Dodaj do ulubionych

Chucherko a pandemia

24.08.21, 09:59
Cześć! Witam wszystkich serdecznie, jestem tu nowa, ale podczytuję od dawna i forum uwielbiam.
Wątek dotyczy "Chucherka", a raczej tego, czy powstanie czy nie. Jak wiemy, na swojej stronie autorka już od dawna się zarzekała, że czeka z tą powieścią na koniec pandemii, było nawet coś w stylu "nie piszę o pandemii, bo nie chcę jej przyklaskiwać" (cytat nie dosłowny, a z zakamarków umysłu). Ostatnio zobaczyłam jednak w jej księdze gości dyskusję na temat "Chucherka", podam cytaty w skrócie, bo są długie.

Szymon: "Piszę, ponieważ zdziwiłem się gdy usłyszałem, iż w swych najnowszych książkach nie zamierza Pani poruszać tematu pandemii i lockdownu, ze względu na to, że jest to czas trudny, przytłaczający i związany ze śmiercią, a Pani celem jest tworzenie ku pokrzepieniu serc. (...) Wielką zaletą Pani książek jest możliwość utożsamienia się z bohaterami. (...) we wcześniejszych książkach pojawiały się nawiązania do stanu wojennego, o którym słyszałem od moich dziadków i rodziców. Z pewnością nie był to okres, który wspomina się z radością - również wiele osób poniosło śmierć i znalazło się w więzieniach. Czy jednak dobre skutki przyniosłoby pominięcie tych wydarzeń? Czy wtedy narracja mogłaby być równie bliska czytelnikom? Myślę, że siłą “Jeżycjady” jest właśnie to, że bohaterowie potrafią się odnaleźć właśnie w tak skomplikowanych i trudnych sytuacjach. Potrafią znaleźć drogę dobra i miłości. Obecnie wyrasta nowe pokolenie, dla którego rok zdalnej nauki pozbawiony spotkań ze znajomymi, a często też połączony z chorobą lub utratą bliskich będzie jednym z wyraźniejszych wspomnień, które w znaczny sposób ich ukształtuje. Być może nie wszystkich dotknie to w równym stopniu, ale na pewno odczują skutki pandemii. Myślę, że książki których bohaterowie nie doświadczyli podobnych przeżyć mogą nie zostać zrozumiane. Nie trafią na grunt podatny wystarczająco aby znów zafascynować i pociągnąć kolejne rzesze dorastających. Co więcej, to właśnie książki, które pokazywałyby siłę rodziny w tym trudnym czasie, są teraz bardzo potrzebne. (...) Chciałbym także zauważyć, że nie prawdą jest, że okres pandemii niósł ze sobą tylko śmierć i nieszczęście" - i tutaj Szymon pisze na temat pomocy innym, harcerstwa itp.

Zgred: "Wiatr wieje, kędy chce"

(tu kilka głosów za, kilka przeciw)

Anna: Droga Pani Małgorzato , czekanie na koniec pandemii jest czekaniem na Godota. Już nigdy nie będzie jak kiedyś. Jestem pewna, że bohaterowie Jeżycjady odnajdą się w tej nowej sytuacji . Nie takie " końce świata" już przeżyli. Oni dadzą radę . A ja nie - bez Chucherka- na które czekam i czekam. W kolejnych tomach zmienia się Poznań, Polska i świat. Myślę , że nie da się ominąć tego co się zdarzyło na świecie i co pewnie będzie rzutować na naszą przyszłość.

Słowianka: Mi, jako osobie młodej, która nie pamięta czasów innych niż obecne, z pełnym dostępem do wszelkich artykułów spożywczych itd. - bardzo ciekawią takie maleńkie wstawki z Pani książek, które pozwalają zrozumieć, jak się kiedyś żyło. (...) Wszystko to ma wielką wartość historyczną dla takich młodych osób :) Dlatego bardzo, bardzo proszę o uwzględnienie pandemii w "Chucherku"! Nie chodzi o opisywanie jej jakoś bardzo, ale wystarczą nawet maleńkie wzmianki typu "Wróciłam! Miałam skoczyć przecież jeszcze do sklepu po kaszkę dla Norci, a zapomniałam maseczki... - zakrzyknęła Agnieszka od progu, po czym stanęła wryta, widząc XYZ wypłakującą się Szymonowi w rękaw". Droga Pani MM, nawet takie malutkie zdanka wystarczą, aby czytelnicy poczuli, że nie są w tym całym chaosie sami, bo gdzieś tam są Borejkowie, którzy też zapominają maseczek i muszą wracać się po nie do domu! :) Zresztą pandemia to czas nie tylko smutku, w końcu w każdym czasie można odnaleźć radość. To też czas bardzo interesujący dla pandemicznych wątków romantycznych. (...) - tu Słowianka podaje przykład z życia

Jak na to reaguje autorka?

"Zacznijmy od wpisu Szymona (z 6 lipca) – rzeczywiście, jak sami zauważyliście, wpisu ważnego, mądrego i uprzejmego. Muszę natychmiast wyjaśnić, że w pewnej mierze jestem tegoż, co Szymon (i co Anna z dnia 18.08) zdania: nie da się już napisać powieści współczesnej z pominięciem raczej nieodwracalnych zmian, jakie w społeczeństwach i w duszach ludzkich zaszły z powodu procesu nazwanego pandemią. Ale też zauważmy, że nigdy nie obiecywałam, iż coś takiego napiszę! Przede wszystkim, sprawa jest zbyt poważna jak na moje beztroskie pióro, nie mieści się w gatunku literackim, do którego należy Jeżycjada. („Mistrz wie, kim jest”- jak powiada starożytne przysłowie chińskie). Tu potrzebny jest inny gatunek i niezbędne jest pióro równe orwellowskiemu; Aldous Huxley i Herbert George Wells (autor słynnej „Wojny światów”) też by sobie z tym tematem poradzili. Gdybym ja miała spróbować, musiałoby chyba upłynąć jeszcze więcej czasu, potrzebnego, by spojrzeć na to socjologiczne, a przede wszystkim polityczne zjawisko z koniecznego dystansu. Ale się ku temu nie kwapię.
Dlaczego?
Odpowiedź znajdziecie w słynnej Modlitwie św. Tomasza z Akwinu, który to święty – obok wielkiej mądrości – cechował się także, jak widzicie, miłym i celnym poczuciem humoru. I jakże subtelną ironią! (I pomyśleć, że tak właśnie rozmawiał on sobie ze Stwórcą!…)
Oto ta modlitwa – najważniejsze dla nas zdanie wyróżniłam kolorem:
Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. (to to zdanie wyróżnione kolorem, reszty nie wklejam)
Mimi M zauważa w swym wpisie, że Szymon przekonałby ją siłą perswazji. Niewątpliwie Szymon tę siłę posiada! Sęk w tym, że jestem impregnowana na perswazje. Rację ma Zgred, gdy pisze: Wiatr wieje kędy chce. To jest istota wszelkiej twórczości, nawet tak z założenia niepoważnej jak moja. Spiritus flat, ubi vult! Mój spiritus (czyli duch) należy do gatunku uparcie wolnych, a od tego ducha przecież ściśle zależy pisanie. Dziwię się artystom, którzy powiedzą wszystko, co się im każe albo za co im się zapłaci. Na mnie przymus w każdej dziedzinie, a w twórczej zwłaszcza, działa w sposób odwrotny od zamierzonego. Milknę, zapieram się, a potem wierzgam!
Tak więc można śmiało powiedzieć, że „Chucherko”, o które pyta tyle osób, padło ofiarą koronawirusa. Nie wiem, kiedy je napiszę, i czy w ogóle. Na razie napisałam Jowisza 2, a chodzą mi po głowie różne inne zabawne pomysły na książki. Dużo ich! – no, więc zobaczymy, co będzie dalej i czy zdrowie oraz siły dopiszą mi na tyle, bym mogła utrzymywać tempo pracy równe zapałowi i chęciom."

Czyli MM zapiera się nogami i wierzga, nie pisze o pandemii, nie jest Orwellem, Chucherko padło ofiarą koronawirusa, nie wie, czy je w ogóle napisze. Autorka nie odniosła się też do obszernego wpisu Słowianki, co jest skądinąd smutne, bo się dziewczyna wysiliła i napisała miłą, długą odpowiedź pełną argumentów, a MM chyba tego nawet nie przeczytała. No ale czego tu wymagać.

Obawiam się, że "Chucherko" jednak nie powstanie, tak jak zapowiadane niegdyś szumnie "Silva Rerum" i "Na Wielkanoc".
Obserwuj wątek
    • pi.asia Re: Chucherko a pandemia 24.08.21, 11:39
      Nie wierzę! Nosz kuźwa nie wierzę!
      A raczej - wierzyć się nie chce, że MM nagle zrobiła się taka skromna i odżegnuje się nawet od WZMIANEK na temat pandemii, zostawiając to autorom tej klasy co Orwell i Huxley.

      Przecież we wspomnianym OwR aż roi się od aluzji stanowojennych, a niektóre fakty podane są wręcz na tacy. Że tak rzucę kilkoma z pamięci:
      - rodzice Kreski i Ignacy Borejko są internowani. Nie jest to podane otwartym tekstem, tylko okreslane jako "nieszczęście", ale i tak każdy wie.
      - matematyk ma wąsa jak elektryk (wiadomo o którego wąsatego elektryka chodzi)
      - Nutria śpiewa "szczekają gdzieś psy, skończyła się wolna sobota. To jest fragment piosenki ułożonej w jednym z obozów internowania. (Jeśli zechcecie, napiszę wam cały tekst)
      - klasa Kreski dnia 13-go każdego miesiąca ubiera się jednolicie - na czarno, granatowo, fioletowo.
      - Gabriela przychodząc do kogoś (a może ktoś przychodząc do Borejków) przeprasza, że straszy pukaniem, ale dzwonek nie działa. Tu wyjaśnienie - milicja z reguły pukała do drzwi, więc pukanie mogło oznaczać coś groźnego.
      - przejeżdżający radiowóz jest odprowadzany ponurym spojrzeniem któregoś z bohaterów.

      Dało się? Cholera, dało się! I to w pięknym stylu.
      Dało się też w Kalamburce napisać o tym, że ojciec Moniki bał się wrócić do Polski, że kogoś aresztowano, że trzeba było składać samokrytykę, że wojsko strzelało do demonstrantów. Czy te wydarzenia nie były równie tragiczne co covid?
      Wtedy umiała, a teraz nie umie? Choćby tak, jak zaproponowała Słowianka?
      Zresztą chyba to prawda, że nie umie. Przecież jej bohaterowie są już karykaturą dawnych Borejków, a przedstawiany w książkach świat budzi zgrozę.
      Więc niech nam tu, do ciężkiej deutery, MM nie wpiera, że jej książki mają być pogodne i pokrzepiające. Bo od dawna takie nie są. Zachowanie ludzi, Którzy-Nie-Są-Borejkami, jest koszmarne. Przejście podziemne, w którym za czasów Noelki odbywała się wielonarodowa, wspaniała Wigilia, teraz jest siedliskiem łysych bandziorów. Każdy nieco bogatszy obywatel to cham, burak i prostak. A już szkoła to ostateczne inferno, rojące się od dziwolągów, niejednokrotnie będących pod wpływem narkotyków.

      Chyba nawet lepiej, ze Chucherko nie powstanie. Jeśli miałoby być kolejną książką, pogodną i radosną w takim samym stopniu jak Gabriela jest dzielna, to MM dobrze robi, oszczędzając nam czytelniczej traumy.
      • sen_katarzyny Re: Chucherko a pandemia 28.08.21, 21:40
        I mnie ta kwestia sprowokowała do debiutu na forum: dzień dobry! :)
        Borejkowie już od dawna utrzymują bezpieczny dystans społeczny i taka powieść to byłby samograj. Służę draftem:

        Na początku obostrzeń Pulpa stwierdza, że "świat powiarował" i zaprasza wszystkich do siebie. O, zaraz, właściwie wszyscy już tam są :) Wszyscy sprawnie przechodzą na pracę zdalną i donikąd się nie wybierają (o, zaraz!). Józek, Dorota i babcie chorują, ale na coś innego. Babcie się nie zaszczepią, bo wierzą, że będzie, co Bóg da, a Józek się nie będzie faszerował jakąś ohydną chemią. Czym omal nie doprowadza do zawału Idy. Natomiast Dorota popiera męża, bo tak przyroda to dobrze urządziła, że zdrowy organizm ma całą masę takich różnych cudownych mechanizmów, którymi sam się obroni. Aga się nie szczepi, bo się boi igieł, a o wirusie nie myśli, bo ją to niepokoi. IGS też się boi igieł, ale dokonawszy przeglądu swoich fobii, uznał, że bardziej boi się rurki w gardle, więc się bohatersko zaszczepił i emanuje energią Chłopca, Który Przeżył. Babi też się zaszczepiła, bo ona się nowinek nie boi (vide: zmywarka i laptop), za to Ignacy palnął jej i wszystkim całą tyradę o totalitaryzmie.
        Koledzy Jędrka żalą się na Teamsach, że mają masakrę ze starymi w domu, a Jędruś patrzy wokół, jaka to u nich sielanka, jak wszyscy lubią te miłe przedpołudniowe godziny spędzone na pilnej pracy, popołudniowe spacery po dokupionych przez Florków ugorach i wieczorne potyczki w poczwórnego skrabelka. IGS siada na telekonferencjach w pełnym garniturze, Szymon od pasa w dół piżamie, a cała klasa Jędrka śmieje się z Dziadka, który siedzi w kącie pokoju i kontempluje stan polskiej szkoły.
        Laura zwiała z mikrodomku, w którym teraz codziennie przewala się monitorem sześć klas po trzydzieści osób. Pieści Julka pod lipą i trwa w milczącym porozumieniu z Agą - obie próbują znaleźć w tym kołchozie trochę ciszy, łączą się jako młode matki, artystki, indywidualistki, na co z oddali Mila kiwa głową z aprobatą.

        Ida i Marek na pierwszej linii frontu w Poznaniu. Ida chodzi i dezynfekuje oba mieszkania + klatkę schodową kilka razy dziennie. Łucja i Ania nie wyjechały, bo... uwaga, uwaga:
        na górze choruje Róża. Właściwie Róża już w szpitalu, a Karol i Mila zaparli się wszystkimi kończynami, że muszą być na miejscu "jakby co". Więc przyjechała do nich Gabriela i siedzą na kwarantannie, a kuzynki z dołu donoszą prowiant. Gabriela może się martwić o córkę i cierpieć z powodu buntujących się Frycątek. Gdy kwarantanna już, już dobiega końca deus ex machina w drzwiach staje Fryderyk, który strategicznie nie wrócił z konferencji w Europie do USA, tylko czaił się w pobliżu kraju. Na wieść o chorobie żony przyjeżdża (jakoś) do Polski i staje w drzwiach z pozytywnym wynikiem testu, więc teraz cała czwórka jest uziemiona na kolejne trzy tygodnie i jest wojna: Gabriela może być dzielna i boleśnie milczeć, Fryderyk siać antypatyczną aurę, dzieci nienawidzieć ojca za zostawienie ich i zrujnowanie im jakiegokolwiek wyjścia z domu, co komplikuje jakiś wątek romantyczny Mili lub Karola.

        Jeśli MM chce sobie ulać z czary goryczy, niech wplecie jakieś obśmianie zakazu wstępu do lasu czy Robrojka zmartwionego hucpą wokół terminu wyborów. Tym się raczej czytelnikom nie narazi.

        Bułka z masłem :)
        • tt-tka Re: Chucherko a pandemia 28.08.21, 21:54
          Dzien dobry, ach, dzien dobry :)

          Dawaj jeszcze !!!
          • sen_katarzyny Re: Chucherko a pandemia 28.08.21, 22:09
            Na jedną książkę to już obleci. Resztę stron wypełni wata mejlowa ;)
            • piotr7777 Re: Chucherko a pandemia 28.08.21, 22:59
              Tylko gdzie w tym wszystkim tytułowe Chuherko?
              • sen_katarzyny Re: Chucherko a pandemia 28.08.21, 23:24
                Wszystko jedno gdzie. Dziewczyne sie latwo dopisze Karolowi, Szymonowi, Jedrkowi lub Ziutkowi. Ostatnie tomy i tak są tylko po to, żeby patrzec na Borejkow.
              • kocynder Re: Chucherko a pandemia 11.09.21, 22:36
                A po co MM Chucherko w tej książce? O! Chucherko to będzie Kuleczek, który swą artystyczną duszą odziedziczoną po matce - sopranistkę od siedmiu boleści wyczuwa problemy, ale jest zbyt mały, żeby pomóc światu i zostać spirytusem movensem. Więc jest tylko chucherkiem. Trzy zdania i git, szafa gra.
                • kocynder Re: Chucherko a pandemia 11.09.21, 22:36
                  Juleczek, nie kuleczek. Głupi telefon!
        • kooreczka Re: Chucherko a pandemia 28.08.21, 23:02
          Jedna poprawka- Ignac nie zauważył co się dzieje. Kiedy Mila kazała oboje zawieść do Ośrodka Zdrowia bez szemrania podpisał co mu kazała i dał się zaszczepić.
          Cała akcję przeprowadzono w tajemnicy. Mila przypomina wszystkim, że było się szczepić i wiedziała, że tak będzie.
          • sen_katarzyny Re: Chucherko a pandemia 28.08.21, 23:28
            Ignacy bez szemrania? :D
            • kooreczka Re: Chucherko a pandemia 29.08.21, 08:23
              A sprzeciwił się kiedykolwiek Mili?
              • sen_katarzyny Re: Chucherko a pandemia 30.08.21, 20:52
                Nie wiem, nie pamiętam Jeżycjady na wyrywki :) A czy kiedykolwiek Mila próbowała go do czegoś (i to jeszcze podstępem) przymusić?
                Kojarzę, że Ignacy mógłby w relacji z Milą:
                a) zagrać dżentelmena w dawnym stylu i zgodzić się z damą z męskiej kurtuazji
                b) opuścić scenę z łaciną na ustach i w chmurze urażonej godności.
                Ale żeby coś zrobił bez szemrania, w sensie, że bez zamanifestowania swojego punktu widzenia, to jakoś tego nie widzę...
                • tt-tka Re: Chucherko a pandemia 30.08.21, 21:43
                  sen_katarzyny napisała:

                  > Nie wiem, nie pamiętam Jeżycjady na wyrywki :) A czy kiedykolwiek Mila próbował
                  > a go do czegoś (i to jeszcze podstępem) przymusić?

                  Podstepem und nakazem
                  - Imiona corek :)
                  - zamiany mieszkan
                  - robienie zakupow (dawno, dawno temu)
                  - zamkniecie geby (tez b. dawno temu)
                  i pewnie cos jeszcze by sie znalazlo, ale tez nie wszystko pamietam



                  > Ale żeby coś zrobił bez szemrania, w sensie, że bez zamanifestowania swojego pu
                  > nktu widzenia, to jakoś tego nie widzę...

                  a nie, takie cos to chyba rzeczywiscie nie mialo miejsca. Ygnac dziamga dla samej przyjemnosci wydawania dzwiekow, poza przyjemnoscia rozsiewania swoich mundrosci, i zadnej okazji nie przepusci. Braku okazji tez nie przepusci. Bedzie dziamgal i manifestowal. Zawsze i wszedzie, na kazdym miejscu i o kazdej dobie.
        • pi.asia Re: Chucherko a pandemia 30.08.21, 14:29
          Borze szumiący na gór szczytach, debiut level master! Genialne to jest, a przy IGS roztaczającym aurę Chłopca Który Przeżył zakwiczałam donośnie i oplułam ekran.

          Toż to idealny portret rodzinny Borejków en masse!
          • sen_katarzyny Re: Chucherko a pandemia 30.08.21, 21:04
            Dzięki :) Stety-niestety ostatnie tomy jest to właśnie samograj. Te postacie zrobiły się przewidywalne do bólu.
            A to by mogła być taka ładna historia: MM mogłaby pięknie napisać o samotności młodych ludzi i relacji rodzeństwa: Mili i Karola, zamkniętych z babcią, non stop mejlującą z siostrami, którą bardziej martwi, że może stracić córkę niż że oni mogą stracić matkę. Jeden rodzic walczy z chorobą, z drugim też może nie ma kontaktu, wielka, zgrana rodzina może przytłaczać introwertyczne i wychowane poza kołchozem Frycątka, kontakt z rówieśnikami żaden, a wielka medialna machina tłoczy w młode główki strach i beznadzieję.
        • kangur_rudy Re: Chucherko a pandemia 30.08.21, 21:44
          No fabuła super:)
          I niby czemu temat pandemii miałby być trudny i bolesny? Nie dla Ignaca, który na pewno chętny byłby do monologów w stylu "Nie takie pandemie świat widział, na przykład w roku trzysta pięćdziesiątym przed Chrystusem...", "Przewidziałem to. Pamiętasz, Milu, jak na Wielkanoc '83 powiedziałem, że w 2020 r. będziemy mieli pandemię?", "Nie rozumiem ludzi, którzy twierdzą, że źle znoszą lockdown. Najwyraźniej nie przeczytali uważnie "Rozmyślań" Marka Aureliusza. I oto skutki". Plus utyskiwanie, że ludność, zamiast wykorzystwać ograniczenia związane z pandemią do nadrobienia zaległości w lekturze, woli siedzieć w mediach społecznościowych lub na Netflixie.

          Swoją drogą, myślę, że dla bohaterów cyklu pandemia nie powinna być szczególnie dolegliwa. I tak siedzą głównie w domu, u Pulpów albo w kościele, gdzie wszak ograniczeń nie ma.
      • kocynder Re: Chucherko a pandemia 11.09.21, 10:32
        Skromna, jest. Nie porównuje się wszak do Seneki czy nawet do Horacego... A tam jakiś Orwell czy inny Huxley... ;)
        Jej książki już od dawna nie sa pisane ku pokrzepieniu czegokolwiek, poza portfelem autorki. Nie, nie zaglądam jej w stan konta. Po prostu lepiej by zrobiła gdyby jak pewien nader płodny pisarz kryminałów przyznała, że ma jakość w nosie i tłucze gnioty dla kasy, bo dobry PRowiec wciśnie byle co, aby z wypromowanym nazwiskiem na okładce. "Zamiast kraść jako dyrektor, sekretarz czy inny prezes lepiej już kraść par excellence jako złodziej. Tak jest chyba uczciwiej"... Ktoś kojarzy jeden z moich ukochanych cytatów?
        • bupu Re: Chucherko a pandemia 11.09.21, 14:21
          kocynder napisała:

          > Skromna, jest. Nie porównuje się wszak do Seneki czy nawet do Horacego... A tam
          > jakiś Orwell czy inny Huxley... ;)
          > Jej książki już od dawna nie sa pisane ku pokrzepieniu czegokolwiek, poza portf
          > elem autorki. Nie, nie zaglądam jej w stan konta. Po prostu lepiej by zrobiła g
          > dyby jak pewien nader płodny pisarz kryminałów przyznała, że ma jakość w nosie
          > i tłucze gnioty dla kasy, bo dobry PRowiec wciśnie byle co, aby z wypromowanym
          > nazwiskiem na okładce. "Zamiast kraść jako dyrektor, sekretarz czy inny prezes
          > lepiej już kraść par excellence jako złodziej. Tak jest chyba uczciwiej"... Kto
          > ś kojarzy jeden z moich ukochanych cytatów?
          >

          Słowa te wypowiedział Henryk Kwinto, kasiarz i trębacz, pytani przez Moksa albo Nutę, czemu wybrał pierwszą z wymienionych wcześniej profesji. tak, też kocham "Vabank" miłością płomienną.
          • kocynder Re: Chucherko a pandemia 11.09.21, 17:53
            Idziemy oglądać? Gdzie są tacy mężczyźni, ja się pytam... ;)
            • pi.asia Re: Chucherko a pandemia 11.09.21, 21:06
              kocynder napisała:

              > Idziemy oglądać?

              Ja z Wami, bo też jestem wielbicielką Vabanków dwóch!
              Gdyby jakimś trafem wszystkie kopie tych filmów zostały pozbawione ścieżki dźwiękowej (tfu tfu na psa urok!) to podejrzewam, że my tu na tym forum mogłybyśmy odtworzyć wszystkie dialogi na nowo. Z dokładnością do jednego słóweczka.

              • kocynder Re: Chucherko a pandemia 11.09.21, 22:28
                - A bez metafor?
                - Musiałbym być ciężko chory! [...] A wiesz, ostatnio coś kiepsko się czuję...
                Obawiam się, Pi.asiu, że masz rację. Ale nawet odtworzone co do słóweczka to by nie było to... Bo nie da się podrobić timbre'u Kwinty, dowcipu kipiącego w głosie Duńczyka, przejęcia szopenfeldziarzy z zapałem... Ech...
                • bupu Re: Chucherko a pandemia 11.09.21, 22:50
                  kocynder napisała:

                  > - A bez metafor?
                  > - Musiałbym być ciężko chory! [...] A wiesz, ostatnio coś kiepsko się czuję...
                  > Obawiam się, Pi.asiu, że masz rację. Ale nawet odtworzone co do słóweczka to by
                  > nie było to... Bo nie da się podrobić timbre'u Kwinty, dowcipu kipiącego w gło
                  > sie Duńczyka, przejęcia szopenfeldziarzy z zapałem... Ech...
                  >

                  - Ucho od śledzia, Kwinto! Ucho od śledzia!
                  • agafiatichonowna Re: Chucherko a pandemia 12.09.21, 08:28
                    Dwaj menszczyzny w jednym łóżku! Kruca bomba!
                    • tt-tka Re: Chucherko a pandemia 12.09.21, 10:09
                      agafiatichonowna napisała:

                      > Dwaj menszczyzny w jednym łóżku! Kruca bomba!

                      No ja nie moglem nie zadzwonic na policje !
                      • pi.asia Re: Chucherko a pandemia 12.09.21, 10:40
                        Ostatni raz za kierownik siadłeś! Będziesz jeździł (diaboliczny chichot) gołą dupą po nieheblowanej desce!

                        Trzeba było uważać.
                        • kocynder Re: Chucherko a pandemia 12.09.21, 10:47
                          - Czy pan wie co to jest
                          - To jest tłumik. Czy ja mam do tego dokręcić rewolwer?
                          • ako17 Re: Chucherko a pandemia 12.09.21, 11:05
                            - Nauczycielka powiedziała, że to byli jacyś faceci z filmu. Wybrali 5 dziewczynek. 4 wróciły
                            - Jedna nienie wróciła!
                            • kocynder Re: Chucherko a pandemia 12.09.21, 11:17
                              A wie pan? Ja wtedy odkręciłem nogi we wszystkich krzesłach, a forsą była tylko w jednym...
                              • ako17 Re: Chucherko a pandemia 12.09.21, 11:47
                                Góźdź żelazny? A skąd tu góźdź?
                                • tt-tka Re: Chucherko a pandemia 12.09.21, 13:29
                                  A wiecie wy, ze sobie obejrzalam Vabank po rosyjsku ? znakomity dubbing, prawie doskonale tlumaczenie, a glosy podlozone takie, ze mozna sie bylo nabrac na naszych grajacych po rosyjsku :)
                                  na jutubie trafilam, jak i kilka innych naszych znanych, ze Znachorem i Tredowata wlacznie
                                  • 3piota Re: Chucherko a pandemia 12.09.21, 13:42
                                    tt-tka napisała:

                                    > A wiecie wy, ze sobie obejrzalam Vabank po rosyjsku ? znakomity dubbing, prawie
                                    > doskonale tlumaczenie, a glosy podlozone takie, ze mozna sie bylo nabrac na na
                                    > szych grajacych po rosyjsku :)

                                    Też kiedyś obejrzałam.
                                    Ale nic nie przebije czeskiego dubbingu. Płakaliśmy ze śmiechu gdy Louis de Funès gadał po czesku, a Belmondo w "Dublerze" przebił oryginał. Płakaliśmy ze śmiechu nawet oglądając serial "Ja, Klaudiusz".
                                    • pi.asia Re: Chucherko a pandemia 12.09.21, 14:09
                                      Mało casu, kruca bomba, mało casu!
                                      Ucho od śledzia!
                                      • agafiatichonowna Re: Chucherko a pandemia 12.09.21, 14:40
                                        I "szybcej panowie, szybcej!" - mój stały tekst do kotów, zachęcający do powrotu do domu . Działa. No, prawie. Tak na 85%.
                                      • bupu Re: Chucherko a pandemia 12.09.21, 14:49
                                        pi.asia napisała:

                                        > Mało casu, kruca bomba, mało casu!
                                        > Ucho od śledzia!


                                        Czy zastałem pana... tego no... Murzyna?
                                        • kocynder Re: Chucherko a pandemia 12.09.21, 15:20
                                          No przecież sam widziałem jak tu wczoraj wychodził pies z murzynem!
                                        • kocynder Re: Chucherko a pandemia 13.09.21, 13:36
                                          "Ach, ja! Naturlich, ich habe vergessen!"...
                                          • pi.asia Re: Chucherko a pandemia 13.09.21, 16:07
                                            kocynder napisała:

                                            > "Ach, ja! Naturlich, ich habe vergessen!"...
                                            >
                                            Słowo daję, wręcz słyszy się Kramera, tfu, Pietraszaka!

                                            I cudny alt Beaty Tyszkiewicz:
                                            "Przepraszam, czy ja byłam z pieskiem, czy bez pieska?"
    • tt-tka Re: Chucherko a pandemia 24.08.21, 15:38
      Wdziecznie witamy nowa forumke ! :)

      Na temat - nie jestem zaskoczona. Ona juz nie potrafi, pomijajac nawet to, ze jej sie po prostu nie chce. I tak siedzi w domu, zamknieta na rzeczywistosc, nie czuje tych klimatow, nie czuje ograniczen, nie zna i nie rozumie ludzi zyjacych nie w sloiku.
      • verdana Re: Chucherko a pandemia 24.08.21, 16:21
        Obawiam się, ze wyjaśnienie jest zgoa inne. Albo MM sama widzi, ze ksiązki są coraz gorsze i nie ma tego zamiaru kontynuować - co byłoby decyzją rozsądną, albo... Albo boi się napisania ksiązki o pandemii, bo musiałaby zająć stanowisko, czy jest po stronie zwolenników maseczek i szczepionek czy plandemii i antyszczepionkowców. Nie da sie ukryć, ze jej książki obecnie raczej będą pochwalać ci drudzy, zwolennicy niewzruszonej tradycji i cnót niewieścich. Więc może lepiej nie pisać nic, niż wpisać się w absurdalną dyskusję
        • iwoniaw Re: Chucherko a pandemia 24.08.21, 21:35
          verdana napisała:

          Albo boi się napisania ksiązki o pandemii, bo musiałaby zająć stanowisko,
          > czy jest po stronie zwolenników maseczek i szczepionek czy plandemii i antysz
          > czepionkowców. Nie da sie ukryć, ze jej książki obecnie raczej będą pochwalać c
          > i drudzy, zwolennicy niewzruszonej tradycji i cnót niewieścich. Więc może lepie
          > j nie pisać nic, niż wpisać się w absurdalną dyskusję

          Powiem tak: jeśli obostrzenia pandemiczne kojarzą się MM z twórczością Huxleya i Orwella, to ja już nic więcej nie chcę chyba na ten temat czytać i dobrze, że Ch nie powstanie. Aczkolwiek pokazanie doktor Idy germofobki jako antyszczepa i antymaseczkowca byłoby interesującym zwrotem akcji 😀
      • bupu Re: Chucherko a pandemia 24.08.21, 17:17
        tt-tka napisała:

        > Wdziecznie witamy nowa forumke ! :)
        >
        > Na temat - nie jestem zaskoczona. Ona juz nie potrafi, pomijajac nawet to, ze j
        > ej sie po prostu nie chce. I tak siedzi w domu, zamknieta na rzeczywistosc, nie
        > czuje tych klimatow, nie czuje ograniczen, nie zna i nie rozumie ludzi zyjacyc
        > h nie w sloiku.
        >


        No właśnie: nie chce jej się. Ona już od dawna nie pisze powieści realistycznych, tylko opisuje sielankowy świat wg własnego widzimisię, gdzie dworek pobielany, mlekiem i miodem płynący, z dzieweczkami w białym giezle, a wokół pełne zwierza bory. Pandemia pasuje do tej pseudosarmackiej i paradziewiętnastowiecznej fantazji jak pięść do nosa. Nawet więcej, pandemia jest częścią tego świata, do którego MM siadła ostentacyjnie tyłem i który wyrzuciła z Borejczady. A zatem dlaczego miałaby pisać o czymś, czego nie lubi i co odrzuca?
      • patgardiner Re: Chucherko a pandemia 25.08.21, 09:37
        Dziękuję za powitanie!
        A tak już z innej beczki, może to głupie pytanie, ale gdzie tu jest jakiś przycisk do cytowania? :)
        • patgardiner Re: Chucherko a pandemia 25.08.21, 09:39
          Znaczy się, cytowania fragmentu, bo wskakuje mi cały tekst.
          • lord_vmordevol Re: Chucherko a pandemia 25.08.21, 12:15
            patgardiner napisał(a):

            > Znaczy się, cytowania fragmentu, bo wskakuje mi cały tekst.

            No i się z niego wykasowuje to, co niepotrzebne. Normalnie, jak zawsze.
    • guineapigs Re: Chucherko a pandemia 24.08.21, 20:12
      Prawde piszac, nie rozumiem stanowiska MM.
      Jesli akcja powiesci obyczajowej ma sie dziac w roku 2019, 2021 czy 2022 - to tu nie ma nic do rzeczy wolny duch artysty. Po prostu obyczajowosc w tych latach wygladala tak jak wygladala, i koniec dyskusji. To wlasnie MM, swoimi wypowiedziami, pokazuje, ze nie jest wolna tylko zniewolona swoja wlasna wizja swiata. Innego nie opisze - bo nie i koniec. Foch.
      I co za gadanie o tym, ze 'Dziwię się artystom, którzy powiedzą wszystko, co się im każe albo za co im się zapłaci.'. OHRYLY? Naprawde tak to MM widzi? Ze jakby napisala o noszeniu maseczek, spolecznym dystansie i lekcjach on-line to niby 'by sie sprzedala'?
      Jest mnostwo powiesci, ktorych akcja dzieje sie w czasach o wiele gorszych, niz pandemia covidowa. Bym rzekla nawet, ze wiekszosc. Bo niestety dla naszych prabab i pradziadow, ale to my jestesmy beneficjentami niemania wojen co kilka lat i niemania zaraz co kilkanascie. Tzn. w Europie - bo reszta swiata nadal sie zre non-stop i umiera z powodu braku podstawowej opieki zdrowotnej.
      Jest taki bardzo dobrze napisany motyw w 'Slonecznikach': Lilka wyciaga kolege - Zyda z ukrycia na wesole miasteczko, facet oczywiscie na poczatku ze strachu niemal umiera, a potem stwierdza, ze ta niebezpieczna przygoda uratowala mu zycie (w sensie psychicznym - w koncu po siedzeniu gdzies w piwnicy spotkal ludzi, smial sie, cieszyl itp). Gdy wojna sie skonczyla a on przezyl (byc moze dzieki temu wesolemu miasteczku?) - poprosil mame Lilki o reke Lilki. Dostal kosza, bo 'Lilka ma pietnascie lat'.
      Cala 'wojna i pokoj' dzieje sie podczas wojny, a Tolstoj to chyba nie byl takim, co by pisal 'pod publike'?
      Zupelnie nie rozumiem stanowiska MM, im wiecej czytam jej wyjasnienia, tym mniej rozumiem jej stanowisko.
      I co za problem jest napisac: 'hola, moze bys uzywala swojego zelu do dezynfekcji zamiast podbierac moj? Masz, kupilam ci butelke, bys miala swoja a nie podbierala z mojej! (patrz: Julia, Cesia i tusz do rzes)'.
      A to, ze MM nie pisze jak Orwell... No coz, teraz MM nie pisze nawet jak MM.
      A tak do rzeczy, to chce napisac, ze ZAKOCHALAM SIE!!!! Jestem w zwiazku z najwspanialszym mezczyzna na swiecie. Robimy TO dwa razy na tydzien, przez minimum dwie godziny za kazdym razem!!!
      'A to kroliki!' - pomyslicie sobie.
      A ja powiem Wam tak: tak, robimy TO. TO, o czym MM nie wspomina w kontekscie zakochania sie. Otoz: ROZMAWIAMY, gadamy, przekomarzamy sie, dyskutujemy. O religii, o piosenkach, o zyciu, o polityce, o zainteresowaniach, o zwiedzaniu okolicy, o jedzeniu, o winie, o cenach ubezpieczen, o tym co lubimy robic czy ogladac w TV.
      (Potem tez robimy 'to drugie' o ktorym Fryc wspominal, a Ignac zlekcewazyl - ale to juz inna historia i na inne forum).
      W kazdym razie, przezywam druga albo i trzecia mlodosc kobiety - o czym czytala nastoletnia Ida*. I czego Gabie z calego serca zycze.

      PS *: az trudno uwierzyc, ze od takiej Idy, czytajacej o kolejnych mlodosciach kobiety i Idy uzywajacej zawsze czystej bielizny od poznania Waldusia MM przeszla do jakiejs 'zlotej nici'. W glowie sie nie miesci.
      • tt-tka Re: Chucherko a pandemia 24.08.21, 21:25
        Autorka Slonecznikow powiedziala (ustami bodaj matki Lilki) "nie szukaj literatury w zyciu, jesli juz, to raczej odwrotnie" i w tym sek. U MM zycia nie znajdziesz, choc kiedys bylo, znajdziesz tylko, nieszczesny czytelniku, deptanie po odciskach popluczyn po postulatach (zwizualizujcie to sobie ! , zwlaszcza te odciski popluczyn - powiem nieskromnie, mnie sie udalo) i mielenie tego samego nierealizmu po raz kolejny, a to w na jowisza, a to w kolejnym zalaczniku do jezycjady. Ale to juz nie jest pisarstwo, nawet kiepskie, to jest tylko odcinanie kuponow od czegos, co gorzej czy lepiej napisalo sie dawno temu, podrasowywanie resztek wyciagnietych z szuflady.
        Upieram sie przy twierdzeniu, ze czegos fabularnego MM napisac juz nie potrafi, chocby bardzo chciala i chocby rzeczywistosc zaczela kupkac tecza.

        PS Guin, najlepszego ! i czasem czegos ciut gorszego tez, zeby potem znowu najlepsze smakowalo, jak powinno :)
      • pi.asia Re: Chucherko a pandemia 24.08.21, 21:27
        guineapigs napisała:


        > A to, ze MM nie pisze jak Orwell... No coz, teraz MM nie pisze nawet jak MM.

        W PUNKT!!!

        > A tak do rzeczy, to chce napisac, ze ZAKOCHALAM SIE!!!! Jestem w zwiazku z najw
        > spanialszym mezczyzna na swiecie.

        Moje najserdeczniejsze gratulacje!!!
        Korzystając z okazji przyznam się, że dwa miesiące temu obchodziłam PIĄTĄ rocznicę ślubu, mimo iż jestem w wieku tuż tuż emerytalnym ;)

        > A ja powiem Wam tak: tak, robimy TO. TO, o czym MM nie wspomina w kontekscie za
        > kochania sie. Otoz: ROZMAWIAMY, gadamy, przekomarzamy sie, dyskutujemy.

        Ale bohaterowie MM nie muszą. Wystarczy, że mają w domu tę samą płytę


        > PS *: az trudno uwierzyc, ze od takiej Idy, czytajacej o kolejnych mlodosciach
        > kobiety i Idy uzywajacej zawsze czystej bielizny od poznania Waldusia MM przesz
        > la do jakiejs 'zlotej nici'. W glowie sie nie miesci.

        Nieco później też umiała ładnie napomknąć o fizycznej stronie związku: Chodzilibyście spać... jak
        najwcześniej. A rano on by ci robił śniadanie. A znów wieczorem - ty jemu kolację, żeby było
        sprawiedliwie. Ale trochę byś się dąsała, bo on by nigdy nie dojadł, tak by mu było śpieszno... do ciebie.


        No i jeszcze w Pulpecji mamy nieco fizyczności - Baltona gryzł paluchy, żeby nie rzucić się na Patrycję ;)
        • tt-tka Re: Chucherko a pandemia 24.08.21, 21:44
          Kochana Pi.asiu, to bylo TRZYDZIESCI lat temu :) :) :)
        • przymrozki Re: Chucherko a pandemia 25.08.21, 18:47
          pi.asia napisała:


          > Nieco później też umiała ładnie napomknąć o fizycznej stronie związku: Chodz
          > ilibyście spać... jak
          > najwcześniej. A rano on by ci robił śniadanie. A znów wieczorem - ty jemu kolac
          > ję, żeby było
          > sprawiedliwie. Ale trochę byś się dąsała, bo on by nigdy nie dojadł, tak by mu
          > było śpieszno... do ciebie.


          Swoją drogą, jakby się tak zastanowić, to krępująca to była sytuacja.

          Siedziało sobie dziewczę z bratem byłego chłopaka, a brat byłego chłopaka opowiadał dziewczęciu, jak by to było fajnie, gdyby jego brat ją właśnie chędożył (i to na pusty żołądek!). Zwłaszcza że oboje tzn. i dziewczę, i brat byłego chłopaka, wiedzą już wtedy, że w marzeniach Nerwusa o chędodze (tak, wiem, że to słowo znaczy co innego) w głównej roli męskiej obsadzono zgoła innego brata.
        • bupu Re: Chucherko a pandemia 25.08.21, 19:37
          pi.asia napisała:

          > > A tak do rzeczy, to chce napisac, ze ZAKOCHALAM SIE!!!! Jestem w zwiazku
          > z najw
          > > spanialszym mezczyzna na swiecie.
          >
          > Moje najserdeczniejsze gratulacje!!!
          > Korzystając z okazji przyznam się, że dwa miesiące temu obchodziłam PIĄTĄ roczn
          > icę ślubu, mimo iż jestem w wieku tuż tuż emerytalnym ;)

          O, kumy kochane, wlewacie w moje poobijane serce nadzieję, że i ja jeszcze trafię na takiego, co mnie zechce i nie okaże się on patentowanym kretynem... Dzięki! I najlepszego!

          > > A ja powiem Wam tak: tak, robimy TO. TO, o czym MM nie wspomina w konteks
          > cie za
          > > kochania sie. Otoz: ROZMAWIAMY, gadamy, przekomarzamy sie, dyskutujemy.
          >
          > Ale bohaterowie MM nie muszą. Wystarczy, że mają w domu tę samą płytę

          Ha, mój niedoszły, bardzo niedoszły, związek rozbił się właśnie o totalny brak komunikacji. To znaczy ja komunikowałam, natomiast druga strona milczała jak pień. Komunikaty zdaje się słyszał, nie wiem, czy przetwarzał, bo robił dokładnie wbrew i na opak, czyli ja do niego, że potrzebuję dystansu, to on się do mnie przyklejał jak zagraniczny przylepiec, ja że potrzebuję bliskości, to on się zamieniał w chłodnię przemysłową, ja że kocham, on jak słup. Taki milczący. Nawet wystosowany w rozpaczy komunikat, iż jeśli mu znajomość ze mną nie leży, to chciałabym, aby powiedział mi to wprost, spotkał się z kamiennym milczeniem. No i pan doszedł po jakimś czasie, wypełnionym miotaniem się między przylepianiem, a lodownią, że mu jednak nie leży, ale powiedzieć mi to, to byłoby za trudne. Trzeba było odwalić tandetne i obrzydliwe szoł z inną laską i upokorzyć mnie na oczach licznie zgromadzonej publiczności. Po czym zwieńczyć dzieło zgniłą wisienką w postaci jedynego emaila którego wysłał w odpowiedzi na moje monity o uczciwą komunikację, który to email był nader ewidentnie "kopiuj-wklej" z korespondencji do kogoś innego, bo do sytuacji między nami miał się jak wół do kożucha. Nawet spieprzone wklejaniem zawijanie tekstu zostawił. Ani razu, powtarzam, ani razu nie potrafił ze mną uczciwie porozmawiać.

          No i teraz jak widzę te telepatyczne małżeństwa w Borejczadzie to mną trzęsie i miota, albowiem sprawdziłam empirycznie, nie da się stworzyć czegokolwiek bodaj odrobinę zbliżonego do związku z kimś, kto nie chce się komunikować nawet i zwłaszcza w tych podstawowych sprawach. No bo jak chcecie stwarzać związek, bez rozmowy o tym, czym on ma być i jakie macie oczekiwania? No nie da się. Ni w ząb się nie da.
          • guineapigs Re: Chucherko a pandemia 25.08.21, 22:02
            Bupu, najpierw odpowiedz sobie na pytanie: czy mi jest potrzebny zwiazek i do czego.
            Mi nie byl potrzebny, ba: po ostatnim 'zwiazku' to w zasadzie obiecalam sobie: samiec twoj wrog!
            Przyszlo samo. Jakis fluid, jakas magia, jakas cos. Komunikacja problemem nie byla, bo od dobrej komunikacji sie zaczelo, a nie od: jestesmy razem to sie trzeba komunikowac.
            Zaniepokoilo mnie zdanie: wlewacie w moje poobijane serce nadzieję, że i ja jeszcze trafię na takiego, co mnie zechce i nie okaże się on patentowanym kretynem..
            Bupu, nie mysl tak. czy cie kto zechce czy nie zechce - to nie ma znaczenia. Ja wogole tak nie myslalam, mialam wyrabane na to, czy mnie kto zechce czy nie, a wrecz nawet nie chcialam, by mnie kto zechcial, bo chcialam miec spokoj i wolnosc. Doszlo do tego, ze jakikolwiek komplemenciarz czy nagabywacz mnie wk***ial.
            Chcenie zwiazku dla samego zwiazku to mi pachnie jakims Love Island czy proza MM.
            A teraz od razu przepraszam i prosze, by dzieci opuscily to pomieszczenie:
            otoz jak cie przydusi tak, ze musisz bo sie udusisz to jest Tinder. Ale ja osobiscie ani nie korzystalam, ani raczej nie polecam, ale co kto lubi i chce. Moim zdaniem korzystanie z takich 'dobrodziejstw' moze spowodowac tylko wieksza frustracje. O problemach zdrowotnych nie wspominajac. Noi, co oczywiste, tam 'rozmow o wszystkim' sie nie spodziewaj.
            Z calego serca zycze ci spotkania 'tej osoby', ale tez z calego serca prosze Boga, bys nie spotkala kolejnej byle jakiej osoby aby tylko byla. Zycie jest za krotkie by pic tanie wino i by tracic czas na kogos byle tylko byl.
            Jesli dzieci juz powracaly, to prosze je znowu wyprosic, bo chce cos powiedziec. Poszly?
            No to mowie: zycie jest za krotkie i za wazne, by je tracic na byle seks z kimkolwiek kto 'mnie zechce'.
            Rzeklam i nie odwolam.
            • tt-tka Re: Chucherko a pandemia 26.08.21, 10:00
              guineapigs napisała:

              >
              > Przyszlo samo. Jakis fluid, jakas magia, jakas cos. Komunikacja problemem nie b
              > yla, bo od dobrej komunikacji sie zaczelo, a nie od: jestesmy razem to sie trze
              > ba komunikowac.


              O.O, o, o. To to wlasnie. I tego same sie uczmy i dzieci uczmy.



              > .
              > Jesli dzieci juz powracaly, to prosze je znowu wyprosic, bo chce cos powiedziec
              > . Poszly?

              To bez znaczenia. Jesli wyprosilas, bo nie powinny uslyszec, to i tak pewnie smarkateria podsluchuje. I sobrze, bo akurat to powinny wiedziec od malego
              > zycie jest za krotkie i za wazne, by je tracic na byle seks z kimk
              > olwiek kto 'mnie zechce'.


              Niech wiedza ! :)
      • ako17 Re: Chucherko a pandemia 25.08.21, 14:57
        guineapigs napisała:

        > ZAKOCHALAM SIE!!!! Jestem w zwiazku z najw
        > spanialszym mezczyzna na swiecie. Robimy TO dwa razy na tydzien, przez minimum
        > dwie godziny za kazdym razem!!!
        > 'A to kroliki!' - pomyslicie sobie.
        > A ja powiem Wam tak: tak, robimy TO. TO, o czym MM nie wspomina w kontekscie za
        > kochania sie. Otoz: ROZMAWIAMY, gadamy, przekomarzamy sie, dyskutujemy. O relig
        > ii, o piosenkach, o zyciu, o polityce, o zainteresowaniach, o zwiedzaniu okolic
        > y, o jedzeniu, o winie, o cenach ubezpieczen, o tym co lubimy robic czy ogladac
        > w TV.
        Bardzo się cieszę, gratuluję :) Dużo szczęścia!
      • reveiled Re: Chucherko a pandemia 26.08.21, 11:37
        Guin, gratuluje, bardzo sie ciesze!
    • calpurnia.tate Re: Chucherko a pandemia 25.08.21, 12:45
      Od czasu do czasu zaglądam na oficjalną stronę. Czytałam te wszystkie wpisy. Nawet włączyłam się w dyskusję. Jednakże nie zostało to uwzględnione na stronie. Powodu nie znam. Tak czy inaczej dla mnie dyskusja zgoła bez sensu. Twórczyni wyraźnie dała znać, co myśli. Pozostanie z wszelką pewnością obojętne na wszelakie tłumaczenia. Dla mnie ta kwestia pozostaje neutralna. Trudno negować fakt istnienia pandemii i jakiekolwiek opisy uwzględniałby, ów fakt zgodny z rzeczywistością. Jednocześnie są wyraźnie sprzeczne z poczuciem misji Musierowicz, która z naciskiem krzyczy- Nie chcę! Nie będę! To przypomnienia mi scenę ze zgoła innej sagi , ze skrzatem domowym, Stworkiem, w roli głównej, Zresztą decyzja zapadła w momencie, gdy przestała odpisywać swoim fanom bezpośrednio W Księdze Gości. Robi to pod wpisami . Wyraźnie uwęglając tych jakby określić grzecznych i potakujących. Sugestie pomija, na odmienne zdania reagując często kąśliwością w stylu, , ależ stworzycie własną alternatywę. Zatem uczciwiej postąpiłaby ogłaszając koniec aktywności pisarskie. Wówczas dylemat, po której stronie zasiąść zostanie rozstrzygnięty. Dla ponad siedemdziesięciolatki byłoby to łatwiejsze. Bowiem jeśli należy do tych, co bezpiecznie, być może z racji wieku negują wirusa, cóż.. Przestanie mieć status Ukochanej Wiarygodnej Pisarki A zostanie okrzyknięta staruszką, żyjącą w kosmicznym wymiarze. Odwrotna wersja też wyda się zakłamana, bo stworzona pod wpływem wymuszenia. Zatem sprecznie z zasadami wolnego wyboru.
      • lord_vmordevol Re: Chucherko a pandemia 25.08.21, 13:23
        calpurnia.tate napisał(a):

        > Gości. Robi to pod wpisami . Wyraźnie uwęglając tych jakby określić grzecznych

        Dużo pracujesz na tekstach chemicznych? Czy to może z metalurgii?
        • piotr7777 Re: Chucherko a pandemia 25.08.21, 20:03
          Moim zdaniem pisząc, że nie wie, czy w ogóle napisze Chuccherko (właśnie - napisze a nie skończy czy wyda, co by znaczyło, że nawet jej nie zaczęła) MM de facto ogłosiła koniec Jeżycjady. Oczywiście dalej może wydawać różnego rodzaju ksiażki wtórne (antologie, zbiory anegdot etc.) ale to mniej więcej jak uznany piosenkarz wydający kolejne składanki, reeydje z bonusami czy wersje symfoniczne lub zmiksowane (Albo jedno i drugie) starych hitów. I od lat szykujący nową płytę z premierowym materiałem.
          Autorka od dawna ma tę samą strategię (co najmniej od wydania Żaby)
          -najpierw wraz z wydaniem powieści ogłasza tytuł kolejnej
          -potem zapewne wymyśla oktowrzy lisutracje
          -a na końcu do tytułu i ilustacji układa fabułę.
          To znaczy gdy w momencie wydania Żaby ogłaszała Czarną polewkę możliwe, że książka była już napisana, w końcu akcja to ciąg dalszy Żaby. . Po Czarnej polewce gdy ogłaszała Sprężynę wiedziała, że będzie to ksiażka o Łusi, ale napisała ją dużo później. W momencie wydania Sprężyny miała zarys pierwszej wersji McDusi, potem postanowiła napisać ksiażkę od nowa, zdaniem tutejszych forumowiczek, ale nie tylko dokonując na niej masakry. Wtedy też pojawił się pierwszy poważny kryzys twórczy, do którego chyba nawet sama MM się przyznała.
          Ale potem juz chyba tak zawsze było, że tytuł wyprzedzał fabułę a zarazem się nie zmieniał. W pierwszej McDusi jak wiemy, ważną rolę miał odegrać motyw nazwijmy to fastfoodowy, w ostatecznej został ograniczony do kulkku kąśliwych uwag Idy, ale tytuł został. Potem wymyśliła np. parafrazę tytułu baśni Hoffmana, tymczasem we właściwej Wnuczce ani więż Doroty z opiekunkami ani motyw orzechów nie jest aż tak istotny dla fabuły, no ale patrz wyżej. A biorąc pod uwagę, że akcja WdO dzieje się po wydaniu McDusi wiele wskazuje na to, że w momencie ogłoszenia tytułu nie było żadnej koncepcji książki.
          Zastanwiam się dlaczego, skoro MM nie chce pisać o pandemii, nie umieści akcji ksiażki powiedzmy, w lecie 2019, nie przemyci w sielankowym klimacie jakichś złoworgich prognoz (typu "a może to już ostatnie takie wakacje?") a na końcu ogłosi, że w związku z ogólną sytuacją zawiesza pisanie Jeżycjady na czas bliżej nieokreślony (a de facto na stałe)? Przecież (już raz oo tym pisałem) Makuszyński pisał Szaleństwa panny Ewy w czasie II wojny opisując świat międzywojenny i nie on jeden zresztą. A mimo wszystko agresja nimiecko - sowiecka i późniejsza okupacja Polski bardziej przeorały ówczesną rzeczywistość niż pandemia naszą - teraz już to wiemy.
          Pozsrawiam.
          • calpurnia.tate Re: Chucherko a pandemia 26.08.21, 10:47
            piotr7777 napisał:

            > Zastanwiam się dlaczego, skoro MM nie chce pisać o pandemii, nie umieści akcji
            > ksiażki powiedzmy, w lecie 2019, nie przemyci w sielankowym klimacie jakichś zł
            > oworgich prognoz (typu "a może to już ostatnie takie wakacje?") a na końcu ogł
            > osi, że w związku z ogólną sytuacją zawiesza pisanie Jeżycjady na czas bliżej n
            > ieokreślony (a de facto na stałe)? Przecież (już raz oo tym pisałem) Makuszyńsk
            > i pisał Szaleństwa panny Ewy w czasie II wojny opisując świat międzywojenny i n
            > ie on jeden zresztą. A mimo wszystko agresja nimiecko - sowiecka i późniejsza o
            > kupacja Polski bardziej przeorały ówczesną rzeczywistość niż pandemia naszą - t
            > eraz już to wiemy.
            > Pozsrawiam.

            Problem polega na tym, że zaistniała Ciotka Zgryzotka później .. W końcówce jest natomiast ślub Józefa i o ile kojarzę z forum jakaś retrospekcja w przyszłość i tutaj pojawia się właśnie problem. Musierowicz już nie może umieścić akcji Chucherka w przeszłości, gdyż sama to uniemożliwiła. Chcąc pożegnać wszystkie ważne istotne persony dramatu. Pandemia zrobiła swoje, z sielankowej bezproblemowej kontynuacji nici. Gdyż ogłosiła, co ogłosiła. Żadnego wirusa, bo stwarza problem w pogodnej twórczości autorki. Ktoś pytał czemu Wpis Słowianki został zignorowany? Gdyż księgę pozostawiono wyłącznie do dyspozycji Gości, a właściwie Czytelników Jeżycjady. Gospodyni strony wypowiada się pod wpisami, tylko i wyłącznie wybiórczo.
            • reveiled Re: Chucherko a pandemia 26.08.21, 11:35
              Niezupelnie. Pani MM oglosila, ze Nora wyjdzie za Piechote po jego doktoracie, zamieszkaja na Roosevelta i beda mieli syna. Piechota i Nora byli wtedy w liceum, wiec to co sie bedzie dzialo po doktoracie, to jeszcze dosyc odlegla przyszlosc, a nawet gdyby nie, to co, w czasie pandemii tez ludzie koncza studia, pobieraja sie, rodza sie dzieci... Raczej nie o to chodzi. A czy ktos pamieta rok akcji CZ?
              • tt-tka Re: Chucherko a pandemia 26.08.21, 12:01
                Akcja CZ to 2017, tak ? szczerze mowiac bez znaczenia, to moglo - gdyby moglo - dziac sie kiedykolwiek :P
        • calpurnia.tate Re: Chucherko a pandemia 26.08.21, 10:03

          > Dużo pracujesz na tekstach chemicznych? Czy to może z metalurgii?

          Nie, Lordzie, to po prostu pomyłka. Wynikająca z pisania na telefonie. Każdemu się zdarza.
          • lord_vmordevol Re: Chucherko a pandemia 26.08.21, 23:49
            calpurnia.tate napisał(a):

            >
            > > Dużo pracujesz na tekstach chemicznych? Czy to może z metalurgii?
            >
            > Nie, Lordzie, to po prostu pomyłka. Wynikająca z pisania na telefonie. Każdemu
            > się zdarza.

            Ależ oczywiście :-) Po prostu wygląda na nadgorliwość autouzupełniacza nakarmionego jakimiś technikaliami.
            • pi.asia Re: Chucherko a pandemia 27.08.21, 09:55
              lord_vmordevol napisał:

              > Ależ oczywiście :-) Po prostu wygląda na nadgorliwość autouzupełniacza nakarmio
              > nego jakimiś technikaliami.

              Autouzupełniacz miewa czasem takie ciekawe pomysły. Gdzieś na fb czytałam komentarz, że najlepsze jest siano z pierwszego pokoju.
              Chwilę trwało, zanim dotarło do mnie, że chodzi o pierwszy pokos. A zdarzały się jeszcze ciekawsze teksty :)
    • ponis1990 Re: Chucherko a pandemia 11.09.21, 09:53
      Hipokrytka sie z niej na starość zrobiła. Odswieżyłam sobie kłamczuchę ostatnio i rżałam co kilka stron ze śmiechu. Nadal do mnie nie dociera, jak osoba ktora napisala kiedyś tak genialne ksiażki (tak do Kalamburki powiedzmy) teraz pisze takie nierealne gnioty. Jak dwie rózne osoby. Osoba, dzięki której poznawałam realia PRL, stanu wojennego, zwyczajów (wszechobecne papierosy, kolejki), topografię Poznania, sprytnie wplecione wydarzenia historyczne jak czerwiec 56... teraz nie napisze książki, bo jest pandemia. I dlatego właśnie teraz jej ksiązki są nie do strawienia. Smuci mnie to bardzo, z jednej strony niby czekam sentymentalnie na Chucherko, a z drugiej już wcale, bo wiem, ze to nie będzie nic ciekawego.
      • calpurnia.tate Re: Chucherko a pandemia 12.09.21, 08:59
        ponis1990 napisała:

        > Hipokrytka sie z niej na starość zrobiła.

        Niewątpliwie tkwi w tym określeniu jest coś z prawdy. Może hipokryzja, to za dużo, jednak...
        Ostatnio rozmyślałam nad pandemią jako przeszkodą, by coś pogodnego i krzepiącego napisać. Serio, taką wiellką wizją katastroficzną tutaj się zasłania? Przeszkoda dla jej bohaterów, którzy żyją zawsze w idealnym bezproblemowym świecie. Eh, to już zatem ma sklerozę i wypaczony obraz własnej pisaniny niby, to od zawsze pogodniej. Przecież od samego debiutu, niemalże wprowadziła śmierć, tudzież półsieroty Mowa o Ptaszkowskich. Czytałam to będąc jedenastolatką i tych realiów nie znałam.Od początku rzucające się w oczy zdanie: Kiedy Rzodkiewka była rocznym niemowlęciem Ojciec zginął w wypadku. Z biegiem czasu, kiedy czytałam to forum zastanawiało mnie, czemu tok wydarzeń został tak napisany? Czy obecność pana Ptaszkowqskiego, by w czymś przeszkadzała? Za to wprowadzono wątek niejakiego Bratka. A przecież wystarczyło poradzić się kogoś, choćby brata, mającego doświadczenie. Jak później doradzały panie z wydawnictwa. Rowling też odmówiono wydania wersji, gdzie przedstawiła scenę ze śmiercią rodziców bohatera. Uznano, że to zbyt drastyczne posunięcie. Szczerze, będąc osobą odpowiedzialną za przyjmowanie maszynopisu odrzuciłabym takowy pomysł. Obecnie uważam, że ojciec mógłby tutaj właśnie być oparciem dla swych synów. Pomijam dostrzeżony po latach infantylizm pisarski polegający, choćby na zastosowaniu zabiegu z określeniami typu Mama, Babcia czy Peleryniarze, niby od Peleryn, Następnie fikcyjne miasteczko. Jakby nie mogło być, gdzieś w Polsce. Nawet w Poznaniu? A mamy do czynienia z wersją rzekomo poprawianą(!!)
        • zasmucona65 Re: Chucherko a pandemia 12.09.21, 18:32
          Obejrzyjcie nagranie ze zlotu fanów jeżycjady. Tu już nie chodzi o pogodność jeżycjady, tylko o to, że stan wojenny był prawdziwy, wojna też, a dla autorki epidemia to abstrakcja. Nie jest dla niej rzeczywistością, bo jest absurdalna, a na jej blogu pojawił się komentarzy mówiący, ze jest ona zwolenniczką wyłącz tv, włącz myślenie. Wydaje mi się, że dlatego nie chce o niej pisać i mimochodem przyznała się do tego na żywo.
        • piotr7777 Re: Chucherko a pandemia 13.09.21, 00:04
          Z całym szacunkiem, ale się kompletnie nie zgadzam.
          Po pierwsze śmerć pana Ptaszkowskiego nastąpiła kilka lat wcześniej. W żadnej książce MM żadna postać nie umiera "na wizji" (choć może w pierwszej wersji McDusi miała być w fabule śmierc profesroa Dmuchawca bo scena jego wizyty u Gabrieli w szpitalu jest mozno sugestywna.
          Po drugie w powieściach dziecięćych i młodzieżowych z tego okresu motyw półsieroctwa (Czy nawet pełnego sieroctwa) bohaterów był czymś naturalnym. u Ożogowskiej w prawie każdej ksiażce występuje pierwszoplanowy bohater wychowujący się bez ojca. I dodjamy, że nie są to jakieś dzieci w stałej depresji czy żałobie, po prostu czasem tak się zdarza, że jedno z rodziców (częściej ojciec, bo mężczyźni ogólnie zyją krócej, mniej dbają o zdrowie i częściej ulegają wypadkom, choćby związanymi z pracą fizyczną) nie żyje a dzieci są z tym stanem rzeczy oswojone, tak jak to jest z rodzeństwem Ptaszkowskich.
          Po trzecie brak pana Ptaszkowskiego jest istotny dla fabuły, więc każąc autorce rezygnowac z tego pomysłu można by de facto odrzucić całą ksiażkę. Przecież rodzina przenosi się z Poznania, bo pani Paszkowska dostała posadę bibliotekarki. W tamtych czasach nawet jeśli oboje rodzice pracowali, to jednak praca ojca była przeważnie tą wiodącą. Autorce zależalo na pokazaniu rdziny gdzie matka jest jedynym żywicielem rodziny i z pomocą własnej matki, mimo trudności, jakoś sobie radizi. Nie iwem, dlaczego to jest niedopowiednie dla młodzego czytelnika. Do tego cała historia rodziny pana Ptaszkowskiego (Snobistycznej ciotki nieprzepadającej za szwagierką, nieco sympatyczniejszego wujka, ich dzieci) i tak dalej. Autorka musiałaby całą ksiażkę napisać od nowa. Wątek doktora Bratka i jego starań o rękę pani Marii, choć dla fabuły drugorzędny, jednak może być uznany za sympatyczne uzupełnienie.
          Po czwarte założenie, że lekka konwencja wyklucza trudne tematy spowodowałoby np. odrzucenie takich sitcomów jak Pełna chata czy Niania, gdzie punktem wyjścia jest śmierć czy też brak matki i pomimo rozrywkowej konwencji co jakiś czas przewija się ta, raczej, smutna kwestia. .
          Po piąte, co za różnica czy miejscowość jest rzeczywista czy fikcyjna. W prawie każdym polskim serialu mamy nieistniejące miejscowości (typu Lesna Góra, Grabina, Wilkowyje itd.) i komu to przeszkadza. W wypadku książki ma to dobre strony, bo a toktoś z miejscowych się obrazi a to ktoś zauwazy, że np. poczta jest gdzie indziej a rynek wygląd inaczej. Paradoksalnie kiedy w Jezycjadzie autorka zaczęła wprowadzać rzeczywiste podponznańskie wsie i miaseczka okazało się, że sobie nie radzi w topografii.
          Po szóste, znam co najmniej kilka ksiażek dla dzieci i młodzieży, gdzie członkowie rodzin pisani są wielką literą i wcale nie uważam tego za "infantylizm pisarski".
          Po siódme również często (Zwłaszcza w książkach z wątkiem sensaycjnym) dzieci nadają dorosłym (zwłaszcza podejrzanym) jakieś przezwiska i nie w tym nic niepoważnego czy błędnego.
          Nie twierdzę, że Małomówny to ksiażka genialna (Zresztą MM tak też nie uważa), ale cały ten post to takie trochę czepianie się.
          • neandertalka Re: Chucherko a pandemia 01.10.21, 10:31
            Słusznie, Piotrze, zgadzam się w całości.
      • bupu Re: Chucherko a pandemia 12.09.21, 09:20
        ponis1990 napisała:

        > Hipokrytka sie z niej na starość zrobiła.

        Prosiłabym jednak o zaniechanie takich wypowiedzi. Twórczość krytykujmy i autorkę jako pisarkę, nie jako osobę.
    • neandertalka Re: Chucherko a pandemia 20.09.21, 13:53
      Zapytam wprost. Jak sądzicie, czy MM a) neguje istnienie wirusa b) neguje stopień zagrożenia z jego strony (typu np. to jak zwykła grypa itp.) c) nie negując powyższych, neguje celowość i sens przedsięwziętych środków zaradczych (szczepienia, maseczki, lockdown), bo stawia np. na pielęgnowanie własnej odporności bądź środki zaradcze uważa za większe zagrożenie niż sam wirus?

      Pytam, bo chciałabym zrozumieć, na czym w istocie bazuje jej uporczywa odmowa zajmowania się "absurdem", jak nazywa rzeczywistość pandemii. Dla wszystkich jest ona uciążliwa, no ale większość godzi się z ograniczeniami jako trudną do uniknięcia koniecznością. Bo to o to chodzi - nie że jest trudno, a ona pisze wyłącznie o sprawach pogodnych i krzepiących, bo wiemy, że to nieprawda. Tylko że to "absurd".
      • tt-tka Re: Chucherko a pandemia 20.09.21, 14:32
        Nic nie sadze. Poki nie mam z nia stycznosci, czyli zawsze, nie obchodzi mnie to.

        Odmowa natomiast wynika imo z tego, ze ona napisac tego nie potrafi. Z zadnej pozycji, ani koronasceptyczki, ani antyszczepionkowca, ani antymaseczkowca. Nie czuje i nie rozumie, co wszelkie te ograniczenia zwiazane z pandemia zmieniaja w naszym zyciu i naszej psyche, bo od dawna zyje wyautowana, poza przestrzenia publiczna, poza aktywnoscia, wychodzic nie lubi, spotkan towarzyskich nie lubi, ludzi nie lubi... ksiega gosci zastepuje jej real od dawna.
      • ako17 Re: Chucherko a pandemia 20.09.21, 16:13
        neandertalka napisał(a):

        > Zapytam wprost. Jak sądzicie, czy MM a) neguje istnienie wirusa b) neguje stopi
        > eń zagrożenia z jego strony (typu np. to jak zwykła grypa itp.) c) nie negując
        > powyższych, neguje celowość i sens przedsięwziętych środków zaradczych (szczepi
        > enia, maseczki, lockdown), bo stawia np. na pielęgnowanie własnej odporności bą
        > dź środki zaradcze uważa za większe zagrożenie niż sam wirus?
        >
        > Pytam, bo chciałabym zrozumieć, na czym w istocie bazuje jej uporczywa odmowa z
        > ajmowania się "absurdem", jak nazywa rzeczywistość pandemii. Dla wszystkich jes
        > t ona uciążliwa, no ale większość godzi się z ograniczeniami jako trudną do uni
        > knięcia koniecznością. Bo to o to chodzi - nie że jest trudno, a ona pisze wyłą
        > cznie o sprawach pogodnych i krzepiących, bo wiemy, że to nieprawda. Tylko że t
        > o "absurd".


        Podpinam się pod to rozbudowane pytanie. W sensie - co to znaczy, że to absurd?
      • neandertalka Re: Chucherko a pandemia 02.10.21, 23:00
        Ojejku. Czy słusznie mniemam, że część wątku zatrącająca o politykę została usunięta? Jeśli tak, to wyrok przyjmuję z pokorą - sama czułam, że balansuję na granicy. A wsio-taki żal... 😉
        • bupu Re: Chucherko a pandemia 06.10.21, 13:09
          neandertalka napisał(a):

          > Ojejku. Czy słusznie mniemam, że część wątku zatrącająca o politykę została usu
          > nięta? Jeśli tak, to wyrok przyjmuję z pokorą - sama czułam, że balansuję na gr
          > anicy. A wsio-taki żal... 😉

          Słusznie mniemasz. Wolę nie kusić trolli, bo jak się już zlecą to i atomica z orbity nie pomoże.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka