Dodaj do ulubionych

Naturalia non sunt turpia

08.12.18, 20:42
Zacznę od tego, że nie pamiętam, przy jakiej okazji padł ten cytat...

Ale zaczęłam się zastanawiać nad tymi wszystkimi jeżycjadowymi naturaliami, które wg MM najwyraźniej nie są turpia. Które z nich pamiętacie? Bo mnie się w pamięć wryły głównie skrzepy w nosie Jożina oraz, co może kogoś zdziwi, dziadek Borejko ciamkający kanapkę z twarożkiem :/ Bue. No nienawidzę niechlujnego, brzydkiego jedzenia, zarówno wizualnie (kiedy jedzący ukazuje wszystkim zawartość ust swoich) jak i oczywiście dźwiękowo. Ohyda!

No i pytanie zasadnicze: czy faktycznie te naturalia non sunt turpia? Oczywiście, że nic, co ludzkie itp., ale czy trzeba je pokazywać?
Obserwuj wątek
    • ojsok Re: Naturalia non sunt turpia 08.12.18, 20:47
      Też nie wiem po co to. Mnie denerwowało ciągle opisy kąpieli w Febliku a informacja o zmianie gatek przez młodego Ignacego napawało obrzydzeniem
      • ojsok Re: Naturalia non sunt turpia 08.12.18, 20:48
        Denerwowały i napawała oczywiście
    • saxesave Re: Naturalia non sunt turpia 08.12.18, 20:56
      Opis zabiegów robionych przez Idę, zwłaszcza na Chrobocie :/
      • ciotka.scholastyka Re: Naturalia non sunt turpia 08.12.18, 21:02
        saxesave napisała:

        > Opis zabiegów robionych przez Idę, zwłaszcza na Chrobocie :/

        Kompletnie nie pamiętam, że ona w ogóle coś mu robiła!!!
    • zachariasz93 Re: Naturalia non sunt turpia 08.12.18, 23:01
      Język spływający krwią. A fe. I opis wsuwania między szklankę a język noża przez 9 (!!!) latka.
    • tt-tka Re: Naturalia non sunt turpia 09.12.18, 00:55
      Gile w nosie Geniusi. Ulewanie Uleja, bardzo szczegolowo opisane.
      W ogole byl watek o takich scenach, nie pamietam tytulu, ale mnostwo ich wyliczono.

      a co do tego, co jest turpia, zacytuje innego pisarza, wiekszej rangi niz MM "naturalne, ale coz z tego ? Naturalne jest, ze brudzimy bielizne, ale nie pokazujemy tego nikomu, a i sami wolimy sie nie przygladac".
      • tt-tka Re: Naturalia non sunt turpia 09.12.18, 02:44
        "Najbardziej obrzydliwe sceny", przypomnialam sobie.
        I ktosia w tym watku zrobila najsluszniejsza w swiecie uwage, ze w j te sceny, nawet obrzydliwe, byly po cos, mialy cel i sens.
        W neoj to jest opisywanie ohydy dla samej ohydy, i to w tonie frywolnym, z podtekstem, ze rzyganie jest takie slodkie, a ciamkanie takie rozculajace. BUUEEEEE.
        • ciotka.scholastyka Re: Naturalia non sunt turpia 09.12.18, 09:21
          tt-tka napisała:

          > "Najbardziej obrzydliwe sceny", przypomnialam sobie.

          Ja sobie też przypomniałam, banany i ciastka wdeptane w dywan. I rajstopki zalane rosołkiem. Yyyyy!!!...
    • zuzudanslemetro Re: Naturalia non sunt turpia 09.12.18, 19:59
      Rajstopki zalane rosołkiem, glut Gieniusi, skrzepy w nosie Józwy, fioletowe ząbki Lisieckich po zjedzeniu pierogów, umazana Pulpa jako dziecko wszelkimi jadalnymi rzeczami, wdeptane dobra w dywan, ulewanie Kazimierza, wyeksponowanie braku szczoteczek do zębów Laury i Wolfiego, Pulpa w bikini zasiadająca do obiadu, i wiele wiele innych.
      Oraz, skoro Boreje nie odczuwają potrzeby rozmów o seksie (a jakoś pół, jeśli nie więcej, literatury światowej o seksie traktuje, bądź to dosłownie, bądź frywolnie, bądź romantycznie) to doprawdy nie rozumiem, dlaczego muszą koniecznie rozmawiać o wydzielinach.
    • gat45 Re: Naturalia non sunt turpia 09.12.18, 20:11
      ciotka.scholastyka napisała:

      > Zacznę od tego, że nie pamiętam, przy jakiej okazji padł ten cytat...
      >
      > Ale zaczęłam się zastanawiać nad tymi wszystkimi jeżycjadowymi naturaliami, któ
      > re wg MM najwyraźniej nie są turpia. Które z nich pamiętacie? Bo mnie się w pam
      > ięć wryły głównie skrzepy w nosie Jożina oraz, co może kogoś zdziwi, dziadek Bo
      > rejko ciamkający kanapkę z twarożkiem :/ Bue. No nienawidzę niechlujnego
      > , brzydkiego jedzenia, zarówno wizualnie (kiedy jedzący ukazuje wszystkim zawar
      > tość ust swoich) jak i oczywiście dźwiękowo. Ohyda!
      >

      A przecież na słynnej Kuchennej Tablicy Nadstolnej widnieje ostrzeżenie "Kto mlaszcze, dostaje w paszczę". Ignac dostawał ? Jak myślicie ? Czy też ciamkanie różni się od mlaskania i tylko ja za mało subtelna jestem na rozróżnienie takich delikatnych niuansów ?
    • rika1991 Re: Naturalia non sunt turpia 14.12.18, 16:12
      Dla mnie najbardziej obrzydliwa była zawsze ta papka przeżutego jedzenia, którą Genowefa nosiła w kieszeniach - fuuuuj...
      • loreii Re: Naturalia non sunt turpia 16.12.18, 22:48
        Mój własny ojciec jako dziecię przedszkolne chował buraczki do kieszonki spodenek ;) Krązy to do dziś jako legenda rodzinna.
    • srebrny_lisek Re: Naturalia non sunt turpia 16.12.18, 17:06
      Mnie jakoś szczególnie zapadł w pamięć opis w jaki Łusia lubi jeść spaghetti - wciągając głośno makaron tak, by sos pomidorowy utworzył kleksa naokoło ust tak, żeby można było się oblizać okrągłym ruchem języka - i tak powtarzać czynność do końca. :/ To chyba już nawet naturalia nie jest, tylko bezsensowne papranie się w brzydocie. I mówię to jako osoba, która nie przeprasza za siorbanie w trakcie jedzenia ramenu, a nawet do tego zachęca. Jeśli chodzi o naturalia właściwe, to zniesmaczył mnie naturalistyczny wątek relacji McDusi z Paprykiem, to jak jedli ryby i frytki, a potem całowali słonymi ustami. Ja wiem, że miłość nie zawsze zważa na takie detale jak frytkowe i czosnkowe całusy, ale czytanie o tym nie jest zbyt przyjemnym doznaniem. ;(
      • ciotka.scholastyka Re: Naturalia non sunt turpia 17.12.18, 08:15
        srebrny_lisek napisał(a):

        > I mówię to jako osoba, która nie przeprasza za siorbanie w tr
        > akcie jedzenia ramenu, a nawet do tego zachęca.

        Ach, ramen. Trudno jest NIE siorbać :)
    • lili_liliana Re: Naturalia non sunt turpia 16.12.18, 19:55
      O ile dobrze pamiętam, przez dość długi czas, łazienka na Roosevelta znajdowała się tuż przy kuchni, chyba nawet wchodziło się do niej przez kuchnię? Nie pamiętam, ale jeśli tak, to przebija w moim rankingu wszystkie naturalia i jest turpia. Oczywiście, zgadzam się ze wszystkimi pozostałymi przykładami. Też są obrzydliwe.
      • loreii Re: Naturalia non sunt turpia 16.12.18, 22:45
        Takie są realia starych kamienic ;) Mieszkałam wiele lat w takiej i żeby wejść do łazienki również trzeba było przejść przez kuchnie.
        • tt-tka Re: Naturalia non sunt turpia 17.12.18, 00:35
          loreii napisała:

          > Takie są realia starych kamienic ;) Mieszkałam wiele lat w takiej i żeby wejść
          > do łazienki również trzeba było przejść przez kuchnie.

          Ale borejkowie tak nie mieli. Oni zlikwidowali lazienke z wejsciem z korytarza i z oknem, zeby przeniesc wanne i kibel do kuchni, odgrodziwszy je od reszty pomieszczenia scianka z kartongipsu. Pelna slyszalnosc i wietrzenie lazienkosraczyka tylko przez otwarte drzwi do pomieszczenia, w ktorym sie gotuje i je.
          • loreii Re: Naturalia non sunt turpia 17.12.18, 01:20
            No to inny przykład bardziej pasujący do łazienki borejklanu ;) Moje wujostwo mieszka w bloku z lat 50.Łazienkę bez okna mają zaraz obok kuchni.Oba pomieszczenia połączone są oknem uchylnym w ścianie granicznej miedzy kuchnią i łazienką.Okno dość duże i na całą długość pomieszczenia.Nie muszę mówić że wszystko w kuchni doskonale słyszane ;)
            Kilka lat temu przy okazji remontu wreszcie to zlikwidowali.
            • tt-tka Re: Naturalia non sunt turpia 17.12.18, 02:17
              Przyklad nadal nie pasuje, bo Borejki MIALY lazienke oddzielona od kuchni sciana i bez okna laczacego oba pomieszczenia, za to z oknem lazienkowym na ulice. I te lazienke ZLIKWIDOWALY przenoszac wanne i za przeproszeniem sracz do kuchni.

              Moi dziadkowie tez mieli taka z okienkiem pod sufitem do kuchni. Ale - uwaga - okno mozna bylo otworzyc i zamknac w dowolnej chwili, na przyklad przewietrzyc lazienke wieczorem, kiedy jest juz po jedzeniu. A sciana byla solidna, przedwojenna i tlumila odglosy.
              W kuchni borejkow te drzwi laczace sracz z kuchnia otwierane sa za kazdym razem, gdy ktos z dziewieciorga domownikow lub stalych bywalcow chce siusiu, kupke, umyc rece, przyczesac sie itd. kilkadziesiat razy dziennie. Np w McD Ida myje rece, gdy inni juz siedza przy stole i jedza, nie tylko nie domykajac owych drzwi, ale i co chwila wygladajac do kuchni. Smacznego.
              • kocynder Re: Naturalia non sunt turpia 17.12.18, 07:56
                O! Dokładnie! O ile można przyjąć, że skoro architekt nie miał pomyślunku i projekt tak sobie wymyślił - to lokatorzy nie mają nic do powiedzenia. No, przy remoncie dopiero można owo okno zlikwidować, i inne wymyślać. Ale MIEĆ normalną łazienkę, wygrodzoną normalnymi ścianami bez połączeń z innymi pomieszczeniami poza korytarzem - i zlikwidować ją, aby sobie kibelek postawić w kuchnio - jadalni? Dobrze, że nie od razu przy tym "świętym" stole od Gizeli...? Abstrahuję już tutaj od logiki: skoro w tym do0mu podobno to kuchnia jest sercem domu, to w kuchni spędza się najwięcej czasu itd - to likwidować choćby częściowo powierzchnię najsilniej eksploatowanego pomieszczenia? Toż to bez sensu jest... Nawet nie dlatego, że łazienka. Ale ogólnie, skoro to jest najważniejsze pomieszczenie w którym się spędza czas... Czy tylko mi się to wydaje mało mądre?
          • chatgris01 Re: Naturalia non sunt turpia 17.12.18, 08:31
            Mnie zawsze zastanawia, skąd autorka wzięła pomysł na zlikwidowanie łazienki z wejściem z korytarza i wydzielenie nowej z części kuchni. Czyżby sama tak zrobiła w swoim dawnym mieszkaniu w kamienicy?
            Oraz gdzie się podziała spiżarnia, wcześniej znajdująca się przy kuchni. Czy to ona została (po powiększeniu) przerobiona na łazienkę?
            • tt-tka Re: Naturalia non sunt turpia 17.12.18, 09:31
              Nie, nie ona. W CR, kiedy juz jest ten sracz w kuchni, Bella szpera w spizarce szukajac jakichs narzedzi i nie jest ta spizarka pomieszczeniem lazienkowym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka