patgardiner
24.08.21, 09:59
Cześć! Witam wszystkich serdecznie, jestem tu nowa, ale podczytuję od dawna i forum uwielbiam.
Wątek dotyczy "Chucherka", a raczej tego, czy powstanie czy nie. Jak wiemy, na swojej stronie autorka już od dawna się zarzekała, że czeka z tą powieścią na koniec pandemii, było nawet coś w stylu "nie piszę o pandemii, bo nie chcę jej przyklaskiwać" (cytat nie dosłowny, a z zakamarków umysłu). Ostatnio zobaczyłam jednak w jej księdze gości dyskusję na temat "Chucherka", podam cytaty w skrócie, bo są długie.
Szymon: "Piszę, ponieważ zdziwiłem się gdy usłyszałem, iż w swych najnowszych książkach nie zamierza Pani poruszać tematu pandemii i lockdownu, ze względu na to, że jest to czas trudny, przytłaczający i związany ze śmiercią, a Pani celem jest tworzenie ku pokrzepieniu serc. (...) Wielką zaletą Pani książek jest możliwość utożsamienia się z bohaterami. (...) we wcześniejszych książkach pojawiały się nawiązania do stanu wojennego, o którym słyszałem od moich dziadków i rodziców. Z pewnością nie był to okres, który wspomina się z radością - również wiele osób poniosło śmierć i znalazło się w więzieniach. Czy jednak dobre skutki przyniosłoby pominięcie tych wydarzeń? Czy wtedy narracja mogłaby być równie bliska czytelnikom? Myślę, że siłą “Jeżycjady” jest właśnie to, że bohaterowie potrafią się odnaleźć właśnie w tak skomplikowanych i trudnych sytuacjach. Potrafią znaleźć drogę dobra i miłości. Obecnie wyrasta nowe pokolenie, dla którego rok zdalnej nauki pozbawiony spotkań ze znajomymi, a często też połączony z chorobą lub utratą bliskich będzie jednym z wyraźniejszych wspomnień, które w znaczny sposób ich ukształtuje. Być może nie wszystkich dotknie to w równym stopniu, ale na pewno odczują skutki pandemii. Myślę, że książki których bohaterowie nie doświadczyli podobnych przeżyć mogą nie zostać zrozumiane. Nie trafią na grunt podatny wystarczająco aby znów zafascynować i pociągnąć kolejne rzesze dorastających. Co więcej, to właśnie książki, które pokazywałyby siłę rodziny w tym trudnym czasie, są teraz bardzo potrzebne. (...) Chciałbym także zauważyć, że nie prawdą jest, że okres pandemii niósł ze sobą tylko śmierć i nieszczęście" - i tutaj Szymon pisze na temat pomocy innym, harcerstwa itp.
Zgred: "Wiatr wieje, kędy chce"
(tu kilka głosów za, kilka przeciw)
Anna: Droga Pani Małgorzato , czekanie na koniec pandemii jest czekaniem na Godota. Już nigdy nie będzie jak kiedyś. Jestem pewna, że bohaterowie Jeżycjady odnajdą się w tej nowej sytuacji . Nie takie " końce świata" już przeżyli. Oni dadzą radę . A ja nie - bez Chucherka- na które czekam i czekam. W kolejnych tomach zmienia się Poznań, Polska i świat. Myślę , że nie da się ominąć tego co się zdarzyło na świecie i co pewnie będzie rzutować na naszą przyszłość.
Słowianka: Mi, jako osobie młodej, która nie pamięta czasów innych niż obecne, z pełnym dostępem do wszelkich artykułów spożywczych itd. - bardzo ciekawią takie maleńkie wstawki z Pani książek, które pozwalają zrozumieć, jak się kiedyś żyło. (...) Wszystko to ma wielką wartość historyczną dla takich młodych osób :) Dlatego bardzo, bardzo proszę o uwzględnienie pandemii w "Chucherku"! Nie chodzi o opisywanie jej jakoś bardzo, ale wystarczą nawet maleńkie wzmianki typu "Wróciłam! Miałam skoczyć przecież jeszcze do sklepu po kaszkę dla Norci, a zapomniałam maseczki... - zakrzyknęła Agnieszka od progu, po czym stanęła wryta, widząc XYZ wypłakującą się Szymonowi w rękaw". Droga Pani MM, nawet takie malutkie zdanka wystarczą, aby czytelnicy poczuli, że nie są w tym całym chaosie sami, bo gdzieś tam są Borejkowie, którzy też zapominają maseczek i muszą wracać się po nie do domu! :) Zresztą pandemia to czas nie tylko smutku, w końcu w każdym czasie można odnaleźć radość. To też czas bardzo interesujący dla pandemicznych wątków romantycznych. (...) - tu Słowianka podaje przykład z życia
Jak na to reaguje autorka?
"Zacznijmy od wpisu Szymona (z 6 lipca) – rzeczywiście, jak sami zauważyliście, wpisu ważnego, mądrego i uprzejmego. Muszę natychmiast wyjaśnić, że w pewnej mierze jestem tegoż, co Szymon (i co Anna z dnia 18.08) zdania: nie da się już napisać powieści współczesnej z pominięciem raczej nieodwracalnych zmian, jakie w społeczeństwach i w duszach ludzkich zaszły z powodu procesu nazwanego pandemią. Ale też zauważmy, że nigdy nie obiecywałam, iż coś takiego napiszę! Przede wszystkim, sprawa jest zbyt poważna jak na moje beztroskie pióro, nie mieści się w gatunku literackim, do którego należy Jeżycjada. („Mistrz wie, kim jest”- jak powiada starożytne przysłowie chińskie). Tu potrzebny jest inny gatunek i niezbędne jest pióro równe orwellowskiemu; Aldous Huxley i Herbert George Wells (autor słynnej „Wojny światów”) też by sobie z tym tematem poradzili. Gdybym ja miała spróbować, musiałoby chyba upłynąć jeszcze więcej czasu, potrzebnego, by spojrzeć na to socjologiczne, a przede wszystkim polityczne zjawisko z koniecznego dystansu. Ale się ku temu nie kwapię.
Dlaczego?
Odpowiedź znajdziecie w słynnej Modlitwie św. Tomasza z Akwinu, który to święty – obok wielkiej mądrości – cechował się także, jak widzicie, miłym i celnym poczuciem humoru. I jakże subtelną ironią! (I pomyśleć, że tak właśnie rozmawiał on sobie ze Stwórcą!…)
Oto ta modlitwa – najważniejsze dla nas zdanie wyróżniłam kolorem:
Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. (to to zdanie wyróżnione kolorem, reszty nie wklejam)
Mimi M zauważa w swym wpisie, że Szymon przekonałby ją siłą perswazji. Niewątpliwie Szymon tę siłę posiada! Sęk w tym, że jestem impregnowana na perswazje. Rację ma Zgred, gdy pisze: Wiatr wieje kędy chce. To jest istota wszelkiej twórczości, nawet tak z założenia niepoważnej jak moja. Spiritus flat, ubi vult! Mój spiritus (czyli duch) należy do gatunku uparcie wolnych, a od tego ducha przecież ściśle zależy pisanie. Dziwię się artystom, którzy powiedzą wszystko, co się im każe albo za co im się zapłaci. Na mnie przymus w każdej dziedzinie, a w twórczej zwłaszcza, działa w sposób odwrotny od zamierzonego. Milknę, zapieram się, a potem wierzgam!
Tak więc można śmiało powiedzieć, że „Chucherko”, o które pyta tyle osób, padło ofiarą koronawirusa. Nie wiem, kiedy je napiszę, i czy w ogóle. Na razie napisałam Jowisza 2, a chodzą mi po głowie różne inne zabawne pomysły na książki. Dużo ich! – no, więc zobaczymy, co będzie dalej i czy zdrowie oraz siły dopiszą mi na tyle, bym mogła utrzymywać tempo pracy równe zapałowi i chęciom."
Czyli MM zapiera się nogami i wierzga, nie pisze o pandemii, nie jest Orwellem, Chucherko padło ofiarą koronawirusa, nie wie, czy je w ogóle napisze. Autorka nie odniosła się też do obszernego wpisu Słowianki, co jest skądinąd smutne, bo się dziewczyna wysiliła i napisała miłą, długą odpowiedź pełną argumentów, a MM chyba tego nawet nie przeczytała. No ale czego tu wymagać.
Obawiam się, że "Chucherko" jednak nie powstanie, tak jak zapowiadane niegdyś szumnie "Silva Rerum" i "Na Wielkanoc".