sowca
25.08.22, 11:52
Zastanawia mnie stosunek Borejków do brania kredytów. O ile pamiętam, tematu nie było aż do Żaby - ewidentnie nikt nigdy kredytu nie brał, Ida chyba nie od razu wykupila swoje apartamenta, a Florian otworzył kwiaciarnię za kasę z harleya. Niemniej wiedza Borejków o kredytach wydaje się wybrakowana. Ignacy wymaga od Fryderyka, żeby ten natychmiast brał kredyt, kupował mieszkanie i żenił się z Pyzą, ale przecież na Bora! znalezienie pracy to nie jest kwestia tygodnia (zwłaszcza w astronomii) , poza tym - jest jeszcze coś takiego jak okres próbny. I nikt nie da kredytu chłopakowi po studiach, który dopiero co znalazł pierwszą pracę! Tym bardziej, jeśli nie ma wkładu własnego (a chyba nie ma?). Co prawda reszta Borejków nie wywiera aż takiej presji, ale też wyczuwa się napięcie: chociażby Ida napomina Różę, żeby naciskała na Fryca. Zastanawiam się, dlaczego nikomu nie wpadł do głowy najprostszy pomysł: żeby kredyt wzięli Gaba i Grzegorz. Innych zobowiązań finansowych nie mają, w wieku są odpowiednim (wtedy Gaba nieco po czterdziestce), Gabriela ma dobrą, stałą pracę, wbrew pozorom nieźle płatną, Grzegorz nie wiemy co dokładnie robi, ale na pewno też zarabia. Dostaliby kredyt bez problemu, a spłacaliby Pyza i Fryc (no, raczej Fryc). To jest naprawdę jedyne logiczne wyjście.
Druga sprawa: Ciotka Zgryzotka. Gaba i Grzegorz chcą kupić bardzo używaną kawalerkę, na co Florian reaguje "Broń Boże kredyt". Na Bora, co w tym złego? G&G mają raczej jakieś oszczędności, więc kredyt byłby nieduży, wtedy jeszcze stopy procentowe były niskie. Mnóstwo ludzi bierze kredyty i żyje...