Dodaj do ulubionych

Roosevelta 5

26.11.24, 22:52
Próbuję sobie wyobrazić rozkład mieszkań w tej kamienicy i za chińskiego boga mi to nie wychodzi.

Z "Kłamczuchy" dowiadujemy się, że kamienica była przechodnia. Z tekstu wynika, że nie miała bramy, w której po obu stronach były schody, lecz jedną, normalną klatkę schodową, tyle że z drzwiami wejściowymi na dwie strony.

No to teraz zajrzyjmy do KK.
- Jestem sąsiadką państwa - oświadczyła chłodno. Jej wyznanie potwierdzały uchylone drzwi sąsiedniego mieszkania. Położone pod kątem prostym do mieszkania Borejków, stanowiło niegdyś jedną całość i przeznaczone było zapewne na pomieszczenia dla służby. Obecnie mieszkały tam od czasów powojennych dwie rodziny. Gadomscy i Łuczakowie. Trzeci zaś lokal zajmowała owa siwa dama. Do wszystkich mieszkań wchodziło się ze wspólnego małego przedsionka,

Wnioski i pytania
1. na parterze są dwa mieszkania, które kiedyś były jednym
2. mieszkanie nr 1 zajmują Borejkowie. Mieszkanie nr 2 było przeznaczone na pomieszczenia dla służby
3. Borejkowie mają 3 pokoje, a ile pokoi miała służba, skoro w tym "służbowym" mieszkaniu gnieżdżą się aż dwie RODZINY i jedna samotna starsza pani? Czyżby jakaś przedwojenna bogata mieszczańska rodzina miała tyle służby, że musiała dla niej wygospodarować całe kilkupokojowe mieszkanie?
4. wychodzi na to, że ta bogata rodzina z liczną służbą mieszkała tu, gdzie teraz są Borejkowie i zadowalała się raptem trzema pokojami.
5. jedyny logiczny wniosek, jaki można z tego wyciągnąć, to ten, że służba zajmowała CAŁY parter, a bogata rodzina pierwsze i drugie piętro.

Ale nurtuje mnie jeszcze coś innego. Mianowicie Paweł Nowacki mieszka nad Borejkami, a jego mieszkanie ma numer 2. Czyli WSZYSCY lokatorzy parteru ( w sumie cztery rodziny) mają oddzielne mieszkania, ale ten sam numer - 1.
Czy taka rzecz jest w ogóle możliwa?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Roosevelta 5 26.11.24, 23:37
      ad 5 - wniosek logiczny jest tylko jeden, ten mianowicie, ze MM nie rozumie tego, co pisze :P
      • bupu Re: Roosevelta 5 27.11.24, 08:42
        Borejki mają w swoim lokalu oryginalną kuchnię i łazienkę z rozmamłanym zabytkiem niemieckiej secesji, więc to oni raczej siedzą w pomieszczeniach dla służby plus jadalni, bo ta z reguły była blisko kuchni. Obstawiam że jadalnią był pokój zielony, bo jest od frontu.
        • pi.asia Re: Roosevelta 5 27.11.24, 10:30
          Na tylnej okładce którejś książki był narysowany plan mieszkania Borejków, niestety nie pamiętam w której książce to było. Zielony pokój był tam zdaje się na końcu korytarzyka, a jego kształt wskazywał na to, iż był on pokojem narożnym.
          To rodzi kolejne nieścisłości.
          1. jeśli zielony pokój był - zgodnie z rysunkiem autorki - pokojem narożnym, to nie mógł mieć balkonu, po którym wspinał się Wolfi, a przed nim Marek.
          2. za to Borejkowie mieli dwa pokoje z balkonem od frontu. Liczba pomieszczeń się zgadza z ilością okien na parterze.

          Kamienica ma okna na dwie strony - od frontu i od tyłu. Czyli Borejkowie mieszkają od frontu, a gromadka Gadomscy-Łuczakowie-Szczepańska - w identycznym mieszkaniu, tyle że z oknami wychodzącymi na tyły kamienicy. To nam wyjaśnia podnoszoną tu wielokrotnie kwestię braku łazienki u pani Szczepańskiej. Po prostu wszyscy ci lokatorzy mieli jedną wspólną łazienkę i zapewne jedną wspólną kuchnię. W czasach powojennych było to dosyć częste. Po śmierci pani Szczepańskiej Borejkowie przejęli jej pokój, ale Gadomscy i Łuczakowie nadal mieszkali w pozostałych.

          Ale pozostaje problem numeracji mieszkań.
          Otóż oprócz mieszkań po lewej stronie klatki schodowej jest jeszcze przynajmniej jedno mieszkanie po prawej stronie! Można ostatecznie przyjąć, że lokal Borejków ma numer 1, a wspólne lokum G-Ł-Sz numer 1a, ale w takim razie numer 2 powinno mieć to mieszkanie po prawej, a nie mieszkanie Nowackich na pierwszym piętrze.

          Zgadzam się z tt-ką, że autorka nie wie co pisze. Nie tylko namieszała z numeracją mieszkań, ale także z lokalizacją kamienicy nr 5. W "Kłamczusze" czytamy, że Paweł mieszkał równocześnie przy Roosevelta i przy Zaciszu. Gdzie Rzym, gdzie Krym? Nie przy Zaciszu, tylko przy Krasińskiego. Kamienica Nowackich i Borejków żadnym bokiem nie przylega do Zacisza.

          Czepiam się potwornie :)

          Na zdjęciach kamienica przy Roosevelta 5 i jej położenie względem sąsiednich ulic. Zaznaczyłam ją czerwoną strzałką.



          • bupu Re: Roosevelta 5 27.11.24, 13:46
            pi.asia napisała:

            >
            > Zgadzam się z tt-ką, że autorka nie wie co pisze. Nie tylko namieszała z numera
            > cją mieszkań, ale także z lokalizacją kamienicy nr 5. W "Kłamczusze" czytamy, ż
            > e Paweł mieszkał równocześnie przy Roosevelta i przy Zaciszu. Gdzie Rzym, gdzie
            > Krym? Nie przy Zaciszu, tylko przy Krasińskiego. Kamienica Nowackich i Borejkó
            > w żadnym bokiem nie przylega do Zacisza.
            >
            > Czepiam się potwornie :)
            >
            > Na zdjęciach kamienica przy Roosevelta 5 i jej położenie względem sąsiednich ul
            > ic. Zaznaczyłam ją czerwoną strzałką.
            >
            >
            >


            Autorka pomerdała czwórkę z piątką!
          • kocynder Re: Roosevelta 5 13.12.24, 07:15
            Jeśli idzie o numerację lokali to chyba nic mnie nie zaskoczy... Przez jakiś czas miałam do czynienia z ewidencją lokali i cuda jakie widziałam, to na wołowej skórze nie spisze się. Przykładowo: budynek wielorodzinny, czterokondygnacyjny, trzy klatki schodowe. Klatka A - numeracja "zwykła", od 1 do 12. Klatka B - na parterze masz pierwszy lokal 13, ale 14 jest w pionie nad nim, wyżej 15, na samej górze 16, 17 na parterze pośrodku, obok 13 itd, do 24. W klatce C zaś, dla rozrywki, lokale są numerowane zwyczajnie... Tylko od góry. Czyli na parterze masz numery 34, 35 i 36, wyżej 31, 32 i 33... Takie drobiazgi jak np liczenie lokali od prawej, dodawanie literek czy samowolne dzielenie lokalu to mięta z bubrem. :D
            • ako17 Re: Roosevelta 5 14.12.24, 14:09
              kocynder napisała:

              > Jeśli idzie o numerację lokali to chyba nic mnie nie zaskoczy... Przez jakiś cz
              > as miałam do czynienia z ewidencją lokali i cuda jakie widziałam, to na wołowej
              > skórze nie spisze się. Przykładowo: budynek wielorodzinny, czterokondygnacyjny
              > , trzy klatki schodowe. Klatka A - numeracja "zwykła", od 1 do 12. Klatka B - n
              > a parterze masz pierwszy lokal 13, ale 14 jest w pionie nad nim, wyżej 15, na s
              > amej górze 16, 17 na parterze pośrodku, obok 13 itd, do 24. W klatce C zaś, dla
              > rozrywki, lokale są numerowane zwyczajnie... Tylko od góry. Czyli na parterze
              > masz numery 34, 35 i 36, wyżej 31, 32 i 33... T

              Przyznaję, powyższe zrobiło na mnie wrażenie :D
        • tt-tka Re: Roosevelta 5 29.11.24, 13:27
          bupu napisała:

          > Borejki mają w swoim lokalu oryginalną kuchnię i łazienkę z rozmamłanym zabytki
          > em niemieckiej secesji, więc to oni raczej siedzą w pomieszczeniach dla służby

          Raczej nie. Pomieszczenia dla sluzby nie mialy lazienek, sluzba mogla co najwyzej skorzystac z umywalki, tzn zlewu kuchennego, a najczesciej z miednicy.
          • bupu Re: Roosevelta 5 29.11.24, 16:03
            tt-tka napisała:

            > bupu napisała:
            >
            > > Borejki mają w swoim lokalu oryginalną kuchnię i łazienkę z rozmamłanym z
            > abytki
            > > em niemieckiej secesji, więc to oni raczej siedzą w pomieszczeniach dla s
            > łużby
            >
            > Raczej nie. Pomieszczenia dla sluzby nie mialy lazienek, sluzba mogla co najwyz
            > ej skorzystac z umywalki, tzn zlewu kuchennego, a najczesciej z miednicy.

            Zarówno łazienka jak i kuchnia znajdowały się w tej samej części co służbówki. Służę planem kamienicznego mieszkania, w załączniku. Zwróć uwagę że od frontu są pokoje państwa, doroslych dzieci, salon i jadalnia. Plus dwie tycie służbówki dla służby pokojowej państwa, która musiała być pod ręką, żeby panstwu gacie rano podać itepe. Za stolowym jest dziecinny, z przyległą sypialnią, zapewne dla bony lub guwernantki, a kuchnia i łazienka są upchnięte na samym końcu, za klatką schodową dla służby, w towarzystwie większej służbówki dla kucharki i pomocy kuchennej, pokoju kredensowego i spiżarki. I taki rozkład pomieszczeń był normą, z pokojami państwa na jednym końcu i kuchnią, łazienką, oraz innymi pomieszczeniami, by tak rzec, technicznymi, na drugim.

            Na początku przy kuchni Borejków istnieje spiżarnia, która, podejrzewam, była tak naprawdę służbówką. Pierwotny pokój dziewczynek zatem mógłby pełnić funkcję właściwej spiżarni, lub kredensowego. A w pokojach panstwa siedzą Łuczakowie, Gadomscy i pani Szczepańska.

            Główny problem jest zasadniczo taki, że oba mieszkania, zarówno kołchoz jak i kombinat, mają wejścia od głównej klatki schodowej, co jest niemożliwością. Szybka inspekcja na Google Maps potwierdza, że kamienica nr 5 ma drugie wejście z tyłu, kiedyś prawdopodobnie przeznaczone dla służby więc ten komu by przypadły pomieszczenia po służbie wchodziłby od tyłu.
            • tt-tka Re: Roosevelta 5 29.11.24, 17:47
              Nie posluze planem, ale ogladalam mieszkania z podobnego okresu, na Noakowskiego. Szesc pokoi, pierwszy od drzwi salon, potem (w amfiladzie) maly gabinet, potem sypialnia, przy sypialni lazienka, wszystkie poza bezokienna lazienka pokoje okna od frontu.
              Po drugiej stronie przedpokoju, okna od podworza, spory pokoj od drzwi (przeznaczenie mi nieznane, potem jadalnia, od jakalni malenki korytarzyk do kuchni, w tym korytarzyku jeszcze wejscie do sluzbowki, sluzbowka wielkosci szafy mniej wiecej. I tak, przez sciane lazienka sasiadowala z ogromna kuchnia, ale przez druga sciane z sypialnia panstwa, wejsciowka do lazienki byla z frontowego przedpokoju, a w rozkladzie pokoi od kuchni i sluzbowki oddzielala ja jadalnia.
              Nigdy i nigdzie przed wojna sluzba nie miala swojej lazienki.
              • bupu Re: Roosevelta 5 29.11.24, 19:59
                tt-tka napisała:

                >
                > Nigdy i nigdzie przed wojna sluzba nie miala swojej lazienki.
                >


                A czy ja pisałam gdziekolwiek, że to była łazienka dla służby?
                • tt-tka Re: Roosevelta 5 29.11.24, 23:49
                  bupu napisała:

                  > tt-tka napisała:
                  >
                  > >
                  > > Nigdy i nigdzie przed wojna sluzba nie miala swojej lazienki.
                  > >
                  >
                  >
                  > A czy ja pisałam gdziekolwiek, że to była łazienka dla służby?
                  >

                  Nie napisalas, ale napisalas, ze lazienki miescily sie zwykle w czesci gospodarczej mieszkania. Otoz nie. Lazienke, a w w lepszym wydaniu pokoj kapielowy zwykle umiejscawiano kolo sypialni panstwa albo kolo garderoby panstwa. Mogla sasiadowac, i zwykle sasiadowala z kuchnia przez sciane (kuchnie byly duze, owczesne lazienki zreszta tez), ale wlasnie przez sciane, nie przez uklad mieszkania. zadna pani nie pomykalaby z lazienki przez kuchenny korytarzyk ocierajac sie bokiem o sluzbowke czy spizarnie :)

                  serio, pgladalam tego sporo, w Warszawie, w Berlinie i gdzie indziej (co ciekawe, w Krakowie nie - nie wiem, czy lazienek nie mieli, czy co) i zawsze lazienka byla wmontowana w te bardziej intymna czesc mieszkania, jako to sypialnia czy garderoba
                  • przymrozki Re: Roosevelta 5 13.12.24, 11:33
                    tt-tka napisała:

                    > Nie napisalas, ale napisalas, ze lazienki miescily sie zwykle w czesci gospodar
                    > czej mieszkania. Otoz nie. Lazienke, a w w lepszym wydaniu pokoj kapielowy zwyk
                    > le umiejscawiano kolo sypialni panstwa albo kolo garderoby panstwa. Mogla sasia
                    > dowac, i zwykle sasiadowala z kuchnia przez sciane (kuchnie byly duze, owczesne
                    > lazienki zreszta tez), ale wlasnie przez sciane, nie przez uklad mieszkania. z
                    > adna pani nie pomykalaby z lazienki przez kuchenny korytarzyk ocierajac sie bok
                    > iem o sluzbowke czy spizarnie :)

                    A to chyba też zależy, o jakiej kamienicy mowa.

                    W dwudziestoleciu międzywojennym mieszczaństwo rzeczywiście miało pełnowymiarowe pokoje kąpielowe, wielkie wanny, prysznice z hydromasażem i porcelanowe bidety. Ale jeżeli kamienica była starsza i nie przeszła gruntownego remontu dostosowującego do aktualnych mód, spokojnie mogła doczekać końca drugiej wojny światowej z WC w klitce w części gospodarczej mieszkania, a czasami nawet poza mieszkaniem, na półpiętrze.

                    W dzisiejszych kamieniach komórki lokatorskie na półpiętrach, takie małe pokoiki dowolnego przeznaczenia albo nawet windy z szybem nie wiadomo jak wkomponowanym w bryłę budynku to właśnie pozostałości po tych łazienkach. Że już nie wspomnę o tym, że w Breslau do niedawna było zaskakująco dużo kamienic, w których łazienka, czasem nawet wspólna dla kilku lokali, była na półpiętrze lub na korytarzu przy wejściu na klatce schodową (po pojęciem "do niedawna" mam na myśli naprawdę do niedawna, kilkanaście lat temu spokojnie można było kupić mieszkanie bez łazienki).
    • przymrozki Re: Roosevelta 5 27.11.24, 12:37
      Poniemieckie mieszkanie dla strasznych mieszczan, które po wojnie podzielono na najmniejsze możliwe, a potem scalano wedle możliwości lokatorów dążących do powiększenia swojego Lebensraum, a nie wedle logiki, to rzecz dosyć powszechna. To akurat możliwe jest jak najbardziej. Ale w opisach konkretnego planu mieszkania na Roosevelta MM po prostu się pomyliła, tego uratować się nie da.

      Kamienice rzeczywiście miewały służbówki, ale to były naprawdę małe pomieszczenia, najczęściej na tyłach kuchni. Dzisiaj prędzej uznano by je za spiżarnię niż pokój, bo albo nie miały okien w ogóle, albo miały małe i na pewno nie od strony frontu. Pani Szczepańska, która miała widok na Roosevelta i 50 m2 powierzchni mieszkalnej, na pewno nie mieszkała w dawnej służbówce.
      • pi.asia Re: Roosevelta 5 27.11.24, 21:19
        przymrozki napisała:


        > Pani Szczepańska, która miała widok na Roosevelta i 50 m2 powierzchn
        > i mieszkalnej, na pewno nie mieszkała w dawnej służbówce.

        Patrz, zapomniałam o tym, że pani Szczepańska miała okno od frontu. No to sprawa się komplikuje.

        Jeśli drzwi do jej mieszkania były na lewo od drzwi Borejków, to - zgodnie z wyglądem kamienicy - zajmowała ten pierwszy pokój z balkonem i małe pomieszczenie z wąskim oknem. Ale w takim przypadku jej mieszkanie nijak nie łączy się z mieszkaniem Łuczaków i Gadomskich.

        Jeśli natomiast jej drzwi są na prawo od Borejków, to zgadza się opis dotyczący Gadomskich i Łuczaków, ale okno Szczepańskiej absolutnie nie wychodzi na ulicę Roosevelta.

        Jak z datami urodzenia Pyziakówien - NIC się tu nie zgadza. Ani położenie kamienicy, ani rozkład mieszkań, ani ich numeracja.
        • ako17 Re: Roosevelta 5 27.11.24, 21:55
          Chyba Autorka na etapie lat 70-tych nie przypuszczała, że zrobi kultową sagę. Zatem rozkłady mieszkań, balkony, okna, traktowała bardzo luźno. Ot, spodobał się jakiś balkon na Roosevelta 5, napisała powieść. Potem się powieść zaczęła rozrastać w telenowelę - pewnie nie byłoby z tym wielkiego problemu, gdyby nie deklaracja o dokładnym sprawdzaniu realiów, pogodowych np. - i cała rzecz się rypła. Bo to nie mogła być ta kamienica, nie na skrzyżowaniu TYCH akurat ulic, nie ten układ parteru jako całości, nie zgadza się układ mieszkania Borejków.
          Chyba liczyła na to, że dziewczęta czytające dzieła, nie będą przywiązywać wagi do szczegółów.
          I ja bym też pewnie nie przywiązywała, gdyby te powieści nadal były tak fajne i kochane, jak kiedyś.
          W obliczu słabych powieści, deklaracja o braku pozwolenia na błędy zaczyna, po prostu, razić.
          btw, powinnam była postawić przecinek między "powieści" a "deklaracja" w akapicie powyżej? Kurcze, w ogólnej dbałości o poprawność języka, interpunkcja jest moją piętą Achillesową :(
          • tt-tka Re: Roosevelta 5 27.11.24, 22:35
            ten akurat przecinek moze sobie isc na spacer :)
          • pi.asia Re: Roosevelta 5 27.11.24, 23:19
            ako17 napisała:

            > Chyba Autorka na etapie lat 70-tych nie przypuszczała, że zrobi kultową sagę. Z
            > atem rozkłady mieszkań, balkony, okna, traktowała bardzo luźno. Ot, spodobał si
            > ę jakiś balkon na Roosevelta 5, napisała powieść. Potem się powieść zaczęła roz
            > rastać w telenowelę - pewnie nie byłoby z tym wielkiego problemu, gdyby nie dek
            > laracja o dokładnym sprawdzaniu realiów, pogodowych np. - i cała rzecz się rypł
            > a. Bo to nie mogła być ta kamienica, nie na skrzyżowaniu TYCH akurat ulic, nie
            > ten układ parteru jako całości, nie zgadza się układ mieszkania Borejków.
            > Chyba liczyła na to, że dziewczęta czytające dzieła, nie będą przywiązywać wagi
            > do szczegółów.
            > I ja bym też pewnie nie przywiązywała, gdyby te powieści nadal były tak fajne i
            > kochane, jak kiedyś.
            > W obliczu słabych powieści, deklaracja o braku pozwolenia na błędy zaczyna, po
            > prostu, razić.

            Trafne podsumowanie. Nic dodać, nic ująć.

            Ale za jedno muszę MM pochwalić. Przedzierając się przez Jeżyce za pomocą jakże przydatnego narzędzia pt. street view, obejrzałam sobie domy stojące przy Zaciszu. W "Kłamczusze" jest taki opis:
            Była to naprawdę wdzięczna ulica, cicho biegnąca pomiędzy niedużymi, pełnymi tajemniczego uroku domami. Zbudowane głównie w początkach wieku, wyglądały jak wyjęte z wczesnych filmów Hitchcocka.

            Te domy istotnie mogą się kojarzyć z jakimiś horrorami, zwłaszcza latach 70-tych, gdy nie były tak elegancko odnowione. Mogły to być zarówno filmy Hitchcocka jak nawet "Opowieści z krypty". Ich opis udał się więc autorce nad podziw.
          • kocynder Re: Roosevelta 5 29.11.24, 08:54
            "gdyby te powieści nadal były tak fajne i kochane, jak kiedyś"
            To też. Ale myślę, że cloud leży w tym, iż autorka skupiła się na "jednych" bohaterkach, więc zaczęły się rzucać w oczy błędy. W Kłamczusze możemy kichać na informację czemu dyrektoruje tatuś Pawła. Nie tylko dlatego, że książka jest napisana dobrze, ale i dlatego, że tatuś Pawła i jego praca to margines akcji. Kiedy autorka uparła się pisać sagę - to te kwestie z marginalnych weszły na pierwszy plan. Bo i owszem, gdyby autorka "ulubiła" rodzinę Dąbek - Nowackich, to musiałaby dojść czemu dyrektoruje (Zjednoczeniu? A czego? Czym się to Zjednoczenie zajmuje? W jakich godzinach? Gdzie ma siedzibę? Czy dyrektor generalny czy filii? Czy bywa w delegacjach? I tak dalej...
            • tt-tka Re: Roosevelta 5 29.11.24, 09:46
              Ze dyr. N. bywa w delegacjach, to wiemy, i to z tej jednej niedlugiej pozycji, "niecierpiace zwloki sprawy wzywaly go sluzbowo do Leszna" czy jakos tak :P
              w przeciwienstwie do Gaby, ktorej przez cirka ebaut cwiercwiecze nie udalo sie przychwycic na zadnym sluzbowym wyjezdzie !
              • kocynder Re: Roosevelta 5 29.11.24, 20:30
                Ok, pan Nowacki jeździł służbowo do Leszna. Ale nadal nie wiemy (i wiedzieć nie potrzebujemy!) po jakie licho do tego Leszna się pakował, pojechał to pojechał, krzyżyk mu na drogę.
                Jak już napisałam: gdyby MM chciała pisać nie Borejczadę, a Nowacjadę - wówczas konieczne byłoby wiele "riserczu". Czemu dyrektoruje tata Pawełka? Czy jest dyrektorem filii czy zasiada w zarządzie głównym? Gdzie mieści się siedziba firmy (miejsce pełnienia obowiązków)? W jakiej odległości od domu (dojazdy). Jaką dokładnie funkcję pełni pani Dąbek - Nowacka? (to chyba było, ale za Chiny nie pomnę, moje tomy Jeżycjady poszły na pastwisko, a e-wersję mi czas jakiś temu zeżarł wirus) Gdzie dokładnie pracowała (dojazdy)? Czy jest lubiana w gronie koleżanek i kolegów? Do jakiej szkoły chodzi Marzenka? Czy dojeżdża do niej tramwajem czy autobusem? Jakie książki czyta/filmy ogląda? Jakie ma relacje z kuzynką? Oraz sto milionów innych.
                Inna rzecz, że NIE WIERZĘ w nauczyciela akademickiego (czy tez jakiegokolwiek innego etapu edukacji!) który ma prace bezobjawową! Nie i już. To jest coś co nie istnieje. Bo o ile mogę uwierzyć, że Gaba stara się rozgraniczyć pracę i rodzinę, ten sławetny "work life ballans" - to nie, nie ma opcji, że na przestrzeni tego ćwierćwiecza, które ją obserwujemy nigdy, ani razu nie miała prac studentów do sprawdzania, artykułu do przeczytania, czegoś do zrecenzowania... Przez te ćwierć wieku widzimy ją RAZ piszącą jakiś artykuł i RAZ ganiających za nią po zajęciach studentów. No, nie. To tak nie działa.
                • ako17 Re: Roosevelta 5 29.11.24, 21:43
                  kocynder napisała:

                  moje tomy Jeżycjady poszły na pastwisko, a e-wersję mi czas jakiś temu zeż
                  > arł wirus)
                  mogę Ci wysłać, tylko po cichu
                  • kocynder Re: Roosevelta 5 29.11.24, 21:54
                    Chyba mi niezbyt zależy... Jest całe mnóstwo książek, na które nie mam czasu... ;)
            • ako17 Re: Roosevelta 5 29.11.24, 17:32
              kocynder napisała:

              > "gdyby te powieści nadal były tak fajne i kochane, jak kiedyś"
              > To też. Ale myślę, że cloud leży w tym, iż autorka skupiła się na "jednych" boh
              > aterkach, więc zaczęły się rzucać w oczy błędy. W Kłamczusze możemy kichać na i
              > nformację czemu dyrektoruje tatuś Pawła. Nie tylko dlatego, że książka jest nap
              > isana dobrze, ale i dlatego, że tatuś Pawła i jego praca to margines akcji. Kie
              > dy autorka uparła się pisać sagę - to te kwestie z marginalnych weszły na pierw
              > szy plan. Bo i owszem, gdyby autorka "ulubiła" rodzinę Dąbek - Nowackich, to mu
              > siałaby dojść czemu dyrektoruje (Zjednoczeniu? A czego? Czym się to Zjednoczeni
              > e zajmuje? W jakich godzinach? Gdzie ma siedzibę? Czy dyrektor generalny czy fi
              > lii? Czy bywa w delegacjach? I tak dalej...
              >
              O tak! 100% zgody
        • przymrozki Re: Roosevelta 5 28.11.24, 10:10
          pi.asia napisała:

          > Patrz, zapomniałam o tym, że pani Szczepańska miała okno od frontu. No to spraw
          > a się komplikuje.

          Miała, a przynajmniej miewała, bo patrzyła z nich za odchodzącą na Sylwestra u Joanny Gabrysią.

          Tyle że tutaj znowu doświadczymy gumowej czasoprzestrzeni, bo po przejęciu lokalu przez Idę, okna posszczepańskie zakasały parapety i przeszły szeregiem na drugą stronę. Za to okna od strony Roosevelta zyskała kuchnia, co jest raczej nietypowe dla zabudowy z tamtych czasów.
          • bupu Re: Roosevelta 5 28.11.24, 12:46
            przymrozki napisała:

            > pi.asia napisała:
            >
            > > Patrz, zapomniałam o tym, że pani Szczepańska miała okno od frontu. No to
            > spraw
            > > a się komplikuje.
            >
            > Miała, a przynajmniej miewała, bo patrzyła z nich za odchodzącą na Sylwestra u
            > Joanny Gabrysią.
            >
            > Tyle że tutaj znowu doświadczymy gumowej czasoprzestrzeni, bo po przejęciu loka
            > lu przez Idę, okna posszczepańskie zakasały parapety i przeszły szeregiem na dr
            > ugą stronę.

            Uprzednio się rozmnożywszy, bo wszakże w KK pani Szczepańska dysponowała oknem sztuk jeden, tymczasem w Noelce mówi się o oknach w liczbie mnogiej.


            >Za to okna od strony Roosevelta zyskała kuchnia, co jest raczej nie
            > typowe dla zabudowy z tamtych czasów.

            Pokoik dziewczynek też doznał przemieszczenia okna na front, w Pulpecji mianowicie. Z kamienicy przy Roosevelta 5 zrobił się falowiec z dwoma kilometrami frontowej fasady
    • la_felicja Re: Roosevelta 5 30.11.24, 17:08
      Nie przejmuj się, na rozkładzie mieszkańna Roosevelta i na datach urodzenia bohaterów Jeżycjady już niejeden sobie zęby połamał
      • anchema Re: Roosevelta 5 12.12.24, 22:37
        Powiem wam, że mieszkam obok, codziennie przez Roosevelta przechodzę i zawsze się zastanawiam, jak właściwie było z tym mieszkaniem, bo mi też nijak nie pasuje :)
        PS. ulice obok, na Zaciszu właśnie, jest willa która mnie fascynuje - mieszkańcy nie mają zasłon a za to ściany obwieszone dziełami sztuki, porożami i przynajmniej trzema kryształowymi żyrandolami. Zawsze się zastanawiam, kto tam mieszka i jak creep zatrzymuję się na chwilę i gapię się w okna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka