających takie zaświadczenia. A teraz idzie moda na dyskalkulię. Co kolejne ?

                    *) Mam naprawdę dobrą pamięć, ale NIGDY nie nauczyłam się alfabetu i już się pewnie nie nauczę. Biorąc do ręki słownik czy encyklopedię muszę sobie w głowie wyrecytować alfabet od początku, żeby się zorientować, czy "g" jest po "k" czy gdzieś przed. Nie mam problemów z końcówkami z obu stron - abc oraz xyz. Po środku : przemieszane literki :(
                    • verdana Re: Asperger w klanie 02.01.17, 20:46
                      Rzeczywistych dys- jest podobno 10-15 % w populacji. Tyle, ze nie da się orzec pewnoscią, czu młody człowiek, lat 9 ma dysleksję, czy jest nienauczony, czy po prostu później dojrzewa. W pewnym procencie wypadków jest to oczywiste od razu - dziecko "nie widzi" pewnych rzeczy, nie odwzorowuje kształtów, "nie słyszy" poszczególnych głosek. Ale moje dzieci, z jak najbardziej prawdziwą dysleksją nie mają żadnych poza tym problemów. Owszem, podziela wyraz na głoski, przerysują figurę i nic z tego nie wynika. Dlatego też dzieci, które są w normie intelektualnej, potrafią sie uczyć, znają na pamięć zasady, a czytać/pisać/liczyć/ nie umieją sa diagnozowane. Czy na 100% sa dyslektykami okaże sie za 10-20 lat. I tu problem. Kiedyś diagnozowano dziecko trzy razy w szkole i był odsiew tych, co sie nauczyli. Teraz o ile wiem wystarczy opinia jednorazowa i to jest idiotyzm.
                      Dyskalkulia nie jest modą - jest diagnozowana częściej z powodu idiotycznych zasad egzaminów z matematyki, w których dobre obliczenie jest punktowane tak samo jak dobre rozumowanie. Gdy moja matka pomyliła się w liczeniu na maturze, nauczyciel sprawdził wszystko do końca, uznał, że pomyłka arytmetyczna jest nieistotna i postawił piątkę. Teraz pomyłki w pisaniu znaków, dodawaniu, mnożeniu itd mogą uniemożliwić dobremu matematykowi zdanie matury.
                    • vi_san Re: Asperger w klanie 02.01.17, 20:49
                      I tu jest, Gatto problem. Zbyt łatwo jest "załatwić" zaświadczenie - i wielu [zarówno rodziców jak i nauczycieli] uważa, że zaświadczenie o "dys-" stanowi zwolnienie z nauki.
                      I w czasie kiedy ja chodziłam do szkoły zaczęła się właśnie moda, na wszelkie "dys-" jako zwolnienie od nauki... No i kilka osób w szkole sobie takowe zaświadczenia "załatwiło" - znaczy mamusie/tatusiowie załatwili. No i moja polonistka nader im współczuła, bo to bardzo poważne i utrudniające życie, i... Zorganizowała dla wszystkich, w swoim czasie wolnym, w tzw czynie społecznym zajęcia dodatkowe. Nie pisanie słowniczków, bo to nie daje, ale właśnie, skoro pisania się nie da to popracować nad płynnością wypowiedzi ustnej itd. Dwa razy w tygodniu po dwie godziny. Pamiętam, że jeden z tych "razów" wypadał w piątkowe popołudnie. Zajęcia OBOWIĄZKOWE dla wszystkich z zaświadczeniami, plus dla chętnych możliwość uczestniczenia... I po pół roku WSZYSCY z zaświadczeniami przynieśli zaświadczenia o "niemaniu" dys-!
                      Z tym, że owszem, jest to ogromne utrudnienie, wyklucza np. z niektórych zawodów itd. Ale po prostu za łatwo jest uzyskać stosowny papierek i jednak [niestety] większość zaświadczonych - to po prostu cwaniaki.
                      • verdana Re: Asperger w klanie 02.01.17, 20:58
                        To o tyle dziwne, ze moje dzieci z zaświadczeniami, aby je utrzymać musiały wypełniać setki stron różnych zeszytów i chodzić na reedukację, jak najbardziej po lekcjach, w dodatku mało przyjemną. Podobnie jak ich koledzy- bez tego nie można było dostać zaświadczenia powtórnie, a to było konieczne na rok przed każdym egzaminem. To, co zrobiła nauczycielka, wybacz, było paskudne - cztery godziny po lekcjach z osobą niefachową, w grupie, gdy terapia często musi być indywidualna, która tak ustawia zajęcia, aby dzieciakowi utrudnić życie spowoduje, ze nawet dziecko z problemami lepiej z takich zajęć zabrać. Być moze jednak wśród tych uczniów były rzeczywiście osoby z dysleksją, które miały tak jak wszyscy dodatkowe zajęcia, prywatne życie i nie widziały potrzeby spędzania czterech godzin tygodniowo na lekcjach , które miały im udowodnić, są oszustami.
                        • verdana Re: Asperger w klanie 02.01.17, 21:05
                          A że była osobą niefachowa, która mogła tylko zaszkodzić i nie powinna brać sie za "terapię", świadczy to, ze zajęcia trwały dwie godziny. To w przypadku dzieci z dysleksją jest nie do przyjęcia.
                          Gdyby moje dzieci , z czego synowie z ciężką dysortografią i dysgrafią trafili na taką nauczycielkę też przyniosłabym zaświadczenie, że nie mają dysleksji, aby zminimalizować szkody.
                          • vi_san Re: Asperger w klanie 02.01.17, 21:27
                            Zabawa polega na tym, że owi "dys -" jakoś się z tej swojej dys - wyleczyli! I jakoś po tych zajęciach i przyniesieniu zaświadczeń - więcej nie mieli problemów z pisaniem. Bo ta nauczycielka właśnie BYŁA fachowcem - obserwując tych uczniów przez np. dwa lata nauczania wiedziała, że są w stanie się nauczyć, tylko im się nie chce, mają ciekawsze zajęcia itp. Plus mają mamusię/tatusia, którzy dla synusia załatwią. Poza tym nie wiem ile mają twoje dzieci - sytuacja o której mówię, miała miejsce lat temu wcale nie tak mało [z litości dla siebie nie napiszę ile]. I, owszem, ta sama polonistka sama potrafiła pokierować matką niezbyt lotną, że dziecko powinno pójść do poradni, bo MOŻE mieć problemy nie z lenistwa, a właśnie z całkiem innych przyczyn. I jakoś dla takich dzieci nie organizowała "polonistycznych maratonów".
                            Zabawa polega na tym, Verdano, że nauczycielka pracując z tymi uczniami systematycznie WIDZIAŁA i WIEDZIAŁA, który ma faktyczne problemy i wymaga pomocy specjalistycznej [jak wyglądała wówczas pomoc "specjalistyczna" w poradniach to inna kwestia], a któremu mamusia załatwiła zaświadczenie, żeby się nie przemęczał.
                            • verdana Re: Asperger w klanie 02.01.17, 21:43
                              Naprawdę nie bardzo wierzę w takie opowieści, ze nauczycielka wie, ze wszystkie dzieci mają lipna zaświadczenia. Za dużo razy w karierze szkolnej moich dzieci słyszałam to od nauczycieli- ze oni doskonale wiedzą,z ę to tylko nieuctwo, zę żadnego dys- nie ma, ze to zdolne dzieci, ale gdyby więcej (czytały/pisały/przykładały sie/ćwiczyły) to by umiały. Że wieloletnie doświadczenie mówi im, ze to jest wina dziecka/moja/ rodziny. Bo one wiedziały, ze skoro dziecko biegle czyta, to dysleksji żadnej nie ma. Wiedziały, że źle trzyma długopis, bo jest niedopilnowane. Wiedziały, że jak syn w sytuacji stresu odpowiada na pytanie kompletnie bez sensu to dlatego, zę sie nie nauczył, bo jakby sie nauczył, to by umiał, prawda?
                              I wierzę, że duża część dzieci rzeczywiście nie potrzebowała zaświadczeń. Ale jedno czy dwoje być moze potrzebowało, jak mój syn, który miał zmarnowane 10 lat życia i dorobił sie ciężkiej nerwicy. Być moze jednak z nauczycielek polskiego o takim wieloletnim doświadczeniu też ma same sukcesy w terapii, bo mojego syna ze szkoły odebrałam i nie zauważyła, że jej sposób nie zadziałał.
                              • vi_san Re: Asperger w klanie 02.01.17, 22:02
                                Ok, możesz wierzyć w co chcesz, nie narzucam. A ja mogę nie wierzyć w to, że twój syn ma dys- na prawdę, i co z tego wynika? Miałam szczęście do naprawdę dobrych polonistów - i TA akurat, wspomniana nauczycielka - potrafiła pracować z uczniami zarówno indywidualnie [tak, w czynie społecznym, nie za kasę!], ja i w grupie. I, wybacz, ale jeśli z tych co przynieśli zaświadczenia po pół roku zajęć dodatkowych WSZYSCY się jednak "wyleczyli" i nauczyli pisać poprawnie - to nie nabawili się nerwicy i nie stracili 10 lat. A za to zyskali wiedzę na przyszłość, że droga na skróty nie zawsze popłaca. :P
                                • verdana Re: Asperger w klanie 02.01.17, 22:04
                                  A po co były im zaświadczenia zatem? One nic nie dają, jeśli umie się pisać... I nie, nie wiesz, czy wszyscy sie nauczyli - sprawdzałaś im zeszyty?
                                  • vi_san Re: Asperger w klanie 02.01.17, 22:19
                                    Zaświadczenie było na ów czas "zwolnieniem z rozliczenia nauczania" - czyli de facto nie musieliby się uczyć, proste? A co do sprawdzania - nie, ja nie sprawdzałam. Ale wiem, że np. jeden z tych "pseudodys" u tej samej polonistki miał oceny dobre i bardzo dobre. Czyli się nauczył. Pozostali też jakoś nie mieli problemów z uzyskiwaniem pozytywnych stopni. Co, wybacz, ale świadczy o tym, że tacy z nich byli dys - jak z Józwy Pałysa ADHDowiec. On jest po prostu nigdy nie wychowywanym bucem, a nie biednym, chorym młodzieńcem. I nie, nie neguję ADHD jako takiego. Uważam tylko, że Józef NIE MA ADHD, Aspie ani niczego takiego. A wnoszę stąd, że np. wobec kumpla [Dziuby] umie i potrafi zachowywać się normalnie a nie jak jaskiniowiec. Ergo - wie co i jak, tylko w domciu kultury wyższej nie nauczono go, że nie leje się słabszego kuzyna, nawet jeśli wkurza do szczękościsku, nie nauczono, że nie rechocze się przy stole z pełną buzią plując okruszkami na współbiesiadników, że nie żre się scyzorykiem, a sztućcami i wiele innych. Nie dlatego, żeby się go NIE DAŁO tego nauczyć - po prostu nikt nigdy nie próbował, a teraz Józio już za dobrze wie, że takie zachowanie się mu po prostu opłaca.
                                    Dlatego zanim zaczynać diagnozowanie bohaterów Borejczady - należałoby się po prosty przyjrzeć, czy to nie są zdrowi, tylko kompletnie patologiczni ludzie - moim zdaniem są.
                                    • verdana Re: Asperger w klanie 02.01.17, 22:31
                                      Wybacz, ale wszystkie moje dzieci miały zaświadczenia, a kończyły szkoły w bardzo różnym czasie - od 17 do 3 lat temu. I żadne zaświadczenie nie zwalniało z uczenia się, to absolutna bzdura. Zaświadczenie z niczego nie zwalnia, jest opinią, do której ma dostosować sie nauczyciel, ale nawet przymusu nie ma - a kiedyś w ogóle go nie było. W opinii prosi się np. o nie branie pod uwagę błędów ortograficznych, albo nie przepytywanie z czytania publicznie. Nie ma opinii, która zwolniłaby uczenia sie - jedynym wyjątkiem moze byc drugi język w liceum, ale wtedy uczeń po prostu jest zwolniony z lekcji. Córka z polskiego, przed uzyskaniem zaświadczenia miała czwórki i piątki, po - piątki i szóstki. Najstarszy syn w pierwszej klasie podstawówki miał piątkę. Potem zaczęły sie chody. Najmłodszy - ten już z zaświadczeniem miał w gimnazjum ITN z tegoż polskiego. Z zgodą poradni, która wystawiała zaświadczenie. To co piszesz świadczy tylko o tym, że nie masz pojęcia na czym polega dysleksja. Dysleksja nie polega na tym, ze uczeń ma same dwóje, a jak dostaje zaświadczenie to nie musi się polskiego uczyć...
                                      • verdana Re: Asperger w klanie 02.01.17, 22:32
                                        schody znaczy.
                                      • vi_san Re: Asperger w klanie 02.01.17, 22:43
                                        Taaak... Ty wiesz wszystko o wszystkim, a ja nic. Ok. EOT.
                                        • verdana Re: Asperger w klanie 02.01.17, 22:54
                                          Masz troje dzieci z dysleksją? Czy tylko znasz jedną nauczycielkę, która w cudowny sposób uzdrawiała wszystkie dzieci i opowiadała, zę opinia zwalnia z oceniania?
                                          Wybacz, ale akurat o tym, z czego zwalnia i z czego nie zwalnia opinia nie ma sensu dyskutować. Nie ma opinii, która zwalnia z oceniania dyslektyków i nigdy nie było.
                                          • vi_san Re: Asperger w klanie 02.01.17, 23:11
                                            Twoja wszechwiedza i umiejętność czytania ze zrozumieniem wykluczają dalszą dyskusję. Oczywiście masz rację, a ja w ogóle nie znam życia i świata. Ani żadnych ludzi w ogóle. Ani zdrowych ani zdiagnozowanych. Masz rację. EOT, tym razem serio. Więcej odpowiedzi ode mnie nie będzie.
                                            • verdana Re: Asperger w klanie 04.01.17, 13:07
                                              Nie będzie, bo się mylisz i tyle.
                                              Tak, o dysleksji i zaświadczeniach wiem bardzo dużo - mam 23 lata doświadczenia, psychologa klinicznego w rodzinie i znajomych pedagogów, zajmujących sie problemami reedukacji i diagnozy.
                                              • vilez Re: Asperger w klanie 10.01.17, 16:46
                                                Potwierdzam wszystko, co napisała Verdana o dysleksji. Mam dwóch dyslektyków na stanie, w tym jednego dyskalkulika i dysgrafika. Przechodziliśmy "terapie" (najróżniejsze.)- nic a nic nie dało. Bo nie mogło.
                                          • lord_vmordevol Re: Asperger w klanie 03.01.17, 11:18
                                            verdana napisała:

                                            > Masz troje dzieci z dysleksją? Czy tylko znasz jedną nauczycielkę, która w cudo

                                            TSD - statystycznie intrygujące.
                                            A skoro zaświadczenie zwalnia z oceniania za jakiś element nauki, to de facto lenia zwalnia z nauki tego elementu. Więc dla lenia z "obrotnymi" rodzicami i uczynnym psychologiem - czysty zysk.
                                            • verdana Re: Asperger w klanie 04.01.17, 13:05
                                              Zysk o ile tego nie umie. Czyli zwalnia z ortograficznego pisania osoby, które pisza ortograficznie i z czytania osoby, które umieją czytać?
                                              • gat45 Re: Asperger w klanie 04.01.17, 14:35
                                                verdana napisała:

                                                > Zysk o ile tego nie umie. Czyli zwalnia z ortograficznego pisania osoby, które
                                                > pisza ortograficznie i z czytania osoby, które umieją czytać?

                                                A jakie dys- trzeba zdiagnozować u mnie, kiedy powiem, że nic a nic z powyższego nie zrozumiałam ? A naprawdę się starałam. Już się boję... :(
                                                • verdana Re: Asperger w klanie 04.01.17, 14:49
                                                  To ja wytłumaczę prosto.
                                                  Zaświadczenie o dysleksji jest podstawą do innego oceniania pewnych umiejętności i zachęca (bo zmusić nie moze) nauczyciela, aby w inny sposób sprawdzał wiedzę ucznia. Czyli na przykład nie odpytywał z czytania na głos przy klasie, albo oceniał wypracowania tylko pod kątem treści, a nie ortografii czy interpunkcji. Osoba, która zaświadczenie ma na ogół jest też kierowana na reedukację, inaczej zaświadczenie nie zostanie przedłużone (przynajmniej w czasach, o których piszemy tak było, teraz to chyba niestety zostało zmienione). Aby mieć "fory" - czyli pół godziny dodatkowe na egzaminie zaświadczenie musiało być wydane minimum rok przed egzaminem, a jesli było starsze - badanie powtarzano.
                                                  Czyli o ile jest dziecko, które sobie radzi w szkole, umie czytać i pisać, takie zaświadczenie po prostu jest mu nieprzydatne. W dodatku dziecko, które je ma, musi dosyć ciężko pracować nad tym, czego nie umie, a jak sie nauczy, to mu zaświadczenia/opiniiprzed egzaminem juz nie wystawią. Innymi słowy, to jest jedno z bardziej nieopłacalnych posunięć dla rodziców i dziecka.
                                                  Dlaczego zatem jest tyle opinii, na pewno więcej niż dyslektyków? Otóż nauczyciele potrafią wysłać na badanie juz dziecko z pierwszych klas, bo "źle czyta", "nie zna ortografii". Oczywiście, ze w tym wieku to niemal norma. Dziecko idzie do poradni, często rzeczywiście opinia o "ryzyku dysleksji" jest wystawiana. Nauczyciel zatem jest usprawiedliwiony, gdy duża część klasy źle czyta i pisze - nie mówię, ze każdy nauczyciel oczywiście, ale niestety, tak bywa.
                                                  • mirjanaa Re: Asperger w klanie 09.01.18, 13:38
                                                    Ja się z tym zgadzam. Dzieci które mają orzeczenia/opinie o różnych dysfunkcjach, wcale nie są zwolnione z obowiązku uczenia się. Wręcz przeciwnie - szkoła organizuje im (bo ma taki obowiązek) dodatkowe zajęcia ze specjalistami, na które uczeń musi chodzić - nieraz kilka dodatkowych godzin w tygodniu. Więc nikt nie "załatwia" sobie orzeczeń ani opinii, żeby dzieci nie musiały się uczyć. Ja mam przykład z innego podwórka (Zespół Aspergera). Dzieciak ma 6 godzin terapeutycznych dodatkowo dodane do planu lekcji. A wymagania edukacyjne wcale nie są w stosunku do niego obniżone. Nawet, jeśli kryteria oceniania są trochę "przesunięte", to nacisk kładzie się właśnie na WKŁAD PRACY I STARANIA. Być może się jednak sporo zmieniło, ja mówię o czasach jak najbardziej dzisiejszych.
                                          • lord_vmordevol Re: Asperger w klanie 09.01.18, 14:04
                                            verdana napisała:

                                            > Masz troje dzieci z dysleksją? Czy tylko znasz jedną nauczycielkę, która w cudo

                                            Tak szczerze mówiąc, to trójka dyslektycznych dzieci jedno w drugie też jest dość zastanawiająca.

                                            > wny sposób uzdrawiała wszystkie dzieci i opowiadała, zę opinia zwalnia z ocenia
                                            > nia?
                                            > Wybacz, ale akurat o tym, z czego zwalnia i z czego nie zwalnia opinia nie ma s
                                            > ensu dyskutować. Nie ma opinii, która zwalnia z oceniania dyslektyków i nigdy n
                                            > ie było.

                                            Jak "nie zwalnia", skoro przecież właśnie zwalnia z oceniania ortografii czy głośnego czytania? Nie mówiąc o bonusach typu dodatkowy czas na pisanie sprawdzianu.
                                            Im więcej takich bonusów daje papier z zaświadczeniem, tym bardziej jest atrakcyjny dla nowoczesnego rodzica, świadomego jak jego dzieciątko jest przeciążane bezsensowną, pamięciową pracą przez zastarzałą, pruską szkołę. Przez co dzieciątko nie może rozwijać kreatywności.
                                            • lord_vmordevol A, zaraz. Już odpowiadałem na to :-) 09.01.18, 14:05
                                              .
                            • gat45 Re: Asperger w klanie 02.01.17, 21:45
                              Wybaczcie pytanie godne Kandyda, ale czy prawdziwy dyslektyk to ktoś, kto naprawdę NIE UMIE CZYTAĆ ani pisać? Czyli jak taki ktoś żyje w dzisiejszym świecie i w naszej cywilizacji ?
                              • verdana Re: Asperger w klanie 02.01.17, 21:56
                                Nie. Dysleksja to coś takiego jak autyzm - spektrum bardo różnych dysfunkcji. Można doskonale czytać, a nie umieć pisać ortograficznie (czyli mieć tylko dysortografię). Można nie umieć czytać, to akurat lepiej się "leczy" niż nieumiejętność ortograficznego pisania, ale taki delikwent będzie zawsze czytał mniej sprawnie i wolniej. Nie będzie analfabetą, ale na egzaminach będzie miał problemy z szybkim czytaniem poleceń, a jak chce przeczytać grubą książkę, to raczej wybierze audiobooka. Można i czytać i pisać bez problemu, ale pisać tak brzydko, ze sam siebie nie odczytasz - pisanie ręczne jest praktycznie bezużyteczne. Przy czym można, co mnie zdumiewa od lat, nie umieć napisać czytelnie jednego zdania, a mieć wyraźne zdolności plastyczne i pięknie, precyzyjnie rysować i malować. Można pisać ortograficznie, czytać w trzech językach i nie umieć sklecić na piśmie gramatycznie poprawnego zdania, będąc złotoustym mówcą. I można wreszczie rozumieć doskonale matematykę i nie umieć podzielić 18 przez 9.
                                • jottka gat:) 05.01.17, 13:37
                                  znajdź sobie, o ile lubisz ten gatunek, kilka kryminałów Karin Slaughter z cyklu z Willem Trentem, agentem FBI - pierwszy jest 'Tryptyk'. wprawdzie to spoiler, ale cóż, agent po niezwykle trudnym dzieciństwie jest czymś w rodzaju dyslektyka-samouka, przeróżne rzeczy, które opisuje verdana, on sobie sam wypracował jako podręczne sztuczki. to jest w ogóle świetnie przedstawione, bo on nie jest formalnie zdiagnozowany, a do tego wplecione w tok fabuły kryminalnej, więc dobrze się czyta, nabywając przy okazji wiedzy, że tak powiem, klinicznej.

                                  a, uwaga - kryminały Slaughter można czytać każdy z osobna, ale losy kilku postaci prowadzone są konsekwentnie od początku jej pisarstwa, cykl z Trentem jest późniejszy, więc gdybyś chciała potem zapoznać się z wcześniejszymi tomami, to będziesz niestety dysponować już wiedzą 'co było potem'. mętnie piszę, ale usiłuję już nie zdradzać wszystkiego:) w każdym razie w życiu tak dyslektykom nie współczułam, jak po lekturze ww. cyklu:)
                    • gat45 rozmaite dys- 10.01.17, 17:04
                      Przeczytałam uważnie wpisy o dysleksji, dysortografii i dyskalkulii.
                      Powiedzcie mi, proszę, jak w takim razie powinna wyglądać szkolna ścieżka osób dotkniętych którąś z tych przypadłości. Bo że aktualne systemy oświatowe nie są do niej przystosowane, to chyba pewnik ? Z jednej strony nie można wymagać od dziecka, żeby nadążało za narzuconym przez program rytmem, z drugiej - żeby wszystkie pozostałe dzieci spowalniały do rytmu tego z problemami. Programy zakładają, że w takim-i-takim wieku uczeń posiadł umiejętność sprawnego czytania i na tym założeniu jedzie całe nauczanie.
                      Więc jak to jest ?

                      Poza tym zdałam sobie sprawę, że przez całe życie nie spotkałam się z przypadkiem dysleksji. Nie znam osoby, której nauczenie się czytania sprawiało kłopoty. Uściślam : osoby skądinąd zdolnej, nie dotkniętej innymi, poważniejszymi zaburzeniami poznawczymi. A z obserwacji forów wynika, że jest to zjawisko względnie częste.
                      Coraz mniej rozumiem.
                      • minerwamcg Re: rozmaite dys- 09.01.18, 21:33
                        Spotkałam jeden. Moją własną matkę, nauczenie się czytania i pisania przyszło jej ciężko, do dzisiaj fatalne idzie jej czytanie na głos. Przez całe życie zawodowe miała do czynienia raczej z cyframi, które zdecydowanie wolała. Nie przeszkodziło jej to jednak napisać kilkadziesiąt bardzo sensownych i pod każdym względem poprawnych listów.
            • truscaveczka Re: Asperger w klanie 06.01.17, 15:49
              Pi.asiu, moja mama, rocznik '53, ma dysleksję. Z której się wyszarpała sama, żeby móc czytać, bo nikt nie zauważył, że dziecko ma trudności, a nie jest olewcze i leniwe.
    • tt-tka Re: Asperger w klanie 02.01.17, 17:47
      Ze zacytuje jedna z forumek
      "Oni wszyscy sa chorzy. Bardzo chorzy".

      No sa, co poradzic. Diagnoze niech stawi specjalista, a leczyc sie przeciez i tak nie beda.
    • kgxspace Re: Asperger w klanie 08.01.17, 22:18
      Dla mnie to taka sama "diagnoza" jak "jesteś chuda, więc masz anoreksję".
    • srebrny_lisek Re: Asperger w klanie 13.01.17, 19:49
      Łolaboga, ostatnio w internecie gdzie nie spojrzę te zespół Aspergera. Einstein był zły dla żony - miał ZA. Córka Michaliny Wisłockiej przypisuje ZA i matce i sobie samej. Moim zdaniem naciąganie ZA na każdego nieprzystosowanego, wrażliwego geniusza mija się z celem. Dookreślanie tego jako "lekką" formę ZA też niespecjalnie odnosi do samej jakości tego zaburzenia. W ten sposób można sobie "wyjaśniać" problemy każdej inteligentnej osoby, która ma pewne problemy w relacjach i bogate zainteresowania, tyle że te problemy w relacjach nie są efektem upośledzonej teorii umysłu i "plamki ślepej" na ludzkie intencje i mowę ciała, tylko pewnej nadwrażliwości. Koncepcja, która wyjaśnia wszystko traci na wartości, chociaż wiem, że może być atrakcyjna, w końcu fajnie być nieprzystosowanym geniuszem. :P Osobiście na "lekkie" ZA kwalifikowałabym tylko RoboŁusię. ;)
    • daniellap Re: Asperger w klanie 11.02.17, 15:24
      ogz napisała:

      > Prostym wytłumaczeniem wielu dziwnych zachowań członków klanu: dziadka, Igiego
      > juniora, Natalii, może też Laury byłby zespół Aspergera. Igi junior to 100% Aspi.
      > Specyficzne zainteresowania, trudności w kontaktach społecznych, wstręt do wielu potraw >itd.MM wyszło to chyba całkowicie nieświadomie ale pasuje jak ulał.

      Absolutnie nie zgadzam się, że Natalia pasuje do zespołu Aspergera. Przecież ona jak mało kto wyczuwa nastroje innych ludzi. Jest bardzo wrażliwa i uczuciowa.
      Wrażliwcem jest też chyba Ignacy Grzegorz.
      Jeśli już kogoś wtłaczać w tę dysfunkcję, to Łusię (miała wiele fiksacji i była bardzo serio, to trzeba przyznać) oraz Grzegorza Strybę, który nie dogadywał się z nikim i siedział non stop przy komputerze. Do tego może jeden z bliźniaków Żeromskich oraz Fryderyk Schoppe?
      • mirjanaa Re: Asperger w klanie 09.01.18, 13:47
        Ja z kolei najbardziej obstawiam Ignacego. Raczej mało się wczytywał w innych, głównie w siebie. Plus fobie, obsesje, natręctwa, uciekanie w świat książek (w świat przewidywalny i nie wymagający aktywnej interakcji). Łusia raczej nie. Myślę, że jej fiksacja polonistyczna to efekt zadurzenia się w Panu Poloniście, co raczej nie jest czymś anormalnym. A że przemądrzała i zarozumiała? Mogła odziedziczyć te cechy po Idzie.
        • srebrny_lisek Re: Asperger w klanie 09.01.18, 16:25
          Z całej Jeżycjady ZA MOŻE mieć tylko Łusia i być przy tym wysoko funkcjonująca. Ignaś jest tylko neurotyczny. Wypadałoby zaznajomić się z innymi zaburzeniami, żeby mieć porównanie i pewną świadomość o czym się mówi, zanim się zacznie bawić w takie diagnozy. Teraz macie z tego tylko powierzchowne diagnozowanie dysfunkcji psychicznych po współwystępujących objawach bez koncentrowania się na całości. Zaburzenie to coś więcej, niż zliczona suma prostych składowych, między którymi zachodzi cała sieć zależności. Od kiedy egotyczne koncentrowanie się na swoich uczuciach, wysoka inteligencja i natręctwa to wyznaczniki ZA? Zabawa w diagnozy chorób i dysfunkcji tylko upowszechnia stereotypy, którymi można kogoś skrzywdzić.
          • mirjanaa Re: Asperger w klanie 09.01.18, 19:09
            Mój syn ma ZA, więc jestem wyczulona na pewne oczywiste cechy, aczkolwiek jeśli MM nie wie dokładnie, na czym to polega, a zna tylko z obserwacji np. dzieci znajomych, mogła "obdarzyć" Ignasia tylko niektórymi z tych cech. Co nie oznacza, że tak czy siak, we współczesnym świecie, jego przypadek zainteresowałby chociażby szkołę czy przedszkole. Jakiś nauczyciel zwróciłby uwagę na dziwne zachowania, itp.
            • minerwamcg Re: Asperger w klanie 09.01.18, 21:44
              Dziś żadnej formy autyzmu ani ADHD nie można przypisać tylko temu, kto nie żyje.
              • srebrny_lisek Re: Asperger w klanie 09.01.18, 22:24
                minerwamcg napisała:

                > Dziś żadnej formy autyzmu ani ADHD nie można przypisać tylko temu, kto nie żyje
                > .
                >
                Einsteinowi przypisują, a jest jak najbardziej martwy. Do tego jeszcze dostał IQ 160 na kredyt, którego pośmiertnie raczej nie spłaci naprawdę rozwiązując test. ;)
              • lord_vmordevol Re: Asperger w klanie 10.01.18, 09:13
                minerwamcg napisała:

                > Dziś żadnej formy autyzmu ani ADHD nie można przypisać tylko temu, kto nie żyje

                :-)
            • srebrny_lisek Re: Asperger w klanie 09.01.18, 22:09
              Przypadki takich obdarzonych pewnymi cechami Ignasiów niestety kończą z błędnymi diagnozami - coś jest nie tak, więc wypadałoby to jakoś nazwać, żeby wpisać to do kartoteki, ubiegać o się o pomoc. Moja mama od lat uczy dzieci z ZA i jest spora różnica w "jakości" problemu. Pewne cechy mogą się pokrywać, ale jednak źródło mają inne, np. osobowościowe. Inna sprawa to to, że Ignaś ewidentnie potrzebuje pomocy psychologa, ale niewielu nauczycieli zauważyłoby problem u grzecznego, dobrze się uczącego i w dodatku miłego w obejściu dzieciaka.
              • mirjanaa Re: Asperger w klanie 09.01.18, 22:22
                Myślę, że w otoczeniu MM było jakieś dziecko z ZA i autorka przypisała pewne cechy Ignasiowi. Takie, które uznała albo za takie "śmiszne" (te fobie żywieniowe na przykład, albo panikę na widok owadów), albo takie, które można przekuć w zalety (nos w książce i pochłanianie wiedzy encyklopedycznej). Nie miała zamiaru dokładnie przedstawić przypadku klinicznego, bo nie mieściło się to ani prawdopodobnie w jej koncepcji, ani też nie ma odpowiedniej wiedzy, aby to zrobić rzetelnie i wiarygodnie.

                Sądzę, że zanim nauczyciele spostrzegą, że coś jest "nie halo", to pierwsza powinna to zrobić własna matka. W końcu w rodzinie borejczej jest cała masa dzieciarni. Od razu widać, że Ignaś "odstaje", że nie dogaduje się z innymi, że żyje trochę w innym wymiarze. I nikt nie ma żadnej refleksji na ten temat?
                • zla.m Re: Asperger w klanie 11.01.18, 07:10
                  Jak to nie ma? Ignaś jest samotnym rycerzem czy jak tam szło to blablanie do Szymka... :/
      • reveiled Re: Asperger w klanie 10.01.18, 16:05
        Ciekawa jestem ktorego Zeromskiego masz na mysli, bo jak dla mnie, jesli juz koniecznie musimy kogos zdiagnozowac, to nie Borejkow (byc moze z wylatkiem Lusi), a wlasnie Zeromskich. Obu. I moze tez ich ojca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka