26.08.06, 18:45
Wynikło na wątku o matkach, więc zapraszam do dyskusji.
Zauważyliscie, przy panu Jedwabińskim, że porzucenie pierwszej zony jest
karygodne, a drugiej - szlachetne? (nie wnikam, czy slub został zawarty -
zona to żona)
Że za rozwód wini sie tylko i wyłacznie mężczyzn, chocby zona była nie do
strawienia - vide Ewa Jedwabińska. Rozwod=porzucenie i to przez faceta (no,
nie pamiętam jak było z matką Bebe).
Że ojczymowie (Grzegorz) zajmuje sie pasierbicami słabo, a macochy (Gabrysia)
po prostu w ogóle nie zauważają swych pasierbic? Szukam dalszych przykładów.
Obserwuj wątek
    • judytak Re: Rozwód 26.08.06, 19:54
      że nie występują w naturze ojcowie po rozwodzie, mający, no, nawet nie dobry,
      ale chociażby normalny, poprawny, w miarę regularny kontakt z dziećmi

      pozdrawiam
      Judyta
      • zielloniutka Re: Rozwód 26.08.06, 20:23
        matki nigdy nie sa powodem rozwodu - natomiast często osieracaja swoje dzieci
        (Elka, Bella, Aurelia, Mila, Aniela)
    • agnieszkagosia Re: Rozwód 26.08.06, 20:33
      Ten, kto się rozwodzi staje się poczwarą i potworem - Janusz Pyziak,
      Jedwabiński, ojciec Bebe i Konrada. Rozwód z matką jest jednoznaczny z brakiem
      troski o dziecko - te same osoby. Wyjątkiem jest Jedwabiński, który porzuca
      Monikę(drugą żonę) zapewne pod wpływem matki.
      Dzieci rozwodników stają się jakimiś okazami dziwacznymi, osobami
      niedostosowanymi społecznie, o pokrzywionej psychice. I tu cała galeria:
      Róża - wieczny promyczek, osoba naiwna i leniwa, typowy bluszcz nie potrafiący
      wyjśc z chorej relacji domowej
      Laura - wyrasta z niej osoba pozbawiona poczucia bezpieczeństwa, która w wieku
      19 lat myśli jedynie o zamążpójściu aby mieć gwarancję
      Aurelia - żal do ojca, skrajny introwertyzm, który w wydaniu dorosłym zmienia
      się w zdziecinnienie
      Konrad - egoista, egocentryk, stary - maleńki
      Beata Bitner - zaburzenia jak na dłoni, całkowite wycofanie ze świata
      Agnieszka
      • nikadaw1 Re: Rozwód 26.08.06, 20:57

        Pyziaka natomiast widzę jako Lorda Vadera, postać tragiczną. początkowo dobrze
        rokujący, w pewnym momencie wybrał złą ścieżke i lawina poszła. w Kwiecie i
        Idzie sierpniowej był lekko demoniczny, niepozbawiony wdzięku, bystry, choć
        lekko cynik (dyskusje ESD). Borejkowie chyba nie potępiają aż tak bardzo jego
        pierwszego odejścia (chyba Ignacy tłumaczy - czasy były cięzkie, stan wojenny,
        nie każdy musiał się odnajdywać w tej rzeczywistości, nie był zły tylko trochę
        słaby). złe było jego drugie odejscie i rozwód, ale oni przecież nie znają jego
        motywów. zaczął kraśc samochody, zapuszkowali go, może uznał to za jedyne
        honorowe wyjście, w tym momencie już kompletnie nie pasował do rodziny
        minimalistów, może nie chciał, by jego dzieci o tym wiedziały, w każdym razie -
        wybrał rozwiązanie które zaciązyło na losie wielu ludzi, chodzi mi o zwłaszcza o
        jego córki, ale też Gabę, siostry, teściów. tragizmu i smaczku całej sytuacji
        dodaje fakt, że kiedy była mozliwośc wyjaśnien (pojawienie się Pyziaka w
        Poznaniu, wizyta Tygrysa u Almy) - nie doszło do tego. ale jestem przekonana, że
        musi nastąpić Odkupienie - tak jak w Gwiezdnych WOjnach syn wybaczył ojcu (a
        właściwie go zbawił) - tak i tutaj musi przyjść wyjaśnienie i przebaczenie.
    • nikadaw1 Re: Rozwód 26.08.06, 20:38
      Gabrysi nie piętnowałabym nadto, ostatecznie Elka w momencie ponownego ożenku
      ojca była prawie dorosła, miała narzeczonego, być może zaczęła życie na własny
      rachnek. trudno aby Grzegorz z Gabrysią wtrącali się jak nie przymierzając Mila:)
      z Noelki wynika, że między Elką a Gabrysią był dobry klimat, tak samo zresztą
      między Nutrią i Bella, w końcu to były prawie dorosłe samodzielne dziewczyny i
      nie wymagały prowadzenia za rączkę. są w Jeżycjadzie takie dziewczyny jak Elka i
      Bella, jak Anielka, mieszkające bez rodziców już w liceum, a są i takie jak
      Róża, mieszkające jeszcze pod koniec studiów w wielopokoleniowej rodzinie,
      niepracujące, nie dokładające się do utrzymania, słowem - mające przedłużone
      dzieciństwo. postawa Róży może nie jest godna pochwały, ale ma pokrycie w
      rzeczywistości.

      co do Jedwabinskiego, to odniosłam wrażenie, że nie był szczęśliwy w związku z
      panią Moniką, źle się dogadywali, co chwila konflikty. niby często bywa, że
      drugi związek jest szcześliwszy niż pierwszy, ale Jedwabiński trafił spod
      deszczu pod rynne, od bezbarwnej zblokowanej Ewy do kobiety która mogła mu siię
      wydawać całkowitym jej przeciwieństwem. mogło tak być, biedak był skołowany. a
      skoro był nieszcześliwy z Moniką od lat, to chyba lepiej, że w końcu odszedł,
      przynajmniej lepiej dla jego zdrowia psychicznego. jak dla mnie to Jedwabiński w
      Dziecku piątku sprawiał wrażenie zwierzyny w pułapce. nie ma sensu ciągnąc
      związku w którym się nie układa od lat. potępienie rozwodu z Ewą pada z ust jego
      matki, może chodzi o przekonania religijne, ale głównie o to, że jej syn od
      problemów ucieka, zamiast je rozwiązywać, i to nie tylko o rozwód tu chodzi ale
      o całą postawę zyciową Eugeniusza (patrz nocna rozmowa Orelki z babcią).
      Eugeniusz Jedwabiński był wybitnie niekomunikatywny, spiknął się z
      niekomunikatywną Ewą, uciekł, a potem latami nie rozmawiał z matką, bo mu
      zwracała na to uwagę.
      powrót ojca z córką na Nrowida był dla mnie dobrym sygnałem, początkiemm
      rozwiązywania problemów, któe nawarstwiły się przez lata, a co najważniejsze -
      zaczęli ze sobą rozmawiać, szczerze.
      czy za rozwód wini sie tylko mezczyzn? zawinili po równo, Ewa i Eugeniusz, Ewa
      chyba w Opium podjęła wysiłek zmiany, ale to Eugeniusz odszedł (uciekł od
      problemu, a ząb nie przestał wcale boleć). Ewa potem mimo wszystko starała się
      być szcześliwa i mieć zdrowy kontakt z dzieckiem (jak wspomina Aurelia - biedna,
      starała się, ale ona po prostu taka była).
    • agnieszka_azj Re: Rozwód 26.08.06, 21:46
      Na 16 tomów "Jezycjady" kojarzę 4 rozwody. Chronologicznie:
      1/ ojciec Bobcia, który "Się rozwiódł" i poza tym nic o nim nie wiadomo ani
      wczesniej, ani później,
      2/ Pyziak - wiadomo: czołowy szwarccharakter cyklu,
      3/ Jedwabińscy - i tu moim zdaniem wina rozłożona jest po równo. Obraz Ewy J.,
      jaki mamy w "Opium", powoduje, że ucieczka Eugeniusz nie dziwi, a analizę jego
      charakteru przeprowadza Babcia Marta w "Dziecku piątku".
      4/ Bittnerowie - ojciec wyjechał do Brazylii (dobrze pamietam ???), ale z
      Józefiną chyba trudno było wytrzymac pod jednym dachem ;-))). Nie jest ona
      przypadkiem Matki Polki.

      Nie jest więc tego dużo i raczej w tle, więc trudno wyciągać jakieś szersze
      wnioski.
      W jednym się tylko z Verdaną nie zgodzę
      verdana napisała: (nie wnikam, czy slub został zawarty - zona to żona)
      Dla mnie jednak to różnica i fakt, czy ślub został zawarty oraz czy w związku
      sa dzieci (Jedwabiński i Monika wspólnych dzieci nie miel) zmienia "ciężar
      gatunkowy" rozstania.
      • verdana Re: Rozwód 26.08.06, 21:52
        Dla mnie fakt, ze nie ma się dzieci o tyle nie zmienia w tym wypadku sytuacji,
        ze dzieci - nie wspólnie, ale razem mieszkające, istniały.
        W "realu" znam przypadek zalamania się psychicznego dziecka po rozstaniu matki
        z ojczymem (też mieszkali bez ślubu), choc wcale nie było miedzy pasierbicą
        a "konkubinem" matki bliskich więzi. Bo nawet w takim wypadku to rozpad
        drugiego z kolei domu.
        Ale mam wrazenie, ze u MM więzi "niebiologiczne" nie istnieją.
        • agnieszka_azj Re: Rozwód 26.08.06, 22:04
          Tam chyba jednak trudno mówić o jakiejkolwiek więzi między Eugeniuszem a synem
          Moniki. Za to własnej corki nie widział przez 5 lat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka