12.07.06, 20:53
Widac wyraźnie, że niektore zawody pani Musierowicz lubi, a innych nie.
Na pewno nie znosi ekonomistow. Mila studiow nie skonczyła, Pulpecja za
wybranie ekonomii byla wyśmiana.
Nauczycieli normalnych nie ma. Sa albo idealni, całkowicie oddani mlodziezy,
albo niewiarygodnie wredni i prymitywni. Gdzie, pytam, zwykli nauczyciele?
Naukowcy - humaniści są w cenie (za wyjątkiem siostry Pyziaka). Bibliotekarze
j.w. Naukowcy - matematyczno-techniczni jakos nie wypadają tak pozytywnie
(patrz Fryderyk).
Artysci wszelkiej maści są bardzo wysoko cenieni. Niezaleznie, czy cos soba
reprezentują (Kalamburka) czy tez nieszczególnie (Bernard).
Miejscy leśnicy też mogą być. Swoja drogą, co się robi po leśnictwie w
Poznaniu?
Swoja droga, dosyć waska paleta zawodów. W tle snują się tylko jakieś "doły"
spoleczne, bez określonego zawodu.
Obserwuj wątek
    • elwinga Re: Zawody 12.07.06, 20:59
      Zapomniałaś o szlachetnym zawodzie lekarza - Mamert, Ida, Marek.
      • kormoran7 Re: Zawody 12.07.06, 22:33
        A ja pytam co rozumiesz pod pojęciem normalny nauczyciel?Czy chodzi ci o to ze
        ze jak juz sie trafi dobry nauczyciel typu Dmuchawiec to do przesady jest
        wychwalany i skazy zadnej nie ma w jego sposobie bycia a jak zły np Pieróg to
        do glebi sie go jeszcze upadla?Czy przeszkadza ci ze MM tak do przesady ubarwia
        albo upadla postacie w swych ksiazkach?W tym przypadku nauczycieli
        • verdana Re: Zawody 12.07.06, 22:41
          Przeszkadza mi.
          Książki są realistyczne, a nauczyciele - zdecydowanie nie. Na szlachetnych
          jeszcze mogę patrzeć przez palce, taka jest w ogóle konwencja książki, ale
          ilość patologicznych nauczycieli jest zdecydowanie przesadna.
          Normalny nauczyciel ani nie poświęca całego życia uczniom, nie ma dla nich
          zawsze czasu, zawsze dobrych rad, zawsze zrozumienia, ani nie jest złośliwym
          idiotą, nienawidzącym dzieci.
          Dobiła mnie nauczycielka w Języku Trolli. Nauczyciele doskonale wiedzą,
          dlaczego dziecko może nie zdejmować nakrycia głowy. A jak nie wiedzą, to
          rozsądniejszy kolega im dobitnie wytłumaczy.
          Dla wyjaśnienia - nie lubie szkoły, mam alergię na nauczycieli, ale to już
          przegięcie.
          • jessy3 Re: Zawody 13.07.06, 10:55
            Hm, a Hajduk, a Dambo to dla mnie raczej normalni nauczyciele.
            • jottka leśnik w poznaniu 13.07.06, 11:26
              co do szczegółów to nie wiem, ale moja ciotka pracowała długie lata jako leśnik
              (tj. po ukończonym na akademii rolniczej leśnictwie) w centrum szczecina:) była
              tamże szefową jednego z działów jakiegoś przedsiębiorstwa drzewnego - leśnik to,
              niestety, nie tylko miła leśniczówka i spacery wśród saren, ale spec od tartaków
              i przerobki drewna. poza tym zresztą w obręb każdej metropolii wchodzą lasy i
              ktoś musi sie nimi fachowo zajmować, co nie znaczy, że musi siedzieć w samym
              sercu ostępu

              natomiast znajomy technik leśnik siedział wprawdzie w leśniczówce pod piłą, ale
              sensem jego życia była ornitologia:) zdaje sie, że w końcu poszedł w artysty, no
              ale zdjecia ptakow faktycznie robił odlotowe
              • magda_b Re: leśnik w poznaniu 13.07.06, 12:08
                nie wiemy jakie zawody wykonują zapomniani bohaterowie-Elka,Tomek, Bella i jej
                Czarek, Bebe itd...
                • musicbox Re: leśnik w poznaniu 13.07.06, 12:55
                  Tomek jest przecież współwłaścicielem kwiaciarni wraz z Baltoną:-)
                  • meduza7 Re: leśnik w poznaniu 13.07.06, 13:05
                    To już bylo w jakims innym wątku, ale MM najpierw mocno podejrzliwie spoglądała
                    na "biznesmenów" - przypomnijcie sobie tego tatusia z Noelki albo Majchrzaka -
                    i niejednokrotnie nutka ironii pojawiała się we wzmiankach o "żonach
                    hurtowników", a potem cóż - zrobiła biznesmenem Baltonę, Piotra Ogorzałkę...
                    Przekonała się?
                    • dakota77 Re: leśnik w poznaniu 13.07.06, 13:37
                      Zobaczyła wyciąg ze swojego konta i zrozumiała, że pisanie nie jest li i jedynie czystą sztuką, ale i
                      biznesem:)))
              • nighthrill Re: leśnik w poznaniu 22.07.06, 10:16
                Pod Piłą w sensie miasta siedział czy narzędzia?:) Bo z małej napisałaś...:)
                • ci_i Re: leśnik w poznaniu 22.07.06, 12:39
                  nighthrill napisała:

                  > Pod Piłą w sensie miasta siedział czy narzędzia?:) Bo z małej napisałaś...:)

                  no przeciez jasne, ze narzedzia. i jeszcze lopata go przyklepali.
            • jop Re: Zawody 13.07.06, 13:40
              Oni też są z gatunku tych idealnych. Wagarowicze nadziewający się na Hajduka w
              pociągu niespecjalnie się przejmują wtopą, a Dambo to równy gość, ulubieniec
              młodzieży.
              • teklat Re: Zawody 13.07.06, 13:50
                I dentystów autorka stanowczo nie lubi :)
                1. Adorator Kłamczuchy w "Brulionie.."
                2. Mrs Stągiewka ("Opium")
                • staua Re: Zawody 14.07.06, 02:35
                  To ciekawe, bo chyba mama pani Musierowicz wlasnie byla dentystka - moze to
                  takie podsmiewanie sie.
                • ci_i Re: Zawody 22.07.06, 12:36
                  teklat napisała:

                  > I dentystów autorka stanowczo nie lubi :)

                  no, tu akurat jej sie specjalnie nie dziwie, hue hue ;-)))
            • ci_i Re: Zawody 22.07.06, 12:35
              ano właśnie. zreszta wg mnie mezczyzni to najlepsi nauczyciele...
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl E tam 13.07.06, 21:52
            > ilość patologicznych nauczycieli jest zdecydowanie przesadna.
            > Dobiła mnie nauczycielka w Języku Trolli.

            A ja właśnie w podstawówce miałam taką nauczycielkę. Całkiem jak pani Sznytek.
            Nawet tak samo wyglądała :-D Tylko jeszcze miała brodawkę i dlatego nazywaliśmy
            ją Hogatą. To była dopiero debilka nieprzeciętna. Dyrektor szkoły skarżył się
            rodzicom, że nie może jej wywalić, bo takie są przepisy... :-)))

            Chcę wierzyć, że obecnie sytuacja w szkołach wygląda lepiej... ale nie wierzę ;-)))

            → → → → → → → → → →
            Odkryjmy Białoruś!
            odkryjmybialorus.blox.pl
          • ci_i Re: Zawody 22.07.06, 12:34
            > Dobiła mnie nauczycielka w Języku Trolli. Nauczyciele doskonale wiedzą,
            > dlaczego dziecko może nie zdejmować nakrycia głowy

            Nie, nie wiedza. A ta nauczycielka tak sie zachowala - typowo zreszta - bo
            myslala, ze jest silniejsza od Trolli (pozostalych sie bala), i poxniewaz
            chciala zademonstrowac swoja 'pozycje'. Na szczesie okazalo sie, ze li i jedynie
            horyzontalną.
    • the_dzidka otóż to 15.07.06, 09:56
      Ja w sprawie nauczycieli. Pomijając jednostki zdecydowanie szlachetne, jak
      Dmuchawiec i dyrektor Hajduk, nauczyciele są u MM przedstawiani w sposób
      OBRZYDLIWY. Wszyscy!!!! Jak to do mnie dotarło, to zrobiło mi się przykro. Bo u
      MM nauczyciele drą się, walą w biurko, mówią totalne bzdury, są wredni, nawet
      nie silą się na zrozumienie ucznia, sieją terror (pamiętacie magister
      Stachowiak?) i ogólnie są okropnie skarykaturowani. A ja po pierwsze mam mamę
      nauczycielkę, ktora była zawsze bardzo lubiana i poważana przez uczniów, i
      bardzo im oddana, a po drugie, sama w życiu trafiałam na nauczycieli w
      większości jeśli już nie dobrych, to przynajmniej miło uczniów traktujących.
      Nie było mowy o patologicznej nienawiści do zawodu i wychowanków. Być może MM
      ma inne doświadczenia, ale nie chce mi się wierzyć, że aż tak złe - że otaczała
      ją patologiczna zgraja frustratów, a na ich tle jak jasna gwiazda błyszczał
      jeden Latawiec!
    • anutek115 Re: Zawody 15.07.06, 22:14
      Anuszko, każdy w życiu spotkał taką panią Sznytek. A jak miał wyjątkowego pecha,
      to i Pieroga. Ale JEDNEGO. Może dwóch. A u MM sa ich rzesze. Bronią się
      nauczycielki klas początkowych, wspominane gdzieś na marginesie jako miłe i
      dystyngowane. Cała reszta - poza Dmuchawcem, który jest już na emeryturze, a
      ciągle obecny jako ten niedościgły ideał, i osobami z kręgu Borejków - to albo
      nieudacznicy, albo po prostu psychopaci. Czytam sobie w ramach powtórek
      wakacyjnych Jeżycjadę, właśnie skończyłam Brulion BB, i muszę wyznac, że
      czytałam go ze zgrozą. Te ciągłe uwagi o Pierogu w stylu "z trudem ukrywał, jak
      bardzo ich nie znosi", te ordynarne odzywki do rodziców, az się trudno dziwic,
      że biedne, tłamszone dzieci nienawidzą szkoły. A ja akurat wyjątkowo dobrze
      pamiętam moją szkołę (do dziś za nią tęsknię, a to już ponad dziesięc lat...) i
      moich nauczycieli - Pieróg był wśród nich jeden, "wypalonych zawodowo"
      niszczęśników ze dwóch, reszta albo bardzo dobrzy albo wręcz świetni fachowcy i
      ludzie. Zaś u MM jest wręcz rozdwojenie jaźni - szkoła to miejsce, gdzie niewoli
      się młode umysły i gdzie pracują wyłącznie zwyrodnialcy, ale jednocześnie dobrze
      odnajdują się tam takie mimozy jak Natalia i Aurelia. Nie mogę uwierzyc, by sama
      miała aż tak traumatyczne przeżycia, ale z drugiej strony tylko głęboką traumą
      idzie to wytłumaczyc.
    • k_linka Re: Zawody 20.07.06, 11:01
      Coz, nauzyciele w oczach pani M to potwory.
      I nie przemawia do mnie argument, ze Hajduk, Dambo, Aurelia, Dmuchawiec to
      idealy. Przeciez Borejkowie z przyleglosciami inni byc nie moga. Natomiast
      nauczyciel (taki zwykly) jest "apodyktyczny, nietolerancyjny, wymagajacy,
      wybuchowy i pompatyczny" - tak w Zabie autorka opisuje "skostnienia
      charakterystyczne dla zbyt dlugo wykonywanego zawodu nauczyciela" na
      przykladzie pana Schoppe.
    • ci_i Re: Zawody 22.07.06, 12:32
      jesli mam byc szczera, to tych wrednych nauczycielek, zlosliwych,
      oportunistycznych - jest cala masa. wiecej niestety jest pierogow niz rarogow,
      tako rzecze ci_i ;-))
      Pozdrawiam
      • the_dzidka Re: Zawody 23.07.06, 11:58
        > jesli mam byc szczera, to tych wrednych nauczycielek, zlosliwych,
        > oportunistycznych - jest cala masa. wiecej niestety jest pierogow niz rarogow,
        > tako rzecze ci_i ;-))

        Ci-i, współczuję Ci zatem, że miałaś takiego pecha, bo moje doświadczenia są
        zupełnie inne.
        • ci_i Re: Zawody 23.07.06, 12:25
          > Ci-i, współczuję Ci zatem, że miałaś takiego pecha, bo moje doświadczenia są
          > zupełnie inne.


          tez sobie wspolczuje, ale i tak mniej, niz kilkanascielat temu ;-)) wspomnienia
          moje determinuje wychowawczyni z klas 1-3 i tak juz chyba pozostanie (nadmienie,
          ze bylam najlepsza uczennica w klasie w tamtym okresie, na rowni z niejakim
          pawelkiem ;-)) i mialam najgorsze zachowanie w dzienniczku;-)))
          Pozdrawiam
          • the_dzidka Re: Zawody 23.07.06, 12:42
            Chodziło mi o to, że nie możesz warunkować w ten sposób, że skoro TY miałas
            takich nauczycieli, to znaczy, że wszyscy tacy są. Tak samo jak ja nie
            warunkuję, że wszyscy sa ideałami ;)
            Krótko mówiąc: uwaga na nisko przelatujące aksjomaty ;))))) I to samo
            poradziłabym MM ;)
            • ci_i Re: Zawody 23.07.06, 13:13
              the_dzidka napisała:

              > Chodziło mi o to, że nie możesz warunkować w ten sposób, że skoro TY miałas
              > takich nauczycieli, to znaczy, że wszyscy tacy są. Tak samo jak ja nie
              > warunkuję, że wszyscy sa ideałami ;)
              > Krótko mówiąc: uwaga na nisko przelatujące aksjomaty ;))))) I to samo
              > poradziłabym MM ;)


              wisz Ty co? MOGE przedstawiac swoje subiektywne opinie ;-)) Mam inne zdanie niz
              Ty, po prostu, i co , popdrzytansz mi tetniczki bagnecikiem? ;-))
              Pozdrawiam ;-)))
              • ci_i Re: Zawody 23.07.06, 13:14
                chodzilo mi oczywiscie o podrzynanie tetniczek, ale czysto teoretycznie,
                zaznaczam ;-)))
              • the_dzidka Re: Zawody 23.07.06, 14:10
                > wisz Ty co? MOGE przedstawiac swoje subiektywne opinie ;-)) Mam inne zdanie
                niz
                > Ty, po prostu, i co , popdrzytansz mi tetniczki bagnecikiem? ;-))

                Nie mam bagnecika :)
                Rozumiem, że to są twoje subiektywne opinie, ale mimo wszystko popełniasz błąd
                twierdząc, że WSZYSCY nauczyciele to nienawistni psychole. Bo to zwyczajnie NIE
                JEST prawda. Nawet jeśli TY na takich trafiłaś.
                • dakota77 Re: Zawody 23.07.06, 14:28
                  Zły kwantyfikator po prostu:)
                • ci_i Re: Zawody 23.07.06, 22:56
                  Dzidko, napisalam 'cala masa', a nie 'wszyscy'. Jesli juz chcesz w desen
                  matematyczny, to pamietaj, ze trzeba sie wyrazac scisle i DOKLADNIE czytac
                  'zadanie', najlepiej ze zrozumieniem ;-)))
                  Masz - jak ktos juz slusznie wytknal - problem z kwantyfikatorami ;-)))

                  Pozdrawiam
    • mankencja Re: Zawody 23.07.06, 15:46
      z tą ekonomią Mili to, jak sądzę, było tak:

      w "Kwiecie Kalafiora" jakis zawod musiała mieć, autorka wzięła pierwszy z
      brzegu, a potem, gdy rodzina stawała się coraz bardziej swieta, humanistyczna,
      zaczęło jej to zgrzytać: to dlatego wrobiła ją w korekty i tajne
      dramatopisarstwo, dopisala przeszlośc godną klanu - że to nie sama z siebie, a
      za Zbysławem, że chciała historię sztuki etc.
    • gaudia Re: Zawody 29.07.06, 01:29
      pracowałam jako nauczyciel
      i z reka na sercu potwierdzam: takich jak Dmuchawiec z latarka szukać. Mam
      wiele zastrzeżeń do Jezycjady, ale tu sie z MM zgadzam całkowicie!!!
    • drobny.kurczak Re: Zawody 01.08.06, 01:09
      Witam, to pierwszy moj post na tym forum, ale mam nadzieje, że pozwolicie od
      razu wlaczyc sie w dyskusje?

      Rzeczywiście od nauczycieli - roznych! - aż się roi w Jezycjadzie. Czasem mam
      wrazenie, ze MM, kiedy nie ma pomyslu na droge zyciowa swoich bohaterow, to
      kaze im "cudzie dzieci uczyc". Epizod nauczycielski przytrafil sie nawet
      Nutrii. Co ciekawe, nauczanie to ograniczone jest do grupy nastolatkow. Jakos
      nie zauwazylam, albo nie pamietam, zeby ktos z jezycjadowego trzonu nauczal
      dzieci mlodsze, przedszkolaki czy pierwszaki w podstawowce. Moze Tosia, ktora
      prowadzila jakies zajecia w domu kultury, ale ona jest postacia drugoplanowa.
      Dziwi mnie troche, ze mlodzi ludzie z tak pieknie zapowiadajaca sie kariera
      naukowa, laduja z czasem w liceach. Mam na mysli Hajduka, o ktorym wiadomo, ze
      byl na stypendium w Kanadzie. I to nie byla prawdopodobnie jakas studecka
      wymiana, bo Hajduk w "Brulione" byl juz po studiach.
      Nauczycielem akademickim jest za to Alma Pyziak! Belfruja tez rodzice
      Fryderyka.

      Rzeczywiscie MM nie zywi chyba cieplejszych uczuc w stosunku do "scislowcow".
      Grzegorz ukazany jest niemal w karykaturalny, a jednak bardzo stereotypowy
      sposob - naukowiec, matematyk abstrakcyjny z glowa w chmurach. A jednak to
      wlasnie Grzesiowi miala przemknac mysl o przekwalifikowaniu sie, porzuceniu
      pracy na uniwersytecie i o zarabianiu "prawdziwych" pieniedzy.

      Ciekawe, ze MM wybierajac dla swoich bohaterow zawody, ktore ciesza sie
      spolecznym szacunkiem, omija ksiezy i w ogole osoby duchowne. Gdzies tam w tle
      majaczy jakis ojciec Krzysztof. Widac przeslanie prorodzinne zwycieza wszystko
      inne.
      Swoja droga byloby ciekawie, gdyby Laura stanela w kuchni Borejkow i
      oswiadczyla im, ze wstepuje do klasztoru :-)

      Dodan jeszcze, ze piekna apoteoze pracy mozna znalezc z "Corce Robrojka".
      Przeslanie "zadna praca nie hanbi" i "zadnej pracy nie nalezy sie wstydzic"
      jest tu bardzo widoczne. Choc ta "gorsza" praca chyba nie jst dla MM wartoscia
      bezwzgledna, jak - powiedzmy "szlachetna" praca naukowa. Tę "gorsza", fizyczna
      wykonuje sie dobrze, owszem, mozna nawet ja lubic, ale sluzy glownie zarabianiu
      pieniedzy w trudnych okresach zycia i jest wyrazem milosci do drugiej osoby.
      Traktuje się ja wiec bardziej przedmiotowo.

      To taka pierwsza refleksja na tym forum, ktore udalo mi sie okryc troche
      przypadkowo.
      • ready4freddy Re: Zawody 05.08.06, 23:17
        a propos zawodow cieszacych sie spolecznym szacunkiem - czy Wolfi po epizodzie z
        zelazkiem nie moglby zainteresowac sie kariera strazaka? i wasy by mu pasowaly
        wtedy, bo - z przyczyn dla mnie niejasnych - strazacy czesto-gesto je miewaja :)
    • klaudziol111 A słyszałaś o kimś takim jak Jerzy Hajduk :) 02.08.06, 17:08
      j/w
    • agnieszkagosia Re: Zawody 16.08.06, 16:23
      Karykaturalną nauczycielką jest dla mnie AUrelia. To rozczulanie się,
      egzaktowane hasła zupełnie ją dyskwalifikują jako nauczycielkę gimnazjum.
      Mam za sobą 2,5 letni epizod nauczania w szkole. No cóż, nie była to szkoła
      elitarna. Miałam również radość przebywania w gimnazjum jako nauczyciel a do nas
      przychodzili absolwenci gimnazjów. I powiem wprost - gdyby nauczycielka
      gimnazjum tak ćwierkała w gimnazjum skończyłaby albo z kubłem na głowie po
      miesiącu albo w szpitalu dla nerwowo chorych po kwartale.
      Widać, że nie ceni nie będących humanistami. ich praca ma wartość tylko wtedy
      kiedy jest z powodów altruistycznych. Natomiast wszelkiego rodzaju niby -
      utalnetowani - artyści w stylu Przeszczepa czy Bernarda są pochwalani i zrozumiani.
      Aga
      • anutek115 Re: Zawody 24.08.06, 09:41
        Ja ciągle a propos wrednych i głupich niewypowiedzianie nauczycieli. Wakacje się
        kończą, moja powtórka Jeżycjady też, i czytam "Język Trolli". W jednej klasie
        gimnazjalnej mamy tam:
        -Adamczaka Manuela, dośc obrzydliwego (ale to subiektywne odczucie, przyznam)
        przyszczatego bruneta z oleistymi włosami i mutacją,
        -Bielską Barbarę, siadającą nie na krześle, ale na kolanach Manuela w czasie
        lekcji, z nieprzytomnym wejrzeniem i tandetnym makijażem,
        -Guślarz Grażynę, spowitą w czerń i zmieniającą tipsy z niebieskich na czarne,
        -niejaką Kaczkowską, z tatuażem na nerkach i brylancikiem w nosie,
        -Kopiec Kristal w "doskonale widocznych czarnych stringach",
        -paru nie wymienionych z nazwiska dorodnych dresiarzy powtarzających klasę,
        -paru hiphopowców,
        -oraz Trollę Stanisławę, o której wiemy, że jest bohaterką pozytywną, orazz, że
        jest chora, ale - jeśli przyjąc całkowicie nierealną wersję, że nie wie tego jej
        wychowawczyni - widzimy bezczelną smarkulę, która chce "zaistniec" w nowej klasie.
        A podejrzewam, że reszta klasy to nie są wyłącznie Pyzunie i Fryderyki Schoppe.
        I teraz dwa pytania - jedno odnoszące się do wypowiedzi Agnieszkigosi:
        wyobrażacie sobie szemrzącą Aurelię, prowadzącą lekcję t tej klasie? Jeśli tak,
        gratuluję wyobraźni.
        I drugie - dlaczego pani MM nie widzi związku między jakością uczniów i jakością
        nauczycieli? Wiem, że to zabrzmi okropnie, ale ma znaczenie na jakim "materiale"
        się pracuje. Tylko proszę mi nie pisac o powołaniu nauczycielskim i o tym, że
        jak ktoś jest dobrym nauczycielem, to znajdzie drogę do każdego ucniowskiego
        serduszka. Ja pracuję w podstawówce, kocham to, co robię, w gimnazjum zaś
        pracowałam na zastępstwie jeden miesiąc , byłam pod ochroną (połowa klasy
        gimnazjalnej to byłi uczniowie, których byłam wychowawczynią w SP, i z którymi
        darzyliśmy się wzajemnym uczuciem, w związku z czym ta druga połowa miała
        zapowiedziane, żeby się odpowiednio zachowywac), a i tak po tym doświadczeniu
        twierdzę, że nauczyciele gimnazjalni powinni miec dodatek do pensji za pracę w
        niebezpiecznych warunkach. Pani Sznytek, powtarzająca bez przerwy "Ja kiedyś też
        kochałam młodzież...", choc jest w "Żabie" okropnym babusem i karykaturą siebie,
        budzi we mnie jednak coś w rodzaju współczucia. Widuję takich nauczycieli. I -
        widując też uczniów - nie mogę ich nie rozumiec.
    • berek_76 Re: Zawody 24.08.06, 23:47
      > Miejscy leśnicy też mogą być. Swoja drogą, co się robi po leśnictwie w
      > Poznaniu?

      Pewnie to, co w Warszawie - pracować naukowo. Albo udzielać się w niezwykle
      modnych obecnie strukturach ochrony środowiska, czymkolwiek by nie były.

      Zgadzam się, że nauczyciele MM są karykaturalni.

      natomiast co do wyboru zawodu przez Borejków, to ja niestety boleśnie rozumiem
      namalowany tam obraz (chociaż nie wiem, czy jest to zgodne z zamierzeniem pani
      MM). Ja naprawdę gdzieś do połowy studiów byłam przekonana, że na studia nie
      idzie wyłącznie żałosna mniejszość ludzi. Całkowicie naturalną drogą wydawała mi
      sie kolejność studia-doktorat-habilitacja-profesura. Tak mnie ukształtowali
      rodzice. Nie dziwię się, że stada młodzieży wychodzące spod skrzydeł państwa
      Borejków latają na podniebnych wysokościach.

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • verdana Re: Zawody 25.08.06, 12:55
        Mnie też się tak zawsze wydawało, gdy bylam mloda i piekna. Ale w okolicach
        doroslości przekonałam się, ze tak w rzeczywistosci nie jest - a pani MM nie
        jest już dorastajacą panienką.
    • agnieszkagosia Re: Zawody 25.08.06, 14:53
      Gdyby pani MM zeszła na ziemię a zwłaszcza gdyby poszła do szkoły, zwykłego
      gimnazjum, to przekonałaby się, że w szkołach tych nie ma miejsca na podniebne
      twory w stylu Natalii czy Aurelii
      Miałam przyjemność uczyć w szkole ponadgimnazjalnej. Jedno westchnienie w stylu
      Aurelii czy inna egzaltacja a świat oglądałabym przez całą lekcję zza ścian
      kubła.
      Agnieszka
      • szarotkaaaa Re: Zawody 20.03.14, 17:25
        Nie wiem, czy się kiedykolwiek tego doczekam, ale brakuje mi osób wykonujących takie prace jak: kasjer (bank, poczta, dworzec), konsultant call center (to nie tylko sprzedawanie, ale też wszelkiego rodzaju infolinie, doradztwo, pomoc ludziom), może opiekun przedszkolny? Nie jest powiedziane, że prace tego typu wykonują osoby bez ambicji, nieoczytane i tak dalej, a przy tym zawody te są pełne okoliczności, które można dobrze w książce wykorzystać. Łatwiej się też identyfikować z osobą wykonującą zawód podobny do naszego, bliski nam. Zamiast tego mamy Laurę - sopranistkę, stado lekarzy, nauczycieli i tak dalej. Tak, jakby wykształcenie kierunkowało nam ścieżkę kariery, a nie zawsze tak jest, w obecnych czasach jest to wręcz trudne.
        • bupu Re: Zawody 20.03.14, 17:50
          szarotkaaaa napisała:

          > Nie wiem, czy się kiedykolwiek tego doczekam, ale brakuje mi osób wykonujących
          > takie prace jak: kasjer (bank, poczta, dworzec), konsultant call center (to nie
          > tylko sprzedawanie, ale też wszelkiego rodzaju infolinie, doradztwo, pomoc lud
          > ziom), może opiekun przedszkolny? Nie jest powiedziane, że prace tego typu wyko
          > nują osoby bez ambicji, nieoczytane i tak dalej, a przy tym zawody te są pełne
          > okoliczności, które można dobrze w książce wykorzystać.

          Przypominam, że w Jeżywersum sprzedawanie kurczaków w budce to ostateczne dno upadku i upodlenia, zatem praca kasjera plasuje się zapewne niewiele powyżej. Ponadto osoby wykonujące zawody, hmmm... nieintelektualne, są systematycznie prezentowane jako plebs bez manier i wykształcenia, patrz pani policjantka z któregoś tomu, kosmetyczki i fryzjerki Kopcówny, taksówkarz wiozący Nutrię i dziewczynki w NiN, kelnerka z knajpy w której, w tym samym tomie, wymiotowal Tygrys... Generalnie byty niższe, polszczyzną niepoprawną mówiące i prymitywne z zasady. No dobrze, kelnerka była miła i pomocna, więc została łaskawie nagrodzona epitetem "dobra kobieta" (A podejdźcie no tu, moja dobra kobieto...).

          Tak więc nie spodziewałabym się, aby którykolwiek z głównych bohaterów uprawiał zawód tak plebejski.
          • bookalice Re: Zawody 20.03.14, 20:43
            Właśnie zdałam sobie sprawę, że dla MM moja ścieżka kariery byłaby świadectwem wielkiego upadku obyczajów - jestem bibliotekoznawcą, a rozpoczętą karierę naukową porzuciłam na rzecz pracy 'fizycznej' i to całkowicie dla brudnych pieniędzy, słowem: zostałam spawaczem w firmie produkującej części samochodowe (mając oczywiście odpowiednie doświadczenie w tej dziedzinie). Podsumowując: zamiłowanie do zdobnictwa i ilustracji dawnych książek nie wyklucza brudzenia sobie rąk. U Musierowicz półśrodki nie istnieją, sama myśl o ich istnieniu jest negatywna, a dobry bohater musi mieć zawód dobry i zacny. Li i jedynie, mam wrażenie.

            Bardzo chciałabym zobaczyć podobny scenariusz w Jeżycjadzie, bez zbyt dużego negatywnego wartościowania. Może Ignacy Grzegorz...? :D
            • szarotkaaaa Re: Zawody 20.03.14, 22:08
              Niestety, ktoś musi te podłe prace wykonywać, takie natężenie zawodów elytarnych na metr kwadratowy, jakie obserwujemy w Jeżycjadzie jest niemożliwe w żadnej rodzinie. Zresztą, kto powiedział, że kasjerzy to idioci? Ja byłam kasjerem z okienka, przy tym nie jestem jakimś zapyzialcem, który nie czyta książek, mało tego, znam łacinę (i to nie tę podwórkową ;). Co więcej, nie mam w domu telewizora :D
              • mama_kotula Re: Zawody 31.03.14, 20:04
                Cytat
                Niestety, ktoś musi te podłe prace wykonywać, takie natężenie zawodów elytarnych na metr kwadratowy, jakie obserwujemy w Jeżycjadzie jest niemożliwe w żadnej rodzinie.


                A tu się nie zgodzę. Dość normalnym jest, że w rodzinach o określonym statusie społecznym kolejne pokolenia wybierają zawody, hm, zwane tutaj elitarnymi - nie wiem w sumie czemu.

                Rzadziej zdarza się sytuacja dążenia w dół, chyba, że bardzo zmusza do tego sytuacja ekonomiczna (vide budka z kurczakami).
                I dla mnie to "natężenie na metr kwadratowy" jest jak najbardziej normalne. Chyba, że uznamy, że zarówno moja jak i męża rodzina jest ewenementem ;-).
                • szarotkaaaa Re: Zawody 31.03.14, 21:53
                  Pozwolę sobie zaprotestować - praca sprzedawcy to nie jest dążenie w dół :) Gdyby wszyscy "równali w górę", kto by piekł chleb i go później sprzedawał? Kto drukowałby książki i je rozprowadzał? No niestety nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, że wykonywany zawód świadczy o wartości człowieka.
                  • mama_kotula Re: Zawody 01.04.14, 08:50
                    szarotkaaaa napisała:
                    > Pozwolę sobie zaprotestować - praca sprzedawcy to nie jest dążenie w dół :) Gdy
                    > by wszyscy "równali w górę", kto by piekł chleb i go później sprzedawał? Kto dr
                    > ukowałby książki i je rozprowadzał? No niestety nie mogę się zgodzić z twierdze
                    > niem, że wykonywany zawód świadczy o wartości człowieka.

                    Ale ja tego nie napisałam dosłownie.
                    Myślę, że dość emocjonalnie podchodzisz do tematu, wiec trochę idziesz w zaparte - niepotrzebnie.
                    Powiem tak - już w szkole podstawowej, w ósmej klasie, było mniej więcej wiadomo, kto skończy szkołę zawodową i będzie piekł chleb czy szył pościel, a kto pójdzie do szkoły średniej i potem na studia (to były czasy, kiedy studia jeszcze miały znaczenie). Ja nie mówię, że piekarz jest zawodem niższej kategorii! mówię tylko, że zajmują się tym z reguły ludzie z rodzin, w których nie było tradycji posłania dziecka na studia, tradycji uczenia dłuższego się niż potrzeba, z rodzin o niższym potencjale intelektualnym, społecznym i finansowym - tak, tak, możesz zaprzeczać, a jednak.
                    Moja najlepsza przyjaciółka z podstawówki skończyła szkołę zawodową i pracuje w budzie na ryneczku. Jak jej mama.
                    Moja najlepsza przyjaciółka z ogólniaka, z podobnej rodziny jak poprzednia, cóż - rodzice ją wypchnęli, aby skończyła wyższą szkołę lansu baunsu i lepienia pierogów, wyłożyli na to mnóstwo kasy, bo aspirowali... koleżanka z tytułem magistra pracuje w Niemczech, rozprowadzając lewe papierosy z Ukrainy. Taka mentalność, tego nie dało się przeskoczyć w tym przypadku. I rzadko się daje, niestety. Z kolei w rodzinach, gdzie zawód lekarza, prawnika czy nauczyciela nie jest uznawany za "elitarny" tylko normalny, rzadkością jest, że kolejne pokolenia kończą w budce z kurczakami. Po prostu. I piszę to tylko dlatego, że mnie absolutnie nie dziwi nagromadzenie zawodów "elitarnych" w jednej rodzinie, jest to zupełna norma.


                    • mama_kotula Re: Zawody 01.04.14, 08:51
                      I nie zgadzam się również z twierdzeniem, że zawód świadczy o wartości człowieka. Natomiast może być - i najczęściej jest - odbiciem tego, skąd człowiek pochodzi, sytuacji społecznej, rodzinnej, potencjału finansowego itp.
                      • szarotkaaaa Re: Zawody 01.04.14, 14:05
                        Podchodzę emocjonalnie do szufladkowania.
                        Jak wspomniałaś, uczyłaś się w trochę innych czasach niż ja. Obecnie każdy kończy studia, zawodówki są zamykane, skutek jest taki, że młodzi magistrzy nie mogą znaleźć pracy (główny powód - brak doświadczenia). Sama bym tego doświadczyła, gdyby nie to, że zaczęłam pracować dosyć wcześnie, łącząc to z nauką.

                        > I nie zgadzam się również z twierdzeniem, że zawód świadczy o wartości człowiek
                        > a. Natomiast może być - i najczęściej jest - odbiciem tego, skąd człowiek pocho
                        > dzi, sytuacji społecznej, rodzinnej, potencjału finansowego itp.

                        Obecnie prawie każdy ma wyższe wykształcenie. Duże uczelnie tworzą filie w dwudziestotysięcznych miastach powiatowych (po ukończeniu otrzymuje się dyplom dużej uczelni), można skończyć dwa licencjaty w trzy lata (powstały już takie kierunki, po ich ukończeniu otrzymuje się dwa dyplomy) lub jednocześnie ukończyć magisterkę i podyplomówkę, w ciągu tych samych dwóch lat. Możliwe jest ukończenie całych studiów pięcioletnich korespondencyjnie, z dyplomem studiów niestacjonarnych :) Być może wkrótce na prywatnej uczelni w Gdańsku dostępny będzie licencjat (!) z prawa, studenci z Polski masowo wyjeżdżają na medycynę i stomatologię na Ukrainę (tam za pieniądze można kupić sobie same piątki).

                        Zmierzam do tego, że uczciwie się uczące, ciężko pracujące osoby cierpią na tym. Oczywiście, nie wszyscy idą na łatwiznę, ale robi to co najmniej połowa studentów. Z mojej klasy w liceum na dwadzieścia pięć osób tylko sześć nie poszło na żadne studia (zaś dwie z tych sześciu wybrały specjalistyczne, medyczne szkoły policealne). Jak spośród nich wyłowić inteligencję?
                        • zla.m Re: Zawody 01.04.14, 14:21
                          Dlatego pracodawcy patrzą nie tylko na fakt wyższych studiów, ale też na to, jakim trybem i na jakiej uczelni się studiowało. Co nie zmienia tego, że kota ma rację: dla osoby z rodziny inteligenckiej jest naturalne pójście na studia, taka osoba ma łatwiej (nie znaczy to, że jest inteligentniejsza), bo wieloma rzeczami nasiąka nieświadomie, bo jest z domu oczytana czy osłuchana z jakimś sposobem dyskusji/rozumowania. Dlatego normalne jest, że młode Borejkówny (Pyziakówny/Strybrzęta/Pałysiątka) nie wyobrażają sobie innej ścieżki edukacyjnej.

                          Co nie jest normalne - to, że ci sami ludzie, gdy są już dorośli, a także ich rodzice i dziadkowie - wydają się nie pojmować, że sam fakt posiadania wyższego wykształcenia nikogo nie (nomen omen) wywyższa, a praca fizyczna i/lub bycie tylko po zawodówce nie deprecjonuje.
                          • mama_kotula Re: Zawody 01.04.14, 14:50
                            Cytat
                            Co nie zmienia tego, że kota ma rację: dla osoby z rodziny inteligenckiej jest naturalne pójście na studia, taka osoba ma łatwiej (nie znaczy to, że jest inteligentniejsza), bo wieloma rzeczami nasiąka nieświadomie, bo jest z domu oczytana czy osłuchana z jakimś sposobem dyskusji/rozumowania. Dlatego normalne jest, że młode Borejkówny (Pyziakówny/Strybrzęta/Pałysiątka) nie wyobrażają sobie innej ścieżki edukacyjnej.


                            To też nawet nie o to chodzi, czy ma łatwiej, czy nie, choć również. Ogólnie chodzi o aspiracje i wzorce. I tak, Jacuś, z którym chodziłam do szkoły podstawowej, znał swój potencjał i stwierdził, że będzie piekarzem - bo to fajnie, w wieku 18 lat będzie już pracował, będzie mógł założyć rodzinę, będzie mógł iść na swoje. Bo tak robią jego rodzice, znajomi jego rodziców, mnóstwo osób w najbliższym środowisku. Jakie studia, dajcie spokój, po co studia. Lekarzem i tak nie zostanie, gdzie tam, poza tym uczyć się trzeba jeszcze tyle lat, i po co? skoro można mniej. A taki piekarz to zawód pewny, bo ludzie chleb zawsze będą jeść.
                            Tak samo mówili rodzice mojej przyjaciółki, tej od budy na bazarku - Aśka, po co ty masz iść na studia. Po matce dostaniesz pewną firmę, dwa stragany dziewczyno, nie w kij dmuchał. I oni będą wkuwać, a ty już będziesz pani na zagrodzie, z własnym interesem.


                            A ja generalnie odniosłam się wyłącznie do tego, co napisała Szarotka - że nierealne jest nagromadzenie tylu "elitarnych" zawodów w jednej rodzinie - i tylko do tego. Bo jest to jak najbardziej realne i zupełnie naturalne. Co nie znaczy, że w jakikolwiek sposób wartościuję.

                            Prawda jest niestety taka, że przynajmniej połowa ludzi, którzy kończą teraz studia, to takie Jacusie i Asie. Którzy te 15 lat temu poszliby do szkoły zawodowej i potem do pracy.
                          • mama_kotula Re: Zawody 01.04.14, 14:55
                            Cytat
                            Dlatego pracodawcy patrzą nie tylko na fakt wyższych studiów, ale też na to, jakim trybem i na jakiej uczelni się studiowało.


                            Moi pracodawcy w ogóle mają w odwłoku, czy skończyłam studia, jakie studia i jakim trybem. Dla nich liczy się to, co potrafię i jakie mam doświadczenie.
                            I nie lubię, jak ktoś miauczy, ze nie ma doświadczenia, bla bla bla, że nie ma się jak przekwalifikować.
                            Doświadczenia nabierałam jako samodzielna matka dwójki dzieci, pracując za psie pieniądze jako biurwa w Urzędzie Skarbowym, i ucząc się pilnie po nocach; sypiając po 3-4 godziny na dobę. Przez ponad pół roku takim trybem, rozwaliłam sobie kompletnie żołądek kawą i energetykami. Warto było, mimo wszystko.
                        • verdana Re: Zawody 01.04.14, 18:28
                          Nie "każdy konczy studia", tylko ok. 40%. Takie twierdzenie oddaje dobrze sytuację, w której obracamy się w jednym kręgu, w ogóle nie zdając sobie spray, ze są środowiska, w których jednak studiów się nie kończy. Ba, nawet nie zaczyna.
                          Głównym powodem jest nadprodukcja magistrów, a nie brak doświadczenia. No i zdobywanie doświadczenia za darmo lub za grosze w czasie studiów, więc nie warto płacić - sporo firm żyje z tego mitycznego "doświadczenia".
                          Przed wojna można było zostać magistrem prawa, nie pojawiając sie na zajęciach. Nihil novi sub sole.
                          A moja rodzina jest przykładem nagromadzenia elitarnych zawodów w jednym miejscu od 5-6 pokoleń (i to dziedziczonymi nie tylko w linii męskiej, ale od paru pokoleń i w żeńskiej), w porywach "elitę" można odnaleźć od XIV wieku. Bywa i tak. Tylko wtedy raczej nie wyrastają Borejki, dumne z elitarności, bo co to za elitarność? Elitarność jest wtedy, jesli ktoś się wybije, a nie powtarza grzechy przodków.
                          • szarotkaaaa Re: Zawody 01.04.14, 23:42
                            Przypominam, że studia można skończyć w różnym wieku, nie tylko w młodości. Upieram się, że jednak większość osób, które zaczęły studia, je kończy. W Polsce odsetek osób w wieku 18-24 lata, które nie ukończyły rozpoczętych studiów wyższych wynosi 5,7% (dane z 2012 r. forsal.pl/artykuly/696706,wyzsze_wyksztalcenie_polakow_na_tle_unii_europejskiej_statystyki.html)
                            Nie wiem, kto zaczął tę dyskusję o studiach i co to ma do późniejszego zawodu. Wychowałam się w rodzinie ścisłowców, architektów, pedagogów i chemików (i tu kilka pokoleń by się uzbierało). Sama wybrałam zupełnie inne studia, ponieważ do genialnego matematyka niestety mi daleko (ku utrapieniu rodziny). Zamiast elitarnego zawodu nauczyciela wybrałam ścieżkę kariery w call-center międzynarodowych linii lotniczych i to naprawdę niesłychana frajda (pomaganie ludziom i doskonalenie języków).
                            Tak na zdrowy rozum, to w Jeżycjadzie jest kilka profesji, całkiem sporo, ale główny problem jaki mam z tymi książkami (zwłaszcza po latach) to deprecjonowanie zawodów takich jak: wizażystka (teraz najlepsze wizażystki mają swoje kanały na yt, programy w telewizji i wydają książki), fryzjerka (moja fryzjerka uczy w szkole fryzjerskiej, jest najzwyklejszym pedagogiem) i inne takie takie. Jeden Grześ jest swojskim informatykiem. Każdy może coś osiągnąć, każdy, nawet kobita z kebabowni może być mistrzynią Polski juniorów w judo. W Jeżycjadzie sukces osiągają tylko Borejkowie i ich satelici, reszta to plebs bez żadnych zainteresowań. Do tego, borejczy sukces jest z góry określony, z góry wiadomo, że jeśli studia medyczne, to później oszałamiająca kariera lekarza, jeśli polonistyka, to nauczyciel i to wielbiony przez tłumy uczniów. Tak, jakby bohaterowie mogli się realizować tylko na jednym polu i to wybranym w wieku lat 19. Zazdroszczę i podziwiam takich ludzi, ale czy naprawdę tylko moje otoczenie jest takie skrzywione, że to się w nim prawie nie zdarza?
                            • mama_kotula Re: Zawody 02.04.14, 07:33
                              Cytat
                              Jeden Grześ jest swojskim informatykiem.


                              Akurat zawód informatyka to dość szeroki zakres. Bo można być informatykiem pt. panie Wojtku, bo mi tu takie wyskoczyło i nie drukuje, a można być project managerem w google. Jest subtelna różnica.

                              Przypomniała mi się śmieszna historyjka z wczoraj. Mąż poszedł przekazać funkcję skarbnika klasowego innemu rodzicowi, i wywiązała się rozmowa o naszej przeprowadzce na drugi koniec polski, facet pyta - a jak tam z pracą? Jako, że programujemy zdalnie dla klienta zagranicznego, mąż odpowiedział - a, taka sama jak tutaj. I wtedy padło:

                              "A, bo z pracą to zawsze najwięcej problemu, chociaż ja znam takich darmozjadów, co tylko siedzą na dupie przy komputerach, są informatykami, i zarabiają trzy razy tyle co ja!"

                              Mąż nie wiedział, gdzie oczy schować ;). "Swojski" informatyk, huhu. Ludziom się wydaje, że taki informatyk, to dupkę grzeje na krześle i coś tam sobie klika, ech...

                              • zla.m Re: Zawody 02.04.14, 07:53
                                Dobre :)))

                                Ja pracuję w IT, ale jako analityk - więc zdaniem _coponiektórych_ programistów to ja jestem tym darmozjadem, co się po hotelach obija ;-)

                                A wracając do Borejczady naszej kochanej - Grześ to też taki informatyk "niewiadomoco". O ile się nie mylę, to był pracownikiem naukowym - z doktoratem, po matematyce, potem został informatykiem, ergo: programowanie albo jeszcze wyższy poziom (inżynieria wymagań, zarządzanie projektem, miary ryzyka itp.). A potem: Grześ złożył niedawno ofertę w prywatnej firmie, handlującej komputerami. Poważnie brał pod uwagę porzucenie Uniwersytetu i dalszą wędrówkę po najeżonej pułapkami drodze życia w roli tak zwanego przedstawiciela handlowego. Już się kiedyś nad tym wytrząsałam: po co mózgowiec (no bo skoro jest doktorem nauk...) zamiast za ciężkie pieniądze programować/konsultować/szkolić ma zostać repem? I to jeszcze ten cichy-spokojny-wycofany Grześ? Bezeduuuura.
                                • mama_kotula Re: Zawody 02.04.14, 08:07
                                  Cytat
                                  A potem: Grześ złożył niedawno ofertę w prywatnej firmie, handlującej komputerami. Poważnie brał pod uwagę porzucenie Uniwersytetu i dalszą wędrówkę po najeżonej pułapkami drodze życia w roli tak zwanego przedstawiciela handlowego. Już się kiedyś nad tym wytrząsałam: po co mózgowiec (no bo skoro jest doktorem nauk...) zamiast za ciężkie pieniądze programować/konsultować/szkolić ma zostać repem? I to jeszcze ten cichy-spokojny-wycofany Grześ? Bezeduuuura.


                                  Może Grześ nie ma pojęcia, jak się zabrać np. za freelancerkę (czytaj: pani Musierowicz nie wie, że istnieje freelancerka w dziedzinie informatyki, oraz nie ma pojęcia, że np. programista szkolący zdalnie przez skype ma stawki od 100usd za godzinę, i to jest absolutne minimum).

                                  A mi to umknęło, z tym przedstawicielem, i radośnie teraz rechoczę w kułak. Dzięki!
                                  • morekac Re: Zawody 02.04.14, 21:16
                                    Mam wrażenie , że na początku lat 90-tych i przez całą ostatnią dekadę XX w. informatycy nawet zaraz po studiach (albo w trakcie studiów) mieli wzięcie jak ciepłe bułeczki. I nie jako przedstawiciele handlowi - kto marnowałby na to wyszkolonego fachowca?!
                                    Znajomi studenci informatyki/informatycy albo mieli fuchy w zawodzie już w trakcie studiów, albo regularną robotę za sporą kasę, albo roboty szukali (przebierając w ofertach) aż przez 2 tygodnie.
                                • kooreczka Re: Zawody 02.04.14, 12:42
                                  A to nie była gdzieś połowa lat '90? Z tego co pamiętam wtedy był rzeczywiście boom na różnego rodzaju sprzedawców i wielu dorabiało w ten sposób nawet nie rezygnując z normalnej pracy- w szkole moich rodziców praktycznie każdy nauczyciel miał wtedy jakiś biznes, a np. na sprzedaży ubezpieczeń zarabiano wtedy świetnie. Szkolenia to chyba czas trochę późniejszy .
                              • szarotkaaaa Re: Zawody 02.04.14, 12:27
                                Gratuluję mężowi znakomitej pracy.
                                Informatyk Grześ to w Jeżycjadzie jedno z bardziej swojskich stworzeń. Czego by nie robił, nie jest aż tak idealizowany, może dlatego, że MM po prostu wcale o nim nie pisze.
                                Może nie bierz tak do siebie wszystkich słówek, jak dla mnie "swojski" nie ma znaczenia pejoratywnego, wnioski o darmozjadach są zbyt daleko idące.
                                • szarotkaaaa Re: Zawody 02.04.14, 12:31
                                  Uzupełnię wypowiedź: przez "nie idealizuje" mam na myśli: nie przypisuje mu heroicznych czynów w pracy i nadnaturalnych zdolności, bo oczywiście na polu związku z Gabrysią Grzegorz to ideał wyśniony. Chodzi mi jednak wyłącznie o pracę.
                                  • mama_kotula Re: Zawody 02.04.14, 14:00
                                    szarotkaaaa napisała:

                                    > Uzupełnię wypowiedź: przez "nie idealizuje" mam na myśli: nie przypisuje mu her
                                    > oicznych czynów w pracy i nadnaturalnych zdolności

                                    Tak z ciekawości - zastanawiam się, jakie to heroiczne czyny i nadnaturalne zdolności miałby mieć informatyk.
                                    • asiunia311 Re: Zawody 02.04.14, 14:13
                                      Sądzę, że interlokutorce chodzi o to, że mógłby być to kolejny genialny samorodek ( vide: Lałra śpiewaczka ), a nie zwykły remieślnik tego zawodu. Wirtuozi są potrzebni, ale to dobrzy rzemieślnicy powinni stanowić większą część PKB;)
                                      • szarotkaaaa Re: Zawody 02.04.14, 14:16
                                        > Sądzę, że interlokutorce chodzi o to, że mógłby być to kolejny genialny samorod
                                        > ek ( vide: Lałra śpiewaczka ), a nie zwykły remieślnik tego zawodu. Wirtuozi są
                                        > potrzebni, ale to dobrzy rzemieślnicy powinni stanowić większą część PKB;)
                                        >
                                        >

                                        Tak, dokładnie o to mi chodzi.
                                    • sanciasancia Re: Zawody 02.04.14, 18:32
                                      > Tak z ciekawości - zastanawiam się, jakie to heroiczne czyny i nadnaturalne zdo
                                      > lności miałby mieć informatyk.
                                      Skompiluje człowieka w locie taki heroiczny informatyk i szukaj wiatru w polu.
                                • mama_kotula Re: Zawody 02.04.14, 13:59
                                  szarotkaaaa napisała:

                                  > Gratuluję mężowi znakomitej pracy.

                                  A dziękuję. Też uważam, że jest znakomita, wykonuję dokładnie tę samą pracę. Rozwijająca, ciekawa, pełna wyzwań, bez rutyny. Lubię to ;)
                                  • szarotkaaaa Re: Zawody 02.04.14, 14:17
                                    Cieszę się niezmiernie, żeś kontenta, bo chyba tylko temu służy dalsze rozwijanie wątku naszych osobistych sukcesów zawodowych? :)
                            • verdana Re: Zawody 02.04.14, 14:32
                              "W Polsce odsetek osób w wieku 18-24 lata, które nie ukończyły rozpoczętych studiów wyższych wynosi 5,7% (dane z 2012 r.". Ja nie wiem, co to za dane, wg których ludzie kończą studia przez 24 rokiem życia, przecież to jest absurd - osoby w wieku 18-21,22 nie mogły żadnych studiów ukończyć. Poza tym odsiew po pierwszym roku wynosi ok.1/4, 1/3.
                              • szarotkaaaa Re: Zawody 02.04.14, 14:37
                                Ja miałam dokładnie 24 lata, kiedy ukończyłam studia pięcioletnie, kiedy zaczynałam miałam 19, pięć lat jak ta lala, a kiedy kończy się licencjat ma się lat 22, nie wiem doprawdy, co w tym dziwnego?
                                • verdana Re: Zawody 02.04.14, 14:39
                                  Dziwne jest badanie tego w grupie od 18 lat! Przecież nie sposób ocenić, czy grupa 18-22 skończy studia czy nie.
                                  • szarotkaaaa Re: Zawody 02.04.14, 14:44
                                    No cóż. Osiemnastolatek idzie na studia trzyletnie. Kończy je mając 21-22 lata. Więc jaka grupa ma podlegać badaniom? Osiemnastolatek może przerwać studia zarówno po pierwszym semestrze, jak i po pięciu semestrach, mając już lat 21. Moim zdaniem wszystko się zgadza. Rozumiem, że badania dotyczyły osób w wieku 18-24 lata, które w roku 2012 przerwały studia, podobnie jak w latach ubiegłych.
                                • szarotkaaaa Re: Zawody 02.04.14, 14:40
                                  Licencjat to także studia, więc osoba dwudziestodwuletnia jak najbardziej może już ukończyć studia. Licencjackie, trzyletnie.
                                  • verdana Re: Zawody 02.04.14, 15:09
                                    Badaniom ma podlegać grupa 22-26. Albo 22-30. To trochę tak, jakbyś badała dzietność w grupie 10-25. Nie można badać czy studia ukończyli ludzie młodsi, niż 22 lata i wyciągać wniosków, bo to jest kompletny absurd.
                                    • szarotkaaaa Re: Zawody 02.04.14, 15:28
                                      Mi się wydaje, że nie chodzi tu o ukończone studia, tylko o przerwane studia. Np. ktoś w wieku lat 18 idzie na studia, ale po dwóch miesiącach przestaje przychodzić na zajęcia, robią mu się nieobecności, albo przestaje płacić czesne i uczelnia wykreśla go z listy studentów. No i mamy osiemnastolatka, który przerwał studia, więc tym samym ich nie ukończył, musi brać udział w rekrutacji za rok. Co nie oznacza, że w przyszłości nie skończy innych studiów.
                                      Zresztą, ja już nic nie wiem.
                                      • verdana Re: Zawody 02.04.14, 16:15
                                        W wieku 18 lat niemal nikt nie idzie na studia - to raz. A nawet jak idzie, to jeszcze nie ma szans ich rzucić, dotyczy to też większości 19-latków. Oni mogą zacząć, ale 18-latek przerwać studiów nie może, musiałby zacząć jako 17-latek. Dwa - jeśli odsiew na pierwszym roku, nawet na państwowych studiach, jest dzięki bogu, znacznie wyższy niż 4%, to jak jest możliwe, ze w badaniu wygląda na to, ze nikt studiów nie rzuca? Nikt nie zmienia kierunku? Nie jest skreślony za niepłacenie czesnego? Nie przenosi się na państwową uczelnie? Przecież to jest bzdura, na wszystkich kierunkach odsiew po pierwszym roku jest znacznie wyższy.
                                        Co roku tysiące młodych ludzi poprawia maturę, aby znaleźć sie na lepszym kierunku studiów - gdzie oni są? To zwykle ludzie, którzy jakieś studia zaczęli i nie zamierzają skończyć.
                                        • szarotkaaaa Re: Zawody 02.04.14, 16:36
                                          Na studia idzie się 1 października (pomijam fakt, że wyniki naboru są ogłaszane w lipcu i już wtedy delikwent, który się dostanie jest w pewnym sensie studentem). Powiedzmy, że mam urodziny 5 listopada. Idę na studia jako 18-latka i po miesiącu rzucam je w pieruny, jako 18-latka. 19 lat kończę 5 dni później.
                                          Zresztą, sama wcześniej wspominałam o tych przypadkach, kiedy ktoś przenosi się na inny kierunek, zaczyna inne studia, albo poprawia maturę, więc w czym problem? Tym bardziej nie wydaje mi się, żeby spośród młodych ludzi idących na studia, tylko 40% je kończyło. Bo przecież nawet, jeśli przerwą, rzucą, przestaną przychodzić na zajęcia albo płacić czesne, to za rok, albo i pół mogą zacząć nowe, na tym samym kierunku, albo na innym, do wyboru do koloru. O czym my tu właściwie rozmawiamy, bo ja się pogubiłam.
                          • tt-tka Re: Zawody 25.04.14, 15:13
                            z mojej klasy w LO , a jestem w tych latach co gabon, studia skonczylo mniej niz polowa :-), fakt, a czesc nawet nie zaczela, idac do pomaturalnych albo zgola od razu do pracy
                            w zawodzie wyuczonym na uczelni i dyplomowanym pracuje obecnie 7 (slownie siedem) osob, w tym kolezanka, ktora od razu po maturze poszla rabotac w bibliotece osiedlowej, a studia na biblitekoznawstwie podjela 15 lat pozniej
                            a prosze zwazyc, ze studia bractwo konczylo w latach 80. , kiedy to dyplom GWARANTOWAL prace w zawodzie
                    • vi_san Re: Zawody 02.04.14, 14:24
                      Może dawno temu miałabyś rację.
                      Ale nie dziś.
                      Skończyłam studia - pracuję jako archiwista w dużym państwowym zakładzie.
                      Moja siostra, po studiach [historia] jest w Irlandii i kelneruje w knajpie.
                      Przyjaciółka po zawodówce - wyjechała do Niemiec, zrobiła stosowne kursy i jest celnikiem na lotnisku.
                      Znajomy po politechnice - w warsztacie samochodowym jako mechanik.
                      Czasy się zmieniły, i pochodzenie czy "przypisanie" danej rodziny do zawodu bądź branży - już dawno nie ma znaczenia. No, może o tyle ma, że tatuś ordynator oddziału i mamusia dyrektor szpitala upchną synusia po medycynie, nawet jeśli mylą mu się serce z wątrobą.
                      • szarotkaaaa Re: Zawody 02.04.14, 14:38
                        vi-san, piąteczka! :)
                        • vi_san Re: Zawody 02.04.14, 17:24
                          :D
                • asiunia311 Re: Zawody 02.04.14, 15:18
                  Wczoraj miałam wysłać post na ten temat, ale mi przeszła wena. Dziś napłynęła ponownie i żyć nie daje;)

                  Mnie nieco rozśmiesza, że ktoś jeszcze uznaje takie zawody jak prawnik, nauczyciel czy lekarz za tzw. elitarne. Prawnik elitą? Oczywiście, uogólniam, ale studia prawnicze to dosyć łatwe studia, zwykła pamięciówka. Piszę z autopsji. Schody zaczynają się w momencie, gdy usiłujesz się dostać na aplikację, a nie masz odpowiedniego nazwiska ( czyli: twój ojciec, matka czy inny powinowaty nie są prawnikami ). I nie mówię tu o aplikacji radcowskiej czy notarialnej, ale o najmniej obleganej - prokuratorskiej i sędziowskiej. Moja dobra znajoma zdawała trzy razy egzamin na aplikację sędziowską. Nie dostała się. Zawsze brakowało 1-2 punktów. Cóż, nie pochodziła z rodziny o odpowiednich tradycjach... Było to 11 lat temu i nie wiem, czy sytuacja się nie zmieniła, ale szczerze wątpię. Zresztą, ówczesny prezes NRA rozbrajająco stwierdził ongi, że to naturalne że na aplikacje dostają się osoby z odpowiednim pochodzeniem... Mój kolejny znajomy nie miał więc takich problemów i egzamin na aplikację radcowską zdał śpiewająco. Zapewne fakt, że nie był lotny jak orzeł, lecz raczej jak furmanka, a matka była adwokatką, a ojciec radcą prawnym, nie miał zapewne żadnego znaczenia.

                  Moja rówieśniczka jest ginekolożką, która twierdzi, że w jej niepłodność uleczyło uczestnictwo w rekolekcjach. I to doradza swoim pacjentkom, niezależnie od (nie)wyznawanej wiary. Ja rozumiem, że jest osobą wierzącą i jest to dla niej bardzo istotne, niemniej - jako człowiek nauki ( a wydawało mi się, że lekarze takimi ludźmi są ) dosyć ośmiesza wykonywany zawód, co sprawia, że właśnie przez takie osoby te zawody tracą na swej 'elitarności'. Ale matka mojej znajomej ginekolożki jest znakomitą internistką ( serio ), ojciec - chirurgiem, więc córka niejako miała wytyczoną drogę.

                  O nauczycielu, np. angielskiego ( w gimnazjum ), który radośnie napisał na tablicy 'szi is a teacher' i nie zorientował się przez 5 minut w swoim błędzie, aż mu jakiś bardziej rozgarnięty uczeń nie zwrócił uwagi, litościwie nie wspomnę. O geografce, której jedynym sposobem na naukę tak fascynującego przedmiotu, jakim jest geografia, jest polecenie, by niemalże wykuć rocznik statystyczny na pamięć - również. O wykładowcy akademickim z tytułem doktora habilitowanego, który ustawicznie myli maksymę idem per idem z ignotum per ignotum - też nie wypada wspominać.

                  Oczywiście, podałam tylko rażące przykłady, które na szczęście nie stanowią większości, ale istnieją. I właśnie przez tego typu sytuacje zawody te tracą na swojej 'elitarności'. Zresztą, nauczyciel już dawno tęże elitarność stracił. Są to jednak wyjątki, które powodują, że ten ich elitaryzm jest mocno problematyczny...
            • mmoni Re: Zawody 24.03.14, 00:35
              Ale epizod pracy Belli w drukarni jest opisany jako całkiem sympatyczny. Inną sprawą - już tutaj omawianą - jest, na ile on jest realistyczny. No i że to tylko epizod wakacyjny.
          • akniwlam Re: Zawody 22.03.14, 21:11
            Czy mogłabym jednak tak dla równowagi przypomnieć o Gizeli, która pracowała jak najbardziej fizycznie i to jeszcze w strasznej fabryce, a mimo to była zwyczajnie dobrym człowiekiem?
            • bupu Re: Zawody 22.03.14, 21:34
              akniwlam napisał(a):

              > Czy mogłabym jednak tak dla równowagi przypomnieć o Gizeli, która pracowała jak
              > najbardziej fizycznie i to jeszcze w strasznej fabryce, a mimo to była zwyczaj
              > nie dobrym człowiekiem?

              Nie napisałam, że osoby wykonujące zawody fizyczne, tudzież nieintelektualne, są przedstawione co do sztuki jako źli ludzie. Dobrzy też się trafiają, tyle, że nieodmiennie są to prostaczkowie o bardzo małych rozumkach. Ustawicznie nie rozumiejąca Mili Gizela się wcale z tego trendu nie wyłamuje.
              • kopiec_esmeralda Re: Zawody 23.03.14, 06:49
                Tak, te wszystkie siostry Kopiec, Lewandowscy, nawet Lelujkowie wraz z matką też nie są źli, przeciwnie, a jednak kudy im do Borejków. Zastanawiające, skąd bierze się przekonanie narratora o wyższości moralnej Borejków, czy Dmucha nad wszystkimi innymi ludźmi, którzy żyją również uczciwie, radzą sobie lepiej, a i nie są nieszczęśliwi, natomiast są znacznie mniej pretensjonalni, choć narrator (by nie pisać, autorka), uważają inaczej. Nie wiem, dlaczego MM uważa, że "wypasione fury", czy wymuskane mieszkanie jest godne krytyki, a bycie snobem i ocenianie innych po kształcie czaszki - pochwały.
                • kooreczka Re: Zawody 23.03.14, 16:00
                  Ja w sumie jestem w stanie zrozumieć, że dziewczyny z "inteligenckich" środowisk w wieku nastoletnim rozluźniają kontakty z kolegami, co poszli do zawodówek- w życiu przyjaźnimy się z tymi, z którymi nam pod drodze. Jeśli wybieramy inne profile kształcenia to na przeszkodzie staje nam brak czasu na spotkania z jednej i drugiej strony, inne zainteresowania, inne spojrzenie na życie- ty jeszcze w liceum, kolega z zawodem już na swoim. To naprawdę musiałaby być wielka przyjaźń żeby przetrwać tyle lat.
                  Ale
                  -Co czyni z Borejków tą inteligencję oprócz rzucania pojedynczych cytatów? Nie widać po nich pasji czy zainteresowań, a jak już się pojawiają to z grubej rury typu studenci odwiedzający panią doktor w szpitalu (nie ma to jak pakować się chmarą na łóżko człowieka po wypadku i operacji) czy śpiew, który pojawił się, zniknął i znowu pojawił. No ja się pytam, co je wyróżnia od tłumu rówieśników? Czytanie Słoneczka w wieku 13 lat? (W wieku 10 lat uznała bohaterkę za upośledzoną umysłowo)

                  -Ja tego inteligenckiego wychowania po Borejkach zwyczajnie nie widzę. Przez "inteligenckie wychowanie" rozumiem wspieranie jego rozwoju, a nie oczekiwanie, że nabierze wiedzy drogą osmozy. Szukanie kółek zainteresowań, dobieranie towarzystwa*, wycieczki, wspieranie talentów. Zero, null, jeden Śmiełów wiosny nie czyni. I kasa nie jest tu wymówką- u mnie w domu się nie przelewało, mieszałam na ostatnim wygwizdowie, ale były i sport i muzyka i plastyczne i kółka i wycieczki i kino i czasem nawet teatr.

                  -W związku z powyższym- co takiego daje Laurze prawo do żartowania o nazwisku Kopiec-Mrówek? W ogóle Laura i Pyza aspołeczne są jak cholera. Nie każę im całować się z połową klasy, ale szkoła to tak duża grupa ludzi, że można znaleźć kogoś z kim będzie się pomstować na upadek obyczajów przejawiający się popularnością DiCaprio.

                  * (BTW zauważyliście, że Gaba nie ma żadnych dzieciatych koleżanek? Nikogo na całej uczelni nie znalazła, żeby na herbatkę zaprosić? W środowisku nauczycielkso-akademickim ludzie pracują razem lata, dzieci sobie do chrztu trzymają, a dzieci znajomych rodziców, to obok szkoły największa pula kolegów dla dziecka)

                  Co uwiera mnie w temacie
                  -Emigracja to ZUŁO, chyba, że zaprosi cię NASA. Fryc na stacji dobry, Wolfi w kultikulti zły.
                  -Jak masz zawód to na amen. Jeden Bernard coś tam kombinuje a to nocniki a to torty. Reszta przywarła do wykonywanych zawodów jak ostrygi, a myślenie o zmianie to symbol upadku. Tymczasem w złotych latach '90 żywot nauczyciela był sinusoidą- raz świetne zarobki, za rok on wyciągał uprawnienia elektryka i po godzinach zakładał elektrykę na budowach, a ona zajmowała się sprzedażą ubezpieczeń czy tłumaczeniem tanich kryminałów. Dzisiaj zmiana zawodów i dorabianie to norma, a nie wstyd i hańba.
                  • bupu Re: Zawody 23.03.14, 18:11
                    kooreczka napisał:

                    > -W związku z powyższym- co takiego daje Laurze prawo do żartowania o nazwisku K
                    > opiec-Mrówek? W ogóle Laura i Pyza aspołeczne są jak cholera. Nie każę im całow
                    > ać się z połową klasy, ale szkoła to tak duża grupa ludzi, że można znaleźć kog
                    > oś z kim będzie się pomstować na upadek obyczajów przejawiający się popularnośc
                    > ią DiCaprio.
                    >
                    > * (BTW zauważyliście, że Gaba nie ma żadnych dzieciatych koleżanek? Nikogo na c
                    > ałej uczelni nie znalazła, żeby na herbatkę zaprosić? W środowisku nauczycielks
                    > o-akademickim ludzie pracują razem lata, dzieci sobie do chrztu trzymają, a dzi
                    > eci znajomych rodziców, to obok szkoły największa pula kolegów dla dziecka)

                    A te obie rzeczy to jest objaw wzrastającego opancerzenia się Borejków przeciw światu. Przecież w pierwszych tomach Jeżycjady przez mieszkanie na Roosevelta przewalały się tony znajomych Gabrysi, podwórkowych kumpli Nutrii i Pulpy, nawet do Mili jakieś przyjaciółki zaglądały (patrz scena z wanną). Tam się życie toczyło, po prostu.

                    A teraz? A teraz młode Pyziakówny nie mają żadnych przyjaciół, do tego stopnia, że Laura na swój ślub zaprasza ni z gruszki ni z pietruszki Kopcównę, żeby w kościelnych ławkach nie tkwiła tylko rodzina, to samo Łusia Pałys, zresztą ze starszym pokoleniem wcale nie jest lepiej. Gaba - znajomych zero. Nutria - znajomych zero. Ida - znajomych zero. Pulpa... tez chyba zero, widział tam kto kiedy na włościach Flobrych jakich gości spoza rodziny? Mężowie wymienionych - to samo. Życie towarzyskie Borejków dawno umarło, a oni mu spokojnie wystawili elegancki nagrobek. Obowiązujące aktualnie w Jeżywersum hasło brzmi: nie ma życia prócz rodziny, przyjaciele są zbędni. Przerażające.

                    Ta Gaba, woląca się uśmiechać do pomnika, zamiast do ludzi, jest w zasadzie tego wszystkiego symbolem, mam wrażenie...

                    > Co uwiera mnie w temacie
                    > -Emigracja to ZUŁO, chyba, że zaprosi cię NASA. Fryc na stacji dobry, Wolfi w k
                    > ultikulti zły.

                    Nie tylko zły, ale nieodpowiedzialny. Facet, który zdołał znaleźć znakomitą pracę, pozwalającą mu w dodatku rozwijać zainteresowania, który zdołał zapewnić sobie stabilny byt i ułożyć życie jest w oczach co najmniej Laury, jeśli wręcz nie autorki, człowiekiem nieodpowiedzialnym. To na czym polega odpowiedzialność? Na snuciu się po kątach i cytowaniu Seneki?
                  • szarotkaaaa Re: Zawody 23.03.14, 23:38
                    Wszystko ok, inteligencka rodzina ok, ale co to ma wspólnego z pracą? Można skończyć studia, uzyskać tytuł magistra, znać kilka języków, a później pójść do pracy do sklepu. Praca to źródło dochodu, książkami człowiek nie wykarmi rodziny. Nie wiem, dlaczego MM pokazuje nam w swoich książkach głównie lekarzy, artystów i nauczycieli? Osobie w wieku Laury ciężko będzie znaleźć pracę w zawodzie solistki, przypuszczalnie Józef, Łusia i Ignacy też rozpoczną oszałamiające kariery - Łucja zapewne otrzyma własny program językowy w ogólnopolskiej telewizji, Ignacy zostanie nauczycielem, Józef dozna nagłego olśnienia i przejmie stanowisko dziadka w Bibliotece Raczyńskich (rynek pracy okołobibliotekarskiej leży i kwiczy, ale w obliczu takiego talentu zwolnią zapewne jakąś nienawidzącą książek paniusię i zrobią miejsce dla wychowanego wśród książek inteligenta).
                    Jest nawet taki moment w McDusi, kiedy Laura mówi, że to teraz popularne, zaprosić kogoś z klasy na swój ślub (czyli kierowała się modą, a nie sympatiami i tym, czy ktoś jest ważny w jej życiu?). Czytając to zdębiałam. Poza tym nie wyobrażam sobie, żeby rodzice dobierali mi wystarczająco inteligentnych znajomych. Można mieć własnych, rozmaitych, z różnych szkół, wybór technikum lub liceum profilowanego o niczym nie przesądza. W "Kłamczusze" Aniela zapisuje się do liceum poligraficznego, co w obecnej Jeżycjadzie byłoby nie do pomyślenia.
                    • kooreczka Re: Zawody 24.03.14, 12:55
                      Fakt, wyraziłam się niezręcznie, ale nie napisałam, że chodzi o dobieranie pod kątem inteligencji, ale zwykłą socjalizację zarówno przez własny krąg towarzyski jak i stwarzanie okazji do poznania dzieci podobnych pod względem zainteresowań. Chodzi mi tu też o młodsze dzieci przedszkolno-podstawówkowe, a nie licealne.
                    • klawiatura_zablokowana Re: Zawody 27.03.14, 21:09
                      Mnie też wnerwia, jak ta banda pięknoduchów, nie kalająca rączek pracą z reguły przez całe studia, po odebraniu dyplomu dostaje z automatu prestiżową i odpoiadającą im pracę. I to wszyscy w rodzinie, jeden w drugiego tacy geniusze. Cuda na żyrandolu.

                      A tymczasem w obecnych czasach za barem, na ochronie, przy kasie, na słuchawce w call center czy w sklepie z bielizną stoi cała masa wykształconych ludzi z pasjami, którzy na przykład dorabiają do studiów lub innej pracy albo złapali cokolwiek na przeczekanie, bo rachunki etc.

                      No właśnie - rachunki. Połowa Borejków chyba nie do końca wie, co to jest. Bo mieszka w kołchozie, więc samo z nieba spada, samo się kupuje, samo ogrzewa, woda sama dopływa. Kredytów brać nie trzeba, remontów nie urządza się lub same się dzieją bezkosztowo. Po co ci egzystujący na różowym obłoczku inteligenci mieliby niszczyć sobie ręce na przysłowiowym zmywaku? Czemuż mieliby poświęcić swoje pasje dla zasuwania po godzinach, aby mieć na czynsz? Te problemy ich nie dotyczą.
                      • kopiec_esmeralda Re: Zawody 28.03.14, 07:36
                        >Czemuż mieliby poświęcić swoje
                        > pasje dla zasuwania po godzinach, aby mieć na czynsz?

                        Za przeproszeniem, jakie pasje?
                        • bupu Re: Zawody 28.03.14, 18:49
                          kopiec_esmeralda napisał(a):

                          > >Czemuż mieliby poświęcić swoje
                          > > pasje dla zasuwania po godzinach, aby mieć na czynsz?
                          >
                          > Za przeproszeniem, jakie pasje?

                          Każda minuta dłużej w pracy, to o jedną minutę mniej na duszenie się w rodzinnym sosiku, podstawową pasję Borejków.
                          • zla.m Re: Zawody 28.03.14, 21:27
                            Restauracja "u Małgośki" zaprasza. Dziś nutria w sosie rodzinnym, na wolnym ogniu z pyziaczkami duszona albo też Stryba podpiekany w zmywarce. Dla smakoszy danie łacińskie: borej w plutarchu na modłę rzymską garnirowany (Romanus sum et suma summarum), wszystko oczywiście z prawdziwymi poznańskimi pyzami (po oksfordzku), a na deser słodkie gabryśki z odrobiną soku z cierpkiej (lecz jakże pożywnej) milicji dramatycznej.
                            • bupu Re: Zawody 28.03.14, 21:47
                              zla.m napisała:

                              > Restauracja "u Małgośki" zaprasza. Dziś nutria w sosie rodzinnym, na wolnym ogn
                              > iu z pyziaczkami duszona albo też Stryba podpiekany w zmywarce. Dla smakoszy da
                              > nie łacińskie: borej w plutarchu na modłę rzymską garnirowany (Romanus sum e
                              > t suma summarum
                              ), wszystko oczywiście z prawdziwymi poznańskimi pyzami (po
                              > oksfordzku), a na deser słodkie gabryśki z odrobiną soku z cierpkiej (lecz jakż
                              > e pożywnej) milicji dramatycznej.

                              Piękne! :D :D :D
                      • szarotkaaaa Re: Zawody 28.03.14, 14:25
                        Dokładnie Klawiaturo, chociaż mówiąc szczerze ja pracowałam w call center linii lotniczych. Atmosfera była wspaniała, praca bardzo wdzięczna i chętnie bym tam została gdyby nie planowana przeprowadzka. Zmierzam do tego, że taka praca też może być źródłem satysfakcji i nie jest niczym złym mieć taką pracę.
                        Ponadto, jak słusznie zauważyłaś, teraz wiele osób w trakcie lub świeżo po studiach łapie jakąkolwiek pracę, ponieważ niemożliwością jest znalezienie pracy bez doświadczenia.
                        Zresztą, oni w większości nie mają pasji, więc nie ma czego poświęcać :D
                        • klawiatura_zablokowana Re: Zawody 01.04.14, 21:25
                          Jako jednostka o wyniesionym z domu etosie robotnika na studiach i podczas doktoratu pracowałam, gdzie się dało. Legalnie i na czarno. Dawałam korki, pilnowałam dzieci, stałam na promocjach, na ochronie, za barem, nakładałam lody, zmywałam, smażyłam frytki... coś by mi się pewnie jeszcze przypomniało. Pracowałam z ludźmi bardzo różnymi, z wymuskanymi prezesami i ludźmi po wyrokach, z różowymi lalami i mgr inżynierami, którzy nieoczekiwanie dla siebie skończyli na ochronie. Każda praca mnie czegoś nauczyła i każda pokazała mi w jakiś sposób, jak mieć szacunek do innych, do pracy swojej i cudzej, do pieniędzy, ale także do siebie. Dlatego nie gardzę ludźmi, którzy sprzedają w budce z kurczakami. A ponieważ miałam okazję poznać też środowisko naukowców, biznesmenów, artystów i ludzi bardzo wykształconych lub/oraz bogatych, naprawdę sam dyplom czy sam stan konta nie wystarczy, żeby zrobić na mnie wrażenie. Ani to, czy czyjś pradziadek już miał magistra.

                          I dlatego uważam, że Jeżycjada pod względem zawodowo-finansowym odpływa coraz bardziej w kierunku co najmniej dziwnego fantasy: kiedyś mieliśmy tryskające realizmem i humorem tak zwane "samożycie", dzisiaj jakieś dziwaczne figury, unoszące się beztrosko nad problemami dzisiejszego społeczeństwa, a co najgorsze - swojego pokolenia. Ja rozumiem, że taki Ignacy nie wypominając wieku) może nie dostrzegać problemów swoich dwudziesto- i trzydziestoletnich wnucząt. Że pokolenie Gabrieli może wierzyć w kult wykształcenia. Ale na litość, pokolenie Laury chociażby? Zaraz po akademii muzycznej rozchwytywana diwa operowa? W wieku 25 lat? Oł rili? Zaraz obok Fryderyk-geniusz z NASA? Ile znacie takich osób? Ale serio? A gdzie realia? Umarły razem z Kwiatem Kalafiora i Opium w rosole?
                          • ciotka_scholastyka Re: Zawody 02.04.14, 11:39
                            > Zaraz po akademii muzycznej rozchwytywana diwa operowa?

                            Ej, zaraz, gdzie jest chociaż słowo na ten temat?
                            Bo mnie się wydaje, że "rozchwytywana diva operowa" to były wyłącznie forumowe wizje, coś o Laurze wracającej do swoich bliźniąt z kontraktu w La Scali.
                      • morekac Re: Zawody 02.04.14, 07:30
                        Bo MM rozstała się z rzeczywistością w początkach lat 90-tych.
                        Nie ma u MM żadnych zawodów biznesowych i z własnymi firmami (poza upadłym Rojkiem) i ludzi pracujących w przeróżnych firmach (a często pracują tam ludzie wcale z niebiznesowym wykształceniem) , nie ma prawników czy tłumaczy, nie ma inżynierów, nikt nawet na studiach nie pracuje w call center.
                        Istotnie - sami nauczyciele i dwójka lekarzy.
                        Rozumiem, że może byłoby to uzasadnione w przypadku akcji na zapadłych rubieżach, ale w naprawdę dużym mieście?
              • akniwlam Re: Zawody 25.03.14, 18:40
                Nie do końca się z Tobą zgodzę. Gizela nie rozumie emocji Mili, ale "nie byłoby Mili bez Gizeli", o czym się nam w każdym tomie po Kalamburce przypomina. Nie byłoby Mili po prostu. I bez jej pomocy Borejkowie by sobie nie poradzili. Bez jej rozsądku, sprytu czasem, trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość itp. Dla mnie ta postać jest hołdem, jaki Musierowicz złożyła rzeczywistości (może teraz czuje się już zwolniona z tego obowiązku i w związku z tym tworzy tak nie z tej ziemi postaci, jak Sarenkolaura i Aaaaadaaaammm.) Ja Gizeli zdecydowanie nie odbieram jako schematycznej dobrej, prostej kobieciny o małym rozumku.
    • totorotot Re: Zawody 02.04.14, 15:12
      Naukowcy - matematyczno-techniczni jakos nie wypadają tak pozytywnie
      > (patrz Fryderyk).


      A Hajduk?
      • kooreczka Re: Zawody 02.04.14, 15:15
        Hajduk wszak rozminął się z fizyką, zostając Kolegą Ministra, pardą, Deryhtorem.
    • tt-tka Re: Zawody 21.04.14, 03:30
      lubi, nie lubi... mam wrazenie, ze MM nie zna innych zawodow, zapomniala, ze istnieja, zatrzymala sie na etapie siebie samej, graficzki , brata literata, mamy-dentystki i nauczycieli dzieci/wnukow; no, ma jeszcze pojecie o istnieniu redaktorow i wydawcow, ale moze z przyczyn dowolnych woli nie pisac...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka