25.08.22, 11:52

Zastanawia mnie stosunek Borejków do brania kredytów. O ile pamiętam, tematu nie było aż do Żaby - ewidentnie nikt nigdy kredytu nie brał, Ida chyba nie od razu wykupila swoje apartamenta, a Florian otworzył kwiaciarnię za kasę z harleya. Niemniej wiedza Borejków o kredytach wydaje się wybrakowana. Ignacy wymaga od Fryderyka, żeby ten natychmiast brał kredyt, kupował mieszkanie i żenił się z Pyzą, ale przecież na Bora! znalezienie pracy to nie jest kwestia tygodnia (zwłaszcza w astronomii) , poza tym - jest jeszcze coś takiego jak okres próbny. I nikt nie da kredytu chłopakowi po studiach, który dopiero co znalazł pierwszą pracę! Tym bardziej, jeśli nie ma wkładu własnego (a chyba nie ma?). Co prawda reszta Borejków nie wywiera aż takiej presji, ale też wyczuwa się napięcie: chociażby Ida napomina Różę, żeby naciskała na Fryca. Zastanawiam się, dlaczego nikomu nie wpadł do głowy najprostszy pomysł: żeby kredyt wzięli Gaba i Grzegorz. Innych zobowiązań finansowych nie mają, w wieku są odpowiednim (wtedy Gaba nieco po czterdziestce), Gabriela ma dobrą, stałą pracę, wbrew pozorom nieźle płatną, Grzegorz nie wiemy co dokładnie robi, ale na pewno też zarabia. Dostaliby kredyt bez problemu, a spłacaliby Pyza i Fryc (no, raczej Fryc). To jest naprawdę jedyne logiczne wyjście.

Druga sprawa: Ciotka Zgryzotka. Gaba i Grzegorz chcą kupić bardzo używaną kawalerkę, na co Florian reaguje "Broń Boże kredyt". Na Bora, co w tym złego? G&G mają raczej jakieś oszczędności, więc kredyt byłby nieduży, wtedy jeszcze stopy procentowe były niskie. Mnóstwo ludzi bierze kredyty i żyje...
Obserwuj wątek
    • ako17 Re: Kredyty 25.08.22, 15:55
      > Niemniej wiedza Borejków o kredytach wydaje się wybrakowana. Ignacy wymaga od Fryderyka, żeby ten natychmiast brał kredyt, kupował mieszkanie i żenił się z Pyzą, ale przecież na Bora! znalezienie pracy to nie jest kwestia tygodnia (zwłaszcza w astronomii) , poza tym - jest jeszcze coś takiego jak okres próbny. I nikt nie da kredytu chłopakowi po studiach, który dopiero co znalazł pierwszą pracę! Tym bardziej, jeśli nie ma wkładu własnego (a chyba nie ma?).
      >
      Tego nigdy nie byłam w stanie pojąć. Ignacy może sobie gadać dowolne rzeczy, ale ktoś powinien mu podpowiedzieć, że zdolność kredytowa to nie takie hop-siup.


      > Mnóstwo ludzi bierze kredyty i żyje...
      No tak, ale niektórzy wpadają w pułapkę kredytową. Ci cudowni, niepraktyczni ludzie z głową w chmurach na pewno by wpadli. Trzeba ich przed tym chronić.
      A w ogóle to powinni mieszkać u Patrycji, żeby cała rodzina była razem. Gdzie, jaka kawalerka??? Akurat dobrze, bo zdarło dach, to się przy tej okazji przystosuje pawilonik na całoroczny dom mieszkalny.
      Zwykle się przecież tak robi, prawda? ;) Jak mi się klamka urwała w drzwiach od sypialni, to od razu i łazienkę, i balkon i kuchnię wyremontowałam. Sama!
      • kocynder Re: Kredyty 22.09.22, 23:19
        I bezkosztowo, dodaj! Bo piniondz jest gupi i tonie. A ubożęta nie za mamonę plugawą, a temi ręcyma, własnym sumptem, ewentualnie z panem Gruszką w odwodzie.
    • przymrozki Re: Kredyty 25.08.22, 17:49
      Jeżeli mnie pamięć nie myli, to pomysł z kredytem dla młodej rodziny Szopów padł z ust Fryderyka. To on omamił Różę swoim wspomnieniem z USA, gdzie brał napiwki jak szalony i odkładał na wkład własny, żeby wziąć kredyt. Jak twierdził, w USA wszyscy biorą (kredyty) i to go bardzo przekonało, że on też chce. Czemu kredytu nie wzięła Gabrysia z Grzesiem? Bo ostatecznie rodzina wpadła na pomysł, że zbuduje Szopom szalet miłości pośród porzeczek Flobrych. Gabrysiowie mieli się dołożyć.

      A co do bardzo używanej kawalerki. W chwili rozmowy o kredycie Gabrysia ma 56 lat, Grzegorz jest kilkanaście lat starszy. To już nie jest wiek, w którym dostaje się od banku najlepsze oferty.
      • sowca Re: Kredyty 25.08.22, 21:54
        Nie pamiętam tego mówienia o tym, że wszyscy biorą kredyty. Niemniej jeśli Frycka nie było sta c na mieszkanie i nikt nie mógł go kupić, to sam pomysł kredytu był rozsądny, tylko że nie na tamten moment.
        • przymrozki Re: Kredyty 27.08.22, 13:07
          sowca napisała:

          > Nie pamiętam tego mówienia o tym, że wszyscy biorą kredyty. Niemniej jeśli Fryc
          > ka nie było sta c na mieszkanie i nikt nie mógł go kupić, to sam pomysł kredytu
          > był rozsądny, tylko że nie na tamten moment.

          Znalazłam dokładny cytat. Fryderyk wrócił po pół roku nieobecności i milczenia, Róża zatem zaproponowała mu ciasto, jakby nie było go kwadrans, a Fryc opowiedział zdumionej rodzinie o swojej sytuacji życiowo-majątkowo-zawodowej.

          "Żebyś wiedziała, jak ja tam pracowałem! Spałem po dwie godziny na dobę, a Żaba jeszcze mnie budziła o piątej rano! No to wyłączyłem telefon. W dzień instytut, w nocy robota na czarno. Byłem kelnerem w nocnej restauracji na jachcie. A jeszcze podłapałem fuchę na stacji benzynowej! Nie macie pojęcia, jak ja teraz umiem brać napiwki! Sam sobie nie wierzę. Szkoda, że to mi się już nie przyda, dostałem wiadomość, że czeka na mnie etat tu, na uczelni. Ze stypendium dużo zaoszczędziłem, składałem forsę jak głupi, i wiesz co, Różo? - my sobie chyba kupimy kawalerkę, bo ja się przekonałem do kredytów mieszkaniowych. Tam wszyscy biorą i żyją, to jest bardzo sensowny system".

          To, czy kredyt był rozsądnym wyjściem dla Szopów w tamtym momencie - można się zastanawiać, ale też pamiętajmy, że to był 2004 rok. Zupełnie inne ceny nieruchomości. Szopy niekoniecznie potrzebowały kredytu na 500 tysięcy na 30 lat, niezależnie od tego, jak dużo pieniędzy Fryderyk uskładał. Zresztą, nawet dzisiaj kawalerkę na Jeżycach (w przyzwoitym, choć nie w wysokim, standardzie) można kupić za 280 tys.
          • kocynder Re: Kredyty 30.08.22, 01:26
            A swoją drogą (wiem, było milion razy!) ja chyba wyparłam ta bezdenną bzdurę. Frucunio całymi dniami w Bardzo Ważnym Instytucie i całe noce lugający już to jako kelner już to nalewak paliwa na Statoil... Ja nie mam, uczciwie mówiąc, bladego pojęcia ile ten Fryc mógł zarabiać w Houston, pewnie nie za wiele, jako że to stypendium, ale też jakoś nie widzę... Przede wszystkim nie widzę, by koleś (jakikolwiek) zapieprzając w nocy z tacami i nalewakiem (niezależnie od wysokości napiwków) mógł efektywnie i chociażby w miarę przytomnie obsługiwać teleskopy czy co tam naukowo Fryc miał do roboty. NIE-DA-SIĘ. Po prostu nie ma opcji, by po dwóch godzinach snu na dobę być jako - takim w dowolnej pracy. I to zarówno intelektualnej w Instytucie, jak i fizycznej na stacji paliw czy w knajpie. Ok, jedną noc można tak zarwać. Dwie. Ale nie jako reguła.
          • ciotka.scholastyka Re: Kredyty 30.08.22, 11:06
            przymrozki napisała:


            > "Żebyś wiedziała, jak ja tam pracowałem! Spałem po dwie godziny na dobę, a Żaba
            > jeszcze mnie budziła o piątej rano! No to wyłączyłem telefon. W dzień instytut
            > , w nocy robota na czarno. Byłem kelnerem w nocnej restauracji na jachcie. A je
            > szcze podłapałem fuchę na stacji benzynowej!

            No to na pewno się porządnie i sumiennie przykładał do pracy w instytucie.
            Co to jest za durny wątek, to ja nawet nie. Sześć miesięcy tak doginał? I nie padł po dwóch tygodniach? Nie odebrali mu stypendium po dwóch miesiącach?
    • kooreczka Re: Kredyty 25.08.22, 22:31
      Autorka założę się sama nigdy kredytu brać nie musiała i słyszała o nim tylko w kontekście budzących grozę opowieści.
      • ciotka.scholastyka Re: Kredyty 26.08.22, 10:15
        kooreczka napisał:

        > Autorka założę się sama nigdy kredytu brać nie musiała i słyszała o nim tylko w
        > kontekście budzących grozę opowieści.

        I dlatego ględzi usty Ignacego takie głupoty jak "natychmiast bierz kredyt" do chłopaka bez pracy.
        • bupu Re: Kredyty 27.08.22, 15:11
          ciotka.scholastyka napisała:

          > kooreczka napisał:
          >
          > > Autorka założę się sama nigdy kredytu brać nie musiała i słyszała o nim t
          > ylko w
          > > kontekście budzących grozę opowieści.
          >
          > I dlatego ględzi usty Ignacego takie głupoty jak "natychmiast bierz kredyt" do
          > chłopaka bez pracy.


          To akurat Frycu chciał brać kredyt, Ignacy nic o tym nie mówił.
          • przymrozki Re: Kredyty 27.08.22, 22:52
            bupu napisała:

            > To akurat Frycu chciał brać kredyt, Ignacy nic o tym nie mówił.
            >

            Tak, przy czym Frycu mówi to przy całej rodzinie, więc Ignac albo tę rozmowę słyszał na własne uszy, albo relację zdała mu żona. Bardzo możliwie zatem, że gdy Ignacy żąda od Fryderyka, żeby przestał odwiedzać dziewczynę i córkę u niego w domu i dał jemu, Ignacemu, odwiedzać wnuczkę i prawnuczkę u Fryderyka, to miał na myśli kredytowe obietnice Fryderyka sprzed kilku miesięcy. Pomysł Idy, żeby zainwestować oszczędności życia w budowanie Szopom szaletu u Patrycjów wśród uli i porzeczek, chyba jeszcze wtedy nie powstał (albo dopiero był negocjowany ponad głową Róży).

            Przy czym strzelałabym, że Ignacy w ogóle nic konkretnego nie miał na myśli, po prostu założył, że skoro Fryderyk nie mieszka z Różą, to dlatego, że nie chce się z nią ożenić, a nie dlatego, że mieszkania nie rosną na drzewach i dwudziestotrzyletni naukowiec z obietnicą etatu i zaoszczędzonymi napiwkami z półrocznej pracy na statku w Stanach wraz z bezrobotną studentką w połogu i noworodkiem mogą po prostu nie mieć gdzie razem zamieszkać.
            • sowca Re: Kredyty 29.08.22, 17:53
              przymrozki napisała:

              > bupu napisała:
              >

              >
              > Przy czym strzelałabym, że Ignacy w ogóle nic konkretnego nie miał na myśli, po
              > prostu założył, że skoro Fryderyk nie mieszka z Różą, to dlatego, że nie chce
              > się z nią ożenić, a nie dlatego, że mieszkania nie rosną na drzewach i dwudzies
              > totrzyletni naukowiec z obietnicą etatu i zaoszczędzonymi napiwkami z półroczne
              > j pracy na statku w Stanach wraz z bezrobotną studentką w połogu i noworodkiem
              > mogą po prostu nie mieć gdzie razem zamieszkać.

              Prawda i obwinial za to Frycka. Ja Fryca nie lubię, ale naprawdę nie miał za bardzo wyjścia. Nadal natomiast nie kumam, dlaczego nikomu nie przyszlo do głowy, by kredyt na mieszkanie wzięli Gaba i Grzegorz.
              • bupu Re: Kredyty 29.08.22, 18:18


                > Prawda i obwinial za to Frycka. Ja Fryca nie lubię, ale naprawdę nie miał za ba
                > rdzo wyjścia. Nadal natomiast nie kumam, dlaczego nikomu nie przyszlo do głowy,
                > by kredyt na mieszkanie wzięli Gaba i Grzegorz.

                Kiedy się pobierali? No coś ty, Gaba miałaby zrezygnować z rodzinnego gniazdka na Roosevelta i wygodnej pozycji świętej krowy, która nic nie musi (a już zwłaszcza nie musi zajmować się własnymi dziećmi), a na którą paluszka nie można zagiąć, bo Pypypyziak? I co jeszcze, może miałaby na siebie odpowiedzialność wziąć, za swój związek, dom, za dzieci?

                No w życiu.

                Pod tym względem Gaba jest nieodrodną córką własnego ojca, który takoż żadnej odpowiedzialności w życiu nie tknął nawet narzędziem na długim trzonku, a myśl o zajmowaniu się dziećmi była bardziej odległa od jego umysłu, niż Dzeta Reticuli od granic układu słonecznego.
                • ciotka.scholastyka Re: Kredyty 30.08.22, 11:10

                  > Kiedy się pobierali? No coś ty, Gaba miałaby zrezygnować z rodzinnego gniazdka
                  > na Roosevelta i wygodnej pozycji świętej krowy, która nic nie musi

                  Sądzę, że chodzi raczej o opcję, że G&G, mając zdolność kredytową, biorą kredyt na mieszkanie dla Fryców, który Fryce potem spłacają.
              • przymrozki Re: Kredyty 29.08.22, 19:11
                sowca napisała:

                > Prawda i obwinial za to Frycka. Ja Fryca nie lubię, ale naprawdę nie miał za ba
                > rdzo wyjścia. Nadal natomiast nie kumam, dlaczego nikomu nie przyszlo do głowy,
                > by kredyt na mieszkanie wzięli Gaba i Grzegorz.

                Tylko, że tam sytuacja rodzinna była inna niż typowa dla rozwiązania "rodzice dają zdolność kredytową, młody dorosły płaci raty, po spłaceniu kredytu mieszkanie dostaje dziecko", bo tutaj kredyt wzięty przez matkę i ojczyma narzeczonej miał spłacać przyszły zięć, nie córka/pasierbica. Fryderyk musiałby na głowę upaść, żeby zgadzać się ładować sporą część dochodu we własność szanownego państwa Gabrysiostwa z nadzieją, że coś z tej własności kiedyś będzie jego i że do tego czasu Gabrysia nie zainstaluje mu na kwadracie swojego innego dziecka lub jakiegoś pociotka.

                Sytuacja byłaby zdrowsza, gdyby Róża spłacała z własnego dochodu co najmniej połowę kredytu, a na to nie było żadnych szans.


                • ako17 Re: Kredyty 29.08.22, 22:54
                  przymrozki napisała:


                  Fryderyk musiałby na głowę upa
                  > ść, żeby zgadzać się ładować sporą część dochodu we własność szanownego państwa
                  > Gabrysiostwa z nadzieją, że coś z tej własności kiedyś będzie jego i że do teg
                  > o czasu Gabrysia nie zainstaluje mu na kwadracie swojego innego dziecka lub jak
                  > iegoś pociotka.

                  Popłakałam się :DDDD
        • jakgdyby.nigdynic Re: Kredyty 30.08.22, 19:18
          ciotka.scholastyka napisała:

          >
          > I dlatego ględzi usty Ignacego takie głupoty jak "natychmiast bierz kredyt" do
          > chłopaka bez pracy.

          Czasem podejrzewam, że autorka specjalnie wkłada w usta Ignaca takie tyrady, bo go (też) żywiołowo nie cierpi.
    • piotr7777 Re: Kredyty 29.08.22, 20:28
      Mnie zastanawia co innego.
      Fryderyk w USA jest peirwszy raz w życiu.
      Załóżmy nawet, że był prymusem także z angielskiego, ale raczej nie miał zajęć z native spekaerem a nawet jeśli - to nie to samo co rozmowy z anglojęzycznymi na ich terenie.
      Dalej - nic nie wiadomo by w czasie studiów dorabiał.
      Dalej - w gastronomii jest hierarchia i kelnerem nie zostaje pierwsza lepsza osoba z ulicy. Tam też się przechodzi całą ścieżkę od "zmywaka" począwszy. Kelner to jednak funkcja reprzentacyjna, wymaga prezencji. Wątpię, by w USA było inaczej.
      Jakim sposobem Fryderyk nie tylko robił furorę jako kelner, ale opanował sztukę brania wysokich napiwków. Nawet jeśli pasażerowie jachtowych restaruacji z założenia mają gest, mają też gusty - czym ich tak oczarował Fryderyk, że tyle zarobił? Zwłaszcza w zawodzie, w którym jednak są te "zaklęte rewiry" i świeżak, w dodatku z zagranicy, tak łatwo się nie przebije.
      • kooreczka Re: Kredyty 29.08.22, 20:59
        Ciekawe spostrzeżenie. Tak się składa, że z rodzeństwem kelnerowaliśmy trochę i jak o tym pomyślę.
        Po pierwsze- ja nie widzę Fryderyka jako kelnera w ogóle- cały czas z ludźmi, przepisowo uśmiechnięty, z oczami dookoła głowy i łagodzący konflikty w zarodku- do tego trzeba mieć inteligencję emocjonalną i "gadane", improwizować i wprowadzać odpowiednią atmosferę- od "hej, to co szamamy" do podawania tego samego co zwykle z ukłonem, ale bez słowa.

        Drugie- nawet jeśli trafisz jako kelner się do knajpy, gdzie szastają napiwkami to jest hierarchia miejsc i czasu. Piątkowe i sobotnie wieczory, wynajęte sale - to trafia się najstarszym i najbardziej przedsiębiorczym. W klubie na jachcie stary wyjadacz zaraz zakręci się wokół biznesmena z nową żoną czy bizneswoman z kochankiem i będzie ich pilnował co wieczór.

        Trzecie- wielokroć omawiane- Fryderyk jako stypendysta byłby na uczelni zawalony pracą- jako "młody, obiecujący" z tej dzikiej Europy musiałby przeskakiwać miejscowych kolegów i całą resztę stypendystów. Amerykańska kultura akademicka dotycząca przedmiotów ścisłych i medycznych to kultura biegania z pustą taczką, gdzie każdy chce wykazać jak dużo i ciężko pracuje, żeby zostać zauważonym i z dumą opowiada się jak to kimało się na karimacie w konferencyjnym, żeby nie tracić czasu na życie poza pracą.




      • przymrozki Re: Kredyty 29.08.22, 21:00
        piotr7777 napisał:

        > Jakim sposobem Fryderyk nie tylko robił furorę jako kelner, ale opanował sztukę
        > brania wysokich napiwków. Nawet jeśli pasażerowie jachtowych restaruacji z zał
        > ożenia mają gest, mają też gusty - czym ich tak oczarował Fryderyk, że tyle zar
        > obił? Zwłaszcza w zawodzie, w którym jednak są te "zaklęte rewiry" i świeżak, w
        > dodatku z zagranicy, tak łatwo się nie przebije.

        To współczesne USA, nie Wiedeń sprzed stu lat. Bardzo dobrze znający angielski (bez tego nikt by Fryca do NASA nie wziął) i (jakkolwiek przykro to zabrzmi) niewyglądający na emigranta zza południowej granicy młody chłopak spokojnie mógł dostać pracę w restauracji. Przecież podobne "eksponowane" stanowiska proponowano w tamtych czasach w ramach work and travel europejskim licealistom z ledwo komunikatywnym angielskim.

        Bardziej mnie zastanawia, czy aby na pewno Fryderyk na swojej wizie mógł pracować poza uczelnią. A skoro raczej nie mógł, to pracę mógł dostać tylko na czarno (możliwe, choć mało prawdopodobne), ale wtedy faktycznie trzymano by go na zapleczu.
        • bupu Re: Kredyty 30.08.22, 10:14
          przymrozki napisała:


          > To współczesne USA, nie Wiedeń sprzed stu lat. Bardzo dobrze znający angielski
          > (bez tego nikt by Fryca do NASA nie wziął) i (jakkolwiek przykro to zabrzmi) ni
          > ewyglądający na emigranta zza południowej granicy młody chłopak spokojnie mógł
          > dostać pracę w restauracji. Przecież podobne "eksponowane" stanowiska proponowa
          > no w tamtych czasach w ramach work and travel europejskim licealistom z ledwo k
          > omunikatywnym angielskim.


          Tylko wiesz, są restauracje i restauracje. Osobnik z zerowym doświadczeniem w branży mógłby raczej liczyć na pracę w podrzędnej jadłodajni, gdzie kelner zarabia grosze (a kelnerskie pensje w USA są podłe z zasady, bo założenie jest takie, że sobie ten kelner dorobi napiwkami), z napiwkami, przy dobrych wiatrach, rzędu 10 dolców, a nie w luksusowym lokalu, gdzie jadają milionerzy.

          Oraz dziwię się, że nikt stacji benzynowej się nie czepił. Większość stacji jest samoobsługowych, w Usiech jeszcze więcej niż u nas, bo tam nalewacze wyszli z mody coś w latach 70. Niesamoobslugowe są z reguły małe stacyjki na głuchej prowincji, gdzie kokosów się nie zarabia.
          • przymrozki Re: Kredyty 30.08.22, 12:23
            bupu napisała:

            Tylko wiesz, są restauracje i restauracje. Osobnik z zerowym doświadczeniem w b
            > ranży mógłby raczej liczyć na pracę w podrzędnej
            >

            Fryc pracował raczej w podrzędnej, skoro, jak sam twierdzi, pracował tam na czarno. Z tekstu nie wynika, że lokal był ekskluzywny a sam Fryc był kierownikiem sali i obsługiwał angielskiego króla.
            • bupu Re: Kredyty 30.08.22, 14:47
              przymrozki napisała:

              > bupu napisała:
              >
              > Tylko wiesz, są restauracje i restauracje. Osobnik z zerowym doświadczeniem w b
              > > ranży mógłby raczej liczyć na pracę w podrzędnej
              > >
              >
              > Fryc pracował raczej w podrzędnej, skoro, jak sam twierdzi, pracował tam na cza
              > rno. Z tekstu nie wynika, że lokal był ekskluzywny a sam Fryc był kierownikiem
              > sali i obsługiwał angielskiego króla.

              W dzień
              instytut, w nocy robota na czarno. Byłem kelnerem w nocnej restauracji na jachcie.
              A jeszcze podłapałem fuchę na stacji benzynowej.


              Well, knajpy na statkach (acz trudno mi sobie wyobrazić restaurację na jachcie akurat, trochę za mało miejsca) są z reguły dosyć ekskluzywne, w dodatku wymagają tam zdecydowanie personelu z doświadczeniem w tego typu robocie, bo na jednostce pływającej, nawet stojącej na kotwicy, może kiwać. A dla amerykańskiego knajpiarza gorące danie na kolanach gościa to możliwość zostania pozwanym na bardzo grubą kasę.
              • kooreczka Re: Kredyty 30.08.22, 15:02
                Teraz się zastanawiam- to był jacht rejsowy? Pływający na kolację z zachodem słońca? Czy zacumowana łajba na której jest knajpa?

                Coraz więcej pytań w kontekście tego jak to połączył
              • przymrozki Re: Kredyty 30.08.22, 15:17
                bupu napisała:

                >
                > Well, knajpy na statkach (acz trudno mi sobie wyobrazić restaurację na jachcie
                > akurat, trochę za mało miejsca) są z reguły dosyć ekskluzywne,

                Pewnie zależy, jaki rodzaj obiektu pływającego i serwowanej na nim rozrywki powstanie w wyobraźni czytającego, ale na statkach znajdują się też nocne tancbudy z alkoholem i podłym jedzeniem albo byle jakie jadłodajnie obsługujące wycieczkowiczów. Ja na ten przykład wyobraziłam sobie raczej biznes typu duża łódź na wynajem. Klienci świętują sobie w swoim zamkniętym gronie jakieś urodziny czy inny wieczór kawalerski, a Fryc podaje shrimp coctail i zbiera zamówienia, kto jak wysmażonego burgera chce dostać.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka