verdana
26.08.06, 18:45
Wynikło na wątku o matkach, więc zapraszam do dyskusji.
Zauważyliscie, przy panu Jedwabińskim, że porzucenie pierwszej zony jest
karygodne, a drugiej - szlachetne? (nie wnikam, czy slub został zawarty -
zona to żona)
Że za rozwód wini sie tylko i wyłacznie mężczyzn, chocby zona była nie do
strawienia - vide Ewa Jedwabińska. Rozwod=porzucenie i to przez faceta (no,
nie pamiętam jak było z matką Bebe).
Że ojczymowie (Grzegorz) zajmuje sie pasierbicami słabo, a macochy (Gabrysia)
po prostu w ogóle nie zauważają swych pasierbic? Szukam dalszych przykładów.