pi.asia
26.11.24, 22:52
Próbuję sobie wyobrazić rozkład mieszkań w tej kamienicy i za chińskiego boga mi to nie wychodzi.
Z "Kłamczuchy" dowiadujemy się, że kamienica była przechodnia. Z tekstu wynika, że nie miała bramy, w której po obu stronach były schody, lecz jedną, normalną klatkę schodową, tyle że z drzwiami wejściowymi na dwie strony.
No to teraz zajrzyjmy do KK.
- Jestem sąsiadką państwa - oświadczyła chłodno. Jej wyznanie potwierdzały uchylone drzwi sąsiedniego mieszkania. Położone pod kątem prostym do mieszkania Borejków, stanowiło niegdyś jedną całość i przeznaczone było zapewne na pomieszczenia dla służby. Obecnie mieszkały tam od czasów powojennych dwie rodziny. Gadomscy i Łuczakowie. Trzeci zaś lokal zajmowała owa siwa dama. Do wszystkich mieszkań wchodziło się ze wspólnego małego przedsionka,
Wnioski i pytania
1. na parterze są dwa mieszkania, które kiedyś były jednym
2. mieszkanie nr 1 zajmują Borejkowie. Mieszkanie nr 2 było przeznaczone na pomieszczenia dla służby
3. Borejkowie mają 3 pokoje, a ile pokoi miała służba, skoro w tym "służbowym" mieszkaniu gnieżdżą się aż dwie RODZINY i jedna samotna starsza pani? Czyżby jakaś przedwojenna bogata mieszczańska rodzina miała tyle służby, że musiała dla niej wygospodarować całe kilkupokojowe mieszkanie?
4. wychodzi na to, że ta bogata rodzina z liczną służbą mieszkała tu, gdzie teraz są Borejkowie i zadowalała się raptem trzema pokojami.
5. jedyny logiczny wniosek, jaki można z tego wyciągnąć, to ten, że służba zajmowała CAŁY parter, a bogata rodzina pierwsze i drugie piętro.
Ale nurtuje mnie jeszcze coś innego. Mianowicie Paweł Nowacki mieszka nad Borejkami, a jego mieszkanie ma numer 2. Czyli WSZYSCY lokatorzy parteru ( w sumie cztery rodziny) mają oddzielne mieszkania, ale ten sam numer - 1.
Czy taka rzecz jest w ogóle możliwa?