Dodaj do ulubionych

Kozły ofiarne w natarciu

31.03.25, 16:45
Doszłam do wniosku, że mój wątek o Zuej Laurze, która sprawia podejrzanie mało problemów, mógłby równie dobrze dotyczyć każdej innej czarnej owcy rodziny. Gdyby w miejsce Tygrysa podstawić np. siostry Górskie, wyszłoby dokładnie na to samo.

Jaki jest stosunek do Ani już wielokrotnie pisano. Jako dziecko jest w oczach rodziny gruba, głupia i nic poza tym. Jako młoda dziewczyna jest ładna, ale okazuje się, że to też źle, bo jest flirciarą (cokolwiek ma to znaczyć). Wciąż jest uważana za głupią (albo chociaż leniwą), a fakt, że poszła na najtrudniejszy do dostania się kierunek studiów, wszyscy przypisują zbawiennemu wpływowi jej genialnej kuzynki. A gdy rzeczona kuzynka usiądzie obok, rodzona matka Ani zdawkowo kwituje córkę jako różowe mydełko, by przejść do zachwytów nad tamtą. Rodzony ojciec tymczasem otwarcie się przyznaje, że uważa Anię za konformistkę, która do wszystkiego się dostosuje, więc nie warto zawracać sobie głowy co ona robi, gdzie i z kim. Toteż ani jego, ani nikogo innego te rzeczy nie interesują. Kończę, bo mnie czoło boli od tego walenia w ścianę.
Podsumowując, Ania regularnie obrywa za nic, gdyż albowiem bo tak. Dosłownie ani razu nie słyszeliśmy by czymkolwiek podpadła rodzinie (a nawet jakby podpadła, to nie uprawnia nikogo do traktowania jej jak nic nie wartej idiotki).

Jej siostra, choć jest traktowana bardziej ulgowo, też nie ma łatwo.
Jej jedynym “wyczynem” jest nieumyślne wyrwanie kabla, i to na polecenie nauczycielki. W ogóle Nora w żadnej z tych sytuacji, kiedy coś niszczyła, nie działała złośliwie, po prostu jest niezdarna i tyle. Poza tym wiemy, że uczy się bardzo dobrze, nie pyskuje (w każdym razie nie na poziomie wzbudzającym niepokój) i generalnie nie jest jakimś trudnym dzieckiem.
A mimo to jej matka myśli o niej “łolaboga, żadna szkoła by jej nie przyjęła, zhańbionej jedną nagana i obniżonym zachowaniem, ci tutaj wzięli ją tylko dlatego, że dopiero się otworzyli i nie mogą wybrzydzać”. To jest o tyle niesmaczne, że rodzice i tak nie zamierzali posyłać Nory do wymarzonej szkoły w Poznaniu i wepchnęli ją siłą do nowego, “miejscowego” liceum. Po co? Bo przecież ją non stop trzeba mieć na oku, jak się latawicę puści do miasta, to ze swoją “skłonnością do szaleństw” jeszcze nawywija nie wiadomo co! Na przykład zrobi… no właśnie, co? Tego jakoś nikt nie precyzuje.
Można powiedzieć, że Nora pełni w swojej rodzinie podobną funkcję, co Ida na Rusfelta. Może nie jest pogardzana, ale ma łatkę narwanej wariatki, której zdania nie należy traktować zbyt poważnie. Ani jej wspierać - gadka o dyshonorach, którą zasunął jej tatuś po przygodzie z Gałdętym, de facto zwaliła na nią całą odpowiedzialność za takie sytuacje. Jak dziewczyna nie wróci na noc, też nikogo to nie obchodzi.

Zaprawdę, panny Górskie mają szczęście, że kuzynka Rurza dostarczyła rodzinie nowego kozła ofiarnego w osobie swego syna. Obie po cichutku usuną się w cień, produkując apgary i już nikt się nie będzie ich czepiał.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Kozły ofiarne w natarciu 31.03.25, 17:09
      Roza. Nikt sie nia nie zajmuje, poki nie sprawia klopotow, ulubiona - bo nieklopotliwa - corka i wnuczka staje sie zdetronizowana beksa gdy raz sie poplakala majac po temu zreszta naprawde wazki powod. I nadal nikt sie nia zajmuje, bo juz klopotliwa, wiec fatygujaca.

      Ignas - ulubiony wnuk dziadunia i ukochany synek mamuni po dziesiecioleciu tego ukochania staje sie rodzinnym posmiewiskiem na nastepne lata (i chyba juz dozywotnio, w kazdym razie do konca cyklu). Wysmiewany i tepiony jest za to samo, za co poprzednio byl chwalony.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Kozły ofiarne w natarciu 31.03.25, 21:18
        tt-tka napisała:

        > Roza. Nikt sie nia nie zajmuje, poki nie sprawia klopotow, ulubiona - bo nieklo
        > potliwa - corka i wnuczka staje sie zdetronizowana beksa gdy raz sie poplakala
        > majac po temu zreszta naprawde wazki powod. I nadal nikt sie nia zajmuje, bo ju
        > z klopotliwa, wiec fatygujaca.
        >

        A to ciekawa obserwacja. Ona zawsze wyglądała mi na krzyżówkę bohatera i niewidzialnego dziecka, ale bo pastwienie się nad kozłem jest zwykle bardziej aktywne. A ten przykład pokazuje jej sytuację z nieco innej strony, taka detronizacja po cichu.

        > Ignas - ulubiony wnuk dziadunia i ukochany synek mamuni po dziesiecioleciu tego
        > ukochania staje sie rodzinnym posmiewiskiem na nastepne lata (i chyba juz dozy
        > wotnio, w kazdym razie do konca cyklu). Wysmiewany i tepiony jest za to samo, z
        > a co poprzednio byl chwalony.
        >

        Co jest podwójnie porąbane. A najdziwniejsze jest to, że jedyny dzieciak w tej rodzinie, który robi realnie złe rzeczy, jest dla odmiany ulubieńcem wszystkich. Kiedy wreszcie uda mi się zrozumieć, co oni w tym Józkiniowcu widzą?
        • tt-tka Re: Kozły ofiarne w natarciu 31.03.25, 21:26
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          >
          > Co jest podwójnie porąbane. A najdziwniejsze jest to, że jedyny dzieciak w tej
          > rodzinie, który robi realnie złe rzeczy, jest dla odmiany ulubieńcem wszystkich
          > . Kiedy wreszcie uda mi się zrozumieć, co oni w tym Józkiniowcu widzą?

          Negatyw widza. I nikt im nie wmowi, ze biale jest biale, a czarne czarne, bo jest akurat odwrotnie ! :P

          tam nikt rzeczy, ktore robi Jozwa, nie uznaje za zle.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Kozły ofiarne w natarciu 02.04.25, 22:47
            tt-tka napisała:

            > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
            >
            > >
            > > Co jest podwójnie porąbane. A najdziwniejsze jest to, że jedyny dzieciak
            > w tej
            > > rodzinie, który robi realnie złe rzeczy, jest dla odmiany ulubieńcem wszy
            > stkich
            > > . Kiedy wreszcie uda mi się zrozumieć, co oni w tym Józkiniowcu widzą?
            >
            > Negatyw widza. I nikt im nie wmowi, ze biale jest biale, a czarne czarne, bo je
            > st akurat odwrotnie ! :P
            >
            > tam nikt rzeczy, ktore robi Jozwa, nie uznaje za zle.
            >
            >
            >
            >

            To samo można powiedzieć o Ignacu. Tak sobie myślę, jeśli Jeżycjada ciągnęłaby się dalej, to czy po ewentualnej śmierci borejczego Samca Alfa, Jożin nie zostałby namaszczony na nowego patriarchę rodu? Jest jego całkowitą odwrotnością, ale wielbiony jest równie bezkrytycznie, więc przejęcie "tronu" akurat przez niego uważam za najbardziej prawdopodobne.
            • bupu Re: Kozły ofiarne w natarciu 03.04.25, 10:17
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              > To samo można powiedzieć o Ignacu. Tak sobie myślę, jeśli Jeżycjada ciągnęłaby
              > się dalej, to czy po ewentualnej śmierci borejczego Samca Alfa, Jożin nie zosta
              > łby namaszczony na nowego patriarchę rodu? Jest jego całkowitą odwrotnością, al
              > e wielbiony jest równie bezkrytycznie, więc przejęcie "tronu" akurat przez nieg
              > o uważam za najbardziej prawdopodobne.

              Paradoksalnie, IGS, który z wiekiem stał się niemal kopią swego dziada, jest przez rodzinę niemiłosiernie flekowany i wyśmiewany.
              • iwoniaw Re: Kozły ofiarne w natarciu 03.04.25, 10:26

                > Paradoksalnie, IGS, który z wiekiem stał się niemal kopią swego dziada, jest pr
                > zez rodzinę niemiłosiernie flekowany i wyśmiewany.
                >
                Moze to agresja by proxy - już dawno wszyscy niemal sobie języki poodgryzali od ciąglego gryzienia sie w nie, az tu nagle wyrosl w rodzinie nosiciel tych samych cech, który nie jest chronionym tabu Najdoskonalszym Nestorem i można dać upust?
                • greta_herbst Re: Kozły ofiarne w natarciu 03.04.25, 10:57
                  >> Paradoksalnie, IGS, który z wiekiem stał się niemal kopią swego dziada, jest przez
                  >> rodzinę niemiłosiernie flekowany i wyśmiewany.
                  >
                  > Moze to agresja by proxy - już dawno wszyscy niemal sobie języki poodgryzali od ciąglego
                  > gryzienia sie w nie, az tu nagle wyrosl w rodzinie nosiciel tych samych cech, który nie jest
                  > chronionym tabu Najdoskonalszym Nestorem i można dać upust?

                  Albo to, albo "lol, patrzcie go, chciałby się równać z Najdoskonalszym Nestorem, ale żałosne."
                  • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Kozły ofiarne w natarciu 03.04.25, 11:04
                    greta_herbst napisała:

                    > >> Paradoksalnie, IGS, który z wiekiem stał się niemal kopią swego dzia
                    > da, jest przez
                    > >> rodzinę niemiłosiernie flekowany i wyśmiewany.
                    > >
                    > > Moze to agresja by proxy - już dawno wszyscy niemal sobie języki poodgryz
                    > ali od ciąglego
                    > > gryzienia sie w nie, az tu nagle wyrosl w rodzinie nosiciel tych samych c
                    > ech, który nie jest
                    > > chronionym tabu Najdoskonalszym Nestorem i można dać upust?
                    >
                    > Albo to, albo "lol, patrzcie go, chciałby się równać z Najdoskonalszym Nestorem
                    > , ale żałosne."

                    Ale weźmy pod uwagę, że nie zawsze tak było. Przez pierwsze kilka lat życia Ignaś był wielbiony jako dziedzic czółka, dopiero później jego pozycję zrówano z ziemią. Tymczasem dziad jego w dalszym ciągu nie spadł w dół w rodzinnej hierarchii. To czyni sytuację jeszcze bardziej pokręconą, bo za co w takim razie oberwał IGS?
                    • greta_herbst Re: Kozły ofiarne w natarciu 03.04.25, 11:28
                      > Ale weźmy pod uwagę, że nie zawsze tak było. Przez pierwsze kilka lat życia Ignaś był wielbiony jako dziedzic czółka, dopiero później jego pozycję zrówano z ziemią. Tymczasem dziad jego w dalszym ciągu nie spadł w dół w rodzinnej hierarchii. To czyni sytuację jeszcze bardziej pokręconą, bo za co w takim razie oberwał IGS?

                      Bo na początku był apgarem, przedmiotem w ekwipunku, który dostawał uwagę wtedy, kiedy dorośli mieli ochotę mu dać. A w miarę jak rósł, zaczął przejawiać zachowania, które albo ściągały tę uwagę wbrew woli reszty, takie jak wizualnie widoczna wysoka wrażliwość (blednięcie przy jedzeniu), albo były całkowicie jego własnymi, niezależnymi decyzjami (wegetarianizm). Plus, mała lalkowata kopia ciebie może być urocza i zabawna, ale jak podrośnie to już konkurent.

                      Moim zdaniem IGS, trochę jak Laura, ale zupełnie w innym duchu, podskórnie rzuca tej rodzinie w twarz, że nie potrafią być faktycznie wspierający i dobrzy dla siebie nawzajem i że to ich ciepło i miłość to fikcja. A to jest uczucie, z którym oni nie chcą się konfrontować więc reagują przez atak na źródło tejże emocji.
              • tt-tka Re: Kozły ofiarne w natarciu 03.04.25, 17:40
                bupu napisała:


                > Paradoksalnie, IGS, który z wiekiem stał się niemal kopią swego dziada, jest pr
                > zez rodzinę niemiłosiernie flekowany i wyśmiewany.


                Bo Ygnac od zawsze mial znakomite zdanie o sobie i to zdanie potrafil narzucic calej rodzinie. A w Igstrybie pewnosc siebie i godnosc podkopano bardzo wczesnie.
    • ako17 Re: Kozły ofiarne w natarciu 31.03.25, 17:24
      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


      > Podsumowując, Ania regularnie obrywa za nic, gdyż albowiem bo tak. Dosłownie an
      > i razu nie słyszeliśmy by czymkolwiek podpadła rodzinie (a nawet jakby podpadła
      > , to nie uprawnia nikogo do traktowania jej jak nic nie wartej idiotki).

      Podobnie obrywa od Borejków Magda, właśnie czytam wątek o jej śladowej bytności w McD, gdzie jest traktowana przez Borejków, jakby co najmniej stwierdziła, że nie chce mieć dzieci.

      To jest o tyle niesmaczne,
      > że rodzice i tak nie zamierzali posyłać Nory do wymarzonej szkoły w Poznaniu i
      > wepchnęli ją siłą do nowego, “miejscowego” liceum. Po co? Bo przecież ją non st
      > op trzeba mieć na oku, jak się latawicę puści do miasta, to ze swoją “skłonnośc
      > ią do szaleństw” jeszcze nawywija nie wiadomo co! Na przykład zrobi… no właśnie
      > , co?

      wykolei tramwaj
      • catwoman21 Re: Kozły ofiarne w natarciu 31.03.25, 18:25
        Wydaje mi się, że Ania to chyba najbardziej zawiniła wobec Borejków tuszą. I chyba tylko tym, bo nic więcej o Ani nie wiemy, nawet te jej flirciarstwo czy konformizm nie były zbytnio pokazane.
        A Magda to tuszą, tym, że lubiła chipsy i nie lubiła poezji.
      • minerwamcg Re: Kozły ofiarne w natarciu 31.03.25, 19:09
        Czasem mam wrażenie, że to jest okres Księstwa Warszawskiego, a panna Górska "skompromitowała się" zdjęciem rękawiczek na balu i trzeba było ją jako "obgadaną" pannę usunąć towarzystwu sprzed oczu i wysłać do ciotki na wieś. Bo innego powodu tych wszystkich operacji nie widzę.
        • ako17 Re: Kozły ofiarne w natarciu 31.03.25, 19:48
          minerwamcg napisała:

          > Czasem mam wrażenie, że to jest okres Księstwa Warszawskiego, a panna Górska "s
          > kompromitowała się" zdjęciem rękawiczek na balu i trzeba było ją jako "obgadaną
          > " pannę usunąć towarzystwu sprzed oczu i wysłać do ciotki na wieś. Bo innego po
          > wodu tych wszystkich operacji nie widzę.
          >
          Ja się w ogóle zastanawiam, po co wprowadzać taką postać. Krzywda i dla postaci, która obrywa dosłownie za nic, i dla tej wyjątkowej rodziny, która może i nie gardzi, ale traktuje protekcjonalnie i z niechęcią.
          Ania, tak z przyrodzenia, nie dorastała do wyobrażeń rodziny o godnych zstępnych? Bo była za zwyczajna?
          • bupu Re: Kozły ofiarne w natarciu 31.03.25, 19:53
            ako17 napisała:

            > minerwamcg napisała:
            >
            > > Czasem mam wrażenie, że to jest okres Księstwa Warszawskiego, a panna Gór
            > ska "s
            > > kompromitowała się" zdjęciem rękawiczek na balu i trzeba było ją jako "ob
            > gadaną
            > > " pannę usunąć towarzystwu sprzed oczu i wysłać do ciotki na wieś. Bo inn
            > ego po
            > > wodu tych wszystkich operacji nie widzę.
            > >
            > Ja się w ogóle zastanawiam, po co wprowadzać taką postać. Krzywda i dla postaci
            > , która obrywa dosłownie za nic, i dla tej wyjątkowej rodziny, która może i nie
            > gardzi, ale traktuje protekcjonalnie i z niechęcią.
            > Ania, tak z przyrodzenia, nie dorastała do wyobrażeń rodziny o godnych zstępnyc
            > h? Bo była za zwyczajna?

            Bo pazury lakierowała! Na rurzowo (pispwnia celowa)! Zamiast aurę intelektualnego napięcia w ascetycznej piżamie roztaczać! ZBRODNIA!!!
          • kocynder Re: Kozły ofiarne w natarciu 31.03.25, 20:55
            I dlatego ja jestem wierna swojej wizji, sprzed jakiegoś czasu. Znaleźć, oczywiście, nie umiem, nawet nie liczcie. Ale napisałam kiedyś taką scenkę, że Milicja pojechała do Poznania po jakąś książkę Ygnaca i wszedłszy do Empiku trafiła akurat na spotkanie autorskie. Czekając zaczęła czytać książkę tej autorki i akcja ją wciągnęła. Zakupiła tom a kiedy podeszła po autograf - okazało się, że Anaïs Muntanya-Jimenez - to właśnie ta nieudacznica Ania de domo Górska po mężu - Katalończyku Jimenez...
            • ako17 Re: Kozły ofiarne w natarciu 31.03.25, 23:39
              kocynder napisała:

              > I dlatego ja jestem wierna swojej wizji, sprzed jakiegoś czasu. Znaleźć, oczywi
              > ście, nie umiem, nawet nie liczcie. Ale napisałam kiedyś taką scenkę, że Milicj
              > a pojechała do Poznania po jakąś książkę Ygnaca i wszedłszy do Empiku trafiła a
              > kurat na spotkanie autorskie. Czekając zaczęła czytać książkę tej autorki i akc
              > ja ją wciągnęła. Zakupiła tom a kiedy podeszła po autograf - okazało się, że An
              > aïs Muntanya-Jimenez - to właśnie ta nieudacznica Ania de domo Górska po mężu -
              > Katalończyku Jimenez...
              >

              było - pamiętam :)
              Ale to było na utarcie nosa rodzinie...

              Wciąż nie wyjaśnia, czemu Ania miała w tej rodzinie tak bardzo pod górkę (inna rzecz, czy w ogóle to dostrzegała) - czyżby tylko dlatego, że autorce się nie chciało o niej pisać? To po co ją powoływała do życia? Tylko jako kontrast wobec "otoczonej aurą subtelnego intelektualizmu, odzianej na czarno", Łucji?
              I, że tak wrócę do źródeł, komu przyszło do głowy podać dzieciom wodę z sokiem w kieliszkach, w których dziecku mógł utknąć (i utknął) język?
              Scena jest opisana tak, jakby to 5-letnia Ania nie sprostała zasadom savoir-vivre, usiłując wylizać syrop z dna podanego jej naczynia i narobiła problemów.
              Tymczasem to do dorosłych opiekunów dziecka (w tym czasie byli nimi dziadkowie) należy zapewnienie takich warunków, naczyń, sztućców, żeby dziecko sobie krzywdy nie zrobiło. Trzeba było myśleć, a nie drzeć się na Anię.
              • kocynder Re: Kozły ofiarne w natarciu 01.04.25, 07:55
                Nie tłumaczy, ale tego się nie da wytłumaczyć. Bo tak bywa i w życiu. Znam co najmniej dwa różne przypadki, kiedy to jedno dziecko/wnuczę jest kochane i faworyzowane, a drugie traktowane jak piąte koło u wozu - w sumie nie wiadomo czemu. I tak, czwórka jednego jest kwitowana "stać cię na więcej" a mierny drugiego "Oj, nic się nie stało! Jak zechcesz to poprawisz!". Jeśli jedno przechodząc potrąci łokciem - "Co za niezgraba, ruszyć się nie umiesz, chcesz mnie zabić?!", a jeśli drugie z psoty stłucze wazę z epoki Ming - "Nigdy jej nie lubiłam!". Jeśli jedno pracuje, awansuje zgodnie "z utartą ścieżką kariery" - to szkoda czasu, nic nie osiągnie! Ale jeśli drugie zaciąga kolejny kredyt na koleją inwestycję "w szklane domy" - o, to ambitny biznesplan, przedsięwzięcie i w ogóle geniusz!
                Więc ja nie szukam "uzasadnienia "czemu" - bo go po prostu nie ma. Ja chciałam tylko... Uratować "różowe mydełko", dać jej jakieś życie i to takie, że upiorna babunia szczękę zbierała z podłogi. :> No i (oczywiście!) rodziny, w której sa tak ogromne dysproporcje w podejściu do dzieci/wnuków nie nazwałabym ani modelową, ani ciepłą ani fajną. Ale to ja.
                • iwoniaw Re: Kozły ofiarne w natarciu 01.04.25, 10:08
                  A ja się zaczęlam zastanawiać, wobec pojawiających się w tym wątku kolejnych i kolejnych przykladów, czy faktycznie w tej rodzinie są aż takie dysproporcje w traktowniu dzieci. Bo im dalej w las, tym bardziej widać, że to jest po prostu lekcewazenie dziecięcych potrzeb in toto, lubiane/faworyzowane są te, które w danym momencie (!) pasują do zainteresowań czy potrzeb Babuni i Dziadunia - stąd np. hołubienie Ignasia, gdy jako kilkulatek akcentuje prawidlowo bezokolicznik u Horacego i kompletna utrata zainteresowania nim, gdy chce on czytac cos innego niz ulubione lektury Ignaca, a zwlaszcza - gdy okazuje się, że potrzebowalby, żeby sie nad jego potrzebami pochylić (fobie jedzeniowe, bicie przez kuzyna - no to już wymagałoby od opiekunow jakiegoś wysiłku, pomyślenia o innym posilku, interwencji i naprostowania agresora itd, więc budzi zniecierpliwienie). Małe dzieci, ktore są dziećmi (czyli nie recytuja Iliady jako pierwszy wybór spośród wszelkich aktywności) są nieinteresujace, by nie rzec - głupie, toteż nikogo nie obchodzą. Gdy "ryczą" (bo mają 4 lata i nikogo nie obchodzi, że coś im sie stało) czy "wybrzydzają" albo "przesadzają" (wspominajac np. o wyjazdach w góry na ferie), dostają stosowny ochrzan. Gdy ktores okazuje się na tyle samodzielne (Józek) lub przynajmniej znajdzie dobie innego niz rodzina pochodzenia opiekuna (Laura), że nie trzeba go pilnować, wspierać i angazować sie w jego sprawy, natychmiast zyskuje milion punktów dla Gryffinforu i jest ulubionym dzieckiem rodu.

                  W tym kontekście Ania i Nora, korzystające (jako nieletnie dzieci, ale co za róznica, nieprawdaż) z zasobow lokalowych i finansowych swoich rodziców, po prostu nie mogą być przedstawiane pozytywnie, jako te, przez które jest tylko mniej uwagi, miejsca i zasobów dla najwazniejszych czlonków rodziny, czyli starych Borejkow, względnie Gaby
                  • tt-tka Re: Kozły ofiarne w natarciu 01.04.25, 14:37
                    Imo te dysproporcje sa, tandem Roza-Laura najlepiej to ilustruje - przykladowo rozmowa o lyzkach, tam gabon decyduje sie porozmawiac z corka (wow, co za wyjatkowa sytuacja !) zaniepokojona takimi jej zachowaniami, w ktorych uczestniczyla takze siostra. Ale potrzeby czy koniecznosci porozmawiania z Pyza matka jakos nie odczuwa..
                    • iwoniaw Re: Kozły ofiarne w natarciu 01.04.25, 15:00
                      Gaba rozmawia z Laurą, bo na Laurę sa skargi, siostry wywieraja presję, żeby Gaba "coś zrobiła" (doprawdy, co jak co, ale dorosla ciotka mieszkająca w jednym gospodarstwie domowym też moglaby odbyć wychowawczą rozmowę z siostrzenicą, choćby w zakresie wyznaczenia jasno własnych granic, a nie "zachowywac dyskrecję"), wiec Gaba rozmawia, nieważne, że koniec konców bez sensu i ze skutkiem żadnym, jakby co, to odhaczyla, porozmawiala przecież... Pyzy nikt nie kazal dyscyplinować, to po co się do niej odzywać? 🤷‍♀️
            • bupu Re: Kozły ofiarne w natarciu 01.04.25, 11:14
              kocynder napisała:

              > I dlatego ja jestem wierna swojej wizji, sprzed jakiegoś czasu. Znaleźć, oczywi
              > ście, nie umiem, nawet nie liczcie. Ale napisałam kiedyś taką scenkę, że Milicj
              > a pojechała do Poznania po jakąś książkę Ygnaca i wszedłszy do Empiku trafiła a
              > kurat na spotkanie autorskie. Czekając zaczęła czytać książkę tej autorki i akc
              > ja ją wciągnęła. Zakupiła tom a kiedy podeszła po autograf - okazało się, że An
              > aïs Muntanya-Jimenez - to właśnie ta nieudacznica Ania de domo Górska po mężu -
              > Katalończyku Jimenez...
              >


              Jak chcesz bardzo przyheblować nosek Milicji, możesz jeszcze dorzucić wzmiankę o tym, że Burek Skalany chciał sprzedać nową sztukę, ale się nie udało, bo wszystkie teatry jarały się jak Rzym za Nerona dramatem jakiejś Muntanyi Jimenez, tak, to powiesciopisarka zasadniczo, ale machnęła taki dramacik no perełka, tu jeden z dyrektorów omyłkowo wysyła Burkowi kopię swej mailowej konwersacji, w której on i znany reżyser dramat Burka określają mianem zetlałej ramoty, a autorowi wytykają kompletne odklejenie od rzeczywistości, nie to co ta Jimenez, te celne a dowcipne komentarze do rzeczywistości, te ważkie treści w lekkiej formie, muah. Mila czyta i sinieje na twarzy, po czym przypadkowo w księgarni trafia na spotkanie tej Jimenez...

              A nazwiska męża Ani nie pamiętała, funkcjonował on bowiem w rodzinie jako Ten Jej Mąż Katalończyk, przez Ignaca omyłkowo przekręcany na Kastylijczyka, co doprowadziło do niemal kompletnego zerwania kontaktów...
          • przymrozki Re: Kozły ofiarne w natarciu 01.04.25, 13:35
            ako17 napisała:

            > Ja się w ogóle zastanawiam, po co wprowadzać taką postać. Krzywda i dla postaci
            > , która obrywa dosłownie za nic, i dla tej wyjątkowej rodziny, która może i nie
            > gardzi, ale traktuje protekcjonalnie i z niechęcią.

            Myślę, że dla kontrastu. W Neo często pozytywny bohater swoją oczywistą pozytywność manifestuje głównie (lub wręcz jedynie) przez kontrast z bohaterem oczywiście niepozytywnym - np. Mila w Kalamburce, która zachwyca w zestawieniu z przyziemną i banalną Moniką oraz uszminkowaną Felą, chociaż jakby się tak zastanowić, to w sumie czort wie, dlaczego zachwyca.

            Tutaj jest ten sam mechanizm. Ania i Łusia spędzają razem wieczór w domu rodzinnym Ani. Obie sobie spokojnie siedzą, ale z jakichś względów pierwsza robi to głupio, a druga mądrze.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Kozły ofiarne w natarciu 01.04.25, 14:39
              przymrozki napisała:

              > ako17 napisała:
              >
              > > Ja się w ogóle zastanawiam, po co wprowadzać taką postać. Krzywda i dla p
              > ostaci
              > > , która obrywa dosłownie za nic, i dla tej wyjątkowej rodziny, która może
              > i nie
              > > gardzi, ale traktuje protekcjonalnie i z niechęcią.
              >
              > Myślę, że dla kontrastu. W Neo często pozytywny bohater swoją oczywistą pozytyw
              > ność manifestuje głównie (lub wręcz jedynie) przez kontrast z bohaterem oczywiś
              > cie niepozytywnym - np. Mila w Kalamburce, która zachwyca w zestawieniu z przyz
              > iemną i banalną Moniką oraz uszminkowaną Felą, chociaż jakby się tak zastanowić
              > , to w sumie czort wie, dlaczego zachwyca.
              >
              > Tutaj jest ten sam mechanizm. Ania i Łusia spędzają razem wieczór w domu rodzin
              > nym Ani. Obie sobie spokojnie siedzą, ale z jakichś względów pierwsza robi to g
              > łupio, a druga mądrze.

              Czyli wychodzi na to, że nawet autorka wie, że napisała te postacie po łebkach i z braku lepszych opcji ratuje się takimi tanimi chwytami.
              Nie mam pomysłu jak inaczej można ogarnąć Milę, ale co do Łucji i Ani sprawa jest prosta - jak się nie miała pomysłu na rozwinięcie postaci epizodycznych, to można sobie odpuścić ich tworzenie. I tak są w tej fabule po nic.
              • ako17 Re: Kozły ofiarne w natarciu 01.04.25, 15:15
                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                jak się nie miała pomysłu na rozwinięcie postaci epizodycznych, to
                > można sobie odpuścić ich tworzenie. I tak są w tej fabule po nic.

                a to już jest kwestia Imperatywu. Żadne z Borejków i Borejcząt nie może poprzestać na jednym dziecku. Muszą mieć co najmniej dwójkę.
                Co z tego, że nie ma pomysłu na ich osobowości, rozwój, miejsce w fabule. Muszą być te dzieci, a potem czytamy takie kocopoły, że normalne, nie sprawiające problemów wychowawczych dziecko, dostające się z marszu na super studia jest jakieś gorsze, bo maluje paznokcie u stóp na różowo, zamiast płonąć gorączką intelektualną.
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Kozły ofiarne w natarciu 01.04.25, 15:49
                  ako17 napisała:

                  > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                  > jak się nie miała pomysłu na rozwinięcie postaci epizodycznych, to
                  > > można sobie odpuścić ich tworzenie. I tak są w tej fabule po nic.
                  >
                  > a to już jest kwestia Imperatywu. Żadne z Borejków i Borejcząt nie może poprzes
                  > tać na jednym dziecku. Muszą mieć co najmniej dwójkę.

                  Ach, gdyby Pałysy wiedziały, że dwójka wystarczy...
                  Co ciekawe, te rozliczne dzieci najczęściej nie są ze sobą nawzajem zbyt blisko i nie zrobiłoby wielkiej różnicy, gdyby część z nich nie doczekała się rodzeństwa. Kocynder w swoim wątku o patchworkach zwróciła uwagę, że Indeks Glikemiczny funkcjonuje jakby był jedynakiem i nie ma praktycznie żadnej relacji z Pyziakównami (o nieświadomości istnienia Elki nie mówiąc).

                  > Co z tego, że nie ma pomysłu na ich osobowości, rozwój, miejsce w fabule. Muszą
                  > być te dzieci, a potem czytamy takie kocopoły, że normalne, nie sprawiające pr
                  > oblemów wychowawczych dziecko, dostające się z marszu na super studia jest jaki
                  > eś gorsze, bo maluje paznokcie u stóp na różowo, zamiast płonąć gorączką intele
                  > ktualną.
                  >
                  >
                  >
                  >

                  Gorzej - walić intelektualną aurą!
                  • bupu Re: Kozły ofiarne w natarciu 01.04.25, 20:10
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                    > Gorzej - walić intelektualną aurą!


                    Jeszcze gorzej, kierowniczko. Walić aurą INTELEKTUALNEGO NAPIĘCIA!

                    Zaprawdę jak mnie ten opis nieprzytomnie śmieszy...
                    • greta_herbst Re: Kozły ofiarne w natarciu 02.04.25, 17:20
                      > Jeszcze gorzej, kierowniczko. Walić aurą INTELEKTUALNEGO NAPIĘCIA!

                      Zaprawdę jak mnie ten opis nieprzytomnie śmieszy...

                      Skoro napięcie jest intelektualne, to jakie jest natężenie? Kondycyjne chyba? :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka