herbacianasaszetka
05.05.21, 15:37
Z IGS nabijają się wszyscy. Od Józina, który jako dziecko się nad nim znęcał (a potem tylko uśmiechał się z wyższością, gdy Ignacy nie umiał czegoś zrobić przy aucie), po Floriana, który jawnie kpi z jego lęku przed owadami, matkę, która bardziej niż z synem sympatyzuje z jego oprawcą i babcię, która mówi mu, że nie jest tak dzielny, jak jej drugi wnuk. Bo dziecko śmiało bać się zastrzyku. Brr... Jest ważliwy, duzo czasu spędzał z dziadkiem, który czytał mu o stoikach, to musiało go ukształtować. Próbował się zmienić. Starał się być opiekunem dla Magdy (sprawiało mu frajdę, że była taka drobna i patrzyła na niego z dołu, że miała małą główkę; widać, że potrzebował "bycia dla kogoś mężczyzną"). Uratował Józina przed utonięciem, ten akt odwagi też ponien pomóc mu urosnąć w swoich oczach. Po nocy u Agnieszki też czuł się facetem. Potem ją przywiózł do rodziny, dumnie przedstawił. To nie było zachowanie miągwy. A potem znowu mamy kuzyna, który nabija się z Ignasia, a którego w tym momencie broni Agnieszka. Tak samo z tablicą. Widzę tu postać, która stara się zmienić, ale nie dla siebie, tylko dla bliskich. Gdyby sam chciał stać się bardziej "męski", to by to zrobił. Zamiast tego robi podejścia za podejściem, by udowodnić coś rodzinie. Może by zasłużyć na lepsze traktowanie i nie być porównywanym z Józefem?