Dodaj do ulubionych

Święta Gabriela Jeżycka

17.10.24, 14:58
Skąd to uwielbienie bohaterów dla Gabrieli? Wszyscy ją kochają, wszyscy wygłaszają peany na jej cześć. Rodzice, siostry, mąż, Dmuchawiec, Kreska, Aurelia vel Geniusia, Bernard, Hajduk, Robroj, Gizela, Józwa. Studenci Gaby nie mogą się z nią rozstać, obcy człowiek w pociągu ją wychwala przed jej córką, taksówkarze też Gabrysię uwielbiają. Osoby, które jej nie kochają lub mają do niej jakieś zastrzeżenia albo zostają czarnymi charakterami serii ( Pyziak), osobami zgorzkniałymi ( Piotr Ogorzałka) albo muszą to odpokutować (Laura). Dlaczego właśnie ona? Owszem, była dzielną optymistką w Kwiecie kalafiora kiedy w wieku siedemnastu lat musiała zająć się domem podczas gdy jej matka leżała w szpitalu i organizowała grupę ESD. Zachowała też optymizm w Opium w rosole kiedy jej mąż wyjechał za granicę, a ojciec został internowany, ale potem?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Święta Gabriela Jeżycka 17.10.24, 15:25
      Skad, pytasz... imo z altorki. Ona ukochala (blagam, nie pytaj dlaczego i za co), to i inni musza.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Święta Gabriela Jeżycka 17.10.24, 15:49
      To jest bardzo dobre pytanie, za co ona jest tak wielbiona. Dobre i trudne do odpowiedzenia, ale spróbuję.

      Patrząc z punktu widzenia zamysłu autorskiego:
      Swego czasu założyłam wątek z hipotezą, że w jeżywersum (tak jak w niektórych środowiskach w realu) panuje przekonanie, iż cierpienie uszlachetnia. Dużo postaci umartwia się bez potrzeby i są z tego powodu wywyższane (Mila, Gaba, Pyza, Adam, Dorota, Teresa). Autorka ma też tendencję by wbrew realizmowi(!) dokładać problemów finansowych postaciom, które lubi. Można założyć, że z tych samych powodów każe innym otaczać nabożną czcią tych świętych bolejących.

      Z punktu widzenia charakterologicznego:
      Możliwe, że to współczucie nie włącza się ludziom samo z siebie, a Gabryjela z rozmysłem je w nich wzbudza, kreując sobie wizerunek męczennicy. Dzięki temu jest nieźle ustawiona, zapewnia sobie ulgowe traktowanie w wielu sprawach (przykład z brzegu - nikt nie zwróci jej uwagi, że schrzaniła wychowanie dzieci) i ludzie chętniej wyświadczają jej różne przysługi. I ogólnie dają jej dużo uwagi i sympatii. No bo pomyślmy, czy bez takiego dupochronu wszechobecnej litości, ktoś taki jak dorosła Gaba wzbudzałby w ludziach jakieś pozytywne uczucia?
    • minerwamcg Re: Święta Gabriela Jeżycka 17.10.24, 18:50
      No jak to, przecież przygarnia bezdomne psy i koty...
      • mircja Re: Święta Gabriela Jeżycka 17.10.24, 21:18
        minerwamcg napisała:

        > No jak to, przecież przygarnia bezdomne psy i koty...
        >
        Z tego co pamiętam, one nie były określone jako bezdomne. Chyba tam było "zabłąkane", albo jakoś podobnie.
        • minerwamcg Re: Święta Gabriela Jeżycka 17.10.24, 21:27
          Takie czy siakie, nie ma ich na Roosevelta i nie ma śladu po nich, ani w przenośni, ani dosłownie.
    • azalia02 Re: Święta Gabriela Jeżycka 17.10.24, 21:07
      Proces "uświęcania" Gaby zaczyna się dopiero w "Noelce". Elka, poszukując Patrycji, trafia do Borejków, gdzie Mila proponuje jej, żeby poczekała na nieobecną, potem pojawia się Gaba, rozmawiają tylko we dwie, jest sympatycznie więc Elka zwierza się, że tak naprawdę chce złapać kontakt z Baltoną. Gaba podaje jej adres Tomka Kowalika, najlepszego przyjaciela Baltony. Dalej mamy wiadomą akcję Gwiazdora i Aniołka, przy okazji Elka robi awanturę ojcu, że na wigilii nie będzie go w domu. No i jeszcze robi awanturę Terpentuli. A kiedy jako Aniołek trafia z powrotem do Borejków, gdzie pod koniec akcji z prezentami przychodzą również Grzegorz i Gaba, Elka wycofuje się pospiesznie, a Tomkowi wyznaje: przecież ja mu urządziłam w południe awanturę o to, że idzie do jakiejś baby. Gdybym wiedziała, że to chodzi o Gabrysię!
      No właśnie. Jedna rozmowa z Gabą wywarła na Elce takie wrażenie, że ta zmieniła o 180 stopni swoje nastawienie do ojca i "jakiejś baby". Złość, w końcu dosyć zrozumiała, zamienia się w poczucie winy, bo to chodzi o Gabrysię... W wieczór wigilijny cuda się dzieją, prawdziwe cuda.
      • greta_herbst Re: Święta Gabriela Jeżycka 21.10.24, 15:59
        azalia02 napisała:

        > No właśnie. Jedna rozmowa z Gabą wywarła na Elce takie wrażenie, że ta zmieniła
        > o 180 stopni swoje nastawienie do ojca i "jakiejś baby". Złość, w końcu dosyć
        > zrozumiała, zamienia się w poczucie winy, bo to chodzi o Gabrysię... W wieczór
        > wigilijny cuda się dzieją, prawdziwe cuda.

        Czytałam "Noelkę" mniej więcej kiedy wyszła będąc mniej więcej w wieku Elki, i pamiętam że odebrałam to raczej pozytywnie - Gaba faktycznie okazała zrozumienie, nie wydrwiła dziewczyny, nie rzuciła się na nią z pyskiem, że jak ona śmie interesować się chłopakiem, co było doświadczeniem dużo bardziej powszechnym w mojej grupie rówieśniczej, gdzie dorosłe kobiety najczęściej odmalowywały nam kontakty z samcami jako coś pomiędzy dżumą a przestępstwem. Elka nabiła sobie głowę wyobrażeniem jakiejś strasznej harpii która porywa jej ojca, a tymczasem okazało się że mowa o kobiecie zdolnej i chętnej - być może - wnieść w jej życie te elementy, których w nim brakowało.

        To, co mnie w tym fragmencie uwiera, to jego gorycz z tzw perspektywy czasu, ponieważ niestety wiemy, że nic takiego nie zaszło. Przeciwnie, Gaba mimo swoich koszul i miłych zmarszczek okazuje się dokładnie tą harpią, która ukradła Elce ojca, ponieważ Grzegorz kompletnie zapomina o córce i reszcie swojej rodziny, zostając podkuchennym Jaśnie Państwa Kresowstwo-Borreyko po wieczny czas. Nie dostajemy żadnych przykładów na to, żeby Gaba faktycznie cokolwiek dała Elce (tak samo jak Grzegorz nic nie daje swoim pasierbicom zresztą).
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Święta Gabriela Jeżycka 21.10.24, 16:16
          greta_herbst napisała:

          > azalia02 napisała:
          >
          > > No właśnie. Jedna rozmowa z Gabą wywarła na Elce takie wrażenie, że ta zm
          > ieniła
          > > o 180 stopni swoje nastawienie do ojca i "jakiejś baby". Złość, w końcu
          > dosyć
          > > zrozumiała, zamienia się w poczucie winy, bo to chodzi o Gabrysię... W w
          > ieczór
          > > wigilijny cuda się dzieją, prawdziwe cuda.
          >
          > Czytałam "Noelkę" mniej więcej kiedy wyszła będąc mniej więcej w wieku Elki, i
          > pamiętam że odebrałam to raczej pozytywnie - Gaba faktycznie okazała zrozumieni
          > e, nie wydrwiła dziewczyny, nie rzuciła się na nią z pyskiem, że jak ona śmie i
          > nteresować się chłopakiem, co było doświadczeniem dużo bardziej powszechnym w m
          > ojej grupie rówieśniczej, gdzie dorosłe kobiety najczęściej odmalowywały nam ko
          > ntakty z samcami jako coś pomiędzy dżumą a przestępstwem. Elka nabiła sobie gło
          > wę wyobrażeniem jakiejś strasznej harpii która porywa jej ojca, a tymczasem oka
          > zało się że mowa o kobiecie zdolnej i chętnej - być może - wnieść w jej życie t
          > e elementy, których w nim brakowało.
          >
          > To, co mnie w tym fragmencie uwiera, to jego gorycz z tzw perspektywy czasu, po
          > nieważ niestety wiemy, że nic takiego nie zaszło. Przeciwnie, Gaba mimo swoich
          > koszul i miłych zmarszczek okazuje się dokładnie tą harpią, która ukradła Elce
          > ojca, ponieważ Grzegorz kompletnie zapomina o córce i reszcie swojej rodziny, z
          > ostając podkuchennym Jaśnie Państwa Kresowstwo-Borreyko po wieczny czas. Nie do
          > stajemy żadnych przykładów na to, żeby Gaba faktycznie cokolwiek dała Elce (tak
          > samo jak Grzegorz nic nie daje swoim pasierbicom zresztą).


          Nawet gorzej, bo Grzegorz początkowo próbował uczestniczyć w życiu Pyziakówien, ale szybko został od tego odwiedziony, a Gaby nawet w takim kontekście nie widzimy. Była dla Elki miła, póki myślała, że to jakaś obca dziewczyna, po ujawnieniu, że są macochą i pasierbicą ich relacja gwałtownie się rozmyła.
          • greta_herbst Re: Święta Gabriela Jeżycka 21.10.24, 17:01
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


            > Była dla Elki miła, póki myślała, że to jakaś obca dziewczyna, po ujawnieniu, że są macochą i pasierbicą ich relacja gwałtownie się rozmyła.

            Casus "małych rumunek" się przypomina. Gabina dobroczynność jest spod znaku tanich efektów: jeden zamaszysty gest i dziarskim krokiem koszykarki idziemy dalej. I to nawet jest realistyczne, zarówno u osoby która lubi odwalać atencyjne szopki, jak i u zwykłego, nawet i dobrego człowieka, bo też nie da się nagle w całości poświęcić komuś drugiemu, trzeba też ogarniać siebie. Natomiast między jednym a drugim jest miejsca od zagwizdania, i Gaba na tej skali wyraźnie plasuje się bliżej bieguna "jednorazowy pokaz."

            I z autorskiej perspektywy do jakiegoś stopnia to rozumiem, bo jasne, czasem się coś takiego po prostu przegapi, koncentrujesz się na innych aspektach, no zdarza się. Ludzka rzecz. Ale żeby tak tom po tomie, to już serio trzeba być zakochanym we własnej postaci.
            • tt-tka Re: Święta Gabriela Jeżycka 21.10.24, 19:30
              Casus malych Rumunek, wlasnie... ta rozmowa Elki z Gabonem (nie wtedy, gdy Elka przyszla szukac baltony, ta druga, ale tez wigilijna) zasadza sie na tym, ze Elka dwu- lub trzykrotnie pyta, co z nimi dalej, czy maja wrocic na ulice, a na konkretne i powtorzone pytanie Gabon co mowi ? oczywiscie mowi o sobie :P, i tylko o sobie,na pytanie nie odpowiada.
              Jako 18-latka zapewne tez bym nie wiedziala, o czym to swiadczy i jakie prognozy daje na przyszlosc, ale dorosla jestem i juz wiem
    • azalia02 Re: Święta Gabriela Jeżycka 18.10.24, 11:49
      Raczej nie przebrnę przez całą Jeżycjadę, żeby sprawdzić, jak Gabę postrzegają osoby z jej otoczenia i jak to się ma do odautorskich zapewnień o jej niezwykłości, lecz w "Pulpecji", której akcja rozpoczyna się tuż po "Noelce", przy okazji poślubnych akcji Pyzy i Tygryska, Patrycja przypomina sobie, że Pyziaka nie wolno było nawet wspomnieć w obecności Gabrysi. Zdaniem Patrycji, była to troszkę nerwicowa reakcja. Ale bardzo kochała swoją najstarszą siostrę i bardzo ją podziwiała. Potem jeszcze ]Nutria i Pulpa [i]cichcem opuściły zielony pokój, miejsce macierzyńskiej porażki Gabrysi[/i], a w rezultacie obie ją pocieszają, gdy Gaba zaczyna ronić łzy, że Tygrysek kłamie jak ojciec.
      To jest zrozumiałe i dość naturalne. Gaba ciągle przeżywa krach swojego małżeństwa, Patrycja podziw dla najstarszej siostry ma pewnie zakodowany od dzieciństwa i nie zastanawia się, że sytuacja Gaby jest o niebo łatwiejsza niż innych porzuconych kobiet, które nie mieszkają razem z rodziną i w pojedynkę muszą ogarnąć pracę zawodową i macierzyństwo.
      W DP Gaba jest już żoną zakochanego w niej Grzegorza, spodziewającą się dziecka, a w NiN - już jako matka Motyla, ciężko chora, wymaga rzeczywistej troski i opieki. Jej dzielność to raczej bezmyślność i kompletne lekceważenie własnego zdrowia: - Miałaś nie chodzić - przestraszyła się Natalia. [...]. - E, tam - rzuciła beztrosko Gabriela, która nigdy nie wierzyła, że może być naprawdę chora. - Przecież to już się dawno zagoiło. [...] Wyglądała tak domowo, odpowiedzialnie i zabawnie zarazem, że serce Natalii zawibrowało odwieczną miłością siostrzaną [...] To przy okazji wydłubywania kawałka szkła z rozbitej oprawy fotografii, w którą wdepnęła Nutria, całą operację przeprowadza właśnie Gaba.
      Znowu mamy tu punkt widzenia dużo młodszej siostry, utrwalony przez lata: Gaba pomoże, poratuje i jeszcze pocieszy, nawet jeśli sama jest chora. Jako opiekunka Gabrieli sprawdza się z kolei ciężarna Ida.
      I takie relacje między siostrami, bazujące na zachowaniach częściowo wyniesionych z dzieciństwa, są wiarygodne: dla dwóch najmłodszych Borejkówien Gaba jest tą silną, opiekuńczą, która więcej daje niż bierze, chociaż jej też zdarzają się kryzysy.
      Natomiast niewzruszonym centrum rodziny Gaba staje się chyba dopiero w "Imieninach", przy okazji powrotu do Poznania po trzech dniach nieobecności. Wówczas padają te sławetne deklaracje, jak bardzo jej brakowało rodzicom i w ogóle wszystkim. To jest rzeczywiście zupełnie arbitralna decyzja pani MM, żeby obsadzić ją w tej roli, gdyż o ile do stęsknionych można by zaliczyć Ignasia i Grzegorza, to w rodzinie jako grupie nie dzieje się nic, co by uzasadniało taki wybuch entuzjazmu. Wszyscy zdrowi, a rozkład sił, jaki był, taki pozostaje.
      A potem, to już poszło...
      • tt-tka Re: Święta Gabriela Jeżycka 18.10.24, 13:47
        azalia02 napisała:

        > Raczej nie przebrnę przez całą Jeżycjadę, żeby sprawdzić, jak Gabę postrzegają
        > osoby z jej otoczenia

        Nie musisz, juz to inne dobre dusze zrobily :)

        wrzuc w forumowa wyszukiwarke "gabriela w cycuszkach, tfu, cytatach" - jest kto, jak i w ktorym tomie. Przy lekturze dobrze jest miec pod reka kiszona kapuste, ogoreczka lub cos innego nieslodkiego.
        • azalia02 Re: Święta Gabriela Jeżycka 18.10.24, 16:34
          Dzięki za wskazówkę i ostrzeżenie. :) Rzeczywiście, kiszone ogóreczki bardzo by się przydały.
    • ciotka.scholastyka Re: Święta Gabriela Jeżycka 18.10.24, 12:31
      Piotruś Ogorzałka po nie-uwielbieniu Gabrielli zmienił się na plus - śmieje się, jest nietaktowny, i pęka ze szczęścia, że syn mu się urodził. Zgorzkniały to on był w Opium, po wyrzuceniu go z pracy przez Solidarność, i trudno się temu dziwić.
      • briar_rose Re: Święta Gabriela Jeżycka 18.10.24, 13:19
        A wiecie, podczas pierwszej lektury miałam nadzieję, że porzucona Gaba stworzy nowy związek właśnie z Piotrusiem :D Sympatyczny, charakterny, z wadami i zaletami, na pewno więcej miał w sobie energii nawet w depresji niż ten sałaciarz Grzegorz. Mogliby się z Gabą uzupełniać, wniosłaby optymizm w jego życie.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Święta Gabriela Jeżycka 18.10.24, 14:00
          briar_rose napisał(a):

          > A wiecie, podczas pierwszej lektury miałam nadzieję, że porzucona Gaba stworzy
          > nowy związek właśnie z Piotrusiem :D Sympatyczny, charakterny, z wadami i zalet
          > ami, na pewno więcej miał w sobie energii nawet w depresji niż ten sałaciarz Gr
          > zegorz. Mogliby się z Gabą uzupełniać, wniosłaby optymizm w jego życie.

          A jakby zaczęła odpypypyziaczać, to miałby jaja by powiedzieć jej co o tym myśli!
          • tt-tka Re: Święta Gabriela Jeżycka 18.10.24, 15:10
            Pan Piotrus ? od dawna samodzielny, a przynajmniej mieszkajacy bez rodzicow i raptem z tesciami nad glowa, a corka zony w tym jednym suterenowym pokoju z kuchnia ?
            Szkoda by mi go bylo. Gaba byc moze nie stalaby sie taka, jaka jest od Noelki/Pulpecji, ale dziadostwo borejostwo ? w tym swiecie nalezy trzymac sie od rodziny zony jak najdalej !
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Święta Gabriela Jeżycka 18.10.24, 16:09
              tt-tka napisała:

              > Pan Piotrus ? od dawna samodzielny, a przynajmniej mieszkajacy bez rodzicow i r
              > aptem z tesciami nad glowa, a corka zony w tym jednym suterenowym pokoju z kuch
              > nia ?
              > Szkoda by mi go bylo. Gaba byc moze nie stalaby sie taka, jaka jest od Noelki/P
              > ulpecji, ale dziadostwo borejostwo ? w tym swiecie nalezy trzymac sie od rodzin
              > y zony jak najdalej !
              >

              W takim układzie Gaba mogłaby robić tak jak Ida - codziennie zostawiać dzieci u dziadków i samej wpierniczać się tam na każdy obiad. I biedny Piotrula byłby w identycznej sytuacji co Pyziaczek w twoim fanfiku.
              • tt-tka Re: Święta Gabriela Jeżycka 18.10.24, 16:36
                No wlasnie i po co mu to ?

                a tak szczesliwy jest, z syna dumny i zachwycony ( w przeciwienstwie do Grzyborza zauwazyl swoje dziecko od razu !), i dla rodziny ma czas - to odwiedzi, to truskawek podrzuci, to wiadro jajek wezmie do domu :)
        • ako17 Re: Święta Gabriela Jeżycka 18.10.24, 16:58
          briar_rose napisał(a):

          > A wiecie, podczas pierwszej lektury miałam nadzieję, że porzucona Gaba stworzy
          > nowy związek właśnie z Piotrusiem :D
          Bo takie chyba było założenie Autorki
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Święta Gabriela Jeżycka 18.10.24, 17:15
            ako17 napisała:

            > briar_rose napisał(a):
            >
            > > A wiecie, podczas pierwszej lektury miałam nadzieję, że porzucona Gaba st
            > worzy
            > > nowy związek właśnie z Piotrusiem :D
            > Bo takie chyba było założenie Autorki
            >
            >
            >
            >

            Ooo, pierwsze słyszę. Ciekawe co ją skłoniło by jednak sprowadzić amatora pierogów z powrotem.
            • ako17 Re: Święta Gabriela Jeżycka 18.10.24, 19:36
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              > ako17 napisała:
              >
              > > briar_rose napisał(a):
              > >
              > > > A wiecie, podczas pierwszej lektury miałam nadzieję, że porzucona G
              > aba st
              > > worzy
              > > > nowy związek właśnie z Piotrusiem :D
              > > Bo takie chyba było założenie Autorki
              > >
              > >
              > >
              > >
              >
              > Ooo, pierwsze słyszę. Ciekawe co ją skłoniło by jednak sprowadzić amatora piero
              > gów z powrotem.

              po pierwsze, to amator pierogów SIĘ ODEZWAŁ, a jako mąż i ojciec miał pierwszeństwo przed ewentualnym nowym kandydatem, nieprawdaż.
              Po drugie, to nie sądzę, że autorka naprawdę chciała połączyć Gabę i Piotra. To raczej my, czytelnicy mieliśmy odnieść wrażenie, że idzie ku jakiemuś nowemu, ciekawemu rozwiązaniu i...
              tadam! Pyziak wraca.
              Taki suspens.
          • ciotka.scholastyka Re: Święta Gabriela Jeżycka 24.10.24, 13:46
            ako17 napisała:

            > briar_rose napisał(a):
            >
            > > A wiecie, podczas pierwszej lektury miałam nadzieję, że porzucona Gaba st
            > worzy
            > > nowy związek właśnie z Piotrusiem :D
            > Bo takie chyba było założenie Autorki

            A niby dlaczego? Bo rozmawiali kilka razy? :)
            • ako17 Re: Święta Gabriela Jeżycka 24.10.24, 17:07
              ciotka.scholastyka napisała:

              > ako17 napisała:
              >
              > > briar_rose napisał(a):
              > >
              > > > A wiecie, podczas pierwszej lektury miałam nadzieję, że porzucona G
              > aba st
              > > worzy
              > > > nowy związek właśnie z Piotrusiem :D
              > > Bo takie chyba było założenie Autorki
              >
              > A niby dlaczego? Bo rozmawiali kilka razy? :)

              Po pierwsze, to na to wskazywała Genowefa, skoro kazała lecieć Piotrowi się oświadczać.

              Po drugie, miałam wrażenie, że ta wrogość Gabrieli i Piotra to taka trochę utajona fascynacja - oboje działali sobie na nerwy, ale w sumie to mieli ze sobą sporo wspólnego i mogło się to przedzierzgnąć w obopólną sympatię. To mógłby być fajny związek dwojga silnych ludzi, pewnie często by się spierali np. o pryncypia, ale w sprawach praktycznych mogłoby u nich iść jak w zegarku. I nie mieszkaliby na parterze ;).

              Po trzecie, widać coś na kształt zawodu Piotra, gdy się dowiaduje, że Janusz wrócił. A... może to i lepiej - tak sobie myśli. Zatem jakieś zainteresowanie Gabrielą wykazywał, nawet jeśli go sobie nie uświadamiał w pełni.

              Cóż, ja to tak odczytałam, że gdyby Pyziak nie wrócił, to Piotr może nie oświadczyłby się natychmiast, ale pewnie zaczęliby się z Gabą spotykać na niwie sąsiedzkiej i lepiej poznawać.
              Może byłoby coś z tego, może nie. Ale, moim zdaniem - pasowaliby do siebie.
              Tylko wtedy Gaba nie mogłaby przez dekady odgrywać cierpiętnicy, no chyba że jednak Piotr nie zdołałby jej wyprowadzić od rodziców a sam zdecydowanie odmówił wspólnego z seniorami kołchozowania. To wtedy byłaby porzucona po raz drugi i dopiero miałaby powód do marszczenia kostiumu.
              • tt-tka Re: Święta Gabriela Jeżycka 24.10.24, 20:40
                ako17 napisała:


                > Po pierwsze, to na to wskazywała Genowefa, skoro kazała lecieć Piotrowi się ośw
                > iadczać.

                No, autorytet swatowski :P

                >
                > Po drugie, miałam wrażenie, że ta wrogość Gabrieli i Piotra to taka trochę utaj
                > ona fascynacja - oboje działali sobie na nerwy, ale w sumie to mieli ze sobą sp
                > oro wspólnego

                Co mianowicie ? ja jakos wspolnoty, nawet malej, miedzy nimi sobie nie przypominam...


                > Po trzecie, widać coś na kształt zawodu Piotra, gdy się dowiaduje, że Janusz wr
                > ócił. A... może to i lepiej - tak sobie myśli. Zatem jakieś zainteresowanie Gab
                > rielą wykazywał, nawet jeśli go sobie nie uświadamiał w pełni.

                A moze pomyslal, ze lepiej, bo juz go Gaba nie bedzie atakowac ? czy sympatia, czy pryncypiami, czy korkami, bedzie spokoj.

                >
                > Cóż, ja to tak odczytałam, że gdyby Pyziak nie wrócił, to Piotr może nie oświad
                > czyłby się natychmiast, ale pewnie zaczęliby się z Gabą spotykać na niwie sąsie
                > dzkiej i lepiej poznawać.

                przeciez oni sasiaduja ze soba od siedmiu lat ! dosc bylo czasu, by sie pospotykac na niwie sasiedzkiej i poznac


                > Może byłoby coś z tego, może nie. Ale, moim zdaniem - pasowaliby do siebie.

                A opierasz to przekonanie czy wrazenie na czym ? nie, ze sie czepiam, po prostu nie rozumiem, czym by mieli do siebie pasowac.
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Święta Gabriela Jeżycka 24.10.24, 21:05
                  tt-tka napisała:

                  > ako17 napisała:
                  > (...)
                  > > Może byłoby coś z tego, może nie. Ale, moim zdaniem - pasowaliby do siebi
                  > e.
                  >
                  > A opierasz to przekonanie czy wrazenie na czym ? nie, ze sie czepiam, po prostu
                  > nie rozumiem, czym by mieli do siebie pasowac.
                  >
                  >
                  >

                  Podpinam się, też mnie to ciekawi. Sama odbierałam ich interakcje jako takie "kto się czubi, ten się lubi", ale raczej nic mi z tego nie wynikało ponad ewentualny flirt.
                  Wspólnej przyszłości Gąby i Pietrka sobie nie wyobrażam właśnie przez te różnice w podejściu do życia, wydaje mi się, że skończyłoby się tak jak z Pyziakiem, który przecież też się znacząco różnił od Betoniarki pod tym względem (już w dyskusji o naturze dobra w ESD to było widać, a co dopiero w życiowych wyborach).
                  • ako17 Re: Święta Gabriela Jeżycka 25.10.24, 10:39
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                    > tt-tka napisała:
                    >
                    > > ako17 napisała:
                    > > (...)
                    > > > Może byłoby coś z tego, może nie. Ale, moim zdaniem - pasowaliby do
                    > siebi
                    > > e.
                    > >
                    > > A opierasz to przekonanie czy wrazenie na czym ? nie, ze sie czepiam, po
                    > prostu
                    > > nie rozumiem, czym by mieli do siebie pasowac.
                    Choćby zaangażowaniem w mówieniu o pryncypiach. Potrafili się pokłócić o przekonania, nie wymieniali jedynie błahych komentarzy.

                    > Podpinam się, też mnie to ciekawi. Sama odbierałam ich interakcje jako takie "k
                    > to się czubi, ten się lubi", ale raczej nic mi z tego nie wynikało ponad ewentu
                    > alny flirt.

                    I ja w sumie też nie planowałam im wspólnej przyszłości, po prostu myślałam, że wbrew pozorom, mają się ku sobie.
                    >
                    >
                    • tt-tka Re: Święta Gabriela Jeżycka 25.10.24, 13:27
                      ako17 napisała:

                      czym by mieli do siebie pasowac.
                      > Choćby zaangażowaniem w mówieniu o pryncypiach. Potrafili się pokłócić o przeko
                      > nania, nie wymieniali jedynie błahych komentarzy.

                      Oj nie :)
                      ja tamte czasy pamietam i taka mloda gniewna, jeszcze represjami nietknieta, taka co to sobie wyobraza, ze pojdzie na OIOM i ustawi tych konowalow, a swiat bedzie taki, jakim ona go stworzy - dla dzialacza juz doswiadczonego w dzialaniu, a nie tylko w gadaniu mogla byc jedynie irytujaca. Zwlaszcza ze ci glownie gadajacy okazywali sie zwykle najwiekszym rozczarowaniem.

                      Co zreszta widzimy po obojgu kilka tomow pozniej, c`nie ? Pan Piotrus radosnie tworzy swoje zycie, jest zyczliwy i otwarty na ludzi, konkretnie istniejacy, a Gaba ? ona nadal jest tylko gledzaca...
                      • ako17 Re: Święta Gabriela Jeżycka 25.10.24, 22:50
                        możliwe, ja po prostu odebrałam to tak, że Gaba i Piotr mogliby się jakoś sobą zafascynować ;)
                        Nie czytałam OwR jako człek bardzo dorosły i nie mogłam za bardzo zweryfikować swojego młodzieńczego wrażenia, bo w Opium znacznie bardziej niż na historii miłosnej Kreski i Maćka - a tym bardziej potencjalnego połączenia pomiędzy Gabą a Piotrem - przejmowałam się losem Aurelii.
                        I bardzo się bałam o dziecko, widziałam że (niezależnie od sceny z Ewą i Pieskiem), na taką błąkającą się godzinami po Poznaniu dziewczynkę czyha ogromna liczba niebezpieczeństw. A osoby, z którymi się niby zaprzyjaźniła, zupełnie się o nią nie martwiły.
                        • tt-tka Re: Święta Gabriela Jeżycka 26.10.24, 00:26
                          O, a ja jakos sie nie balam o Geniusie, w sensie zagrozen... martwilam sie nia, oczywiscie, ale dziewczynka chodzaca (nie blakajaca sie, wedrujaca po prostu) po swoim osiedlu czy pobliskim ulicach to nie byla jakas niewyobrazalna ani uznawana za niebezpieczna sytuacja. Sama w tym wieku lazikowalam po swoim Wierzbnie - nie wiem, jak ono sie ma do Jezyc, ale w poblizu mialam radio (a pozniej telewizje), milicyjne bloki, ambasade z czuwajacym funkcjonariuszem, komende mokotowska i pewnosc, ze jak wrzasne, to ktos zareaguje :)

                          natomiast to, ze nikt wlasciwie sie Geniusia nie zajal w sensie chociazby do domu odprowadzic i nakablowac rodzicom, ze glodne dziecko sie peta samopas - to juz mnie uderzylo. U nas niewyobrazalne. No ale kilkanascie lat wczesniej to bylo, tez fakt.
                          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Święta Gabriela Jeżycka 26.10.24, 00:41
                            tt-tka napisała:

                            > O, a ja jakos sie nie balam o Geniusie, w sensie zagrozen... martwilam sie nia,
                            > oczywiscie, ale dziewczynka chodzaca (nie blakajaca sie, wedrujaca po prostu)
                            > po swoim osiedlu czy pobliskim ulicach to nie byla jakas niewyobrazalna ani uzn
                            > awana za niebezpieczna sytuacja. Sama w tym wieku lazikowalam po swoim Wierzbni
                            > e - nie wiem, jak ono sie ma do Jezyc, ale w poblizu mialam radio (a pozniej t
                            > elewizje), milicyjne bloki, ambasade z czuwajacym funkcjonariuszem, komende mok
                            > otowska i pewnosc, ze jak wrzasne, to ktos zareaguje :)
                            >
                            >

                            Gdzieniegdzie pojawiały się na forum głosy, że Jeżyce to dzielnica ciut patusiarska, ale wraz z nimi inne, że to nieprawda, bo porządna mieszczańska dzielnica z komisariatem, a margines to na Wildzie mieszka. Ale ja nie zaświadczę, sama bym chciała znać fakty.
                            • tt-tka Re: Święta Gabriela Jeżycka 26.10.24, 00:56
                              Wezmy jeszcze poprawke na czas - marzec 83. Patrole, kontrola dokumentow, dyscyplina i trend trzezwosciowy. Wtedy naprawde na chuliganow i pijakow na ulicach byla wyjatkowa posucha.
                          • ako17 Re: Święta Gabriela Jeżycka 26.10.24, 15:52
                            tt-tka napisała:

                            > O, a ja jakos sie nie balam o Geniusie, w sensie zagrozen... martwilam sie nia,
                            > oczywiscie, ale dziewczynka chodzaca (nie blakajaca sie, wedrujaca po prostu)
                            > po swoim osiedlu czy pobliskim ulicach to nie byla jakas niewyobrazalna ani uzn
                            > awana za niebezpieczna sytuacja. Sama w tym wieku lazikowalam po swoim Wierzbni
                            > e - nie wiem, jak ono sie ma do Jezyc, ale w poblizu mialam radio (a pozniej t
                            > elewizje), milicyjne bloki, ambasade z czuwajacym funkcjonariuszem, komende mok
                            > otowska i pewnosc, ze jak wrzasne, to ktos zareaguje :)
                            >
                            > natomiast to, ze nikt wlasciwie sie Geniusia nie zajal w sensie chociazby do do
                            > mu odprowadzic i nakablowac rodzicom, ze glodne dziecko sie peta samopas - to j
                            > uz mnie uderzylo. U nas niewyobrazalne. No ale kilkanascie lat wczesniej to byl
                            > o, tez fakt.
                            >
                            Ja się bałam o nią nie tylko w sensie, że ktoś mógłby ją zaatakować - rzeczywiście, mało prawdopodobne (chociaż już zestawienie młodych Lisieckich i Aurelii wydawało mi się mocno wątpliwe). Może nie bandyta, czy zbok, ale jakiś właśnie pomysłowy nastolatek mógłby jej zerwać berecik i przewrócić w kałużę.
                            Ale mogła wpaść pod tramwaj, samochód - ok, było ich mniej niż teraz, ale wystarczy jeden.
                            Poza tym ona była chora - ja wiem, że dzieci to mistrzowie świata w kasłaniu, ale od tego wędrowania mogło się jej naprawdę pogorszyć.
                            • pi.asia Re: Święta Gabriela Jeżycka 03.11.24, 15:14
                              ako17 napisała:

                              > Ja się bałam o nią nie tylko w sensie, że ktoś mógłby ją zaatakować (...)
                              > Ale mogła wpaść pod tramwaj, samochód - ok, było ich mniej niż teraz, ale wysta
                              > rczy jeden.
                              > Poza tym ona była chora - ja wiem, że dzieci to mistrzowie świata w kasłaniu, a
                              > le od tego wędrowania mogło się jej naprawdę pogorszyć.

                              Toteż się pogorszyło:

                              (Ewa Jedwabińska) Wracała oto do szkoły po trzech tygodniach nieobecności. Ponieważ Aurelia nabawiła się
                              zapalenia płuc, Ewa dostała trzy tygodnie na opiekę nad dzieckiem.


                              Wcześniej taką ewentualność przewiduje też Kreska:
                              - Zapraszam cię na lody - powiedziała. - Do Hortexu. - Po czym zreflektowała się i dodała: - Nie, na lody nie, bo kaszlesz. Na krem.
                              - Co się martwisz, ja ciągle kaszlę - beztrosko rzuciła Genowefa.-To samo przejdzie.
                              - To przejdzie w zapalenie płuc, chodź no szybciej, piątka jedzie - zarządziła Kreska.


                              Stan Genowefy zaniepokoił też Milicję:
                              Od ciepłego powietrza rozkaszlała się jak zwykle i długo potem zipała, żeby złapać oddech.
                              _ Zapalenie oskrzeli - stwierdziła ze znawstwem siwa pani. - Syropek jakiś pijesz?
                              - Ciągle zapominam, cholera - wyznała Genowefa.


                              No i tutaj Milicja wykazała się słynną borejkowską dyskrecją. Nie zainteresowało jej, dlaczego chore dziecko łazi zimą po ulicy, nie pomyślała też, żeby dać temu dziecku od razu łyżeczkę jakiegoś syropu....
                              • ako17 Re: Święta Gabriela Jeżycka 03.11.24, 17:02
                                pi.asia napisała:


                                >
                                > No i tutaj Milicja wykazała się słynną borejkowską dyskrecją. Nie zainteresował
                                > o jej, dlaczego chore dziecko łazi zimą po ulicy, nie pomyślała też, żeby dać t
                                > emu dziecku od razu łyżeczkę jakiegoś syropu....

                                I to mnie właśnie w tej książce wkurzało. Nikt z dorosłych nie zainteresował się, tak naprawdę, Aurelią.
                              • minerwamcg Re: Święta Gabriela Jeżycka 05.12.24, 09:52
                                Już sobie wyobrażam, jaki by się podniósł krzyk, gdyby jednak jej tego syropu dała :) Jak można cudze dziecko w tajemnicy przed rodzicami faszerować lekami, a co, gdyby Aurelia miała alergię na wodę z cukrem i umarła od tego, co za nieodpowiedzialność, słynne borejkowskie brekekekeks, i w ogóle po Milicji należało się tego spodziewać, trucicielka dzieci :)
                                Niestety, zajączek zawsze jest albo w czapeczce, albo bez czapeczki.
                                • tt-tka Re: Święta Gabriela Jeżycka 06.12.24, 09:59
                                  Aurelia syrop miala, tylko ciagle zapominala brac, cholera. Nie pamietam, czy miala przy sobie, niemniej alergia odpada.

                                  A stosunek Milicji do dzieci to owaz Milicja jasno okreslila, gdy pozbawionych opieki 9- i 6- latka "to zameldujcie sie u mnie co dzien, dostaniecie po pare groszy" zostawila na 23,5 godziny na dobe samych sobie :P
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Święta Gabriela Jeżycka 04.12.24, 21:34
      O, o Gabryjeli nawet artykuły piszą:

      www.onet.pl/styl-zycia/joanna-szczerbaty/porzucona-cierpietnica-i-wieczna-kierowniczka-czyli-jak-manipulowac-ludzmi/zr8g5ql,30bc1058

      Tylko prześladowania Pyziaka nie ma na koncie, ale może tylko dlatego, że za ich czasów nie było internetu?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka