senseeko
10.09.06, 16:38
Zastanawiam się ile postaci w Jeżycjadzie w pierwszych tomach jawiło się jako
sympatycznie goście a po ilus latach wyrastały z nich potwory.
Ja naliczyłam trzy:
Frycek (szerzej w wątku "Przyszłość Pyzy z Fryckiem" zwłaszcza to co napisała
karina (albo kat.rina - przepraszam, nie moge teraz zerknąć)
Mamert - bardzo sympatyczny ojciec dzieciom, a w Noelce nadęty pan doktor
który nawet dwa metry przejeżdża samochodem i kompletnie nie umie rozmawiac z
fajnym w koncu synem.
Romka - świetna jako połowa Mamerciątek wyrasta nagle na kościste indywiduum
w lennonkach, pełne frazesów z Santorskiego, które nagle ucieka w byle jakie
małżeństwo i znika z kadru.
Kto jeszcze?