ciotka.scholastyka
18.03.22, 22:21
"[Fryderyk Schpoppe] zapytany przez Adriana, dlaczego wpatruje się w niebo, zamiast
w grunt pod nogami, wyjaśnił, że jest ostatnio pod ogromnym wrażeniem faktu, iż właśnie
zakończyło się wykreślanie pierwszej superdokładnej mapy najbliższej gwiezdnej okolicy Ziemi.
Teraz ludzkość będzie mogła przystąpić do poszukiwania śladów życia w Kosmosie, co jest
oszałamiającą perspektywą, jak się tak głębiej zastanowić. Zupełnie możliwe, że w ciągu najbliższych
paru lat wiedza ludzkości na ten temat zostanie w sposób rewolucyjny poszerzona, i kiedy człowiek o
tym myśli - dodał Fryderyk Schoppe, patrząc w niebo - to po prostu musi spoglądać w niebo.
(...)
- Terabit danych “Hipparcosa” (tak się nazywa satelita Europejskiej Agencji Kosmicznej) -
ciągnął Schoppe, wymijając cudem kolejny słup betonowy z latarnią - zawiera odległości i pozycje
ponad stu tysięcy gwiazd, obliczone z niespotykaną dotąd dokładnością. Katalog uranograficzny
pięciuset lat przestrzeni świetlnej wokół Słońca można nabyć w wersji CD-Rom, polecam ci go,
Adrianie.
- Chyba nie jest mi potrzebny - oświadczył po namyśle Adrian.
- Cóż, mnie też nie. Ale zawsze miło pomyśleć, że istnieje coś takiego.
- Ale jak ten satelita mierzył niebo? - spytała Pyza, a prymus Schoppe spojrzał na nią z nagłym
uznaniem i powiedział tonem profesora astronomii:
- Znakomicie. Brawo. Na niebie nie ma przecież odległości w ziemskim sensie, gdyż nie ma na
nim końców. Są jedynie fragmenty łuków."
Naprawdę Róży Pyziak, TEJ Róży Pyziak, przyszło do głowy takie pytanie? Bo mnie przy lekturze nie przyszło. A pochlebiam sobie, że zawsze interesowało mnie dużo więcej rzeczy, niż jakie włoski miał mój mąż, kiedy był mały. Ba, nad tym w ogóle się nie zastanawiałam, ba2, nawet kiedy zobaczyłam na zdjęciu z 1973 roku, że były tak jasne, że prawie białe, po prostu przyjęłam to do wiadomości :D