Dodaj do ulubionych

Emerytura Mili

15.06.18, 19:02
Dodatek do suplementu do rozwinięcia uzupełnienia... ;-) W temacie wątków finansowych ciekawi mnie pewna kwestia i fajnie byłoby, gdyby ją wyjaśnić. Mianowicie wielokrotnie wspominano, że Seniorzy mają emerytury. Zapewne mają. I stąd pytanie - jaką emeryturę może mieć Mila?

Wiemy że pracowała z przerwami do trzeciej ciąży. Potem dorabiała sobie dorywczo. "KK" : "Mama od urodzenia Natalii przestała pracować w biurze i zajęła się wyłącznie domem oraz wychowaniem córek, ściboląc na maszynie dziewiarskiej swetry i czapki, co zlecała jej Spółdzielnia Pracy „Świt” i który to rodzaj zarobkowania, aczkolwiek niekrępujący, nie należał bynajmniej do popłatnych."
Do etatowej pracy nigdy nie wróciła.
Potem mamy okres Kala Amburki, z nieokreślonymi, możliwe, że wysokimi dochodami, które jednak niekoniecznie podwyższyły jej emeryturę. Tu też pytanie - co chwila różni artyści rozpaczają nad wysokością swojej emerytury, bo choć dochody mieli czasem bardzo wysokie, to jakoś nie przekładało się to na składki. Czy kariera Mili może być takim przypadkiem?

Podsumowując - o ile Ignacy ma zapewne normalną emeryturę, to Mila może dostawać... no właśnie, ile?

Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Emerytura Mili 15.06.18, 19:42
      Grosze. Pracowala na etacie do urodzenia Natalii, czyli do roku 1970 - jesli zalozyc, ze prace podjela w 58 lub 59 (bylo cos w K ?), to jest 12 lat. Potem jako chalupnica tez zapewne oplacala skladki, aczkolwiek niekoniecznie. Korekty to juz z pewnoscia byly zlecenia, od ktorych skladek sie nie odprowadzalo.
      Zwazywszy niemyslenie o przyszlosci i dzieci jako zabezpieczenie starosci nie wierze, by oplacala emeryture z dochodow Amburki.
      Moze dostawac, bo ja wiem, 300-400 zl.
    • ewikk8 Re: Emerytura Mili 15.06.18, 21:01
      A czy w ogóle Mila ma prawo do emerytury? Czy ma te 20 wymaganych lat składkowych i nieskładkowych?
      • tt-tka Re: Emerytura Mili 15.06.18, 21:42
        ewikk8 napisał(a):

        > A czy w ogóle Mila ma prawo do emerytury? Czy ma te 20 wymaganych lat składkowy
        > ch i nieskładkowych?

        Jako chalupnica pracowala, poki nie padla spoldzielnia Swit, czyli do transformacji - do 1990 lub 91 roku.
        Kwestia, jak ta praca byla kwalifikowana - tzn czy Milicja figurowala na liscie plac jako staly wykonawca, praktycznie pracownik spoldzielni, czy jako biorczyni zlecen. Czy miala umowy, czy tylko kwit za wykonanie. tego nie wiemy i pewnie nie dowiemy sie.
        • berrin Re: Emerytura Mili 16.06.18, 09:03
          Żeby nabyć prawa emerytalne do minimalnego świadczenia w gwarantowanej wysokosci (potem mogę sprawdzić ile to było w konkretnym roku) musiałaby wykazać 20 lat stażu. Czyli łącznie składowych i nieskladkowych lat. Miałaby prawo do 6 lat nieskladkowych (niezależnie od tego, ile ma się dzieci, to emerytury mozna doliczyć sześć lat urlopów wychowawczych - o ile się na nich było, oczywiście) o ile wykazałaby trzy razy tyle skladkowym (praca, chalupnictwo o ile bylo platne nie mniej niż, zasiłek dla bezrobotnych, ktory na,początku lat dziewięćdziesiątych dostac było łatwo i nawet na kilka lat, urlopy macierzynskie). Zeby miec te minimum 20 lat łącznie, musiałaby wykazac 15 lat składowych, wtedy doliczono by jej 1/3 z tego nieskladkowych ( wychowawcze) i już.
          Jest jeszcze możliwa,emerytura niepełna - kobieta musiałaby wykazać 15 lat ubezpieczenia, ale ona nie
          jestst podnoszona do minimalnej tylko wyliczana uczciwie z zarobków. Ale dla kobiet, pracujacych głęboko w PRL czasami okazywala sie wcale nie niższa od minimalnej.
          Tak czy owak więcej niż najnizszej emerytury (1209,80 brutto w tej chwili) chyba nie uskladala.
          • zuzudanslemetro Re: Emerytura Mili 16.06.18, 09:17
            Do emerytury liczą się też przecież studia, prawda? I chyba zawsze liczyły. Więc policzmy: 5 lat studiów plus potem praca aż do narodzin Natalii. Zakładając, że zaczęła studia jako 18-latka, czyli w 53 roku, a Natalia urodziła się w 71 to już mamy 18 lat czynnego życia zawodowego.
            • berrin Re: Emerytura Mili 16.06.18, 09:45
              Liczą się o ile student dotarl do absolutorium, inaczej nie. I studia są nieskladkowe, jak urlop wychowawczy. Co oznacza, że żeby doliczyc I urlopy I studia (11 lat), Mila musiałaby POZA TYM pracować 33 lata (doliczyć można, jak pisalam, max 1/3 wyliczonych składkowych). Więc raczej nie da się użyć obu tych okresów. Ok, licząc 13 lat pracy od ukończenia studiów do urodzenia Natalii, potem kolejnych nascie chalupnictwa (wszak legalnego), mogla uskładać nawet sporo ponad 20 lat. I o ile wyobrażam sobie, że od dochodow z korekt a potem dzieł dramatycznych składek nie płaciła, to od pracy nakladczej owszem, bo to nie ona wtedy decydowala, tylko przepisy.
              Inną sprawą jest wysokość świadczenia. Niskie dochody z pracy, niziutko liczone chalupnictwo, zero składek od zleceń, mnóstwo nieskladkowych - w zasadzie moglabym spróbować symulacyjnie wyliczyć jej wysokość emerytury, ale potrzebne mi do tego narzędzia odzyskam dopiero w poniedziałek... :)
            • marutax Re: Emerytura Mili 16.06.18, 09:51
              zuzudanslemetro napisała:

              > Do emerytury liczą się też przecież studia, prawda? I chyba zawsze liczyły. Wię
              > c policzmy: 5 lat studiów plus potem praca aż do narodzin Natalii. Zakładając,
              > że zaczęła studia jako 18-latka, czyli w 53 roku, a Natalia urodziła się w 71 t
              > o już mamy 18 lat czynnego życia zawodowego.

              To też nie do końca, bo według "Kalamburki"
              "Mila wskutek ciąży nie zrobiła pracy dyplomowej, toteż w zasadzie była bez wyższych studiów.
              Zaczęła pracę w biurze, ale tak źle się czuła, że musiała prędko zrezygnować. Przez pierwszy okres
              ciąży robiła na drutach jakieś swetry na sprzedaż (...)"
              • berrin Re: Emerytura Mili 16.06.18, 10:05
                Brak dyplomu nie szkodzi zaliczeniu studiów do emerytury. O ile miała absolutorium.
                • tt-tka Re: Emerytura Mili 16.06.18, 10:11
                  berrin napisała:

                  > Brak dyplomu nie szkodzi zaliczeniu studiów do emerytury. O ile miała absolutor
                  > ium.
                  >

                  A miala ? slub w 58, ona jest po trzecim roku. Skonczyla studia ? Jest w ogole, co ona robila po zamazpojsciu ?
                • marutax Re: Emerytura Mili 16.06.18, 10:24
                  berrin napisała:

                  > Brak dyplomu nie szkodzi zaliczeniu studiów do emerytury. O ile miała absolutor
                  > ium.

                  Chodzi mi raczej o to, że nie zrobiła magisterki bo zaszła w pierwszą ciążę, chwilę popracowała w biurze, po czym pracę tę przerwała. Czyli nie miała ciągłości pracy do narodzin Natalii, tylko już wcześniej były przerwy - mowa jest o rezygnacji, nie o jakimś zwolnieniu/urlopie.
                  • tt-tka Re: Emerytura Mili 16.06.18, 10:39
                    marutax napisała:

                    >
                    >
                    > Chodzi mi raczej o to, że nie zrobiła magisterki bo zaszła w pierwszą ciążę

                    Ona studia zaczela w 55. Pierwsza ciaza - to rok 61, Gaba jest pazdziernikowa. To co ona robila szesc lat na czteroletnich studiach ?
              • tt-tka Re: Emerytura Mili 16.06.18, 10:17
                marutax napisała:


                > Zaczęła pracę w biurze, ale tak źle się czuła, że musiała prędko zrezygnować.


                Zaraz, zaraz. Zle w ciazy to ona sie czula z Natalia. 70 rok. Czy nalezy rozumiec, ze ona te prace w biurze zaczela jakos wtedy ? To co ona robila do 70 ?

                >P
                > rzez pierwszy okres
                > ciąży robiła na drutach jakieś swetry na sprzedaż (...)"

                Jezeli na drutach, to prywatnie i na czarno. Kiedy pojawila sie maszyna dziewiarska i spoldzielnia Swit ?
                • marutax Re: Emerytura Mili 16.06.18, 10:21
                  tt-tka napisała:


                  > Zaraz, zaraz. Zle w ciazy to ona sie czula z Natalia. 70 rok. Czy nalezy rozumi
                  > ec, ze ona te prace w biurze zaczela jakos wtedy ? To co ona robila do 70 ?

                  Nie, to jest cytat z okresu pierwszej ciąży z Gabą, kiedy - jak widać - Mila też źle ją znosiła.
                  • tt-tka Re: Emerytura Mili 16.06.18, 10:35
                    marutax napisała:

                    > tt-tka napisała:
                    >
                    >
                    > > Zaraz, zaraz. Zle w ciazy to ona sie czula z Natalia. 70 rok. Czy nalezy
                    > rozumi
                    > > ec, ze ona te prace w biurze zaczela jakos wtedy ? To co ona robila do 70
                    > ?
                    >
                    > Nie, to jest cytat z okresu pierwszej ciąży z Gabą, kiedy - jak widać - Mila te
                    > ż źle ją znosiła.

                    Zle znosila i zamiast isc na zwolnienie zrezygnowala z pracy ?
                    W kazdym razie pozniej tez pracowala, tam gdzie Gizela (w biurze, nie w produkcji oczywiscie), bo tam Ida chodzila do przyzakladowego przedszkola.

                    Czyli - pierwsza prace podjela przed urodzeniem Gaby (a co robila miedzy studiami a ciaza ?), potem zrezygnowala, potem znowu podjela, potem zrezygnowala... obawiam sie , ze ona nawet tych wymaganych minimalnych 20 moze nie miec...
              • bupu Re: Emerytura Mili 16.06.18, 16:38
                marutax napisała:

                > zuzudanslemetro napisała:
                >
                > > Do emerytury liczą się też przecież studia, prawda? I chyba zawsze liczył
                > y. Wię
                > > c policzmy: 5 lat studiów plus potem praca aż do narodzin Natalii. Zakład
                > ając,
                > > że zaczęła studia jako 18-latka, czyli w 53 roku, a Natalia urodziła się
                > w 71 t
                > > o już mamy 18 lat czynnego życia zawodowego.
                >
                > To też nie do końca, bo według "Kalamburki"
                > "Mila wskutek ciąży nie zrobiła pracy dyplomowej, toteż w zasadzie była bez wyż
                > szych studiów.
                > Zaczęła pracę w biurze, ale tak źle się czuła, że musiała prędko zrezygnować. P
                > rzez pierwszy okres
                > ciąży robiła na drutach jakieś swetry na sprzedaż (...)"


                Te ciąże uniemożliwiające studia mnie rozwalaja...
            • tt-tka Re: Emerytura Mili 16.06.18, 09:58
              zuzudanslemetro napisała:

              > Do emerytury liczą się też przecież studia, prawda? I chyba zawsze liczyły.

              O ile prace podjelo sie zaraz po skonczeniu studiow, w tamtych latach. I chyba dyplom trzeba bylo zrobic ? Mila nie zrobila.

              Wię
              > c policzmy: 5 lat studiów

              W jej czasach studia trwaly cztery lata

              >plus potem praca aż do narodzin Natalii. Zakładając,
              > że zaczęła studia jako 18-latka, czyli w 53 roku,

              W 55 r to ona dopiero mature zdala... skad ci sie wzial ten 53 ?

              • zuzudanslemetro Re: Emerytura Mili 16.06.18, 17:07
                tt-tka napisała:


                >
                > W 55 r to ona dopiero mature zdala... skad ci sie wzial ten 53 ?
                >
                Nie wiem, rano było a pół nocy trzaskałam ciasteczka na piknik w przedszkolu mojej progenitury. A wiem! Bo w 35 się urodziła, to dlaczego w wieku 20 lat robiła maturę?
                • marutax Re: Emerytura Mili 16.06.18, 17:35
                  zuzudanslemetro napisała:

                  > A wiem! Bo w 35 się urodziła, to dlaczego w wieku 20 lat robił
                  > a maturę?

                  Z tego samego powodu, z którego studiowała 6 lat, choć studia trwały ponoć cztery ;-)

                  Akurat rok 1955 jako rok maturalny jest przywołany czarno na białym i nic nie można z tym zrobić...
                  • zuzudanslemetro Re: Emerytura Mili 16.06.18, 18:08
                    Rok 35 jako rok urodzenia Mili też jest przywołany czarno na białym... eh, ta korekta... eh, ta redakcja...
                    • marutax Re: Emerytura Mili 16.06.18, 18:35
                      zuzudanslemetro napisała:

                      > Rok 35 jako rok urodzenia Mili też jest przywołany czarno na białym...

                      Rok urodzenia nie jest najistotniejszy - była wojna, różnie się życie układało, dziecko dwunastoletnie mogło zaczynać naukę od zera ("partyzanci" w "Słonecznikach"). Ale my wiemy, że w 1945 roku Mila poszła do trzeciej klasy szkoły podstawowej. I tu już żadnych machinacji czasowych być nie może. Od 1948 r. szkoła miała klas jedenaście (podstawówka+liceum), co oznacza, że Mila maturę powinna zdawać w 1953 r.




                      • zuzudanslemetro Re: Emerytura Mili 16.06.18, 19:10
                        marutax napisała:


                        >
                        > Rok urodzenia nie jest najistotniejszy - była wojna, różnie się życie układało,
                        > dziecko dwunastoletnie mogło zaczynać naukę od zera ("partyzanci" w "Słoneczni
                        > kach"). Ale my wiemy, że w 1945 roku Mila poszła do trzeciej klasy szkoły podst
                        > awowej. I tu już żadnych machinacji czasowych być nie może. Od 1948 r. szkoła m
                        > iała klas jedenaście (podstawówka+liceum), co oznacza, że Mila maturę powinna z
                        > dawać w 1953 r.
                        >
                        >
                        Plus jeszcze taka okoliczność realiów młodzieży, którym wojna przerwała naukę: jeszcze do końca lat 50tych był praktykowany zwyczaj (pewna jestem studiów artystycznych, bo i mój dziadek tak zrobił i sporo jego kolegów, a i na pewno jeden z moich wykładowców) zaczynali studia przed zrobieniem matury, przechodząc w klasie maturalnej w tryb zaoczny i zobowiązani do przyniesienia świadectwa maturalnego do końca roku akademickiego. Rekordzistą z roku mojego dziadka był chłopak, który poszedł wreszcie zrobić tę maturę bo nie mógł odebrać dyplomu. Nie wiem, jakim cudem przegapili przez parę lat ten brak. Mili, jak wiemy ta okoliczność nie dotyczy, ale i tak ma jakiś straszliwy burdel w datach w obrębie jednej (sic!) książki.
                      • marutax Re: Emerytura Mili 16.06.18, 19:33
                        marutax napisała:

                        Od 1948 r. szkoła m
                        > iała klas jedenaście (podstawówka+liceum), co oznacza, że Mila maturę powinna z
                        > dawać w 1953 r.

                        Errata - zaczynając 3. klasę we wrześniu 1945 r. Mila powinna zdawać maturę w 1954 r.

                        I hipoteza - MM liczyła bez uwzględnienia reformy szkolnictwa, uznając, że Mila skończyła edukację 8+4. Wtedy rok matury się zgadza. Potwierdza to fakt, że identycznie jest z Ignacem - w 1946 r. idzie do 5. klasy, czyli maturę powinien zdawać w 1953. Tymczasem w październiku 1955 r. jest na II roku studiów, czyli znów o rok za późno. Co innego, gdyby szedł systemem 8+4.

                        Czy możliwe było w połowie lat 50-tych nadal "iść" starym systemem? Chyba nie...
          • druza.11 Re: Emerytura Mili 16.06.18, 09:34
            Ewentualnie pracowala na podstawie spółdzielczej umowy o pracę (popularne w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych) alba na umowy o pracę nakładcza. Mogłabyś sprawdzić?
            Najprawdopodobniej Tak było, bo spółdziellnie pracy były bardzo popularne. Zecenia w yamtych czsach to zupełnie onna sprawa. Co do późniejszych korekt to pocztątkowo nie były ozusowane
          • tt-tka Re: Emerytura Mili 16.06.18, 10:01
            berrin napisała:

            Miałaby prawo do 6 lat n
            > ieskladkowych (niezależnie od tego, ile ma się dzieci, to emerytury mozna dolic
            > zyć sześć lat urlopów wychowawczych - o ile się na nich było, oczywiście)

            Ale urlopy wychwawcze to okres duzo poznejszy... w czasach, gdy Mila miala dzieci, nie bylo wychowawczych, tylko czteromiesieczne macierzynskie.
            • berrin Re: Emerytura Mili 16.06.18, 10:04
              Tak, ale kiedy szla na emeryture, to już sie je zaliczalo jako okresy odpowiadające urlopowi wychowawczemu. Zresztą pisalam, łącznie tylko 6 lat, czyli za Nutrie/Pulpe.
              • marutax Re: Emerytura Mili 16.06.18, 10:20
                berrin napisała:

                > Tak, ale kiedy szla na emeryture, to już sie je zaliczalo jako okresy odpowiada
                > jące urlopowi wychowawczemu. Zresztą pisalam, łącznie tylko 6 lat, czyli za Nut
                > rie/Pulpe.

                Sześć czy pięć, biorąc pod uwagę, że Natalię i Pulpę dzielą dwa lata?
                • berrin Re: Emerytura Mili 16.06.18, 10:29
                  Na kazde dziecko po 3 lata do wykorzystania przed ukończeniem przez,dziecko czwartego roku zycia. Dwa lata z Nutrią, rodzi się Pulpa, trzy lata z Pulpą, wychodzi pięć. Ale moze doskladaloby się z miesięcy po urodzeniu Gaby i Idy. Hm, jak porządny urzędnik powiem - nie widziałam akt...
    • zuzudanslemetro Re: Emerytura Mili 16.06.18, 09:12
      Mila być może jako dramaturg należała do Związku Literatów i odprowadzała składki, ale biorąc pod uwagę okres jej działalności to niespecjalnie mogło się tam coś uzbierać. Mój dziadek, starszy od Mili jakieś 8 lat, od momentu skończenia studiów był aktywny zawodowo jako malarz. Przez ZPP płacił składki całe życie i uzbierała mu się całkiem przyjemna emerytura, aczkolwiek bez szaleństw. Dało się przeżyć, ale szczęśliwie dalej malował i sprzedawał obrazy a i tak, biorąc pod uwagę konieczność korzystania z prywatnych lekarzy oraz cen leków, cały czas cierpiał na brak floty. Inna rzecz, że w mojej rodzinie pieniądze przeciekają przez palce choćby nie wiem jak wszyscy się starali. Na oszczędnościach zawsze wychodzimy kiepsko (vide: moje dwa oszczędnościowe ostatnio zakupy. Kupiłam jedne trampki w KiK a drugie u Azjatów, obie pary kosztowały około 20 zyla i cieszyłam się, że tak tanio mam ładne ulubione obuwie letnie. Nie da się nosić żadnych z tych butów, wkładki się odkleiły natychmiast a aromat kleju użytego do produkcji jest wprost upajający. Ergo: czterdzieści złotych jak krew w piach).
      Jeśli Mili dramaty są wznawiane lub wystawiane to oczywiście dostaje honoraria bądź tantiemy, ale też nie są to zatrważające kwoty. Natomiast cały czas może dorabiać sobie korektami czy czym tam, co robiła.
      • ewikk8 Re: Emerytura Mili 16.06.18, 13:30
        >Na oszczędnościach zawsze
        > wychodzimy kiepsko (vide: moje dwa oszczędnościowe ostatnio zakupy. Kupiłam jed
        > ne trampki w KiK a drugie u Azjatów, obie pary kosztowały około 20 zyla i ciesz
        > yłam się, że tak tanio mam ładne ulubione obuwie letnie. Nie da się nosić żadny
        > ch z tych butów, wkładki się odkleiły natychmiast a aromat kleju użytego do pro
        > dukcji jest wprost upajający. Ergo: czterdzieści złotych jak krew w piach).

        Mama koleżanki mawiała: tylko bogaczy stać na tanie buty ;-)
        • marutax Re: Emerytura Mili 16.06.18, 15:34
          ewikk8 napisał(a):

          > Mama koleżanki mawiała: tylko bogaczy stać na tanie buty ;-)

          Terry Prachett przedstawił inną teorię ;-)
          "Powodem, dla którego bogacze są tacy bogaci, rozumował Vimes, jest to, że mogą wydawać mniej pieniędzy.
          Weźmy na przykład buty. Vimes zarabiał trzydzieści osiem dolarów miesięcznie, nie licząc dodatków. Porządna para skórzanych butów kosztowała pięćdziesiąt dolarów. Ale para butów, na jaką mógł sobie pozwolić - całkiem przyzwoita na jeden czy dwa sezony, bo potem zupełnie przetarła się tektura, przeciekająca jak demony, to koszt około dziesięciu dolarów. Takie właśnie buty zawsze kupował Vimes i nosił je, aż podeszwy były tak cienkie, że w mgliste noce po kamieniach bruku poznawał, gdzie w Ankh-Morpork się znajduje.
          Jednak dobre buty wytrzymywały lata, długie lata. Bogatego stać na wydanie pięćdziesięciu dolarów na parę butów, w których po dziesięciu latach wciąż będzie miał suche nogi. Tymczasem biedak, którego stać tylko na tanie buty, wyda w tym czasie sto dolarów - a nogi i tak stale będzie miał przemoczone.
          To właśnie kapitan Vimes nazywał obuwniczą teorią niesprawiedliwości społecznej."

          Nie przewidział tylko zmieniającej się mody ;-)

          • zuzudanslemetro Re: Emerytura Mili 16.06.18, 17:10
            Właśnie dlatego powiedzenie, że - u mnie w rodzinie mówiło się - biednego nie stać na oszczędność, że jak się kupuje tanie i złej jakości to wydaje się znacznie więcej niż raz a porządnie. Następnym razem nie poskąpię i jednak kupię uczciwe dobre conversy. Na nich nigdy się nie zawiodłam.
            • zla.m Re: Emerytura Mili 21.06.18, 10:54
              Mói dziadkowie mówili "Biednego nie stać na rzeczy tanie". W wersji gminnej: "gówno kupisz, gówno masz" :D

              I ja się też tego trzymam, rzeczy najtańsze odrzucam z definicji, staram się celować tak w środek (żeby płacić za jakość, a nie za metkę).
          • sayoasiel Re: Emerytura Mili 20.06.18, 23:09
            Będąc małą dziewczynką przeczytałam ten fragment i stał się on fundamentem każdego z mych budżet planów, nawet kapitan Vimes w notesiku narysowany jest nad wydatkami i aprobuje =)
    • przymrozki Re: Emerytura Mili 16.06.18, 09:46
      Dzisiaj robienie swetrów i czapek kojarzy się z jakimś dorabianiem w szarej strefie, ale wtedy to na pewno było zinstytucjonalizowane. Spółdzielnia pewnie odkładała składki. Poza tym z działalność dramaturgiczną, wbrew pozorom, też można nabyć emeryturę. Emerytowany artysta, wcale żaden sławny na cały świat, spokojnie może mieć emeryturę taką jak sekretarka, co przesiedziała trzy czwarte życia na etacie w biurze.

      Mamy 2018 r. Gwiazdy narzekające na wysokość własnych świadczeń ponad 30 lat pracowały w gospodarce rynkowej, pewnie świadomie i celowo wybierali takie formy współpracy, żeby zapłacić możliwie niskie składki. Samo to mogłoby być nawet zrozumiałe, gdyby zaoszczędzone w ten sposób pieniądze odkładali sobie na starość (co zresztą pewnie zrobiła inwestując np. w nieruchomości).
      • tt-tka Re: Emerytura Mili 16.06.18, 10:05
        przymrozki napisała:

        > Dzisiaj robienie swetrów i czapek kojarzy się z jakimś dorabianiem w szarej str
        > efie, ale wtedy to na pewno było zinstytucjonalizowane. Spółdzielnia pewnie odk
        > ładała składki.

        To wlasnie zalezalo od charakteru umowy i jakiegos wykonywanego minimum. Jezeli chalupnik byl ubezpieczony (emeryt, rencista, na macierzynskim, dorabial do etatowej czy poletatowej pracy albo zona przy mezu) mogl placic tylko podatek i skladek emerytalnych nie odprowadzac.
      • druza.11 Re: Emerytura Mili 16.06.18, 10:21
        Napisałam wcześniej:spółdzielcza umowa o pracę lub umowa o pracę nakładczą obie z kodeksu pracy. Można było sporo zarobiç ale przecież miła prowadziła dom na6 osó i to było naprawdę czasochłonne mieso ns mielone trzeba było samodzielnie zmielić makaron samodzielnie zagnieść i pokroić
        • marutax Re: Emerytura Mili 16.06.18, 10:27
          druza.11 napisała:

          > Napisałam wcześniej:spółdzielcza umowa o pracę lub umowa o pracę nakładczą obie
          > z kodeksu pracy. Można było sporo zarobiç ale przecież miła prowadziła dom na6
          > osó i to było naprawdę czasochłonne mieso ns mielone trzeba było samodzielnie
          > zmielić makaron samodzielnie zagnieść i pokroić

          No właśnie na podstawie dostępnych informacji zawsze miałam wrażenie, że to były jakieś niezobowiązujące zlecenia. Mili przy pracy dziewiarskiej właściwie nie widzimy, nie ma problemu gdy leży w szpitalu lub jedzie do Czaplinka. Zawsze jest tylko przy dzieciach lub zajęciach domowych.
    • tt-tka Re: Emerytura Mili 16.06.18, 10:59
      Uporzadkujmy to troszku
      55 - 20-letnia panna Kalemba zdaje mature i podejmuje studia
      58 - panna Kalemba staje sie pania Borejko
      61 - p. B. nie robi dyplomu, bo zle sie czuje w ciazy (nie wyleciala ze studiow w miedzyczasie ? szesc lat !) oraz podejmuje prace, z ktorej szyblo rezygnuje, bo sie zle czuje w ciazy. Robi swetry na drutach.
      70 - p. B. rezygnuje z pracy biurowej, bo zle sie czuje w ciazy. A moze pozniej, gdy Nutria juz jest i choruje ? Kiedy podjela te prace, nie wiemy.
      77 - p. B. wykonuje prace dziewiarskie dla spoldzielni, maszynowe. Kiedy podjela te dzialalnosc i kiedy w domu pojawila sie maszyna ?
      92 - dowiadujemy sie, ze spoldzielnia padla (kiedy dokladnie ?) i p. B. chalturzy korektami dla wydawnictwa A5.
      Lata 90-te - pisarstwo. Kiedy przestala pisac (w 2013 wiemy, ze juz jakis czas temu, ale konkretnie ?)

      Z pewnoscia skladki odprowadzala od pracy etatowej. Od spoldzielnianej mogla lub nie.
      Czy brak ciaglosci zatrudnienia nie sprawial, ze okres studiow przestawal byc wliczany ? Nie pamietam tego.
      • marutax Re: Emerytura Mili 16.06.18, 11:06
        tt-tka napisała:

        > Uporzadkujmy to troszku

        Podwoiło na się ;-)
        • tt-tka Re: Emerytura Mili 16.06.18, 11:13
          Nie szkodzi :), rozszerzylas.
          Czyli rzeczywiscie - dwa lata i kilka miesiecy pracy do urodzenia Nutrii. Niezatrudniona, gdy rodzily sie corki. Nie wiadomo, czy zrobila Absolutorium i czy lata studiow wliczaja sie jej do okresu pracy.
          Kiedy pojawila sie maszyna dziewiarska ? Po odchowaniu Nutrii do tych czterech lat czy po odchowaniu Pulpy ? Bo moze sie okazac, ze tej pracy nakladczej tez byllo za malo, by dociagnac do w sumie 20 lat...
    • marutax Re: Emerytura Mili 16.06.18, 11:04
      OK, podsumujmy
      1955 rok - Mila zaczyna studia
      1958 - ślub
      1959 - Mila POWINNA kończyć studia (choć mam wrażenie, że Autorka przyjęła za pewnik, że studia były pięcioletnie)
      1961 - Mila zachodzi w ciążę (Gaba jest z października) i mamy cytat: ""Mila wskutek ciąży nie zrobiła pracy dyplomowej, toteż w zasadzie była bez wyższych studiów. Zaczęła pracę w biurze, ale tak źle się czuła, że musiała prędko zrezygnować. Przez pierwszy okres ciąży robiła na drutach jakieś swetry na sprzedaż (...)"
      Nie wiadomo, dlaczego studia rozciągnęły się do sześciu lat, ale wyraźnie napisano, że Mila nie obroniła magisterki z powodu ciąży, czyli pracę w biurze zaczęła już w trakcie ciąży i szybko zrezygnowała.
      Rodzi się Gabrysia. Na uwagę o zrobienie dyplomu Mila "Powiedziała, że nic na świecie nie interesuje jej teraz bardziej niż Gabrysia (...) i żeby ją wszyscy zostawili w spokoju, gdyż z kolei nic na świecie nie interesuje jej obecnie mniej niż towaroznawstwo i handel międzynarodowy."
      1964 - rodzi się Ida
      1968 rok - dowiadujemy się, że Mila wróciła (a właściwie poszła) do pracy w biurze, którą załatwiła jej Gizela. Stało się to gdy "odchowała Idusię do bezpiecznego wieku czterech lat", czyli w tymże roku 1968.
      1970/1971 - Mila zachodzi w ciążę z Natalią, po czym już na zawsze rezygnuje z etatowego zatrudnienia

      Mamy więc pracę w biurze - dwa lata plus kilka miesięcy przed narodzinami Gaby. Plus siedem lat 1961-1968 spędzonych na odchowywaniu córek, które to lata nie były urlopem macierzyńskim, jako że Mila w chwili urodzenia Gabrysi nie była nigdzie zatrudniona.
      • zla.m Re: Emerytura Mili 18.06.18, 13:56
        marutax napisała:

        > OK, podsumujmy
        > 1955 rok - Mila zaczyna studia
        > 1958 - ślub
        > 1959 - Mila POWINNA kończyć studia (choć mam wrażenie, że Autorka przyjęła za p
        > ewnik, że studia były pięcioletnie)
        > 1961 - Mila zachodzi w ciążę (Gaba jest z października) i mamy cytat: ""Mila ws
        > kutek ciąży nie zrobiła pracy dyplomowej, toteż w zasadzie była bez wyższych st
        > udiów. Zaczęła pracę w biurze, ale tak źle się czuła, że musiała prędko zrezygn
        > ować. Przez pierwszy okres ciąży robiła na drutach jakieś swetry na sprzedaż (.
        > ..)"

        Zabijcie mnie, bo nie rozumiem. Dlaczego ona rzuciła tę robotę? Przecież mogła iść na zwolnienie, prawda? Skoro faktycznie źle się czuła.
        • tt-tka Re: Emerytura Mili 18.06.18, 14:42
          zla.m napisała:



          > Zabijcie mnie, bo nie rozumiem. Dlaczego ona rzuciła tę robotę? Przecież mogła
          > iść na zwolnienie, prawda? Skoro faktycznie źle się czuła.

          Z tych samych powodow, z ktorych jej corka i wnuczka w ciazach, nb dobrze znoszonych, rzucily studia.
          Tego nie da sie zrozumiec.
          Ja teraz czekam na to wyliczenie Berrin, ile tez tej emerytury moze byc i czy w ogole jest jakas...
          >
          • berrin Re: Emerytura Mili 19.06.18, 08:29
            tt-tka napisała:


            > Ja teraz czekam na to wyliczenie Berrin, ile tez tej emerytury moze byc i czy w
            > ogole jest jakas...
            > >
            To będzie trudne, bo nie wiemy naprawdę, jaki jest staż i musimy gdybać. Ale:

            Mila: ur. 1935, wiek emerytalny 1995. Wersje z emeryturami wcześniejszymi odrzucamy, bo tam były wymogi albo stażowe, albo niezdolności do pracy.

            Wersja z Kalamburki
            Lata składkowe:
            - praca zawodowa na etacie od czwartego roku życia Idy do urodzenia Natalii czyli 1968-1971 plus ewentualnie kawałek przed urodzeniem Gaby. Powiedzmy szczodrze, ze uskłada się 5 lat.
            - chałupnictwo/spółdzielczy stosunek pracy od? Skoro Natalia była chorowita a priorytetem Mili nie było zarabianie, zapewne nie przed narodzinami Patrycji. Czyli zapewne nie wcześniej niż od początku 1974 r. do upadku spółdzielni, czyli – biorąc pod uwagę realia po 1989 r. – najpóźniej do 1992 r. To już 18 lat – ciągle przyjmując, ze była wówczas ubezpieczona, ale sądzę, że była, bo spółdzielczy stosunek pracy to raczej ułatwiał niż do tego zniechęcał.
            - Być może – tylko być może – ktoś ze spółdzielni podszepnął Mili rejestrację w PUP, dochodzi zatem rok-2 lata. Niech będzie rok.
            - nie sądzę, żeby korekty były objęte ubezpieczeniem, więc ten okres pomijam, zresztą Mila szykowała się już wtedy do emerytury, więc raczej dodatkowego ubezpieczenia nie potrzebowała, a zdrowotne zapewniał jej ciągle pracujący Ignac.
            Razem 24 lata składkowe. 1/3 z tego to 8 lat możliwych do zaliczenia okresów nieskładkowych.
            Lata nieskładkowe:
            - studia 4 lata (o ile było absolutorium, przyjmijmy, że było)
            - opieka nad dziećmi – 2 lata Natalia i – w naszym wyliczeniu – pi razy oko 1 rok Patrycja. Czyli 3 lata opieki. Razem 7 lat nieskładkowych.

            Pomijam to, ze Mila siedziała na zwolnieniach, więc balans składkowe/nieskładkowe pewnie jest trochę gorszy. Ale w optymistycznej wersji staż Mili wynosi 24+7=31 lat stażu pracy. Dobra, zaokrąglijmy w dół ze względu na te zwolnienia. 30 lat stażu. Czyli uprawnienia emerytalne są jak najbardziej.
            (do wszystkich, którzy teraz zaczną podważać te wyliczenia, bo przecież tyle nie może być – spoko, ja się nie upieram, podaje tylko system wyliczania. Ale naprawdę, to nie jest nieprawdopodobne, żeby kobieta lat 60, mając za sobą 42 lata aktywności zawodowej, zdołała przepracować ponad ½ tego okresu, zwłaszcza, ze upadek zatrudnienia i bezrobocie dotknęły ją dopiero w ostatniej pięciolatce przed wiekiem emerytalnym)

            Teraz wysokość świadczenia:
            Kwota bazowa w 1995 r. – 717,16 zł
            Podstawa wymiaru… ufff… przeciętna wysokość zarobków w wybranych latach, od których odprowadzane były składki na ubezpieczenia emerytalno-rentowe. Podstawę wymiaru ustala się na podstawie 10 kolejnych lat kalendarzowych wybranych z 20 lat poprzedzających rok zgłoszenia wniosku o emeryturę albo z 20 dowolnie wybranych lat kalendarzowych z całego życia zawodowego. W przypadku mili obstawiam, ze 20 wybranych, bo z 10 kolejnymi mogłoby być różnie. Uśredniając i robiąc różne inne ryzykowne założenia, w ktore musicie mi uwierzyć na słowo albo same sobie przeliczać :) jej wskaźnik do przeliczeń wynosi około 60% średniej. 717,16 x 60% = 430 zł. To jej kwota bazowa.
            Dobra. Emerytura to 24% kwoty bazowej plus 1,3% kwoty za każdy rok składkowy plus 0,7 % kwoty za każdy nieskładkowy.
            103 zł + 1,3% x 24 lata składkowe – 134,16 zł plus 0,7% x 7 lat nieskładkowych – 21 zł. 258 zł.
            Minimalna emerytura w 1995 r to 243,40 zł. Mila ma więcej, więc jej świadczenie nie podlega już podwyższeniu (gdyby było niższe, biorąc pod uwagę jej staż, miałaby prawo do wyrównania do kwoty minimalnej). Ale jest to tylko baaardzo nieznacznie więcej, niż najniższe gwarantowane świadczenie… a jeśli kwota bazowa była niższa (co jest mozliwe) i lat pracy mniej (ale nie mniej niż 20 - co jak jednak wychodzi, jest całkowicie pradowpodobne), to nie mniej niz najniższa - wtedy 234,40, dziś 1029 zł.
            Emeryturę ma. Czy ma szanse z niej się utrzymać - to inna sprawa.
            Uff…
            • tt-tka Re: Emerytura Mili 19.06.18, 08:58
              Berrin, jestes WIELKA ! Dzieki :)
            • przymrozki Re: Emerytura Mili 19.06.18, 09:02
              berrin napisała:

              > Emeryturę ma. Czy ma szanse z niej się utrzymać - to inna sprawa.
              > Uff…

              Berrin, chapeau bas.
            • berrin Re: Emerytura Mili 19.06.18, 09:02
              a uprzedzając inne watpliwości - "Czy Mila by sie zarejestrowała w PUP" - to przypomnieć nalezy, ze kompletny nieogar Ignacy był w stanie kolejkowac z Pulpą na rekach, czyli że jakoś się w niepodobającej mu sie rzeczywistości jednak odnajdywał. To bezrobocie, wówczas bardzo łatwy do uzyskania zasiłek, to była kasa i staż za nic, za stawienie się raz w miesiącu w urzędzie. A Borejkowie nie od razy stali się tak wspaniali i wzniosli oraz niepraktyczni :), to dopiero potem im sie tak rozwinęło. Zwłaszcza,, jesli będziemy czytać Kalamburkę równolegle z KK i IS - w tych ostatnich owszem, niepraktyczni, ale też nieprzesadni kontestatorzy oraz elementarną umiejętność radzenia sobie jednak wykazują.
        • marutax Re: Emerytura Mili 18.06.18, 14:44
          zla.m napisała:

          > Zabijcie mnie, bo nie rozumiem. Dlaczego ona rzuciła tę robotę? Przecież mogła
          > iść na zwolnienie, prawda? Skoro faktycznie źle się czuła.

          A dlaczego nie obroniła pracy dyplomowej? Nawet jeśli nie czuła się chwilowo na siłach to nie mogła wziąć dziekanki?
          Jeśli czuła się tak źle, że nie była w stanie siedzieć w bibliotece i pisać to skąd pomysł, że da radę siedzieć 8 godzin w biurze?
          Zresztą Gaba rodzi się w październiku, czyli Mila odpuściła sobie studia gdzieś w trzecim-czwartym miesiącu ciąży, będąc na ostatnim roku i mając do "zaliczenia" tylko pracę dyplomową.

          Nie potrafię sobie wyobrazić, co MM chciała dać czytelnikom do zrozumienia.

          No dobra, potrafię, ale nie chcę ;-)
          • tt-tka Re: Emerytura Mili 18.06.18, 20:31
            marutax napisała:


            >
            > A dlaczego nie obroniła pracy dyplomowej? Nawet jeśli nie czuła się chwilowo na
            > siłach to nie mogła wziąć dziekanki?

            Nie mogla, bo juz brala :)
            Inaczej nie da sie wytlumaczyc tego, ze po szesciu latach ona jest jeszcze przed dyplomem (a byc moze i przed absolutorium). Wtedy jednak dyscyplina studiowania byla bardziej rygorystyczna.
            Chyba ze wyleciala ze studiow, a ciaza wykreca sie przed ujawnieniem tego :)
            • marutax Re: Emerytura Mili 18.06.18, 21:30
              tt-tka napisała:

              >
              > Nie mogla, bo juz brala :)
              > Inaczej nie da sie wytlumaczyc tego, ze po szesciu latach ona jest jeszcze prze
              > d dyplomem (a byc moze i przed absolutorium). Wtedy jednak dyscyplina studiowan
              > ia byla bardziej rygorystyczna.
              > Chyba ze wyleciala ze studiow, a ciaza wykreca sie przed ujawnieniem tego :)

              Eeee tam, w "Jeżycjadzie" dziekanka nie istnieje, podobnie jak socjal i kolonie. Natomiast bałagan w datach jest wszechobecny. Statystycznie rzecz biorąc o wiele bardziej prawdopodobne jest, że MM źle coś policzyła niż że Mila brała urlop dziekański.
              Znalazłam też takie coś: "W 1947 wprowadzono dwustopniowość studiów (3- lub 4-letnie zaw. i 2-letnie magisterskie) z wyjątkiem akademii medycznych."(encyklopedia.pwn.pl/haslo/Polska-Oswiata-Polska-Rzeczpospolita-Ludowa;4575102.html)
              Może Autorka kierowała się tą informacją? Tylko że wtedy czas studiów by się zgadzał, ale Mila powinna mieć zaliczony pierwszy etap studiów, czyli jakiś dyplom?
              • tt-tka Re: Emerytura Mili 18.06.18, 22:45
                A kiedy te dwustopniowosc zniesiono i gdzie ona wystepowala ? Bo moja Mama, rocznik 1934, dyplom robila w 58, po czteroletniej geologii (UW) - dyplom zawodowy i magisterka, razem.
                Studium Nauczycielskie dosyc dlugo przetrwalo jako trzyletnie i tam magistra robilo sie rzeczywiscie po kolejnych dwoch latach, jak kto chcial i mogl, czesc kierunkow inzynierskich miala tytul zawodowy, a magisterka oddzielnie, ale znajomi rodzicow (z wyjatkiem lekarzy) robili na ogol studia czteroletnie. A to jest ten sam okres co studia Milicji.

                Zreszta w ksiazce stoi, ze ona wlasnie dyplomu nie zrobila, a nie magisterki. Ygnac, jej rowiesnik, w tymze 58 broni pracy magisterskiej na filologii, a niezaleznie chce zrobic dyplom z bibliotekoznawstwa. Z tym ze on na UAM zdaje sie studiwal, a ona w WSE... no nie wiem... w kazdym razie niedouczek bez dyplomu z Mili, a o pracy magisterskiej chyba w ogole nie bylo mowy.
                • dakota77 Re: Emerytura Mili 18.06.18, 22:58
                  tt-tka napisała:

                  > Zreszta w ksiazce stoi, ze ona wlasnie dyplomu nie zrobila, a nie magisterki. Y
                  > gnac, jej rowiesnik, w tymze 58 broni pracy magisterskiej na filologii, a nieza
                  > leznie chce zrobic dyplom z bibliotekoznawstwa. Z tym ze on na UAM zdaje sie st
                  > udiwal, a ona w WSE... no nie wiem... w kazdym razie niedouczek bez dyplomu z M
                  > ili, a o pracy magisterskiej chyba w ogole nie bylo mowy.

                  Mila studiowala ekonomie, tak? To o jakim innym dyplomie mogla byc mowa niz o magisterce?
                  To nie sa studia takie jak np. inzynierskie, na ktorych wiedza techniczno- zawodowa to jedno, a magisterium to drugie.
                  • tt-tka Re: Emerytura Mili 19.06.18, 00:14
                    dakota77 napisała:


                    > Mila studiowala ekonomie, tak? To o jakim innym dyplomie mogla byc mowa niz o m
                    > agisterce?

                    WSE - Wyzsza Szkola Ekonomiczna. Bo ja wiem, o jakim ? Odnosilam sie do tej wzmianki o trzyletnich studiach zawodowych, a potem dwuletnich magisterskich - rzeczywiscie cos takiego w 47 wprowadzono, ale jak dlugo to trwalo, to nie wiem, encyklopedia milczy.



                  • turzyca Re: Emerytura Mili 19.06.18, 17:01
                    Nie wiem, jak to możliwe, ale wiem, że moja babcia zrobiła licencjat na ekonomii we Wrocławiu a potem magisterkę na SGPiSie.
                  • turzyca Re: Emerytura Mili 19.06.18, 17:01
                    Nie wiem, jak to możliwe, ale wiem, że moja babcia zrobiła licencjat na ekonomii we Wrocławiu a potem magisterkę na SGPiSie.
                • marutax Re: Emerytura Mili 19.06.18, 07:17
                  tt-tka napisała:

                  > A kiedy te dwustopniowosc zniesiono i gdzie ona wystepowala ? Bo moja Mama, roc
                  > znik 1934, dyplom robila w 58, po czteroletniej geologii (UW) - dyplom zawodowy
                  > i magisterka, razem.
                  > Studium Nauczycielskie dosyc dlugo przetrwalo jako trzyletnie i tam magistra ro
                  > bilo sie rzeczywiscie po kolejnych dwoch latach, jak kto chcial i mogl, czesc k
                  > ierunkow inzynierskich miala tytul zawodowy, a magisterka oddzielnie, ale znajo
                  > mi rodzicow (z wyjatkiem lekarzy) robili na ogol studia czteroletnie. A to jest
                  > ten sam okres co studia Milicji.
                  >
                  > Zreszta w ksiazce stoi, ze ona wlasnie dyplomu nie zrobila, a nie magisterki. Y
                  > gnac, jej rowiesnik, w tymze 58 broni pracy magisterskiej na filologii, a nieza
                  > leznie chce zrobic dyplom z bibliotekoznawstwa. Z tym ze on na UAM zdaje sie st
                  > udiwal, a ona w WSE... no nie wiem... w kazdym razie niedouczek bez dyplomu z M
                  > ili, a o pracy magisterskiej chyba w ogole nie bylo mowy.

                  Dlatego jestem za opcją pomieszania dat, ale dopuszczam też możliwość, że MM przeczytała informacje o tych sześcioletnich studiach i uznała ją za pewnik, który stosuje się do Mili.
              • sayoasiel Re: Emerytura Mili 18.06.18, 23:55
                Chciałabym tylko niewinnie wtrącić co do tego, że w Jeżycjadzie dziekanka nie istnieje. Pyza była na urlopie dziekańskim, kiedy zaszła w ciążę, prawdopodobnie od letniego semestru.
                • tt-tka Re: Emerytura Mili 19.06.18, 00:17
                  Kiedy zaszla, to na pewno nie byla, praktyki wtedy odwalala :)
                  Skad wzielas dziekanke i ze dopiero od letniego semestru ? Bylo cos ? Bo mnie sie caly czas wydawalo, ze ona po prostu przestala chodzic na zajecia, ergo - rzucila studia. Wracac do Z i CP diablo mi sie nie chce...
                  • sayoasiel Re: Emerytura Mili 19.06.18, 00:28
                    Powiedziała to Alinie Shoppe. "Przecież ja jestem na urlopie dziekańskim, od września mogę wrócić na studia". To było w Żabie.
                    • tt-tka Re: Emerytura Mili 19.06.18, 00:42
                      sayoasiel napisał(a):

                      > Powiedziała to Alinie Shoppe. "Przecież ja jestem na urlopie dziekańskim, od wr
                      > ześnia mogę wrócić na studia". To było w Żabie.

                      A dzieki :), nie pamietalam.
                      • sayoasiel Re: Emerytura Mili 19.06.18, 11:40
                        Jeszcze Róża wspominała, że może podjąć nowe, bo cała astrofizyka jej obrzydła. Oprócz tego, że bez dopingującego Frycka nie ma sensu być na tych studiach. (Nudzą ją i dlatego oblała ważny egzamin!), to odniosłam pozytywne wrażenie, że Róża podchodzi do tego dużo trzeźwiej niż wszyscy. Nie udało się z tym, uda się inaczej, rodzicielstwo niczego jej nie zamyka i nie musi mieć tego dyplomu w określonym roku.
                        Do tego jeszcze było "Ja ci Mili przypilnuję jak ty wrócisz na studia - Laura złapała ją za rękę, czego nie robiła nawet w dzieciństwie
                        - Sama idź na studia."
                        • tt-tka Re: Emerytura Mili 19.06.18, 17:09
                          sayoasiel napisał(a):

                          > Jeszcze Róża wspominała, że może podjąć nowe, bo cała astrofizyka jej obrzydła.
                          > Oprócz tego, że bez dopingującego Frycka nie ma sensu być na tych studiach. (N
                          > udzą ją i dlatego oblała ważny egzamin!),

                          Kolejny egzamin oblala. znaczy, nie pierwszy.

                          to odniosłam pozytywne wrażenie, że R
                          > óża podchodzi do tego dużo trzeźwiej niż wszyscy. Nie udało się z tym, uda się
                          > inaczej, rodzicielstwo niczego jej nie zamyka i nie musi mieć tego dyplomu w ok
                          > reślonym roku.

                          Nie powiedzialabym, ze to bredzenie o kurczakach czy pracy pisuardesy swiadczy o trzezwosci. Roza nie ma na siebie zadnego pomyslu.
                          Co zaowocowalo CZ :(

                          • sayoasiel Re: Emerytura Mili 20.06.18, 01:24
                            Róży wypomina się te kurczaki, a ja myślę,że ona specjalnie powiedziała coś tak przesadzonego, żeby pokazać Almie, że nie w tym tkwi istota rzeczy i ,że nawet tak można sobie poradzić, bez prestiżu. My jedziemy po Róży, ale jestem pewna na 100% , że w Chucherku się dowiemy,że dziewczę skończyło studia i w ogóle ma sukcesy jakimś cudem nie mniejsze od Frycka. Nie wierzę by w obecnej Jeżycjadzie, nawet przy tej całej mistyce matki, MM pozwoliła bohaterce z inteligenckiego domu być bez wykształcenia nawet jeśli będzie ono tylko dyplomem do powieszenia na ścianie.
                            • tt-tka Re: Emerytura Mili 20.06.18, 02:14
                              sayoasiel napisał(a):

                              > Róży wypomina się te kurczaki, a ja myślę,że ona specjalnie powiedziała coś tak
                              > przesadzonego, żeby pokazać Almie,

                              Chyba Alinie ? Co ona miala pokazywac... Alina byla jedyna osoba, ktora podeszla do sprawy rzeczowo. Bez napastliwosci, ale konkretnie. I na te konkrety wlasnie Roza odpowiedziec nie umiala.

                              > że nie w tym tkwi istota rzeczy i ,że nawet
                              > tak można sobie poradzić, bez prestiżu.

                              Mozna sobie poradzic, ale trzeba miec pomysl na siebie. Roza nie ma zadnego.

                              > My jedziemy po Róży, ale jestem pewna
                              > na 100% , że w Chucherku się dowiemy,że dziewczę skończyło studia i w ogóle ma
                              > sukcesy jakimś cudem nie mniejsze od Frycka.


                              Osoba z sukcesami nie daje sie przestawiac z kata w kat, ma jakies sprawy do zalatwienia w chwili opuszczania kraju, w ktorym te sukcesy odniosla. Potrafi sie porozumiewac. Nie zajmuje sie przez dwa miesiace wylacznie czekaniem na meza marnotrawnego.

                              >Nie wierzę by w obecnej Jeżycjadzi
                              > e, nawet przy tej całej mistyce matki, MM pozwoliła bohaterce z inteligenckiego
                              > domu być bez wykształcenia nawet jeśli będzie ono tylko dyplomem do powieszeni
                              > a na ścianie.

                              Watek pt "nie wierze" nalezy do najdluzszych na forum :), nie wierzysz teraz, a ja dopisze sie w nim, gdy okaze sie, ze Roza czegokolwíek w zyciu dokonala.
                              • sayoasiel Re: Emerytura Mili 20.06.18, 03:34
                                Jasne, chodziło o Alinę.
                                Tt-tko, ja po prostu już się przyzwyczaiłam, że MM jak coś przyjdzie do głowy,to to wprowadzi. Choćby dla polemiki z wrażym forumem. Studia Róży i jej sukcesy pojawią się jak talent śpiewaczy Laury, albo jak architektura Józka.
                            • zuzudanslemetro Re: Emerytura Mili 20.06.18, 06:47
                              sayoasiel napisał(a):

                              > Róży wypomina się te kurczaki, a ja myślę,że ona specjalnie powiedziała coś tak
                              > przesadzonego, żeby pokazać Almie, że nie w tym tkwi istota rzeczy i ,że nawet
                              > tak można sobie poradzić, bez prestiżu. My jedziemy po Róży, ale jestem pewna
                              > na 100% , że w Chucherku się dowiemy,że dziewczę skończyło studia i w ogóle ma
                              > sukcesy jakimś cudem nie mniejsze od Frycka. Nie wierzę by w obecnej Jeżycjadzi
                              > e, nawet przy tej całej mistyce matki, MM pozwoliła bohaterce z inteligenckiego
                              > domu być bez wykształcenia nawet jeśli będzie ono tylko dyplomem do powieszeni
                              > a na ścianie.

                              Ja też tak to widzę, że Róża strzeliła o tych kurczakach, żeby pokazać Alinie, że w jej aktualnej sytuacji nie studia są najważniejsze tylko ogarnięcie życiówki. Inna rzecz, że przy takim wsparciu rodziny spokojnie mogła studiować w tej ciąży. Tego to w ogóle nie rozumiem, dlaczego bohaterki MM odchodzą ze studiów jak tylko zajdą w ciążę.
                              Ale też podobałby mi się koncept gdyby Róża tych studiów jednak nie miała. Róża z inteligenckiej rodziny jako jedyna nie skończyła studiów, ale - takie mam marzenie - nie staje się Martą Korczyńską na Roosevelta tylko dzielną i odważną kobietą, która znajduje dla siebie niszę i zajęcie zarobkowe mimo braku wykształcenia. Róża niestety nie miała nigdy żadnych zainteresowań poza wychodzeniem za mąż i wypełnianiem pustych ramion, więc nie mam pomysłu na jej predyspozycje, ale na przykład widziałabym ją w roli pomocy wychowawcy w przedszkolu. Mogła by być świetna w tej roli. Albo wręcz założyć małe domowe przedszkole.
                              • jottka Re: Emerytura Mili 21.06.18, 11:04
                                ale, ygh, na bogów, do czego jej te studia potrzebne??? jeśli w ogóle, to niech na pedagogikę opiekuńczą idzie, przynajmniej przy tych niemowlakach jakieś wsparcie teoretyczne zyska, ale poza tym zgadzam się z zuzu - studia są (w wersji idealnej:) dla ludzi, którzy lubią się uczyć, których coś ponadprzeciętnie ciekawi i wymaga to jeszcze solidnych podstaw teoretycznych, Róży ten aspekt istnienia nie interesuje, ma inne hobby, ok, dość wąskie, tem niemniej, mogłaby się spokojnie na nim skupić. a jako właścicielka klubu czy punktu żłobkowego to jeszcze by karierę zrobiła, bo to szalenie potrzebne dziś na rynku instytucje:)
                                • tt-tka Re: Emerytura Mili 21.06.18, 11:19
                                  Aha, tylko zeby byc wlascicielka/prowadzaca punkt zlobkowy lub podobna instytucje, trzeba byc ogarnieta przynajmniej na poziomie najprostszych spraw administracyjnych (na bardziej niz najprostsze skomplikowanych tez by sie przydalo). Czy kwalifikuje sie do tego osoba lat 36, ktora matka pakuje i przeprowadza, a ciotka zalatwia szkolne sprawy dzieci ?
                                  • zuzudanslemetro Re: Emerytura Mili 21.06.18, 13:11
                                    Matka ją przeprowadzała bo Róża była załamana po ponownej zdradzie Fryca. Też bym chyba usiadła i ryczała gdybym została postawiona w takiej sytuacji jak Róża.
                                    • tt-tka Re: Emerytura Mili 21.06.18, 13:37
                                      Ta, i jest wystarczajaco zalamana, by dac soba dyrygowac, ale nie dosc, by nianczyc Age i niemowlaka. przy calkowitej olewce wlasnych dzieci.
                                      Nie, ona sie nie nadaje do niczego, przy czym trzeba sie wykazac odpowiedzialnoscia za innych.

                                      Oraz co za zdrada i co za ponowna ? Wyjazd nie jest zdrada (choc moze byc porzuceniem), ale w sytuacji niepewnej trzeba 1) dowedziec sie, co jest grane, a nie dac za siebie podejmowac decyzje w ciemno i 2) zwlaszcza gdy ma sie dom i dzieci
                                    • przymrozki Re: Emerytura Mili 21.06.18, 13:50
                                      zuzudanslemetro napisała:

                                      > Matka ją przeprowadzała bo Róża była załamana po ponownej zdradzie Fryca. Też b
                                      > ym chyba usiadła i ryczała gdybym została postawiona w takiej sytuacji jak Róża
                                      > .

                                      Tak wynikało z maili Gaby. Że Róża to wszystko znosi fatalnie i żeby Grześ nawet nie próbował czule witać się ze swoją własną żoną na lotnisku, bo Pyza się załamie do reszty, Potem kiedy Róża pojawia się w Poznaniu najwyraźniej sprawia wrażenie na tyle załamanej ciężarem porzucenia, że Ida, właśnie ze względu na stan siostrzenicy, nie pozwala jej smażyć naleśników.

                                      Z tym że "stanu" Róży nie dostrzegają Agnieszkowie, dziadkowie i w ogóle rodzina (wiemy, że z weselnych kwiatów od Fryca cieszą się tylko siostry Borejko, czyli do tego czasu nikt więcej, zgodnie z życzeniem Róży, nie został poinformowany o jej problemach małżeńskich). Nikt też nie widzi nic niewłaściwego w powierzeniu Pyzie noworodka, który wszak jest tworem łatwiejszym do ukrzywdzenia niż naleśnik.

                                      Podsumowując, trudno powiedzieć, jak Róża znosiła porzucenie. Są różne wersje.
                                      • tt-tka Re: Emerytura Mili 21.06.18, 14:07
                                        Pewne jest jedno - Roza zgodzila sie, by calkowicie jej dzieciom postawic zycie na glowie bez wiedzy, na czym stoi. Byla JEDYNA osoba, ktora z Frycem rozmawiala juz po jego wyjezdzie i jezeli wtedy przyjela "jedz do Poznania" nie wiedzac, na jak dlugo, gdzie maja mieszkac i za co zyc, to do prowadzenia czegokolwiek, za co trzeba przyjac odpowiedzialnosc organizacyjna i finansowa sie nie nadaje. Pisze w kontekscie tego "punktu zlobkowego", domowego przedszkola i innych pomyslow tego typu.

                                        Oraz druga rzecz nader prawdopodobna - Roza nie bedzie miala wypracowanych lat ani prawa do emerytury. Czy w UK "zona przy mezu" (a taki najpewniej jest status Rozy) ma placone tylko biezace ubezpieczenie, czy tez skladki emerytalne ?
                                      • zuzudanslemetro Re: Emerytura Mili 21.06.18, 17:21
                                        przymrozki napisała:
                                        Nikt też nie widzi nic niewłaściwego w powierz
                                        > eniu Pyzie noworodka, który wszak jest tworem łatwiejszym do ukrzywdzenia niż n
                                        > aleśnik.
                                        >
                                        To żaden argument. Pamiętaj, że mówimy o postaciach powołanych do życia przez autorkę, która innej swojej bohaterce kazała zostawiać niemowlaka pod opieką małej córki i w razie gdyby ów niemowlak się dusił, lecieć po dziadka...
                                    • bupu Re: Emerytura Mili 21.06.18, 14:12
                                      zuzudanslemetro napisała:

                                      > Matka ją przeprowadzała bo Róża była załamana po ponownej zdradzie Fryca. Też b
                                      > ym chyba usiadła i ryczała gdybym została postawiona w takiej sytuacji jak Róża
                                      > .

                                      Przepraszam bardzo, a od kiedy wyjazd do pracy jest zdradą? Ponadto Różyczka chyba nie była specjalnie pewna porzucenia, skoro Gabon przez prawievdwa miesiące musial jej truciznę do ucha saczyc, a i tak decyzja o przeprowadzce do Poznania zapadła po sugestii Fryca.

                                      I mam nieustające wrażenie, że gdyby w tym hipotetycznym różanym punkcie opieki zaistniał jakikolwiek problem administracyjny, organizacyjny, czy techniczny, Róża zajęłaby się prasowaniem ubranek, czekając aż przyjdzie Gabon i ogarnie.
                                      • przymrozki Re: Emerytura Mili 21.06.18, 14:34
                                        bupu napisała:

                                        > Przepraszam bardzo, a od kiedy wyjazd do pracy jest zdradą? Ponadto Różyczka ch
                                        > yba nie była specjalnie pewna porzucenia, skoro Gabon przez prawievdwa miesiące
                                        > musial jej truciznę do ucha saczyc, a i tak decyzja o przeprowadzce do Poznani
                                        > a zapadła po sugestii Fryca.

                                        Tutaj wracamy do już zdiagnozowanego problemu - wątek Róży nie ma sensu w sposób galopujący niczym suchoty.

                                        O ile MM nie wymyśliła logicznej i jakoś tam prawdopodobnej historii Szopów PRZED napisaniem CZ, to strasznie trudno będzie jej wymyślić rozwiązanie tego galimatiasu tak, żeby małżeństwo Róży ocalić. Bo jeżeli Fryc ma okazać się CKNUKiem, to oczywiście mogło tak być, że nadzieja Róży na powrót Fryca była bez sensu i Gabrysia od początku miała rację i słusznie zrobiła ciągnąc córkę do Poznania (oczywiście, wszystko to przy założeniu, że cielak Róża sam na obczyźnie nie przetrwa nawet tyle, żeby dzieciom nie fundować panicznej ucieczki do zupełnie innego systemu edukacyjnego bez choćby jednego półrocza na podciągnięcie się z polskich pojęć naukowych, historii i literatury).
                                        • marutax Re: Emerytura Mili 21.06.18, 18:02
                                          przymrozki napisała:

                                          > O ile MM nie wymyśliła logicznej i jakoś tam prawdopodobnej historii Szopów PRZ
                                          > ED napisaniem CZ, to strasznie trudno będzie jej wymyślić rozwiązanie tego gali
                                          > matiasu tak, żeby małżeństwo Róży ocalić.

                                          Skądże. Fryc wróci skruszony, wyzna, że popełnił błąd, kariera nie była warta rozłąki z rodziną, Róża cały czas miała rację... A żeby udowodnić jej, że to na poważnie i na zawsze oznajmi, że znalazł pracę w Poznaniu, bo wie, że ona cały czas tęskniła za rodziną i krajem. Wydarzenia w Oxfordzie pozostaną niedopowiedziane - no może, jeśli mała Mila zostanie narratorką, dowiemy się, jak to Róża prosiła, żeby Fryc nie wyjeżdżał, bo rodzina jest ważniejsza, a on jednak wyjechał.
                                          Nic więcej nie trzeba.
                                          • przymrozki Re: Emerytura Mili 21.06.18, 21:11
                                            marutax napisała:


                                            > Skądże. Fryc wróci skruszony, wyzna, że popełnił błąd, kariera nie była warta r
                                            > ozłąki z rodziną, Róża cały czas miała rację... A żeby udowodnić jej, że to na
                                            > poważnie i na zawsze oznajmi, że znalazł pracę w Poznaniu, bo wie, że ona cały
                                            > czas tęskniła za rodziną i krajem.

                                            Ale wtedy okazałoby się, że Gaba nie miała racji pisząc o tym, że pomyliła się co do Fryca. Bo gdyby tak było, Gabrysia oceniła sytuację dobrze - zięć porzucił rodzinę.
                                            • marutax Re: Emerytura Mili 21.06.18, 21:28
                                              przymrozki napisała:

                                              > Ale wtedy okazałoby się, że Gaba nie miała racji pisząc o tym, że pomyliła się
                                              > co do Fryca. Bo gdyby tak było, Gabrysia oceniła sytuację dobrze - zięć porzuci
                                              > ł rodzinę.

                                              Nie, bo Fryc w mojej wizji nie porzucił rodziny - on po prostu podjął decyzję, którą uważał za najkorzystniejszą, czyli "jadę do pracy, ty zostajesz z dziećmi, wrócę jak wrócę i wszystko będzie bez zmian". Róża sobie takiego modelu rodziny nie wyobrażała, stąd uznała, że przedłużenie kontraktu to porzucenie (albo Gaba uznała). Tymczasem Fryc zawsze planował wrócić. Dopiero dłuższa separacja połączona z brakiem kontaktu uświadomiła mu, że jego wyobrażenia wcale nie muszą się sprawdzić. Czyli Gaba źle go oceniła, bo uznała, że uciekł, a on planował wrócić, a Fryc jest skruszony i przepraszający, bo w końcu zrozumiał, że skrzywdził Różę, podejmując decyzje bez liczenia się z jej uczuciami.

                                              To niestety problem ze związkiem, w którym dwie osoby mają zupełnie inne charaktery, priorytety i inaczej patrzą na świat. Fryc nie rozumiał, że rozłąka będzie dla Róży trudna i bolesna, bo dla niego by nie była. Róża nie rozumiała, że rozstanie na kilka miesięcy nie oznacza porzucenia, bo dla niej "bycie razem" stoi na pierwszym miejscu, więc jak Fryc przekłada pracę ponad to, to znaczy, że praca jest ważniejsza od niej i dzieci.


                                              • przymrozki Re: Emerytura Mili 21.06.18, 21:40
                                                marutax napisała:


                                                > Nie, bo Fryc w mojej wizji nie porzucił rodziny - on po prostu podjął decyzję,
                                                > którą uważał za najkorzystniejszą, czyli "jadę do pracy, ty zostajesz z dziećmi
                                                > , wrócę jak wrócę i wszystko będzie bez zmian". Róża sobie takiego modelu rodzi
                                                > ny nie wyobrażała,

                                                Ale ta wizja wymaga ostatecznego przyznania, że Róża ma iloraz inteligencji rozwielitki. Ktokolwiek bystrzejszy komunikat "jadę do pracy, ale wrócę" by jednak zrozumiał. I podjął próby dogadania się, wyjaśnienia sytuacji. A z tekstu wynika, że Róża nic nie wie, nic nie rozumie, świat jej runął na łeb i tak już został.

                                                Poza tym skoro Pyza tak się uradowała znakiem życia (kwiatami dla Pałysów), to by znaczyło, że Fryc się przez trzy miesiące nie odzywał za bardzo ani do niej (nie licząc dyspozycji wyjazdu), ani do dzieci. W stanie wojennym OK, poczta gubiła listy, ale dzisiaj to znaczy, że Fryc zerwał z nimi kontakt świadomie.
                                                • marutax Re: Emerytura Mili 21.06.18, 21:55
                                                  przymrozki napisała:

                                                  > Poza tym skoro Pyza tak się uradowała znakiem życia (kwiatami dla Pałysów), to
                                                  > by znaczyło, że Fryc się przez trzy miesiące nie odzywał za bardzo ani do niej
                                                  > (nie licząc dyspozycji wyjazdu), ani do dzieci. W stanie wojennym OK, poczta gu
                                                  > biła listy, ale dzisiaj to znaczy, że Fryc zerwał z nimi kontakt świadomie.

                                                  To akurat powtórka z rozrywki, czyli zapewne zmienił maila... A kwestia nieodzywania już nawet nie do Róży, ale do dzieci jest w obecnych czasach kompletnie bezsensowna. W końcu przed decyzją o powrocie do Polski Fryca nie było już dwa miesiące - i też się nie odzywał? Dzieci nie pisały do niego na fb? Skype jest zakazany w USA? To się kompletnie nie broni. Pomijam już, że w obecnych czasach dłuższy brak kontaktu z osobą, z którą kontakt powinien być, budzi niepokój i obawy. No ale jak Gaba i Róża nie odbierały telefonów od rodziny to nikt nie miał szczególnie złych przeczuć...
                                                  • dakota77 Re: Emerytura Mili 21.06.18, 22:07
                                                    marutax napisała:

                                                    > To akurat powtórka z rozrywki, czyli zapewne zmienił maila... A kwestia nieodzy
                                                    > wania już nawet nie do Róży, ale do dzieci jest w obecnych czasach kompletnie b
                                                    > ezsensowna. W końcu przed decyzją o powrocie do Polski Fryca nie było już dwa m
                                                    > iesiące - i też się nie odzywał? Dzieci nie pisały do niego na fb? Skype jest z
                                                    > akazany w USA? To się kompletnie nie broni. Pomijam już, że w obecnych czasach
                                                    > dłuższy brak kontaktu z osobą, z którą kontakt powinien być, budzi niepokój i o
                                                    > bawy. No ale jak Gaba i Róża nie odbierały telefonów od rodziny to nikt nie mia
                                                    > ł szczególnie złych przeczuć...

                                                    To wszystko sie nijak nie broni- dysutowalysmy juz o tym obficie. MM nie zauwazyla, ze co moglo sie sprawdzic w czasach bez komorek i internetu nie dziala teraz, ale wciaz stosuje ten schemat z brakiem kontaktu.
                                      • zuzudanslemetro Re: Emerytura Mili 21.06.18, 17:23
                                        Zdrada to nie tylko cielesne obcowanie z kimś innym. Zdradą może być jak najbardziej wyjazd do pracy jeśli wcześniej partnersko ustalili, że zostają w Oxfordzie i tam budują swoje życie, to nagła volta w postaci wyjazdu na nie wiadomo ile za ocean za to bez rodziny, jak najbardziej jest zdradą.
                                        I sama ciężko bym zniosła coś takiego.
                                        • tt-tka Re: Emerytura Mili 21.06.18, 17:54
                                          zuzudanslemetro napisała:

                                          > Zdrada to nie tylko cielesne obcowanie z kimś innym. Zdradą może być jak najbar
                                          > dziej wyjazd do pracy jeśli wcześniej partnersko ustalili, że zostają w Oxfordz
                                          > ie i tam budują swoje życie, to nagła volta w postaci wyjazdu na nie wiadomo il
                                          > e za ocean za to bez rodziny, jak najbardziej jest zdradą.
                                          > I sama ciężko bym zniosła coś takiego.


                                          mam inna definicje zdrady, ale przyjmujac twoja definicje - pozwolilabys mamie ustawiac twoje zycie i to w taki sposob, jak zostalo to zrobione ? Zgodzilabys sie rzucic wszystko nie wiedzac nawet, na czym stoisz ?

                                          Nb nie powiedziano, ze Fryc wyjechal bez uzgodnienia tego z Roza, byc moze przeoczylas. Ona czeka na jego powrot. Zadzwonil z tym, ze mu przedluzono te prace - stanowiska Rozy w tej sprawie nie znamy. Nie zgadza sie ? Kaze mu wracac ? Czy tylko beczy po katach ? Albo sie zyje z mezem i z nim uzgadnia, albo sie slucha mamusi.
                                          • zuzudanslemetro Re: Emerytura Mili 21.06.18, 19:24
                                            TT-tko, definicja zdrady jest jedna i w skrócie mówiąc jest nią złamanie przysięgi/norm uzgodnionych w jakiejś społeczności. W tym wypadku społecznością była rodzina Fryca i Róży, którą on ewidentnie zdradził, wierząc słowom Gabrieli. Ponieważ nie mamy innych aksjomatów niż relacja Gaby, trzeba im zawierzyć.
                                            Wyjechał może i z uzgodnieniem z Różą, ale został już bez porozumienia a już na pewno bez porozumienia poinformował, że nie są mu tam potrzebni i niech wracają do Poznania. Ona czeka na jego powrót bo tak ma i za dobrą monetę bierze bukiet z poczty kwiatowej słany nawet nie do niej.
                                            Czy bym pozwoliła matce ustawiać moje życie w takiej sytuacji? Nie wiem, nie byłam w takiej sytuacji. Byłam w innej, gdzie w kulminacyjnym kryzysie nie byłam w stanie znikąd wrócić do domu i płacząc na przystanku dzwoniłam do matki bądź kogoś z przyjaciół, żeby przyjechał po mnie i pomógł mi wrócić do domu. Serio, nie byłam w stanie wsiąść w autobus. Jeszcze jadąc z jakimś celem byłam w stanie pojechać, ale wrócić już nie mogłam. Różnie człowiek reaguje.
                                            • tt-tka Re: Emerytura Mili 21.06.18, 19:50
                                              zuzudanslemetro napisała:

                                              > TT-tko, definicja zdrady jest jedna i w skrócie mówiąc jest nią złamanie przysi
                                              > ęgi/norm uzgodnionych w jakiejś społeczności. W tym wypadku społecznością była
                                              > rodzina Fryca i Róży, którą on ewidentnie zdradził, wierząc słowom Gabrieli. Po
                                              > nieważ nie mamy innych aksjomatów niż relacja Gaby, trzeba im zawierzyć.

                                              Ani mysle zawierzyc. Poniewaz Gabon NIE WIE NIC, ona tylko przypuszcza i podpuszcza. Moje decyzje zyciowe na bazie urazow i urojen takiej Gaby, no chyba zartujesz.


                                              > Wyjechał może i z uzgodnieniem z Różą, ale został już bez porozumienia a już na
                                              > pewno bez porozumienia poinformował, że nie są mu tam potrzebni i niech wracaj
                                              > ą do Poznania.

                                              I w tym momencie powtarzam pytanie - czemu ta krowa (przepraszam krowy) posluchala nie wiedzac takze nic ? W takiej chwili mowi sie "ale o sso chodzi i co ma byc dalej, bo ja sobie i dzieciom zycia stawiac na glowie nie bede. Czy wracasz, jesli tak to kiedy i dokad, jesli nie, to sama bede decydowac". I decyduje sama, biorac pod uwage interes dzieci, a nie chcenia matki, oraz po obliczeniu wlasnych i spodziewanych zasobow. Oraz majac pomysl na siebie lub szybko go tworzac.


                                              > Czy bym pozwoliła matce ustawiać moje życie w takiej sytuacji? Nie wiem, nie by
                                              > łam w takiej sytuacji. Byłam w innej, gdzie w kulminacyjnym kryzysie nie byłam
                                              > w stanie znikąd wrócić do domu i płacząc na przystanku dzwoniłam do matki bądź
                                              > kogoś z przyjaciół, żeby przyjechał po mnie i pomógł mi wrócić do domu. Serio,
                                              > nie byłam w stanie wsiąść w autobus. Jeszcze jadąc z jakimś celem byłam w stani
                                              > e pojechać, ale wrócić już nie mogłam. Różnie człowiek reaguje.

                                              Roza tak reaguje nie w pierwszym szoku, tylko przez kilka miesiecy.
                                              • dakota77 Re: Emerytura Mili 21.06.18, 19:54
                                                tt-tka napisała:

                                                > zuzudanslemetro napisała:
                                                >
                                                > > TT-tko, definicja zdrady jest jedna i w skrócie mówiąc jest nią złamanie
                                                > przysi
                                                > > ęgi/norm uzgodnionych w jakiejś społeczności. W tym wypadku społecznością
                                                > była
                                                > > rodzina Fryca i Róży, którą on ewidentnie zdradził, wierząc słowom Gabrie
                                                > li. Po
                                                > > nieważ nie mamy innych aksjomatów niż relacja Gaby, trzeba im zawierzyć.
                                                >
                                                > Ani mysle zawierzyc. Poniewaz Gabon NIE WIE NIC, ona tylko przypuszcza i podpus
                                                > zcza. Moje decyzje zyciowe na bazie urazow i urojen takiej Gaby, no chyba zartu
                                                > jesz.

                                                Ja tak samo absolutnie nie uwazam, zebysmy mieli uwierzyc Gabie. Zaden z tego aksjomat. Gaba narobila plot i zamieszania, i wykorzystala sytuacje, zeby sprowadzic Roze do domu. Ja bym chciala uslyszec dokladnie co sie stalo i jakie byly uzgodnienia lub ich brak od Rozy albo Fryderyka.
                                                • cynowapanienka Re: Emerytura Mili 21.06.18, 20:08
                                                  dakota77 napisała:

                                                  > Ja tak samo absolutnie nie uwazam, zebysmy mieli uwierzyc Gabie. Zaden z tego a
                                                  > ksjomat. Gaba narobila plot i zamieszania, i wykorzystala sytuacje, zeby sprowa
                                                  > dzic Roze do domu. Ja bym chciala uslyszec dokladnie co sie stalo i jakie byly
                                                  > uzgodnienia lub ich brak od Rozy albo Fryderyka.

                                                  Czyli mamy nie wierzyć Gabie gdy ta pisze że Fryderyk: nie chce podać daty swojego powrotu, nie chce przedłużyć najmu domku w Oksfordzie i każe wracać rodzinie do Polski?
                                                  • dakota77 Re: Emerytura Mili 21.06.18, 20:16
                                                    cynowapanienka napisał(a):

                                                    > dakota77 napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja tak samo absolutnie nie uwazam, zebysmy mieli uwierzyc Gabie. Zaden z
                                                    > tego a
                                                    > > ksjomat. Gaba narobila plot i zamieszania, i wykorzystala sytuacje, zeby
                                                    > sprowa
                                                    > > dzic Roze do domu. Ja bym chciala uslyszec dokladnie co sie stalo i jakie
                                                    > byly
                                                    > > uzgodnienia lub ich brak od Rozy albo Fryderyka.
                                                    >
                                                    > Czyli mamy nie wierzyć Gabie gdy ta pisze że Fryderyk: nie chce podać daty swoj
                                                    > ego powrotu, nie chce przedłużyć najmu domku w Oksfordzie i każe wracać rodzini
                                                    > e do Polski?

                                                    A co, Gabie to wszystko powiedzial? Chyba jednak rozmwial z Roza. A jej relacji ( ani relacji narratora) nie znamy. Wiemy tylko to, co przekazala rodzinie Gaba. Sa na forum na ten temat dlugie dyskusje, nie ma sensu zaglebiac sie w to ponownie, ale widze tu pole do przeinaczen tego, co w emocjach mogla matce przekazac Roza.
                                                  • marutax Re: Emerytura Mili 21.06.18, 20:26
                                                    cynowapanienka napisał(a):

                                                    > Czyli mamy nie wierzyć Gabie gdy ta pisze że Fryderyk: nie chce podać daty swoj
                                                    > ego powrotu, nie chce przedłużyć najmu domku w Oksfordzie i każe wracać rodzini
                                                    > e do Polski?

                                                    Ale Gaba sama przyznaje, że źle go oceniła. To znaczy, że źle zinterpretowała posiadane informacje, czyli właśnie te informacje, które poznaje też czytelnik,
                                        • bupu Re: Emerytura Mili 21.06.18, 20:07
                                          zuzudanslemetro napisała:

                                          > Zdrada to nie tylko cielesne obcowanie z kimś innym. Zdradą może być jak najbar
                                          > dziej wyjazd do pracy jeśli wcześniej partnersko ustalili, że zostają w Oxfordz
                                          > ie i tam budują swoje życie, to nagła volta w postaci wyjazdu na nie wiadomo il
                                          > e za ocean za to bez rodziny, jak najbardziej jest zdradą.
                                          > I sama ciężko bym zniosła coś takiego.

                                          Nie ma danych aby Fryce cos takiego ustalaly. Pomijam, że ten rozmemlany budyń Pyzunia jest tak zdolny do budowania partnerskich układów jak ja do zdobycia medalu olimpijskiego w biegu przez płotki.
                                          • zuzudanslemetro Re: Emerytura Mili 21.06.18, 20:19
                                            Spoko, spoko, dziewczyny, jestem pewna, że w następnym tomie dostaniemy wyjaśnienia co się właściwie stało, bo od kilku lat Jeżycjada przypomina korespondencję z czytelnikami.
              • gat45 Re: Emerytura Mili 19.06.18, 08:19
                marutax napisała:

                > Znalazłam też takie coś: "W 1947 wprowadzono dwustopniowość studiów (3- lub 4-letnie zaw. i 2-letnie magisterskie) z wyjątkiem akademii medycznych."(encyklopedia.pwn.pl/haslo/Polska-Oswiata-Polska-Rzeczpospolita-Ludowa;4575102.html)
                > Może Autorka kierowała się tą informacją? Tylko że wtedy czas studiów by się z
                > gadzał, ale Mila powinna mieć zaliczony pierwszy etap studiów, czyli jakiś dypl
                > om?

                Zdobyłam cenną informację, więc się dzielę :)
                Od wczesnych lat 60' (przynajmniej) wszystkie kierunki na uniwersytetach były 5-letnie - oprócz prawa, które trwało 4 lata. I wszystkie kończyły się magisterką.
                Rozważania, dlaczego uważano, że na studia prawnicze wystarczy mniej czasu niż np na pedagogikę lub filologię dowolną, byłyby niewątpliwie ciekawe, ale obawiam się, że zahaczałyby o drugie tabu tego forum - o politykę.
                Poza tym moja informacja ma zasadniczy mankament : nie dowiedziałam się, DO kiedy tak było. Do końca lat 70' na pewno, ale co dalej ? Nie wiem też, jak było na innych uczelniach (wyższe szkoły czegoś tam, a przede wszystkim politechniki). Cóż, dzielę się tym, co mam :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka