Z miłego gościa w potwora

10.09.06, 16:38
Zastanawiam się ile postaci w Jeżycjadzie w pierwszych tomach jawiło się jako
sympatycznie goście a po ilus latach wyrastały z nich potwory.
Ja naliczyłam trzy:
Frycek (szerzej w wątku "Przyszłość Pyzy z Fryckiem" zwłaszcza to co napisała
karina (albo kat.rina - przepraszam, nie moge teraz zerknąć)
Mamert - bardzo sympatyczny ojciec dzieciom, a w Noelce nadęty pan doktor
który nawet dwa metry przejeżdża samochodem i kompletnie nie umie rozmawiac z
fajnym w koncu synem.
Romka - świetna jako połowa Mamerciątek wyrasta nagle na kościste indywiduum
w lennonkach, pełne frazesów z Santorskiego, które nagle ucieka w byle jakie
małżeństwo i znika z kadru.

Kto jeszcze?
    • nighthrill Re: Z miłego gościa w potwora 10.09.06, 16:49
      Co do dwóch pierwszych postaci - zgoda.
      Natomiast co do Romy - trudno byłoby wnioskować z zachowania pięciolatki na
      jaką kobietę wyrośnie w przeszłości. Ma problemy z porozumieniem z rodzicami,
      ale ma je przecież i ( a może przede wszystkim) Tomek. To chyba naturalne w
      wieku późnolicealnym, kiedy szuka się własnej drogi, pomysłu na studia, życie,
      zawiera pierwsze poważniejsze związki, a rodzice włażą z radami i uwagami...
      Roma nie jest przez autorkę pokazywana w karykaturalny sposób, czy
      jako "potwór", raczej ze współczuciem. Jest oddaną przyjaciółką Patrycji,
      przyjaźn ta zaczyna kuleć ze względu na faceta, ale czy to Romy wina? Nie było
      z jej strony zagrań nie fair.
      Pokazana jest jako sarkastyczna, inteligentna dziewczyna z poczuciem humoru. A
      co do jej szybkich zaręczyn i małżeństwa, to autorka właściwie tego nie
      komentuje...możemy się jedynie domyślać, że to odbicie jej problemów z
      rodzicami i odrzucenia przez Baltonę.
      Ja tam Romę lubię:)
    • klymenystra Re: Z miłego gościa w potwora 10.09.06, 23:03
      Aniela niestety.
    • mmaupa Re: Z miłego gościa w potwora 10.09.06, 23:58
      Nerwus :( :( :(
      • baba67 Re: Z miłego gościa w potwora 11.09.06, 07:53
        Nie zgadzam sie na Aniele, za pozwoleniem ;-)
        To jest najbardziej konsekwentna postac Jezycjady(co prawda Bernard jako maz mi
        nie pasuje, ale cala reszta tak).
        Aniela zawsze byla egocentryczka i miala sklonnosci do manipulowania ludzmi,
        lubila byc w centrum zainteresowania.Przy tym wszystkim jednak rzadzila sie
        pewnym kodeksem, swiadczy o tym traktowanie Robrojka (co sam przyznaje) i
        odrzucenia Krystiana.
        Nie wiem, co jej zarzucasz, ale ja zmiany charakteru postaci nie widze.
        • senseeko Re: Z miłego gościa w potwora 11.09.06, 13:16
          A gdzie tam w ogole Aniela sie dłuzej pojawia?
          Przemyka sie ty;lko po scenie, albo całuje z Bernardem.
          Ja tez zmiany charakteru nie widze, jesli juz to na lepszy.
        • klymenystra Re: Z miłego gościa w potwora 11.09.06, 17:58
          to do mnie, tak?
          moim zdaniem Anielka nie jest prowadzona konsekwentnie. Przypomnij sobie
          koniec "Kłamczuchy". i zestaw to z postacia z "Zaby" czy tez "Kalamburki". a
          najgorsza to byla Aniela w okresie "Brulionu BB". z wesolej, sympatycznej i
          cietej dziewczyny zmienila sie w kogos bardzo egoistycznego, klamiacego na
          tematy, na ktore jednak sie nie powinno. kiedy byla mloda, byla chetna do
          pomocy, bezinteresownie. a w "Brulionie"? tylko dlatego, ze Jozefina dala jej
          mozliwosc mieszkania w normalnych warunkach.
          Aniela jest tez sztuczna i chlodna. nie na taka sie zapowiadala.
          • justyna302 Re: Z miłego gościa w potwora 12.09.06, 08:17
            Aniela z pierwszych tomów to żywiołowa, spontaniczna wariatka, a ta z
            ostatnich, np. Kalamburki - wymalowana damulka w kapeluszu, "ustach koloru
            bakłażana i rzęsach jak jedwabne wachlarzyki". Jeszcze tylko brakuje buzi w
            ciup, złotego pierścionka na każdym palcu i białego pudla na smyczy.
            • baba67 Re: Z miłego gościa w potwora 12.09.06, 10:06
              Nie widze w tym niekonsekwencji-Anielka to aktorka, lubi siebie kreowac-raz
              zalozyc gumianki i jakas spodniczyne(bo to potrzebne do roli), kiedy indziej
              przescieradlo, kilka lat pozniej a la hipiska-w czerwonej sukience i boso, a
              kilka lat pozniej znow-prosze bardzo-jestem gwiazda jak z przedwojnia-pachne i
              jestem elegancka w kazdym calu. Najprawdopodobniej jej to przeszlo, bo osoba
              kreatywna lubi nowosci. Nie zauwazylam w Zabie jakiejsc szczegolnej elegancji u
              Anieli.
              Zreszta-przypatrzcie sie perwszej scenie Kalamburki-Aniela ubrana jak DAMA
              dygajac siaty z tortami otwiera sobie dzrwi lokciem i bioderkiem bynajmniej nie
              zawracawszy sobie glowy postawieniem siat i zadzwonieniem-cala ona!
              • jamniczysko Re: Z miłego gościa w potwora 12.09.06, 10:17
                Ale zaraz potem przestaje cokolwiek grać i podkłada się mamie Borejkowej bez
                śladu dyplomacji, jak w pełni zależne od niej dziecko...
          • the_dzidka Re: Z miłego gościa w potwora 21.09.06, 18:56
            > moim zdaniem Anielka nie jest prowadzona konsekwentnie. Przypomnij sobie
            > koniec "Kłamczuchy".

            Koniec Kłamczuchy to był wieczór wigilijny. Nie takie rzeczy się mówi w
            Wigilię :)
            Jak dla mnie postać Anielki jest super konsekwentna. Dla mnie ona nigdy nie
            była zbyt sympatyczna, od samego początku - nie zaprzyjaźniłabym sie z nią. No
            i taka została.
      • senseeko Re: Z miłego gościa w potwora 11.09.06, 13:18
        Nerwus zawsze był Nerwus.
        I zawsze nieobliczalny. Nie widzę duzej zmiany charakteru, chyba ze
        subiektywnie przez Nutrię.
        Ale to bardziej Tunio. W dziecinstwie był może zarozumiały z lekka, ale Nutria
        go postrzega jako potwora.
        BTW co się dzieje z Muniem?
        • meduza7 Re: Z miłego gościa w potwora 12.09.06, 23:25
          No i Pyziak...
          • paszczakowna1 Re: Z miłego gościa w potwora 18.09.06, 23:34
            Pyziak zdecydowanie, ale ja bym chciala jeszcze ujac sie za inna ofiara autorki
            - moze to dziwne, ale mnie (jako poniekad nauczycielke) uwiera postac Pieroga.

            W "Kwiecie Kalafiora" nie byl oczywiscie postacia sympatyczna, ale jednak jako
            nauczyciel (choc nie jako wychowawca) budzil pewien szacunek. Fakt, byl
            biurokrata i oportunista, ale nie potworem ktorego widzimy w "Brulionie". W KK
            widac bylo, ze przejmuje sie tym co robi, byl dumny z Jurka Hajduka, ewidentnie
            ucieszyl sie, gdy mogl Gabrysi postawic pierwsza w zyciu piatke z fizyki... A w
            KK raptem i dydaktykiem jest do bani. Nieladnie.
            • baba67 Re: Z miłego gościa w potwora 21.09.06, 17:41
              Bo w czasach kiedy powstawalo Opium w rosole, a wtedy pojawia sie Pierog w
              nowym wcieleniu MM byla w jakiejs strasznej depresji.
              • the_dzidka Re: Z miłego gościa w potwora 21.09.06, 19:02
                W depresji to ona była podczas pisania BBB. OwR jest mimo wszystko
                optymistyczne - BBB jest po prostu straszne. Zauważ, ile tam depresji,
                beznadziejności, przemocy, załamania i smutku. Dosłownie na wszystkich polach...
                • baba67 Re: Z miłego gościa w potwora 21.09.06, 19:08
                  Bo to takie depresyjne byly czasy...moze rzeczywiscie BB jest bardziej
                  depresyjny, choc rowniez zakonczyl sie optymistycznym akcentem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja