Dodaj do ulubionych

zięć i teściowie

29.09.21, 09:15
Tak się zastanawiam nad Grzesiem i jego rolą w kołchozie.
Jego główne zajęcie to oczywiście praca na zmywaku. Poza tym jest Mieszaczem Sałat i Dostarczycielem Artykułów Spożywczych Nabytych Drogą Kupna. Okazjonalnie zajmuje się telepatią, choć nie ma z tego tytułu żadnych korzyści.

Ale przypomnijcie mi, bo nie kojarzę - czy teściowie w ogóle zauważają jego obecność??? Czy wchodzą z nim w jakiekolwiek interakcje, poza wywołaną przez Ignacolitera obrzydliwą kłótnią o zmywarkę? Kłótnia ta zresztą nie była spowodowana obecnością w domu Grzesia, lecz przybyciem zmywarki. Gdyby nie to, Ygnac pewnie nadal nie dostrzegałby zięcia. A Mila - czy chociaż raz zwróciła się bezpośrednio do Grzesia z jakąś prośbą bądź pytaniem?
Obserwuj wątek
    • ako17 Re: zięć i teściowie 29.09.21, 11:46
      A nie przypominam sobie, ale też i nie czytam ostatnio za wnikliwie. Pamiętam za to, nie wiem z którego tomu, że powracającemu z pracy Markowi maman Borejko serwowała jakiś obiad wraz z piwem, a Ida mu siadała na kolanach.
      Można by powiedzieć, że Grzegorz jako osobnik z natury wycofany, cichy, bezwonny i żyjący na marginesie wydarzeń oraz porozumiewający się telepatycznie nie potrzebuje za bardzo bezpośredniej interakcji z teściami. Gdyby nie to, ze Marek jest jeszcze bardziej bezobjawowy jako zięć, bo sobie po prostu śpi.
      Ale może wtedy jeszcze nie spał. Albo ja coś źle pamiętam
    • j-oonka Re: zięć i teściowie 29.09.21, 15:24
      W gabrielowe imieniny, przed "raptus puellae numer dwa" opisana jest osobliwa wymiana zdań między Grzegorzem, a jego Najlepszą Teściową : "A ten kwit, a ten kwit??? (...) Na lodówce, na lodówce".
      W którejś części Neo jest też wspomniane, że o parze Gabriela -Grzegorz mówi się w Borejklanie "Grzesiowie", ale Mila woli mówić "Gabrysiowie".
    • jontrew Re: zięć i teściowie 29.09.21, 17:25
      Pewnie odbywają ze sobą długie, głębokie rozmowy, tylko telepatycznie. Dostroił się do fal żony, więc późniejsze dostrojenie się do fal najlepszych z teściów to była już bułka z masłem. Albo budyń z soczkiem:)
      • jontrew Re: zięć i teściowie 29.09.21, 17:26
        Dopisze jeszcze: szkoda, że nie dostroił się do fal Józka, mógłby mu wtedy delikatnie zasugerować, żeby przestał znęcać się nad Ignacym w tegoż Ignacego własnym domu.
    • bupu Re: zięć i teściowie 29.09.21, 18:23
      pi.asia napisała:

      > Ale przypomnijcie mi, bo nie kojarzę - czy teściowie w ogóle zauważają jego obe
      > cność??? Czy wchodzą z nim w jakiekolwiek interakcje, poza wywołaną przez Ignac
      > olitera obrzydliwą kłótnią o zmywarkę? Kłótnia ta zresztą nie była spowodowana
      > obecnością w domu Grzesia, lecz przybyciem zmywarki. Gdyby nie to, Ygnac pewnie
      > nadal nie dostrzegałby zięcia. A Mila - czy chociaż raz zwróciła się bezpośred
      > nio do Grzesia z jakąś prośbą bądź pytaniem?

      Ygnac generalnie rzadko sie zwraca do kogokolwiek indywidualnie, bo jemu widownia potrzebna, a nie rozmówcy. A Mila... A nie pamiętam. No było coś z kwitem w Imieninach, jak już wspomniano; ale poza tą sytuacją nie jestem pewna, czy Mila odróżnia Grzesia od krzesła, czy innego dendrona.
      • kocynder Re: zięć i teściowie 29.09.21, 21:20
        A swoją drogą: czym Grześ się różni od dendrona czy krzesła? Nie gada, cytatów z Arystotelesa nie deklamuje ani nie odgaduje na podstawie bezokolicznika, miejsca dużo nie zajmuje, a co tam taki dendron zje? Wlewu paliwa też nie posiada. No, dendron o ile podlewany i hołubiony może dekorować chałupę, ale Grzendron też bywa przydatny: a to gary pomyje, a to sałatę wymiesza, a tak poza tym ani miejsca ani uwagi nie zabiera.
          • bupu Re: zięć i teściowie 30.09.21, 12:40
            piotr7777 napisał:

            > Jest rozmowa między Milą a Grzegorzem w McDusi. Mila wspomina pierwszą izytę G.
            > w 1991 r, pyta o Cyryjka i Metodego, Grzegorz (nie wprost) mówi o ciąży Elki.

            I toczy się ona przy okazji łamania się opłatkiem w Wigilię. Raz do roku to i można poudawać, że Grzendron jest człowiekiem...
            • tt-tka Re: zięć i teściowie 30.09.21, 13:28
              We wigilie to nawet ten Grzendron gada ludzkim glosem...

              jest, nie pamietam w ktorym tomie, tak jakos okolopolewkowo mi sie kojarzy, a moze trollowo, scena, gdy wszyscy siedza przy stole i wszyscy gadaja jeden przez drugiego, tam nawet zdaje sie Stryba sie odezwal (choc nie jestem pewna, czy ktos mu odpowiedzial), to bylo wtedy, gdy Jozwa i Igstryba wrocili w poszarpanym przyodziewku i wciskali, ze bandyci ich gonili czy cus
              • armari Re: zięć i teściowie 30.09.21, 17:59
                To było w JT; Kalarepa na widok zakrwawionego syna i Józka zaczyna bredzić coś o tym, jak to Zemeckis zamiast filmu przygodowego nakręcił prorocze dzieło, Ignacy nazywa go fatalistą.
        • bupu Re: zięć i teściowie 30.09.21, 12:30
          kocynder napisała:

          > A swoją drogą: czym Grześ się różni od dendrona czy krzesła? Nie gada, cytatów
          > z Arystotelesa nie deklamuje ani nie odgaduje na podstawie bezokolicznika, miej
          > sca dużo nie zajmuje, a co tam taki dendron zje? Wlewu paliwa też nie posiada.
          > No, dendron o ile podlewany i hołubiony może dekorować chałupę, ale Grzendron t
          > eż bywa przydatny: a to gary pomyje, a to sałatę wymiesza, a tak poza tym ani m
          > iejsca ani uwagi nie zabiera.
          >

          Grzendron! BOSKIE!!!
        • jontrew Re: zięć i teściowie 30.09.21, 16:20
          🤣😂
          Grzendron, w przeciwieństwie do dendrona i krzesła, wiele obiecuje (samym swym istnieniem), a mało dowozi. Grzendron bowiem zgłosił się do pełnienia roli ojca, ojczyma i męża, a tylko miesza sałaty i myje gary. To mało, jakby magiczny robot kuchenny za 5 średnich krajowych potrafił tylko mrukliwie mówić "spadaj", zamiast siekać, ubijać i miksować.
          • tt-tka Re: zięć i teściowie 30.09.21, 18:02
            A nienienie, Grzendron zglosil sie jako kawaler (z odzysku) dla Gabuni, li i jedynie. Kiedy idzie tam z pierwsza wizyta, w ogole nie mysli o corkach wybranki (miejmy nadzieje, ze przynajmniej wie o ich istnieniu), a i potem odsuwa sie konsekwentnie, przy aprobacie matki dziewczynek - w/w boleje, ze nie moze corek z ich ojczymem gdzies w y s ł a ć, ale zeby dendron w domu mial cos do powiedzenia w kwestii zachowania czy wychowania pasierbic, a i osobistego syna,, to nie, wcale nie po to on tam jest.
            On ma dostarczac kasy, tulic i pocieszac Gabunie, kiedy ona tego chce (w druga strone to nie dziala), taskac niekiedy zakupy i szoferowac tesciom. Ciekawe swoja droga, czy dla Pyziaczka tez taki zestaw obowiazkow byl przewidziany ?
            • bupu Re: zięć i teściowie 01.10.21, 18:34
              tt-tka napisała:

              > A nienienie, Grzendron zglosil sie jako kawaler (z odzysku) dla Gabuni, li i je
              > dynie. Kiedy idzie tam z pierwsza wizyta, w ogole nie mysli o corkach wybranki
              > (miejmy nadzieje, ze przynajmniej wie o ich istnieniu), a i potem odsuwa sie k
              > onsekwentnie, przy aprobacie matki dziewczynek - w/w boleje, ze nie moze corek
              > z ich ojczymem gdzies w y s ł a ć, ale zeby dendron w domu mial cos do powiedz
              > enia w kwestii zachowania czy wychowania pasierbic, a i osobistego syna,, to ni
              > e, wcale nie po to on tam jest.
              > On ma dostarczac kasy, tulic i pocieszac Gabunie, kiedy ona tego chce (w druga
              > strone to nie dziala), taskac niekiedy zakupy i szoferowac tesciom. Ciekawe swo
              > ja droga, czy dla Pyziaczka tez taki zestaw obowiazkow byl przewidziany ?
              >

              Jeśli tak, to nie dziwię się, że Pyziaczek katapultował się do Brazylii...
    • tt-tka Re: zięć i teściowie 06.10.21, 08:59
      W ogole temat ciekawy, bo tych zieciow jest tam czterech, a gdyby Pyziakowny policzyc jako dodatkowe Borejkowny, to szesciu. A z rozwiedzionym siedmiu. I coz my widziem w zwiazku z tym ? Chronologicznie
      - Pyziaka jako ziecia nie widziem wcale
      - Mareczek przez te kilka miesiecy mieszkania z Borejkami jest przez tesciowa holubiony, interakcji z Ygnacem nie przypominam sobie; od kiedy Mareczek sie wyprowadzil (niedaleko), praktycznie go nie ma, nie istnieje jako ziec, z rzadka pojawia sie na rodzinnych imprezach i wtedy jest rozpieszczany, zadnych wymagan wobec niego nie odnotowano
      - Grzendron wiadomo, popychle bez prawa glosu
      - Robrojek na Rusfelta praktycznie nie bywa, na spotkaniach rodzinnych robi za podawacza herbatki, raz zaangazowal ziecia (swojego) przy przeprowadzce seniorow, ale sam w sprawy tesciow sie nie angazuje i nie oczekuje sie tego od niego, rowniez w jego rodzinne sprawy nikt mu sie nie wpindala
      - Flobry istnial jako baza wypoczynkowa, nie wiemy, czy byl wtedy dostrzegany przez seniorow, teraz owszem jest, a lokatorzy pozwalaja sobie na krytykowanie jego lektur i nielegalne karmienie psa tzn konkretnie Ygnac, Milicja zdaje sie go wcale nie zauwazac, choc w jego domu mieszka

      ergo - odskok, chocby tylko pietro nizej, daje zieciowi przywileje bez obowiazkow, mieszkanie z Borejkami juz daje marudzenie )i zapewne koszta), mieszkanie u Borejkow to obowiazki bez przywilejow. Najbardziej przekichane maja mezowie Gaby, cbdu :)
      • pi.asia Re: zięć i teściowie 06.10.21, 15:10
        tt-tka napisała:

        > Najbardziej przekichane maja mezowie Ga
        > by, cbdu :)
        >

        W dodatku mają przekichane nie tylko jako zięciowie, ale i jako mężowie oraz ojcowie/ojczymowie.
        Mężowie:
        Pyziak miał zapewne jakieś oczekiwania, wymagania, jakieś swoje zdanie w różnych sprawach, więc stworzono mu taką ciepłą i miłą atmosferę, że wywiał na antypody. A gdy się zjawia, jest traktowany z pogardliwą wyższością. Nawet jego imienia szanowny teść nie pamięta.
        Grześ na wszelki wypadek przyjął taktykę "jestem cichy i bezwonny", więc jakoś tam wegetuje i nikt go nie wygania, chyba że ośmieli się dokonać zakupu niezgodnego z wizją Ignaca.

        Ojcowie/ojczymowie:
        Pyziak, który kochał Pyzunię jak wariat, w późniejszym życiu córki nie występuje. Ona zresztą w ogóle nie jest nim zainteresowana. Laurze odmawia się podstawowych informacji na jego temat, a sączone aluzje i zachowanie matki mają w niej ugruntować obraz totalnego psychopaty.
        Grześ jest odsunięty od wychowywania zarówno pasierbic, jak i własnego syna. Milcząco zgadza się z tym stanem rzeczy. Próba reakcji na zachowanie Tygrysa dobitnie uświadamia mu, że nie ma nic do gadania.

        SMUTNE.
        • mika_p Re: zięć i teściowie 07.10.21, 23:04
          Ja bym się jednak zastanawiała, czy Grzegorz jest odsunięty od wychowania syna, czy sam się odsunął.

          W sąsiednim wątku cytowałam te dwa fragmenty, w których Grześ jest wspomniany w NiN. Ojciec pięciomiesięcznego niemowlęcia jest drugi miesiąc na stypendium i nie wróci przez kolejne dwa. Kto normalny załatwia sobie kilkumiesięczny wyjazd na lato wiedząc, że żona jest w ciąży i dziecko urodzi się w styczniu?

          I nie ma, że kołchoz, bo teściowie Grzegorza, a dziadkowie ww. niemowlęcia, jak co roku w czerwcu wyjechali na długo. Nikt tam nie pomyślał, żeby zorganizować spotkanie we czwórkę, czy piątkę z Natalią, czy szóstkę z Idą spod podłogi, i pomyśleć, czy aby na pewno niemowlę, dwie małolaty i oderwana od rzeczywistości studentka to nie za dużo na jedną Gabę?

          Może Ignacy nie tyle w patriarchalny sposób narzucił swoje metody wychowawcze wobec Ignacego Grzegorza, tylko widząc, że kolejne (po Laurze) wnuczę wychowuje się bez ojca (choć niby ten ojciec jest) zabrał się za wychowanie jak umiał? A jak się Grzesiowi przypomniało raz na parę lat, że ma syna, to akurat zapału mu starczyło na podsunięcie książki.

          Elki też Grzegorz nie wychowywał, bo mu uciekła, proszę:
          "I pracował, pracował tyle, że już nie miał czasu na cokolwiek innego. Uciekał w tę pracę przed smutkiem, strachem i wspomnieniami, i przed małą córeczką, taką hałaśliwą i żywiołową, która rosła, śmiała się i tupała po mieszkaniu, i tak tupiąc - uciekała przed swym ojcem coraz dalej, aż całkiem uciekła w dorosłość. Kilka razy próbował zatrzymać ją w biegu, porozmawiać, zbliżyć się do niej jakoś - ale nie wyszło. Nie umiał."
          • wszystkopozajmowane Re: zięć i teściowie 08.10.21, 10:58
            "Kto normalny załatwia sobie kilkumiesięczny wyjazd na lato wiedząc, że żona jest w ciąży i dziecko urodzi się w styczniu?" - mój ojciec na przykład. Naukowcy tak mają. W przypadku Gabrieli byłoby to nawet OK, bo zostawała otoczona liczną rodziną - gdyby ta rodzina nie zmyła się do własnych aktywności.

            A Grzegorz nawet za czasów "Noelki" mieszkał w spiżarce, co samo w sobie było absurdalne, ale zgodne z późniejszym charakterem. Najwięcej aktywności przejawia chyba we wczesnym czasie dorastania Ignasia - Grzegorz podsuwa mu, za plecami dziadka, inne pomysły spędzania czasu niż czytanie literatury klasycznej, coś tam razem robią, chodzą do kina i nawet kupują popcorn, a ojciec jest przez Ignasia postrzegany (w myślach) jako wzór do działania.
          • tt-tka Re: zięć i teściowie 08.10.21, 12:02
            Imo jednak kolchoz. Elka w domu nie miala ojca, miala jednak dwoch kochajacych i wychowujacych ja dziadkow. Natomiast na Rusfelta
            - Ignas od wczesnego dziecinstwa jest bity i upokarzany we wlasnym domu, a jego ojciec to widzi i nie podoba mu sie to, jednak nie reaguje, bo Gabunia, bo Ida, no i koniec koncow "Jozek jest w porzadku" :(
            - kiedy raz sprobowal przytemperowac pasierbice, ostal sie sam przeciw wszystkim, sabotowala go nawet wlasna zona
            - przy zmywarce caly klan uslyszal, kto tu rzadzi i co wolno dendronowi, czyli nic. Mimo ze zakup byl uzgodniony z milicja i aprobowany (!). Dendron z blotem zostal zmieszany przy wszystkich, a przeproszony na osobnosci
            -gdy syn wraca pokrwawiony i w poszarpanym odzieniu oraz mowi o bandytach, konwersacja z rodzina jest wazniejsza niz dziecko. Item przy zaginieciu Ignasia czy przy zatrzymaniu go na komisariacie - policja mowi i ostrzega, ale synek zachwycony, a zona dumna i rozbawiona (!), to i dendronowi udziela sie nastroj rodziny. Choc przy tej i innych okazjach powinien go :.. strzelic !
            • mika_p Re: zięć i teściowie 08.10.21, 23:40
              Pisząc "nie ma, że kołchoz" miałam na myśli, że nie można machnąć ręką, że co to tam jeden Grześ, który ubędzie, bo w tym samym czasie, kiedy Grzegorz wyjechał, wyjechali też seniorzy.

              Elkę wychowywali dziadkowie, nie przeczę, ale chodziło mi właśnie o to, że nie ojciec.
              Jak Józek tłukł Ignasia, czy ktoś Grzegorzowi zabronił zabrać ofiarę, skoro nie chciał zwracac uwagi siostrzeńcowi żony? Ktoś Grzegorzowi zabronił zainteresować się pokrwawionym synem w podartym odzieniu, zamiast kontynuować konwersację?

              Pisałaś, że Grzegorz "ma dostarczac kasy, tulic i pocieszac Gabunie, kiedy ona tego chce (w druga
              strone to nie dziala), taskac niekiedy zakupy i szoferowac tesciom" - ale w zasadzie ma święty spokój, w nic się nie angażuje, życie mu płynie bezstresowo. W domu rodzinnym też uciekał w pracę przy pierwszym utrudnieniu, a problemy rozwiązywał kto inny.
              • tt-tka Re: zięć i teściowie 09.10.21, 10:34
                Ale on chce i probuje - nieudolnie, niesmialo, ale jednak. I zone miec, nie siedziec samemu w komorce (po co by sie zenil, gdyby nie chcial zyc inaczej niz zyl ?), i cos w domu, i z pasierbcami, i z synem... i za kazdym razem, gdy probuje, przegrywa z kolchozem.
                pamietam go z DP, krotko po slubie, gdy i z dziewczynkami cos razem robi, i czeka na gabunie steskniony i radosny, gdy ja widzi wracajaca, i chwali sie swoim szczesciem, i to obcemu ! Ale tam kolchozu nie ma, starzy wyjechani, Ida nieobecna, Pulpa nieprzytomna, bo zakochana, Nutria jakas bezobjawowa - a potem kolchoz wraca i mamy Imieniny. W ktorych najpierw na randce dostal Bernarda, i z Bernardem zona bawi sie o wiele lepiej niz ze sprzataczem mezem, a potem dostal po pysku zmywarka i zostal sam. Bo gabunia zostawila go samemu sobie, goscie przy stole, rodzice, siostry, a jemu po kilku godzinach zaniosla do pokoju pare grzanek i kawalek ciasta. I dotarlo, co on ma i co moze w tym domu i w tej rodzinie...
                Pisalam juz kiedys, bylo, panie Stryba, WTEDY wziac syna pod de pache i wyjsc strzeliwszy drzwiami tak, zeby z futryny wyskoczyly. Zostalbys zauwazony, a moze nawet choc troche zaczeto by sie z toba liczyc. A tak masz pan, co masz.
                • pi.asia Re: zięć i teściowie 11.10.21, 09:11
                  tt-tka napisała:

                  > potem kolchoz wraca i mamy Imieniny. W ktorych najpierw na randce dostal Bernarda, i z Be
                  > rnardem zona bawi sie o wiele lepiej niz ze sprzataczem mezem, a potem dostal p
                  > o pysku zmywarka i zostal sam. Bo gabunia zostawila go samemu sobie, goscie prz
                  > y stole, rodzice, siostry, a jemu po [b] kilku godzinach zaniosla do pokoju [/
                  > b] pare grzanek i kawalek ciasta.

                  Muszę sprostować - nie po kilku godzinach.
                  Grzegorz natomiast zabrał swoją herbatę ze sobą, powiedział, że ma mnóstwo pracy, i poszedł do
                  siebie, rzucając od progu dziwne, pełne bolesnej wymowy spojrzenie, na co mama powstała z miejsca i
                  powiedziała:
                  - I ja was zostawię, moi drodzy. Lepiej wam się będzie rozmawiało w młodym gronie.
                  (...)
                  Solenizantka udała się zaraz potem do swego pokoju, zabierając talerzyk z bułeczkami i szarlotką
                  dla Grzegorza,


                  W tych trzech kropkach mieści się krótka rozmowa z Lelujkami, którzy informują Gabę o swoich zamiarach wobec Róży. Tak więc Grześ nie został pozostawiony sam na kilka godzin.
                  Inna sprawa, że podczas dyskusji o zmywarce Gaba jakoś mnie stanęła po stronie męża, wrzucając tylko idiotyczny tekst o kazaniach o minimalizmie. I drugi o tym, że Marek Aureliusz miał niewolników.

                  Za to jest w Imieninach jeszcze jedna scena, dobitnie pokazująca Grzesiowi, gdzie jego miejsce. Otóż Józinek znów atakuje Ignasia, na co dziadek sadza ich obu na swych kolanach i rozpoczyna z nimi rozmowę, którą kończy przedziwnym wnioskiem na temat wspaniale zwięzłej wypowiedzi Józinka. I tyle. Nie ma ani słowa na temat atakowania kuzyna. A Grześ jest kompletnie nieobecny, bo przeciez senior rodu przemawia i nie wolno mu przeszkadzać.
                  • tt-tka Re: zięć i teściowie 11.10.21, 09:46
                    pi.asia napisała:


                    > Muszę sprostować - nie po kilku godzinach.
                    > Grzegorz natomiast zabrał swoją herbatę ze sobą, powiedział, że ma mnóstwo p
                    > racy, i poszedł do
                    > siebie, rzucając od progu dziwne, pełne bolesnej wymowy spojrzenie, na co mama
                    > powstała z miejsca i
                    > powiedziała:
                    > - I ja was zostawię, moi drodzy. Lepiej wam się będzie rozmawiało w młodym gron
                    > ie.
                    > (...)
                    > Solenizantka udała się zaraz potem do swego pokoju, zabierając talerzyk z bułec
                    > zkami i szarlotką
                    > dla Grzegorza,

                    >
                    > W tych trzech kropkach mieści się krótka rozmowa z Lelujkami, którzy informują
                    > Gabę o swoich zamiarach wobec Róży. Tak więc Grześ nie został pozostawiony sam
                    > na kilka godzin.

                    Mnie sie zdawalo, ze ona tam jeszcze do matki zajrzala i cos ogarniala w kuchni, ale upierac sie nie bede. Tak czy siak Grzegorza nikt do stolu nie prosi, dostal jesc w swoim kacie. Na imieninach wlasnej zony !
                    • pi.asia Re: zięć i teściowie 11.10.21, 20:06
                      tt-tka napisała:


                      > Mnie sie zdawalo, ze ona tam jeszcze do matki zajrzala i cos ogarniala w kuchni
                      > , ale upierac sie nie bede. Tak czy siak Grzegorza nikt do stolu nie prosi,
                      > dostal jesc w swoim kacie. Na imieninach wlasnej zony !
                      >

                      I znów wstawiam stosowny cytat:

                      - Siadajmy, proszę - dziadek pierwszy dał sygnał i zasiedli wszyscy - oczywiście przy kuchennym
                      stole, który, notabene, tylu już widział absztyfikantów. (...) Teraz znajdowała się na nim szarlotka Pyzy i azalia babci.
                      Wystarczyło więc po prostu przenieść wszystkie wytworne nakrycia z pokoju do kuchni, bo o ruszeniu
                      towarzystwa z miejsca nie było nawet mowy - i już można było podawać herbatę.
                      Pyza, wciąż z płonącymi policzkami i uszami, uwijała się wespół z mamą, ustawiając talerzyki i
                      filiżanki, podając dzbanek z herbatą i krając ciasto - bo Laura, naturalnie, siedziała spokojnie za stołem,
                      wpatrzona w Wiktora, i bawiła gości konwersacją.
                      Dziadek usiadł tylko na moment: chrząknął, upił łyk herbaty, po czym przeprosił i, tłumacząc się
                      zmęczeniem, udał się do swego pokoju, a babcia za nim.
                      Grzegorz natomiast zabrał swoją herbatę ze sobą, powiedział, że ma mnóstwo pracy, i poszedł do
                      siebie


                      Czyli Grześ też został zaproszony i usiadł. Do siebie poszedł wtedy, gdy dostał herbatę. Ciasta nie brał, nie dziwię się, mnie też by stanęło kością w gardle.
                      Wrócił zresztą po dwudziestu minutach. I wtedy Ignac go przeprosił. I były to przeprosiny jak najbardziej publiczne, bo w kuchni nadal siedzieli Lelujkowie oraz Tygrys i Róża.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka