Dodaj do ulubionych

Dorabianie

05.03.24, 11:06
- Co ja mogłabym robić? Nic nie umiem, nawet geografii.
- No, to się naucz. A co, czy już musisz zarabiać?
- Nie, no właściwie nie muszę. Mama się ostatnio habilitowała, pisze różne podręczniki i
książki. Pracuje też w radio.


Mamy trochę dziwne spojrzenie na młodociane dorabianie
W Imieninach córka dwóch pracowników naukowych czuje się w obowiązku usprawiedliwiać, że nie dorabia.
Żaba z bratem robią pięćset rzeczy na raz i czuję się obciążeniem dla rodziny.
Nikt nie dorabia na własne przyjemności czy choćby instrument muzyczny.

Obserwuj wątek
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dorabianie 05.03.24, 11:41
      No fakt, praca młodzieży w Jeżycjadzie nie jest przedstawiana inaczej niż przykra konieczność.
      Oprócz Lelujków i Szopów mamy jeszcze Hajduka i Anielę (muszą z czegoś opłacić czynsz w mieście, w którym rezydują na czas nauki) Pyziaka (przyczyny pracy nieznane, ale skoro kosztowała go trzy lata przerwy w nauce, to raczej nie pracował na nowy rower), Derotkę (której matka nic z tej Norwegii nie przysyła, a babcie skąpią).

      Wyjątkami są Ida z serduszkami, która miała do wyboru jedzenie u stryja i Baltona, który po prostu poszedł na swoje jak w kołchożaku zrobiło się za ciasno.
      • przymrozki Re: Dorabianie 05.03.24, 12:01
        Jest jeszcze Bella, która dorabiała w czasie rodzinnego kryzysu finansowego - ewidentnie pokazana nam wtedy jako zaradna, dzielna i samodzielna kowalka własnego losu.

        Zarabiał też maturzysta Józek. Baltona wyraźnie zaznaczył, że siostrzeniec żony pracuje u niego za zapłatę.
      • fan_lamp_sodowych Re: Dorabianie 05.03.24, 12:30
        Najmocniej to widać chyba na przykładzie Belli która robi w drukarni pół wakacji w wieku lat 16
    • tt-tka Re: Dorabianie 05.03.24, 12:11
      Pal szesc mlodocianych, ja tu o dorabianiu przez doroslych chce

      dlaczego pan Schoppe senior, nauczyciel bylo nie bylo, dorabia jako sprzedawca ze sprzetem elektronicznym zamiast, przykladowo, korepetycjami ?
      dlaczego Ygnac nie dorabia w ogole ?
      kiedy doraba Gabon, ktory ponoc pracuje jak szatan i bierze chalture za chaltura, tylko wcale tego nie widac i w finansach tez sie nie objawia ?
      jak zarabiaja Flobre, tzn. przynajmniej jak zarobili na poczatki, czyli na ziemie, dom na niej, krzewy, drzewka, konie i pszczoly ? W 87 czy 88 (Imieniny) mieszkaja jeszcze na Noskowskiego, Flobry, zalozmy, ma te kwiaciarnie 8na spolke z Tomciem, nie na wylacznosc), o pracy Pulpy nie wiadomo nam nic a nic, a tu raptem panstwo na posiadlosci rolnej ?

      co do mlodziezy, pamietem ( a to dwie rozne rzeczywistosci ekonomiczno-spoleczne) Julie, ktora chalturzy dekoracjami, ale zarabia wlasnie na przyjemnosci, na szykowny plaszcz, a bez okrycia przeciez nie chodzila i na prezenty dla rodziny oraz Tomcia, zarobkujacego jako Gwiazdor, tez na wlasne extrasy, a nie na utrzymanie
      • mircja Re: Dorabianie 05.03.24, 12:53
        tt-tka napisała:


        > dlaczego pan Schoppe senior, nauczyciel bylo nie bylo, dorabia jako sprzedawca
        > ze sprzetem elektronicznym zamiast, przykladowo, korepetycjami ?

        Co do korepetycji, to akurat może przeszkadzać mu brak cierpliwości i silna niechęć do mało pojętnej młodzieży. Gdyby nawet próbował się do tego przymusić, to mógłby poodstraszać uczniów. Nauczyciel też ma z różnymi przypadkami do czynienia, ale jednak z uczniami, którzy wystawiają jego cierpliwość na próbę, z mniejszą częstotliwością, niż by to miało miejsce gdyby dorabiał korepetycjami.
        • przymrozki Re: Dorabianie 05.03.24, 13:31
          mircja napisała:

          > Co do korepetycji, to akurat może przeszkadzać mu brak cierpliwości i silna nie
          > chęć do mało pojętnej młodzieży.

          Wiele wskazuje na to, że to faktycznie był dla Szopa Seniora próg nie do przeskoczenia (on nawet po głosie koleżanek swoich dzieci poznawał dziewczyny, które brzmiały, jakby nie radziły sobie z fizyką - co już zakrawa na jakąś obsesję), ale w takim razie odwrotnie. Czemu Schoppe męczył siebie i uczniów zamiast pracować na cały etat w innym zawodzie. I nie musieć dorabiać.
          • mircja Re: Dorabianie 05.03.24, 14:35
            przymrozki napisała:


            > Wiele wskazuje na to, że to faktycznie był dla Szopa Seniora próg nie do przesk
            > oczenia (on nawet po głosie koleżanek swoich dzieci poznawał dziewczyny, które
            > brzmiały, jakby nie radziły sobie z fizyką - co już zakrawa na jakąś obsesję),
            > ale w takim razie odwrotnie. Czemu Schoppe męczył siebie i uczniów zamiast prac
            > ować na cały etat w innym zawodzie. I nie musieć dorabiać.
            Nie wszyscy uczniowie mają problemy z fizyką - nauczyciel w dobrej szkole ma też możliwość pracy z tymi bardziej pojętnymi i chętnymi do nauki i to mu może w jakimś stopniu osładzać kontakt z tymi bardziej dla niego uciążliwymi. Natomiast dla niektórych nauczycieli istotne mogą być proporcje czasu jaki poświęca jednym i drugim i co za tym idzie, niezwiększanie liczby godzin spędzanych ze słabszymi uczniami.
            • przymrozki Re: Dorabianie 05.03.24, 15:20
              mircja napisała:

              > Nie wszyscy uczniowie mają problemy z fizyką - nauczyciel w dobrej szkole ma te
              > ż możliwość pracy z tymi bardziej pojętnymi i chętnymi do nauki i to mu może w
              > jakimś stopniu osładzać kontakt z tymi bardziej dla niego uciążliwymi.

              Jeżeli mnie pamięć nie myli, to on uczył w jakiejś zwykłej publicznej szkole, bynajmniej nie w warszawskim Staszicu. Uczniów musiał mieć przecietnych (zwłaszcza że pewnie nawet nie miał tego komfortu, żeby wybierać sobie tylko mat-fizy). Nawet jeżeli miał jakieś kółka dla olimpijczyków, gros jego roboty to było tłumaczenie po raz siedemnasty, jak to jest z tymi prętami zanurzanymi w deuterze do wysokości x cm. Na dodatek czasy już były inne i nie mógł sobie rekompensowac stresów wprowadzeniem atmosfery terroru w stylu magistra W. Pieroga.

              • armari Re: Dorabianie 05.03.24, 17:01
                przymrozki napisała:

                Na dodatek czasy już były inne i nie mógł sobie rekompensowa
                > c stresów wprowadzeniem atmosfery terroru w stylu magistra W. Pieroga.

                No, z tymi innymi czasami to też różnie bywało - jestem dwa lata młodsza od Żaby i pamiętam, że co niektórzy nauczyciele nie mieli specjalnych oporów przed oznajmianiem nam dosadnie, co sądzą o naszych nader skromnych możliwościach intelektualnych.
              • kocynder Re: Dorabianie 16.03.24, 06:42
                "nie mógł sobie rekompensowac stresów wprowadzeniem atmosfery terroru w stylu magistra W. Pieroga"

                A wiesz, że to całkiem dobrze oddaje moje odczucia? Że papa Schoppe z późniejszych tomów (pomijając pierwszy tom w którym się "Szopy" pojawiły, bo wtedy byli jeszcze w miarę normalni) to taki Pieróg, któremu się nie powiodło. Albo taki, który był jeszcze bardziej tchórzliwy od "pierwowzoru" i nie miał odwagi nawet donosu napisać...
            • tt-tka Re: Dorabianie 05.03.24, 18:03
              Dla kogos, kto musi sobie dorabiac, istotne sa zarobki. Jak sie ma stawka godzinowa sprzedawcy do stawki godzinowej korepetytora ?
              • przymrozki Re: Dorabianie 05.03.24, 18:56
                tt-tka napisała:

                > Dla kogos, kto musi sobie dorabiac, istotne sa zarobki. Jak sie ma stawka godzi
                > nowa sprzedawcy do stawki godzinowej korepetytora ?

                A już zwłaszcza korepetytora z przedmiotów ścisłych. Oczywiście, niewykluczone, że Schoppe, mimo że fizyk, miał też jakieś zacięcie inżynieryjne i smykałkę techniczną, przez co w sklepach ze sprzętem elektronicznym nie pracował za stawkę minimalną, a wręcz przeciwnie był ceniony, awansowany i nagradzany, ale - w takim przypadku - czemu nie poprowadził kariery zawodowej w tę stronę. Oczywiście, wiem, że rynek dziś wygląda inaczej niż w 2004 r., ale dziś nauczycieli przedmiotów ścisłych w dużych miastach brakuje nie dlatego, że się potopili w maślance, ale dlatego że łatwo jest im przekwalifikować się i podjąć lepiej płatne prace. Moja matematyczka z gimnazjum na przykład robi jakieś analizy statystyczne dla banków i z powrotem do oświaty się nie wybiera.
                • mircja Re: Dorabianie 05.03.24, 19:05
                  przymrozki napisała:


                  > A już zwłaszcza korepetytora z przedmiotów ścisłych. Oczywiście, niewykluczone,
                  > że Schoppe, mimo że fizyk, miał też jakieś zacięcie inżynieryjne i smykałkę te
                  > chniczną, przez co w sklepach ze sprzętem elektronicznym nie pracował za stawkę
                  > minimalną, a wręcz przeciwnie był ceniony, awansowany i nagradzany, ale - w ta
                  > kim przypadku - czemu nie poprowadził kariery zawodowej w tę stronę. Oczywiście
                  > , wiem, że rynek dziś wygląda inaczej niż w 2004 r., ale dziś nauczycieli przed
                  > miotów ścisłych w dużych miastach brakuje nie dlatego, że się potopili w maślan
                  > ce, ale dlatego że łatwo jest im przekwalifikować się i podjąć lepiej płatne pr
                  > ace. Moja matematyczka z gimnazjum na przykład robi jakieś analizy statystyczne
                  > dla banków i z powrotem do oświaty się nie wybiera.

                  Może to było poniżej jego ambicji? Kariery naukowej nie zrobił i jak się wydaje, niejako przeniósł część swoich ambicji na syna, ale może z dawnych lat zostało mu przekonanie, że praca nauczyciela jest bardziej prestiżowa (przynajmniej, zgodnie z jego hierarchią wartości)?
      • bupu Re: Dorabianie 05.03.24, 17:22
        tt-tka napisała:


        > kiedy doraba Gabon, ktory ponoc pracuje jak szatan i bierze chalture za chaltur
        > a, tylko wcale tego nie widac i w finansach tez sie nie objawia ?
        > jak zarabiaja Flobre, tzn. przynajmniej jak zarobili na poczatki, czyli na ziem
        > ie, dom na niej, krzewy, drzewka, konie i pszczoly ? W 87 czy 88 (Imieniny) mie
        > szkaja jeszcze na Noskowskiego, Flobry, zalozmy, ma te kwiaciarnie 8na spolke z
        > Tomciem, nie na wylacznosc), o pracy Pulpy nie wiadomo nam nic a nic, a tu rap
        > tem panstwo na posiadlosci rolnej ?

        Imieniny to 1998, machnęłaś się o dekadę.I już nie mieszkali na zapleczu, tylko w dwóch pokojach po ciotce Lili. Jako włościanie natomiast Flobre objawiają się sześć lat później, w Żabie, gdzie dowiadujemy się iż mieszkają w nowym domku pod lasem. Z Czarnej Polewki (ten sam rok) dowiadujemy się za to iż domek ów otoczony był ogrodem, sadem i polami porzeczek czarnych oraz czerwonych. Czyli w sześć lat Flobre zbudowały dom, kupiły mnóstwo ziemi i zasadziły na nich porzeczki. W Polewce już owocują jak diabli, bo Gaba z Milicją siedzą tam ze słoikami i dżemują.
        • tt-tka Re: Dorabianie 05.03.24, 18:01
          Literoweczka, mial byc oczywiscie rok panski w latach 90-tych :)
          w dwoch pokojach po cioci Lili, ale nadal na Noskowskiego, i wynajmuja (co tez kosztuje), a nie posiadaja
          SKAD zatem juz szesc lat pozniej mocno zagospodarowana i dochodowa posiadlosc, skad oni na to wzieli ? nawet gdyby znalezli nabywce na kwiaciarnie, nie wystarczyloby
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dorabianie 05.03.24, 18:15
            tt-tka napisała:

            > Literoweczka, mial byc oczywiscie rok panski w latach 90-tych :)
            > w dwoch pokojach po cioci Lili, ale nadal na Noskowskiego, i wynajmuja (co tez
            > kosztuje), a nie posiadaja
            > SKAD zatem juz szesc lat pozniej mocno zagospodarowana i dochodowa posiadlosc,
            > skad oni na to wzieli ? nawet gdyby znalezli nabywce na kwiaciarnie, nie wystar
            > czyloby
            >

            Rozwiedziony ojciec Bobcia umarł i zostawił po sobie pokaźny spadek.
            • mircja Re: Dorabianie 05.03.24, 18:38
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


              > Rozwiedziony ojciec Bobcia umarł i zostawił po sobie pokaźny spadek.
              >
              A może Mila potajemnie dogadała się z Florkiem, uznając go za jedynego w miarę finansowo ogarniętego członka rodziny i jemu przekazywała sporą część dochodów swoich i osób mieszkających razem z nią? A w zamian byli umówieni na zaopiekowanie się seniorami w przyszłości?
        • kooreczka Re: Dorabianie 05.03.24, 19:37
          Czytając to po raz pierwszy widziałam mały domek i stare, zaniedbane sady, które sprzedawano mieszczuchom śmiejąc się w kułak.
          • tt-tka Re: Dorabianie 06.03.24, 09:08
            kooreczka napisał:

            > Czytając to po raz pierwszy widziałam mały domek i stare, zaniedbane sady, któr
            > e sprzedawano mieszczuchom śmiejąc się w kułak.

            Domek byl istotnie niewielki (w CP i moze jeszcze w Sprezynie), to potem mu sie uroslo. Tak jak "niewielki kawalek pola pod lasem" w S staje sie "posiadloscia rolna" Florkow juz w McD.
            Ale sady byly mlode, zgola niemowlece wiekowo, mowa o mlodych drzewkach nasadzonych juz przez Baltone i Patrycje.
          • hanuszka189 Re: Dorabianie 06.03.24, 11:18
            kooreczka napisał:

            > Czytając to po raz pierwszy widziałam mały domek i stare, zaniedbane sady, któr
            > e sprzedawano mieszczuchom śmiejąc się w kułak.

            No właśnie, czy kupno takiej działki pośrodku niczego nie było wtedy śmiesznie tanie? Moda na osiedlanie się w przyrodzie nastała dużo później. Dobrze prosperująca kwiaciarnia w centrum miasta mogła natomiast przynosić niezłe zyski.
            • tt-tka Re: Dorabianie 06.03.24, 11:25
              Nie bylo smiesznie tanie, gdzies kiedys juz sprawdzalam, jakie byly ceny ziemi w poznanskiem na przelomie wiekow. Wyszlo, ze na samo kupno Flobre musialaby miec kilkaset tysiecy, a na dom, zagospodarowanie, nasadzanie, sprzet itp to w sumie ponad dwa miliony by spotrzebowali.

              Kwiaciarnia Baltony i Tomcia nie byla "dobrze prosperujaca kwiaciarnia w centrum miasta", tylko wrecz przeciwnie, mala kwiaciarenka na uboczu, zainstalowana w willi calkiem nie przeznaczonej na handlowy obiekt, oraz zyski z niej nie byly wylacznie Florkow, tylko do podzialu z Tomciem. Ktory to Tomcio, nawiasem mowiac, wniosl do spolki lokum, czyli wartosc najkosztowniejsza, oraz pracowal tam chyba wiecej, w kazdym razie po wlasnym slubie natychmiast staje do roboty, bo Baltona z Pulpa w tym czasie wlocza sie po bagnach.
              • hanuszka189 Re: Dorabianie 06.03.24, 12:36
                tt-tka napisała:

                > Nie bylo smiesznie tanie, gdzies kiedys juz sprawdzalam, jakie byly ceny ziemi
                > w poznanskiem na przelomie wiekow. Wyszlo, ze na samo kupno Flobre musialaby mi
                > ec kilkaset tysiecy, a na dom, zagospodarowanie, nasadzanie, sprzet itp to w su
                > mie ponad dwa miliony by spotrzebowali.
                >
                > Kwiaciarnia Baltony i Tomcia nie byla "dobrze prosperujaca kwiaciarnia w centru
                > m miasta", tylko wrecz przeciwnie, mala kwiaciarenka na uboczu, zainstalowana w
                > willi calkiem nie przeznaczonej na handlowy obiekt, oraz zyski z niej nie byly
                > wylacznie Florkow, tylko do podzialu z Tomciem. Ktory to Tomcio, nawiasem mowi
                > ac, wniosl do spolki lokum, czyli wartosc najkosztowniejsza, oraz pracowal tam
                > chyba wiecej, w kazdym razie po wlasnym slubie natychmiast staje do roboty, bo
                > Baltona z Pulpa w tym czasie wlocza sie po bagnach.

                Oni to kupili wcześniej, w latach 90.? Kilkaset tysięcy nowych złotych? Mówię o stanie początkowym, czyli nie o kilku hektarach - niemożliwe, żeby to tyle kosztowało. "Gdzieś pod Pobiedziskami" to był koniec świata, za kilkaset tysięcy można było kupić ziemię dużo bliżej Poznania jeszcze 5-6 lat temu. A oni nie mieli działki nad samym jeziorem, tylko pod lasem na piaskach.

                Akurat willa Mamertów nie była na uboczu, tylko w centrum miasta, przy Teatralce. Dodatkowo Tomek i Baltona również rozwozili kwiaty. Nie widzę powodów, dla których nie mógł być to bardzo dochodowy biznes.
                • tt-tka Re: Dorabianie 06.03.24, 13:21
                  W 98 mieszkaja jeszcze na Noskowskiego (Imieniny). Czyli kupili najwczesniej w 99.
                  Pogrzebalam w archiwach GUS i Agencji Rolnej, ziemia w Wielkopolsce jest od lat najdrozsza, cena za hektar przebija prawie dwukrotnie cene w sasiednim zachodniopomorskim, a i od sredniej krajowej jest wyzsza o dziesiec do kilkunastu tysi (w srednia wchodza, zaznaczam, ceny np z biedniutkiego podkarpackiego czy sciany wschodniej)
                  Gdzies pod Pobiedziskami i w odleglosci od Kostrzynia takiej, ze leniwa Laura bez problemu obraca na rowerze trzykrotnie w ciagu dnia to nie jest koniec swiata, tylko przeciwnie, bardzo rozwojowy teren. Oraz przypominam, ze placili nie za gola ziemie, tylko tez za materialy budowlane na ten domek, budowe, rosliny w duzej ilosci, nasadzenie (dom otaczaly cale pola porzeczek, a tez kilka(nascie) drzewek owocowych, a dziesiec lat pozniej (Sprezyna) juz caly towarowy sad wisniowo-morelowy, a tez pasieka (i ule, i pszczoly kosztuja). No i nie mogly to byc piaski, bo na piaskach sad owocowac nie bedzie. Ziemia co najmniej sredniej klasy.

                  Sprawdz sobie w guglemaps, gdzie jest polozona ta willa Kowalikow i jakie do niej jest dojscie oraz jakie szlaki tam przechodza (to nie jest, podpowiadam, kwiaciarnia przy ruchliwej ulicy ani w ciagu handlowym) i przypomnij sobie, ze rozwozili przy wyjatkowych okazjach typu dzien kobiet. Takich okazji to jest jedna w miesiacu albo i jedna w kwartale. Nie ma absolutnie zadnego powodu, dla ktorego kwiaciarnia prowadzona przez niefachowcow nieflorystow, w pomieszczeniu slabo dostosowanym do sprzedazy czegokolwiek (gdzie w mieszkalnej willi masz chocby okna witrynowe i pomieszczenie magazynowe ?) i polozona w slabo ruchliwym miejscu mialaby generowac chocby srednie dochody.
                  • tt-tka Re: Dorabianie 06.03.24, 18:40
                    odszukalam stary watek "A dlaczego wlasciwie Kowalikowie", pisze Ciotka Scholastyka, poznanianka - "Noskowskiego lezy na tylach wszystkiego. Owszem obok jest Opera i te dwa koscioly, ale jaki z tego moze byc zysk ? Poza tym jest to uliczka z jednej strony ograniczona torami kolejowymi, z drugiej parkiem; nawet skracac sobie tamtedy groge to nie bardzo, bo trzeba wspiac sie na spora gorke"
                    juz widze te tlumy klientow...
                    • hanuszka189 Re: Dorabianie 06.03.24, 20:02
                      tt-tka napisała:

                      > odszukalam stary watek "A dlaczego wlasciwie Kowalikowie", pisze Ciotka Scholas
                      > tyka, poznanianka - "Noskowskiego lezy na tylach wszystkiego. Owszem obok jest
                      > Opera i te dwa koscioly, ale jaki z tego moze byc zysk ? Poza tym jest to ulicz
                      > ka z jednej strony ograniczona torami kolejowymi, z drugiej parkiem; nawet skra
                      > cac sobie tamtedy groge to nie bardzo, bo trzeba wspiac sie na spora gorke"
                      > juz widze te tlumy klientow...
                      >

                      Owszem, wszystko można przedstawić tak, że się nie da. Dlatego tylko niektóre osoby nadają się do biznesu. Tomek i Florian akurat niewątpliwie smykałkę mieli i jest to powiedziane otwartym tekstem - reklama, pomysłowość, własny lokal. Willa miała być zaraz przy Teatralce, 100 m od ulicy pełnej studentów, nauczycieli, przechodniów, budek z kurczakami i tramwajów. Nie mam pojęcia, czemu miałoby to uniemożliwiać interes. To tak jakby powiedzieć, że nikomu nie chciałoby się podejść do ksera na Kościuszki jeśli studiuje na Fredry, bo to, olaboga, straszne kilkaset metrów. Pamiętam osiedlową kwiaciarnię na Wildzie, która była schowana w baraku za jakimiś pustostanami, ale po kwiaty się tam chodziło, bo każdy wiedział, że jest i zawsze można coś w niej wybrać (poza tym innej nie było).

                      Patrząc na zapędy z rockowymi bukietami i firmowym autem - czemu Tomek i Florian nie mogli dostarczać kwiatów na śluby, do kościołów itp? Co do kupna kawałka ziemi a nawet postawienia domu - zdecydowanie nie były to wtedy prężnie rozwijające się miejscowości, ani pełna zabudowy sypialnia Poznania. Swarzędz był, cóż, najgorszym podpoznańskim kierunkiem, nie mówiąc o miejscowościach 10 km dalej, gdzie było nieco ładniej lecz na pewno nie tłoczno i perspektywicznie. Pulpa i Flobry nie mieli wielkiej konkurencji.

                      Natomiast wielka plantacja i szlachecki dworek pojawiają się w kolejnych tomach - to już inna bajka.


                      • tt-tka Re: Dorabianie 06.03.24, 22:47
                        Nie mogli dostarczac kwiatow na sluby i do kosciolow, bo to trzeba umiec zrobic. Slubna wiazanka czy koscielna dekoracja to NIE JEST wiechec zwiazany barokowa czy dzinsowa wstazka i wstawiony do wazonu. Jak oni robia wiazanki, to czytelnik byl naocznym swiadkiem.

                        Czy Swarzedz (ktory tu ni pri czom, nawiasem mowiac, nie myl z Kostrzyniem) byl najgorszy i czy Pulpostwo mieli konkurencje (do czego?) - ceny ziemi, budulca, wykonczeniowki, roslin, nawozow, sprzetu do obrobienia tej ziemi, transportu, uli, pszczol etc w 1999 roku siegnelyby lub przekroczyly kilkaset tysiecy, z kazdym nastepnym rokiem bylyby wieksze. Twoim zdaniem w siedem lat tyle wynioslaby polowa zysku (UWAGA ! zysku, nie dochodu !) z tej kwiaciarenki ? :)))
                        • hanuszka189 Re: Dorabianie 07.03.24, 20:25
                          tt-tka napisała:

                          > Nie mogli dostarczac kwiatow na sluby i do kosciolow, bo to trzeba umiec zro
                          > bic.
                          Slubna wiazanka czy koscielna dekoracja to NIE JEST wiechec zwiazany
                          > barokowa czy dzinsowa wstazka i wstawiony do wazonu. Jak oni robia wiazanki, to
                          > czytelnik byl naocznym swiadkiem.
                          >
                          > Czy Swarzedz (ktory tu ni pri czom, nawiasem mowiac, nie myl z Kostrzyniem) byl
                          > najgorszy i czy Pulpostwo mieli konkurencje (do czego?) - ceny ziemi, budulca,
                          > wykonczeniowki, roslin, nawozow, sprzetu do obrobienia tej ziemi, transportu,
                          > uli, pszczol etc w 1999 roku siegnelyby lub przekroczyly kilkaset tysiecy, z
                          > kazdym nastepnym rokiem bylyby wieksze. Twoim zdaniem w siedem lat tyle wyniosl
                          > aby polowa zysku (UWAGA ! zysku, nie dochodu !) z tej kwiaciarenki ? :)))


                          Na bogów, tt-tko. Nie odpuścisz (jak zwykle) nawet na krok, a mi się nie chce kłócić. Po pierwsze - napisałam o pierwszej wizji autorki odnośnie posiadłości Flobrych, to znaczy o wybudowaniu domku pod lasem. Po drugie - florystką nie jestem a sama zrobiłam sobie ślubną wiązankę, a moja macierz, również nie florystka, resztę dekoracji kwiatowych i zapewniam, że nie trzeba do tego papierka tylko świeżych kwiatów z dobrej hurtowni.Nigdzie, nigdzie nie było napisane że Florian i Tomek nie mieli smykałki do kwiatów. Jeśli kwiaciarnia utrzymała się siedem lat, musieli mieć. Lata 90. to nie instagramowa idealna rzeczywistość, ludzie zarabiali na najprzeróżniejszych biznesach. Nie mylę Swarzędza z Kostrzynem. Piszę, że poznaniacy 25 lat temu nie osiedlali się nawet w Swarzędzu, nie mówiąc o tym, co było dalej.
                          • tt-tka Re: Dorabianie 07.03.24, 23:39
                            A ja ci podaje ceny ze zrodla cokolwiek bardziej wiarygodnego niz MM, mianowicie z GUS i Agencji obrotu ziemia. I ta ziemia kosztowala tyle, ile kosztowala, niezaleznie od tego, gdzie osiedlali sie poznaniacy.
                            Cen materialow budowlanych i reszty z tamtych lat szczegolowo nie sprawdzalam, ale mozesz to zrobic ty i wykazac, ze na nieruchomosc, budynek i reszte wystarczyly grosze, prosze bardzo :P
                            Opinie znawcow, w watku o Adamie masz dokladne opisy florystki z wyksztalcenia i zawodu i jest to wiedza i umiejetnosci, ktorych nie zastapi zapal ani zrecznosc (i nie, nie wystarcza swieze kwiaty z dobrej hurtowni - moze na wlasny uzytek, ale nie na handel).

                            Pierwsza wizja autorki to domek pod lasem otoczony polami porzeczek, drzewa owocowe kolo domu i pasieka. Zaledwie kilka lat pozniej dochodzi towarowy sad i konie. Z "kawalka ziemi" Pulpostwo nie moglo miec dochodow pozwalajacych na zakup sadzonek drzewnych i koni (ich posiadlosc powierzchniowo to tyle co wlosci Deroty, ktora zarzyna finansowo nawet oproznienie szamba), czyli na to wszytsko musieli zarobic w kwiaciarni przez kilka lat i to mniej niz siedem - w 98 mieszkaja jeszcze w Poznaniu, w CP w 2004 dom juz stoi i wszystko owocuje. Czyli przez maks PIEC lat zarobili na grunt, dom i jego wyposazenie, okrzaczenie etc - przyjmujac (a to jest grubo, bardzo grubo zanizone) marne 300 tysi na poczatek musieliby odkladac przez te piec lat co iesiac piec tysiecy - odkladac, a biezace wydatki (wynajem, wyzywienie, dziecko etc) pokrywac swoja droga. Z polowy zyskow z tej kwiaciarenki, ktora musialaby dawac zysk (powtarzam, ZYSK, a nie dochod) rzedu 18-20 tysi miesiecznie. mhyhyhyhyhy.

                            PS i nie, nie zaczynali sprzedajac kwiaciarnie, bo Baltona dal na wyposazenie i towar, budynek byl i jest rodzicow Tomcia. Czyli co najwyzej Baltona wycofal cene kwiatow obecnych w chwili zbycia kwiaciarni i wiader/wazonow, w ktoych te kwiaty staly.
                            Nie odpuszczam i nie odpuszcze tak samo, jak szklanych domow Jozwy i wielu innych rzeczy, bo wciskanie takich balachow jest ponad moja wytrzymalosc. W ksiazkach dla mlodziezy zwlaszcza.
                          • kooreczka Re: Dorabianie 08.03.24, 07:45
                            Robiąc dekoracje na sprzedaż robisz nie wiążą je jak potrafisz, ale co klient sobie życzy- w tym uzgadnianie projektu jeśli pocAtkowy okaże się nierealny do wykonania.
                          • przymrozki Re: Dorabianie 08.03.24, 08:20
                            hanuszka189 napisała:

                            . Po drugie - florystką nie jes
                            > tem a sama zrobiłam sobie ślubną wiązankę, a moja macierz, również nie florystk
                            > a, resztę dekoracji kwiatowych i zapewniam, że nie trzeba do tego papierka tylk
                            > o świeżych kwiatów z dobrej hurtowni.

                            Florystyka to jest rzecz, której się można nauczyć, nie czarna magia i pewnie można być dobrym florystą nie mając szkół (bo uczyć się można także nieformalnie np. pracując w kwiaciarni z bardziej doświadczonymi osobami chętnymi do dzielenia się wiedzą).

                            Ale na pewno nie jest prawdą, że do prowadzenia kwiaciarni wystarczy lokal, samochód dostawczy i adres hurtowni.

                            Żeby stworzyć wiazankę z żywych roślin ciętych, która zaspokoi potrzeby klienta, trzeba po pierwsze, znać się na roslinach ciętych na tyle, żeby wiedzieć jak będzie wyglądała mieszanka konkretnych gatunków po upływie czasu, który ona ma móc przetrwać zachowując walory ozdobne (co z tego że bukiet jest ładny w chwili wykonania skoro następnego dnia pół kwiatów uschnie, bo potrzebuje więcej wody niż reszta, a pół nabawi plam, bo owinieto je w jakieś toksyczne dla nich habazie). Po drugie, trzeba mieć konkretną wiedzę o przechowywaniu kwiatów. Róże w prywatnym wazonie można sobie reanimować aspiryną, ale jak człowiek ładuje mnóstwo pieniędzy w cięte kwiaty, a jego dochód zależy od tego, czy uda mu się je sprzedać, zanim zmarnieją, to już nagle okazuje się, że mnóstwo rzeczy trzeba wiedzieć i mnóstwo rzeczy trzeba mieć (chlodnie, zacienione pomieszczenia, waty i gąbki florystyczne, chemikalia różnego sortu).

                            W życiu nie prowadziłam kwiaciarni, ale że pochodzę z rodziny badylarzy, wiem skądinąd, jaki udział w cenie kwiatów w hurtowni ma koszt utrzymania ich w urodzie i świeżości od chwili ścięcia do chwili wystawienia w hurtowni/na targach.
                            • kocynder Re: Dorabianie 16.03.24, 06:28
                              100/100
                              "Florystyka to jest rzecz, której się można nauczyć, nie czarna magia i pewnie można być dobrym florystą nie mając szkół (bo uczyć się można także nieformalnie np. pracując w kwiaciarni z bardziej doświadczonymi osobami chętnymi do dzielenia się wiedzą"
                              Konia zrzędę, stado owiec i owczarka polskiego nizinnego do ich pilnowania komuś, kto w tej kwiaciarni widział osoby doświadczone w "kwiaciarstwie" i chętne do dzielenia się wiedzą i doświadczeniem. Mogę wręcz dorzucić halę! W sensie nie że sportową, a tą taką górską, do wypasu tychże owiec. I to bez specjalnego ryzyka chyba... ;)
                          • kocynder Re: Dorabianie 16.03.24, 06:22
                            "nigdzie nie było napisane że Florian i Tomek nie mieli smykałki do kwiatów"

                            Nigdy i nigdzie nie było napisane, że Gaba nie ma smykałki do języków, więc możemy sobie założyć, że dorabiała tłumaczeniami z arabskiego, mandaryńskiego i suahili a korepetycji udzielała z węgierskiego i greckiego? No bo przecież autorka nigdzie nie napisała, że Gaba nie zna perfect powyższych języków, to czemu nie?
                            • hanuszka189 Re: Dorabianie 12.04.24, 11:28
                              kocynder napisała:

                              > "nigdzie nie było napisane że Florian i Tomek nie mieli smykałki do kwiatów"
                              >
                              > Nigdy i nigdzie nie było napisane, że Gaba nie ma smykałki do języków, więc moż
                              > emy sobie założyć, że dorabiała tłumaczeniami z arabskiego, mandaryńskiego i su
                              > ahili a korepetycji udzielała z węgierskiego i greckiego? No bo przecież autork
                              > a nigdzie nie napisała, że Gaba nie zna perfect powyższych języków, to czemu ni
                              > e?

                              O bogowie, wróciłam do tego wątku i widzę, że na szczęście ominęłam kawałek sporych frustracji - po co się tak spinać? Gaba nie posiadała turbo szkoły językowej, natomiast F i T założyli kwiaciarnię, o której jak byk jest napisane, że prosperowała i rozwijała się przez dobrych parę lat. Skoro to jasny fakt książkowy, to można ZAŁOŻYĆ, że jednak Tomek i Florian tę smykałkę mieli. Można nawet dopowiedzieć, że jakoś musieli ją nabyć, co w miejskim środowisku Poznania dało się zrobić - np. dorabiając sobie wcześniej w hurtowni kwiatów albo robiąc praktyki studenckie w Wielkopolskim Centrum Uprawy Roślin (czy jak się ta instytucja nazywała).

                              A że nieszczęsna kwiaciarnia prosperowała, to potwierdza opis z Tygrysa i Róży czyli rok '99 - zajmowała już parter willi, miała duży szyld, furgonetkę, zaś Dmuchawiec pyta, czy to prawda, że otworzono też filię na Wildzie.

                              Naprawdę w Jeżycjadzie można się czepiać przebiegu większości karier, ale akurat tutaj pomysł jest całkiem sympatyczny i nie widzę potrzeby jego psucia. I powtarzam - też nie wierzę, że Pulpa i Florian kupili za to swój ogromny folwark, ale wersja pierwsza mówi o nabyciu jedynie domku z kawałkiem ziemi daleko od Poznania (szczerze mówiąc, do tej pory nie jest to blisko. Komfortowa strefa dojazdu kończy się na Swarzędzu, a Flobrowo jest jakieś kilkanaście kilometrów dalej.)
                      • ciotka-scholastyka Re: Dorabianie 07.03.24, 09:48
                        hanuszka189 napisała:

                        > tt-tka napisała:
                        >
                        > > odszukalam stary watek "A dlaczego wlasciwie Kowalikowie", pisze Ciotka S
                        > cholas
                        > > tyka, poznanianka - "Noskowskiego lezy na tylach wszystkiego. Owszem obok
                        > jest
                        > > Opera i te dwa koscioly, ale jaki z tego moze byc zysk ? Poza tym jest to
                        > ulicz
                        > > ka z jednej strony ograniczona torami kolejowymi, z drugiej parkiem; nawe
                        > t skra
                        > > cac sobie tamtedy groge to nie bardzo, bo trzeba wspiac sie na spora gork
                        > e"
                        > > juz widze te tlumy klientow...
                        > >
                        >
                        > Owszem, wszystko można przedstawić tak, że się nie da.

                        O przepraszam bardzo!
      • hanuszka189 Re: Dorabianie 14.03.24, 10:09
        tt-tka napisała:

        > Pal szesc mlodocianych, ja tu o dorabianiu przez doroslych chce
        >
        > dlaczego pan Schoppe senior, nauczyciel bylo nie bylo, dorabia jako sprzedawca
        > ze sprzetem elektronicznym zamiast, przykladowo, korepetycjami ?

        Jakoś dorabia (chociaż ma uraz do młodych dziewczyn, to się przewija przez całą książkę, ciekawe dlaczego - czyżby pani Schoppe zastawiła kiedyś pułapkę biologiczną?):

        "Hanka, w ich klasie gwiazda sportu, miała problemy z fizyką. Wolfi nie wiedział, jak jej odmówić, kiedy go
        poprosiła o załatwienie korepetycji u ojca. Co miał powiedzieć? Żeby się od tego człowieka
        trzymała jak najdalej? Zadzwoniła - i już sama wiedziała. Ojciec potraktował ją podejrzliwie i
        niemiło, a na zakończenie poradził, żeby dała Wolfgangowi spokój przed maturą."
        • mircja Re: Dorabianie 14.03.24, 20:15
          hanuszka189 napisała:


          > Jakoś dorabia (chociaż ma uraz do młodych dziewczyn, to się przewija przez całą
          > książkę, ciekawe dlaczego - czyżby pani Schoppe zastawiła kiedyś pułapkę biolo
          > giczną?):
          >
          > "Hanka, w ich klasie gwiazda sportu, miała problemy z fizyką. Wolfi nie wiedzia
          > ł, jak jej odmówić, kiedy go
          > poprosiła o załatwienie korepetycji u ojca. Co miał powiedzieć? Żeby się od teg
          > o człowieka
          > trzymała jak najdalej? Zadzwoniła - i już sama wiedziała. Ojciec potraktował ją
          > podejrzliwie i
          > niemiło, a na zakończenie poradził, żeby dała Wolfgangowi spokój przed maturą."
          Wątpię, żeby dużo był w stanie zarobić z takim podejściem do uczniów. Tak jak przypuszczałam, bardzo skutecznie ich odstrasza. Ciekawe, ilu się znalazło chętnych uznanych przez niego za "godnych" udzielania im korepetycji. No chyba, że po prostu jest seksistą i uważa, że z chłopakami warto rozmawiać o fizyce, a z dziewczynami to tylko strata czasu, a i kłopoty jakieś mogą z tego wyniknąć.
          Natomiast gdyby tą "pułapką biologiczną" miał być Fryderyk, który jest jego najważniejszą dumą i oczkiem w głowie, to myślę, że by zdołał z czasem wybaczyć żonie.
          • hanuszka189 Re: Dorabianie 14.03.24, 20:23
            mircja napisała:


            > Wątpię, żeby dużo był w stanie zarobić z takim podejściem do uczniów. Tak jak p
            > rzypuszczałam, bardzo skutecznie ich odstrasza. Ciekawe, ilu się znalazło chętn
            > ych uznanych przez niego za "godnych" udzielania im korepetycji. No chyba, że p
            > o prostu jest seksistą i uważa, że z chłopakami warto rozmawiać o fizyce, a z d
            > ziewczynami to tylko strata czasu, a i kłopoty jakieś mogą z tego wyniknąć.
            > Natomiast gdyby tą "pułapką biologiczną" miał być Fryderyk, który jest jego naj
            > ważniejszą dumą i oczkiem w głowie, to myślę, że by zdołał z czasem wybaczyć żo
            > nie.

            Właściwie ja bym też nie poszła na korepetycje do moich nauczycieli fizyki nawet z musu. Co do Fryderyka - racja, to Wolfi był czarną owcą rodziny. Odświeżam sobie właśnie "Żabę" i rodzina Schoppe jest bardzo specyficzna - ponurość, niezgoda, depresyjna mama, która nie pracuje, odautorsko dodane, że rodzice spierają się o wszystko. Dorabiają natomiast wszystkie dzieci, nawet 15-letnia Żaba. Wolfi jest chyba jedynym prawdziwie przedsiębiorczym nastolatkiem w Neojeżycjadzie.
            • mircja Re: Dorabianie 14.03.24, 20:56
              hanuszka189 napisała:


              > Właściwie ja bym też nie poszła na korepetycje do moich nauczycieli fizyki nawe
              > t z musu.
              A gdzieś było napisane, że ci chętni to byli jego uczniowie? Bo może jednak to nie on był ich nauczycielem fizyki?
              Nawiasem mówiąc, nie wiem, jak to wygląda w szkołach średnich, ale ja uznaję, że nie powinnam odpłatnie uczyć studentów, z którymi mam zajęcia (tak faktycznie to nawet udzielając płatnych korepetycji studentom z uczelni, która mnie zatrudnia, nie czułabym się w porządku).
          • mircja Re: Dorabianie 14.03.24, 20:43
            mircja napisała:

            Zadzwoniła - i już sama wiedziała. Ojciec potrakto
            > wał ją
            > > podejrzliwie i
            > > niemiło, a na zakończenie poradził, żeby dała Wolfgangowi spokój przed ma
            > turą."
            Tak sobie jeszcze pomyślałam - może to jest wyjaśnienie tego, dlaczego Fryderyk zaczął nagle udawać przed rodzicami, że Róża jest dla niego tylko zwykłą koleżanką? Jeśli jego ojciec zaczął przejawiać skłonność do tego rodzaju akcji, to Fryderyk mógł nie chcieć narażać swojej dziewczyny na tego rodzaju afronty.
            • ciotka-scholastyka Re: Dorabianie 15.03.24, 08:41
              mircja napisała:


              > Tak sobie jeszcze pomyślałam - może to jest wyjaśnienie tego, dlaczego Fryderyk
              > zaczął nagle udawać przed rodzicami, że Róża jest dla niego tylko zwykłą koleż
              > anką? Jeśli jego ojciec zaczął przejawiać skłonność do tego rodzaju akcji, to F
              > ryderyk mógł nie chcieć narażać swojej dziewczyny na tego rodzaju afronty.

              I to by bardzo ładnie wyjaśniało sprawę, tylko szkoda, że nie padło to jedno zdanie, nawet niekoniecznie z perspektywy Fryca, ale choćby Wolfiego, kiedy wspomina tę sprawę z Hanką. "... i poradził Hance, żeby dała spokój Wolfiemu. Co za obciach. Wolfi nie dziwił się, że Fryderyk, chcąc oszczędzić Róży przykrości ze strony ojca, przedstawiał ją jako swoją 'tylko koleżankę'."
              • hanuszka189 Re: Dorabianie 15.03.24, 09:37
                ciotka-scholastyka napisała:


                > I to by bardzo ładnie wyjaśniało sprawę, tylko szkoda, że nie padło to jedno zd
                > anie, nawet niekoniecznie z perspektywy Fryca, ale choćby Wolfiego, kiedy wspom
                > ina tę sprawę z Hanką. "... i poradził Hance, żeby dała spokój Wolfiemu. Co za
                > obciach. Wolfi nie dziwił się, że Fryderyk, chcąc oszczędzić Róży przykrości ze
                > strony ojca, przedstawiał ją jako swoją 'tylko koleżankę'."

                "A faktycznie, pomyślała. Godne uwagi. Starszy brat nigdy nie przyprowadził Róży do domu.
                Zresztą, nikogo nigdy nie przyprowadzał. Może się krępował ciasnego mieszkania i
                wspólnego pokoju z bałaganiarzem. A może w ogóle wstydził się własnej rodziny?"

                "-Ha! Ojca to załamie.
                - A co mama powie!
                - Zgroza. No, ja tego nie chcę oglądać. Mogę zrozumieć, czemu Frycek był taki tajemniczy.
                Rodziców mamy trudnych - rozważał Wolfi. - Nie wiem, czy ja bym tu przyprowadził swoją
                dziewczynę.
                - To ty masz dziewczynę?! - Żaba przeżywała kolejny szok.
                - Nie mam - zbył ją brat. - Mówię teoretycznie.
                - Ach, teoretycznie.
                - Mnie w ogóle dziwi - wyznał Wolfi, drapiąc się po kolanie i z nagła ziewając - że ten
                android miał jakieś życie emocjonalne. To jest pracoholik. On układa wszystko według planu,
                a potem sobie jeszcze doładowuje roboty."

                Połowa "Żaby" jest naprawdę dobrze napisana, szkoda, że całość opiera się na niezbyt przekonującym pomyśle ucieczki i zamilknięcia Fryderyka z pobudek wysokich, nie niskich. Problem w tym, że obraz rodziny Schoppe nie współgra absolutnie z tym z "Imienin", gdzie ojciec sam przyzwala na wagary Fryderyka z dziewczyną. Jan Schoppe z "Żaby" w życiu by tego nie zrobił.
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dorabianie 15.03.24, 10:02
                  hanuszka189 napisała:
                  > "A faktycznie, pomyślała. Godne uwagi. Starszy brat nigdy nie przyprowadził Róż
                  > y do domu.
                  > Zresztą, nikogo nigdy nie przyprowadzał. Może się krępował ciasnego mieszkania
                  > i
                  > wspólnego pokoju z bałaganiarzem. A może w ogóle wstydził się własnej rodziny?"
                  >
                  > "-Ha! Ojca to załamie.
                  > - A co mama powie!
                  > - Zgroza. No, ja tego nie chcę oglądać. Mogę zrozumieć, czemu Frycek był taki t
                  > ajemniczy.
                  > Rodziców mamy trudnych - rozważał Wolfi. - Nie wiem, czy ja bym tu przyprowadzi
                  > ł swoją
                  > dziewczynę.
                  > - To ty masz dziewczynę?! - Żaba przeżywała kolejny szok.
                  > - Nie mam - zbył ją brat. - Mówię teoretycznie.
                  > - Ach, teoretycznie.
                  > - Mnie w ogóle dziwi - wyznał Wolfi, drapiąc się po kolanie i z nagła ziewając
                  > - że ten
                  > android miał jakieś życie emocjonalne. To jest pracoholik. On układa wszystko w
                  > edług planu,
                  > a potem sobie jeszcze doładowuje roboty."
                  >
                  > Połowa "Żaby" jest naprawdę dobrze napisana, szkoda, że całość opiera się na ni
                  > ezbyt przekonującym pomyśle ucieczki i zamilknięcia Fryderyka z pobudek wysokic
                  > h, nie niskich. Problem w tym, że obraz rodziny Schoppe nie współgra absolutnie
                  > z tym z "Imienin", gdzie ojciec sam przyzwala na wagary Fryderyka z dziewczyną
                  > . Jan Schoppe z "Żaby" w życiu by tego nie zrobił.

                  Psuje fabułę również to, że wszyscy wokoło, łącznie z rodziną Schoppe(!) traktują stypendialny wyjazd Fryca jako ucieczkę przed odpowiedzialnością (co z tego, że był zaplanowany na długo zanim doszło do ciąży) i zachowują się trochę jakby on miał stamtąd już nie wrócić. Jakby był wybór, że albo wyjazd albo ślub i dziecko, bez opcji, że wróci z wyjazdu i wtedy się weźmie za rodzicielstwo. To chore
                  • ako17 Re: Dorabianie 15.03.24, 10:40
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                    > Psuje fabułę również to, że wszyscy wokoło, łącznie z rodziną Schoppe(!) traktu
                    > ją stypendialny wyjazd Fryca jako ucieczkę przed odpowiedzialnością (co z tego,
                    > że był zaplanowany na długo zanim doszło do ciąży) i zachowują się trochę jakb
                    > y on miał stamtąd już nie wrócić. Jakby był wybór, że albo wyjazd albo ślub i d
                    > ziecko, bez opcji, że wróci z wyjazdu i wtedy się weźmie za rodzicielstwo. To c
                    > hore
                    >
                    z ust mi to Waćpanna wyjęłaś.
                  • hanuszka189 Re: Dorabianie 15.03.24, 11:04
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                    >
                    > Psuje fabułę również to, że wszyscy wokoło, łącznie z rodziną Schoppe(!) traktu
                    > ją stypendialny wyjazd Fryca jako ucieczkę przed odpowiedzialnością (co z tego,
                    > że był zaplanowany na długo zanim doszło do ciąży) i zachowują się trochę jakb
                    > y on miał stamtąd już nie wrócić. Jakby był wybór, że albo wyjazd albo ślub i d
                    > ziecko, bez opcji, że wróci z wyjazdu i wtedy się weźmie za rodzicielstwo. To chore
                    >
                    Książkowe fakty są takie, że Fryc wyjechał nie powiadomiwszy rodziny o potomstwie; najwyraźniej zamierzał o tym milczeć aż do rozwiązania lub dłużej (Żaba dowiaduje się przypadkiem miesiąc przed terminem); gdy Żaba wysyła maila, ten urywa całkowicie kontakt, wyłącza komórkę, nie odpowiada na żadne maile. Z tego co wiemy nawet po kilkumiesięcznym ochłonięciu nie wysłał Róży żadnej epistoły w stylu: "pracuję, odkładam, wrócę, będzie dobrze, szykuj pierogi z grzybami". Nie pyta o zdrowie Róży i dziecka, płeć, imię, nic. Podejrzenia, że nie weźmie się za rodzicielstwo są w tym wypadku jak najbardziej uzasadnione. Raczej późniejszy zwrot akcji jest szyty grubymi nićmi. Trzeba było nie przedstawiać Fryca jako androida który się wyłączył na pół roku, jeśli okazuje się później uczciwym człowiekiem...
                    • bupu Re: Dorabianie 15.03.24, 14:04
                      hanuszka189 napisała:

                      > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                      >
                      >
                      > >
                      > > Psuje fabułę również to, że wszyscy wokoło, łącznie z rodziną Schoppe(!)
                      > traktu
                      > > ją stypendialny wyjazd Fryca jako ucieczkę przed odpowiedzialnością (co z
                      > tego,
                      > > że był zaplanowany na długo zanim doszło do ciąży) i zachowują się troch
                      > ę jakb
                      > > y on miał stamtąd już nie wrócić. Jakby był wybór, że albo wyjazd albo śl
                      > ub i d
                      > > ziecko, bez opcji, że wróci z wyjazdu i wtedy się weźmie za rodzicielstwo
                      > . To chore
                      > >
                      > Książkowe fakty są takie, że Fryc wyjechał nie powiadomiwszy rodziny o potomstw
                      > ie; najwyraźniej zamierzał o tym milczeć aż do rozwiązania lub dłużej (Żaba dow
                      > iaduje się przypadkiem miesiąc przed terminem); gdy Żaba wysyła maila, ten uryw
                      > a całkowicie kontakt, wyłącza komórkę, nie odpowiada na żadne maile. Z tego co
                      > wiemy nawet po kilkumiesięcznym ochłonięciu nie wysłał Róży żadnej epistoły w s
                      > tylu: "pracuję, odkładam, wrócę, będzie dobrze, szykuj pierogi z grzybami".

                      Wypocił zasadniczego maila. Tak stoi w Żabie.
                      • sowca Re: Dorabianie 15.03.24, 16:33
                        Jednak nie dostał odpowiedzi, nie zadzwonił, nie dopytywał. Moim zdaniem podejrzenia, że ma Różę w nosie, były bardziej niż uzasadnione.
                        • bupu Re: Dorabianie 15.03.24, 18:05
                          sowca napisała:

                          > Jednak nie dostał odpowiedzi, nie zadzwonił, nie dopytywał. Moim zdaniem podejr
                          > zenia, że ma Różę w nosie, były bardziej niż uzasadnione.
                          >

                          Wypocił długiego i zasadniczego maila do Róży, napisał do Żaby na jej urodziny. Żeby było śmieszniej w tekście nie ma żadnego uzasadnienia dlaczego Żaba tego maila nie dostała, natomiast Róża nigdzie się nie przyznaje wprost do tego, żeby maila od Fryca nie dostała.
                          • hanuszka189 Re: Dorabianie 15.03.24, 19:33
                            bupu napisała:

                            > Wypocił długiego i zasadniczego maila do Róży, napisał do Żaby na jej urodziny.
                            > Żeby było śmieszniej w tekście nie ma żadnego uzasadnienia dlaczego Żaba tego
                            > maila nie dostała, natomiast Róża nigdzie się nie przyznaje wprost do tego, żeb
                            > y maila od Fryca nie dostała.
                            >
                            Zostawiając kwestię teleskopowych pułapek i różanego rozumu, jeśli Fryc wypocił jednego maila i nie dostał odpowiedzi, powinien:
                            - napisać drugiego maila
                            - zadzwonić na nr domowy swej dziewczyny
                            - ewentualnie znaleźć uniwersytecki mail jej matki i się z nią skontaktować.

                            Ponieważ owa dziewczyna mogła w tym czasie: zrobić coś głupiego z desperacji, stracić ciążę, leżeć w szpitalu, mieć kłopoty z konserwatywną rodziną, itp, itd. Tymczasem Fryc zjawia się w terminie porodu na białym koniu, z wyprawką i torbą szpitalną, zakładając, że wszystko jest cacy.
                            "Jak nie odpowiedziałaś, to postanowiłem przekonać cię czynem, nie słowem. Żebyś wiedziała, jak ja tam pracowałem! Sypiałem po dwie godziny na dobę, a Żaba jeszcze mnie budziła o piątej rano! No to wyłączyłem telefon. W dzień instytut, w nocy robota na czarno. Byłem kelnerem w nocnej restauracji na jachcie. A jeszcze podłapałem fuchę na stacji benzynowej. Nie macie pojęcia, jak ja teraz umiem brać napiwki! Sam sobie nie wierzę. Szkoda, że to mi się już nie przyda, dostałem wiadomość, że czeka na mnie etat tu, na uczelni. Ze stypendium dużo zaoszczędziłem, składałem forsę jak głupi, i wiesz co, Różo? - my chyba sobie kupimy kawalerkę, bo ja się przekonałem do kredytów mieszkaniowych. Tam wszyscy biorą i żyją, to jest bardzo sensowny system."

                            To mówi wieloletni chłopak po pięciomiesięcznym milczeniu, po czym... "połknął potężny kawał ciasta, zaczął opowiadać o ośrodku kosmicznym w Houston i dzieciaki słuchały z rozdziawionymi gębusiami"

                            Według Fryca wszystko jest super i cała rodzina przyklaskuje mu z rozrzewnieniem. Tymczasem on nawet ani półsłówkiem nie przygotował na wieści własnych rodziców!

                            Więc albo Fryc ma Aspergera i nie rozumie uczuć/schował głowę w piasek/nie chciał dziecka, ale ostatecznie wrócił, albo jest tym pilnym ojcem, który wszystko w Stanach robił dla Różyczki i potomstwa o którym nie wiedział nawet, czy jeszcze jest noszone. Te dwie opcje się wzajemnie wykluczają.
                            • mircja Re: Dorabianie 15.03.24, 20:30
                              hanuszka189 napisała:


                              > Więc albo Fryc ma Aspergera i nie rozumie uczuć/schował głowę w piasek/nie chci
                              > ał dziecka, ale ostatecznie wrócił, albo jest tym pilnym ojcem, który wszystko
                              > w Stanach robił dla Różyczki i potomstwa o którym nie wiedział nawet, czy jeszc
                              > ze jest noszone. Te dwie opcje się wzajemnie wykluczają.

                              Może jednak wersja z Aspergerem (albo czymś w tym rodzaju) by się dała jakoś obronić? Zrozumiał dosłownie, że Róża i jej rodzina nie chcą go widzieć na oczy, chyba że przybędzie, żeby stworzyć rodzinę wraz z Różą i dzieckiem. Ostatecznie przyjechał jeszcze przed porodem, więc nie narażał Róży na bycie samotną matką, a wcześniej postarał się zapewnić środki finansowe w najbardziej według niego rozsądny sposób. Aborcję mógł wykluczyć na zasadzie - Róża powiedziała, że jest przeciwna, więc znowu potraktował to dosłownie. Oprócz tego Róża mogła mówić, że cieszy się z przyszłych narodzin, jej rodzina zapewniała, że ją będzie wspierać - czyli dlaczego by się miał o nią jakoś szczególnie niepokoić, skoro oni wszyscy tak mówili?
                              • hanuszka189 Re: Dorabianie 15.03.24, 21:50
                                mircja napisała:

                                > Może jednak wersja z Aspergerem (albo czymś w tym rodzaju) by się dała jakoś ob
                                > ronić? Zrozumiał dosłownie, że Róża i jej rodzina nie chcą go widzieć na oczy,
                                > chyba że przybędzie, żeby stworzyć rodzinę wraz z Różą i dzieckiem. Ostatecznie
                                > przyjechał jeszcze przed porodem, więc nie narażał Róży na bycie samotną matką
                                > , a wcześniej postarał się zapewnić środki finansowe w najbardziej według niego
                                > rozsądny sposób. Aborcję mógł wykluczyć na zasadzie - Róża powiedziała, że jes
                                > t przeciwna, więc znowu potraktował to dosłownie. Oprócz tego Róża mogła mówić,
                                > że cieszy się z przyszłych narodzin, jej rodzina zapewniała, że ją będzie wspi
                                > erać - czyli dlaczego by się miał o nią jakoś szczególnie niepokoić, skoro oni
                                > wszyscy tak mówili?

                                Jakoś się da obronić, przy zrobieniu z Fryderyka kogoś w rodzaju Sheldona Coopera z "The Big Bang Theory". Niemniej on nie powiadamia też własnych rodziców (ani rodzeństwa), ponieważ zjawienie się w domu z niemowlęciem w nosidle byłoby mniejszym szokiem niż mail z informacją o ciąży? Ewentualnie zamierzał nadal ukrywać dziecko tak samo jak wcześniej znajomość z Różą (to ciekawa wizja - Róża byłaby w stanie się na to zgodzić...). Być może jednak kelnerowanie "w nocnej restauracji na jachcie" okazało się zbyt silnym przeżyciem i Frycek wyplątał się z uroku klientów, dolarów i białego proszku dopiero po tych kilku miesiącach!
                            • ako17 Re: Dorabianie 15.03.24, 22:05
                              hanuszka189 napisała:


                              > To mówi wieloletni chłopak po pięciomiesięcznym milczeniu, po czym... "połknął
                              > potężny kawał ciasta, zaczął opowiadać o ośrodku kosmicznym w Houston i dziecia
                              > ki słuchały z rozdziawionymi gębusiami"
                              >
                              > Według Fryca wszystko jest super i cała rodzina przyklaskuje mu z rozrzewnienie
                              > m. Tymczasem on nawet ani półsłówkiem nie przygotował na wieści własnych rodzic
                              > ów!
                              >
                              > Więc albo Fryc ma Aspergera i nie rozumie uczuć/schował głowę w piasek/nie chci
                              > ał dziecka, ale ostatecznie wrócił, albo jest tym pilnym ojcem, który wszystko
                              > w Stanach robił dla Różyczki i potomstwa o którym nie wiedział nawet, czy jeszc
                              > ze jest noszone. Te dwie opcje się wzajemnie wykluczają.

                              właśnie my, tu na tym forum, też nic z tego nie rozumiemy.
                              Wstrząs Fryderyka na 3 dni przed wyjazdem stypendium był zrozumiały. Jego wyjazd na stypendium (z definicji na czas określony, w sumie niedługi, może z opcją przedłużenia) - też.
                              Brak kontaktu z Różą i rodziną przez cały czas trwania stypendium - nawet nie umiem tego wyjaśnić. Autorka wytłumaczyła to zmianą adresu e-mail. Będę uprzejma i nie spróbuję tego skomentować.
                              Typ wraca przed porodem, cały rozhahany, Róża go wybacza (nie wiem, jak to inaczej ująć) i potem się gdzieś tam bujają między Poznaniem a Oxfordem.
                              Ostatecznie osiadają w OX i po kilkunastu latach Frydrych się ewakuuje do USA. A Róża wraca do Poznania.
                              Niech ktoś to uściśli, proszę, w międzyczasie, bo ja nie odnajduję w ich dziejach żadnej logiki.
                              Na sam finał przychodzi do pp. Młodych: Doroty i Józefa bukiet z obietnicą spotkania. Co poprawia humor Róży.
                              Eeee... tej kuwety nie ogarniam.
                              • hanuszka189 Re: Dorabianie 15.03.24, 23:00
                                ako17 napisała:

                                >
                                > właśnie my, tu na tym forum, też nic z tego nie rozumiemy.
                                > Wstrząs Fryderyka na 3 dni przed wyjazdem stypendium był zrozumiały. Jego wyjaz
                                > d na stypendium (z definicji na czas określony, w sumie niedługi, może z opcją
                                > przedłużenia) - też.
                                > Brak kontaktu z Różą i rodziną przez cały czas trwania stypendium - nawet nie u
                                > miem tego wyjaśnić. Autorka wytłumaczyła to zmianą adresu e-mail. Będę uprzejma
                                > i nie spróbuję tego skomentować.
                                > Typ wraca przed porodem, cały rozhahany, Róża go wybacza (nie wiem, jak to ina
                                > czej ująć) i potem się gdzieś tam bujają między Poznaniem a Oxfordem.
                                > Ostatecznie osiadają w OX i po kilkunastu latach Frydrych się ewakuuje do USA.
                                > A Róża wraca do Poznania.
                                > Niech ktoś to uściśli, proszę, w międzyczasie, bo ja nie odnajduję w ich
                                > dziejach żadnej logiki.
                                > Na sam finał przychodzi do pp. Młodych: Doroty i Józefa bukiet z obietnicą spot
                                > kania. Co poprawia humor Róży.
                                > Eeee... tej kuwety nie ogarniam.

                                Jest jeszcze jedna opcja - Fryc co jakiś czas "zapada się w sobie". Stres związany z nowiną, z podejściem Róży, z pułapką biologiczną itp. Zapadł się i przestał kontaktować ze światem. Tyle, że on nie wraca skruszony, właściwie nie przeprasza - szybko i sprawnie ustawia wszystkich w pozycji "wszystko super, tak miało być" - zupełnie jak alkoholik, który poszedł w długie tango, ale teraz już będzie dobrze, rozumiecie, wszystko pod kontrolą w stronę świetlanej przyszłości. Róża w tym uczestniczy nie pierwszy raz - to ona tworzyła fasadę szczęśliwej relacji z Frycem przed własną rodziną, podczas gdy była zupełnie zależna od jego decyzji, wyznaczonego czasu i nastroju. I Róża robi to dalej jako matka i żona, mówiąc po kilku latach do Laury, gdy ta rozstała się z Wolfim - "Miałabyś zerwać z mężczyzną z rodu Schoppe? Oni są wspaniali!". Dziwny epizod z "Ciotki Zgryzotki" jest tylko kontynuacją tej mentalnej huśtawki Fryderyka, tym razem odkrytą przed rodziną. Dość smutna perspektywa.



                            • ciotka-scholastyka Re: Dorabianie 18.03.24, 10:06
                              hanuszka189 napisała:

                              > Zostawiając kwestię teleskopowych pułapek i różanego rozumu, jeśli Fryc wypocił
                              > jednego maila i nie dostał odpowiedzi, powinien:
                              > - napisać drugiego maila
                              > - zadzwonić na nr domowy swej dziewczyny
                              > - ewentualnie znaleźć uniwersytecki mail jej matki i się z nią skontaktować.
                              >
                              > Ponieważ owa dziewczyna mogła w tym czasie: zrobić coś głupiego z desperacji, s
                              > tracić ciążę, leżeć w szpitalu, mieć kłopoty z konserwatywną rodziną, itp, itd.
                              > Tymczasem Fryc zjawia się w terminie porodu na białym koniu, z wyprawką i torb
                              > ą szpitalną, zakładając, że wszystko jest cacy.
                              > "Jak nie odpowiedziałaś, to postanowiłem przekonać cię czynem, nie słowem. Żeby
                              > ś wiedziała, jak ja tam pracowałem! Sypiałem po dwie godziny na dobę, a Żaba je
                              > szcze mnie budziła o piątej rano! No to wyłączyłem telefon. (...)
                              >
                              > To mówi wieloletni chłopak po pięciomiesięcznym milczeniu, po czym... "połknął
                              > potężny kawał ciasta, zaczął opowiadać o ośrodku kosmicznym w Houston i dziecia
                              > ki słuchały z rozdziawionymi gębusiami"

                              Lepiej bym tego nie ujęła. Wypocił długiego, zasadniczego maila, i nie uzyskawszy odpowiedzi nie pomyślał, że może z jakichś powodów ten mail nie doszedł (jak się okazało, rzeczywiście nie doszedł), nie próbował się skontaktować w żaden inny sposób, chociażby przez siostrę (!), uciał temat, kiedy Żaba napisała do niego w sprawie ciąży Róży, umilkł, odciął się - i to ma oznaczać, że wszystko jest w porządku????
                  • kocynder Re: Dorabianie 16.03.24, 07:44
                    "z rodziną Schoppe(!) traktują stypendialny wyjazd Fryca jako ucieczkę przed odpowiedzialnością (co z tego, że był zaplanowany na długo zanim doszło do ciąży) i zachowują się trochę jakby on miał stamtąd już nie wrócić. Jakby był wybór, że albo wyjazd albo ślub i dziecko, bez opcji, że wróci z wyjazdu i wtedy się weźmie za rodzicielstwo. To chore"
                    A ja się nie zgodzę. Jeśli miał zamiar po powrocie z Houston brać się za rodzicielstwo - było się po powrocie z Houston brać za seks. A skoro go wcześniej swędziało i nie mógł wytrzymać - to było pomyśleć o antykoncepcji. Tak, wiem, że Róża go sprowokowała itd, ale, na Teutatesa - Fryc nie jest niepełnosprawny intelektualnie, wiedze podstawową posiada. No i, niestety, mówić nieco ordynarnie "jak się chciało pieprzyć, to się ma spieprzone plany". Róża postąpiła jak przedostatnia kretynka* zarówno użytkując teleskopy jak i zaskakując F czarowną wieścią "za pięć dwunasta", ale nadal ON będąc z nią i znając ją x czasu - mógł mieć w kieszeni prezerwatywy. Natomiast jeśli chciał serio zaopiekować się Różą i dzieckiem po powrocie - to się pewne rzeczy USTALA. Czyli rusza gębą i werbalizuje. Ok, Rózia na info, że on nie ma zamiaru rzucać fizyki i lecieć w pieluchy się nadęła i "paszoł won", ale Fryc w żaden sposób nie próbuje z nią nawiązać kontaktu później! Już pal licho maile, mailonosz mógł złamać nogę i nie przynieść maila na adres, F mógł nie chcieć angażować potencjalnej teściowej, ale przecież mógł poprosić kogoś ze swojej rodziny, chociażby Żabę! O kontakt, o odwiedziny... Skoro postanowił, że jednak chce być ojcem dziecka i chce być z Różą - to jakby należało i tak o tym poinformować familię własną. Czyli raczej byłoby normalne, gdyby w kontakcie z mamą (pal już licho czy mailowym czy listownym czy telefonicznym) oznajmił, że "Różyczka jest moją przyszłą żoną i matką mojego dziecka, więc w tej kwestii sprawa jest zamknięta, natomiast ponieważ zachowałem się tak i tak, na co ona tak i tak, prosiłbym, abyś, mamo, podeszła na Roosevelta 5 i...". A tego nie ma. Ot, Fryc po x miesiącach wraca i po prostu wskakuje w akcję jak w ciepłe bamboszki, dokładnie w tym miejscu, w którym był wyjechał. A to tak nie działa.
                    * "przedostatnia" bo jak w tym dowcipie: żona krytykując męża "Jesteś takim ofermą, że gdyby był konkurs na największą ofermę świata to byś zajął drugie miejsce! - A dlaczego drugie? - Bo na pierwsze jesteś za duża oferma!"
          • kocynder Re: Dorabianie 16.03.24, 06:38
            "Natomiast gdyby tą "pułapką biologiczną" miał być Fryderyk, który jest jego najważniejszą dumą i oczkiem w głowie, to myślę, że by zdołał z czasem wybaczyć żonie."

            Obrzydliwe zdanie, Mircjo. Wiem, że to miało zobrazować podejście papy Schoppe, ale i tak pozostaje obrzydliwe. Abstrahując już od mojej oceny "pułapki biologicznej" (nieletnie, proszę dalej nie czytać! Sorry, ale do seksu potrzeba dwojga. I osobnik płci męskiej jest DOKŁADNIE TAK SAMO odpowiedzialny ze swojego penisa jak osobnik płci żeńskiej za swój srom. Jedyna sytuacja, w której MOGĘ (acz niekoniecznie muszę) uznać opcję "pułapki", to gdy obie strony umawiają się, że antykoncepcja leży po stronie X, a X świadomie i z premedytacją tą antykoncepcję zaniedbuje celem zajścia w ciążę/zapłodnienia). Co to ma być? Wybaczył, bo synuś był udany? A gdyby nie był? Gdyby się urodziło dziecko nie wiem, z MPD? Autystyczne? Albo po prostu taki zbuntowany Wolfi? Uh...
            • mircja Re: Dorabianie 16.03.24, 06:48
              Oświadczam, że nie poczuwam się do żadnej winy z powodu tego, że napisałam co myślałam że mógłby myśleć ojciec Fryderyka. Jakiekolwiek próby zawstydzania mnie z tego powodu pozostaną nieskuteczne. Nie obiecuję poprawy.
              • kocynder Re: Dorabianie 16.03.24, 06:52
                Ale, Mircjo, ja WIEM, że to nie ty, tylko, że obrazowałaś myśli papy i zapewne udatnie! Ale nadal obrzydliwie. Znaczy wiem, że takie podejście bywa, ale pozostaje obrzydliwe. Podejście, a nie to że napisałaś!
                • hanuszka189 Re: Dorabianie 16.03.24, 08:11
                  kocynder napisała:

                  > Ale, Mircjo, ja WIEM, że to nie ty, tylko, że obrazowałaś myśli papy i zapewne
                  > udatnie! Ale nadal obrzydliwie. Znaczy wiem, że takie podejście bywa, ale pozos
                  > taje obrzydliwe. Podejście, a nie to że napisałaś!
                  >
                  Prawdopodobnie w zamyśle autorskim ta nieszczęsna pułapka miała wydźwięk ogólny, jako nierozwaga dwójki młodych ludzi których natura skłania do zbyt wczesnego rozmnażania się - ponieważ pani Schoppe również twierdzi, że wychowanie dzieci pozbawiło jej możliwości kariery. No ale brzmi jak brzmi, w każdej interpretacji.
                  • kocynder Re: Dorabianie 16.03.24, 08:27
                    Jednak nie, Hanuszko. To nie OBOJE zachowali się głupio, szczeniacko, nieodpowiedzialnie. To ta zła kobieta z pułapka latała za niewinnym naukowcem. Dlatego obrzydliwe, bo obarczające całkowitą i wyłączną "winą" kobietę, a zdejmujące jakąkolwiek odpowiedzialność z mężczyzny.
                  • kocynder Re: Dorabianie 16.03.24, 08:57
                    Zauważ też, że to nie jest "wpadliście w pułapkę biologiczną". O nie, to tylko zła kobieta ZASTAWIŁA pułapkę!
                    • przymrozki Re: Dorabianie 17.03.24, 13:09
                      kocynder napisała:

                      > Zauważ też, że to nie jest "wpadliście w pułapkę biologiczną". O nie, to tylko
                      > zła kobieta ZASTAWIŁA pułapkę!

                      Ojciec Fryderyka na etapie postimienionowym ewidentnie zakładał, że kobiety to zdradliwe żmije pragnące ściągnąć jego synów na złe drogi za pomocą rodzenia dzieci. Gdyby stary Szop nie miał córki, można by się jeszcze zastanawiać, czy to mizoginia, czy mizantropia, no ale że miał Hildegardę, o której naukową przyszłość się ewidentnie nie bał, w zasadzie sprawa jest jasna.

                      Ale z Fryderykiem rzecz jest bardziej skomplikowana, bo z zeznań Róży naprawdę wynika, że ona go mogła chcieć "złapać na dziecko". Sam Fryc zaś być może zachował się bardzo głupio, jeżeli w ogóle nie zainteresował się kwestią antykoncepcji, ale może nie aż tak głupio, jeżeli Róża dała mu do zrozumienia, że nie musi się martwić.

                      Wiemy też na pewno, że Fryderyk podjął przynajmniej dwie próby porozumienia się z Różą - najpierw przyszedł do niej do domu, skąd przepędził go Ignac, a potem napisał maila, którego Pyza nie odczytała.
                      • kocynder Re: Dorabianie 17.03.24, 13:23
                        1. Ja tu "gardłuję" w kwestii samego określenia" i tego, jak Hanuszka "broni" papcia Szopa. No, nie, to nie jest tak, że "pułapka miała wydźwięk ogólny, jako nierozwaga DWÓJKI młodych ludzi". Nie. To ta zła baba z pułapką latała za niewinnym naukowcem.
                        2. "z zeznań Róży naprawdę wynika, że ona go mogła chcieć "złapać na dziecko"". Jakoś zawsze miałam takie wrażenie. Od pierwszego czytania. Może nie, że celowo go oszukała (czyli nie powiedziała wprost, że się zabezpiecza), ale jednak mogła go wprowadzić w błąd (np na jego pytanie o zabezpieczenie odpowiedzieć ze śmiechem "Nie martw się tym, kochanie, wszystko jest ok" - co mógł odebrać jako "ja się zabezpieczam i możesz bez obaw"). Do tego, nawet jeśli nie celowo zaszła w tą ciążę (a celowości bym jednak całkiem nie wykluczyła) to była nader zadowolona z siebie, że jednak zaciążyła i go "uwiąże". Nota bene świadczy tez o tym jej reakcja na jego wyjazd - no bo ona liczyła, że jak ciąża to tylko ślub, dr5ób i grób, a tu Fryc se jakieś androny o fizyce opowiada!
                        • bupu Re: Dorabianie 17.03.24, 15:55
                          kocynder napisała:


                          > 2. "z zeznań Róży naprawdę wynika, że ona go mogła chcieć "złapać na dziecko"".
                          > Jakoś zawsze miałam takie wrażenie. Od pierwszego czytania. Może nie, że celow
                          > o go oszukała (czyli nie powiedziała wprost, że się zabezpiecza), ale jednak mo
                          > gła go wprowadzić w błąd (np na jego pytanie o zabezpieczenie odpowiedzieć ze ś
                          > miechem "Nie martw się tym, kochanie, wszystko jest ok" - co mógł odebrać jako
                          > "ja się zabezpieczam i możesz bez obaw"). Do tego, nawet jeśli nie celowo zaszł
                          > a w tą ciążę (a celowości bym jednak całkiem nie wykluczyła) to była nader zado
                          > wolona z siebie, że jednak zaciążyła i go "uwiąże". Nota bene świadczy tez o t
                          > ym jej reakcja na jego wyjazd - no bo ona liczyła, że jak ciąża to tylko ślub,
                          > dr5ób i grób, a tu Fryc se jakieś androny o fizyce opowiada!
                          >

                          Otóż własnie, też takie wrażenie miałam. Dokładniej rzecz biorąc miałam wrażenie, że dokonując czynności uwodzicielskich w cieniu teleskopu Pyza nie myślała za bardzo o tym, że seks się może skończyć ciążą, no bo wiadomo, Pyza, cielę o mentalności ameby. Ale jak jej już te dwie krechy na teście wyszły to się nawet ucieszyła, bo w jej pojmowaniu, pojmowaniu mało rozgarniętej panienki z konserwatywnego domu, wychowanej na konserwatywnych lekturach, taka ciąża mogła wyłącznie zaskutkować, jako rzecze Kocynder, ślubem, dróbem i gróbem. Pewna zatem, że ma tego Fryca na widelcu, poczekała do Sylwestra, żeby było romantyczniej, wicie, wkraczamy w nowy rok jako nowa podstawowa komórka społeczna, z dziecięciem w drodze, a marsz Mendelsohna nam gra, tralalalala. W Sylwestra strzeliła njusem, pewna, że Frycu zaraz rzuci się na kolana, a potem pobieży dziada w pierścień całować i o rękę Rurzuni prosić, a tu chała, Fryc zamiast padać, dostał zwyczajnego szału. No to Rurzunia strzeliła focha, precz podlecu, widzieć cię już nie chcę, przeklętyś na wieki. No i tyle.
                        • hanuszka189 Re: Dorabianie 17.03.24, 19:12
                          kocynder napisała:

                          > 1. Ja tu "gardłuję" w kwestii samego określenia" i tego, jak Hanuszka "broni" p
                          > apcia Szopa. No, nie, to nie jest tak, że "pułapka miała wydźwięk ogólny, jako
                          > nierozwaga DWÓJKI młodych ludzi". Nie. To ta zła baba z pułapką latała za niewi
                          > nnym naukowcem.

                          Gdzież ja bronię papcia Szopa. W życiu. Zastanawiałam się tylko, z jaką intencją umieściła tę frazę autorka. Wyszło, co wyszło.
                          • kocynder Re: Dorabianie 17.03.24, 20:31
                            A. To jak nie bronisz to cię rozgrzeszam i odszczekuję. Głośno! Hau, hau, hau! ;)
                            No bo moim zdaniem - właśnie autorka napisała takie coś obrzydliwego. Cała "wina" za poczęcie - to ta zła pułapka, a on niewinna lilija. Fuja! Autorka, znaczy. I teza papy - Szopa.
                            • hanuszka189 Re: Dorabianie 17.03.24, 21:36
                              kocynder napisała:

                              > A. To jak nie bronisz to cię rozgrzeszam i odszczekuję. Głośno! Hau, hau, hau!
                              > ;)
                              > No bo moim zdaniem - właśnie autorka napisała takie coś obrzydliwego. Cała "win
                              > a" za poczęcie - to ta zła pułapka, a on niewinna lilija. Fuja! Autorka, znaczy
                              > . I teza papy - Szopa.

                              Dziękuję, nie trzeba! :) Ale cieszę się, że nie jestem posądzona. Mam wrażenie, że aura depresji i beznadziei otaczająca rodziców-Szopów wynika (także w zamyśle autorskim) z tego, że wychowywanie trójki dzieci na małym metrażu, bez możliwości własnego rozwoju - ich przerosło. Mimo, że dzieci są już samodzielne i mają wdrukowane, że rodziców nie należy niczym martwić ani o nic pytać. W kontraście do Borejków, którzy potrafią wyżywić i wyniańczyć dziesiątkę, a jak trzeba, to całe podwórko. Ale o tym był już gdzieś kiedyś temat.
                              • przymrozki Re: Dorabianie 18.03.24, 17:42
                                hanuszka189 napisała:

                                > Mam wrażenie,
                                > że aura depresji i beznadziei otaczająca rodziców-Szopów wynika (także w zamyś
                                > le autorskim) z tego, że wychowywanie trójki dzieci na małym metrażu, bez możli
                                > wości własnego rozwoju - ich przerosło.

                                Z drugiej strony, jeszcze w Imieninach najwyraźniej nie było w nich żadnych depresyjnych nut, cieszyli się, że Fryc ma dziewczynę i przyprowadza ją na wielkie, głośne rodzinne spędy. A i sam Fryc dziewczynę chętnie przyprowadzał.
                                • bupu Re: Dorabianie 18.03.24, 18:30
                                  przymrozki napisała:


                                  > Z drugiej strony, jeszcze w Imieninach najwyraźniej nie było w nich żadnych dep
                                  > resyjnych nut, cieszyli się, że Fryc ma dziewczynę i przyprowadza ją na wielkie
                                  > , głośne rodzinne spędy. A i sam Fryc dziewczynę chętnie przyprowadzał.

                                  Powiem więcej, Papa Szop o imieninowych wagarach Fryza wiedział i je aprobował!

                                  - Dla ścisłości muszę dodać - ciągnął Fryderyk - że mój ojciec wie o tych wagarach.
                                  - Wie?!
                                  - Tak jest. Powiedziałem mu wszystko, jeszcze wczoraj wieczorem.
                                  - A... on co na to? - zainteresował się fizyk. - Pytam, bo sam mam dzieci, a pewne problemy są,
                                  hm, uniwersalne.
                                  - A ojciec na to, że owszem, bywają niekiedy sprawy ważniejsze niż nauka.


                                  Dopiero w następnych tomach załączyło mu się ponure miamlanie o pulapkach biologicznych.
                                  • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dorabianie 18.03.24, 18:43
                                    bupu napisała:

                                    > przymrozki napisała:
                                    >
                                    >
                                    > > Z drugiej strony, jeszcze w Imieninach najwyraźniej nie było w nich żadny
                                    > ch dep
                                    > > resyjnych nut, cieszyli się, że Fryc ma dziewczynę i przyprowadza ją na w
                                    > ielkie
                                    > > , głośne rodzinne spędy. A i sam Fryc dziewczynę chętnie przyprowadzał.
                                    >
                                    > Powiem więcej, Papa Szop o imieninowych wagarach Fryza wiedział i je aprobował!
                                    >
                                    > - Dla ścisłości muszę dodać - ciągnął Fryderyk - że mój ojciec wie o tych wa
                                    > garach.
                                    > - Wie?!
                                    > - Tak jest. Powiedziałem mu wszystko, jeszcze wczoraj wieczorem.
                                    > - A... on co na to? - zainteresował się fizyk. - Pytam, bo sam mam dzieci, a pe
                                    > wne problemy są,
                                    > hm, uniwersalne.
                                    > - A ojciec na to, że owszem, bywają niekiedy sprawy ważniejsze niż nauka.

                                    >
                                    > Dopiero w następnych tomach załączyło mu się ponure miamlanie o pulapkach biolo
                                    > gicznych.

                                    Ale chwilunia, Fryc tu mówi, że powiedział ojcu o wagarach, natomiast nie sprecyzował czy przy tej okazji wspomniał o wynikającej z rzeczonych wagarów obecności Pyzy na imprezie. Może Stary Szop zgodził się na wagary myśląc, że tylko zwalnia syna ze szkoły na czas rodzinnej uroczystości, a że syn zaprosił na nią dziewczynę nie miał pojęcia? I Pyza była dla Szopów taką samą niespodzianką jak jej ciąża, a Fryc na szybko wymyślił wymówkę wyjaśniającą obecność "koleżanki"?
                                    • przymrozki Re: Dorabianie 18.03.24, 19:15
                                      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                                      > Ale chwilunia, Fryc tu mówi, że powiedział ojcu o wagarach, natomiast nie sprec
                                      > yzował czy przy tej okazji wspomniał o wynikającej z rzeczonych wagarów obecnoś
                                      > ci Pyzy na imprezie. Może Stary Szop zgodził się na wagary myśląc, że tylko zwa
                                      > lnia syna ze szkoły na czas rodzinnej uroczystości,

                                      Ale gdyby Szop zwolnił syna z zajęć z powodu imprezy w Koszutach, to Fryc nie musiałby mu mówić o wagarach. Ani obiecywać, że weźmie na siebie konsekwencje i nadrobi zaległości.
                                      • ako17 Re: Dorabianie 18.03.24, 22:01
                                        przymrozki napisała:


                                        >
                                        > Ale gdyby Szop zwolnił syna z zajęć z powodu imprezy w Koszutach, to Fryc nie m
                                        > usiałby mu mówić o wagarach. Ani obiecywać, że weźmie na siebie konsekwencje i
                                        > nadrobi zaległości.

                                        Tak, tu wg mnie ewidentnie chodziło o uciechę Szopa Seniora z faktu, że Fryc ma powód, by się urwać z lekcji.
                                        Tym powodem była powabna "koleżanka" i Sz. S. to aprobował.
                                        Może bał się trochę, że Fryderyk, jako ten geniusz wyklęty, pozostanie sam na zawsze?
                                        Jednakże licząc na to, że Fryderyk zdoła znaleźć możliwość rozmnożenia swych cudnych genów, jednocześnie obawiał się, iż immanentna organizacja Fryderyka to uniemożliwi?

                                        Dopiero fakt, że to się stało TAK SZYBKO, z jednoczesnym ultimatum: albo jesteśmy rodziną, albo jedziesz na stypendium do Houston sprawiło, że się człek pogubił i, będąc postawionym pod ścianą z wyborem: kariera syna, czy rodzina syna, odruchowo zareagował: kariera?
                                        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dorabianie 18.03.24, 22:06
                                          ako17 napisała:
                                          > (...)
                                          > --
                                          > Jeszcze się doczekamy tego, że słynna
                                          > scena murowania dziury nad piecem w
                                          > KK będzie wspominana przez Gabrielę
                                          > w kontekście "Janusz panoszył się w
                                          > naszym domu".

                                          Te sygnaturki są coraz lepsze!🤣
                                          by pi.asia
                                          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dorabianie 18.03.24, 22:07
                                            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                                            > ako17 napisała:
                                            > > (...)
                                            > > --
                                            > > Jeszcze się doczekamy tego, że słynna
                                            > > scena murowania dziury nad piecem w
                                            > > KK będzie wspominana przez Gabrielę
                                            > > w kontekście "Janusz panoszył się w
                                            > > naszym domu".
                                            >
                                            > Te sygnaturki są coraz lepsze!🤣
                                            > by pi.asia
                                            >

                                            Ojć, w złym miejscu wstawiłam tekst. Tekst sygnaturki ako17 jest autorstwa pi.asi, resztę mówiłam ja (łubu-dubu, łubu-dubu, niech żyje nam Pyziak naszego klubu...)
                                  • minerwamcg Re: Dorabianie 18.03.24, 21:57
                                    I to jest późniejszy Szop-Miauczyński! Metamorfoza niczym z Mili w Milicję.
    • itsjustemichelle1 Re: Dorabianie 05.03.24, 22:26
      A w sumie to znam kilka osób, które sobie dorabiają w tym wieku. Nienowe zjawisko

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka