Dodaj do ulubionych

głodnemu…

22.06.18, 11:49

…. chleb na myśli, rzecz jasna.


Gdy spojrzałam na tytuł wątku o wstydzie i grzechu pomyślałam jakoś bezmyślnie o Gabrieli.
Otóż pomyślałam sobie, że może Gaba nie wyszła z roli córki i i nigdy nie dorosła, bo czuła się wewnętrznie źle bowiem zhańbiła ród Borejków, zachodząc w przedmałżeńską ciążę i to jeszcze z przedstawicielem niższego sortu.

Tak, wiem, potępić należy takie myślenie i Gaby i moje.
Ale… przeciecz w jakiś sposób Gaba zawiodła pokładane w niej nadzieje. Zamiast iść od zwycięstwa do zwycięstwa, być podporą rodu i centrum wsparcia - zawaliła studia (tak, w moich czasach powodem do chluby ciąża na studiach nie była) a na dodatek wprowadziła pod zacny dach osobnika stojącego o oczko niżej w społecznej hierarchii, bo cóż to taki Pyziak bez czółka po technikum, co to do roboty jak jakiś młotkowy chodził będzie.

Pewnie nikt nic nie powiedział ale Gabriela dumna z takieto obrotu sprawy nie była.
I tak sobie myślę, ze ona wyszła za mąż, bo tak wypadało w tamtych czasach ale czuła podskórnie, ze to nie to.
Już kiedyś pisałyśmy o tym, że Gaba nie kochała Janusza. Nie kochała na tyle, by odejść domu i stworzyć z nim podstawową komórkę społeczną.
Została, bo czuła się u mamy i taty bezpieczniej i chciała spłacić dług wobec rodziny.
To wszystko spowodowało, ze poszła w zachowania pasywno – agresywne.

No, mogło tak być?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: głodnemu… 22.06.18, 12:00
      Moglo.
      Rozmawialysmy o tym nie raz i nie tylko tu :)
      Wstyd, poczucie winy - tak, jak najbardziej prawdopodobne. Natomiast splata dlugu, odpokutowanie zawodu - cudzymi raczkami. Dlatego przedslubna Pyzunia ma byc slodka, nieklopotliwa i przydatna, a slubnej juz Laurze pozwala sie na znacznie wiecej, dlatego potrzeby czy kaprysy rodzicow zawsze na pierwszym planie, daleko przed potrzebami reszty, dlatego wredne zachowania wobec Idy, ktora szalejac sercowo jednak w klopoty nie wpadla, a jej wybranka najwyzsza instancja zaakceptowala bez problemow...
      • yvi1 Re: głodnemu… 22.06.18, 12:41
        Idusia tak dlugo szukala az znalazla tego odpowiedniego,czyli zrobila wszystko na zyczenie Ignaca( i czolko i wyksztalcenie pasowalo).
        Gaba ,niestety " zawiodla" tatusia na tym polu i jako pokute musi szlochac przez cale zycie i nie placze nad nieudanym zwiazkiem tylko nad naduzyciem zaufania i swoja " glupota" .
        Przebrnelam przez wszystkie tomy przed paroma dniami i na poczatku Gaba jest smutna i zawiedziona ale dzielna.I ja to kupuje.A potem sie z niej robi roztrzesiona galareta.I jest to wkurzajace.
        Przez wszystkie tomy nikt jej ani slowa wyrzutu nie zrobil i ani razu nie jest skomentowane Gaby zachowanie jako negatywne.Zawsze to Pyziak jest ten zly i okolicznosci.Zachwyceni seniorzy na pewno " wpadka" Gaby nie byli ,ale staneli na wysokosci zadania i byli wtedy jeszcze naprawde Borejkami a nie Borejkoklanem .Dlatego jakos nigdy tego nie obebralam ( nawet jako nastolatka) jako grzechu itp.Ot zdarzylo sie,nie ona pierwsza ,nie ostatnia.
        • przymrozki Re: głodnemu… 22.06.18, 13:14
          yvi1 napisała:

          > Przebrnelam przez wszystkie tomy przed paroma dniami i na poczatku Gaba jest sm
          > utna i zawiedziona ale dzielna.I ja to kupuje.A potem sie z niej robi roztrzesi
          > ona galareta.I jest to wkurzajace.
          > Przez wszystkie tomy nikt jej ani slowa wyrzutu nie zrobil i ani razu nie jest
          > skomentowane Gaby zachowanie jako negatywne.Zawsze to Pyziak jest ten zly i oko
          > licznosci.Zachwyceni seniorzy na pewno " wpadka" Gaby nie byli ,ale staneli na
          > wysokosci zadania i byli wtedy jeszcze naprawde Borejkami a nie Borejkoklanem .
          > Dlatego jakos nigdy tego nie obebralam ( nawet jako nastolatka) jako grzechu it
          > p.Ot zdarzylo sie,nie ona pierwsza ,nie ostatnia.

          Ale czy przed "JT" w ogóle było wiadomo, że Róża jest nieślubna? W "Opium" Gabrysia czekała na męża, nie na jego "tylko cywilną" namiastkę. Brak ślubu kościelnego, wtedy jeszcze niewyjaśnianego ciążą, pojawił się dopiero przy okazji tłumaczenia się z drugiego małżeństwa Gabrieli.
          • tt-tka Re: głodnemu… 22.06.18, 13:58
            Roza jest z listopada 81. O tym, ze Gaba wyszla za maz w 82 dowiadujemy sie juz w Pulpecji.
            • przymrozki Re: głodnemu… 22.06.18, 14:13
              tt-tka napisała:

              > Roza jest z listopada 81. O tym, ze Gaba wyszla za maz w 82 dowiadujemy sie juz
              > w Pulpecji.

              A kiedy okazuje się, że Róża jest z 1981? Czy to było w "Opium", czy dodano tę informację jakoś później? Bo jeżeli w "Opium" Pyzunia miała coś pomiędzy rokiem a dwoma latami, to równie dobrze mogła być ślubna.
              • tt-tka Re: głodnemu… 22.06.18, 14:29
                przymrozki napisała:

                >
                > A kiedy okazuje się, że Róża jest z 1981? Czy to było w "Opium", czy dodano tę
                > informację jakoś później? Bo jeżeli w "Opium" Pyzunia miała coś pomiędzy rokiem
                > a dwoma latami, to równie dobrze mogła być ślubna.

                Nie pamietam, trzeba by sprawdzic rozpiski na okladkach.
                Niemniej - Pyza w OwR to marzec 83 i jest to dziecko, ktore stanowczo oznajmia "ciem palowke". Imo ma ciut wiecej niz rok. A slub byl w 82, miesiaca nie podano. Nawet jesli 2 stycznia, to bylo to albo juz po urodzeniu Pyzy, albo w ostatnich chwilach ciazy gabowej. Tak czy tak poczeta przedslubnie i noszona przedslubnie, a naprawdopodobniej i urodzona przedslubnie - zreszta tych dwoch pierwszych czynnikow na wstyd starczy. Dla Borejkow, mysle.
                • przymrozki Re: głodnemu… 22.06.18, 15:01
                  tt-tka napisała:

                  > Nie pamietam, trzeba by sprawdzic rozpiski na okladkach.

                  Mam wrażenie, ale nie mam pewności, że ten listopad pojawia się dopiero na okładce z wyobraźnią, w której wszystko się mieści.

                  Ale już tak abstrahując od samego meritum. Między innymi właśnie po to jest autorowi staranność i budowanie u czytelników zaufania do odautorskiego słowa. Gdyby Bella nie urodziła się zanim jej rodzice się poznali, a Laura nie została poczęta, gdy Janusz był w więzieniu, moglibyśmy informacje przekazane nie wprost traktować jako pełnoprawne części fabuły. Wszyscy rozumielibyśmy, że Gaba szła za mąż w ciąży lub jako młoda matka. Tylko że właśnie jest ten problem, że stosując te same metody (połączenie dat rozsianych po różnych książkach) musieliby na przykład uznać, że Natalia podczas ślubu była w ostatnim trymestrze ciąży, choć opis Moniki wcale na to nie wskazywał.

                  MM może sobie teraz puszczać oczko do bardziej uważanych czytelniczek, ale nawet jeżeli któraś to zauważy, to niekoniecznie uwierzy w to, co zauważyła.
                  • malgorzata_madej Re: głodnemu… 25.06.18, 14:56
                    od dawna chciałam o to zapytać, bo to się co moment powtarza: co jest nie tak z datą urodzenia Belii?
                    • piotr7777 Re: głodnemu… 25.06.18, 17:24

                      > od dawna chciałam o to zapytać, bo to się co moment powtarza: co jest nie tak z
                      > datą urodzenia Belii?

                      Urodziła się w roku 1980 (w 1996 r. jest po I klasie liceum).
                      Jej ojciec Robert w roku szkolnym 1977/78 jest w I klasie liceum poligraficznego. To znaczy, że w 1981 r. zdawał maturę, wtedy miał się oświadczyć Anieli a po odrzuceniu na szybko poślubić matkę Belli, która rychło zmarła. I przenieść się do Łodzi. A jednocześnie świadkować na ślubie Gabrieli i Janusza. Świadkować prawdopodobnie dlatego, ze był pod ręką, czyli w Poznaniu.
                      Czyli Robert musiałby począć Bellę w III klasie liceum, będąc zakochany w Anieli. I tego się nijak nie da poskładać do kupy,
                      • malgorzata_madej Re: głodnemu… 25.06.18, 17:46
                        o rany... Robert? zawsze taki w porządku? jedyny w miarę ok zięć Borejków :-( cóż za rozczarowanie :-/
                        • bupu Re: głodnemu… 25.06.18, 18:42
                          malgorzata_madej napisała:

                          > o rany... Robert? zawsze taki w porządku? jedyny w miarę ok zięć Borejków :-( c
                          > óż za rozczarowanie :-/

                          To nie rozczarowanie, to zagięcie czasoprzestrzenne. Matką Belli ma być owa flecistka, z którą Robroj zaczął się prowadzać po tym, jak dostał kosza od Anielki. Z czego wynika, że Bellę poczęli zanim się poznali. Taki myczek.
                          • malgorzata_madej Re: głodnemu… 25.06.18, 19:17
                            bupu napisała:
                            >
                            > To nie rozczarowanie, to zagięcie czasoprzestrzenne. Matką Belli ma być owa fle
                            > cistka, z którą Robroj zaczął się prowadzać po tym, jak dostał kosza od Anielki
                            > . Z czego wynika, że Bellę poczęli zanim się poznali. Taki myczek.
                            >
                            to chyba ulga: okazuje się, że Robert miał magiczną żonę, to lepiej niż Robert był spryciarzem, który jednej się oświadczał, gdy druga już była w ciąży :-)
                            • tt-tka Re: głodnemu… 25.06.18, 21:19
                              malgorzata_madej napisała:

                              > bupu napisała:
                              > >
                              > > To nie rozczarowanie, to zagięcie czasoprzestrzenne. Matką Belli ma być o
                              > wa fle
                              > > cistka, z którą Robroj zaczął się prowadzać po tym, jak dostał kosza od A
                              > nielki
                              > > . Z czego wynika, że Bellę poczęli zanim się poznali. Taki myczek.
                              > >
                              > to chyba ulga: okazuje się, że Robert miał magiczną żonę, to lepiej niż Robert
                              > był spryciarzem, który jednej się oświadczał, gdy druga już była w ciąży :-)

                              Tam a ciazy... druga juz miala corke urodzona przed rokiem, a w dodatku byla z Robem zamezna (powiedziano, ze ozenil sie i doczekal sie Belli, w takiej wlasnie kolejnosci). Czyli Rob byl mlodocianym ojcem w wieku lat 17-18, oraz byl zonaty, gdy oswiadczal sie Anieli. Ale to dentysta zostal ffinia dyzurna...
                              • malgorzata_madej Re: głodnemu… 25.06.18, 21:31
                                tt-tka napisała:

                                Czyli Rob byl mlodocianym ojcem w wieku lat 17-18, oraz b
                                > yl zonaty, gdy oswiadczal sie Anieli.

                                ale skoro Rob od czasów technikum ma doświadczenie w prowadzeniu podwójnego życia, to zaczynam czaić, jak wytrzymuje z Matalią
                                • tt-tka Re: głodnemu… 25.06.18, 22:28
                                  malgorzata_madej napisała:

                                  > tt-tka napisała:
                                  >
                                  > Czyli Rob byl mlodocianym ojcem w wieku lat 17-18, oraz b
                                  > > yl zonaty, gdy oswiadczal sie Anieli.
                                  >
                                  > ale skoro Rob od czasów technikum

                                  Liceum. Liceum to bylo.

                                  >ma doświadczenie w prowadzeniu podwójnego życ
                                  > ia, to zaczynam czaić, jak wytrzymuje z Matalią

                                  Pacz pani, a mnie to nawet w glowie nie postalo... niedowlad wyobrazni, ani chybi :)
                                  Masz racje, to tlumaczy, czemu malo (nic) mowi, czemu smieje sie pod wasem i czemu, wbrew borejczym obyczajom, wypuszcza zone z dziecmi, sam rezygnujac z rozkoszy wypoczynku w pulpowie :)
                • panna.ze.dworku Re: głodnemu… 26.06.18, 01:06
                  Ja że tak nieśmiało i bez upierania się... A nie ma gdzieś opisu, jak Laura patrzy na ślubne zdjęcie swoich rodziców? Gaba tam jest opisana (jak na tym zdjęciu wygląda) dość szczegółowo i plastycznie, że wygląda "ubogo", że uczesana nieporządnie, że patrzy prosto w obiektyw... No, raczej by przy takim opisie dziewiątego miesiąca ciąży nie pominięto? To taki dość wyrazisty i charakterystyczny detal, mię się wydaje? Z tym, że głowy za to nie dam. Znaczy ani, że w opisie nie było wzmianki o gabowej ciąży, ani że autorce/narratorce opisu ów detal mógł "umknąć"...
                  • tt-tka Re: głodnemu… 26.06.18, 01:44
                    Jest opis. Gaba stoi jak zolnierz na warcie, ubrana dziwnie ubogo i nietwarzowo, nieporzadnie uczesana. Na pierwszym planie Milicja ze strapiona twarza, na drugim Rojek i Alma, Pyziak z boku. Ani o brzuchu wzmianki nie ma, ani o dziecku na rekach. Ale moze siostry ja kolysaly w domu, bo siostr na fotce tez nie ma.
                    • panna.ze.dworku Re: głodnemu… 26.06.18, 07:11
                      Dziecko być może. Ale tak do rozważań, że ślub był w końcówce ciąży: jednak chyba gdyby Gaba była w ósmym - dziewiątym miesiącu to przy tak detalicznym opisie JAKAŚ wzmianka by się pojawiła? Tak na logikę biorąc... Więc należy założyć, ze ALBO ślub był zanim ciąża stała się widoczna, Albo dopiero po rozwiązaniu i podczas fotki dziecię piastowały siostrzyczki.
                    • przymrozki Re: głodnemu… 26.06.18, 07:49
                      tt-tka napisała:

                      > Jest opis. Gaba stoi jak zolnierz na warcie, ubrana dziwnie ubogo i nietwarzowo
                      > , nieporzadnie uczesana. Na pierwszym planie Milicja ze strapiona twarza, na dr
                      > ugim Rojek i Alma, Pyziak z boku. Ani o brzuchu wzmianki nie ma, ani o dziecku
                      > na rekach. Ale moze siostry ja kolysaly w domu, bo siostr na fotce tez nie ma.

                      Swoją drogą, patrzcie, jaka Gaba chytra. Własne dziecko na swój ślub podrzuciła rodzinie, a 23 lata później swojej rodzonej córce kazała zmieniać pieluchy w sukni ślubnej przed kościołem.

                      A co do Rojka. Może przynajmniej on był smutny nie z powodu Pyziaka, tylko dlatego, że jakoś akurat wtedy owdowiał i został sam z małym dzieckiem?
    • marutax Re: głodnemu… 22.06.18, 13:18
      Mogło jeśli myślimy o "nadpisanej" Gabie z nowych tomów. Natomiast do dawnej Gaby mi to kompletnie nie pasuje.
    • ssssen Re: głodnemu… 22.06.18, 13:58
      druza.11 napisała:

      > …. chleb na myśli, rzecz jasna.
      > Gdy spojrzałam na tytuł wątku o wstydzie i grzechu

      A ja gdy spojrzałem na tytuł tego wątku to pomyślałem że znów się komuś gimbusiarsko kojarzy "srebrny flet przy ustach" ;)
    • al-rubia Re: głodnemu… 22.06.18, 14:03
      Że Gabriela nigdy z roli córki nie wyrosła - to fakt. Natomiast co do zawiedzionych nadziei... Jej rodzice akceptowali Janusza, w końcu pojechał z nimi pod namiot do Czaplinka, a skoro Ida wszędzie natykała się na Gabę całującą się z Pyziakiem, to jednak oboje nie musieli udawać, że łączy ich wspólne upodobanie do dzieł Arystotelesa i Seneki. Janusz uczył się w liceum poligraficznym, po maturze mógł tak samo zdawać na studia, jak Gabriela. Róznicy wielkiej tu nie było. Ciąża przed ślubem (prawdopodobnie), do tego na studiach (na pewno) - fakt, rodzicom nie musiała się podobać, ale przecież Mila też studiów nie skończyła, i to chyba nie ze względu na ciążę, zważywszy daty. Ze studiami Gaba jednak potem sobie poradziła całkiem dobrze, skoro zostałą pracownikiem naukowym.
      Tak więc, te zawiedzione nadzieje rodziców nie bardzo mi tu pasują. A czyGaba nie kochała Janusza na tyle, by odejść z domu? Trudno powiedzieć, bo nigdy nie widzimy ich razem jako młodego małżeństwa z dzieckiem. Na pewno przy rodzicach czuła się bezpieczniej, lecz bezpieczeństwo też ma swoją cenę. Stąd później te zachowania pasywno-agresywne.
      • tt-tka Re: głodnemu… 22.06.18, 14:10
        Rodzice akceptowali Janusza jako chlopaka licealistki. Czy tak samo akceptowaliby robotnika (nawet z matura) jako meza, przez ktorego studentka studia rzucila ?
        Gdy zostal ojcem, studia raczej przestaly wchodzic w gre - na rodzine trzeba bylo zaczac zarabiac. Istnialy, owszem,studenckie malzenstwa, nawet z dziecmi, ale - uwaga - zwykle NIE pod rodzicielskim dachem.
        • tt-tka Re: głodnemu… 22.06.18, 14:12
          Aha, i Janusz nie z nimi pojechal - spotkali sie w Czaplinku, "okazalo sie", ze Janusz tez tam jest.
          • al-rubia Re: głodnemu… 22.06.18, 14:37
            A czy Borejkowie bardziej akceptowaliby kolegę ze studiów filologii klasycznej, gdyby okazało się, że to z nim Gaba zaszła w ciążę i rzuciła studia? Przecież wówczas on też powinien zacząć zarabiać na rodzinę, i to również jako robotnik, pewnie nawet niewykwalifikowany, jeśli miał tylko maturę ogólnokształacącą...
            To jest takie sobie gdybanie, lecz zgodnie z tą logiką, każdy potencjalny mąż - rówieśnik czy prawie rówieśnik, czyli chłopak bez ukończonych studiów, byłby nie do zaakceptowania.
            • tt-tka Re: głodnemu… 22.06.18, 14:44
              Mozliwe, ze kazdy, ale byl to konkretnie Janusz. Z nim Gaba zaszla, a niechec jej matki budzil wlasciwie od poczatku, od pierwszego spotkania w szpitalu.
              To co do rodzicow, a sama Gaba ? Czula sie nie w porzadku, czy ze wzgledu na sam fakt, czy na osobe wspolsprawcy, czy na jedno i drugie, ale czula sie. Dodatkowo doszlo to, ze wykorzystala nieobecnosc ojca, okolicznosci dla rodziny dramatyczne, zeby sie chajtnac. A i tak wszystko poszlo zle, to lepiej, zeby kto inny byl winny, a jeszcze kto inny przeblagiwal, niz zeby ona.
              I niestety do Gabona z tomow neo (licze neo od Pulpecji) bardzo mi takie nastawienie pasuje.
              • druza.11 Re: głodnemu… 22.06.18, 17:01
                O to to.
                Nie chodzi o to, co powiedzieli rodzice czy mityczna "ludzie" tylko co czuła gaba
                • apersona Re: głodnemu… 22.06.18, 21:34
                  Nic nie czuła, bo papierowa jest
    • piotr7777 pozwolę sobie zauwazyć, że 09.09.18, 09:48
      1. Gabriela nigdy nie ma wewnętrznych wyrzutów sumienia z powodu nieślubnej ciąży ani też nigdy nie jest to jej wypominane. Już prędzej tak jest w odniesieniu do Rózy (gdzie mamy wewnętrzny monolog Ignacego, że mała Mila płacze bo jest nieślubna czy uwagę Laury, że Wolfgang ją szanuje)
      2. Nigdy Janusz nie jest przez kogokolwiek z Borejków spostponowany z uwagi na brak wyższego wykształcenia. Ani zresztą nikt inny. To prawda, że takie podskórne poczucie wyższości (słowa Mili, że Ignacy na pewno nie rozmawia po łacinie z ekspedientką, skojarzenie Róży "popisowy obiad pani Lelujkowej - schabowy z kapustą" czy zdziwienie Laury, że ogrodnik może zachwycić się Mozartem) jest ale chyba tak trochę wbrew oficjalnym zamysłom autorki.
      3. Zdarza się, że owszem, że ślub rodziców po poczęciu czy narodzinach pierwszego dziecka nie sprawia, że przestaje być ono nieślubne. I często jest tak, że tacy rodzice podświadomie faworyzują młodsze (niewątpliwie małżeńskie) dzieci albo że otoczenie wypomina w nieskończoność najstarszemu jego nieprawe pochodzenie.
      Tyle, że nie wiem np. czy fakt, że Róża czuje się odpowiedzialna za wygaszanie rodzinnych konfliktów, wynika z jej poczucia winy i niedowartościowania. Tym bardziej, że to poczucie odpowiedzialności Róży jest zanim autorka wprost napisała, że Gabriela zaszła w ciążę przed ślubem.

      Także w sumie to takie spekulacje nie mające oparcia w tekście.
      • tt-tka Re: pozwolę sobie zauwazyć, że 09.09.18, 11:17
        piotr7777 napisał:

        > 1. Gabriela nigdy nie ma wewnętrznych wyrzutów sumienia z powodu nieślubnej cią
        > ży

        Gaba w ogole nie ma wyrzutow sumienia tam, gdzie powinna je miec - np zaniedbanie dzieci, meza - natomiast produkuje sobie wyrzuty zastepcze z powodow blahych ("Boze, ja nic nie robie"). Podobnie jak zamartwia sie widowiskowo nie robiac zarazem nic, by dana sprawe rozwiazac/zalatwic (ucieczka Laury).


        > 2. Nigdy Janusz nie jest przez kogokolwiek z Borejków spostponowany z uwagi na
        > brak wyższego wykształcenia. Ani zresztą nikt inny. To prawda, że takie podskór
        > ne poczucie wyższości (słowa Mili, że Ignacy na pewno nie rozmawia po łacinie z
        > ekspedientką, skojarzenie Róży "popisowy obiad pani Lelujkowej - schabowy z ka
        > pustą" czy zdziwienie Laury, że ogrodnik może zachwycić się Mozartem) jest ale
        > chyba tak trochę wbrew oficjalnym zamysłom autorki.

        ?????????

        > Tyle, że nie wiem np. czy fakt, że Róża czuje się odpowiedzialna za wygaszanie
        > rodzinnych konfliktów, wynika z jej poczucia winy i niedowartościowania. Tym ba
        > rdziej, że to poczucie odpowiedzialności Róży jest zanim autorka wprost napisał
        > a, że Gabriela zaszła w ciążę przed ślubem.

        Pardon. O tym powiedziano nam juz w Pulpecji (slub w 82, narodziny Rozy w 81)

        • piotr7777 Re: pozwolę sobie zauwazyć, że 09.09.18, 11:53
          > Gaba w ogole nie ma wyrzutow sumienia tam, gdzie powinna je miec - np zaniedban
          > ie dzieci, meza - natomiast produkuje sobie wyrzuty zastepcze z powodow blahych
          > ("Boze, ja nic nie robie"). Podobnie jak zamartwia sie widowiskowo nie robiac
          > zarazem nic, by dana sprawe rozwiazac/zalatwic (ucieczka Laury).
          Ano zgoda. I co mnie osobiście dziwi, to że Gabriela mając tyle wskazówek ani przez moment nie pomyśli, że ucieczka Laury ma związek z Januszem. To samo zresztą odnosi się do reszty rodziny.
          > ?????????
          Chodziło mi o coś takiego - autorka chciała aby Borejkowie nie oceniali ludzi według wykształcenia i oficjalnie takich sądów deprecjonujących osoby gorzej wykształcone nie ma. Natomiast owo poczucie wyższości wychodzi jakoś mimochodem. Z drugiej strony to osoby gorzej wykształcone (Lewandowscy w OwR czy Robert w TiR) mają jakiś tam kompleks względem Borejków. I to też jest znamienne.
          > Pardon. O tym powiedziano nam juz w Pulpecji (slub w 82, narodziny Rozy w 81)
          Wydaje mi się, że ostateczne uporządkowanie faktów nastąpiło w JT.
          Ale Róża nigdy nie interesowała się swoim pochodzeniem, więc nie mogła mieć żadnych kompleksów na tym tle. Ani poczucia winy z tego akurat powodu.
          Rzeczywiście jest dziwne, że Róza wykonuje wszystkie domowe obowiązki, Laura żadnych i nigdy starsza z sióst się nie buntuje (jak choćby kiedyś Cesia w Szóstej klepce). Tylko, że zarazem to Róża czuje się w tym środowisku rodzinnym dobrze a Laura źle. I to są ich wewnętrzne monologi a nie zewnętrzne wrażenie.
          • tt-tka Re: pozwolę sobie zauwazyć, że 09.09.18, 12:32
            Nie wiem, czy Roza dobrze sie czuje w swoim srodowisku rodzinnym. Tak wszyscy twierdza, ze nie ma to jak dom i rodzina (ta z Rusfelta of kors), ale jak to sie ma do prawdy, zarowno tej kreowanej, jak i tej odbieranej ?
            Dziecko bohater to typowa postawa z rodziny patologicznej, opisywana przez literature fachowa i piekna (oraz niepiekna) - to, ze nastolatka w obecnosci stada doroslych czuje sie w obowiazku zagadac trudny temat, rozladowac atmosfere, to ze starsza siostra pozwala mlodszej jezdzic po sobie i nie potrafi sie ani obronic przed tym, ani zdystansowac, te, ze dziewczynie robi sie niedobrze (ze strachu ? z obrzydzenia ?) przy najmniejszej zapowiedzi konfliktu - to nie sa objawy zdrowia ani dobrego samopoczucia.
            Ktosia tu kiedys pisala, nie moge znalezc - ze obie Pyziakowny zostaly obsadzone w okreslonych rolach i spelniaja rodzinne zamowienie. Nikt nie pomaga im wyjsc z tych przypisanych rol, jednej ofiary, drugiej oprawcy. I trafne to bylo imho.
          • tt-tka Re: pozwolę sobie zauwazyć, że 09.09.18, 13:15
            piotr7777 napisał:


            > Ale Róża nigdy nie interesowała się swoim pochodzeniem, więc nie mogła mieć ża
            > dnych kompleksów na tym tle. Ani poczucia winy z tego akurat powodu.


            Pardon, bo mi umknelo.
            To nie Roza, tylko Gaba jest pomawiana (przylaczam sie !) o poczucie winy i probe odkupienia tej winy tresowaniem corki !
            Roza nie ma kompleksow ani poczucia winy na tym tle, natomiast wdrukowane przekonanie, ze ma/musi ! byc grzeczna, slodka, pomocna, przydatna, nie wadzaca nikomu i tak dalej wcale nie musi byc uzasadniane. Masz taka byc i koniec, tego od ciebie wszyscy oczekuja, powody nieistotne.
            I Roza nie docieka. A kiedy czasem probuje - NiN, ta scena, kiedy ze lzami pyta Natalie, dlaczego zawsze ona ma ustepowac Laurze - slyszy, ze Laura juz taka jest. Komunikat jasny - nie maz sie, bo i tak ci nie pomoge. Tak juz jest.
            I potem, gdy zyskuje tarcze, bo jest Fryderyk - Roza czuje sie winna, o wiele bardziej niz Gaba, ze zaniedbala Laure. Tak jakby to jej rola bylo nianczenie siostry !
      • neandertalka Re: pozwolę sobie zauwazyć, że 09.09.18, 12:13
        piotr 7777 napisał:

        > Także w sumie to takie spekulacje nie mające oparcia w tekście.
        >
        TAK ŻE w sumie to takie spekulacje... itd. :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka