Dodaj do ulubionych

Depresja Aurelii i same piątki

11.07.18, 12:24
...w pierwszej klasie liceum, do tego brzydko mówiąc "elitarnego". ;) Trudno mi uwierzyć, że nastolatek z depresją, którego pasją nie jest zdobywanie szkolnej edukacji ma saaame piątki w pierwszej klasie polskiego LO, która jest najtrudniejsza i stanowi szok dla nowicjusza. To jest ten etap, kiedy dotychczasowi szkolni championi imponują średnią 4,6 a nie 5,6. Aurelia raczej nie jest typem zaangażowanej uczennicy, jak Elka czy Frycek, żeby zaraz po wkroczeniu do liceum utrzymać tempo i pozycję z podstawówki. Oprócz tego Aurelia doświadczyła śmierci matki i kompletnej zmiany otoczenia, miała objawy depresji, czuła się otępiała. Skąd ona wzięła te nieskazitelne piątki i po co jej one były?
Obserwuj wątek
    • przymrozki Re: Depresja Aurelii i same piątki 11.07.18, 12:53
      Nie wiem, nie jestem lekarzem, ale tak na moje oko, nic nie wskazuje, żeby Aurelia miała depresja. Smutek po stracie matki i rozczarowanie tchórzliwą postawą ojca nie jest stanem chorobowym.

      A co do piątek. Ludzie na stres bardzo różnie reagują. Jeden płacze, drugi się skarży, a trzeci się rzuca do pracy i nadaje pozór porządku zwariowanemu światu kując przylądki i tablicę Mendelejewa. Może Aurelia była z tych trzecich.
      • srebrny_lisek Re: Depresja Aurelii i same piątki 11.07.18, 14:06
        Depresja u nastolatków wygląda inaczej niż u dorosłych, częściej sprowadza się do wrogości, rozczarowania, apatii, które utrzymują się miesiącami. Z drugiej strony opinie diagnostów też nierzadko bywają podzielone. Na moje oko przybicie Aurelii utrzymujące się miesiącami, wyobcowanie i obojętność na własne osiągnięcia bardzo dobrze oddaje nastolatka z depresją/dystymią.
        • kooreczka Re: Depresja Aurelii i same piątki 11.07.18, 14:38
          Dziewczynie zmarła matka, zmaterializował się od lat niewidziany ojciec, zamieszkała z niezbyt wyrozumiałą macochą i jej synem. Ona po prostu jetst w żałobie- długiej, nieprzepracowanej, przechodzonej bez wsparcia, ale zupełnie wytłumaczalnej w danych okolicznościach,

          Bardzo nie lubię przyklejania łatki depresji każdej osobie z zaburzonym nastrojem. To choroba z konkretnymi kryteriami, wymagająca leków i terapii, nie mijająca sama z siebie. Robimy tym krzywdę zarówno osobom, którym łatkę przykleja sie bez powodu jak i naprawdę chorym bo zrównujemy ich chorobę ze stanami, które zmienią się lub miną i oczekujemy szybkiej poprawy. Aurelia w żałobie może zmienić nastawienie pod wpływem wakacji u babci, osoba w depresji nie zostanie cudownie uzdrowiona.

          Aurelia wygląda na typową osobę szukającą pociechy w nauce- siedzenie z książkami zamiast rówieśników do których jakoś nie ma ochoty zagadać, zajmuje to czas i pozwala odizolować się od nowego, zimnego domu. Na tej samej zasadzie dorosły uciekłby w pracę, biorąc nadgodziny. Jej samej może być ciężko i źle się ocenia ale to wystarcza na dobre oceny.

        • przymrozki Re: Depresja Aurelii i same piątki 11.07.18, 14:42
          srebrny_lisek napisał(a):

          > Na moje oko przybicie
          > Aurelii utrzymujące się miesiącami, wyobcowanie i obojętność na własne osiągnię
          > cia bardzo dobrze oddaje nastolatka z depresją/dystymią.

          Dziewczyna niedawno straciła matkę, a obecnie mieszka z ojcem zachowującym się, jakby córka była mu obojętna i jego nową żoną, która nie jest jakoś szczególnie życzliwa. Trudno, żeby Aurelii nie zdarzały się smutniejsze chwile. Tym bardziej, że poznajemy ją w momencie, w którym nie ma komu pokazać świadectwa i w ogóle nigdzie nikt na nią nie czeka. A przynajmniej tak jej się wydaje (przy czym, w przeciwieństwie do Laury, ona miała pewne powody, by zakładać, że jest w domu piątym kołem u wozu).

          Na depresję nie wskazuje nic - łatwo nawiązała kontakt z Koziem i Arturkiem, myślała nie tylko o matce, ale też o innych rzeczach (o sztuce na przykład), Konrad nie zauważył u niej żałoby, czyli nie zachowywała się, jakby zaraz miała wybuchnąć płaczem, nie była nieobecna, nie miała opóźnionych reakcji, dobrze bawiła się u babci. To, że Aurelia jest cicha i raczej nie pcha się w tłum jest, najwyraźniej, cechą jej charakteru - taka sama jest jako dorosła nauczycielka Żaby. Nie każdy człowiek niewykazujący cech ekstrawertycznych jest od razu do leczenia.
    • tt-tka Re: Depresja Aurelii i same piątki 11.07.18, 13:03
      Ona czula sie otepiala czy ogluszona ?
      Miala, w kazdym razie mogla nabyc przy Ewie, nawyk systematycznego uczenia sie. Moze w ostatnim okresie zycia Ewy dobre stopnie corki to byla jedna z jej niewielu pociech i Aurelia sie starala, moze nawet uczyla sie na zapas, do przodu.
      I wlasnie ten nawyk jej zostal. Nie wiem, gdybam.
      Depresyjne stany nie wykluczaja chyba starannego wykonywania swojej pracy, nawet jesli robi sie to bez zapalu... nie mowie o glebokiej depresji, gdy czlowiek psychicznie nie jest w stanie nawet zwlec sie z lozka, bo az tak zle z Aurelia nie bylo.
      • srebrny_lisek Re: Depresja Aurelii i same piątki 11.07.18, 13:38
        Tak, nawet była wzmianka, że od roku kiepsko jej się myślało. To, że Aurelia mogła pozostać sumienna rozumiem, tylko nie rozumiem do końca takich wyników w nauce w pierwszej klasie LO. Ale jeśli niektórych taki stan rzeczy nie dziwi, to może oceniam Aurelię przez pryzmat moich czasów, kiedy nawet wybitni uczniowe wypadali na chwilę z piątkowego rytmu. W książce nie ma żadnej wzmianki o tym, jak przybita Aurelia przeskoczyła tróje, które nauczyciele specjalnie wlepiali nowym, ale w realnym życiu mogłaby pod wpływem Ewy czuć jakie są szkolne wymagania na tym etapie, czego oczekują nauczyciele, jakimi torami należy myśleć, co jej ułatwiło naukę. Za moich czasów słabsze wyniki w nauce były w duzej mierze efektem tego, że uczeń nie wie, o co chodzi nauczycielowi. :P
        • verdana Re: Depresja Aurelii i same piątki 11.07.18, 14:13
          Nawet w wymagających liceach na ogół nie pokazuje sie miejsca w szeregu akurat uczennicy, której dopiero co zmarła matka.
          • minerwamcg Re: Depresja Aurelii i same piątki 23.07.18, 02:33
            Akurat!
            Mówi Ci to osoba, której w pierwszej licealnej zmarł ojciec.
      • buka_z_muminkow Re: Depresja Aurelii i same piątki 20.07.18, 18:08
        tt-tka napisała:


        > Depresyjne stany nie wykluczaja chyba starannego wykonywania swojej pracy, nawe
        > t jesli robi sie to bez zapalu... nie mowie o glebokiej depresji, gdy czlowiek
        > psychicznie nie jest w stanie nawet zwlec sie z lozka, bo az tak zle z Aurelia
        > nie bylo.

        Zgadza się - nie wyklucza. Całą druga połowę liceum miałam stany depresyjne i zaburzenia odżywiania (nie piszę "depresję", chociaż dziś myślę, że tak było, bo ostatecznej diagnozy lekarskiej nie miałam), ale zawsze miałam świadectwo z paskiem - tego wymagali ode mnie rodzice, i byłam za przeproszeniem zesrana na samą myśl, że nie dociągnę do oczekiwań (przepraszam za określenie, ale ono najlepiej oddaje, co wtedy czułam w kontekście stopni). To, że moje życie wewnętrzne było wielką czarną dziurą, to inna para kaloszy. To, że depresja to leżenie w łóżku i gapienie się w sufit jak sroka w gnat, to tylko stereotyp.
    • marutax Re: Depresja Aurelii i same piątki 11.07.18, 14:53
      srebrny_lisek napisał(a):

      > Trudno mi uwierzyć, że nastolatek z depresją, którego pasją nie jest zdobywanie szkolnej
      > edukacji ma saaame piątki w pierwszej klasie polskiego LO, która jest najtrudn
      > iejsza i stanowi szok dla nowicjusza. To jest ten etap, kiedy dotychczasowi szk
      > olni championi imponują średnią 4,6 a nie 5,6.

      Może właśnie te piątki były sygnałem, że działo się coś złego? Że Aurelia skupia się na nauce w sposób nienormalny, jakby uciekała od całej reszty życia? Wśród osób, którym sypie się świat, zdarza się, że znajdują jakąś dziedzinę, którą mogą kontrolować, której są pewni. Nie daje im to zadowolenia, nie budzi radości, ale daje poczucie, że w tym aspekcie ich życie nie jest porażką, że sobie radzą. U dorosłych kobiet taką "normalnością zastępczą" staje się często wygląd lub dom. U nastolatki może być to nauka.

      > Oprócz tego Aurelia doświadczyła śmierc
      > i matki i kompletnej zmiany otoczenia, miała objawy depresji, czuła się otępiała.

      Jest jeszcze jeden aspekt - Aurelia znalazła się pod opieką ojca i macochy, ludzi jej obcych, zimnych. Inne dziecko zrobiłoby coś, by zwrócić na siebie uwagę, by wywołać ich reakcję. Introwertyczna Aurelia zachowywała się odwrotnie, prawie znikała, nie potrafiła walczyć o uczucie czy zainteresowanie. Żyła obok. W jej sytuacji i przy jej postawie idealne oceny gwarantowały, że ojciec i jego żona nie będą dochodzili, czemu opuściła się w nauce i czy nie potrzebuje pomocy. Nie będą próbowali rozmawiać ani wypytywać. I miała pod tym względem rację...
      • azw2 Re: Depresja Aurelii i same piątki 31.07.18, 18:06
        Dokładnie. Aurelia próbowała jak najbardziej nie rzucać się w oczy nowo-starej rodzinie. Dlatego np. zrozumiałe było dla mnie dociągnięcie do końca roku i zwianie do babci na wakacje. Jakiś inny nastolatek zwiałby wcześniej żeby mieć powód do karczemnej awantury i - w tym kontekście - zainteresowania swoją osobą. Tu Aurelia zapewne mogła wiedzieć ( przeczuwać ) że będzie mogła pod pozorem wakacji zostać u babci i się odstresować - mniej lub bardziej świadomie ale bez nagłych fajerwerków choć z pewnym szalonym pomysłem jak dawna Gieniusia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka