Dodaj do ulubionych

błękitne kubki

09.07.17, 15:15
To mój pierwszy wątek (chociaż czytam od dawna), a pchnęło mnie do niego odkrycie z Kalamburki.
Otóż - kubki, słynne niebieskie kubki z Chodzieża. Kal uświadomiła mi, że były one prezentem ślubnym dla Ignaca i Mili w drugiej połowie lat 50. (poprawcie, jeśli źle liczę). Nic w tym zdrożnego, tylko jakim sposobem w Żabie, 55 lat później, nadal wszyscy radośnie popijają z tych, bądź co bądź wyszczerbionych, kubków?!
Było ich w prezencie dwanaście, i nawet jeśli nie zostały one wytłuczone przy porywach serca córek i gapiowatości Ignaca, to to nie jest trochę obrzydliwe? To przecież nie elegancka filiżanka, z której pije się rzadko, starzeje się ładnie i po 100 latach nawet może służyć, tylko kubki używane 500 razy dziennie (biorąc pod uwagę napływ pielgrzymów do tego mieszkania), na których odkłada się osad. Boreje tak dokładnie myli naczynia, że kubki po tylu latach nie były brązowe?
Obserwuj wątek
    • bupu Re: błękitne kubki 09.07.17, 15:24
      latresse napisał(a):

      > To mój pierwszy wątek (chociaż czytam od dawna), a pchnęło mnie do niego odkryc
      > ie z Kalamburki.
      > Otóż - kubki, słynne niebieskie kubki z Chodzieża. Kal uświadomiła mi, że były

      Przepraszam bardzo, ale Chodzież, podobnie jak Kopernik, też była kobietą, a zatem kubki były z Chodzieży.

      > one prezentem ślubnym dla Ignaca i Mili w drugiej połowie lat 50. (poprawcie, j
      > eśli źle liczę). Nic w tym zdrożnego, tylko jakim sposobem w Żabie, 55 lat późn
      > iej, nadal wszyscy radośnie popijają z tych, bądź co bądź wyszczerbionych, kubk
      > ów?!
      > Było ich w prezencie dwanaście, i nawet jeśli nie zostały one wytłuczone przy p
      > orywach serca córek i gapiowatości Ignaca, to to nie jest trochę obrzydliwe? To
      > przecież nie elegancka filiżanka, z której pije się rzadko, starzeje się ładni
      > e i po 100 latach nawet może służyć, tylko kubki używane 500 razy dziennie (bio
      > rąc pod uwagę napływ pielgrzymów do tego mieszkania), na których odkłada się os
      > ad. Boreje tak dokładnie myli naczynia, że kubki po tylu latach nie były brązow
      > e?

      Well, lektura KK i IS każe mniemać, że w tym czasie niebieskie kubki były gdzieś schowane, bo ich tam nie uświadczysz, o ile dobrze pomnę. Pojawiły się jakoś w Noelce, albo Pulpecji.
      • latresse Re: błękitne kubki 09.07.17, 15:28
        To prawda, aż sprawdziłam - w KK Robrojek pije z zielonego, a błękit dopiero w Noelce. No, skoro przeleżały kilkadziesiąt lat w szafce, to ok.
        Co ja z tym Chodzieżem, swoją drogą, naprawdę...?
    • nigolla Re: błękitne kubki 09.07.17, 16:06
      U mojej babci są ponad 40letnie kubki z Bolesławca. Od zawsze w codziennym użyciu. Nigdy nie zaszły żadnym osadem, nadal są w środku dziewiczo kremowe. Ba! Nawet myte od 10 lat w zmywarce nie straciły koloru (granat, więc łatwy do wypłowienia)
      • staua Re: błękitne kubki 09.07.17, 20:17
        No właśnie, brązowy osad na kubkach świadczy o ich niedomyciu, a umyć kubki da się za każdym razem nawe przy codziennym piciu herbaty przez 50 lat. Moja babcia i mama mają takie kubki i są czyściusieńkie.
        • pi.asia Re: błękitne kubki 09.07.17, 23:22
          Czytałam kiedyś książeczkę o herbacie, i było tam napisane, że osadu poherbacianego nie należy zmywać. Nie wyjasniono dlaczego. Albo może nie doczytałam. Poszukam tej książeczki (jeśli jeszcze ją mam) i sprawdzę to kuriozum.
          • mika_p Re: błękitne kubki 10.07.17, 00:38
            Na czajniczku, być może. Też widziałam parę razy, że ktoś o tym pisał, powołując się na jakąś ksiażkę.
            To samo dotyczy kawiarki.

            A co do kubków i tym podobnych, mam w domu jeszcze resztki naczyń, które były kupione na początku naszego gospodarstwa, 20 lat temu. Z arcoroca, to takie przezroczyste coś podobne do szkła. Owszem, talerze są porysowane od noży i widelców, ale miski i szklanki wyglądają jak nowe. Miałam w życiu dwa okresy, kiedy zdarzal mi się osad na umytych naczyniach - jak mi jedno, a potem drugie dziecko dorosło do zmywania. Jedno i drugie dostało zwięzlą instrukcję na temat tego, jak doprowadzić naczynie do akceptowalnego stanu, polecenie poprawki i moment się nauczyło.

            Do głowy by mi nie przyszły wątpliwości, czy 20- a nawet 50-letnie naczynia, starannie myte, są dość czyste, zeby z nich jeść i pić. Z moich można.
            • vi_san Re: błękitne kubki 10.07.17, 08:10
              Hehehe. Posiadam dwie sztuki filiżanek porcelanowych ze ślubnego "garnituru" mojej babci. Dla wyjaśnienia: "garniturem" czasem nazywano pełną zastawę - serwis obiadowy [z tymi wszystkimi półmiskami, sosjerkami i szykanami + oczywiście talerze] i serwis kawowo - herbaciany [czyli filiżanki do wspomnianych napojów, dzbanki, mleczniki, cukierniczki i co tam jeszcze]. "Garnitur" nie przetrwał wojny, która się po drodze napatoczyła, ostały się ino te dwie filiżaneczki do kawy ze spodeczkami.
              Ale ad rem. Obie filiżaneczki są śnieżnobiałe, z wyłączeniem malowanych róż. NIC ich bieli nie dolega, a lat mają już sporo, sporo więcej niż 20. Osobiście piję z nich kawę [z niczego innego mi nie smakuje], myję je potem ręcznie [zmywarki nie posiadam] i żadnego osadu nie zauważyłam.
              Natomiast co do kubków Borejków - biorąc pod uwagę "miły kurz" zalegający wszędzie i ogólny syf przepotężny - powątpiewam w solidność mycia ich garów. I tu jest problem, nie w porcelanie błękitnej czy jakiejkolwiek.
    • emae Re: błękitne kubki 10.07.17, 10:01
      Czekam na wątek o papierze toaletowym Borejków, czy to nie obrzydliwe, że wszyscy korzystają z tej samej rolki.
      Oraz fascynuje mnie, że ktoś wybiera akurat taki temat, żeby założyć swój "pierwszy" wątek.
      • meg_mag Re: błękitne kubki 10.07.17, 10:21
        w punkt!
      • gat45 Re: błękitne kubki 10.07.17, 11:43
        emae napisała:

        > Czekam na wątek o papierze toaletowym Borejków, czy to nie obrzydliwe, że wszys
        > cy korzystają z tej samej rolki.
        > Oraz fascynuje mnie, że ktoś wybiera akurat taki temat, żeby założyć swój "pier
        > wszy" wątek.

        Jesteś okrutna. :)
        Nowicjuszce naprawdę niełatwo znaleźć coś nowego, czego jeszcze forum nie przeżuło, nie przełknęło, nie omówiło smaku i zapachu, nie przetrawiło i.... Końcowy etap jest powszechnie znany.

        Wracając do sedna : znam wiekowe porcelanę i fajans, które żadnego nalotu po latach nie wykazują, mimo stałego użytkowania. Natomiast niedawno musiałam wyrzucić najwyżej 10-letnią miskę z Włocławka, w której przechowywałam tzw. grubą sól morską. Polewa ceramiczna się złuszczyła, wykruszyła i przemieszała z solą. Soli też nie odzyskałam, bo nie miałam nad głową żadnej złej macochy, która zmusiłaby mnie do przebrania tego ładunku.
    • lord_vmordevol Re: błękitne kubki 10.07.17, 10:52
      latresse napisał(a):

      > e i po 100 latach nawet może służyć, tylko kubki używane 500 razy dziennie (bio
      > rąc pod uwagę napływ pielgrzymów do tego mieszkania), na których odkłada się os
      > ad. Boreje tak dokładnie myli naczynia, że kubki po tylu latach nie były brązow
      > e?

      Przyłączę się do zdziwienia. Się myje, się ma czyste. Glazurowana ceramika nie trzyma przecież brudu. Czy gąbka z Ludwikiem, czy zmywarka z jej agresywnymi detergentami - całkiem skutecznie zmywają osad z herbaty, albo kawy.
    • ssssen Re: błękitne kubki 10.07.17, 12:02
      Trzeba by zapytać Hiacyntę Bucket jak dba o swój zestaw "Royal Doulton with the hand-painted periwinkles" ;)
      • apersona Re: błękitne kubki 12.07.17, 12:20
        :D
    • ayo2137 Re: błękitne kubki 27.08.20, 20:37
      Co w tym dziwnego? Nawet przy częstym parzeniu herbaty osad da się zmyć, normalnie płynem i gąbką. U mnie w domu też są około dwudziestoletnie kubki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka