miodowocytrynowa
15.10.17, 15:46
Tak mnie zastanowiła ostatnio postać Adama, a w zasadzie jego status materialny i sposób zycia. W Jeżycjadzie mamy bogato opisany dorobek zycia jego rodziców- ot zamozni badylarze, duzy dom pod Poznaniem, hektary plantacji, róże wysyłane hurtem samolotem do Norwegii, zatrudnieni robotnicy- no po prostu klasyka badylarstwa. Wszystko to przynosi gruby dochód i równie grubą kasę. Tymczasem nasz Adaś żyje skromniutko, biedniutko jakby był synkiem ubogich ludzi. Rozumiem, że skończył polonistykę ( bo nie kazdy ma ochotę kontynuować tradycje rodzinne), uczy w szkole ( ok ma taką misję), ale w to, ze biedulek dojeżdża do tejże szkoły do Poznania jakieś 30 km zatłoczonym PKS-em w śnieg, zimę, zawieruchę- to już mi trudno uwierzyć. Trudno mi uwierzyć, że syn bogatych badylarzy nie ma dla siebie choćby najskromniejszego auta, tylko gna do autobusu- a od wielkiego dzwonu weźmie furgonetkę rodziców czy tam plantacji. Idźmy dalej- ten sam biedak codziennie pokonuje trasę Kostrzyn -Poznań, tymże PKS-em, dojeżdża nim zapewne do jakiegoś dworca PKS, dalej jedzie tramwajem czy autobusem i ani on ani jego rodzice nie pomyślą o wynajmie/kupnie jakiegoś mieszkania w Poznaniu? Co to dla takich bogatych sadowników? Mam na Warmii zaprzyjażnionych badylarzy, speccjalizują się w owocach, biznes podobny jak u Fidelisów, owoce wysyłają głównie na eksport do krajów nadbałtyckich i Niemiec- ci ludzie kupili mieszkania i samochody na start trójce swoich dzieci a nie jednemu! A Fidelis dopiero jak się ozenił to nadludzkim wysilkiem postawił altankę pod sosną:)))) Zdaje się, ze to taki sam przypadek jak " Marek obywatel USA za komuny w Polsce". Już by bardziej pasowało, aby Adam wywodził się z jakiejś biednej, wiejskiej wielodzietnej rodziny, wtedy by bardziej wiarygodnie wyglądał i ten PKS i ta nędzna altanka pod świerkiem:)))