20.10.05, 21:07
no jak to w tej "jezycjadzie"?
dmuchawiec palil, ignac palil- i co? tak o rzucili? alkoholu nikt sie nie
tyka, poza winem podczas urodzin gabrysi i jeszcze jakis szampan mi sie
majaczy... nno o narkotykach nie wspomne...
Obserwuj wątek
    • emusia Re: nalogi 20.10.05, 21:50
      konrad bitner palił nie zaciągając się :) (swoją drogą byłam palczką przez
      krótki okres czasu, ale nadal sie zastnawiam, jak udawalo mu sie robic kolka z
      dymu, nie zaciągając się - nierealne to :) )

      o, pawełek chyba palił jeszcze, u jurka hajduka ekstra mocne, bo nie było widać
      żadnych rodziców i nikt mu nie zabraniał.

      a reszty to nie kojarze, moze jakies tylko bardzo epizodyczne postacie.
      alkoholu sie wszyscy tykali tylko z jakiejs okazji, poza panem wiśniakiem,
      który robrojka poprowadził do mieszkania pani oleńki :)
      • k_linka Re: nalogi 20.10.05, 23:12
        Metody pil piwo bez okazji chyba ze przy Wigilii to jeste okazja...
        • k_linka Re: nalogi 20.10.05, 23:14
          A i jeszcze Konrad sie upijal mocnym piwem, ale to z rozpaczy.
          A Gabrysia cieszyla sie ze na sylwestrze u Joanny nie ma litrow alkoholu tylko
          piwo domowe i szampan.
          • jamniczysko Re: nalogi 21.10.05, 08:11
            "Domowe piwko słodowe". Ciekawe, jak to smakowało?

            Pawełek nieumiejętnie zaciągał się papierosem w pierwszej scenie "Kłamczuchy".

            W którejś z kolejnych scen ciotka Lila czekała na przyjaciółkę
            w "Merkurym" "kopcąc sobie miło papieroska" (aż mnie mdli za każdym razem od
            tego opisu).

            W "Trolli" Franz popijał piwo, zagryzając zwiniętym naleśnikiem, i to podczas
            rozmowy z Tygrysem...
            • misinka81 Re: nalogi 21.10.05, 10:16
              mnie nie mdli, bo też palę, więc dla mnie to miły obrazek :)
              chociaż nie zaprzeczam, że nawet palaczom przeszkadza dym z innych papierosów :)
              pozdrawiam :)
              • jamniczysko Re: nalogi 21.10.05, 10:55
                Najbardziej chyba przeszkadzał biednej Pyzie, jak poszła do "Mercure" z
                najmłodszym Lelujką...
                • k_linka Re: nalogi 21.10.05, 12:05
                  A nie pamietam kiedy ale bracia Lisieccy szli zataczajac sie... To chyba od
                  nalogu?
                • troppo_bella Re: nalogi 14.11.05, 10:36
                  Ciotka Lila w Kłamczusze pali non stop. Kiedyś mnie to nie raziło, ale gdy
                  odnawiałam z nia wczoraj znajomość, to az mnie zaskoczyła wszechobecnośc
                  nikotyny w tym tomie. Przychodzi do Kowalików i kopci jednego za drugim (a tam
                  jeden pokój, dwoje niepalących dorosłych i dwoje małych dzieci), pali również w
                  sublokatorskim pokoju Anieli o powierzchni 6 m kwadratowych. I jak ta biedaczka
                  miała w tym potem spać?! Oj, ciotko Lilo...
        • marcepanka87 Re: nalogi 02.12.05, 21:10
          W Nutrii albo w Dziecku piątku nie pamiętam, pani Mila przygotowuje dla
          Grzegorza kolację z PIWEM !!!
    • e.mes Re: nalogi 21.10.05, 12:06
      klymenystra napisała:

      > nno o narkotykach nie wspomne...

      No przecież prawie byli narkomanami :-) Prawie LSD łykali :-)
      • klymenystra :D nt 21.10.05, 16:11

    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: nalogi 14.11.05, 18:15
      A Pyziak to pijak.
      • noida Re: nalogi 25.11.05, 13:55
        Pijak i złodziej, bo każdy pijak to złodziej ;-)
    • senseeko Re: nalogi 29.11.05, 10:42
      Przeczytalam sobie ostatnio Klepke, Klamczuchę i Kwiat kalafiora i zitytowała
      mnie wszechobecność nikotyny.
      Poczynajac od Żakow, gdzie ciocia Wiesia snuje sie po domu z odkurzaczem i
      papierosem w ustach, gdzie palą koledzy Julii. Jak sobie pomyslałam o tym
      zatłoczonym mieszkaniu gdzie nie dość, że duszno od takiej ilości luda to
      jeszcze smrodliwie od dymu... brrrr...
      I to w obecności małego dizecka i niemowlaka.
      No i ten Hajduk do ktorego lubili przychodzic koledzy, bo mogli popalać extra
      mocne. Ja rozumiem, że młode to i głupie, ale stawiając sie na miescu Cesi...
      Nie byłabym w stanie całować się z palaczem, po prostu mnie odrzuca, równie
      dobrze mogłabym pocałować klozet. Odczucie to samo.
      Tyle, że jak przyzwyczajona, to pewnie jej to nie przeszkadza...
      Potem Kłamczucha - ta ciotka Lila, no ale coz ona właścicielka wiec moze robic
      co chce, nawet palic przy malych dzieciach. Niech bedzie.
      Ale Ignac Borejko wlazacy z papierosem do kuchni, gdzie sa Pulpa i Nutria brr...
      Zresztą w ogole Kwiat Kalafiora mnie zirytował.
      To jednak prawda, że Ignac Borejko to obrzydliwe dziadzisko!
      • k_linka Re: nalogi 29.11.05, 10:53
        Bez przesady. Calowalam sie swego czasu z palaczem i tego... calkiem fajnie
        bylo.
        Kiedys nie znano szkodliwosci papierosow, palenie bylo jeszcze popularniejsze
        niz dzis, a papieros byl atrybutem doroslosci. Wy, mlodzi ludzie mozecie tego
        nie pamietac. Nie wymagajcie aby pani Musierowicz byla jasnowidzem. Poza tym
        teraz jest juz 100% poprawna politycznie - nalogom ulegaja wylacznie czarne
        charaktery, reszcie zdarza sie sporadycznie skosztowac niskoprocentowych
        napojow alkoholowych i za kazdym razem jest podkreslone, ze to okazja badz
        mlodzienczy wybryk.
        • jottka Re: nalogi 29.11.05, 12:39
          k_linka napisała:

          > Kiedys nie znano szkodliwosci papierosow, palenie bylo jeszcze popularniejsze
          > niz dzis, a papieros byl atrybutem doroslosci.


          no może jednakowoż nie popadajmy w paranoje:) o szkodliwości papierosów w latach
          70tych wiedziano znakomicie, odsetek palących nadal jest bardzo wysoki, tyle że
          wśród - jak by to ująć - elit, inteligencji czy tego typu 'aspirującej klasy
          średniej' palenie stało sie źle widziane, stąd nie będziemy go oglądać w
          powieści dla młodzieży, no a papieros jako swoista inicjacja w swiat dorosłych
          nadal funkcjonuje, tyle że skojarzony z puszką piwa


          natomiast fakt faktem, nie można czynić pani musierowicz zarzutu z tego, że w
          latach 70tych nie pisała tak, jak by wypadało na początku 21. wieku
          • k_linka Re: nalogi 29.11.05, 12:46
            Nie, dzis to juz nie jest taki oczywisty atrybut doroslosci. Nie pale i
            wiekszosc moich znajomych nie pali i generalnie doroslosc inaczej nam sie
            kojarzy...
            A o szkodliwosci biernego palenia wiadomo nie od tak dawna...
            • jottka Re: nalogi 29.11.05, 13:08
              k_linka napisała:

              > Nie, dzis to juz nie jest taki oczywisty atrybut doroslosci.


              statystyki i artykuły w prasie speców od walki z nikotyną czytaliśmy?:) bo one
              mówią co innego, zwłaszcza jeśli mowa o tzw. małych miasteczkach i ogólnie
              zapomnianych przez boga regionach



              > Nie pale i wiekszosc moich znajomych nie pali i generalnie doroslosc inaczej
              nam sie kojarzy...

              przykład to nie dowód:) tzn. o czymś takim mówiłam powyżej - w środowiskach
              ambitniejszych, do jakich niewątpliwie siem zaliczasz:), przyszła od ładnych
              paru lat moda na zdrowy styl życia, co m.in. palenie wyklucza. ale koncerny
              tytoniowe mają sie dobrze



              > A o szkodliwosci biernego palenia wiadomo nie od tak dawna...

              opracowań pod ręką nie mam, ale szkodliwość palenia dla palacza i jego otoczenia
              nie została odkryta w ciągu ostatnich 20 lat, współczesne badania tylko
              pogłębiają wiedzę o porażających skutkach tego nałogu - zresztą mnie troche
              dziwi wspominane przez panią mm palenie przy dzieciach, bo jednak i w latach
              70tych troskliwi opiekunowie wychodzili na balkon itp., żeby przy dzieciach nie
              palić

              bym raczej przypuszczała, że wszechobecne palenie skądinąd sie wzięło - mm
              opisywała, zwłaszcza w 'klepce', środowiska artystyczne i zbliżone, a tam zawsze
              papieros był nieodłącznym atrybutem geniusza:)
      • mankencja Re: nalogi 02.12.05, 23:14
        dzieci nie są tak znowu kruche i delikatne, żeby kontakt z dymem mial byc jakos
        szczegolnie niewskazany.
        • jo-asiunka Re: nalogi 03.12.05, 16:38
          Weźcie pod uwagę rok powstania pierwszych części Jeżycjady! Wtedy palili wszyscy
          (no prawie), paliło sie np. w urzędach, wszędzie były metalowe popieliniczki, to
          było po prostu WTEDY normalne. Co nie znaczy, że dobre i wskazane.
        • yasmeen Re: nalogi 03.12.05, 18:31
          mankencja napisała:

          > dzieci nie są tak znowu kruche i delikatne, żeby kontakt z dymem mial byc jakos
          >
          > szczegolnie niewskazany.


          ????????????????????????????????????????????????????????????????????????!

          yas
        • poznananka Re: nalogi 03.12.05, 23:29
          mankencja napisała:

          > dzieci nie są tak znowu kruche i delikatne, żeby kontakt z dymem mial byc
          jakos
          >
          > szczegolnie niewskazany.

          Kontakt z dymem generalnie jest niewskazany, a w przypadku dzieci szczególnie.
          Wprawdzie skutki tego wychodzą dość późno, ale wychodzą (POChP, raki różnej
          maści itp) Jakiś rok, czy dwa temu rodzice zauważyli w jednej z gazet list
          znajomej mamy. Bardzo sympatyczna pani, nazwiska nie podam, bo znane, paliła
          jak smok. Kontakt urwał się kilkanaście lat temu, gdy mama zmieniła pracę.
          Pani owa wypowiadała sie w tym liscie na temat eutanazji. Jej list był
          właściwie jednym wielkim błaganiem o eutanazję. Dlaczego? ano dlatego, że dla
          niej w owym czasie każda chwila to była walka o oddech. Płuca przepalone
          setkami papierosów nie były już w stanie normalnie funkcjonować. I owa pani po
          prostu powoli i stopniowo się dusiła, miesiącami. Nie wiem, czy jeszcze żyje,
          ale nikomu nie życzę takiej męczarni jaka widoczna była między wierszami owego
          listu.
          Widziałam kiedyś też wywiad z bodajże Reynoldsem, najbardziej znanym
          producentem papierosow, ktory sprzedal wszystkie udzialy w swojej firmie i
          zajal sie czyms zupelnie innym. Cala jego rodzina palila i zmarla na raka -
          ojciec, ciotki zmarly na raka płuc. Dziadek żuł tyton i zmarł na raka trzustki.
          Ktos tam jeszcze bodajze na raka jezyka. Wiec on doszedl do wniosku, ze nie
          chce miec z papierosami nic wspolnego.
          Aha i jeszcze wypowiadal sie ten facet co reklamowal Marlboro. I jakas kobieta,
          ktora reklamowala papierosy w latach 50-tych czy 60-tych. Facet ma raka pluc.
          Wygladal naprawde nieciekawie. Kobieta nie ma krtani i oddycha przez rurke
          wystajaca z szyi. Mowi bardzo dziwnie, bo glos tworzy sie w innym miejscu.

          wesolo, nie? Jak ktos ma ochote puscic swoje zdrowie z dymem, to prosze bardzo,
          ale niech nie truje innych.
          • jamniczysko Re: nalogi 05.12.05, 09:23
            Dzięki! Jesteś kochana...
            • poznananka Re: nalogi 07.12.05, 21:40
              jamniczysko napisała:

              > Dzięki! Jesteś kochana...

              :)
    • olu87 Re: nalogi 18.12.05, 00:36
      myślę, że tego w "Jeżycjadzie" nieco brakuje-nie mówię tu o drapieżnym i nachalnym lansowaniu palenia, czy paleniu gandzi przez wszystkich głównych bohaterów (aczkolwiek, skoro pojawia się postać Rastafarianina... :P dobrze, już nie bluźnię ;) ), niemniej robienie z piwa, tudzież wypalonego papierosa, symbolu zdeprawowania uważam za coś nienormalnego. I cóż, że w pierwszych tomach powieści sobie popalano? bardzo dobrze. Może niektórych to odrealnienie bohaterów "Jeżycjady" przyciąga jak magnes, ale osobiście czuję się niejednokrotnie poirytowana, gdy kulturalne aspiracje Borejków niebezpiecznie zbliżają się do granicy snobizmu. [Żeby młode dziewczyny nie posłuchały dobrego rocka? w "Szóstej klepce" był Niemen, była nawet gdzieś tam kiczowata Abba-i bardzo dobrze!]
      no, ale oczywiście mocno zboczyłam z tematu. Ad rem. Ja rozumiem, moda na niepalenie, moda na zdrowie-to pozytywne zjawiska w naszym społeczeństwie, niemniej nie przesadzajmy z tym uleganiem koniunkturze :/ rozumiem i szanuję ów specyficzny realizm z powieści pani MM, ale pozytywny odbiór coraz częściej psuje mi przeświadczenie, że Borejkowie (nota bene, chociaż Borejków uwielbiam, Żakowie byli o wiele bardziej bezpretensjonalni i brakuje mi ich)to postaci z-jak ktoś na tym forum określił-oazy, co sprawia, że są nieco papierowi. Dlaczego żadna z Borejkówien nigdy nie wypije piwa w pubie? jeśli już ktoś się dopuści takiego wołającego przecież o pomstę do nieba wykroczenia, to jest to a)postać negatywna; b)chłopak/mężczyzna w kluczowym/przełomowym/dramatycznym momencie swego życia
      teraz znów odchodzę od tematu, bo nie chodzi mi o nałogi, rzecz jasna, ale o sam fakt używek.
      • olu87 Re: nalogi 18.12.05, 00:48
        ...zdaję sobie też sprawę, że mój zarzut specjalnie okrywczy nie jest, niemniej miałam potrzebę wyrazić swoją irytację ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka