ako17
30.12.21, 21:33
W Borejkowersum czasoprzestrzeń się zakrzywia, tzn. przestrzeń się "kurczy" a czas "zwalnia".
Z Ogólnej Teorii Względności wiemy, że (w dużym uproszczeniu) dzieje się tak:
1. w przypadku bardzo szybkiego ruchu, zbliżonego do prędkości światła
2. w polu grawitacyjnym bardzo masywnych obiektów :D
Jednego i drugiego nie stwierdzono akurat w tej sadze. Mniejsza z tym. Na razie odkładam gwałtowne zmiany w przestrzeni mieszkalną - niezwykle interesujące zagadnienie, ale było już omawiane wielokrotnie.
Na tę chwilę interesuje mnie czas. A konkretnie jego zwalnianie w obliczu akcji.
Frapuje to zagadnienie w odniesieniu do, np:
- Noelki - tyle tam się wydarzyło, że ten 24 grudnia 1991 musiał naprawdę mieć z 50 godzin. Oczywiście, mówię o perspektywie głównej bohaterki, a nie o wydarzeniach równoległych. Wszystkie te przygotowania, wejścia, wyjścia, kłótnie, wizyty.
- kolejny dzień, już z następnego tomu. Siostry wracają w nocy z pasterki, zajmują się ratowaniem welonu. Idą spać. Patrycja się budzi (bo było strasznie zimno, z tego co pamiętam). Kąpie się, potem rodzinne herbatki, śniadanka, pogaduszki, przekomarzania z ojcem. Finalizowanie menu na ucztę poślubną Idy - najpierw koncepcyjnie, a potem realnie. Trzeba to było w końcu kiedyś upiec, posmażyć, pogotować, powycinać te ząbki czy co itp.
W tym czasie panna młoda się musiała wyszykować, ubrać i wszyscy razem w końcu wyleźli, a mieli do dyspozycji chyba jedną łazienkę - wszystkie kobiety się poubierały, poczesały, pomalowały (te, co się malowały).
Ile to mogło być godzin? Ile oni wszyscy spali, jak dali radę funkcjonować? Jeszcze przy wybitym przez Mareczka oknie?
- NiN - to samo w pociągu. Nie pamiętam gdzie konkretnie wysiadła Nutria z dziewczynkami, ale coś mi się kojarzy, że nadal gdzieś w Wielkopolsce. Jakieś, hojnie licząc, półtorej godziny jazdy. A co się tam zadziało w tym czasie, ile krzyżówek rozwiązanych, a ile zostało zjedzone i wypite???
W jakich jeszcze okolicznościach, tomach czas zwolnił tak bardzo, że aż zazdrość bierze?
Jak widzę od lat, ile realnie jestem w stanie zrobić w samą wigilię... to myślę, że jestem strasznie niewydajna :D