tajna_kryjowka_pyziaka
31.03.25, 16:45
Doszłam do wniosku, że mój wątek o Zuej Laurze, która sprawia podejrzanie mało problemów, mógłby równie dobrze dotyczyć każdej innej czarnej owcy rodziny. Gdyby w miejsce Tygrysa podstawić np. siostry Górskie, wyszłoby dokładnie na to samo.
Jaki jest stosunek do Ani już wielokrotnie pisano. Jako dziecko jest w oczach rodziny gruba, głupia i nic poza tym. Jako młoda dziewczyna jest ładna, ale okazuje się, że to też źle, bo jest flirciarą (cokolwiek ma to znaczyć). Wciąż jest uważana za głupią (albo chociaż leniwą), a fakt, że poszła na najtrudniejszy do dostania się kierunek studiów, wszyscy przypisują zbawiennemu wpływowi jej genialnej kuzynki. A gdy rzeczona kuzynka usiądzie obok, rodzona matka Ani zdawkowo kwituje córkę jako różowe mydełko, by przejść do zachwytów nad tamtą. Rodzony ojciec tymczasem otwarcie się przyznaje, że uważa Anię za konformistkę, która do wszystkiego się dostosuje, więc nie warto zawracać sobie głowy co ona robi, gdzie i z kim. Toteż ani jego, ani nikogo innego te rzeczy nie interesują. Kończę, bo mnie czoło boli od tego walenia w ścianę.
Podsumowując, Ania regularnie obrywa za nic, gdyż albowiem bo tak. Dosłownie ani razu nie słyszeliśmy by czymkolwiek podpadła rodzinie (a nawet jakby podpadła, to nie uprawnia nikogo do traktowania jej jak nic nie wartej idiotki).
Jej siostra, choć jest traktowana bardziej ulgowo, też nie ma łatwo.
Jej jedynym “wyczynem” jest nieumyślne wyrwanie kabla, i to na polecenie nauczycielki. W ogóle Nora w żadnej z tych sytuacji, kiedy coś niszczyła, nie działała złośliwie, po prostu jest niezdarna i tyle. Poza tym wiemy, że uczy się bardzo dobrze, nie pyskuje (w każdym razie nie na poziomie wzbudzającym niepokój) i generalnie nie jest jakimś trudnym dzieckiem.
A mimo to jej matka myśli o niej “łolaboga, żadna szkoła by jej nie przyjęła, zhańbionej jedną nagana i obniżonym zachowaniem, ci tutaj wzięli ją tylko dlatego, że dopiero się otworzyli i nie mogą wybrzydzać”. To jest o tyle niesmaczne, że rodzice i tak nie zamierzali posyłać Nory do wymarzonej szkoły w Poznaniu i wepchnęli ją siłą do nowego, “miejscowego” liceum. Po co? Bo przecież ją non stop trzeba mieć na oku, jak się latawicę puści do miasta, to ze swoją “skłonnością do szaleństw” jeszcze nawywija nie wiadomo co! Na przykład zrobi… no właśnie, co? Tego jakoś nikt nie precyzuje.
Można powiedzieć, że Nora pełni w swojej rodzinie podobną funkcję, co Ida na Rusfelta. Może nie jest pogardzana, ale ma łatkę narwanej wariatki, której zdania nie należy traktować zbyt poważnie. Ani jej wspierać - gadka o dyshonorach, którą zasunął jej tatuś po przygodzie z Gałdętym, de facto zwaliła na nią całą odpowiedzialność za takie sytuacje. Jak dziewczyna nie wróci na noc, też nikogo to nie obchodzi.
Zaprawdę, panny Górskie mają szczęście, że kuzynka Rurza dostarczyła rodzinie nowego kozła ofiarnego w osobie swego syna. Obie po cichutku usuną się w cień, produkując apgary i już nikt się nie będzie ich czepiał.