Dodaj do ulubionych

Urealnienie

14.03.21, 22:15
Cały czas powracamy do tych samych pytań, błędów i problemów. Czasem są kompletnie naciągane i bezsensowne, ale czasem to kwestie, które można byłoby łatwo uprawdopodobnić lub naprawić bez wprowadzania znaczących zmian w samej fabule. O niektórych rozwiązaniach już wspominaliśmy (np. ktoś niedawno zaproponował, jak wytłumaczyć Kobyłkę ;-), o innych jeszcze nie. Na początek:

- sprawa ojcostwa Robrojka. MM chciała poprzez Bellę przywrócić Rojka, a jednocześnie utrzymać tradycję nastolatki w wieku licealnym jako bohaterki. OK, tyle że tych dwóch celów nie dało się pogodzić... Propozycja rozwiązania: Bella nie jest córką Roberta, ale jego siostry i szwagra od syrenki, którzy zginęli w wypadku, kiedy Rojek był niedługo po maturze. Młodzieniec świeżo po arbuzie od Anieli musiał zaopiekować się małą dziewczynką. Radził sobie jak mógł, choć pewne możliwości się zamknęły. Z powodu nietypowej sytuacji nie znalazł też żadnej partnerki. Wychował Bellę jak własną córkę. Plusy takiego rozwiązania: nie ma problemu z datami, wiadomo, dlaczego rodzina Rojka właściwie się nie pojawia i dlaczego Bella nie ma bliskich ze strony matki.

- sytuacja finansowa Dorotki a matka-pielęgniarka w Norwegii - o tym już kiedyś pisałam, rozwiązaniem byłoby coś pochłaniającego pieniądze, jak choroba wymagająca drogiego leczenia, wysokie długi lub chociażby założenie przez Teresę rodziny w Norwegii. Oczywiście poziom "jedna sukienka i chodaki" to nadal kosmos, ale do ubrań z ciucha i problemu z zakupem nowych, firmowych butów można by dojść.

Macie jakieś propozycje przy innych kiksach?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Urealnienie 14.03.21, 22:47
      Przy Derocie calkiem realne, a przy tym prawdopoddobne jest, ze to babcie harpagonia - czy na studia wnuczki, czy na wlasna starosc, czy na wszelki wypadek. Teresa zwyczajnie o tym nie wie, bo przeciez corki nie pyta, co u niej i co w domu, tylko przestrzega przed ciaza i uzala sie nad soba.
    • marutax Re: Urealnienie 14.03.21, 22:50
      Pamiętam też, że ktoś proponował dobrą alternatywę dla choroby Gaby? Tzn. coś, co mogło mieć podobne konsekwencje dla fabuły, ale nie robiło z Borejków egoistów i hipokrytów.
      • tt-tka Re: Urealnienie 14.03.21, 22:55
        bylo cos, zlamanie czy zwichniecie...
        Byla rowniez taka wersja, ze Gabon wakacje mial zaplanowane, i to z corkami, i to wlasnie u Anieli czy w poblizu, ale Ignas zlapal jakiegos rotawirusa czy inne paskudztwo, wiec ona pojechac chwilowo nie moze, dojedzie pozniej. Zeromscy obiecuja zajac sie dziewczynkami przez te kilka dni, a Nutria ma je tylko dostarczyc.
        • marutax Re: Urealnienie 15.03.21, 06:36
          tt-tka napisała:

          > bylo cos, zlamanie czy zwichniecie...
          > Byla rowniez taka wersja, ze Gabon wakacje mial zaplanowane, i to z corkami, i
          > to wlasnie u Anieli czy w poblizu, ale Ignas zlapal jakiegos rotawirusa

          Właśnie o coś takiego chodzi, czyli kontrowersyjne sytuacje, które mogły zostać przedstawione trochę inaczej (bez zmian w samej historii), ale MM przekombinowała...


      • tt-tka Re: Urealnienie 15.03.21, 00:53
        Z tym nic sie nie da zrobic. Tu tylko odpowiednio wczesna smierc Gizeli ratowalaby sytuacje.

        PS za to za ideal mezczyzny w sasiednim watku caluje koniowi kopytko :)
        • marutax Re: Urealnienie 15.03.21, 06:31
          tt-tka napisała:

          > Z tym nic sie nie da zrobic. Tu tylko odpowiednio wczesna smierc Gizeli ratowa
          > laby sytuacje.

          I to właśnie jedyne dobre rozwiązanie, bo po oddaniu mieszkania Borejkom Gizela (choć nadal w Poznaniu) i tak przestaje odgrywać w fabule istotną rolę. Dosłownie nie ma ani jednego wątku, który się na niej opiera - piszę o "Kalamburce", rzecz jasna. Dlatego (jak już wielokrotnie stwierdzono) jednym z największych błędów MM było utożsamienie Gizeli z panią Trak. PO CO???
      • przymrozki Re: Urealnienie 15.03.21, 08:46
        Z tej samej serii - jak urealnić wykopanie drugiego dziadka z życia Ignasia. Metodego trzeba by było odpowiednio wcześnie uśmiercić, najlepiej zaraz po NiN lub po Córce Robrojka. Ojciec Grzegorza nie ma żadnego wpływu na późniejszą akcję, więc trzymanie go w odwrocie pięć minut na piechotę od Borejków było zupełnie bez sensu. Cyryla, po śmierci brata, można było wydać za Terpentulę i przeprowadzić z dala od rodziny, a potem uśmiercić niewidowiskowo gdzieś pomiędzy książkami (tak, żeby brak wspomnienia nie dziwił). Problem z Elką też jest, ale mniejszy, jej by wystarczyło dopisać jakiś drobny konflikt z ojcem.
    • jontrew Re: Urealnienie 15.03.21, 09:29
      Urealnienie w wielu wypadkach byłoby całkiem łatwe. Czasem zaś wystarczyłby urealniający/ratujący sytuację komentarz. Kilku rzeczy nie da się naprawić, bo nie zgadzają się np. daty, albo nie mieści się to w żaden sposób w charakterze postaci (jak porzucenie matki przez Milę, teścia przez betonowe centrum z dzielną grzywką).
      Z komentarzem (narratora, innej postaci) chodzi mi o to, że w borejkowersum rzeczy superdziwne są przyjmowane normalnie. Błędy, głupoty i beznadziejne zachowania są traktowane tak, jakby to było ok. Bo Gaba może nie chcieć zgłaszać zaginięcia nieletniej na policję, bo np. jest głupia i nie ma wyobraźni, ale wszyscy inni domownicy?
    • sanfran_84 Re: Urealnienie 15.03.21, 10:53
      Z mniej poważnych problemów, to mnie od momentu przeczytania "McDusi" zastanawiało, jak można by było Magdę umiejętnie podesłać Borejkom na święta i ślub Laury, by nie robić z tego koszmarnego niby porządkowania rzeczy po pradziadku (a z Magdy nieczułej zimnej ryby, której to porządkowanie w niczym nie przeszkadza), ale każdy pomysł grzęźnie mi w jakimś szczególe (typu: niedaleko jest rodzina, z którą Magda może spędzić święta, a Borejków odwiedzić gdzieś pomiędzy świąteczno-weselnymi sprawami). W ogóle w McD dużo takich kwestii do urealnienia jest, począwszy od przedziwnej organizacji ślubu i wesela po przyjazd Pyziaka i "ratowanie" rozhisteryzowanej Laury.
      • bupu Re: Urealnienie 15.03.21, 11:10
        sanfran_84 napisał(a):

        > Z mniej poważnych problemów, to mnie od momentu przeczytania "McDusi" zastanawi
        > ało, jak można by było Magdę umiejętnie podesłać Borejkom na święta i ślub Laur
        > y, by nie robić z tego koszmarnego niby porządkowania rzeczy po pradziadku (a z
        > Magdy nieczułej zimnej ryby, której to porządkowanie w niczym nie przeszkadza)

        Nie da się. Znaczy da się na upartego znaleźć inny powód przybycia Magdy na Jeżyce, ale na Hekate, nie spędzania przez nią Świąt na Rusfelta. Przypominam, że Tombakowy Maciuś i Kreska stacjonują wtedy we Wrocku. Dwie godziny pociągiem z Poznania. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie. żeby Magdusia spędziła święta na łonie własnej rodziny. O panu Piotrusiu zamieszkałym w Posen i jego siostrze w Pobiedziskach już nie wspomnę. Po prostu Makabrusia nie trzyma się kupy do tego stopnia, że drobne zabiegi nie pomogą. Trzeba by ją napisać od nowa i z nową bohaterką, nie nazywającą się Ogorzałka.
        • sanfran_84 Re: Urealnienie 15.03.21, 12:54
          bupu napisała:

          > Po prostu Makabrusia nie trzyma się kupy do teg
          > o stopnia, że drobne zabiegi nie pomogą. Trzeba by ją napisać od nowa i z nową
          > bohaterką, nie nazywającą się Ogorzałka.
          >

          O, to jest dobry pomysł. Zabieramy z Jeżycjady tom pt. "McDusia", zamiast niego umieszczamy w niej powieść pt. "???????", w której główną bohaterką jest X, załatwiająca w Poznaniu sprawy y, dzięki czemu możemy z jej perspektywy podpatrzeć u Borejków ślub Laury i przyjazd Pyziaka marnotrawnego. Bohaterka po tym tomie może się rozpłynąć w powietrzu w dowolnej części świata, przy okazji łamiąc serce Ignasiowi, co by miał po czym rozpaczać zanim się na Agnieszkę napatoczył.
          • bupu Re: Urealnienie 15.03.21, 13:11
            sanfran_84 napisał(a):


            > O, to jest dobry pomysł. Zabieramy z Jeżycjady tom pt. "McDusia", zamiast niego
            > umieszczamy w niej powieść pt. "???????", w której główną bohaterką jest X, za
            > łatwiająca w Poznaniu sprawy y, dzięki czemu możemy z jej perspektywy podpatrze
            > ć u Borejków ślub Laury i przyjazd Pyziaka marnotrawnego. Bohaterka po tym tomi
            > e może się rozpłynąć w powietrzu w dowolnej części świata, przy okazji łamiąc s
            > erce Ignasiowi, co by miał po czym rozpaczać zanim się na Agnieszkę napatoczył.

            Można by i pożegnanie Dmucha Św w tym wszystkim sensownie zamocować. Powiedzmy, że Kreska wpadła do Poznania, ogarnęła najbardziej osobiste elementy w rzeczach Dmucha, ale nie ma czasu zająć się resztą, bo Maria (czy tam która była chorowita) akurat ma wyznaczony zabieg za dni parę na drugim końcu Europy, a mieszkanie z jakichś tam względów trzeba opróżnić jak najszybciej. Zatem Kreska prosi Centrum Betonowej Empatii o pomoc i rozdanie tych wszystkich rzeczy, które Dmuch zostawił dla uczniów. I włala, możem rzewnie żegnać bez popadania w ciężkie idiotyzmy.
            • sanfran_84 Re: Urealnienie 15.03.21, 16:28
              bupu napisała:
              >
              > Można by i pożegnanie Dmucha Św w tym wszystkim sensownie zamocować. Powiedzmy
              > , że Kreska wpadła do Poznania, ogarnęła najbardziej osobiste elementy w rzecza
              > ch Dmucha, ale nie ma czasu zająć się resztą, bo Maria (czy tam która była chor
              > owita) akurat ma wyznaczony zabieg za dni parę na drugim końcu Europy, a mieszk
              > anie z jakichś tam względów trzeba opróżnić jak najszybciej. Zatem Kreska prosi
              > Centrum Betonowej Empatii o pomoc i rozdanie tych wszystkich rzeczy, które Dmu
              > ch zostawił dla uczniów. I włala, możem rzewnie żegnać bez popadania w ciężkie
              > idiotyzmy.
              >

              Brzmi bardzo dobrze, rozumiem, że Kreska przyjechałaby albo bez towarzystwa, albo ewentualnie z córką/córkami, które jednak nie odegrałyby roli w fabule - ot, przyjechały, odjechały, dowiedzieliśmy się, co u nich, au revoir. Potem Gabriela i reszta "obdarowanych" wspominają Dmuchawca nad pozostawionymi przez niego dla nich książkami i koniec wątku.

              tt-tka napisała:


              > ja bym BARDZO chciala, zeby to bylo z perspektywy najblizszej sasiadki, pani Da
              > bek-Nowackiej !
              > Zlamac igstrybie serducho moglaby jej wnuczka, wpadla do babci na swieta
              >

              Wnuczka wpadła do babci na kilka dni przed świętami, IGStryba spotkał ją przypadkiem na schodach, się zauroczył i po kilku typowo nastoletnich perypetiach typu "Jak się do niej odezwać?", zaprosił ją jako parę dla siebie na ślub (po zapytaniu Laury o zgodę, ofkors), stąd mamy ją w domu rodzinnym panny młodej w dniu ślubu - wyszykowana czeka z Ignacym G. na odjazd weselnego korowodu. Może być wtedy świadkiem zarówno histerii Laury, jak i przyjazdu Pyziaka. Trzeba jej jeszcze tylko w racjonalny sposób dopisać bycie powodem napięć między Józefem a Ignasiem (nie pozbawiajmy Ignacego przyjemności rozkwaszenia nosa prześladowcy!) oraz jakieś uczestnictwo w wyjściu po suknię i odjeździe Bernarda z pakunkiem. Chyba, że rezygnujemy z wyprawy sukni na wschód, suknia była przyniesiona od krawcowej operowej odpowiednio wcześniej, natomiast coś jej się stało w momencie nakładania (Może jakieś problemy z prasowaniem? Zbyt gorące żelazko wypalające dziurę? Czy to za bardzo trywialne?), dzięki czemu bohaterka X także widziała utratę sukni na własne oczy podczas dotrzymywania towarzystwa Ignasiowi.

              No i się nam to jakoś zaczyna kleić :)
              • tt-tka Re: Urealnienie 15.03.21, 16:38
                Hihi
                odsylam do watku "Kto po kim ?", on jest zasadniczo na inny temat, ale kwestie sukni masz tam wyjasniona :)

                PS w kilku innych watkach tez o tym byla mowa, ale nie pamietam w ktorych, ten akurat zapamietalam
              • bupu Re: Urealnienie 15.03.21, 17:39
                sanfran_84 napisał(a):


                > Wnuczka wpadła do babci na kilka dni przed świętami, IGStryba spotkał ją przypa
                > dkiem na schodach, się zauroczył i po kilku typowo nastoletnich perypetiach typ
                > u "Jak się do niej odezwać?", zaprosił ją jako parę dla siebie na ślub (po zapy
                > taniu Laury o zgodę, ofkors), stąd mamy ją w domu rodzinnym panny młodej w dniu
                > ślubu - wyszykowana czeka z Ignacym G. na odjazd weselnego korowodu. Może być
                > wtedy świadkiem zarówno histerii Laury, jak i przyjazdu Pyziaka.
                > Trzeba jej jes
                > zcze tylko w racjonalny sposób dopisać bycie powodem napięć między Józefem a Ig
                > nasiem (nie pozbawiajmy Ignacego przyjemności rozkwaszenia nosa prześladowcy!)
                > oraz jakieś uczestnictwo w wyjściu po suknię i odjeździe Bernarda z pakunkiem.
                > Chyba, że rezygnujemy z wyprawy sukni na wschód, suknia była przyniesiona od kr
                > awcowej operowej odpowiednio wcześniej, natomiast coś jej się stało w momencie
                > nakładania (Może jakieś problemy z prasowaniem? Zbyt gorące żelazko wypalające
                > dziurę? Czy to za bardzo trywialne?), dzięki czemu bohaterka X także widziała u
                > tratę sukni na własne oczy podczas dotrzymywania towarzystwa Ignasiowi.

                Suknia przyjechała na Rusfelta jak należy, dwa tygodnie przed ślubem, powiedzmy. Niestety, w szale pakowania ukochanej, Jadam wywiózł operowe dzieło sztuki krawieckiej do Szaletu Miełości (było w nieprzezroczystym pokrowcu, powieszone między zapokrowcowanymi kreacjami scenicznymi.) Laura się nie połapała, bo w szafie zostało coś innegow pokrowcu i myślała, że to kiecka, a w ogóle jej przy tym pakowaniu nie było, Maszpan chciał jej zrobić niespodziewankę. Odkrywszy w dniu ślubu, że to pomyłka, obsztorcowała Nadszympansa po raz enty za wywożenie jej mienia bez uzgodnienia i zażądała dowiezienia kreacji.

                Maszpan, usiłując naprawić błąd, bardzo porządnie powiesił kieckę w pokrowcu w części ładunkowej furgonetki firmy Daglezja, na dole postawił wiaderko z różami na bukiet i co koń mechaniczny wyskoczy ruszył z Szaletu do Poznania. Niestetyż, po drodze w śnieżycy coś mu wyskoczyło pod koła, sarenka może w tych kostrzyńskich borach. Nadszympans dał po hamulcach, stworzonko nietknięte zwiało w las, wieszak pod wpływem wstrząsu wyskoczył z tego na czym wisiał, kiecka zaś spadła na podłogę i bardzo porządnie się wymieszała z różami, wodą od nich, zawartością pięciolitrowej butli z nawozem na bazie gnojowicy z pokrzyw, oraz ogrodniczym mazidłem, złożonym z dziegciu i innych, tajemniczych ingrediencji. Dwa ostatnie elementy Maszpan zapomniał wypakować z furgonu w dzikim pośpiechem, poganiany dobywającym się via telefon wizgiem z usteczek lubej Syrenkosarenki. No i tak, nawet pokrowiec nie pomógł, dzieło artystyczne zamieniło się w zielonoczarną, cuchnącą szmatę i trzeba było kombinować ubiór zastępczy...

                (Po prostu musiałam się wyżyć na Nadszympansie. Musiałam.)
                • pi.asia Re: Urealnienie 17.03.21, 15:04
                  bupu napisała:



                  > Maszpan, usiłując naprawić błąd, bardzo porządnie powiesił kieckę w pokrowcu w
                  > części ładunkowej furgonetki firmy Daglezja, na dole postawił wiaderko z różami
                  > na bukiet i co koń mechaniczny wyskoczy ruszył z Szaletu do Poznania. Niestety
                  > ż, po drodze w śnieżycy coś mu wyskoczyło pod koła, sarenka może w tych kostrzy
                  > ńskich borach. Nadszympans dał po hamulcach, stworzonko nietknięte zwiało w las
                  > , wieszak pod wpływem wstrząsu wyskoczył z tego na czym wisiał, kiecka zaś spad
                  > ła na podłogę i bardzo porządnie się wymieszała z różami, wodą od nich, zawarto
                  > ścią pięciolitrowej butli z nawozem na bazie gnojowicy z pokrzyw, oraz ogrodnic
                  > zym mazidłem, złożonym z dziegciu i innych, tajemniczych ingrediencji. Dwa osta
                  > tnie elementy Maszpan zapomniał wypakować z furgonu w dzikim pośpiechem, pogani
                  > any dobywającym się via telefon wizgiem z usteczek lubej Syrenkosarenki. No i t
                  > ak, nawet pokrowiec nie pomógł, dzieło artystyczne zamieniło się w zielonoczarn
                  > ą, cuchnącą szmatę i trzeba było kombinować ubiór zastępczy...
                  >
                  > (Po prostu musiałam się wyżyć na Nadszympansie. Musiałam.)
                  >

                  Gnojowica z pokrzyw i wizg z usteczek lubej Syrenkosarenki zrobiły mi dzień!
                  Zwłaszcza, że gnojowicę z pokrzyw osobiście nastawiałam w wielkim wiadrze w kącie ogrodu, należycie obciążywszy pokrywkę ciężkim kamieniem.
                  Niestety, moje dwa psy zrzuciły i kamień, i pokrywkę, po czym z lubością dorwały się do upojnie pachnącej zawartości wiadra i nachłeptawszy się do syta, radośnie wróciły do domu, skąd zostały wykopane w podskokach ze względu na ciągnący się za i przed nimi aromat.

                  Jeśli Maszpan choćby dotknął sprofanowanej i splugawionej kiecki, to woniał podobnie, bo trwałość pokrzywowego pachnidła jest zaiste niebywała.
                  • bupu Re: Urealnienie 17.03.21, 21:16
                    pi.asia napisała:

                    > Gnojowica z pokrzyw i wizg z usteczek lubej Syrenkosarenki zrobiły mi dzień!
                    > Zwłaszcza, że gnojowicę z pokrzyw osobiście nastawiałam w wielkim wiadrze w kąc
                    > ie ogrodu, należycie obciążywszy pokrywkę ciężkim kamieniem.
                    > Niestety, moje dwa psy zrzuciły i kamień, i pokrywkę, po czym z lubością dorwał
                    > y się do upojnie pachnącej zawartości wiadra i nachłeptawszy się do syta, radoś
                    > nie wróciły do domu, skąd zostały wykopane w podskokach ze względu na ciągnący
                    > się za i przed nimi aromat.
                    >
                    > Jeśli Maszpan choćby dotknął sprofanowanej i splugawionej kiecki, to woniał pod
                    > obnie, bo trwałość pokrzywowego pachnidła jest zaiste niebywała.

                    Teraz mam wizję Maszpana, za którym ciągnęła się, mimo prysznica, subtelna smuga ohydnego smrodu, więc naprędce zroszono go perfumami Idy, bo ta gustowała w mocnych i ciężkich zapachach o ile dobrze pomnę. Po czym ksiądz przy ołtarzu, oblubienica oraz ministranci co chwilę kichali w trakcie ceremonii, bardzo starając sięczynić to dyskretnie...
          • tt-tka Re: Urealnienie 15.03.21, 14:30
            sanfran_84 napisał(a):


            >
            > O, to jest dobry pomysł. Zabieramy z Jeżycjady tom pt. "McDusia", zamiast niego
            > umieszczamy w niej powieść pt. "???????", w której główną bohaterką jest X, za
            > łatwiająca w Poznaniu sprawy y, dzięki czemu możemy z jej perspektywy podpatrze
            > ć u Borejków ślub Laury i przyjazd Pyziaka marnotrawnego.
            >

            ja bym BARDZO chciala, zeby to bylo z perspektywy najblizszej sasiadki, pani Dabek-Nowackiej !
            Zlamac igstrybie serducho moglaby jej wnuczka, wpadla do babci na swieta
            • jontrew Re: Urealnienie 15.03.21, 16:23
              tt-tka napisała:
              > ja bym BARDZO chciala, zeby to bylo z perspektywy najblizszej sasiadki, pani Da
              > bek-Nowackiej !
              > Zlamac igstrybie serducho moglaby jej wnuczka, wpadla do babci na swieta
              >
              Ależ to jest świetny pomysł Ttko! Opowieść sąsiadki, lekko wścibskiej, która pewnie niejedno widziała i słyszała. Ciekawe jak jej się żyło w pobliżu tak licznej i oryginalnej rodziny? Która w dodatku w magiczny wręcz sposób pozbyła się wszystkich pozostałych sąsiadów i przejęła piwnice pod budynkiem.
              • piotr7777 Re: Urealnienie 16.03.21, 16:21
                McDusi nie dał się wyrzuci. MM nie tylko podała tytuł rownocześnie z premierą Sprężyny, ale wprowadziła konkretną postać - córkę Maćka i Kreski. Dlatego, mogła oczywiście stwierdzić, że książka pod tytułem McDusia nie powstanie i napisac inną o innej bohaterce, ale tego nie zrobiła. W efekcie powstało to, co znamy.
                Druga rzecz - owszem mamy np. Dziecko piątku gdzie lwią część narracji prezentuje pan Jankowiak, ale to jednak wyjątek.
                Moim zdaniem fabuła książki mogłaby wyglądać tak - na święta do matki przyjażdzają Paweł i Danka Nowaccy z dziećmi. Wprawdzei ich dzieci były dużo starsze od Ignasia, no ale, powiedzmy w latach 90 trafiła się jeszcze jedna córka. Ona faktycznie jakoś tam wchodzi w życie Ignasia i Józka. W tle są wspomnienia związane z Dmuchawcem. Mogłoby np. dojść do spotkania grupy ESD w oryginalnym składzie, no bo Robert i Aniela są na miejscu, Joanna akurat gości u swoich rodziców a Janusz przyjeżdża na ślub córki. No i np. po ponad 30 latach ta sama ekipa próbuje powtórzyć ten sam eksperyment... wiem, to raczej mało realne.
      • mika_p Re: Urealnienie 16.03.21, 21:18

        Próbowałam podesłać Magdę Borejkom na święta, podobno umiejętnie:
        forum.gazeta.pl/forum/w,25788,163402921,163402921,chociaz_jedno_zdanie.html

        Jeszcze znalazłam taki wątek:
        forum.gazeta.pl/forum/w,25788,160262702,160262702,A_jakby_to_mialo_wygladac_wedlug_Was_.html

        i taki:
        forum.gazeta.pl/forum/w,25788,162386260,162386260,Usprawiedliwienie.html
        - to chyba o ten chodziło w kwestii zamiany Choroby Gaby

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka