emae
11.01.06, 14:33
Jeśli już był wątek na ten temat - uprzejmie proszę adminkę o usunięcie
mojego :)
Muszę przyznać, że dziwię się niektórym osobom na tym forum. Wyliczanie
wpadek Musierowicz - to rozumiem, sama też chętnie wyliczam. Wybieranie
najgorszej książki - ok, trudno żeby wszystkie byly na równym poziomie. Nie
potrafię natomiast zrozumiec osób, które piszą "Jak ja nie znoszę
Ignacego!", "Jak mnie strasznie wkurza Gabrysia!" itd itp.
Nie chodzi mi o to, że Gabrysia czy Ignacy są chodzącymi ideałami, bo
bynajmniej. Mają mnóstwo wad i nie muszę ich tutaj wyliczać. Tak jak wszyscy
bohaterowie Jeżycjady, którzy są przecież zwykłymi ludźmi. Rzecz w tym, że po
prostu nie wyobrazam sobie, żebym miała uważać się za fankę książki, ktorej
główny bohater mnie kosmicznie wkurza!
Gabrysia jest obok Mili jedną z najważniejszych bohaterek Jezycjady.
Przed "Kalamburką" była chyba nawet najważniejszą. To jej przemyślenia,
rozterki, perypetie przewijają się przez wszystkie części cyklu, to jej imie
jest najczęściej wspominane. Nawet gdy książka jest tak naprawdę o kimś
innym, jak np. poświęcone Aurelii "Dziecko Piątku" - w życiu Gabrysi także
dzieje się coś nowego, zachodzi w ciążę, ma kłopoty z córką itd.
Pomijając fakt, iż Gabrysia jest przemiłą i uroczą osobą - wiadomo, de
gustibus itd - jak można nie lubić kogoś, o kim przeczytało sie kilkanaście
fantastycznych książek, do których prawdopodobnie wraca się po wielokroć? Czy
omijacie wszystkie fragmenty poświęcone Gabrysi lub Ignacemu? Cekawie by to
musiało wyglądać...
Moze to ostro brzmi, ale po co czytacie Jeżycjadę, jeśli tak naprawdę trudno
powiedzieć, żebyście ją w ogóle lubili. Bo naprawdę nie wyobrażam sobie, że
można uwielbiać książkę, a wprost nie trawić głównej bohaterki.