Dodaj do ulubionych

Skąpiradłusia

03.05.25, 13:25

Nie mogę znaleźć starego wątku o jezyckich skąpcach, wybaczcie zatem nowy wąteczek. Rzuciła mi się jednak w oczy wypowiedź Łusi ze Sprężyny, w której zwierza się ona, że woli przebywać u dziadków a nie w rodzinnych podziemiach, jako jedną z przyczyn podając, iż w lodówce jest tam zawsze coś do jedzenia.

Wniosek z tego taki, że w Khazad Idum w lodówce nie zawsze było jedzenie, a zatem sytuacja z McD, gdzie z produktów jadalnych Balrog Dietetyki posiadał w swej kuchni wyłącznie ziemniaki, była raczej normą, nie wyjątkiem. Ergo, Iduchna z premedytacją żerowała na rodzicach i siostrze, kontynuując miły obyczaj po wyprowadzce seniorów, a chyba i Gabów, z Roosevelta. Cwane, aczkolwiek na usta pcha się pytanie na co Balrogostwo wydawało te w trudzie zarobione piniążki, skoro nie na żywienie rodziny.

(Ostatnio siedzę znowu w Tolkienie i trochę mi się to rzuca na wszystko, wybaczcie więc metaforykę).
Obserwuj wątek
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 13:55
      To niezłe ma Idulec statystyki. Najpierw wrabiała syna w rywalizację z kuzynem od urodzenia, potem olała fakt, że ów syn w wieku 3 lat zachowuje się jak niemowlak, następnie oddała go na wychowanie dziadkom bez gwarancji zwrotu, córkę tak samo, a młodszego syna (którego niestosowne do wieku ulewanie też zignorowała) to w ogóle wychowały jej przypadkowe osoby. A teraz jeszcze okazuje się, że jej dzieci chodzą głodne we własnym domu. To nic dziwnego, że nie traktują jej poważnie i nie mają z nią żadnej relacji. Bo po co?

      Nie pytam gdzie w tym wszystkim jest ich tatuś, bo to oczywiste, że wszystko przespał.
      • hanuszka189 Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 14:25
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > To niezłe ma Idulec statystyki. Najpierw wrabiała syna w rywalizację z kuzynem
        > od urodzenia, potem olała fakt, że ów syn w wieku 3 lat zachowuje się jak niemo
        > wlak, następnie oddała go na wychowanie dziadkom bez gwarancji zwrotu, córkę ta
        > k samo, a młodszego syna (którego niestosowne do wieku ulewanie też zignorowała
        > ) to w ogóle wychowały jej przypadkowe osoby.

        Józin gdy bił krasnala miał ok. rok i 10 miesięcy, więc miał pełne prawo się ślinić i mówić monosylabami.
        Aczkolwiek jeśli wszystkie rodzinne dzieci w zasięgu pamięci Idy zaczynały mówić wcześnie, miała prawo być zdziwiona.

        Z tym wychowaniem - często tak bywało w dzikich latach 90, dzieci jeszcze w podstawówce spędzały całe dnie u dziadków (znam parę przykładów). Natomiast na co Ida wydaje pieniądze, to już inna kwestia. Gdy Józin był nastolatkiem, powinni już mieć odłożoną fortunę.
        • ako17 Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 14:29
          hanuszka189 napisała:


          > Z tym wychowaniem - często tak bywało w dzikich latach 90, dzieci jeszcze w pod
          > stawówce spędzały całe dnie u dziadków (znam parę przykładów).

          Z tym, że Kazimierz, a także Łucja i Józef spędzają całe dnie u dziadków w mniej dzikim XXI wieku.
          • hanuszka189 Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 14:42
            ako17 napisała:

            > hanuszka189 napisała:
            >
            >
            > > Z tym wychowaniem - często tak bywało w dzikich latach 90, dzieci jeszcze
            > w pod
            > > stawówce spędzały całe dnie u dziadków (znam parę przykładów).
            >
            > Z tym, że Kazimierz, a także Łucja i Józef spędzają całe dnie u dziadków w mnie
            > j dzikim XXI wieku.
            >
            A czy to różnica? Jeśli piętro wyżej są chętni do opieki, niepracujący dziadkowie, po co oddawać dzieci do przedszkola czy żłobka albo kazać im siedzieć w świetlicy? Pomijając fakt, że powszechność żłobków to dopiero ostatnie 10 lat.

            W książkach nie ma nawet cienia sugestii, że dzieci Idy nie są w mieszkaniu Borejków mile widziane. Nie wiem jak funkcjonował ten układ - czy siłą rozpędu, czy na bardziej rzeczowych ustaleniach - ale nikt na niego nie narzeka.
            • bupu Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 15:06
              hanuszka189 napisała:

              > ako17 napisała:
              >
              > > hanuszka189 napisała:
              > >
              > >
              > > > Z tym wychowaniem - często tak bywało w dzikich latach 90, dzieci j
              > eszcze
              > > w pod
              > > > stawówce spędzały całe dnie u dziadków (znam parę przykładów).
              > >
              > > Z tym, że Kazimierz, a także Łucja i Józef spędzają całe dnie u dziadków
              > w mnie
              > > j dzikim XXI wieku.
              > >
              > A czy to różnica?

              Nikt się tu nie czepia że siedzą u dziadków. Chodzi o to że jadają u dziadków bo u Idy w lodówce pustka.
            • ako17 Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 15:18
              hanuszka189 napisała:

              > ako17 napisała:
              >
              > > hanuszka189 napisała:
              > >
              > >
              > > > Z tym wychowaniem - często tak bywało w dzikich latach 90, dzieci j
              > eszcze
              > > w pod
              > > > stawówce spędzały całe dnie u dziadków (znam parę przykładów).
              > >
              > > Z tym, że Kazimierz, a także Łucja i Józef spędzają całe dnie u dziadków
              > w mnie
              > > j dzikim XXI wieku.
              > >
              > A czy to różnica?
              W zasadzie żadna, ale napisałaś, że działo się tak latach 90-tych, to ja na to, że nie było to specyfiką jedynie tych lat.

              Jeśli piętro wyżej są chętni do opieki, niepracujący dziadkow
              > ie, po co oddawać dzieci do przedszkola czy żłobka albo kazać im siedzieć w świ
              > etlicy? Pomijając fakt, że powszechność żłobków to dopiero ostatnie 10 lat.

              Nie no, oczywiście, że nie ma takiej potrzeby. Ale nikt tutaj tego nie kwestionował.
              Po prostu u Pałysów nie ma nic do jedzenia dla dzieci.
              >
              > W książkach nie ma nawet cienia sugestii, że dzieci Idy nie są w mieszkaniu Bor
              > ejków mile widziane. Nie wiem jak funkcjonował ten układ - czy siłą rozpędu, cz
              > y na bardziej rzeczowych ustaleniach - ale nikt na niego nie narzeka.

              No i nikt tutaj nie twierdził nic przeciwnego.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 14:37
          hanuszka189 napisała:

          > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
          >
          > > To niezłe ma Idulec statystyki. Najpierw wrabiała syna w rywalizację z ku
          > zynem
          > > od urodzenia, potem olała fakt, że ów syn w wieku 3 lat zachowuje się jak
          > niemo
          > > wlak, następnie oddała go na wychowanie dziadkom bez gwarancji zwrotu, có
          > rkę ta
          > > k samo, a młodszego syna (którego niestosowne do wieku ulewanie też zigno
          > rowała
          > > ) to w ogóle wychowały jej przypadkowe osoby.
          >
          > Józin gdy bił krasnala miał ok. rok i 10 miesięcy, więc miał pełne prawo się śl
          > inić i mówić monosylabami.


          Nie mówię o tej scenie, tylko o wspomnieniach Józwy w JT:
          W trzecim roku życia wpadł wreszcie na szczęśliwy pomysł, żeby rzucać jej na odczepnego parę słów w typowo niemowlęcym narzeczu i ten właśnie bełkocik (wskazane było upuścić przy tym nieco śliny) jakoś mamę – przynajmniej chwilowo – satysfakcjonował.
          • hanuszka189 Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 14:46
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
            >
            >
            > Nie mówię o tej scenie, tylko o wspomnieniach Józwy w JT:
            > W trzecim roku życia wpadł wreszcie na szczęśliwy pomysł, żeby rzucać jej na
            > odczepnego parę słów w typowo niemowlęcym narzeczu i ten właśnie bełkocik (wsk
            > azane było upuścić przy tym nieco śliny) jakoś mamę – przynajmniej chwilowo – s
            > atysfakcjonował.

            >
            W takim razie MM jak zwykle psuje własną chronologię, bo Józef urodził się pod koniec 1994 roku, a latem 1996 bełkotał do Idy, lecz już wypowiadał proste zdania do innych.

        • bupu Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 14:48
          hanuszka189 napisała:

          > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
          >
          > > To niezłe ma Idulec statystyki. Najpierw wrabiała syna w rywalizację z ku
          > zynem
          > > od urodzenia, potem olała fakt, że ów syn w wieku 3 lat zachowuje się jak
          > niemo
          > > wlak, następnie oddała go na wychowanie dziadkom bez gwarancji zwrotu, có
          > rkę ta
          > > k samo, a młodszego syna (którego niestosowne do wieku ulewanie też zigno
          > rowała
          > > ) to w ogóle wychowały jej przypadkowe osoby.
          >
          > Józin gdy bił krasnala miał ok. rok i 10 miesięcy, więc miał pełne prawo się śl
          > inić i mówić monosylabami.
          > Aczkolwiek jeśli wszystkie rodzinne dzieci w zasięgu pamięci Idy zaczynały mówi
          > ć wcześnie, miała prawo być zdziwiona.

          Wedle JT Józef prawie w ogóle nie mówił do trzeciego roku życia, co powinno wzbudzić podejrzliwość dr. Balrog.

          > Z tym wychowaniem - często tak bywało w dzikich latach 90, dzieci jeszcze w pod
          > stawówce spędzały całe dnie u dziadków (znam parę przykładów).

          Józef to rocznik 94, Sankta Lusija de Grammatica jest z 98, a Maszkaron z 2007. Wzmianka o jedzeniu zawsze będącym w lodówce dziadków to 2008, natomiast ziemniaki jako jedyne pożywienie to 2009. Bynajmniej nie dzikie lata 90.

          Ponadto ja znam i teraz dzieci, które całymi dniami siedzą u dziadków, bo rodzice pracują, niemniej jednak te dzieci mają jedzenie również we własnych domach. Nie mówiąc o tym, że często widujemy samą Idę radośnie wcinającą u rodzicow. McD na przykład, Ida jest obecna przy wszystkich opisanych tam posiłkach, bynajmniej nie jako widz.
    • ako17 Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 14:22
      bupu napisała:

      >
      > Nie mogę znaleźć starego wątku o jezyckich skąpcach, wybaczcie zatem nowy wątec
      > zek. Rzuciła mi się jednak w oczy wypowiedź Łusi ze Sprężyny, w której zwierza
      > się ona, że woli przebywać u dziadków a nie w rodzinnych podziemiach, jako jedn
      > ą z przyczyn podając, iż w lodówce jest tam zawsze coś do jedzenia.

      Gdyby nie bardzo dokładnie opisana scena z McD, to mogłabym przypuszczać, iż Łucja ma na myśli, że w suterynianej lodówce znajdują się jakieś dietetyczne składniki i potrawy, typu kiełki czy, nie wiem, kuskus z warzywami, albo sałatki.
      A u dziadków to i kiełbacha i bigos i pierogi i rosół i różne ciasta.

      Ale nie mogę tak przypuszczać, bo skoro Magda usmażyła Ziutkowi frytki, to znaczy, że w kuchni znalazła na pewno olej i ziemniaki. A Ida, która rozmyśla, że Magdzie należy się manto*, nie rozmyśla przy tym, że należało Ziutkowi podać jogurt/ kuskus/ sałatkę. Czyli myśli, że frytki to był zły pomysł, ale nie ma kontrpropozycji, co byłoby dobrym pomysłem. Zatem nic innego do jedzenia nie było
      • bupu Re: Skąpiradłusia 04.05.25, 18:17
        ako17 napisała:

        > oś do jedzenia.
        >
        > Gdyby nie bardzo dokładnie opisana scena z McD, to mogłabym przypuszczać, iż Łu
        > cja ma na myśli, że w suterynianej lodówce znajdują się jakieś dietetyczne skła
        > dniki i potrawy, typu kiełki czy, nie wiem, kuskus z warzywami, albo sałatki.
        > A u dziadków to i kiełbacha i bigos i pierogi i rosół i różne ciasta.

        Nawet gdyby, zwróć uwagę że Idzie rygoryzm dietetyczny przechodzi jak ręką odjął, gdy ona i jej dzieci jedzą na cudzy koszt. Nie wyrywa własnym dzieciom sałatki i kiełbasek z pyska, pożera pierogi i rosołek bez skrupułów, a u Rumianich porzuca dietę bez żalu po pierwszym rzucie oka na smażone jaja na boczku. W CZ sama przywozi do Ruinki jogurciki pieczywo chrupkie, owoce i chudy ser, ale drożdżówki od Deroci wtranżala, bo czemu nie. W McD zaś Iduchna z rodziną obskakuje dwie wieczerze wigilijne na które sama nic nie przygotowała, jest nawet otwartym tekstem że nie zrobiła żadnego ciasta bo ją raziło że trzeba do nich używać masło i cukier. Nie ma natomiast wzmianki, że się powstrzymywała od konsumpcji czegokolwiek.
    • tt-tka Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 14:53
      Jednakze wiemy tez, ze gdy zaistniala Lusia, Jozinek byl juz dosc duzy, by sie nia zajmowac, a bedac 9-latkiem zaopatrywal domowa lodowke, i dostawal na to tyle, ze z koszyczkowego wystarczylo mu jeszcze na rachunek w pizzerii.
      chyba ze robil te zakupy jako 9-latek, a jako nastolatek juz nie robil, bo mu sie nie chcialo czy z dowolnej innej przyczyny, a siostra, w Sprezynie 9-letnia akurat, nie zmienila go w funkcji zaopatrzeniowca.
      Niemniej jednak tu raczej widze ogolny tumiwisizm i ze nikomu sie nie chce (a i po co, skoro pietrowyzej lodowka zawsze pelna i "stoliczku nakryj sie" dziala) niz skapstwo Idy (a mareczek kasy nie zarabia i zadnych pieniedzy nie ma ?). Ida o wiele wiecej wklada w swoje dzieci niz jej siostra w swoje.
      • bupu Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 15:19
        tt-tka napisała:

        > Jednakze wiemy tez, ze gdy zaistniala Lusia, Jozinek byl juz dosc duzy, by sie
        > nia zajmowac,

        Błagam. Łucja urodziła się w sierpniu 1998, kiedy jej brat miał trzy lata i dziewięć miesięcy. Dziecko w tym wieku jest za małe by się zająć sobą, nie mówiąc o innych.


        > a bedac 9-latkiem zaopatrywal domowa lodowke, i dostawal na to ty
        > le, ze z koszyczkowego wystarczylo mu jeszcze na rachunek w pizzerii.

        Co świetnie świadczy o jego rodzicach. Dziewięciolatek robiący podstawowe zakupy dla czteroosobowej rodziny. Dygował je też sam?


        > chyba ze robil te zakupy jako 9-latek, a jako nastolatek juz nie robil, bo mu s
        > ie nie chcialo czy z dowolnej innej przyczyny, a siostra, w Sprezynie 9-letnia
        > akurat, nie zmienila go w funkcji zaopatrzeniowca.

        Najwyraźniej nie zmieniła.

        > Niemniej jednak tu raczej widze ogolny tumiwisizm i ze nikomu sie nie chce (a
        > i po co, skoro pietrowyzej lodowka zawsze pelna i "stoliczku nakryj sie" dziala
        > ) niz skapstwo Idy (a mareczek kasy nie zarabia i zadnych pieniedzy nie ma ?).

        Mareczek może zarabiać więcej niż szejk Brunei, ale nie on się zajmuje domem i aprowizacją. On (w CZ) nawet nie wie że w lodówce jest jogurt dla Ziutka.


        > Ida o wiele wiecej wklada w swoje dzieci niz jej siostra w swoje.
        >

        Czego mianowicie?
        • hanuszka189 Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 15:42
          bupu napisała:
          >
          > > Ida o wiele wiecej wklada w swoje dzieci niz jej siostra w swoje.
          > >
          >
          > Czego mianowicie?
          >
          Dobre pytanie. Gaba lepiej gotuje i tkwi na miejscu. Jej uwaga jest rozproszona na całą szeroką rodzinę, nie skupiona na własnych dzieciach. Ida wydaje się bardziej zogniskowana, lepiej zorganizowana materialnie, więcej zauważa, ale nie wykorzystuje tego, bo wybywa na całe dnie z domu. Jej dzieci szukają empatii u Gaby.
          • greta_herbst Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 19:21
            > lepiej zorganizowana materialnie

            Ale w jej domu nie ma jedzenia dla jej dzieci.

            Ida jest "zorganizowana materialnie" głównie wtedy, kiedy wpada w furię, że jej ulubiony ręcznik leży na podłodze (wielkie mecyje, swoją drogą, pralki rozumiem że Wielka Zdrowotnica też nie ma?) i że w jej kuchni jest bałagan.
            • ciotka.scholastyka Re: Skąpiradłusia 14.05.25, 12:32
              Ręcznik leży na podłodze zostawiony przez Magdę i Łusię. To one zostawiły bałagan. Na miejscu Idy tez byłabym zła o ruszanie moich ulubionych rzeczy, zakładając oczywiście, że Łusia o tym wiedziała.
              • tt-tka Re: Skąpiradłusia 14.05.25, 12:39
                One zostawily recznik na podlodze, bo wykapanego Ziutka niosly do jego (lozeczka ? pokoju ?) i usypialy. A skorzystaly z recznika, ktory byl na wierzchu/pod reka, skad magda miala wiedziec, ze to Idy ulubiony ?
                Mozna zalozyc, ze po uspieniu Rzygulca posprzatalyby. Mozna oczywiscie zalozyc tez, ze nie, choc pokoj Lusi widzimy w stanie idealnego porzadku...
                I w koncu obie zajely sie nie swoim, tylko Idy dzieckiem.
                • greta_herbst Re: Skąpiradłusia 14.05.25, 13:38
                  > One zostawily recznik na podlodze, bo wykapanego Ziutka niosly do jego (lozeczka ? pokoju ?) i usypialy. A skorzystaly z recznika, ktory byl na wierzchu/pod reka, skad magda miala wiedziec, ze to Idy ulubiony ? Mozna zalozyc, ze po uspieniu Rzygulca posprzatalyby.

                  Otóż to - wszystko zależy od tego, ile minęło czasu, a opis sugeruje, że bardzo mało. Można odczuć irytację, że akurat właśnie ulubiony ręcznik, ale nie można oczekiwać, że ktoś się rozdwoi i będzie jednocześnie sprzątał i usypiał. Szczególnie, że mówimy o dwóch młodocianych dziewczynkach w sytuacji kryzysowej.

                  Osoba dorosła, której nie tylko pierwszą, ale zgoła jedyną myślą w takiej sytuacji jest "jakim prawem tu leży patelnia, dlaczego ruszałyście mój ulubiony ręcznik" w moich oczach jest osobą patologicznie egoistyczną.
        • tt-tka Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 15:57
          bupu napisała:

          > tt-tka napisala



          > > Ida o wiele wiecej wklada w swoje dzieci niz jej siostra w swoje.
          > >
          >
          > Czego mianowicie?
          >
          >

          Staran, uwagi, czasu, i, no niestety, pieniedzy. Idy dzieci maja wiez ze soba wzajemnie, maja bardzo duzo pewnosci siebie i swietne zdanie o sobie, maja spacery z matka, a nie z dziadkami, maja zajecia pozalekcyjne, maja wyjazdy wakacyjne, maja kazde swoj pokoj, maja przyzwoity i stosowny do pogody i pory roku przyodziewek...
          • bupu Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 16:18
            tt-tka napisała:

            > bupu napisała:
            >
            > > tt-tka napisala
            >
            >
            >
            > > > Ida o wiele wiecej wklada w swoje dzieci niz jej siostra w swoje.
            > > >
            > >
            > > Czego mianowicie?
            > >
            > >
            >
            > Staran, uwagi, czasu, i, no niestety, pieniedzy. Idy dzieci maja wiez ze soba w
            > zajemnie, maja bardzo duzo pewnosci siebie i swietne zdanie o sobie,

            W jaki sposób jest to zasługą Idy?

            >maja spacery z matka, a nie z dziadkami,

            Ida spaceruje z Józefem gdy ten jest niemowlęciem i tylko wtedy. Nie pamietam żeby spacerowała z Łucją, o Uleju nie mówiąc.

            >maja zajecia pozalekcyjne,

            Łucja ma kółko polonistyczne, niewielki w tym udział Idy.

            maja wyjazdy wakacyjne

            Józef, kolonie, raz w życiu. Nie wiem czy to tak wiele więcej niż Pyziakowien wypady do Jankowiakow.

            > maja kazde swoj pokoj,

            Za to w suterenie, szalenie zdrowo.

            maja przyzwoity i stosowny do pogody i pory roku przyodziewek...

            Pyziakowny też mają, tylko Ignaś nie, nie wiedzieć czemu.
            • mircja Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 16:32
              bupu napisała:


              > maja przyzwoity i stosowny do pogody i pory roku przyodziewek...
              >
              > Pyziakowny też mają, tylko Ignaś nie, nie wiedzieć czemu.
              >
              >
              Obstawiam, że Pyziakówny w razie czego potrafią się zdecydowanie upomnieć o swoje, natomiast Ignaś tego nie potrafi (być może po "chrzanić garniturek" następuje jakaś zmiana). Co oczywiście nie usprawiedliwia jego opiekunów, którzy sami z siebie powinni myśleć o zaspokojeniu podstawowych potrzeb dziecka.
            • tt-tka Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 16:57
              ten stosowny ubior Pyziakowien to kilka polarow, ktore Roza wklada zima jeden na drugi ? kuse paletko Laury ?

              Wakacyjne wyjazdy palysow to nie tylko zimowisko Jozy (na kolejne jechac nie chcial), ale i Oksford Lusi i Rzygulca. Tak, smiem twierdzic, ze to wiecej niz wypady do Jankowiakow.

              Lusia ma kolko polonistyczne, na ktore nie dosc, ze uczeszcza wrecz maniacko, to jeszcze jest przez rodzine, najczesciej wlasnie przez Ide, odwozona lub odprowadzana. Jozwa ma pilke i kolegow do tej pilki. Oraz wspolne wyjscia rodzenstwa, do zoo przykladowo.

              Ida spaceruje z Jozwa, gdy ten jest parolatkiem, nie tylko niemowleciem, i mnostwo czasu poswieca na stymulowanie rozwoju syna, objasnianie mu swiata. Lucje widzimy w zasadzie juz jako dziecko w wieku szkolnym, niemniej i wtedy na zajecia i z zajec prowadza ja najczesciej matka.
              • bupu Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 17:37
                tt-tka napisała:

                > ten stosowny ubior Pyziakowien to kilka polarow, ktore Roza wklada zima jeden n
                > a drugi ? kuse paletko Laury ?

                W którym tomie Róża wkłada jeden polar na drugi? Nie w Imieninach, tam jest wymieniony jeden polar i jest napisane iż jest ciepło jak na tę porę roku i nie w TiR bo tam ma kurtkę. W TiR Laura ma kuse (nie przykuse) paletko, owszem, ale też cienkie pantofelki ze skórki, założone z wyboru, bo zimowe botki jej się nie podobają. Można by mniemać że kieruje się podobnymi kryteriami w doborze okryć wierzchnich i dlatego przywdziała okrycie zbyt kuse na tę pogodę (za krotkie rekawy, zbyt rozległy dekolt).

                > Wakacyjne wyjazdy palysow to nie tylko zimowisko Jozy (na kolejne jechac nie ch
                > cial), ale i Oksford Lusi i Rzygulca. Tak, smiem twierdzic, ze to wiecej niz wy
                > pady do Jankowiakow.


                Jaki udział w Oksfordzie ma Ida poza łaskawym wyrażeniem zgody by jej dzieci pojechały z Szopami?


                > Lusia ma kolko polonistyczne, na ktore nie dosc, ze uczeszcza wrecz maniacko, t
                > o jeszcze jest przez rodzine, najczesciej wlasnie przez Ide, odwozona lub odpro
                > wadzana.


                Gdzież jest napisane że najczęściej przez Idę? Albo bodaj zasugerowane?

                Jozwa ma pilke i kolegow do tej pilki. Oraz wspolne wyjscia rodzenstw
                > a, do zoo przykladowo.

                Które organizują sobie sami, o ile pamiętam.

                > Ida spaceruje z Jozwa, gdy ten jest parolatkiem, nie tylko niemowleciem, i mnos
                > two czasu poswieca na stymulowanie rozwoju syna, objasnianie mu swiata.

                Pierwszy i ostatni raz widzimy Idę spacerującą z Józefem w CR, gdy Józef ma nieco ponad półtora roku. Kilkulatkiem bym go nie nazwała.

                Lucje w
                > idzimy w zasadzie juz jako dziecko w wieku szkolnym, niemniej i wtedy na zajeci
                > a i z zajec prowadza ja najczesciej matka.
                >

                W którym to dziele tak stoi napisane? W S zida odwozi Łucję do szkoły raz, bo jej po drodze ze szpitalem w którym leży Gaba, na zakończenie roku natomiast Łucja idzie z dziadkiem, bo Ida jest zbyt zajęta.
                • hanuszka189 Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 18:38
                  Lubię Idę jako postać, ale gdyby nie wpływ spokojniejszej części rodziny, jej dzieci wcale nie miałyby stabilnego dzieciństwa. Mają odskocznię i poczucie bezpieczeństwa tylko dlatego, że mogą w każdej chwili iść "na górę", pobyć z ciotką albo z dziadkami, a potem z kolei odciąć się od nich i wrócić do siebie. Trochę to sobie same regulują, ale to nie zasługa Idy (chyba, że jej sprytnego pozostania tuż przy rodzicach, ale bez większych obowiązków wobec nich). Dobrze to widać w Sprężynie - Ida jest wtedy na urlopie macierzyńskim, a i tak pracuje prywatnie, wyjada spaghetti Gabrieli (bez patrzenia, czy makaronu starczy dla innych), podrzuca Ziutka synowi, córce i rodzicom - a jej dzieci kilkukrotnie stwierdzają, że Ida zapewnia wszystko, oprócz spokoju.

                  Także ona jest konfrontacyjna i to ona od początku porównuje kuzynów, nie Gaba. Robi to także wobec innych dzieci:

                  ]Szymon wrócił, podskakując na jednej nodze i zarazem dłubiąc w nosie, za co został ostro skarcony przez ciotkę Idę. Natalia się obraziła i powiedziała, że skoro tak, to ona będzie odtąd śmiało ganić Łusię, Józinka i Ziutka. Ida odparła porywczo, że jej potomstwa nie ma za co ganić.


                  • iwoniaw Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 20:11

                    > ]Szymon wrócił, podskakując na jednej nodze i zarazem dłubiąc w nosie, za co
                    > został ostro skarcony przez ciotkę Idę. Natalia się obraziła i powiedziała, ż
                    > e skoro tak, to ona będzie odtąd śmiało ganić Łusię, Józinka i Ziutka. Ida odpa
                    > rła porywczo, że jej potomstwa nie ma za co ganić.

                    >
                    >
                    Akurat w tym fragmencie to Ida zachwuje sie calkiem w porzadku (oprocz "ostrego" skarcenia, mogla normalnie zwrocic uwagę, jedynym i czesciowym usprawiedliwieniem mogloby tu byc laryngologiczne skrzywienie w kwestii dlubania akurat w nosie, czego najkrwawsze i najmniej prawdopodobne skutki dr Pałys mogla miec okazję widziec na wlasne oczy), slusznie sie tez obruszyła w obronie swoich dzieci - Natalia zachowala sie jak jakas wariatka, co to w ogole znaczy, ze "skoro tak" (skoro co? Bliska rodzina nie moze sie odezwać, gdy widzi jakies niepożadane zachowanie u dziecka?), to ona bedzie "śmialo ganić" siostrzenców? To dzieci nie otrzymują adekwatnych informacji zwrotnych o swoim zachowaniu, tylko się na nich wyżywa z powodu resentymentow wobec ich matki? No nieźle, wrażliwa i empatyczna poetko! 🤦‍♀️

                    (Nie zrozumcie mnie źle - uwazam, ze jak najbardziej Natalia - czy dowolna inna ciotka - moglaby i powinna zwracac mlodym Pałysiętom uwagę jeśli na to zasługują. Ale zapowiedź "smialego ganienia" bez sladu przykladu, cóz takiego nagannego dotąd ignorowała zaciskajac zeby to jednak cos zupełnie innego)
                    • hanuszka189 Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 21:14
                      iwoniaw napisała:

                      > Akurat w tym fragmencie to Ida zachwuje sie calkiem w porzadku (oprocz "ostrego
                      > " skarcenia, mogla normalnie zwrocic uwagę, jedynym i czesciowym usprawiedliwie
                      > niem mogloby tu byc laryngologiczne skrzywienie w kwestii dlubania akurat w nos
                      > ie, czego najkrwawsze i najmniej prawdopodobne skutki dr Pałys mogla miec okazj
                      > ę widziec na wlasne oczy), slusznie sie tez obruszyła w obronie swoich dzieci -
                      > Natalia zachowala sie jak jakas wariatka, co to w ogole znaczy, ze "skoro tak"
                      > (skoro co? Bliska rodzina nie moze sie odezwać, gdy widzi jakies niepożadane z
                      > achowanie u dziecka?), to ona bedzie "śmialo ganić" siostrzenców? To dzieci nie
                      > otrzymują adekwatnych informacji zwrotnych o swoim zachowaniu, tylko się na ni
                      > ch wyżywa z powodu resentymentow wobec ich matki? No nieźle, wrażliwa i empatyc
                      > zna poetko! 🤦‍♀️


                      Ja to odbieram trochę inaczej - Ida rozstawia nie swoje dzieci, jednocześnie uważając własne za świetnie wychowane, a Natalia zaznacza, że Pałysięta miewają podobne wyskoki, to znaczy: nie są w niczym lepsze. A dla Idy są.

                      • tt-tka Re: Skąpiradłusia 04.05.25, 09:24
                        Ida slusznie zwraca uwage - slusznie, bo dlubanie w nosie publicznie, nie w zaciszu wlasnego pokoju czy lazienki jest obrzydliwe - poniewaz matka dlubiacego dziecka, czyli matoleczna, tej uwagi NIE zwraca.
                        I matoleczna nie wymienia zadnych nagannych zachowan palysiat, tylko oswiadcza, ze "wobec tego", czyli ma to byc odgrywka na Idzie, a nie korygowanie zachowan siostrzencow.
                        • iwoniaw Re: Skąpiradłusia 04.05.25, 10:09

                          > I matoleczna nie wymienia zadnych nagannych zachowan palysiat, tylko oswiadcza,
                          > ze "wobec tego", czyli ma to byc odgrywka na Idzie, a nie korygowanie zachowan
                          > siostrzencow.
                          >

                          Dokladnie o to mi chodzi!
                        • bupu Re: Skąpiradłusia 04.05.25, 10:24
                          tt-tka napisała:

                          > Ida slusznie zwraca uwage - slusznie, bo dlubanie w nosie publicznie, nie w zac
                          > iszu wlasnego pokoju czy lazienki jest obrzydliwe - poniewaz matka dlubiacego d
                          > ziecka, czyli matoleczna, tej uwagi NIE zwraca.
                          > I matoleczna nie wymienia zadnych nagannych zachowan palysiat, tylko oswiadcza,
                          > ze "wobec tego", czyli ma to byc odgrywka na Idzie, a nie korygowanie zachowan
                          > siostrzencow.
                          >


                          Czyli "Nie zamierzam wychowywać mojego dziecka, a spróbuj się odezwać, to się odegram na twoich". Urocze i empatyczne.

                          Tak na marginesie, ile lat miał ten skacząco-dłubiący Szymek? Trzynaście?
                          • tt-tka Re: Skąpiradłusia 04.05.25, 19:13
                            bupu napisała:
                            >
                            >
                            > Czyli "Nie zamierzam wychowywać mojego dziecka, a spróbuj się odezwać, to się o
                            > degram na twoich". Urocze i empatyczne.

                            Ale przeciez to jest przyjety i od lat stosowany sposob zachowania sie wobec Idy w tej rodzinie. Sprobuj zwrocic uwage siostrzenicy czy siostrzencowi, sprobuj zareagowac na nieakceptowalne zachowanie, sprobuj wymagac od matki niewychowanego potworka, natychmiast rzuca ci sie do gardla nie tylko dana matka, ale i jedna siostra, druga siostra, tatus, a nawet wlasny maz (naprawde nie pojmuje, czemu Mareczek w noc poslubna nie zostal wyeksmitowany do kuchni czy na schody po tym, jak zaproponowal, by siostrzenice zony - a tez szwagierka i tesc, ktorzy przylezli za smarkatymi i natychmiast zarzucili kotwice - "troche tu zostaly")
                            >
                            > Tak na marginesie, ile lat miał ten skacząco-dłubiący Szymek? Trzynaście?
                            >
                            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Skąpiradłusia 04.05.25, 20:05
                              tt-tka napisała:

                              > bupu napisała:
                              > >
                              > >
                              > > Czyli "Nie zamierzam wychowywać mojego dziecka, a spróbuj się odezwać, to
                              > się o
                              > > degram na twoich". Urocze i empatyczne.
                              >
                              > Ale przeciez to jest przyjety i od lat stosowany sposob zachowania sie wobec Id
                              > y w tej rodzinie. Sprobuj zwrocic uwage siostrzenicy czy siostrzencowi, sprobu
                              > j zareagowac na nieakceptowalne zachowanie, sprobuj wymagac od matki niewychowa
                              > nego potworka, natychmiast rzuca ci sie do gardla nie tylko dana matka, ale i j
                              > edna siostra, druga siostra, tatus, a nawet wlasny maz (naprawde nie pojmuje, c
                              > zemu Mareczek w noc poslubna nie zostal wyeksmitowany do kuchni czy na schody p
                              > o tym, jak zaproponowal, by siostrzenice zony - a tez szwagierka i tesc, ktor
                              > zy przylezli za smarkatymi i natychmiast zarzucili kotwice - "troche tu zostaly
                              > ")
                              >
                              >

                              Nic dziwnego, że Ida na stare lata zrobiła się taka wredna. Ma co odreagowywać.
                • tt-tka Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 19:00
                  bupu napisała:


                  > W którym tomie Róża wkłada jeden polar na drugi? Nie w Imieninach, tam jest wym
                  > ieniony jeden polar i jest napisane iż jest ciepło jak na tę porę roku i nie w
                  > TiR bo tam ma kurtkę. W TiR Laura ma kuse (nie przykuse) paletko, owszem, ale t
                  > eż cienkie pantofelki ze skórki, założone z wyboru, bo zimowe botki jej się nie
                  > podobają. Można by mniemać że kieruje się podobnymi kryteriami w doborze okryć
                  > wierzchnich i dlatego przywdziała okrycie zbyt kuse na tę pogodę (za krotkie r
                  > ekawy, zbyt rozległy dekolt).

                  Mozna by mniemac, ze ma to kuse paletko i nic innego, tak jak zimowe buty ma jedne - pantofelki nijak zimowym obuwiem nie sa. I w tym stroju ona wychodzi z domu pod okiem matki. Jozwa to przynajmniej do wkladsania kalesonow byl zmuszany !
                  gdzie Roza wkladala polar na polar, nie pamietam, obstawiam jednak Imieniny. Wtedy, gdy zostala pogoniona z teczka Robroja i przespacerowaniem Ignasia - tamten luty nie byl cieply.


                  >
                  > > Wakacyjne wyjazdy palysow to nie tylko zimowisko Jozy (na kolejne jechac
                  > nie ch
                  > > cial), ale i Oksford Lusi i Rzygulca. Tak, smiem twierdzic, ze to wiecej
                  > niz wy
                  > > pady do Jankowiakow.
                  >
                  >
                  > Jaki udział w Oksfordzie ma Ida poza łaskawym wyrażeniem zgody by jej dzieci po
                  > jechały z Szopami?

                  propozycja ? nie sadze, by z zaproszeniem wyskoczyly Szopy. Oplacenie przynajmniej przelotu ? nie sadze, by bilety kupowaly Szopy. Jakies kieszonkowe na drobne wydatki ? Lucja calymi dniami wloczy sie po miescie, nie sadze, by sponsorowaly to Szopy.
                  W kazdym razie - dzieci Idy jezdza. Oksford, SDM. W przeciwienstwie do dzieci Gabona i Nutrii (Gorskie tez jezdza, co prawda dopiero od WdO, ale jezdza)


                  >
                  >
                  > > Lusia ma kolko polonistyczne, na ktore nie dosc, ze uczeszcza wrecz mania
                  > cko, t
                  > > o jeszcze jest przez rodzine, najczesciej wlasnie przez Ide, odwozona lub
                  > odpro
                  > > wadzana.
                  >
                  >
                  > Gdzież jest napisane że najczęściej przez Idę? Albo bodaj zasugerowane?

                  Wtedy, gdy dziad Borej musi Lusie przyprowadzic i przy okazji poznaje poloniste - zaznaczono, ze wyjatkowo czy sporadycznie on.


                  > Jozwa ma pilke i kolegow do tej pilki. Oraz wspolne wyjscia rodzenstw
                  > > a, do zoo przykladowo.
                  >
                  > Które organizują sobie sami, o ile pamiętam.

                  Ale maja na to czas, fundusze i blogoslawienstwo rodzicow (a byc moze tylko matki) i przede wszystkim maja potrzebe wychyniecia poza Rusfelta. Aktywnosci pozadomowe same im sie nie urodzily, a jesli same, to ciekawe, dlaczego tylko im, a dzieci pozostalych siostr tkwia w domach...


                  >
                  > > Ida spaceruje z Jozwa, gdy ten jest parolatkiem, nie tylko niemowleciem,
                  > i mnos
                  > > two czasu poswieca na stymulowanie rozwoju syna, objasnianie mu swiata.
                  >
                  > Pierwszy i ostatni raz widzimy Idę spacerującą z Józefem w CR, gdy Józef ma nie
                  > co ponad półtora roku. Kilkulatkiem bym go nie nazwała.

                  ja tez go nie nazwalam kilku-, tylko paro-latkiem. Prawie dwa lata to jest wlasnie parolatek. I wiemy - wlasnie podczas tego spaceru to slyszymy - ze Ida wychodzi z synem od zawsze i ze tylko ona. I po to, by spedzac z nim czas, a nie tylko przewietrzyc.


                  >

                  > W którym to dziele tak stoi napisane? W S zida odwozi Łucję do szkoły raz, bo j
                  > ej po drodze ze szpitalem w którym leży Gaba, na zakończenie roku natomiast Łuc
                  > ja idzie z dziadkiem, bo Ida jest zbyt zajęta.

                  Wlasnie w S. I z faktu, ze Ida poloniste zna, a dziad dopiero przy tej okazji wyjatkowego jej od- czy przyprowadzenia poznaje wiadomo, ze Ida, a nie dziad Lusie zwykle na kolko dostawia i odstawia.
                  • bupu Re: Skąpiradłusia 03.05.25, 19:46
                    tt-tka napisała:

                    > bupu napisała:
                    >
                    >
                    > > W którym tomie Róża wkłada jeden polar na drugi? Nie w Imieninach, tam je
                    > st wym
                    > > ieniony jeden polar i jest napisane iż jest ciepło jak na tę porę roku i
                    > nie w
                    > > TiR bo tam ma kurtkę. W TiR Laura ma kuse (nie przykuse) paletko, owszem,
                    > ale t
                    > > eż cienkie pantofelki ze skórki, założone z wyboru, bo zimowe botki jej s
                    > ię nie
                    > > podobają. Można by mniemać że kieruje się podobnymi kryteriami w doborze
                    > okryć
                    > > wierzchnich i dlatego przywdziała okrycie zbyt kuse na tę pogodę (za kro
                    > tkie r
                    > > ekawy, zbyt rozległy dekolt).
                    >
                    > Mozna by mniemac, ze ma to kuse paletko i nic innego, tak jak zimowe buty ma je
                    > dne - pantofelki nijak zimowym obuwiem nie sa.

                    Jest napisane otwartym tekstem że Laura botki posiada, ale nie nosi, bo brzydkie.


                    > gdzie Roza wkladala polar na polar, nie pamietam, obstawiam jednak Imieniny. Wt
                    > edy, gdy zostala pogoniona z teczka Robroja i przespacerowaniem Ignasia - tamt
                    > en luty nie byl cieply.

                    Powietrze było ciepłe, prawie wiosenne, mocny wiatr przeganiał spaliny z mrocznych wąwozów ulic.

                    I nie, strój Pyzy nie został opisany, tylko Ignasia.


                    > >
                    > > > Wakacyjne wyjazdy palysow to nie tylko zimowisko Jozy (na kolejne j
                    > echac
                    > > nie ch
                    > > > cial), ale i Oksford Lusi i Rzygulca. Tak, smiem twierdzic, ze to w
                    > iecej
                    > > niz wy
                    > > > pady do Jankowiakow.
                    > >
                    > >
                    > > Jaki udział w Oksfordzie ma Ida poza łaskawym wyrażeniem zgody by jej dzi
                    > eci po
                    > > jechały z Szopami?
                    >
                    > propozycja ? nie sadze, by z zaproszeniem wyskoczyly Szopy.

                    Gdyż?

                    Oplacenie przynajmn
                    > iej przelotu ? nie sadze, by bilety kupowaly Szopy. Jakies kieszonkowe na drobn
                    > e wydatki ? Lucja calymi dniami wloczy sie po miescie, nie sadze, by sponsorowa
                    > ly to Szopy.

                    No, to jest gołe minimum.

                    > W kazdym razie - dzieci Idy jezdza. Oksford, SDM.

                    Na SDM Łucja była jako osiemnastolatka. Nie sądzę żeby załatwiała jej to mamusia.

                    > >
                    > >
                    >
                    > >
                    > > Gdzież jest napisane że najczęściej przez Idę? Albo bodaj zasugerowane?
                    >
                    > Wtedy, gdy dziad Borej musi Lusie przyprowadzic i przy okazji poznaje poloniste
                    > - zaznaczono, ze wyjatkowo czy sporadycznie on.

                    Jest napisane że dziadek się akurat zaoferował, nie że Ida dostarczała Łucję zazwyczaj.


                    > > Jozwa ma pilke i kolegow do tej pilki. Oraz wspolne wyjscia rodzenstw
                    > > > a, do zoo przykladowo.
                    > >
                    > > Które organizują sobie sami, o ile pamiętam.
                    >
                    > Ale maja na to czas, fundusze i blogoslawienstwo rodzicow (a byc moze tylko mat
                    > ki) i przede wszystkim maja potrzebe wychyniecia poza Rusfelta.


                    Fundusze Pyziakowny też posiadały, zwracam uwagę. Do zoo, notabene udają się bez wiedzy rodziców bo oboje są już w pracy. Na początku tegoż samego rozdziału masz monolog Józefa o ym jak mało uwagi poświęcają mu rodzice.

                    Aktywnosci poza
                    > domowe same im sie nie urodzily, a jesli same, to ciekawe, dlaczego tylko im, a
                    > dzieci pozostalych siostr tkwia w domach...

                    Na przykład nastoletnie Pyziakowny, robiące draczne ankiety na ulicach?

                    > >
                    > > > Ida spaceruje z Jozwa, gdy ten jest parolatkiem, nie tylko niemowle
                    > ciem,
                    > > i mnos
                    > > > two czasu poswieca na stymulowanie rozwoju syna, objasnianie mu swi
                    > ata.
                    > >
                    > > Pierwszy i ostatni raz widzimy Idę spacerującą z Józefem w CR, gdy Józef
                    > ma nie
                    > > co ponad półtora roku. Kilkulatkiem bym go nie nazwała.
                    >
                    > ja tez go nie nazwalam kilku-, tylko paro-latkiem. Prawie dwa lata to jest wlas
                    > nie parolatek.

                    Nader elastyczna definicja, zważywszy, że para to dwa, ergo parolatek musi mieć tych lat minimum dwa, a nie półtora.


                    > Wlasnie w S. I z faktu, ze Ida poloniste zna, a dziad dopiero przy tej okazji w
                    > yjatkowego jej od- czy przyprowadzenia poznaje wiadomo, ze Ida, a nie dziad Lus
                    > ie zwykle na kolko dostawia i odstawia.

                    Ida polonistę zna bo z nim rozmawiała przed zapisaniem Łucji na kółko, bo Maszpan miał wątpliwości, tak stoi w tekście, co znowu nijak nie oznacza, że często bywała w szkole. Równie dobrze nauczyciel mógł się z nią skontaktować jednorazowo żeby wyjaśnić sprawę młodego wieku kandydatki na kółko.

                    Co zaś się tyczy powrotów ze szkoły jak byk stoi w Sprężynie, że Lucja czekała zazwyczaj na powrót matki z pracy u dziadków, ergo to nie Ida ją odbierała.
    • przymrozki Re: Skąpiradłusia 04.05.25, 21:30
      Służę cytatem.

      "Czarna polewka" (wydanie I, str. 199-200)
      W tym momencie przybył drugi wnuk, Józinek, zapytując już od progu, czy mógłby wziąć trochę chleba na kolację, bo mama oczywiście kupiła za mało i teraz nie mają co jeść (...) usłyszawszy, że może wziąć ćwierć bochenka, bo wróci dzisiaj babcia i rodzice Ignasia, powiedział, że to za mało i poszedł.

      [I drobny offtop - szukając tego fragmentu znalazłam taki - Józinek żali się, że fatalnie jest mieć rodziców lekarzy, bo człowiek zamiast jeździć na wakacje z rodzicami, jeździ na wakacje z babcią. Józinek: [n]ie żeby człowiek miał coś przeciwko wyjazdom z babcią. Skąd. Absolutnie. A nawet wręcz przeciwnie. Po prostu od czasu do czasu chciałby poczuć, że posiada matkę, a zwłaszcza ojca]

      • tt-tka Re: Skąpiradłusia 04.05.25, 22:25
        jak to mama kupila za malo ? jeszcze w JT zakupy robil Jozwa !
        zostal tej funkcji pozbawiony ? sam zrezygnowal ?
        • przymrozki Re: Skąpiradłusia 05.05.25, 08:29
          tt-tka napisała:

          > jak to mama kupila za malo ? jeszcze w JT zakupy robil Jozwa !
          > zostal tej funkcji pozbawiony ? sam zrezygnowal ?

          Może Jóźwa robił duże i droższe zakupy, takie na tydzień (w końcu nie zabrakło niczego do chleba, tylko chleba), a Ida miała dokupywać codziennie świeże pieczywo.
          • bupu Re: Skąpiradłusia 05.05.25, 10:27
            przymrozki napisała:

            > tt-tka napisała:
            >
            > > jak to mama kupila za malo ? jeszcze w JT zakupy robil Jozwa !
            > > zostal tej funkcji pozbawiony ? sam zrezygnowal ?
            >
            > Może Jóźwa robił duże i droższe zakupy, takie na tydzień (w końcu nie zabrakło
            > niczego do chleba, tylko chleba), a Ida miała dokupywać codziennie świeże piecz
            > ywo.


            W JT Józwa kupował codziennie podstawowe produkty. W tym, jak mniemam, chleb.
            • przymrozki Re: Skąpiradłusia 05.05.25, 10:51
              bupu napisała:

              > W JT Józwa kupował codziennie podstawowe produkty. W tym, jak mniemam, chleb.

              No to jeszcze jest taka możliwość, że "mama oczywiście kupiła za mało" nie miało znaczyć "mama jak zwykle kupiła za mało" tylko "raz jej zaufałem w kwestii zakupów i oczywiście się to na mnie zemściło, teraz w domu nie mam chleba. Ta kobieta jest niemożliwa, na chwilę nie można jej spuścić z oka, więc niniejszym na głos żalę się jej rodzicom, żeby wiedzieli jakie nieużyte barachło mi wychowali".
              • tt-tka Re: Skąpiradłusia 05.05.25, 11:16
                jest jeszcze taka mozliwosc, ze to Jozwa kupil za malo, albo on sam lub kto inny zezarl wiecej, niz bylo przewidziane, a zwala na matke, bo przeciez przez gardlo mu nie przejdzie, ze to on cos spartaczyl
                • przymrozki Re: Skąpiradłusia 05.05.25, 11:48
                  tt-tka napisała:

                  > jest jeszcze taka mozliwosc, ze to Jozwa kupil za malo, albo on sam lub kto inn
                  > y zezarl wiecej, niz bylo przewidziane, a zwala na matke, bo przeciez przez gar
                  > dlo mu nie przejdzie, ze to on cos spartaczyl

                  Albo że jeżeli w domu zabrakło chleba, to to tak samo wina matki, jak ojca. A może nawet jego samego, skoro to on miał zajmować się zakupami.
                  • tt-tka Re: Skąpiradłusia 05.05.25, 18:34
                    No toz wlasnie pisze !
                    Zwlaszcza ze ida dawala na te zakupy wiecej niz dosc, skoro Jozwa z koszyczkowego jest w stanie zaplacic rachunek w lokalu.
                    • przymrozki Re: Skąpiradłusia 05.05.25, 18:47
                      tt-tka napisała:

                      > Zwlaszcza ze ida dawala na te zakupy wiecej niz dosc, skoro Jozwa z koszyczkowe
                      > go jest w stanie zaplacic rachunek w lokalu.

                      Józinek ogólnie był zawsze przy kasie. To jemu Łucja jęczała o popcorn (czy lody?) w kinie. I kiedy dziadek odmówił mu chleba, Józinek nie zmartwił się tym zbytnio i poszedł - zapewne na zakupy, nie na żebry.
                      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Skąpiradłusia 05.05.25, 19:11
                        przymrozki napisała:

                        > tt-tka napisała:
                        >
                        > > Zwlaszcza ze ida dawala na te zakupy wiecej niz dosc, skoro Jozwa z koszy
                        > czkowe
                        > > go jest w stanie zaplacic rachunek w lokalu.
                        >
                        > Józinek ogólnie był zawsze przy kasie. To jemu Łucja jęczała o popcorn (czy lod
                        > y?) w kinie. I kiedy dziadek odmówił mu chleba, Józinek nie zmartwił się tym zb
                        > ytnio i poszedł - zapewne na zakupy, nie na żebry.

                        Strasznie mnie rozbawiła idea Józwy żebrzącego 🤣 Z JT wiemy, że zakłada do szkoły stare, za małe spodenki i powyciągany podkoszulek, to realistyczny strój na tę okazję już ma. A najzabawniej by było, gdyby ktoś z rodziny go ujrzał w takich okolicznościach. Albo nie, niech go sąsiedzi zobaczą i następnego dnia przyjdą do Pałysów (albo Borejków) z kilogramem ziemniaków!
          • ako17 Re: Skąpiradłusia 06.05.25, 13:16
            przymrozki napisała:

            > tt-tka napisała:
            >
            > > jak to mama kupila za malo ? jeszcze w JT zakupy robil Jozwa !
            > > zostal tej funkcji pozbawiony ? sam zrezygnowal ?
            >
            > Może Jóźwa robił duże i droższe zakupy, takie na tydzień (w końcu nie zabrakło
            > niczego do chleba, tylko chleba), a Ida miała dokupywać codziennie świeże piecz
            > ywo.

            Mimo wszystko, byłoby bardziej logiczne, gdyby to rodzice robili duże, zapasowe zakupy raz na tydzień, a on, wracając ze szkoły, robił codzienne zakupy uzupełniające: świeże pieczywo, jakiś twarożek czy ser, pomidory - jeśli widział, że zaczyna brakować.
    • przymrozki Re: Skąpiradłusia 07.05.25, 19:18
      Patrzcie państwo, popadłam w taki samozachwyt nad moim odkryciem w temacie wakacji Józinka, że nie wkleiłam drugiego z istotnych fragmentów "Czarnej polewki", wisienki na torcie tezy o skąpstwie Idy.

      Ignaś poszedł do kuchni. Siedziała tam ciotka Ida z Józinkiem i Łusią. Ponieważ wuj Marek miał dziś dyżur w szpitalu, cioci nie chciało się iść po zakupy. O tej późnej porze jedli więc kolację, na którą składały się lody, bita śmietana i sos czekoladowy. Nic dziwnego, że kuzyn jest tak bardzo agresywny. To z głodu.
      • tt-tka Re: Skąpiradłusia 07.05.25, 19:49
        Lody, bita smietana i sos czekoladowy nijak nie swiadcza o skapstwie. To sa produkty nadmiarowe, nie podstawowe. Zreszta wyjasnienie jest "Idzie nie chcialo sie isc po zakupy" - nie chcialo sie, a nie zalowala pieniedzy.
        Nb czemu po zakupy nie poszedl Jozwa, skoro pol roku wczesniej chodzil i nie mial nic przeciwko ?
        • przymrozki Re: Skąpiradłusia 07.05.25, 20:01
          tt-tka napisała:

          > Lody, bita smietana i sos czekoladowy nijak nie swiadcza o skapstwie. To sa pro
          > dukty nadmiarowe, nie podstawowe.

          Ale ona te lody trąbiła z lodówki na parterze, nie ze swojej. Zamiast iść na zakupy, wyjadała co znalazła u rodziców. W tym czasie jej siostrzeniec snuł wokół tego historie o destrukcyjnym wpływie głodu na charakter Józinka, co można odbierać albo jako złośliwość gnębionego Ignasia, albo jako sugestię, że te głodowe pielgrzymki z sutereny były zjawiskiem dość częstym.
          • tt-tka Re: Skąpiradłusia 07.05.25, 20:12
            przymrozki napisała:

            > tt-tka napisała:
            >
            > > Lody, bita smietana i sos czekoladowy nijak nie swiadcza o skapstwie. To
            > sa pro
            > > dukty nadmiarowe, nie podstawowe.
            >
            > Ale ona te lody trąbiła z lodówki na parterze, nie ze swojej. Zamiast iść na za
            > kupy, wyjadała co znalazła u rodziców.

            To nie zalapalam... ale zaraz, czy to znaczy, ze u rodzicow tez nie znalazla niczego innego do zjedzenia ???

            W tym czasie jej siostrzeniec snuł wokół
            > tego historie o destrukcyjnym wpływie głodu na charakter Józinka, co można odb
            > ierać albo jako złośliwość gnębionego Ignasia, albo jako sugestię, że te głodow
            > e pielgrzymki z sutereny były zjawiskiem dość częstym.

            Pielgrzymki byly zjawiskiem stalym, ale niekoniecznie glodowym. W McD Jozwa idzie zjesc u dziadkow, bo domowy - u niego w domu, przez Ide zrobiony - obiad w postaci zupy pomidorowej i nalesnikow z serem uznaje za niemeski.
            • przymrozki Re: Skąpiradłusia 07.05.25, 20:23
              tt-tka napisała:

              > To nie zalapalam... ale zaraz, czy to znaczy, ze u rodzicow tez nie znalazla ni
              > czego innego do zjedzenia ???

              Tak mogło być, wtedy na Roosevelta nie było ani Mili, ani Gaby, obiady nieudolnie przygotowywała Ida (zapominająca włożyć mięso do piekarnika) albo nikt.

              > Pielgrzymki byly zjawiskiem stalym, ale niekoniecznie glodowym. W McD Jozwa id
              > zie zjesc u dziadkow, bo domowy - u niego w domu, przez Ide zrobiony - obiad w
              > postaci zupy pomidorowej i nalesnikow z serem uznaje za niemeski.

              On nam powinien rozpisać w formie tabeli lub wykresu, jakie dania są, a jakie nie są płciowo neutralne. Rozumiem, że podstawowym czynnikiem czyniącym obiad "męskim" jest mięso, a rzeczy słodkie są z zasady "babskie". Ale w takim razie skąd te lody? Chyba że lody jadły Ida z Łusią, a Józinek buntowniczo zlizywał lód ze ścian zamrażarki.
              • tt-tka Re: Skąpiradłusia 07.05.25, 20:31
                przymrozki napisała:


                > Tak mogło być, wtedy na Roosevelta nie było ani Mili, ani Gaby, obiady nieudoln
                > ie przygotowywała Ida (zapominająca włożyć mięso do piekarnika) albo nikt.

                A czemu nie Grzyborz ? raczki ma obie i cale, gotowac potrafi, a ma koniec koncow do wykarmienia wlasnego syna (nie liczac pasierbicy)

                >
                > > Pielgrzymki byly zjawiskiem stalym, ale niekoniecznie glodowym. W McD Jo
                > zwa id
                > > zie zjesc u dziadkow, bo domowy - u niego w domu, przez Ide zrobiony - ob
                > iad w
                > > postaci zupy pomidorowej i nalesnikow z serem uznaje za niemeski.
                >
                > On nam powinien rozpisać w formie tabeli lub wykresu, jakie dania są, a jakie n
                > ie są płciowo neutralne. Rozumiem, że podstawowym czynnikiem czyniącym obiad "m
                > ęskim" jest mięso, a rzeczy słodkie są z zasady "babskie". Ale w takim razie sk
                > ąd te lody? Chyba że lody jadły Ida z Łusią, a Józinek buntowniczo zlizywał lód
                > ze ścian zamrażarki.

                :) piekny obrazek !
                • przymrozki Re: Skąpiradłusia 07.05.25, 20:48
                  tt-tka napisała:

                  > A czemu nie Grzyborz ? raczki ma obie i cale, gotowac potrafi, a ma koniec konc
                  > ow do wykarmienia wlasnego syna (nie liczac pasierbicy)

                  A właśnie, Grzegorz, chyba znowu o nim zapomniano.


                  • ako17 Re: Skąpiradłusia 07.05.25, 21:20
                    przymrozki napisała:

                    > tt-tka napisała:
                    >
                    > > A czemu nie Grzyborz ? raczki ma obie i cale, gotowac potrafi, a ma konie
                    > c konc
                    > > ow do wykarmienia wlasnego syna (nie liczac pasierbicy)
                    >
                    > A właśnie, Grzegorz, chyba znowu o nim zapomniano.
                    >
                    >

                    A? A kiedy to było?
                    • tt-tka Re: Skąpiradłusia 07.05.25, 22:09
                      ako17 napisała:
                      > > A właśnie, Grzegorz, chyba znowu o nim zapomniano.
                      > >
                      > >
                      >
                      > A? A kiedy to było?

                      We Sprezynie. Milicja u Szopow w Oksfordzie (nie ma jej juz dwa tygodnie, i nawet jej nie powiadamiaja o wypadku gaby, bo jest szansa, ze Gabon wczesniej wroci ze szpitala niz Milicja z Anglii), a Gabon po rozbiciu astry lize rany i przyjmuje pielgrzymki na swym lozu bolesci.

                      Natomiast Grzyborz w domu jest. Ygnac tez jest (tym razem o nim zapomnialam) i ciekawe, co on je, tez lody z bita smietana ?
            • bupu Re: Skąpiradłusia 07.05.25, 21:33
              tt-tka napisała:


              > Pielgrzymki byly zjawiskiem stalym, ale niekoniecznie glodowym. W McD Jozwa id
              > zie zjesc u dziadkow, bo domowy - u niego w domu, przez Ide zrobiony - obiad w
              > postaci zupy pomidorowej i nalesnikow z serem uznaje za niemeski.

              Chciałam powiedzieć, że Dżozi tę pomidorową i naleśniki wciągnął. Po czym w ramach zdrowego odżywiania postanowił dopchnąć bigosem u dziadków.
        • ako17 Re: Skąpiradłusia 07.05.25, 20:01
          tt-tka napisała:

          > Lody, bita smietana i sos czekoladowy nijak nie swiadcza o skapstwie. To sa pro
          > dukty nadmiarowe, nie podstawowe. Zreszta wyjasnienie jest "Idzie nie chcialo s
          > ie isc po zakupy" - nie chcialo sie, a nie zalowala pieniedzy.
          > Nb czemu po zakupy nie poszedl Jozwa, skoro pol roku wczesniej chodzil i nie mi
          > al nic przeciwko ?
          >

          Jeśli tylko to znaleźli w kuchni na parterze, to rzeczywiście niekoniecznie świadczy o skąpstwie, może też o lenistwie i braku podstawowej wiedzy na temat żywienia ;)
          Skoro Ida znalazła lody itp i uznała, że tym nakarmi rodzinę - bo rzecz się działa na parterze, jak rozumiem? - a nie stwierdziła, że należy iść do sutereny na dobrą, zdrową i pożywną kolację, to możemy jej przypisywać dowolne intencje.
          • przymrozki Re: Skąpiradłusia 07.05.25, 20:17
            ako17 napisała:

            > Skoro Ida znalazła lody itp i uznała, że tym nakarmi rodzinę - bo rzecz się dzi
            > ała na parterze, jak rozumiem? - a nie stwierdziła, że należy iść do sutereny n
            > a dobrą, zdrową i pożywną kolację, to możemy jej przypisywać dowolne intencje.

            Widzimy po raz drugi na przestrzeni jednej książki, że gdy w suterenie - w godzinach otwarcia sklepów - brakuje jedzenia, pierwszym odruchem Pałysów jest pójście na szabry na parter, nie na zakupy. Samo to może oczywiście świadczyć o samym tylko lenistwie, ale można nabrać podejrzeń, gdy połączy się to ze znanymi nam doniesieniami o Idzie, która żywi się samym chrupkim chlebem i uzasadnia to dietą, po czym wsuwa dowolne ilości tłustych i słodkich potraw, o ile jest w gościach albo dostaje coś jadalnego w prezencie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka