Dodaj do ulubionych

Laura w Wilnie

12.11.24, 13:43
wiem, że było już sporo o wyjazdach zagranicznych, ale tym razem chciałabym się skoncentrować na pół-dziecku-pół-sarnie.
Otóż, Laura reaguje na Wilno, jakby to była co najmniej Teneryfa, no ale ok - może jest tak oczadzona Adamem Fidelisem i Adamem Mickiewiczem, że ta podróż faktycznie jawi jej się jako coś cudownego.
To ja z pytaniem: czy ona gdzieś była za granicą?
Wcześniej?
A po Wilnie, czy jest jakaś wzmianka, że odwiedziła np. siostrę w szacownym mieście Oxford? Bo babunie to tak, a Laury sobie nie przypominam.
Żeby nie było - byłam w Wilnie, bardzo fajne miasto, niestety pogoda była kiepska (długi weekend majowy), więc się nie czepiam, że Wilno jako takie jest złe, tylko po prostu takie... mało egzotyczne, taka prawie Polska. Zwłaszcza zimą.
Obserwuj wątek
    • fan_lamp_sodowych Re: Laura w Wilnie 12.11.24, 16:40
      Spodziewam się, że w latach 2005-2007 (między CP, a Sprężyną) odwiedziła Oxford chociaż raz, loty bezpośrednie do Londynu były. Poza tym chyba nie była nigdzie. Wakacje raczej kończyły się na Pobiedziskach.
      Ale zachwyt Wilnem rozumiem. Ona od małego była zanurzana w Mickiewiczu, Śmiełów przeżyła mocno, a teraz trafia się okazja na samo Wilno.
      Pamiętajmy też, że to z Wileńszczyzny wywodzą się Borejki, to tam urodził się Ignac. Myślę, że ten region dla dzieci i wnuków stał się niemalże mityczny, jak Hiperborea. Dziadek na pewno nie raz im o nim opowiadał. A że Pyziakówny nigdzie nie wyjeżdżali (nie dalej niz do Łeby) to mogło to odnieść taki efekt
      • tt-tka Re: Laura w Wilnie 12.11.24, 17:10
        fan_lamp_sodowych napisał:

        > Spodziewam się, że w latach 2005-2007 (między CP, a Sprężyną) odwiedziła Oxford
        > chociaż raz,

        A niby dlaczego wlasnie wtedy ?
        oraz nie ma wzmianki, wzmianeczki, wzmianuni o jej pobycie w O. choc raz. Mamunia byla, babunia byla, kuzyni byli, a rodzona siostra i przyrodni brat Rozy ni hu, hu.


        > Ale zachwyt Wilnem rozumiem. Ona od małego była zanurzana w Mickiewiczu, Śmiełó
        > w przeżyła mocno, a teraz trafia się okazja na samo Wilno.

        Cale cztery grudniowe dni, nnooo. pardon, niecale, bo czesc 28 i czesc 31 grudnia Laurka spedzi na lotnisku, w samolocie i na dojazdach z i na lotnisko.

        > Pamiętajmy też, że to z Wileńszczyzny wywodzą się Borejki, to tam urodził się I
        > gnac. Myślę, że ten region dla dzieci i wnuków stał się niemalże mityczny, jak
        > Hiperborea. Dziadek na pewno nie raz im o nim opowiadał.

        Mityczny jak ho, ho, tylko nic nigdzie, ze dzieciny cokolwiek o tym wiedza lub chcialyby wiedziec. I przez plus minus czterdziesci
        lat z borejkami ani razu nie mamy Ygnaca mowiacego o wilenszczyznie.
      • przymrozki Re: Laura w Wilnie 12.11.24, 18:55
        fan_lamp_sodowych napisał:

        > Ona od małego była zanurzana w Mickiewiczu, Śmiełó
        > w przeżyła mocno, a teraz trafia się okazja na samo Wilno.

        To był 2009 rok. Ta okazja to był lot w obie strony za 200 złotych albo cały kilkudniowy pobyt w podobnej cenie z oazą czy inną pielgrzymką (Laura śpiewała w kościele, więc zakładam, że wyjazd w takiej w formule wchodził w rachubę). Nawet paszportu nie trzeba było mieć.

        Dla dziewczyny, która w wieku 14 lat sama sobie zorganizowała wypad do Torunia, odwiedzenie Wilna to nie miało prawa być nieosiągalne marzenie życia.
      • bupu Re: Laura w Wilnie 12.11.24, 20:05
        fan_lamp_sodowych napisał:

        >
        > Pamiętajmy też, że to z Wileńszczyzny wywodzą się Borejki, to tam urodził się I
        > gnac.

        Ale z jakiej Wileńszczyzny, na bora wszechlistnego? Taż Kiejdany to KOWIEŃSZCZYZNA! Zupełnie inny kawałek Litwy!
        • fan_lamp_sodowych Re: Laura w Wilnie 12.11.24, 20:40
          bupu napisała:

          > fan_lamp_sodowych napisał:
          >
          > >
          > > Pamiętajmy też, że to z Wileńszczyzny wywodzą się Borejki, to tam urodził
          > się I
          > > gnac.
          >
          > Ale z jakiej Wileńszczyzny, na bora wszechlistnego? Taż Kiejdany to KOWIEŃSZCZY
          > ZNA! Zupełnie inny kawałek Litwy!
          >
          Jasna sprawa, mój błąd. Sam bardzo lubię Wilno więc z rozpędu zaokrąglam całą Litwę do niego, za co szczerze przepraszam :)

          Nie tyle miałem na myśli, że na pewno była w Oxfordzie co raczej że jeśli gdziekolwiek była dalej to właśnie tam. W latach 2005-2007 bo to lata między CP a Sprężyną.
          Gdzieś tam Mila czy Gaba zwraca uwagę, że po tylu latach poza Litwą Ignacy nadal pięknie zaciąga jakieś tam głoski. I stąd podejrzewam, że skoro zauważają takie rzeczy to te tematy mogły być często poruszane.
          No i ta cukiernica z Kiejdan, toż to niemal relikwia w ich domu
          • bupu Re: Laura w Wilnie 12.11.24, 20:54
            fan_lamp_sodowych napisał:

            >
            >
            > No i ta cukiernica z Kiejdan, toż to niemal relikwia w ich domu

            Cukiernica objawiła się znienacka i bez ostrzeżenia w Makabrusi, wcześniej ta relikwia, której zresztą nikt nie kwapił się oddać do oczyszczenia, zwyczajnie nie istniała.
          • tt-tka Re: Laura w Wilnie 12.11.24, 20:55
            fan_lamp_sodowych napisał:

            > Nie tyle miałem na myśli, że na pewno była w Oxfordzie co raczej że jeśli gdzie
            > kolwiek była dalej to właśnie tam. W latach 2005-2007 bo to lata między CP a Sp
            > rężyną.

            No i wlasnie w Sprezynie Wolfi otwartym tekstem nadaje, ze Laurka nie chce ruszyc czterech liter poza Poznan, tylko uporczywie kisi sie na Rusfelta...


            > Gdzieś tam Mila czy Gaba zwraca uwagę, że po tylu latach poza Litwą Ignacy nada
            > l pięknie zaciąga jakieś tam głoski. I stąd podejrzewam, że skoro zauważają tak
            > ie rzeczy to te tematy mogły być często poruszane.

            Slyszymy Ygnaca przez cirka ebaut 4 lat, bo on gledzi bez przerwy. I nie, ani razu nie gledzil o Litwie.

            > No i ta cukiernica z Kiejdan, toż to niemal relikwia w ich domu

            calkiem znienackiego zaistniala w Macdusidle, bo nigdy przedtem ani potem mowy o niej nie ma...
            • tt-tka Re: Laura w Wilnie 12.11.24, 20:56
              40, nie 4 ofkors !
            • hanuszka189 Re: Laura w Wilnie 12.11.24, 22:59
              tt-tka napisała:


              >
              > Slyszymy Ygnaca przez cirka ebaut 4 lat, bo on gledzi bez przerwy. I nie, ani r
              > azu nie gledzil o Litwie.

              W którymś tomie był wspomniany kasztelan Piotr Borejko (nie mam pojęcia gdzie, ale chyba w którymś z nowszych?). Nawiasem mówiąc postać autentyczna - pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Boreyko
              • bupu Re: Laura w Wilnie 13.11.24, 00:18
                hanuszka189 napisała:

                > tt-tka napisała:
                >
                >
                > >
                > > Slyszymy Ygnaca przez cirka ebaut 4 lat, bo on gledzi bez przerwy. I nie,
                > ani r
                > > azu nie gledzil o Litwie.
                >
                > W którymś tomie był wspomniany kasztelan Piotr Borejko (nie mam pojęcia gdzie, ale chyba w którymś z nowszych?). Nawiasem mówiąc postać autentyczna - pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Boreyko

                Tylko im się tam zapomniało wspomnieć, że Piotr Boreyko zamieszkiwał był Ruś Czerwoną, a wiódł swój ród z Rusi Kijowskiej. Czyli że Litwin spod Kowna był z niego całkiem taki sam jak ze mnie.

                Aaaale spoko, srebrną kiejdańską cukiernicę pewnie Gaba na Allegro wypatrzyła.
              • fan_lamp_sodowych Re: Laura w Wilnie 13.11.24, 10:43
                hanuszka189 napisała:

                > W którymś tomie był wspomniany kasztelan Piotr Borejko (nie mam pojęcia gdzie, ale chyba w którymś z nowszych?). Nawiasem mówiąc postać autentyczna - pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Boreyko

                Było wspomniane ze był starym opojem, nie wiem czy dobrze pamiętam ale to jego genami Ida sobie tłumaczyła "upicie się" Józia kremem Choco? Czy coś takiego
                • ako17 Re: Laura w Wilnie 13.11.24, 11:20
                  fan_lamp_sodowych napisał:

                  > hanuszka189 napisała:
                  >
                  > > W którymś tomie był wspomniany kasztelan Piotr Borejko (nie mam pojęcia gdzie, ale chyba w którymś z nowszych?). Nawiasem mówiąc postać autentyczna - pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Boreyko
                  >
                  > Było wspomniane ze był starym opojem, nie wiem czy dobrze pamiętam ale to jego
                  > genami Ida sobie tłumaczyła "upicie się" Józia kremem Choco? Czy coś takiego

                  "A ponieważ było z nią coraz gorzej i nawet dostała nerwowej czkawki, zaprowadził ją
                  do sypialni i zapakował pod kołdrę, okryta którą drżąca matka zaczęła mamrotać przestrogi
                  na temat genów tego starego opoja (którym był słynny kasztelan zawichojski Piotr Borejko)".
                  McDusia
                  • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Laura w Wilnie 13.11.24, 11:55
                    ako17 napisała:

                    > fan_lamp_sodowych napisał:
                    >
                    > > hanuszka189 napisała:
                    > >
                    > > > W którymś tomie był wspomniany kasztelan Piotr Borejko (nie mam pojęcia gdzie, ale chyba w którymś z nowszych?). Nawiasem mówiąc postać autentyczna - pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Boreyko
                    > >
                    > > Było wspomniane ze był starym opojem, nie wiem czy dobrze pamiętam ale to
                    > jego
                    > > genami Ida sobie tłumaczyła "upicie się" Józia kremem Choco? Czy coś taki
                    > ego
                    >
                    > "A ponieważ było z nią coraz gorzej i nawet dostała nerwowej czkawki, zaprowadz
                    > ił ją
                    > do sypialni i zapakował pod kołdrę, okryta którą drżąca matka zaczęła mamrotać
                    > przestrogi
                    > na temat genów tego starego opoja (którym był słynny kasztelan zawichojski Piot
                    > r Borejko)".
                    > McDusia
                    >
                    >

                    Zwalanie winy na geny to już klasyczna borejcza zagrywka. Opcji, że w wychowaniu coś pochrzanili, nie ma.
                    • przymrozki Re: Laura w Wilnie 13.11.24, 12:35
                      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                      > Zwalanie winy na geny to już klasyczna borejcza zagrywka. Opcji, że w wychowani
                      > u coś pochrzanili, nie ma.

                      Kobieta we drgawkach czkająca nerwowo pod kołdrą też bynajmniej nie brzmi jak abstynentka. Tym bardziej, że przyczyną obniżonego nastroju Idy było to, że jej nastoletni syn upił się w sztok kremem do wafli.
      • ako17 Re: Laura w Wilnie 12.11.24, 20:21
        fan_lamp_sodowych napisał:


        > Ale zachwyt Wilnem rozumiem. Ona od małego była zanurzana w Mickiewiczu, Śmiełó
        > w przeżyła mocno, a teraz trafia się okazja na samo Wilno.

        Oj... nie bardzo od małego. Pamiętam jak mnie w CP zdzielił ten sentyment do wieszcza, bo wcześniej nic zupełnie na to nie wskazywało.
        Chyba, że chodzi Ci o to właśnie zaserwowanie nam nader grubymi nićmi, że Laura kochała Adama M. od zawsze, no to zgodnie z tą narracją tak, to się zgadza.
        Tym niemniej, kanonicznie, nic o Micku nie było aż do osiągnięcia przez Tygrysa słusznego wieku lat 20.
      • shireen_leila_khaled Re: Laura w Wilnie 12.11.24, 21:11
        fan_lamp_sodowych napisał:
        > Ale zachwyt Wilnem rozumiem. Ona od małego była zanurzana w Mickiewiczu,

        Jakim Mickiewiczu? Od małego to była zanurzona w facetach swoich ciotek. I w rzekomym dżezie nowoorleańskim.
        Jakby chciała jechać do Luizjany na Mardi Gras po paciorki to byłoby zrozumiałe i logiczne.
        Podnieciła się tym, że kapela na czyimś weselu znała wszystkie piosenki Bitelsów (lololol) Co nie przeszkadzało jej gardzić kolegą z klasy który śmiał jej mówić o JAKIS ZESPOŁACH podczas gdy ona tylko ten Jazz Nowoorleański, potem zaś miała okres buntu i goth-emo z zielonymi włosami. Potem nagle okazała się divą operową - to z kolei powinna podniecać ją Italia..

        Ale wreszcie skończyła te 80 lat, ustatkowała się, ohajtała i teraz ze swoim wymarzonym crypt keeperem może jechać na miejsce wiecznego spoczynku na katafalku w Wilnie.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Laura w Wilnie 12.11.24, 22:50
          shireen_leila_khaled napisał(a):

          > fan_lamp_sodowych napisał:
          > > Ale zachwyt Wilnem rozumiem. Ona od małego była zanurzana w Mickiewiczu,
          >
          > Jakim Mickiewiczu? Od małego to była zanurzona w facetach swoich ciotek. I w rz
          > ekomym dżezie nowoorleańskim.
          > Jakby chciała jechać do Luizjany na Mardi Gras po paciorki to byłoby zrozumiałe
          > i logiczne.
          > Podnieciła się tym, że kapela na czyimś weselu znała wszystkie piosenki Bitelsó
          > w (lololol) Co nie przeszkadzało jej gardzić kolegą z klasy który śmiał jej mów
          > ić o JAKIS ZESPOŁACH podczas gdy ona tylko ten Jazz Nowoorleański, potem zaś mi


          Nie jakichś tylko durnych, za pozwoleniem.


          > ała okres buntu i goth-emo z zielonymi włosami.


          A to było całkiem ciekawe chyba jedna z normalniejszych faz młodzieżowych w Borejklanie, wyjąwszy te jęki o 18-letnich mężatkach.


          Potem nagle okazała się divą op
          > erową - to z kolei powinna podniecać ją Italia..
          >
          > Ale wreszcie skończyła te 80 lat, ustatkowała się, ohajtała i teraz ze swoim wy
          > marzonym crypt keeperem może jechać na miejsce wiecznego spoczynku na katafalku
          > w Wilnie.
          >

          Wieziona karawanem Daglezji, albowiem komunikacja miejska jest dla plebsu (by jeden amerykanista z UW)
    • minerwamcg Re: Laura w Wilnie 12.11.24, 23:56
      "Miła, czemu jesteś taka smutna,
      gdy jedziemy już do Kutna złączyć nasz los?
      Pomyśl - kiedy już będziemy w Kutnie,
      może będzie jeszcze smutniej? Tak dzień i noc.
      Szkoda, jesteś jeszcze taka młoda,
      autentyczna twa uroda przykuwa wzrok.
      Lecz choć siedzę o krok, ty patrzysz w okno,
      a za oknem cały rok drzewa mokną,
      a za oknem wciąż deszczem pluszcze złowieszczy wiatr.
      Pomyśl - wszystko szybko tak przeleci,
      przyjdą potem na świat dzieci smutne, jak ty.
      Pomyśl - zaczną potem się dramaty:
      dzieci z mamą, z żoną taty, zaczną się łzy...
      Miła, czemu jesteś taka smutna?
      Dojeżdżamy już do Kutna złączyć nasz los.
      Pomyśl - kiedy już będziemy w Kutnie,
      może będzie jeszcze smutniej? Tak dzień i noc.."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka