Dodaj do ulubionych

Czy Ignaś bał się Józefa?

11.06.25, 15:14
Mamy wielokrotnie opisane, jak Józef znęca się nad kuzynem.
A ja się zastanawiam - bo nie jest z kolei opisane, że Ignaś myśli o Józinku jako swym dręczycielu, że stara się go unikać, że się go boi.
Przynajmniej ja sobie nie przypominam.
On wręcz ma pretensje, że go Józef pomija i nigdzie nie zabiera.
Wiecie, ja tak sobie myślę, że gdybym w domu rodzinnym miała kogoś, kto mnie regularnie atakuje, to czułabym do tej osoby co najmniej niechęć, a może i strach.
A Ignaś? Czasem wręcz prowokuje Józka (choćby w JT). Jakby był odporny na te wszystkie jego ciosy.
Obserwuj wątek
    • tygrys_dziure_wygryzl Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 11.06.25, 15:17
      Atencja to atencja, a że nie musiał na nią zapracować pajacowaniem przed dziadziusiem tylko samo przyszło, to tym lepiej.
      • tt-tka Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 11.06.25, 18:58
        Otoz.
        Bije, kopie i spycha, wiec zauwaza, a nawet wchodzi w interakcje.

        Igstryba jest od Jozefa, nie wiem, jak to... uzalezniony ? z Jozkiem, przeciw Jozkowi, z prawa czy z lewa, ale zawsze Jozwa w centrum

        Dla Jozefa z kolei braciulec moglby nie istniec.
    • subskrybcja Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 11.06.25, 21:09
      ako17 napisała:

      > Mamy wielokrotnie opisane, jak Józef znęca się nad kuzynem.
      > A ja się zastanawiam - bo nie jest z kolei opisane, że Ignaś myśli o Józinku ja
      > ko swym dręczycielu, że stara się go unikać, że się go boi.
      > Przynajmniej ja sobie nie przypominam.
      > On wręcz ma pretensje, że go Józef pomija i nigdzie nie zabiera.
      > Wiecie, ja tak sobie myślę, że gdybym w domu rodzinnym miała kogoś, kto mnie re
      > gularnie atakuje, to czułabym do tej osoby co najmniej niechęć, a może i strach
      > .
      > A Ignaś? Czasem wręcz prowokuje Józka (choćby w JT). Jakby był odporny na te ws
      > zystkie jego ciosy.


      Bał sie i nie za bardzo go lubił, ale raz , ze to był kuzyn, dwa, że Ignacy nie miał zdaję sęe kolegów czy kolegi, to lepszy taki Józek niż nic.
      Poza tym, mogło to być też tak opisywane na siłę: Borejkowie są rodzinni, stadni, dobrze się dogadują kazdy z każdym w swoim klanie Borejków, co statystycznie nie jest niemożliwe. Wszystkie 4 siostry kochają się po równo. Cud, że był konflikt między 10letnią Różą a 7letnią Laurą. ale to już kolejne pokolenie.. Teściowie kochają synowe i zięciów. Dorośli swoje pasierbice, różnych pociotków. Tam nie ma, że np Szymon nie lubił Laury, czy Ida nie mogła znależć wspólnego języka z Pulpą i widują się tylko na urodzinach rodziców.
      I dlatego, chociaż Józek kpi i bije kuzyna, oni musza się przyjaźnic.

      Wyobrażacie sobie cos takiego:

      Ignacy wracał ze sklepu, w rękach taszczył wypchaną siatke z Biedronki. Pod domem, na murku siedział jego kuzyn Józinek, o trok młodszy ale wyglądajacy na rok starszego. Józinek powiedział mu "czesć" Ignacy odpowiedział tym samym i skierował się do wejścia do domu.

      Bracia cioteczni mieszkali po sasiedzku, bo w mieszkaniach jedno nad drugim, ale nie utrzymywali kontaktu, poza zdawkowym cześć. nie wysyłali do siebie SMSow, nie wychodzili razem na miasto i nie mieli wspólnego towarzystwa. Gdyby nie byli kuzynami, nie mówiliby sobie nawet "cześć" bo nie byli z tych samych światów i nie przepadali za sobą.
      Ignacy uważał Józefa za cwaniaka i tępaka, który skończy jako łysa pała ze złotym tatuażem w półświatku. Poza tym zazdrościł mu łatwości z jaką podrywa dziewczyny.
      Józef natomiast uważał Ignacego za nieudacznika, leszcza i ofermę, matka kazała mu chociaż mówić "czesć" kuzynowi, bo to rodzina.

      Taka sytuacja u Borejków by nie przeszła. Tam nie ma, w rodzinie, zazdrości, niechęci, obrażania się, czy po prostu braku większych kontaktów między jakimiś osobami, z powodu braku flow między nimi,
      Moze Elka , córka Grzegorza - ona jest jakby wykluczona i zapomniana z Klanu, tak samo jak Bella Rojek - ale one nie były Borejkami z domu.
      • ako17 Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 11.06.25, 21:39
        subskrybcja napisała:


        >
        > Bał sie i nie za bardzo go lubił,

        A skąd to wiemy?
        • subskrybcja Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 11.06.25, 22:14
          ako17 napisała:

          > subskrybcja napisała:
          >
          >
          > >
          > > Bał sie i nie za bardzo go lubił,
          >
          > A skąd to wiemy?

          Z książki?

          Co oni w laściwie razem robią? Tak po koleżeńsku?
          • ako17 Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 12.06.25, 15:34
            subskrybcja napisała:

            > ako17 napisała:
            >
            > > subskrybcja napisała:
            > >
            > >
            > > >
            > > > Bał sie i nie za bardzo go lubił,
            > >
            > > A skąd to wiemy?
            >
            > Z książki?

            a z której? Mamy na to jakiś cytat?

            Bo dla mnie to wygląda tak, że Józin IGSa leje gdy tylko może, IGS nigdy nie zaczyna, najwyżej się broni, ale też i w żaden sposób nie unika kuzyna. Wręcz wyraża swego rodzaju rozczarowanie, że nie spędzają razem więcej czasu, bo go Józef ze sobą "nie zabiera".
            Jeśli w ten sposób wyraża się strach przed kimś i nielubienie go, to chyba można podejrzewać Ignasia o skłonności masochistyczne.
            • tt-tka Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 12.06.25, 23:10
              Znaczy tak - Ignas bicie znosi, widac przywykl, natomiast osmieszenia czy zdeprecjonowania przez kuzyna boi sie jak najbardziej. W Febliku, przykladowo, kiedy przyjezdza z Aga do Pulpowa, wystarczy, ze Jozwa otworzyl usta, a Ignas juz sie krztusi koperkiem (w domysle - rudy go osmieszy przed dziewczyna; doslownie sceny nie pamietam, ale taki byl wydzwiek)

              widac Igstryba nalezy do tych dwunogow, ktore najlatwiej/najbardziej mozna zranic slowem, bywa
              • ako17 Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 12.06.25, 23:27
                tt-tka napisała:

                > Znaczy tak - Ignas bicie znosi, widac przywykl, natomiast osmieszenia czy zdepr
                > ecjonowania przez kuzyna boi sie jak najbardziej. W Febliku, przykladowo, kiedy
                > przyjezdza z Aga do Pulpowa, wystarczy, ze Jozwa otworzyl usta, a Ignas juz si
                > e krztusi koperkiem (w domysle - rudy go osmieszy przed dziewczyna; doslownie s
                > ceny nie pamietam, ale taki byl wydzwiek)
                >
                > widac Igstryba nalezy do tych dwunogow, ktore najlatwiej/najbardziej mozna zra
                > nic slowem, bywa
                >

                A gdyby mu Józek po prostu, przy Agnieszce, wlał? Jak to było wiele razy przedtem?
                • tt-tka Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 12.06.25, 23:42
                  W tym czasie - obaj sa po dwudziestce - to do rekoczynow juz raczej nie dochodzi.
                  Natomiast wysmiewanie, osmieszanie jak najbardziej ma miejsce - na slubie IGS Jozwa, swiadek, zamiast szukac upuszczonej obraczki celuje aparatem, by cyknyc fote Miagwy niezdarnie szukajacego obraczki. I fota zawisa na tablicy hanby, jak najbardziej.
            • subskrybcja Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 16.06.25, 11:48
              ako17 napisała:



              > Bo dla mnie to wygląda tak, że Józin IGSa leje gdy tylko może, IGS nigdy nie za
              > czyna, najwyżej się broni, ale też i w żaden sposób nie unika kuzyna. Wręcz wyr
              > aża swego rodzaju rozczarowanie, że nie spędzają razem więcej czasu, bo go Józe
              > f ze sobą "nie zabiera".
              > Jeśli w ten sposób wyraża się strach przed kimś i nielubienie go, to chyba możn
              > a podejrzewać Ignasia o skłonności masochistyczne.

              Dokłądnie tak to odpbieram jak piszesz.
              On był troche masochistyczny, podejrzewam, ze dlatego, ze nie miał kolegów, a kuzyn to jedyny chłopak , który ma z nim jakikolwiek kontakt, co z tego , ze kpi i daje kuksańce, ale lepsze to niż nic.

              Ignacy wyglada mi na odludka, który w klasie siedzi sam, nie jest zapraszany po szkole na mecze piłki nożnej, nie pali za garażami z chłopakami papierosów, ani też nie odwiedza się z innymi w domach w celu gry na konsoli, czy w planszówki.
              Taki chłopiec, co jest troche dziwny, siedzi w kącie w szkole, ale bardzo dobrze się uczy.

              Towarzystwo Józka było więc jedynym jakie miał.
              Chyba, ze po prostu jego interakcje z rówieśnikami nie były opisane.


              • ako17 Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 16.06.25, 12:23
                subskrybcja napisała:


                > Towarzystwo Józka było więc jedynym jakie miał.
                > Chyba, ze po prostu jego interakcje z rówieśnikami nie były opisane.
                >
                Patrząc na to, jak on się wymądrza, jakie monologi wygłasza, nie znajduję bardzo prawdopodobnym, by miał kolegów.
                • ciotka.scholastyka Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 01.07.25, 16:01
                  Przypomina mi się wyimek z pewnego słuchowiska:
                  - Daj spokój, musieliście w szkole mieć tajny klub!
                  - Nie, nie mieliśmy. Na przerwach wszyscy gdzieś znikali.
                  - A... Aha.

                  No przecież to jak z IGSa zdjęte :D
                  • ako17 Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 01.07.25, 20:02
                    ciotka.scholastyka napisała:

                    > Przypomina mi się wyimek z pewnego słuchowiska:
                    > - Daj spokój, musieliście w szkole mieć tajny klub!
                    > - Nie, nie mieliśmy. Na przerwach wszyscy gdzieś znikali.
                    > - A... Aha.
                    >
                    > No przecież to jak z IGSa zdjęte :D

                    Idealne!!!
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 13.06.25, 01:15
      Nie doceniasz borejczego prania mózgu. Patrz na to:

      – Dlaczego na mnie donosisz? – zapytał nagle. Może rozmowa coś da.
      Ignacy Grzegorz przystanął, zafrasowany, zatrzepotał rzęsami i wreszcie zdecydował się spojrzeć Józinkowi prosto w oczy.
      – Bo… – powiedział i popadł w wahanie.
      – No?!
      – Bo ty mnie pomijasz! – wydarło się z zakrwawionych ust kuzyna.
      – Ja cię co?…!
      – Traktujesz mnie jak powietrze, jak zero, jak człowieka w czapce niewidce. Zachowujesz się, jakbyś nie miał nic do powiedzenia i nie zabierasz mnie ze sobą! – nigdzie.
      Ciekawy zarzut, pomyślał Józinek. Czy ja mam mu za złe, że mnie pomija i nie zabiera ze sobą nigdzie?
      (...)
      – Przecież jestem twoim bratem – dorzucił Ignacy Grzegorz. – Ciotecznym, ale bratem. Płynie w nas ta sama krew.
      – No, bez przesady – obruszył się Józinek.
      – Nasze matki są siostrami. Patrz, jak one się kochają. A my?
      Józef Pałys stęknął, czując, że nasycenie tego dialogu wątkami sentymentalnymi przekracza jego wytrzymałość.


      To dziecko ma już od najmłodszych wdrukowany określony model rodziny. Presja na lojalność, pomimo braku realnych więzi. Wspólne dzieci, przerzucane między kolejnymi opiekunami, brak granic kto jest kim dla kogo. I całkowita izolacja rodziny od świata zewnętrznego, dlatego jedyną opcją towarzyską jest znienawidzony kuzyn.
      Parafrazując czyjąś jakże trafną wypowiedź na forum: "Pyza poznaje nową osobę dopiero, kiedy matka lub któraś z ciotek takową urodzi". Myślę, że wstawienie w miejsce Pyzy któregokolwiek innego Borejczęcia nie zrobiłoby większej różnicy.
      • ako17 Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 13.06.25, 10:55
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


        > Parafrazując czyjąś jakże trafną wypowiedź na forum: "Pyza poznaje nową osobę d
        > opiero, kiedy matka lub któraś z ciotek takową urodzi".

        Myślę, że to Przymrozki. Miałam to hasło w sygnaturce.
      • mackakisa Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 15.06.25, 14:37
        I to jest w sumie straszne - nie tylko to że rodzice nie reagują, ale też że sam Ignaś nie ma odruchu unikania kogoś, kto się nad nim znęca. Dodatkowo, ten biedak nie ma w nikim realnego oparcia. Nie może pójść do taty czy mamy i otwarcie powiedzieć „Józinek mnie pobił”, bo na to manto nikt z dorosłych nie reaguje.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 26.06.25, 12:43
          mackakisa napisał(a):

          > I to jest w sumie straszne - nie tylko to że rodzice nie reagują, ale też że sa
          > m Ignaś nie ma odruchu unikania kogoś, kto się nad nim znęca. Dodatkowo, ten bi
          > edak nie ma w nikim realnego oparcia. Nie może pójść do taty czy mamy i otwarci
          > e powiedzieć „Józinek mnie pobił”, bo na to manto nikt z dorosłych nie reaguje.
          >

          Co gorsza, jego własna matka nie tylko nie reaguje, ale wręcz to pochwala. I jeszcze przekonała jego ojca, by postąpił tak samo i też pozwalał na krzywdzenie ich syna. To jest tak chore, że brakuje mi słów na sensowne skomentować.
    • bupu Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 13.06.25, 11:14
      Ignaś nie może myśleć o Józwie jako o dręczycielu, gdyż:

      1. Jak usilnie przekonuje nas autorka, to co Józwa robił Ignasiowi dręczeniem nie było, najwyżej treningiem męskości.

      2. Józwa jest podręcznikową męską merysójką, którą wszyscy mają obowiązek uwielbiać, wypisz wymaluj jak Miglance, czy św. Gabriela od Empatii z Betonu. I żodyn nie pomyśli, że ten wzór cnót mógłby kogoś dręczyć, nawet jeśli dręczy. Żodyn. Nawet dręczony Ignaś.
    • przymrozki Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 16.06.25, 14:49
      Nie bał się Józinka, za to bał się kolegów ze szkoły. Mimo że to Józinek opowiadał w szkole o dziwactwach Ignasia (to od Józka nastoletnia Agnieszka dowiedziała się, że Ignaś smaruje się maścią na pryszcze przed lustrem słuchając Bacha). Czyli Józek mógł być przyczyną prześladowań w szkole, a nawet jeżeli nie był, to na pewno sytuację Ignasia świadomie pogarszał.
    • bupu Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 26.06.25, 11:37
      Tymczasem naprzeciwko flegmatycznie zasiadł Józwa i biedny Ignacy natychmiast poczuł się jak na cenzurowanym. Jeśli chodzi o symptomy fizyczne, włosy zjeżyły mu się na karku, a po plecach pobiegło mu coś jakby zesztywnienie połączone z chłodem. W oczekiwaniu na pierwszy dowcip kuzyna jadł bezmyślnie zupę gazpacho z pomidorów, papryki i ogórków małosolnych, z koperkiem, czosnkiem i kostkami lodu. Kiedy Józef się w końcu odezwał, Ignacy tak się zestresował, że koperek omal nie uwiązł mu na dobre w tchawicy.
      Ale Józek tylko poprosił o dolewkę.


      Owszem, bał się. To są fizyczne symptomy strachu, jednak IGS ma tak sprany przez rodzinkę mózg, że dam przed sobą się do tego nie przyznaje i objawów ze strachem nie łączy.
      • ako17 Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 26.06.25, 14:27
        bupu napisała:

        > Tymczasem naprzeciwko flegmatycznie zasiadł Józwa i biedny Ignacy natychmias
        > t poczuł się jak na cenzurowanym. Jeśli chodzi o symptomy fizyczne, włosy zjeży
        > ły mu się na karku, a po plecach pobiegło mu coś jakby zesztywnienie połączone
        > z chłodem. W oczekiwaniu na pierwszy dowcip kuzyna jadł bezmyślnie zupę gazpach
        > o z pomidorów, papryki i ogórków małosolnych, z koperkiem, czosnkiem i kostkami
        > lodu. Kiedy Józef się w końcu odezwał, Ignacy tak się zestresował, że koperek
        > omal nie uwiązł mu na dobre w tchawicy.
        > Ale Józek tylko poprosił o dolewkę.

        >
        > Owszem, bał się. To są fizyczne symptomy strachu, jednak IGS ma tak sprany prze
        > z rodzinkę mózg, że dam przed sobą się do tego nie przyznaje i objawów ze strac
        > hem nie łączy.
        >
        I taka reakcja organizmu jest dla mnie całkowicie zrozumiała.
        Nie rozumiem natomiast całej otoczki: braku reakcji rodziny, bądź reakcje szczątkowe i nieadekwatne. A przede wszystkim nie rozumiem, dlaczego Ignacy chciał spędzać z Józkiem więcej czasu.
        • bupu Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 26.06.25, 14:52
          ako17 napisała:


          > I taka reakcja organizmu jest dla mnie całkowicie zrozumiała.
          > Nie rozumiem natomiast całej otoczki: braku reakcji rodziny, bądź reakcje szczą
          > tkowe i nieadekwatne.

          Ta rodzina bowiem jest rodziną patologiczną. Dzieci w niej pełnią wyznaczone role. Józef jest złotym dzieckiem, więc nawet gdyby pierdział i bekał przy stole, w przerwach tłukąc kuzyna kijem po głowie, rodzina widziałaby w tym samą kulturę i męskość. Natomiast IGS jest kozłem ofiarnym, zatem wedle rodziny zasłużył sobie na to, by Józef się nad nim pastwił. A że słyszy od maleńkości jaki to Józwa jest wspaniały i zdążył sobie ten toksyczny układ zinternalizować jsko normę, to Józefa idealizuje jak cała reszta rodziny


          A przede wszystkim nie rozumiem, dlaczego Ignacy chciał s
          > pędzać z Józkiem więcej czasu.
          >
          • ako17 Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 01.07.25, 20:21
            bupu napisała:


            IGS jest kozłem ofiarnym, zatem wedle rodziny zasłużył
            > sobie na to, by Józef się nad nim pastwił. A że słyszy od maleńkości jaki to J
            > ózwa jest wspaniały

            Właśnie nie do końca! te role się w którymś momencie poprzestawiały. To Ignaś, motylem jeszcze będąc, był ulubieńcem całej rodziny jako pierwszy męski potomek w rodzinie. I wszyscy zgadzali się, że wunderkind i że w prostej linii od Dziadka.
            (...) Rozmyślania Marka Aureliusza wzbudzają w nim niechętny respekt,
            zaś wybrane sceny z Sofoklesa śmieszą go do rozpuku. Jedynie
            Platonowi okazywał wnuk Borejków wyraźną, skupioną uwagę. Rozumiał
            absolutnie każde słowo! - dziadek rozpoznawał to nieomylnie po
            takich objawach, jak mars na czole wnuka, skupiony wyraz jego
            mądrych oczu oraz znaczące, przeciągłe mlaskanie plus ślinotok. (...).

            Do tej pory nie mogę pojąć, co się stało, że w pewnym momencie - tak od JT chyba? - Ignaś zaczął być traktowany z taką niechęcią. Wcześniej Józef go tłukł (Imieniny) przy słabych reakcjach rodziny, ale Ignaś wciąż nie był antypatycznym odmieńcem. Od któregoś momentu autorka zaczęła go zohydzać, przekonując poniekąd, że Józef "ma rację", tłukąc kuzyna.
            Jakby nie było miejsca na różne typy osobowości, różne przekonania, ukierunkowania życiowe.
            Jakby zaczął się liczyć tylko jeden typ chłopięctwa - ale, już stopień kolejny, czyli agresywne karki, to z kolei nie (typy pod Kaponierą i gdzieś jeszcze, Igor Bogatka).

            Było to dla mnie jedno z większych wtf Jeżycjady, kolejny klocek do totalnego niezrozumienia idei i sensu powstania książki pt. Język Trolli.
            • tt-tka Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 01.07.25, 20:59
              ako17 napisała:


              > Właśnie nie do końca! te role się w którymś momencie poprzestawiały. To Ignaś,
              > motylem jeszcze będąc, był ulubieńcem całej rodziny

              Hm... jako ulubienca Milicji nigdy go nie widzimy. Ida darzy go bardzo niechetnym podziwem, ale raczej nie sympatia. Z dwoch mieszkajacych z nim siostr jedna jest mu wyraznie niechetna. Tak ze z ta cala rodzina to gruba przesada. Ja to odbieram jako zyczeniowe myslenie gaby, a nie fakt.


              > Do tej pory nie mogę pojąć, co się stało, że w pewnym momencie - tak od JT chyb
              > a? - Ignaś zaczął być traktowany z taką niechęcią.

              Bo uroczy kurczaczek 4- czy 5-letni, w dodatku cichy i milczacy albo mowiacy zabawnie stal sie przemadrzalym, irytujacym wyrostkiem 10-letnim ?
            • bupu Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 01.07.25, 21:56
              ako17 napisała:

              > bupu napisała:
              >
              >
              > IGS jest kozłem ofiarnym, zatem wedle rodziny zasłużył
              > > sobie na to, by Józef się nad nim pastwił. A że słyszy od maleńkości jak
              > i to J
              > > ózwa jest wspaniały
              >
              > Właśnie nie do końca! te role się w którymś momencie poprzestawiały. To Ignaś,
              > motylem jeszcze będąc, był ulubieńcem całej rodziny jako pierwszy męski potomek
              > w rodzinie. I wszyscy zgadzali się, że wunderkind i że w prostej linii od Dzia
              > dka.

              Jako niemowlę słyszy. Przypominam, że w Imieninach, gdy Ignaś miał dwa lata s ryży niewiele ponad rok, mamy tę okropną scenę:


              Natychmiast potem Józinek - rumiany osiłek o zamglonych oczkach i ryżej czuprynce uczesanej na jeża - wyrżnął kuzyna w bok z taką siłą, że solenizant sfrunął z krawędzi kanapki i siadł z impetem na podłodze. Tam na moment stracił dech. Kiedy wstał, podjął natychmiastową próbę odwetu. Ponieważ jednak z natury był łagodniejszy i zapewne mniej zdeterminowany niż syn Idy, zamach mu się nie powiódł: Józinek, stabilnie wparty ciężkim tyłeczkiem w tapicerkę, ani drgnął. Wobec tego Ignacy Grzegorz z całą rozwagą dał mu w ucho. Józinek wystrzelił w powietrze jak pocisk i zaatakował kuzyna bykiem w brzuch.
              - Dużym błędem jest - zauważył spokojnie dziadek Borejko, wpatrując się z zachwytem w dwa krzepkie ciałka wnuków, tarzających się po podłodze jak małe niedźwiadki - sadzanie ich w tak bliskiej odległości od siebie. Na miejscu Idy raczej bym ich rozdzielał możliwie znaczną przestrzenią. Chłopcy, uspokójcie się w tej chwili!
              Ignacy Grzegorz natychmiast posłuchał rozkazu dziadka i zamarł w bezruchu, wskutek czego Józinek bez trudu powalił go na łopatki i usiadł mu okrakiem na głowie.
              - Wygrałem - oznajmił. - Ja wygrałem. Widzisz, dziadziuś, że ja wygrałem? Tak, ja wygrałem.
              Młodszy od Ignasia zaledwie o jedenaście miesięcy, Józinek był od niego i większy, i grubszy, i cięższy - i to mu bez wątpienia dawało przewagę moralną. Siedział teraz na głowie Ignacego Grzegorza - korpulentny, twardy jak jabłuszko i niewzruszony jak Budda, wpatrując się nieruchomym wzrokiem w szafę.
              Właśnie wtedy przytłoczony i upokorzony Ignacy Grzegorz, w poczuciu bezgranicznej krzywdy, ugryzł go dotkliwie w pośladek. Natalia, wstrząśnięta potwornym, rozdzierającym wrzaskiem, rzuciła swoje szmatki i złapała poszkodowanego Józinka w objęcia, unosząc go w powietrze z pewnym trudem.
              - Daj no go tutaj - polecił władczym tonem dziadek i posadził sobie wnuka na kolanie. - Uspokój się, Józefie - rozkazał.
              - Ja, dziadziu, zawsze ciebie słucham! - pospieszył z zapewnieniem Ignacy Grzegorzwznosząc na seniora rodu ciemne, mądre oczy. - Ja jestem, dziadziusiu, zawsze bardzo, bardzo uspokojony. To tylko Józinek mnie zaczepia. Nie wiem, dlaczego.
              Protoplasta rozkazał Ignasiowi, by się zbliżył, i posadził go sobie na drugim kolanie. Kuzyni, znalazłszy się na kościstych, chwiejnych siedziskach, tak przy tym od siebie nieodległych, wymienili zaskoczone spojrzenia.
              - Porozmawiajmy - rzekł dziadek mediacyjnie. - Czy moglibyście sprecyzować, na czym polega ów konflikt między wami?
              Wnukowie milczeli z uszanowaniem, nie rozumiejąc, rzecz jasna, o co się tu ich pyta.
              - Quid rei est? (O co chodzi?) - dopytywał się dziadek. - Józinku, jest prawdą niezbitą, że Ignaś kocha spokój i ciszę. Nigdy jeszcze nie zaczepił pierwszy nikogo. To ty zaczepiasz. I to głównie jego. Czy jest coś,co cię specjalnie denerwuje w twoim kuzynie, Ignacym Grzegorzu?
              - Jest - Józinek zawsze udzielał odpowiedzi lakonicznych.
              - A! Więc jednak. A co cię tak w nim denerwuje?
              - On - odparł Józinek.
              - Dobrze powiedziane - zauważył dziadek. - Spiżowa zwięzłość. Zawrzeć istotę sprawy w minimalnej ilości słów - oto ideał wypowiedzi.
              Natalia zaczęła się śmiać.


              To kto tu robi za wunderkinda? Zmaltretowany i upokorzony Ignaś, za którym nikt się nie ujął, czy Jozinek chwalony za zwięzłość wypowiedzi, a nie ukarany za pobicie kuzyna?

              I to jest punkt zwrotny. Od tego momentu Ignaś traci po kawałku status wunderkinda, a zyskuje ryży.
              • mircja Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 01.07.25, 22:30
                bupu napisała:


                >
                > Jako niemowlę słyszy. Przypominam, że w Imieninach, gdy Ignaś miał dwa lata s r
                > yży niewiele ponad rok, mamy tę okropną scenę:
                >
                W Imieninach Józinek miał 3 i pół roku.
                • bupu Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 01.07.25, 22:47
                  mircja napisała:

                  > bupu napisała:
                  >
                  >
                  > >
                  > > Jako niemowlę słyszy. Przypominam, że w Imieninach, gdy Ignaś miał dwa la
                  > ta s r
                  > > yży niewiele ponad rok, mamy tę okropną scenę:
                  > >
                  > W Imieninach Józinek miał 3 i pół roku.


                  A, moja dyskalkulia znowu mnie wpuściła w maliny. Tak, panowie są rocznik 94, Imieniny to rok 1998, więc styczniiowy IGS ma cztery lata i jeden miesiąc, a listopadowy Dżozi trzy lata i trzy miesiące.
          • ciotka.scholastyka Re: Czy Ignaś bał się Józefa? 02.07.25, 10:17
            bupu napisała:


            > Ta rodzina bowiem jest rodziną patologiczną. Dzieci w niej pełnią wyznaczone ro
            > le. Józef jest złotym dzieckiem, więc nawet gdyby pierdział i bekał przy stole,
            > w przerwach tłukąc kuzyna kijem po głowie, rodzina widziałaby w tym samą kultu
            > rę i męskość. Natomiast IGS jest kozłem ofiarnym, zatem wedle rodziny zasłużył
            > sobie na to, by Józef się nad nim pastwił.

            tak mi się przypomniało, że IGS był jedyną osobą przy stole, która ośmieliła się zaprotestować, gdy Ida chamsko obrażała Magdę, nowoprzybyłego gościa.
            Wątle, bo wątle, bezskutecznie - ale jednak. Tylko on. A przy stole była także władcza, autorytarna Milicja, która w innej sytuacji potrafiła powiedziec dorosłej córce "uspokój się, bo dam ci w tyłek", a innej "głupia jesteś!"

            Nie, nie lubię IGS-a. Ale to mnie kłuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka