bupu
03.05.25, 13:25
Nie mogę znaleźć starego wątku o jezyckich skąpcach, wybaczcie zatem nowy wąteczek. Rzuciła mi się jednak w oczy wypowiedź Łusi ze Sprężyny, w której zwierza się ona, że woli przebywać u dziadków a nie w rodzinnych podziemiach, jako jedną z przyczyn podając, iż w lodówce jest tam zawsze coś do jedzenia.
Wniosek z tego taki, że w Khazad Idum w lodówce nie zawsze było jedzenie, a zatem sytuacja z McD, gdzie z produktów jadalnych Balrog Dietetyki posiadał w swej kuchni wyłącznie ziemniaki, była raczej normą, nie wyjątkiem. Ergo, Iduchna z premedytacją żerowała na rodzicach i siostrze, kontynuując miły obyczaj po wyprowadzce seniorów, a chyba i Gabów, z Roosevelta. Cwane, aczkolwiek na usta pcha się pytanie na co Balrogostwo wydawało te w trudzie zarobione piniążki, skoro nie na żywienie rodziny.
(Ostatnio siedzę znowu w Tolkienie i trochę mi się to rzuca na wszystko, wybaczcie więc metaforykę).