Dodaj do ulubionych

Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP)

18.10.06, 18:07
no wlasnie nie lubilam Laury jakos dziecka , charakter miala straszny ale
bardzo konkrenty-wredna smarkata, klamie jak z nut i olewa
wszyskich.Tfu..paskudztwo..W miare jak zaczela dosrstac zaczelam ja
lubic..pomyslalam sobie-bedzie dziewczyna z ikra a nie slodki memłon.A co
widza moje biedne oczy w Czarnej Polewce?Toz to jakas rozkapryszona
panienka.Po pierwsze tzw.piczka-zasadniczka.Jedyne na co sobie pozwala ta
19-letnia pannica jest calowanie sie.Nawet z ukochanym nie chce lezec w jednym
lozku zeby sie przytulic.Prze do slubu i oczekuje zeby biedny wolfi bedzie
oswiadczal sie o jej reke staremu tetrykowi, zwanemu seniorem rodu, niczym
panienka z pensji...Jezu nawet moja babcia , kobieta po studiach i obecnie
porzadna matrona, spala z chlopakiem przed slubem..i nie byl nim moj dziadek
;-)(jego czady nastaly pozniej).A nawet jesli nie chce-ok ale ona robi z tego
jakis cyrk godny zakonnicy.Wolfi daje jej reczniczek przez szpare w
drzwiach.Po drugie-istna paniusia, gdzie jej tam do baby z jajami jak
Ida...Kiedy dziadek zareagowal niemal chamsko a napweno nielogicznie i
archaicznie (kto powiedzial,ze zaraz po zareczynach zaczyna sie przygotowania
do slubu?),ona zamiast powiedziec co o tym mysli w kilku prostych slowach
;->-wybiegla..a nastepnie chowa glowe w piasek uciekajac z Wolfim jak
idiotka.W samochodzie glowa ja boli, po gorach chodzic-niet ;-), namiot-fe,
burzy sie boi i trzeba ja nianczyc jak dzidzie,no.... panienka jak z
"Tredowatej".
Obserwuj wątek
    • the_dzidka Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 18.10.06, 22:00
      Co tu dużo gadać, jak nie ma o czym mówić. Ja postrzegam Laurę dokładnie tak
      samo. I nie o puszczanie się na prawo i lewo tu chodzi. Jak czytam o tym, że
      panienka po 2-3 miesiącach znajomości nieomalże oświadcza sie kawalerowi, na
      dobrą sprawę w ogóle go nie znając, to śmiechem bym zabiła. Poza tym Laura jest
      rozkapryszona i jeździ po poczciwinie Wolfim jak na łysej kobyle. Jakby trafiła
      na faceta z jajami, to on by jej pokazał, gdzie jest jej miejsce. Nie widzę
      tego jej niby charakteru, jeno zwykłą wredną zołzowatość.
    • domin1982 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 01:02
      langolier_maximus napisała:

      > Po pierwsze tzw.piczka-zasadniczka.Jedyne na co sobie pozwala ta
      > 19-letnia pannica jest calowanie sie.Nawet z ukochanym nie chce lezec w jednym
      > lozku zeby sie przytulic.

      Z większością Twojego postu się zgadzam, ale te powyższe zdania brzmią jakoś tak
      niefajnie. Właściwie z czego robisz zarzut? Aż mi się nie chce wierzyć że z tego
      że ktoś chce czekać z seksem do ślubu. Przecież każdy ma prawo do decydowania o
      sobie w takich kwestiach. To na co kto sobie pozwala to jego/jej wybór i nie
      widzę powodu dla którego taki właśnie wybór miałby być gorszy czy nieszanowany.

      > Jezu nawet moja babcia , kobieta po studiach i obecnie
      > porzadna matrona, spala z chlopakiem przed slubem..i nie byl nim moj dziadek
      > ;-)(jego czady nastaly pozniej).A nawet jesli nie chce-ok ale ona robi z tego
      > jakis cyrk godny zakonnicy.Wolfi daje jej reczniczek przez szpare w
      > drzwiach.

      Tu się już trochę uspokoiłam, że jeśli nie chce to jest ok ;).
      Ja też mam wiele zastrzeżeń do postaci Laury. Ale zarzuty że nie chce spać z
      Wolfim przed ślubem i że nie życzy sobie żeby chłopak oglądał ją nagą to moim
      zdaniem przesada. Ludzie którzy dokonują takich wyborów mają takie samo prawo do
      szacunku i tolerancji jak ci, co wybierają inaczej.
      Czego ja bym się czepiła to tego, że Laura swoje wybory właśnie stawia wyżej niż
      innych - a nie te decyzje jako takie. Mam tu na myśli głównie patrzenie z góry
      na Różę w związku z jej nieślubną ciążą.
      Być może to właśnie miałaś na myśli a ja czegoś nie doczytałam/nie zrozumiałam
      do końca. Styl Twojego postu sprawił jednak że jakoś nie jestem pewna jak go
      rozumieć.

      Pozdrawiam :)
      • laura-gomez Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 09:40
        domin1982 napisała:

        > langolier_maximus napisała:
        >
        > > Po pierwsze tzw.piczka-zasadniczka.Jedyne na co sobie pozwala ta
        > > 19-letnia pannica jest calowanie sie.Nawet z ukochanym nie chce lezec w j
        > ednym
        > > lozku zeby sie przytulic.

        To chyba Wolfi zdecydował,że "damie" nalezy się osobny pokój
        >
        > Wolfi daje jej reczniczek przez szpare w
        > > drzwiach.

        > O ile pamiętam Laura nie prosiła go o to, sam tak chciał. Ale mogę źle
        pamiętać.
        • zieleniack Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.09.07, 11:33
          Dobrze pamietasz w obu kwestiach. Z tymi zarzutami takze sie nie
          zgadzam, to Wolfi okazuje Laurze szacunek, zapewne duzy wplyw ma na
          to sytuacja Rozy i Fryc,a, tzn Wolfi i Laura jakby nie chca sie
          nawzajem prowokowac, aby i oni nie wpadli, jak rodzenstwo. Poza tym
          nie rozumiem zarzutu dot. tego, ze Laura ogranicza sie do całowania
          sie z Wolfim. Ich wybor.
    • jt100 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 01:55
      Widzisz, śmieszna sprawa, ale ja sypiałam tzn. współżyłam z moim mężem dopiero
      po ślubie. Ślub był przyspieszony właśnie z powodu tego sypiania, czyli na
      studiach a nie po, bo chciałam z nim sypiać. On też chciał:))) Ale dopiero po
      ślubie. Taki był dziwny.
      Mieszkałam w internacie (liceum) i w akademiku (studia) i jakoś nikomu nie
      przyszło do głowy mnie pilnować, a czasy były przed AIDS-owe, że tak się
      wyrażę. I na powodzenie raczej nie narzekałam.
      Mój syn ma dziewczynę, z którą nie sypia, choć oboje studenci. Jeżdżą razem,
      ale zawsze biorą osobne pokoje, choć raczej liczą się z groszem. Nie muszą, bo
      ani ja ich nie pilnuje, ani matka dziewczyny, i się nie wtrącam, bo i po co?
      Nie mam takiej potrzeby. To ich życie.
      Córka mojej przyjaciółki za tydzień bierze ślub. Dzisiaj była u mnie i miałyśmy
      czas, żeby sobie pogadać. Nie sypiała ze swoim narzeczonym, to znaczy sypiała,
      ale nie współżyła.
      Można?
      Można.
      Dziewczyna kilka lat mieszkała we Francji. Miała takie koleżanki, które sypiały
      z kim popadło, i takie, które nie sypiały z największą miłością. Czekały aż
      miłość dojrzeje.
      Czyli można.
      Nie ma reguły i czasy nie zmieniły się tak bardzo. Zawsze były dziewczyny,
      które się szanowały, i takie, którym było wszystko jedno.
      Nie oceniam, nie wartościuję, stwierdzam fakt.
      • jamniczysko Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 08:20
        Przecież decyzję o spędzeniu nocy z Bodziem podjął Wolfi! Laura była wtedy
        nietomna, żadna tam żelazna cnotka. Ja myślę, odpierając poniekąd zarzuty z
        innego wątku, że to Wolfi bał się sam siebie. Że nie umiałby poprzestać na
        przytulaniu Laury, gdyby przyszło im spędzić noc na jednej wersalce. Stąd
        heroiczna decyzja o dzieleniu wersalki z Bodziem i jego skarpetkami. Bo chciał
        Laurę uszanować, i to jest moim zdaniem absolutnie słodkie.

        A parcie Laury do ślubu zostało dość, jak dla mnie, przekonująco wyjaśnione
        w "Żabie". Że lęk przed porzuceniem, na pograniczu obsesji. Do mnie to akurat
        trafia, choć sama w jej wieku, mając podobne podłoże, ułożyłam sobie filozofię
        polegającą na absolutnym niewiązaniu się z nikim, bo wtedy i o porzuceniu nie
        może być mowy...
        • laura-gomez Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 09:52

          >
          > A parcie Laury do ślubu zostało dość, jak dla mnie, przekonująco wyjaśnione
          > w "Żabie". Że lęk przed porzuceniem, na pograniczu obsesji. Do mnie to akurat
          > trafia, choć sama w jej wieku, mając podobne podłoże, ułożyłam sobie
          filozofię
          > polegającą na absolutnym niewiązaniu się z nikim, bo wtedy i o porzuceniu nie
          > może być mowy...

          właśnie do Laury bardziej pasowałoby to niewiązanie się z nikim, albo rzucanie
          chłopaków zanim oni zdążyliby to zrobić.
        • staua Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 23:44
          Uszanowac, czy nie, nie chcial z nia spac pierwszy raz gdy byli brudni, z
          nieumytymi zebami i Bodziem w drugim pokoju, po dawce koszmarnych przezyc po
          zepsuciu samochodu i dziesieciokilometrowym spacerze w deszczu. Tez by mi sie
          to nie usmiechalo.
      • ready4freddy Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 09:45
        chyba nie bardzo rozumiem.
        > Zawsze były dziewczyny,które się szanowały, i takie, którym było wszystko jedno.
        > Nie oceniam, nie wartościuję, stwierdzam fakt.

        "nie oceniasz, nie wartosciujesz", ale jednym ruchem kreslisz wyrazna granice:
        szanujace sie dziewczyny, ktore czekaja do slubu (i staraja sie go przyspieszyc,
        zeby "to juz", ale zgodnie z zasadami), i te, ktorym "jest wszystko jedno" (a to
        raczej wartosciujace stwierdzenie).
        strasznie czarno-bialy ten podzial.
        jestem w stanie zrozumiec wszystko, co napisalas, tylko po prostu nie przemawia
        do mnie ta teoria, ze seks to cos zupelnie niestosownego przed, natomiast wyraz
        dojrzalej milosci po slubie. czy jesli Laurka jednak zaciagnie Zelaznego Wolfa
        do oltarza, ich milosc automatycznie stanie sie na tyle "dojrzala", zeby juz
        wreszcie mogli spac razem?
        • jt100 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 10:33
          Nie, nie wartościuję. Podaje tylko skrajne przypadki, bo to łatwiejsze w
          argumentacji. Po środku jest cała masa innych dziewczyn, które sypiją, albo nie
          sypiają, i z róznych powodów to robia lub nie robią.
          Zauważ odpowiadałam na post poprzedniczki, która tę postawę Laury zjechała -
          chyba uznała to za niemożliwe w dzisiejszym świecie.
          Że tylko tak mogą mohery, a mohery ten pierwszy raz dawno miały za sobą:))
          I nie chodzi tu o to, ze sekst to coś niestosownego czy nieprzyzwoitego. Ale o
          to, że dla wielu ludzi - pomimo tych wszystkich filmów i reklam, które
          odzierają seks z miłosci - jest to najwiekszy przejawi miłosci. To afirmacja
          seksu a nie odrzucanie.
          To że młodzi czekają z seksem do ślubu. albo do narzeczeństwa - może wynikać z
          różnych powodów. Istotnym może być chęć unikięcia kłopotów typu ciąża (chociaż
          to w przypadku Laury nie musi dominować). Tylko ludzie naiwni sądzą, że
          tabletka czy cokolwiek innego zabezpieczy przed nią nią młodą dziewczynę. Nic
          nie daje gwarancji - a przecież młodzi ludzie się jeszcze uczą, zwykle są na
          garnuszku rodziców, którzy średnio byliby szczęsliwi w takim przypadku. Nie sa
          pewni do końca swoich wyborów życiowych. Taka postawa - to przecież przejaw
          dojrzałości i wcale nie jest ewenementem.
          Kolejnym powodem i myślę, że to staje się coraz częstsze, jest chęć pokazania
          dziewczynie, że miłość, którą do niej czuję jest inna, większa i lepsza niż
          zwykle - bo nic od niej nie chce. Tylko daje z siebie. Że kocha ją do tego
          stopnia, że seks nie jest czymś najważniejszym, że może poczekać do ślubu, lub
          tylko kilka miesięcy, dni, tygodni.
          Że to ONA jest dla niego najważniejsza, a nie zaspokojenie fizyczne. Takie
          przekłanie pierwiastka duchowego nad fizyczny obserwuje właśnie moja
          przyjaciółka, która w celach naukowych rozmawia z młodymi ludźmi. Oni są z tego
          dumni, że postępują po swojemu w świecie, który odarł seks kochających się
          ludzi z całej tajemnicy i niezwykłości. Który sprowadził to tylko do roli aktu
          płciowego. Do sytuacji gdzie on bezpłatnie dostaje regularny seks, a ona
          namiastę prawdziwego związku. Złudzenie, że jest z kimś.
          Ślub jest dla nich taką granicą dojrzałości, dorosłości i oddanie się na zawsze
          drugiej osobie. Oddania najpierw duchowego - niekoniecznie robią to z pobudek
          religijnych. Bardzo często wiara - jaka by ona nie była - jest nieistotna w tym
          przypadku. Oni buntują się przciwko postawie rodziców, czy dziadków z pokolenia
          hippisowskiego, gdzie seks był sprowadzony do czynności nieomal fizjologicznej
          i niezalezny od prawdziwej miłosci duchowej, wierności i trwania w związku mimo
          wszelkich przeciwności.
          Taki przejaw buntu przeciwstawny do wolnej miłości. I dumnie sa z
          przynalezności do tej elity, która nie musi. Tak jak muszą te wszystkie
          koleżanki, które do ślubu zmusiła ciąża. I znowu nie ja to wartościuję - tylko
          przytaczam jeden z podanych przez młodych ludzi.
          Co do stwierdzenia <<szanowały>> zawsze to było określenie używane w stosunku
          do dziewcząt, które ceniły sobie fakt, że pierwszy raz mogą przeżyć z kimś, kto
          jest ich mężem, narzeczonym. A nie rozmieniały się na drobne w kolejnych
          przypodkowych związkach. To określenie usłyszłam parę dni temu w zupełni
          współczsnym filmie w kontekście dziewczyny, która nie chciała iść do łóżka z
          chłopakiem, którego nie była pewna. To nadal funkcjonuję, bo słyszę go z ust
          moich synów i ich kolegów i koleżanek.
          I nie żaden automatyzm tu chodzi, ale o wybory życiowe, których nie powinien
          przesłaniać seks. Mimo wszstko.
          • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 12:06
            A ja zgadzam sie z ready4fredddy, ze wartosciujesz, nawet jezeli mialo to ulatwic ci aargumentowanie.
            Tak czy owak nie podoba mi sie dzielenie kobiet na te ktore sie szanuja i na te, ktore nie. To, ze ktos
            nie czekal z seksem do slubu nie oznacza, ze sypial ze wszytskimi dookola.
            Znam sporo osob, ktore czekaly z tym do sslubu i w pelni sie zgadzam z tym, z jest to w dzisiejszych
            czasach mozliwe jaak i z tym, ze godne szacunku.
            Ale nie uwazam, ze lepsze od postawy ludzi, ktorzy na wspolzycie sie zdecydowali. Piszesz o bardzo
            mlodych ludziach, i w ich przypadku faktycznie lepiej czekac, ale przeciez wartosciowanie przenosi sie
            na pary w kazdym wieku.

            napisalas:
            > Kolejnym powodem i myślę, że to staje się coraz częstsze, jest chęć pokazania
            > dziewczynie, że miłość, którą do niej czuję jest inna, większa i lepsza niż
            > zwykle - bo nic od niej nie chce. Tylko daje z siebie.

            Dlaczego lepsza? Inna, wynikajaca z takich czy innych zasad, ale w czym lepsza od milosci pary, ktora
            swiadomie, odpowiedzialnie itp. wybrala inny model?

            I w innym miejscu:
            A nie rozmieniały się na drobne w kolejnych
            > przypodkowych związkach.

            To nie jest wartosciowanie? Wyraznie widac, co sadzisz o takich dziewczynach,
            • jt100 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 12:53
              Co do przypadkowych związków to oczywiście jest to wartościowanie - bo nie
              szanuje takich dziewczyn, które nie szanuja siebie. I nie chciałabym mieć
              takiej za synową. Ona musiałaby się bardzo starać, żeby mi coś udowodnić.
              Więcej powiem: mam częsty kontakt z młodzieżą męską w wieku 17-22 lata i
              pozwala mi to stwierdzić, że i oni ich nie szanują. Słyszę jak się wypowiadają
              i czasem interweniuję, ale to nie zmienia faktu.
              Bardzo często o tym z nimi rozmawiam, bo seks nigdy nie był tematem tabu w moim
              domu. Co nie jest takie powszechne, a młodzi ludzie = wbrew temu co się zwykle
              sądzi - potrzebuja takich rozmów nie tylko z rówieśnikami. Nie kazań, ale
              rozmów. Wnioski wyciągają sami.
              I znam ich poglady na te tematy, bo umiem równiez słuchać. Często słyszę coś
              przypadkiem w tramwaju, autobusie. Mój zawód zmusza mnie do słuchania rozmów,
              nawet takich przypadkowych.
              Oczywiście powyższe nie odnosi się do dziewczyn, które sypiaja z chłopakiem
              przed ślubem albo miały nawet kilku partnerów, ale do takich, które decyzję o
              współżyciu podejmują bardzo nieodpowiedzialnie. O takich przeciez mówi się, że
              sa <<łatwe>>. Nie okłamujmy się w imię źle pojetej poprawności politycznej, bo
              niczemu i nikomu to nie służy.

              To że ktos nie czekał z decyzją o seksie do slubu, oczywiście nie oznacza
              automatycznie, że sypiał ze wszystkimi do okooła. I nigdzie tego nie napisałam.

              > i. Piszesz o bardzo
              > mlodych ludziach, i w ich przypadku faktycznie lepiej czekac, ale przeciez
              wart
              > osciowanie przenosi sie
              > na pary w kazdym wieku.

              Nie, w tym nie ma żadnego rezenoszenia - piszę o młodych ludziach.
              Ale to chyba normalne - Laura ma przecież dopiero 19 lat. Nie miejsce więc i
              nie pora na rozstrząsanie wszystkich przypadków. Gdy to kobieta po przejsciach
              i mężczyzna z przeszłoscia.
              Cały mój wywód dotyczył ludzi kilkunastoletnich, no może jeszcze w wieku
              studenckim. Czyli bardzo młodych. I wnoski mozna wyciągać WYŁĄCZNIE dla tej
              grupy społecznej i wiekowej.
              Koniec

              >Dlaczego lepsza? Inna, wynikajaca z takich czy innych zasad, ale w czym lepsza
              > od milosci pary, ktora
              > swiadomie, odpowiedzialnie itp. wybrala inny model?

              Okey, jeżeli świadomie i wspólnie wybtała inny model. Nie mam nic do gadania i
              nawet nie chcę. Jeśeli są to ooby, które są w stanie ponieść konsekwencje
              swojej decyzji. Nie uszczęśliwiając przy tym rodziców. Gdy zdają sobie sprawę z
              tych konsekwencji. Róznych, bo nie chodzi tu wyłacznie o nieplanowaną ciążę.
              Cały czas mówię o ludziach kilkunastoletnich, które zwykle nie pracują, długo
              się jeszce będą uczyć i nie maja praktycznie szans na szybkie usamodzielnienie.

              I dlaczego tak często decyzję o współżyciu ze strony dziewczyny nazywa się
              <<dowodem miłości>>?
              Dlaczego miłość potrzebuje innych dowodów niż te dawane codziennie?
              Dlaczego tyle się słyszy o rozstaniach <<bo nie chciała dac mu dowodu miłości>>?
              Teraz, nie 30, 50 lat tmu.
              Prawdziwa miłośc nie potrzebuje takich <<dowodów>>.


              • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 13:09
                jt100 napisała:

                >Oczywiście powyższe nie odnosi się do dziewczyn, które sypiaja z chłopakiem
                > przed ślubem albo miały nawet kilku partnerów, ale do takich, które decyzję o
                > współżyciu podejmują bardzo nieodpowiedzialnie. O takich przeciez mówi się, że
                > sa <<łatwe>>

                Tylko ze wczesniej odnioslam wrazenie, ze i takie dziewczyny okreslilas jako te, ktore sie nie szanuja,
                rozmieniaja na drobne i tym podobne. Wszytskie dziewczyny, ktore nie czekaly z tym do slubu.

                • jt100 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 13:15
                  A na jakiej podstawie wyciągnełaś takie wnioski?
                  • ready4freddy Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 14:09
                    caly problem z twoja wypowiedzia sprowadza sie do tego zdania:
                    "Zawsze były dziewczyny, które się szanowały, i takie, którym było wszystko
                    jedno." - najwyrazniej odebralismy to jako spolaryzowane widzenie problemu, i tyle.
                • jottka Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 13:23
                  nieno, ja już pomijam, czy to wszystkie 'dające' to zwykłe szmaty, czy też tylko
                  te, które nie dopuściły sie aktu jedynie ze słusznym wybrańcem:) ponury i
                  czarno-biały, jak słusznie zauważył redifredi, jest podział dziewczyn (bo
                  zdumiewającym trafem tylko one są łatwe i nieodpowiedzialne, chłopcy tylko
                  korzystają, niebożęta) na 'szanujące się' oraz nie wg kryterium traktowania
                  przez nie spraw seksu

                  nikt przytomny nie będzie protestował przeciw twierdzeniu, że podjęcie
                  współżycia to dla młodej pary przeżycie znaczące, ale czynienie zeń centralnego
                  probierza wartości człowieka jednego czy drugiego to jednakowoż lekka paranoja,
                  no nie samym seksem żyje człowiek:)
                  • jt100 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 13:28
                    Ależ, moja droga, nie jest probierzem (co za piekne słowo:)) a dyskusja chociaż
                    formalnie ograniczyła się do dziewczyn, dotyczy obu płci.


                  • dziewczynaaaa1 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 31.10.06, 17:28
                    jottka,wiesz co ogromnie jesteś niesprawiedliwa!Widocznie nie jestes dość
                    dobrze obyta wsród ludzi.Poniewaz ja znam dziewczyny które śmieja się z
                    chłopaków ktorzy sie nie szanują.Bo szacunek do siebie powinien mieć każdy
                    człowiek nie zależnie od płci.Nie uogólniaj ,nie szufladkuj,nie bądz nie
                    sprawiedliwa.Otwórz szeroko oczy.Może zobaczysz więc niż "formy"
          • tygrys2112 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 22.09.07, 16:09
            > Kolejnym powodem i myślę, że to staje się coraz częstsze, jest
            chęć pokazania
            > dziewczynie, że miłość, którą do niej czuję jest inna, większa i
            lepsza niż
            > zwykle - bo nic od niej nie chce. Tylko daje z siebie. Że kocha ją
            do tego
            > stopnia, że seks nie jest czymś najważniejszym, że może poczekać
            do ślubu, lub
            > tylko kilka miesięcy, dni, tygodni.
            > Że to ONA jest dla niego najważniejsza, a nie zaspokojenie
            fizyczne.

            Czyli seks to Twoim zdaniem jedynie przyjemność mężczyzny?
            • tygrys2112 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 22.09.07, 16:14
              A kobieta co? To jedynie fetysz? Bo w tym co piszesz jest coś
              takiego: seks to przyjemność mężczyzny, czyli tylko on jest w stanie
              odczuwać cokolwiek, a kobieta to taki przedmiot do niego należący.
              • zieleniack Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.09.07, 17:20
                moze chodzi o to, ze facet moze sie zaspokoic seksualnie jedynie
                poprzez stosunek lub seks oralny (i masturbacje), a kobieta moze
                dostac orgazmu od samych pieszczot(ba, nawet zwykle spanie
                przytulona do kogos moze wywolac taki efekt), a to jeszcze nie
                stosunek seksualny? czyli kobieta moze to przezyc jeszcze przed
                slubem, a facet zazwyczaj nie?
      • baba67 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 23:03
        a ja myslalam ze czasy niesypiajacych przed slubem juz bezpowrotnie minely
        zakwalifikowane przez "nowoczesnie myslace " mlode pokolenie jako archaizm,a tu
        takie mile zaskoczenie...
        Ja tez nie spalam z narzeczonym bo wychodzilam zalozenie, ze facet mialby za
        dobrze. Chce miec kobitke, to niech sie zeni:-)
        • angelheaded Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 31.10.06, 21:20
          > Ja tez nie spalam z narzeczonym bo wychodzilam zalozenie, ze facet mialby za
          > dobrze. Chce miec kobitke, to niech sie zeni:-)
          Ale dlaczego nie pomyślałaś o sobie? Przecież ty też byś miała dobrze (jeśli nie
          lepiej - kobiety mają podobno silniejsze orgazmy ;)). Nie mam nic do ludzi,
          którzy czekają z seksem do ślubu, czasem tylko dziwi mnie ich motywwacja...
          • baba67 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 31.10.06, 22:03
            Bo widzisz to bylo kawal czasu temu-srodki antykoncepcyjne naprawde dobre byly
            za dewizy, a dostepne...no coz-nie mialm ochoty przytyc 30 kg od pigulek jak
            moja znajoma.
            Nie mialam tez ochoty zajsc w ciaze i ciagle sie denerwowac. Nie widze wiec tego
            "dobrze"-nie przywiazywalam nigdy do seksu duzej wagi-moj typ tak ma.
            Przyjemnosc jaks to jest- nie jestem wybrakowana,ale nie warta takich nerwow.

            A poza wszystkim dochodzilyby wyrzuty sumienia, ale nawet gdybym nie byla
            wierzaca, myslalbym tak samo.
          • zieleniack Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.09.07, 17:21
            czyli co dokladnie Cie dziwi? O_o'
      • dziewczynaaaa1 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 31.10.06, 17:18
        Z jednym sie nie zgodze.To czy ktos sie szanuje czy nie nie mozna stwierdzic po
        tym z iloma i jak często sie spi ,ponieważ moga buć tego różne powody.Trzeba
        patrzec dialektycznie.Pozatym chłopak tak samo powinein się szanować.Ale każdy
        ma prawo do własnego zdania.
      • senseeko Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 31.10.06, 19:43
        t100 napisała:

        > Widzisz, śmieszna sprawa, ale ja sypiałam tzn. współżyłam z moim mężem dopiero
        > po ślubie. Ślub był przyspieszony właśnie z powodu tego sypiania, czyli na
        > studiach a nie po, bo chciałam z nim sypiać. On też chciał:))) Ale dopiero po
        > ślubie. Taki był dziwny.

        Też mi się wydaje, że tego typu wybór należy uszanować, a nie potępiać.
        Zwłaszcza, że świadczy o sporej dojrzałości.
        A przynajmniej o praktycznym podejściu do życia - już się i Laura i Wolfi
        napatrzyli jak to jest począć nieślubne dziecko. Łaska Boska, że Róża miałą
        rodzinę która na wyścigi chciała jej pomagać we wszystkim. Ale jednak dziecko ma
        prawo by począć się w rodzinie.
        I nie piszcie mi, ze jest antykoncepcja, bo wszyscy wiemy, ze nie ma metod
        stuprocentowych.

        A jeśli idzie o statystyki to ja również nie współżyłam z mężem przed ślubem.
        Wprawdzie spaliśmy razem czy to w namiocie czy nawet przez pewien czas do ślubu
        razem mieszkaliśmy, bo udało się nam zdobyć locum, ale postanowiliśmy poczekać
        do ślubu z "pójściem na całość".
        Czy cos w tym złego?
        No dziewczyny! Nie zachowujcie się jak Bodziu!
        • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 31.10.06, 19:59
          A kiedyz to zachowywalysmy sie jak Bodziu? Ja nie mam nic do takich wyborow, powtrzam po raz
          kolejny, ze czy ktos chce spac z partnerem przed slubem czy nie, ma prawo do takiej decyzji, tylko nie
          rozumiem, czemu ta druga opcja mialaby byc powodem do chlubienia sie, a ta pierwsza do wstydu.
          Decyzja jak decyzja, com komu pasuje. Byle nie wynikala z hipokryzji, a Laury wynikala.

          Nie poszliscie na calosc? Czy to znaczy, ze do pewnego momentu tak?:)
          • senseeko Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 31.10.06, 20:25
            dakota77 napisała:

            > A kiedyz to zachowywalysmy sie jak Bodziu?

            Uderz w stół... :P

            Odpowiadałam na list pierwszy w tym wątku (langolfier maximus albo jakos
            podobnie). Napisała ona mianowicie następująco:
            ==
            Toż to jakas rozkapryszona panienka.Po pierwsze tzw.piczka-zasadniczka.Jedyne na
            co sobie pozwala ta 19-letnia pannica jest calowanie sie.Nawet z ukochanym nie
            chce lezec w jednym lozku zeby sie przytulic.(...)Jezu nawet moja babcia ,
            kobieta po studiach i obecnie porzadna matrona, spala z chlopakiem przed
            slubem..i nie byl nim moj dziadek (...)A nawet jesli nie chce-ok ale ona robi z
            tego jakis cyrk godny zakonnicy.Wolfi daje jej reczniczek przez szpare w
            drzwiach.

            koniec cytatu.
            Czyż nie jest to potępienie tych wszystkich dziewczyn, ktore wola jednak
            poczekać do slubu? Nazwanie nas "piczki zasadniczki" nie było eleganckie,
            przyznasz to, prawda?

            Ja nie mam nic do takich wyborow, po
            > wtrzam po raz
            > kolejny, ze czy ktos chce spac z partnerem przed slubem czy nie, ma prawo do ta
            > kiej decyzji, tylko nie
            > rozumiem, czemu ta druga opcja mialaby byc powodem do chlubienia sie, a ta pier
            > wsza do wstydu.

            Może dlatego, ze ta pierwsza jet łatwiejsza? Idzie się za tym na co ma się
            największą ochotę.
            Więc jeśli ktoś wybrał opcję trudniejszą i mu się udało to chyba ma z czego być
            dumny, prawda? Dokłądnie tak samo ma prawo być dumna np pani, która postanowiła
            zrzucić parę kilo i w związku z tym nie będzie jadła swoich ulubionych pączków.
            Chodzi o wytrwanie w dobrym postanowieniu.

            A w każdym razie IMHO o wiele większy powód do dumy ma pani odmawiająca sobie
            pączków i gimnastykująca się wytrwale co rano, niż pani, która chudnie dzięki
            liposukcji albo zażywaniu preparatów na odchudzanie (pomijam fakt szkodliwości
            dla zdrowia)

            > Decyzja jak decyzja, com komu pasuje. Byle nie wynikala z hipokryzji, a Laury
            wynikala.

            Dlaczego uważasz, ze decyzja Laury wynikała z hipokryzji? Moim zdaniem była to
            bardzej decyzja wolfiego. Laura natomiast nie chciałą się pokazywać nawet nie
            tyle ze wstydu co ze świadomości, ze wygląda okropnie i czuje się okropnie. Nie
            każdy lubu by go w tym stanie oglądac.
            >
            > Nie poszliscie na calosc? Czy to znaczy, ze do pewnego momentu tak?:)

            Nie wiem co rozumiesz przez "do pewnego momentu" Jesli doprowadzanie sie do
            orgazmu to nie. Byłabym wtedy "semi-vierge", a nie o to mi chodziło.
            Nie chodziło nam też o to by się przed ślubem "nakręcać" innymi słowy by
            "dokładać do ognia" tylko raczej "upuszczać pary".
            Pocałunki i jak już wspomniałam spaliśmy czasem w jednym łóżku. A to znaczyło ze
            spaliśmy blisko siebie a nie z mieczem pomiędzy nami :)
            Zresztą to wszystko szło bardzo stopniowo. Takie uczenie się siebie krok po
            kroku. W każdym razie wiedziałam przed ślubem jak mój facet wygląda i vice
            versa, ale resztę zostawiliśmy sobie na potem. Też bez pospiechu, bo tak najfajniej.
            • senseeko a.. zapomniałam 31.10.06, 20:34
              W ferworze dyskusji zapomniałak odpowiedziec na pytanie:

              > dakota77 napisała:
              >

              Chodzi mi o te sceny kiedy Bodzio się dziwi, ze Wolfi nie korzysta z okazji
              albo, ze nie chce spać ze swoją laseczką itp i ocenia takie zachowania na inminus ;)

              Moim zdaniem langolfier rownież "ocenia zachowanie Laury na inminus"
              • dakota77 Re: a.. zapomniałam 01.11.06, 01:17
                Moim zdaniem Bodzio dziwil sie, podobnie jak wiekszosc z nas w tym watku, ze Wolfi woli dzielic pokoj
                i lozko z nim niz z Laura. Raczej nie mial na mysli tego, ze Wolfi powinien z laura uprawiac seks.
            • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 01.11.06, 01:23
              senseeko napisała:

              > > Może dlatego, ze ta pierwsza jet łatwiejsza? Idzie się za tym na co ma się
              > największą ochotę.
              > Więc jeśli ktoś wybrał opcję trudniejszą i mu się udało to chyba ma z czego być
              > dumny, prawda? Dokłądnie tak samo ma prawo być dumna np pani, która postanowiła
              > zrzucić parę kilo i w związku z tym nie będzie jadła swoich ulubionych pączków.
              > Chodzi o wytrwanie w dobrym postanowieniu.
              >
              > A w każdym razie IMHO o wiele większy powód do dumy ma pani odmawiająca sobie
              > pączków i gimnastykująca się wytrwale co rano, niż pani, która chudnie dzięki
              > liposukcji albo zażywaniu preparatów na odchudzanie (pomijam fakt szkodliwości
              > dla zdrowia)

              A co byloby seksualnym odpowiednikiem lipsukcji?;-). Co do bycia dumnym- jezeli dla ciebie dotrwanie
              w cnocie do slubu ma wartosc, to tak, dochowanie wiernoci swoim zasadom moze byc dla ciebie
              powodem do dumy. Ale takiej osobistej, nie do wywyzszania sie nad innymi. Bo nie dla kazdego takie
              zachowanie ma wartosc. Jezeli ktos inny nie uwaza zachowania cnoty do slubu za istotne, dlaczego
              mialby sie czuc gorszy?
              >
              > > Decyzja jak decyzja, com komu pasuje. Byle nie wynikala z hipokryzji, a L
              > aury
              > wynikala.
              >
              > Dlaczego uważasz, ze decyzja Laury wynikała z hipokryzji? Moim zdaniem była to
              > bardzej decyzja wolfiego. Laura natomiast nie chciałą się pokazywać nawet nie
              > tyle ze wstydu co ze świadomości, ze wygląda okropnie i czuje się okropnie. Nie
              > każdy lubu by go w tym stanie oglądac.

              Ktos w tym watku juz napisal- dzien przed slubem odbiera recznik przez szpare w drzwiach, a
              nastepnego dnia mu sie odda, bo to juz bedzie legalne, tak? Podejrzane to jak dla mnie:)
            • tygrys2112 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 22.09.07, 16:27
              > Więc jeśli ktoś wybrał opcję trudniejszą i mu się udało to chyba
              ma z czego być
              > dumny, prawda? Dokłądnie tak samo ma prawo być dumna np pani,
              która postanowiła
              > zrzucić parę kilo i w związku z tym nie będzie jadła swoich
              ulubionych pączków.
              > Chodzi o wytrwanie w dobrym postanowieniu.
              >
              > A w każdym razie IMHO o wiele większy powód do dumy ma pani
              odmawiająca sobie
              > pączków i gimnastykująca się wytrwale co rano, niż pani, która
              chudnie dzięki
              > liposukcji albo zażywaniu preparatów na odchudzanie (pomijam fakt
              szkodliwości
              > dla zdrowia)

              Znałaś kiedyś osobę, która miała żelazne zasady i wolę i zadzierała
              nosa, że jest lepsza? Bo ja tak. I wcale za tym nie przepadam.

              Niech każdy ma zasady, jakie ma, byle swoimi zasadami nie krzywdził
              innych. Co do sypiania po lub przed śluem - każdy może zrobić, co
              zechce.
      • tygrys2112 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 22.09.07, 16:05
        > Nie ma reguły i czasy nie zmieniły się tak bardzo. Zawsze były
        dziewczyny,
        > które się szanowały, i takie, którym było wszystko jedno.
        > Nie oceniam, nie wartościuję, stwierdzam fakt.

        Myślę, że jednak wartościujesz. Bo to, że ktoś śpi z kimś, kogo
        kocha, przed ślubem, nie jest według mnie nieszanowaniem się. jesteś
        bardzo niesprawiedliwa. to, że się z tą wybraną osobą śpi przed
        ślubem, nie oznacza, że się puszcza na prawo i lewo.
        Po drugie, a jakie masz zdanie o mężczyznach, którzy sypiają z kim
        popadnie? Też mówisz o nich, że się nie szanują i puszczają na prawo
        i lewo? Nie należę do tej kategorii dziewczyn, które się "nie
        szanują", jak piszesz, ale uważam, że tradycyjne podejście do tych
        spraw jest bardzo krzywdzące wobec kobiet. Facet jak sypia z
        wieloma - maczos po prostu. Jak kobieta sypia z wieloma szmata?
      • zieleniack Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.09.07, 11:35
        Przez wzglad na wartosci i rozsadek-oczywiscie ze mozna i da sie:)
        • zieleniack Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.09.07, 17:13
          tzn chodzilo mi o wartosci przez dana osobe wyznawane, a nie ogolnie
          • tygrys2112 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.09.07, 18:38
            zgadzam się z Tobą Zieleniack i też rozumiem w pewnym sensie, co
            JT100 miała na myśli. Chodziło mi o to, że ten post wyrażał bardzo
            zdecydowane sądy i był bardzo czarno-biały, jak to ktoś tu ujął. A
            przecież między czernią a bielą jest wiele odcieni szarości.
    • laura-gomez Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 10:03
      langolier_maximus napisała:

      > Toz to jakas rozkapryszona
      > panienka [...] Kiedy dziadek zareagowal niemal chamsko a napweno nielogicznie
      i
      > archaicznie (kto powiedzial,ze zaraz po zareczynach zaczyna sie przygotowania
      > do slubu?),ona zamiast powiedziec co o tym mysli w kilku prostych slowach
      > ;->-wybiegla..a nastepnie chowa glowe w piasek uciekajac z Wolfim jak
      > idiotka.W samochodzie glowa ja boli, po gorach chodzic-niet ;-), namiot-fe,
      > burzy sie boi i trzeba ja nianczyc jak dzidzie,no....

      zgadzam się: Laura jest marudna, nieasertywna (pierwszy z brzegu przykład: nie
      podobało jej się to, ze Bodzio jedzie z nią i Wolfim, ale nic nie powiedziała;
      nie zaprotestowała), jest snobką (jak ja nie lubię snobów!).. dziewczyna z
      charakterem? - nie, raczej pannica z tak zwanym charakterkiem. nie wiem, czy
      Wolfi długo wytrzyma z taką wredzizną. na koniec dodam, że po lekturze JT i
      Żaby polubiłam Laurę, ale po przeczytaniu CP zmieniłam o niej zdanie.
      • ginestra Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 13:22
        Co do Laury, to ja jestem tez troche skonsternowana, bo chcialabym widziec w
        niej dziewczyne sympatyczniejsza, i troche bardziej dostrzegajaca innych.
        Najbadziej nie podoba mi sie ta jej postawa wywyzszania sie nad innych. Moze
        dlatego, ze ja spotkalam takich ludzi i ta cecha jakos szczegolnie zle na mnie
        dziala. Niezaleznie od przyczyn, od jakiejs naszej czytelniczej wiedzy o tym,
        ze w tej troche zarozumialej i apodyktycznej Laurze jest gdzies w srodku
        zranione dziecko laknace poczucia bezpieczenstwa itp., to nie powinnismy nad
        tym przechodzic do porzadku dziennego, bo "ona juz taka jest", jaka fajna
        bohaterka ten Tygrysek itp. Nad tym wywyzszaniem sie, wg. mnie warto mimo
        wszystko pracowac, jakos uswiadamiac to sobie i jesli to mialo tak byc w
        zamysle autorki, ze mechanizmy obronne Laury wyewoluowaly w ten sposob, to moze
        w dalszych ksiazkach zobaczymy, ze samo zycie te mechanizmy u niej zweryfikuje,
        ze ta cecha i jej samej zacznie przeszkadzac, ze ludzie sie na niej zawioda i
        nie beda sie poddawali tej apodyktycznosci i to zainspiruje ja do refleksji nad
        soba, dotarcia do przyczyn i poczatku leczenia tego zranionego dziecka w niej,
        poczatku uczenia sie zaufania do ludzi, zwlaszcza w zwiazku, uczenia sie tego,
        ze nie musi miec nad kims kontroli, aby jej nie porzucil czy nie zranil. Nie
        wiem czy Laura z przekonania wybierala sie na psychologie, ale dobrze by jej
        zrobila jakas refleksja, rozmowa z kims o tym co sie w jej zyciu wydarzylo itp.

        A o tym sypianiu przed slubem i o tym wartosciowaniu, to ja chcialabym tak od
        siebie wskazac na ostroznosc w formulowaniu takich pogladow, ze seks przed
        slubem jest wyrazem jakiegos lekkiego podejscia dziewczyny do milosci, zwiazku,
        takiego nieszanowania sie czy powierzchownego, sportowego traktowania
        znajomosci itp. Ja nie mam zbyt wiele wiedzy, takiej glebokiej, o tym jak to
        traktowali inni ludzie, jaka byla NAPRAWDE ta ich milosc, czy zaczekanie do
        slubu faktycznie bylo wyrazem lepszej milosci niz gdyby zaczeli przed slubem,
        ale mysle, ze to nalezy traktowac bardzo indywidualnie. Ja akurat w swoim
        otoczeniu, z rozmow z przyjaciolkami, wsrod ktorych sa tez takie, z ktorymi
        razem dorastalam widze taki obraz: Czesto jest tak, ze mloda dziewczyna jest
        bardzo nastawiona na to, zeby te najwieksza bliskosc przezyc z tym mezczyzna, z
        ktorym bedzie do konca zycia, ktory zostanie jej mezem itp., jest pelna
        pieknych idealow, traktuje rozpoczecie wspolzycia jako dar z siebie dla drugiej
        osoby, ceni sie i szanuje itp., po czym spotyka chlopaka, zakochuje sie z
        wzajemnoscia, wierzy, ze jest to ten na cale zycie, on tez ma takie plany, zeby
        byc z nia na cale zycie, albo - w drugiej wersji - niekoniecznie mysli o calym
        zyciu, ale jest w nim bardzo zakochana, wierna itp. - ich przyjazn-milosc
        rozwija sie, jest w tym naprawde duzo szacunku, czulosci, oddania, wielkich
        slow itp. i to, ze zaczynaja sypiac, dla takiej dziewczyny idealistki naprawde
        oznacza BARDZO WIELE. Jesli potem sie pobiora to dlaczego ta milosc ma byc zle
        widziana? A jesli sie nie pobiora i ta milosc nie przetrwa, to czemu ma ona o
        sobie zle myslec? Dajmy na to, ze ona, porzucona, rozpacza, dochodzi do siebie,
        potem poznaje innego, juz ostrozniej sie angazuje, zaczyna ufac, zaczyna
        wierzyc, ze to wlasnie on jest tym jedynym i z nim ta bliskosc tez oznacza dla
        niej BARDZO WIELE, wlasnie tym wiecej, ze wiecej kosztowala, ze po odbudowaniu
        malenkimi kroczkami gotowosci do zaufania i do bycia w zwiazku, wierzy, ze moze
        to ten naprawde bedzie tym na cale zycie.. Moim zdaniem jest bardzo wiele
        takich dziewczyn/ kobiet. Takich, ktore sie wlasnie szanuja, ktore wierza w
        milosc, ktore chca stworzyc dobry zwiazek i dobra rodzine, ktore traktuja seks
        jak cos co ma znaczenie, co cos wyraza. A to, ze np. nie czekaly do slubu i
        zanim wyszly za maz mialy kilku partnerow i rownolegle mialy szacunek do
        siebie, to chyba nie oznacza, ze rozmienily sie na drobne, ze sa plytkie,
        gorsze itp. A bywa tez tak, ze dziewczyna nie jest az tak
        bardzo "autonomiczna", zeby swiadomie zdecydowac sie na seks przed slubem,
        tylko "jakos tak sie dzieje", ze jak jest dluzszy czas z chlopakiem i jest ta
        wzajemnosc w ich uczuciach, i te uczucia ewoluuja w kierunku coraz wiekszego
        wzajemnego poznania psychicznego oraz fizycznego i.. bywa, ze z tym seksem
        to "jakos tak samo wyszlo", ale dziewczyna jest wciaz ta sama osoba, ktora
        traktuje seks jak cos waznego i pelnego znaczenia, i ktora siebie szanuje.

        Jesli chodzi o wspominany tu epizod z CP nt. spania (w sensie noclegu) Wolfiego
        z Bodziem zamiast z Laura, to ja przychylam sie do wypowiedzi z tego watku, ze
        Wolfi bal sie samego siebie. Ogolnie slabo sie z Laura znali, nie zdazyli
        stworzyc jeszcze takiej swobodnosci, roznych odcieni przyjacielskich/ milosnych
        kontaktow i to dlatego byl troche ogolnie nieporadny i traktowal ja przesadnie
        jak rycerz dame - troche, mysle, z zaklopotania, a troche wlasnie dlatego, ze
        Laura na niego bardzo "dzialala".
        Pozdrawiam!


        • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 13:36
          Ginestro, bardzo dobrze to ujelas. Wiele par uprawiajacych seks przed slubem nie traaktuje go lekko,
          ani jako nadrzednej wartosci, a jako sposob wyrazania uczuc, poglebiania bliskosci. Dlaczego mieliby
          sie nie szanowac za taka postawe? Owszem, wiele z tych zwiazkow z takich czy innych powodow nie
          zakonczy sie slubem, ale nie mozna takich ludzi stawiac w jednym szeregu z tymi, ktorzy szukaja tylko
          zabawy, rozladowania.
          • jt100 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 13:48
            A kto stawia?
            Ja?
            Nie zauwazyłam tego w swojej wypowiedzi.
            Wpisie, który był odpowiadzą nas pierwszy komentarz langolier:
            Podałam tylko przykłady, że tak można. Nie wypowiadałam się na temat dziewczyn,
            które sypiają ze swoimi najwiekszymi miłosciami. Ile by ich nie było. Ale o
            takich, które seks traktują sportowo - i wolno im. Ale niech do tego nie
            dorabiają ideologii, ze wszsycy, którzy tak do tego nie podchodzą są
            nienormalni.
            Proste.

            Langolier napisała:
            Po pierwsze tzw.piczka-zasadniczka (czyli Laura).Jedyne na co sobie pozwala ta
            19-letnia pannica jest calowanie sie.
            A nawet jesli nie chce-ok ale ona robi z tego
            jakis cyrk godny zakonnicy
    • tobiasza Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 14:29
      W pełni zgadzam się ze stanowiskiem jt100. Niespecjalnie chodzi o
      wartościowanie, raczej o to, iż faktycznie dziewczyny "łatwe" właśnie w taki
      sposób spostrzegane są przez otoczenie i mówcie, co chcecie, ale tak też
      traktowane przez chłopców. Dlatego w tym względzie identyfikuję się z poglądami
      MM, że dziewczyna, która sie nie szanuje "idzie" do łóżka przed ślubem.
      • verdana Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 15:05
        Osobliwe to "szanowanie się". Wynika z tego, że uprawianie seksu jest złe - bo
        osoba uprawiająca seks traci szacunek otoczenia. No chyba, ze ma na to urzędowe
        pozwolenie.
        Rozumiem, ze dla osób wierzacych może być istotne dochowanie przykazań, i że
        osoby łamiące przykazanie "nie cudzołóż" nie zasługują na szacunek, podobnie
        jak osoby, ktore nie świecą dnia świętego i np. pracują, piorą albo robia
        zakupy.
        Oczywiście jest dla mnie jasne, że w tym wypadku na szacunek nie zasługuje
        również chłopak, który sypiał z kimś przed ślubem - nie widzę tu żadnej
        róznicy.
        Natomiast w przypadku osób niewierzacych, nie jestem w stanie zrozumieć,
        dlaczego zezwolenie państwa miało by być konieczne do tego, aby uprawiać seks
        nie tracąc szacunku otoczenia.
        Wywodzę sie z długiego rodu osób, które nie mogą liczyć na szacunek otoczenia.
        I nie wiem, dlaczego moją babkę, matkę, oraz mnie nasi męzowie jakoś szanują.
        Bo powinni nami pogardzać - a my nimi.
        • lacitadelle Re: łamanie przykazań i szacunek 19.10.06, 16:26
          > Rozumiem, ze dla osób wierzacych może być istotne dochowanie przykazań, i że
          > osoby łamiące przykazanie "nie cudzołóż" nie zasługują na szacunek, podobnie
          > jak osoby, ktore nie świecą dnia świętego i np. pracują, piorą albo robia
          > zakupy.

          A ja tego nie rozumiem! Chyba Ci się niechcący coś źle sformułowało wypowiedź
          Verdano?

          Kto czytał Pismo Święte wie, że każdy, ale to absolutnie KAŻDY CZŁOWIEK
          ZASŁUGUJE NA SZACUNEK. Tak samo zresztą jak każdy grzesznik, który się nawrócił,
          zasługuje na przebaczenie i powinien zostać z radością przyjęty na łono
          społeczności chrześcijańskiej.

          Ciekawe, jak to jest, że Bóg potrafi wybaczyć, a człowiek, który przecież sam
          wielokrotnie grzeszy (a nie jest powiedziane, że grzech cudzołóstwa jest gorszy
          niż grzech kłamstwa na przykład), będzie wytykał palcami i odmawiał szacunku.

          brrr, wybacz Verdano, ale Twoja wypowiedź naprawdę mnie wzburzyła. Nie wiem,
          skąd się wzięła?!

          Jako osoba wierząca, chcę podkreślić, że szanuję wszystkich ludzi, niezależnie
          od tego, jak dochowują przykazań. Ponadto ich z tego nie rozliczam ani nie
          oceniam na tej podstawie. Przede wszystkim nie mam prawa (nie będę przytaczać
          cytatów o belce w oku ani rzucaniu kamieniem, bo pewnie każdy zna), a ponadto
          nie byłabym w stanie, bo skąd niby mogę wiedzieć, kto ile grzeszy?!?!
          • verdana Re: łamanie przykazań i szacunek 19.10.06, 16:47
            Po prostu - uananie, ze dziewczyna nie jest godna szacunku, bo łamie
            przykazanie "nie cudzołóż" - jest dosyć częste. Chciałam pokazać, jak jest to
            absudalne, bo te same osoby łamią inne przykazania i nie widzą żadnego związku
            pomiędzy zakupami w niedzielę a prawem do szacunku...
            • lacitadelle Re: łamanie przykazań i szacunek 19.10.06, 16:55
              ok, dla mnie bardziej absurdalne jest, kiedy osoby "wierzące" nie okazują innym
              ludziom szacunku, czy wręcz pogardzają innymi i tłumaczą to wiarą!

              Przypominam, że nadrzędnym przykazaniem jest:

              "Bedziesz milowal Pana, Boga swego, calym swoim sercem, cala swoja dusza, cala
              swoja moca i calym swoim umyslem; a blizniego swego jak siebie samego."

              cała reszta tylko z niego wynika.
              • ready4freddy Re: łamanie przykazań i szacunek 19.10.06, 20:06
                no wiec wlasnie o to chodzilo. niestety, wiekszosc znanych mi osob,
                deklarujacych sie jako gleboko wierzace ma takie wlasnie podejscie, jak to
                opisala verdana. na widok grzesznika zapala im sie w oczach zar misjonarskiego
                powolania, stojacy w niejakim kontrascie z wlasnym postepowaniem, bynajmniej nie
                bezgrzesznym. to dobrze, ze sa takie osoby jak ty, pamietajace o wybaczaniu innym :)
            • jt100 Re: łamanie przykazań i szacunek 19.10.06, 17:18
              Szanować się sjp.pwn.pl/lista.php?co=szanowa%E6
              1. «mieć poczucie własnej godności»
              2. «postępować zgodnie z etyką zawodową, z przyjętymi w danym środowisku
              zasadami, normami»
              3. «szanować jeden drugiego»
              4. «dbać o swoje zdrowie»

              To znaczenie słowa przenoszone jest również na seksualność.
              Tyle w temacie
              • dakota77 Re: łamanie przykazań i szacunek 19.10.06, 17:35
                jt100 napisała:

                > Szanować się sjp.pwn.pl/lista.php?co=szanowa%E6
                > 1. ?mieć poczucie własnej godności?
                > 2. ?postępować zgodnie z etyką zawodową, z przyjętymi w danym środowisku
                > zasadami, normami?
                > 3. ?szanować jeden drugiego?
                > 4. ?dbać o swoje zdrowie?
                >
                > To znaczenie słowa przenoszone jest również na seksualność.
                > Tyle w temacie

                Ale to samo mozna powiedziec o oosbach, ktore nie wyznaja zasady "zadnego seksu przed slubem".
                Tez moga postepowac w zgodzie z wlasnymi zasadami i tak dalej. Ja dalej nie wiem, czemu "szanujace
                sie" dziewczyny to te, ktore czekaja z tym do slubu.
      • ready4freddy Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 15:13
        OMG... ale miedzy czarnym a bialym (dziewczyna "latwa" a dziewczyna, ktora
        koniecznie musi najpierw wyjsc za maz) jest jeszcze cala skala szarosci. co bys
        powiedziala na taka koncepcje: sa dziewczyny, dla ktorych seks jest na rowni z
        wypiciem drinka, to cos miedzy sportem, moda i sposobem na spedzenie czasu, albo
        dowartosciowanie sie wzgledem kolezanek. sa takie, dla ktorych to ukoronowanie
        zwiazku dwojga ludzi, potwierdzonego przed oltarzem, prowadzace do poczecia
        (przyjemnosc niejako przy okazji). tu mamy jasnosc i na razie obracamy sie w
        zakreslonym przez ciebie kregu. no dobra, a co z tymi dziewczynami (pisze
        dziewczynami, bo o Laurze tu mowa, ale chlopakow dotyczy to tak samo), dla
        ktorych seks to wazny element zwiazku miedzy dwojgiem ludzi, nie majacy nic
        wspolnego z oltarzem, obraczkami i przysiegami, natomiast bardzo wiele z
        miloscia i checia bliskosci, zdecydowanie zarezerwowany dla Kogos Bardzo
        Specjalnego, choc niekoniecznie zwiazanego z owa dziewczyna wezlem malzenskim?
        one tez sa "latwe" i sie nie szanuja? zeby bylo trudniej, zastanow sie jeszcze
        nad tym: Gaba niewatpliwie spala z Pyziakiem dopiero po slubie. ale ten Pyziak
        to niewypal, ktory szybko dal noge - to, ze sie nie rozwiodl od razu, to chyba z
        pospiechu. czy ona nalezy do tych "szanujacych sie", czy do "latwych"?
        • ginestra Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 15:49
          O tej Gabie, to cos bylo napisane, ze niby majac 22 lata zaszla w ciaze i
          dlatego byl slub czy cos, ale rozumiem Twoj punkt widzenia ready4freddy, i tez
          tak mysle, ze tak naprawde nic nie zagwarantuje tego, ze zwiazek bedzie udany.
          Oczywiscie im bardziej ludzie sa swiadomi, powazni, zangazowani, by nad tym
          zwiazkiem pracowac gdy nadejda trudne chwile, tym wieksze na to szanse, bo zeby
          zwiazek byl udany, to - wiadomo - musza tego chciec oboje i chciec tego
          wytrwale, i musi byc miedzy nimi milosc, do ktorej mozna sie bedzie odwolac jak
          do fundamentu, gdy cos potem dzieje sie zle, a tak wlasciwie to do ktorej mozna
          sie bedzie odwolywac kazdego dnia. Oczywiscie pisze tak luzno, nie chce
          definiowac tu kompletnie co naprawde jest potrzebne, by stworzyc dobry zwiazek,
          ale wiadomo, ze bywa roznie i zalezy to od konkretnych osob i tego jak siebie
          nawzajem traktuja.

          Ja mysle, ze jt100 w kilku swoich postach dala wyraz tego, ze chciala
          przedstawic taka bardziej pojednawcza plaszczyzne, ze nie chce tak naprawde
          dzielic ludzi wg. kryterium "szanowania sie" itp.
          Tak to odebralam.
          Pozdrawiam!

          • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 16:01
            ginestra napisała:

            > Ja mysle, ze jt100 w kilku swoich postach dala wyraz tego, ze chciala
            > przedstawic taka bardziej pojednawcza plaszczyzne, ze nie chce tak naprawde
            > dzielic ludzi wg. kryterium "szanowania sie" itp.
            > Tak to odebralam.
            > Pozdrawiam!
            >

            Oby tak bylo. Dobrze jest miec wyraziste poglady, ale czasem dobrze jest wyrazac je w sposob bardziej
            wywazony, bo wiele osob moglo sie tu poczuc urazonych stwierdzeniem o nieszanujacych sie
            dziewczynach. Dyskusje sa dobre, ale w pewnych ramach. Nie chcemy tu chyba powtorki z dlugiej i
            bardzo burzliwej dyskusji o tym, jak to mezowie nie szanuja kobiet, ktore nie stosuja NPR;-)))
            • jt100 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 16:24
              Odebrałam to jak ostrzeżenie i upomnienie.
              Nie mam zamiaru nikomu narzucać swoich przekonań i poglądów, ale niestety zawód
              mam taki, że robię za spowiednika ludzi z problemami. I to takiego, do którego
              przychodzą ludzie niezaleznie od wieku, światopoglądu, wyznania i ostatno i
              rasy.
              I miałabym bardzo duzo do powiedzenia.
              I czasem nie mam, co z tą wiedzą zrobić, bo ludzie nie uczą się nawet na swoich
              błędach, a co mówić o wyciąganiu wniosków z błędów innych.
              I czasem warto nawet w tak kontrowersyjny sposób zwrócić uwagę na to, że są
              jeszce inne postawy, niż te lansowane uparcie.
              I zauważ, że post, w którym autorka wysmiewa postawę Laury, jest akceptowany, a
              mój,w którym zwracam uwagę na to, że sa ludzie, którzy żyja nieco pod prąd
              lansowanych wzorców - spotkał się z taką zmasowaną krytyką.
              A był zancznie grzeczniejszy w tonie i ogledniejszy w słowach.
              A przecież jest to strona, na którą trafiają dzieci. Czy Was to nie zastanawia?
              Książki starają się przekazywać pewnien światopogląd, a tu dziecko dowiaduje
              się, że Autorka nie zna życia.
              Dziwne?
              Dziwne.

              • ready4freddy Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 16:46
                alez my (ja w kazdym razie) naprawde dobrze to rozumiemy, tyle tylko, ze o ile
                pierwszy post sprawial wrazenie raczej humorystyczne, o tyle twoje brzmia
                powaznie i zasadniczo, wiec tym bardziej nie powinno w nich byc miejsca na
                polaryzacje i sugestie, ze albo slub, albo jestes latwa i cie nie szanuja.
                oczywiscie, ze sa rozne postawy i doskonale o tym wiemy - po prostu w twojej
                wypowiedzi mozna bylo wyciagnac wniosek, ze albo wstrzemiezliwosc az po slub,
                albo kompletny brak szacunku. i tego sie chyba czepiamy. wybacz, jesli odebralas
                to jako "zmasowany atak".

                natomiast argument o dzieciach zupelnie mnie nie przekonuje - jestem tu, zeby
                porozmawiac o ksiazkach, ktore jakos-tam lubie z ludzmi o podobnych
                zainteresowaniach, misja wychowacza nie jest wpisana w regulamin forum. gdybysmy
                chcieli sie zastanowic, co moga pomyslec dzieci, ktore to przeczytaja,
                powinnismy skasowac 80% postow. i powyrywac 80% kartek z Jezycjady, niestety.
                • senseeko Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 31.10.06, 20:31
                  ready4freddy napisał:

                  > alez my (ja w kazdym razie) naprawde dobrze to rozumiemy, tyle tylko, ze o ile
                  > pierwszy post sprawial wrazenie raczej humorystyczne, o tyle twoje brzmia
                  > powaznie i zasadniczo,

                  Nie odebrałam pierwszego postu jako humorystycznego. Raczej ajko potępiajacy a
                  przynajmniej wysmiewajacy dziewczyny, ktore decydują się czekać do slubu (a
                  argumentem miało byc to, ze babcia l.m. nie spała z dziadkiem, tylko miała przed
                  ślubem innego faceta.
                  No owszem, mowi sie o jabłkach i jabłoni, ale to nie powod by wszystkich
                  nawracać na modłe swojej babci ;)
                  (to miało być humorystyczne, readdy4freddy, pisze bo moze tego nie zauważysz.
                  Kazdy widzi to, co chce, wiec zaznaczam.)

                  posty jt natomiast odebrałam jako wyważone i bardzo sensowny.

                  Widać ilu czytelnikow tyle sposobow odbioru. No i wiadomo, ze bliższa koszula ciału.

                  Ale ciekawe, ze więcej osob bulwersuje sie postami jt niz langolfier maximus
                  • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 01.11.06, 01:26
                    senseeko napisała:

                    > Ale ciekawe, ze więcej osob bulwersuje sie postami jt niz langolfier maximus

                    Moze dlatego, ze w postach tej drugiej nie pojawia sie slowo "dziwka" ani "dziewczyna latwa"?
                    jakkolwiek sama nie uwazam okreslenia "piczka- zasadniczka" za szczegolnie eleganckie, to jednak
                    jest to troszke inna kategoria:)
                    • jt100 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 01.11.06, 19:51
                      I znowu się mylisz.
                      Czy i tym razem jest to próba wprowadzenia towarzystwa w błąd?
                      Użyte przeze mnie słowa zawsze były określeniem kobiety, której wszystko jedno
                      z kim, gdzie i po co to robi.
                      Owszem każdy ma prawo do tego, żeby robić ze swoim ciałem to, na co ma ochotę.
                      Ale zawsze w naszej kulturze będą ludzie, dla których takie zachowanie będzie
                      co najmniej obrzydliwe.
                      A nagonkę wywołało nie użyte słownictwo, ale postawa, która zakłada pewne
                      wyrzeczenia.
                      Jeśli uważasz, że słowo "piczka - zasadniczka" jest mniej drastyczne, to bardzo
                      się mylisz i radzę poznać jego pochodzenie. Zaręczam, że jest znacznie bardziej
                      wulgarne. Radzę mniej czasu spędzać przed kompem, a raczej się douczyć. Żeby
                      sie tak nie kompromitować.
                      Ja użyłam na poczatku tylko określania "łatwa", co jest określeniem powszechnie
                      przyjetym w takich przypadkach. I to wywołało na mnie nagonke.
                      Uderz w stół, a nożyce....
                      • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 01.11.06, 20:06
                        Nie bardzo wiem, czemu miala sluzyc ta tyrada. Jaka prob a wprowadzenia towrzystwa w blad?
                        Czyzbym znow klamala? Jezeli ktos nie wierzy, ze pisalas o dziwkacj, latwo moze odnalezc twojego
                        posta. I nie, nie ma zadnego "uderz w stol...". Nie mnie osobiscie obrazilas tym okresleniem, nie
                        prowadzilam takiego trybu zycia, jaki potepiasz, ale nie podoba mi sie szafowanie takimi okresleniami
                        na tym forum.
                        I nie mow mi, czego mam sie douczac. Doskonale rozumiem okreslenie "piczka- zasadniczka" i pisalam
                        juz, ze mi sie ono nie podoba. Wiec w czym sie skompromitowala,, droga jt100?

                        Nagonke na ciebie wywolaly dwie rzeczy: wulgarnosc pewnego okreslenia, ale przede wszytskim
                        latwosc w ferowaniu wyrokow. Potem wilas sie i kombinowalas, zeby inaczej ujac to, co napisalas w
                        pierwszych postach, ale chyba nie kazdego to przekonalo. Latwo bylo dzielic swiat na tych, co sie
                        szanuja i na tych co nie, prawda? Zrozumiec, ze to nie zawsze takie proste i ze nie tylko to stanowi o
                        wartosci czlowieka juz takie proste nie bylo.
                        • jt100 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 01.11.06, 21:45
                          Taaaak, jasne.
                          A świastak siedzi i zawija...
                          • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 01.11.06, 23:19
                            Tak, jt100, ja tez uwazam, ze wszelka dyskusja z toba nie ma sensu. Nie na tym poziomie. Niech kazda
                            z nas pozostanie przy swoich pogladach.
                            • jt100 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 01.11.06, 23:39
                              Jasne, poziom musi być wyznaczony przez Ciebie, choćby sięgał poniżej dna.
                              Oczywiście, każda i tak pozostanie przy swoich pogladach - szczególnie, gdy
                              jedna ze stron nie przyswaja innych argumentów.
                              Więcej, nawet ich nie czyta - bo przecież wie lepiej, co adwersarz chciał
                              napisać, chociaż jako żywo tego nie na pisał.
                              I co miał na myśli.
                              Jasnowidztwo?
                              Geniusz telepatyczny?
                              • laura-gomez Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 02.11.06, 09:01
                                jt100 napisała:

                                >Jasne, poziom musi być wyznaczony przez Ciebie, choćby sięgał poniżej dna.
                                >Oczywiście, każda i tak pozostanie przy swoich pogladach - szczególnie, gdy
                                >jedna ze stron nie przyswaja innych argumentów.
                                >Więcej, nawet ich nie czyta - bo przecież wie lepiej, co adwersarz chciał
                                >napisać, chociaż jako żywo tego nie na pisał.
                                >I co miał na myśli.
                                >Jasnowidztwo?
                                >Geniusz telepatyczny?
                                mnie też strasznie irrytuuje dakota. jest przemądrzała, a dyskusje z nią nie
                                mają sensu, bo nawet jesli nie ma racji, mądrzy się do końca, a dopiero, kiedy
                                zaczyna jej brakować argumentów, stwierdza, że dyskusja nie ma sensu, a jej
                                poziom jest niski.. w rzeczywistości to przez nią dyskusje są na niskim poziome.
                                napisałam to, zeby wziąć w obronę jt100, która ma wiele racji w tym, co
                                napisała (nie tylko odnośne dakoty). aha, mnie też bardzo nie podoba się
                                okreslenie "piczka-zasadniczka".
                                • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 02.11.06, 11:39
                                  Na szczesciem nie ma obowiazku dyskutowania ze mna, Lauro. Szkoda tylko, ze swoich zarzutow nie
                                  przedstawilas wprost mnie, tylko odpisujac jt100. Malo to powazne, moim zdaniem. Zwroc tylko
                                  uwage, ze ja podejmowalam dyskusje z jt100, dopoki dalo sie ja z nia prowadzic, odpieralam
                                  argumenty i przedstawialam swoje. Do czasu. Przychodzi moment, kiedy nie ma juz o czym
                                  dyskutowac, a dyskusja zmienia sie w pyskowke. Jak teraz, miedzy innymi za twoja sprawa. na pewno
                                  chcecie to ciagnaac, drogie panie? Ja nie, szkoda czasu i nerwow.
                                • anutek115 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 02.11.06, 19:07
                                  A ja na przykład uważam, że Dakota ma swoje przemyślane poglądy, które najpierw
                                  usiłowała przedstawic i nawet poddac dyskusji, a potem dała sobie spokój, i
                                  słusznie, bo jak można odpowiadac na takie "argumenty", jakich użyłaś,
                                  Lauro-gomez? Nie chciałam wdawac się w to, co powoli robiło się pyskówką (i nie
                                  dlatego, a przynajmniej nie tylko dlatego, że Dakota jest przemądrzała i
                                  dyskusje z nią nie mają sensu), ale naprawdę, wydaję mi się, że ktoś tu przegiął
                                  (i znów mam wrażenie, że nie Dakota). Nie ma obowiązku odpisywac na jej posty,
                                  ani nawet ich czytac, skoro jej się tak nie lubi!
                                  Do jt100 - nie podoba mi się, i to bardzo, określenie "piczka-zasadniczka", nie
                                  użyłabym go nigdy w życiu. Masz wiele racji w tym, co piszesz. Mam mnóstwo
                                  znajomych, którzy czekali na swoją pierwszą noc do ślubu (ze względów
                                  religijnych i nie tylko). Ja sama poznałam mojego męża mając 27 lat, i
                                  (odpowiednio później) był on moim pierwszym mężczyzną (a taka postawa na tym
                                  forum już została określona jako "śmieszna", zapewne ze względu na matuzalemowy
                                  wiek inicjacji seksualnej). Tak więc wiem, że są różne modele i można różnie
                                  życ. Ale w ostatnim zdaniu swego pierwszego postu napisałaś "Zawsze były
                                  dziewczyny, które się szanowały i te, które się nie szanowały" (cytuję z
                                  pamięci, więc może niedokładnie), a potem stwierdziłaś, że nie wartościujesz,
                                  tylko stwierdzasz fakt. Otóż byc może zaniżam poziom dyskusji jak Dakota i
                                  jestem przemądrzała, ale w moich oczach stwierdzenie, że ktoś się szanuje, bo
                                  coś robi, a ktoś nie szanuje, bo robi coś innego, jest wartościowaniem. Tak
                                  więc, pomimo, że masz dużo racji, Dakota też ją ma. Tak też można.
                                  • laura-gomez Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 03.11.06, 08:47
                                    anutek115 napisała:

                                    > A ja na przykład uważam, że Dakota ma swoje przemyślane poglądy, które
                                    najpierw
                                    > usiłowała przedstawic i nawet poddac dyskusji, a potem dała sobie spokój, i
                                    > słusznie, bo jak można odpowiadac na takie "argumenty", jakich użyłaś,
                                    > Lauro-gomez?

                                    ja nie brałam udziału w tej dyskusji, bo nie dotyczyła ona ksiązek MM, a jestem
                                    tutaj, żeby rozmawiać o swoich ulubionych lekturach, a nie kłócić się (więc
                                    dakota nie musiała odpowiadać na moje argumenty), wszystkimi palcami podpisuję
                                    się jednak pod tym, co napisała jt100.
                                    • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 03.11.06, 08:51
                                      laura-gomez napisała:

                                      > ja nie brałam udziału w tej dyskusji, bo nie dotyczyła ona ksiązek MM, a jestem
                                      >
                                      > tutaj, żeby rozmawiać o swoich ulubionych lekturach, a nie kłócić się (więc
                                      > dakota nie musiała odpowiadać na moje argumenty), wszystkimi palcami podpisuję
                                      > się jednak pod tym, co napisała jt100.

                                      Ta dyskusja, wedlug teco co napisalas, wciaz nie dotyczy ksiazek MM, a zycoiwych postaw. A jednak
                                      wzielas w niej udzial, i to nie po to, zeby przedstawic swoje zdanie, a skrytykowac mnie. Mialam chyba
                                      prawo sie do tego odniesc? Tylko ze to juz nie jest dyskusja, a licytowanie sie, kto bardziej nie lubi
                                      Dakoty:). Dyskusja merytoryczna toczy sie jeszcze iles postow dalej, tu sa tylko przepychanki.
                              • zieleniack Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.09.07, 18:08
                                nie do konca rozumiem tej calej burzy O_O ja nie odebralam postow JT
                                tak negatywnie, jak reszta, mysle, ze rozumiem, o co jej chodzilo.
                                Moze dlatego, ze od razu czytalam dalsze posty z wyjasnieniami, a
                                nie na biezaco? Nie wiem. Ale post zaczynajacy temat bardziej mi sie
                                nie podoba i to duzo bardziej...:/
              • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 17:05
                Jt100, mysle, ze nie to, ze chcialas zasygnalizowac fakt, ze istnieja inne poglady i inaczej zyjacy ludzie
                wywolal tu krytyke, ale, jak to juz kilkakrotnie wspominalismy to nieszczesne zdanie o szanowaniu sie,
                ktore bardzo ostro zabrzmialo.
                Co do posta autorki watku, tez sie z nim nie moge zgodzic- nie podoba mi sie uzyte przez nia
                okreslenie "piczka-zasadniczka":). Sceny miedzy Laura a Wolfim w Smielowie uwazam za nienaturalne,
                ale nie dlatego, ze Laura nie uprawiala z nim seksu, ale dlatego, ze spanie w jednym lozku nie musi
                miec nic wspolnego z seksem.
            • jt100 Do Dakoty 19.10.06, 22:00
              Słuchaj, dziewczyno, nawet w anonimowym internecie nie można kłamać i to tak
              bezczelnie. A ty kłamiesz.
              Nigdzie nie napisałam, że mężowie nie sznują żon, które nie stosują NPR. To
              kłamstwo i pomównienie. Tak może kłamać osoba bez elemetarnej godności.
              Wstyd!
              Napisałam, że stosowanie NPR-u może być wyrazem szacunku do żony, jej zdrowia i
              poglądów (jeżeli oczywiście motywy sa związane z wiarą).
              A to zupełnie co innego. Inna intencja, inne znaczenie. To zupełnie co innego.
              Bo przecież można żonie ten szacunek okazać na 100 innych sposobów. A to jest
              jeden z nich.
              I albo nie umiesz czytać ze zrozumieniem, albo co gorsza przekręcasz świadomioe
              fakty.
              Co jest nieuczciwe wobec mnie i innych uczestników tej dyskusji, bo sugeruje,
              że moje poglądy pachną Ciemnogrodem. Że jestem głupia i zacofana.
              A ja uważam, że nikt, ale to absolutnie nikt nie ma mi prawa narzucać
              określonych wzorców. Żr sama kieruje się własnym rozumem i wyczuciem co dobre
              dla mnie.
              Zamiast o dziewczynach, które się nie szanują, mogę napisać o puszczalskich lub
              dziwkach - też takie określenia funkcjonują.




              • jottka Re: Do Dakoty 19.10.06, 22:30
                jt100, ty sie dobrze czujesz? na ile przeleciałam wzrokiem posty, to dakota
                przywołała tytułem przykładu dyskusję z netu, a nie dokonywała obraźliwej oceny
                twoich prywatnych poglądów - zresztą tym postem sama sobie wystawiłaś opinię,
                która już nie wymaga komentarzy:(
                • dakota77 Re: Do Dakoty 19.10.06, 22:36
                  Jt100, bardzo duzo u ciebie pogardy dla innych. Dziwki? ladnie to tak? A potem mnie zarzucasz, ze
                  stwarzam tu wrazenie, jakoby twoje poglady byly rodem z Ciemnogrodu. Zapewniam cie, ze nie moja w
                  tym wina, ze tak sie prezentuja.
                  Moze niepotrzebnie przywolalam tu starsza dyskusje o okolicznosciach zajscia w ciaze przez Roze, ale
                  ta zaczela sie mom zdaniem niebezpiecznie upodabniac do tamtej. W ktorej zadalas szacunku dla
                  swoich pogladow, uparcie obrazajac poglady innych. I po ktorej oglosilas, ze odchodzisz z tego forum,
                  bo to nie miejsce dla ciebie.

                  Dla porzadku tylko przypomne twojego posta, ktory wtedy rozpetal dluga i bardzo burzliwa dyskusje.
                  "Re: JESTEM JAK RÓŻA
                  Autor: jt100
                  Data: 09.06.06, 18:20
                  + dodaj do ulubionych wątków

                  + odpowiedz cytując   + odpowiedz
                  Metody naturalne to najbardziej niezawodne metody planowania rodziny. Jestem 20
                  lat po slubie. Mam dwoje (planowanych) dzieci. I nigdy nie stosowałam
                  antykoncepcji. Czasem zastanawiam się tylko, kto tak ogłupia kobiety.
                  Gdy moje koleżanki pytają mnie o to w jaki sposób udaje mi się utrzymać miłość
                  męża przez tak czas, nie przywiązanie, ale miłość i pożądanie, to mam ochotę im
                  powiedzieć, co sobie myślę o tych wszystkich, co to są takie nowoczesne.
                  Nawet perfumy robia juz z feromonami, a one rozregulowuja swój organizm. I
                  dziwią się, że facet ich nie chce. Mój mąż mógłby robic za mój prywatny
                  czujnik - zawsze ma ochote na seks, gdy mam okres płodny. Wyczuwa bezbłędnie.
                  Więc chyba coś w tym jest? A jak czytam lub słyszę wypowiedzi
                  oburzonych "nowoczesnych", że bez zabezpieczenia, zgroza i wogóle XXI wiek, to
                  przed oczami staje mi moja chrzesnica - niestety, będę brutalna dla lepszego
                  efektu - ofiara peknietego komdoma. Znam tez dzieci "tabletkowe".
                  Pozdrawiam "nowoczesne""

                  Wtedy sie po raz pierwszy dowiedzialysmy, co sadzisz o "nowoczesnych". Dzis doszly do tego "latwe" i
                  "dziwki" jako te, ktore wspolzyja przed slubem.
                  • jt100 Re: Do Dakoty 19.10.06, 22:44
                    I gdzie tu jest o braku szacunku?
                    • dakota77 Re: Do Dakoty 19.10.06, 23:03
                      Ok, jest o podtrzymywaniu uczucia, ktore dziala tylko przy antykoncepcji naturalnejl;-). Napisalam, ze
                      ten post zapoczatkowal burzliwa dyskusje, nie wkleje jej tu przeciez w calosci.
                      • jt100 Re: Do Dakoty 19.10.06, 23:21
                        Ktoś, kto nie zna całej tej dyskusji o NPR mógł sobie podczepić nie moje
                        poglady do mnie. I wychodzi jak morda z pokrzywy, że baba nie dość, że przed
                        ślubem zabrania to i po slubie też.

                        A ja nigdzie nie napisałam, że nie szanuję dziewczyn, które sypiają przed
                        ślubem. Tylko na post osoby, która ośmiesza w ogóle taką możliwość, napisałam,
                        że znam osoby, które tak postepują i owszem. Z różnych pobudek i je pokrótce
                        przedstawiłam.
                        Nie pisałam, że przed ślubem nie wolno - tylko, że można z tego dobrowolnie
                        zrezygnować na jakiś czas. Bo tacy ludzie też są nie tylko w Jezycjadzie.
                        Nigdzie i w żadnym miejscu nie napisałam, że uważam seks przd ślubem za naganny
                        i niemoralny.
                        Za naganny i niemoralny uważam seks nieodpowiedzialny, z osobami przypadkowymi,
                        bez zastanowienia, tylko po to, żeby zaliczyc kolejną przygodę. Byle jak, byle
                        gdzie i z byle kim. Budzi to moje obrzydzenie.
                        Nigdy i nigdzie nie potępiłam osób, które podejmuja decyzję o współzyciu, bo
                        oboje tego pragną.
                        Ale głeboki sprzeciw - wcale nie wynikający z pobudek religijnych czy z chęci
                        naprawy świata - budzi we mnie chęć zdyskredytowania postaw, które są niejako
                        pod prąd. Wyśmiewanie, że ktoś chce inaczej.
                        Tak jak broniłabym prawa do seksu dziewczyny, która chce to zrobić przed ślubem
                        lub bez ślubu w kraju świetych, tak będę bronić prawa do
                        wstrzemiężliwości,jezeli ktos ma na to ochotę.

                • jt100 Re: Do Dakoty 19.10.06, 22:41
                  Moja droga, to była bardzo sprawna manipulacja. Bo tamtą dyskusję też pamiętam -
                  i nawet odszukałam ten watek - stąd moje oburzenie.
                  Przekręcanie moich intencji i wyciaganie ich w zupełnie innym wątku budzi mój
                  sprzeciw.
                  I to nie wymaga komentarzy.
                  To mnie jest przykro, że każdy czyta to, co chce widzieć - a nie to, co zostało
                  napisane.
                  A inne poglady niż powszechnie obowiązujace w mediach czy na tym forum
                  spotykają się z agresją i próbą ich dyskredytowania czy ośmieszania.
                  • dakota77 Re: Do Dakoty 19.10.06, 22:56
                    Inne poglady sa jak najbardziej akceptowalne, o ile nie prezentuje sie ich z taka pogarda dla strony
                    przeciwnej. To ty wartosciujesz ludzi wedlug tego czy ze soba spia przed slubem, szafujesz epitetami
                    latwa czy dziwka, a potem czujesz sie przesladowana na poglady.
                    Chcialam ci tylko pokazac, ze warto staranniej dobierac slowa, bo sposob, w jaki prezentujesz swoje
                    poglady juz kolejny raz urazil sporo osob.
              • ready4freddy Re: Do Dakoty 19.10.06, 22:36
                geez, wyluzujcie panie troszke... i co to do diabla jest NPR? czy wy, kobiety,
                nie mozecie sie obyc bez skrotow? ze mi sie az ojciec Adriana Mole'a
                przypomnial, "jak nie PMS, to znow WLM*" ;)

                *punkt dla tego, kto wie o co chodzi.. w oryginale brzmi to VPL :)
                • dakota77 Re: Do Dakoty 19.10.06, 22:38
                  NPR- naturalne planowanie rodziny
                  • ready4freddy Re: Do Dakoty 19.10.06, 22:53
                    zawsze zapominam, ze mam pod reka internet :)

                    no, to kto wie, co to WLM/VPL? :)
                    • ginestra Re: Do Dakoty 19.10.06, 22:54
                      Ja w sprawie skrotu:

                      WLM - widoczna linia majtek
                      VPL - visible panty line :)

                      Kiedys sie z tym zetknelam, ale nie wpadlabym gdybys nie przytoczyl obu wersji..
                      Pozdr!
                      • ready4freddy Re: Do Dakoty 19.10.06, 22:56
                        brawo ginestra!
                • zgred1967 Re: Do Dakoty 20.10.06, 10:48
                  ready4freddy napisał:

                  > *punkt dla tego, kto wie o co chodzi.. w oryginale brzmi to VPL :)

                  Może to coś pomoże:
                  acronymfinder.com
                  • ready4freddy Re: Do Dakoty 20.10.06, 10:57
                    fajny link, dzieki :)
                    no, to teraz mozna sie wahac, czy chodzi o Visual Programming Language, czy moze
                    o Voltage Protection Level ;) ale to, o co mi szlo, znaczysieu Visible Panty
                    Line jest na wysokim trzecim miejscu :)
              • ready4freddy Re: Do Dakoty 19.10.06, 22:46
                teraz juz serio:

                > Nigdzie nie napisałam, że mężowie nie sznują żon, które nie stosują NPR. To
                > kłamstwo i pomównienie. Tak może kłamać osoba bez elemetarnej godności.

                nie potrafie sie dopatrzyc w poscie dakoty podobnego stwierdzenia. dla
                ulatwienia zacytuje inkryminowane (a to dobre!) zdanie:
                "Nie chcemy tu chyba powtorki z dlugiej i
                bardzo burzliwej dyskusji o tym, jak to mezowie nie szanuja kobiet, ktore nie
                stosuja NPR;-)))" - nie widze wzmianki, jakobys to wlasnie ty miala byc owa
                burzliwa dyskutantka...

                > Zamiast o dziewczynach, które się nie szanują, mogę napisać o puszczalskich
                lub dziwkach

                mozesz... tylko prosze, nie tutaj. dzieci moga czytac ;)

                nie gryzmy sie, jak rany :)
                • jottka Re: Do Dakoty 19.10.06, 22:50
                  na serio to ja widze, że koleżanka w ferworze oskarżeń popełnia istotny błąd
                  semantyczny - dziwka to jest taka, co daje za pieniądze, a nie taka, co sypia z
                  facetem bez ślubu:)

                  tego problemu w kontekście jeżycjady jeszcze wprawdzie nie rozpatrywaliśmy, no
                  ale nic straconego:)
                  • ready4freddy Re: Do Dakoty 19.10.06, 22:52
                    jednym slowem sypianie bez slubu jest warunkiem koniecznym,
                    ale nie wystarczajacym (*) ;)

                    (*)w tym zdaniu nie popelniono bledow gramatycznych
                    • jottka Re: Do Dakoty 19.10.06, 22:58
                      no ty patrz, ile to sie trzeba namęczyć, zanim człowiek prawidłowo inwektywę
                      zastosuje:)
                  • jt100 Re: Do Dakoty 19.10.06, 22:59
                    dziwka
                    1. obraźl. «o kobiecie, której postępowanie uważa się za niemoralne lub
                    oburzające»
                    2. posp. «prostytutka»

                    Słownik języka polskiego sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2455969

                    Pojęcie niemoralności jest bardzo pojemne i kazdy moze sobie sam ustawić poziom
                    w odpowiednim dla niego miejscu.
                    Ja mam do tego dość liberalne podejście i na pewno nie wyraziłabym sie tak o
                    kimś, kto seks traktuje odpowiedzialnie. Ze ślubem czy bez.
                    • jottka Re: Do Dakoty 19.10.06, 23:04
                      z czego radośnie wnioskuje, ze istnieje cały szereg osób, wobec których
                      zastosujesz ten tekst bez wahania?:) no wzruszyłam sie
                      • dakota77 Re: Do Dakoty 19.10.06, 23:08
                        Na pewno o takich:

                        Do Dakoty
                        Autor: jt100
                        Data: 19.10.06
                        >Zamiast o dziewczynach, które się nie szanują, mogę napisać o puszczalskich lub
                        >dziwkach - też takie określenia funkcjonują.

                        Tylko juz ustalismy wczensiej, ze jakos inaczej rozumiemy tu szacunek...
                        • jottka Re: Do Dakoty 19.10.06, 23:11
                          wiemy także, że bezczelnie kłamiesz, reszty komplementów nie pamiętam, więc
                          zasadniczo debatę nad pojmowaniem szacunku względem innych przez dość liberalną
                          koleżanke możemy sobie darować:)

                          proponuje oddalić sie na inny wątek, własnie mam pewną koncepcie
          • ready4freddy Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 16:12
            no i ja te "plaszczyzne" jt100 zrozumialem :) natomiast odnosilem sie to
            stawiajacej problem jeszcze ostrzej przedmowczyni - przesledz "drzewko" :) pzdr
        • onion68 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 16:51
          Gaba niewątpliwie spała z Pyziakiem przed ślubem, aczkolwiek nie pamiętam, gdzie
          dokładnie to zostało powiedziane. Chyba w "Tygrysie i Róży", jak Robrojek szuka
          Laury u Almy i sobie wspomina historię związku Gaby z Januszem.
        • zieleniack Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.09.07, 18:00
          Gaba NIEWATPLIWIE SPAŁA z Pyziakiem PRZED slubem. To tak a propos
          zgodnosci wypowiedzi;))))) ta inf jest w Jezyku Trolli.
    • onion68 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 17:06
      Moim zdaniem, Laura jak najbardziej jest dziewczyną z charakterem. Ja tak
      definiuję osoby, które wiedzą, czego chcą i to w miarę konsekwentnie realizują,
      a Laura na pewno tej charakterystyce odpowiada. Nie każda osoba z charakterem
      musi być od razu miła i wszystkim się podobać, a nawet przeważnie tak nie jest.
      Nie zawsze musi zachowywać się racjonalnie. Laura ma zdecydowane poglądy na
      większość spraw. To, że je może w przyszłości zmienić, nie świadczy przeciwko
      jakości jej charakteru, skłonność do zmiany poglądów jest nawet istotną cechą
      istot myślących :)
      Co do zachowania - kiedy kobieta może sobie pozwolić na pozy rozpieszczanego
      dzieciątka? Tylko w pierwszej fazie związku. Nie należy zaniedbywać takich
      okazji. Dlaczego miałaby spać w namiocie, chodzić po górach, jeżeli tego nie
      cierpi?
      Natomiast zachowanie Laury w sprawie noclegu rozumiem jako częściowo chęć
      zaznaczenia swojej odmienności od Pyzy. Nie zapominajcie,że to Pyza w oczach
      rodziny była przeciwstawiana Laurze jako to dobre dziecko. Laurka ma teraz
      okazję na swój sposób udowodnić, kto górą. Co ma często miejsce w przypadku
      rodzeństw w zbliżonym wieku.
    • agnieszkagosia Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 20:05
      No cóż, ja także w ramach pracy wysłuchuję zwierzeń ludzi
      najczęściej kobiet z problemami
      cóż, na podstawie tego co wiem to z całego serca odradzam czekanie z seksem do
      ślubu (niejedna tragedia z tego może być)
      a branie ślubu, przyspieszanie go aby móc współżyć to zgroza, z której tylko
      nieszczęścia mogą powstać
      nie traktuję seksu jako sportu. ale nie jest to ani świętośc, ani czynnik
      mówiący o wartości człowieka.
      Wychowując bliskiego mi nastolatka taką właśnie postawę wpajam, że jest to
      normalny element związku, rzecz dająca niesamowitą przyjemność ale nie musi
      wiązać się ze ślubem
      ze zbyt szybkich ślubów, z przyspieszania ich aby już być razem, już współżyć
      naprawdę jest wiele złego
      postawa Laury jest zakłamana i nieprawdopodobna
      bo dziewczyna, która ucieka z domu, chce wziąć ślub, jest zbuntowana - mało
      prawdopodobne aby zmarnowała taką okazję na bliskość z druga osobą
      mało chwalebna jest postawa Laury. Egoizm, stawianie na swoim, instrumentalne
      traktowanie innych
      Agnieszka
      • baba67 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 23:28
        Moglabys nieco rozwinac twierdzenie jaka to tragedia moze byc zwiazana z
        czekaniem z seksem do slubu ?
        Jakos ciezko mi sobie takie cos wyobrazic-moze za stara jestem. Najwieksza
        tragedia moze byc chyba porzucenia zakochanej a niedajacej panienki przez
        napalonego amanta na rzecz panienki mniej zasadniczej.Tragedia wzgledna, bo o
        molosci ze strony faceta mowy tu byc nie moze.Tu konczy sie moja wyobraznia.
        Co do zawierania slubu TYLKO z powodu fikania to sie zgadzam-do niczego dobrego
        to nie prowadzi.
        • baba67 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 23:38
          Przyszlo mi do glowy (bo sie tutaj rozwijam:-), ze moze te wspomniane tragedie
          maja cos wspolnego z niedopasowaniem przed slubem. Ze potem sie okazuje, ze ona
          toby codzien, a on tylko raz w roku w celu mienia dziatek.
          Mnie to jednak nie przekonuje o tyle, ze sprawdzenie przed slubem rowniez nie
          gwarantuje pozniejszego dobrania, bo za duzo jest czynnikow i psychologicznych o
          fizologicznych ktore sie zmieniaja. Wlasciwie przed slubem najbezpieczniej jest
          sprawdzac zdolnosci do zycia w celibacie, no przesadzilam, ale cos w tym jest.
      • ginestra Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 19.10.06, 23:31
        Wiecie co?
        Ja czytam i odczuwam najrozniejsze emocje. Nie umiem tego wyrazic, ale mam
        wrazenie, ze nie jest tak, ze nasz temat dyskusji jakby "lezy na stole" i
        wszyscy sie do niego odnosimy, tylko jest duzo osobistych wycieczek i
        niezrozumienia. Jakos tak przykro sie to czyta. Ja wyczuwam to, ze jt100 nie
        chciala nikogo urazic i sprowokowac takiej az polemiki, a potem starajac sie
        naswietlic swoj punkt widzenia przeformulowywala go coraz to inaczej, zeby bylo
        bardziej zrozumiale i niechcacy dala znow powody do tego, zeby jakies fragmenty
        jej wypowiedzi wyizolowywac i sie do nich ustosunkowywac itp. i z tego wyniklo
        duzo emocji.
        Tymczasem swiat jest tak duzy, ze wszystkie poglady sie na nim zmieszcza i ja
        czesto tak wlasnie sobie mysle.
        Jesli chodzi o sam temat, to widze, ze wielu ludzi szuka jakiegos pewnika,
        jakiejs gwarancji, co mozna zrobic, zeby zwiazek byl szczesliwy i to jest
        bardzo naturalne i ludzkie i sama bym taki pewnik chciala znalezc. I tak w
        naszym watku sa zdania zarowno o wartosci wzajemnego poznania sie przed slubem
        bez fizycznosci, o odpowiedzialnosci i rozpoczeciu wspolzycia od slubu, czyli z
        pozycji pewnej stabilnosci, ale sa i poglady o tym, ze warto koniecznie przed
        slubem sprawdzic sie w tej sferze, bo w przeciwnym razie, tj. gdy sie nie
        sprawdzi, to moze dojsc do tragedii. Mysle, ze kazdy jest do tej swojej opcji
        przekonany i ma po temu powody, duzo tez wynika z kazdego z nas doswiadczen.

        Przypomina mi sie taka uslyszana wypowiedz, ze w zyciu skazani jestesmy na
        ciagle dokonywanie wyboru i od tego nie ma ucieczki i wybierac musimy dzien po
        dniu. I, ze przy tym jest tak, ze jeden wybierze droge w lewo, i drugi wybierze
        droge w lewo, ale dla pierwszego bedzie ona sluszna, a dla drugiego nie. Mysle,
        ze bardzo wazne jest "byc blisko samego siebie" i wybierac w zgodzie ze soba,
        rozwaznie, ale z wysluchaniem tez swojej intuicji. Ja osobiscie w tym
        wybieraniu zawsze chce miec jak najwiecej wiedzy i widziec problem z roznych
        stron, ale przeciez nie zawsze to nam gwarantuje dobry wybor. W ogole to jest
        to bardzo strasznie delikatny i trudny temat. Ostatnio mam tez pewien szum
        informacyjny w glowie po przeczytaniu postow na forum "psychologia" i tym
        podobnych, gdzie ludzie opowiadaja swoje historie i w nich widac, ze pewne
        sprawy naprawde nie sa latwe. Sprawa seksu i zwiazku jest przeciez sprawa, do
        ktorej trzeba dwojga i tu jest bardzo wazne kogo wybieramy i jak ta osoba
        bedzie nas traktowac. W duzej mierze wybor jest nieswiadomy. Ale mozna tez
        starac sie te swiadomosc poszerzac i pytac sie siebie, no i wybrawszy tez
        byc "blisko siebie" i na wszystko co sie dzieje reagowac, ale to tez nie
        wiadomo czy jest wystarczajace aby np. miec dobry zwiazek, bo tyle jest roznych
        czynnikow. Moze wyglada to na odbiegniecie od tematu, ale chodzi mi o to, ze
        moze droga, do ktorej przekonana jest jt100, i na ktorej WIDZI dobre owoce, i
        ktore to owoce sa czyms obiektywnym, bo je przeciez wypracowala i chce sie
        podzielic z nami tym co autentycznie przezyla i w co wierzy, wydaje sie byc
        droga zupelnie byc moze nieadekwatna dla kogos o innych doswiadczeniach,
        pogladach i innych kryteriach wyboru drogi dla siebie, ale sama w sobie nie
        jest zla. Nie wiem czy rozumiecie, ale faktycznie ta roznorodnosc opinii w tym
        chociazby watku mowi o tym, ze tego w co wierzycie jest bardzo wiele odcieni.
        Oczywiscie zawsze warto dyskutowac i dla mnie poznawanie czyichs mysli jest
        inspirujace i ja sobie to wszystko potem analizuje i jakos z tego czerpie,
        dlatego poznawac te roznorodnosc warto, tylko mysle, ze warto tez pamietac o
        tym, ze wlasnie swiat jest duzy i wszystkie poglady sie na nim zmieszcza.
        Pozdrawiam!
        • jt100 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 20.10.06, 00:06
          Dzięki, Ginestro, zrozumiałaś moje intencje.
          Ale do tego trzeba być mądrą kobietą i starać się zrozumieć drugiego człowieka.
          Zrozumieć, co chce przekazać, a nie czytać, to co chcielibyśmy zobaczyć. Co
          aktualnie pasuje do naszych pogladów.
          Jeszcze raz dziekuję:)))
          • ginestra Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 20.10.06, 00:10
            Pozdrawiam Cie serdecznie!
            • jt100 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 20.10.06, 00:15
              Pozdrawiam i dobrej nocy:)))
        • ida198511 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 24.09.07, 13:46
          Cóż, ja uważam, że jt100 nie chciała nikogo urazić swoim postem (w
          przeciwieństwie do panny langolier-maximus, która założyła wątek i..
          zniknęła), tylko tak niefortunnie jej się napisało o tych
          szanujących się i nie sanujących się kobietach. Ale jak ma się do
          czynienia z takimi osobami jak dakota77, które uwielbiają dyskutować
          i przekonywać innych do tego, że to one mają rację, a inni są głupi,
          nie znają się, nie potrafią przytoczyć odpowiednich argumentów itp.,
          kłótnia na forum może wywiązać się w każdym momencie. Na szczęście
          ta pani udziela się na forum ostatnio rzadko, więc i atmosfera tutaj
          się polepszyła:)
          A co do meritum sprawy: co w tym złego, że Laura chce poczekać z
          seksem do ślubu? To langolier-maximus kogoś tu nie szanuje, a nie
          jt100.
          A tak w ogóle witam na forum po wakacyjnej przerwie, niezbyt miłym,
          przyznaję, postem:)
    • agnieszkagosia Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 20.10.06, 21:19
      jakie zagrożenia wiążą się z tym, że nie współżyje się przed ślubem? Napiszę
      tylko o niektórych
      1) po ślubie można się przekonać, że ma się inne oczekiwania co do tej kwestii -
      inne temperamenty, upodobania, wizje współżycia
      2) bez wcześniejszego sprawdzenia się może się okazać, że druga osoba budzi
      wstręt w sytuacji intymnej, że bliskość fizyczna z nią jest niemożliwa. miałam
      takie kobiety w praktyce swojej więc wiem, że to możliwe
      3) brak współżycia przed ślubem najczęściej wiąże się z czymś innym - jest
      efektem tego, że ludzie nie mieszkają razem. Niestety miałam bardzo wiele
      klientek, które dopiero po ślubie pierwszy raz spędzały całe dnie z mężem,
      przedtem tylko spotykały się. I one właśnie miały nieszczęście dopiero po ślubie
      przekonać się, że mąż jest sparwcą przemocy, alkoholikiem, tyranem. W trakcie
      randek na mieści, spotykania się tylko o określonym czasie nie zawsze to wychodzi.
      4) brak współżycia przed ślubem może nawet nieświadomie prowadzić do chęci
      przyspieszenia ślubu, żeby już móc. popęd seksualny jest jednym z ważniejszych
      czynników, wpływa na decyzje. jeżeli możliwość realizacji popędu zależy od ślubu
      jest logiczne, że ludzie przyspieszą ten slub. Tym samym skazują się na
      nieprzemyślaną decyzję i rozczarowanie
      5) odwlekanie współzycia prowadzi do nadmiernej idealizacji i zbytniej
      waloryzacji tej sfery
      AGnieszka
      • domin1982 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 21.10.06, 01:07
        agnieszkagosia napisała:

        > jakie zagrożenia wiążą się z tym, że nie współżyje się przed ślubem? Napiszę
        > tylko o niektórych
        > 1) po ślubie można się przekonać, że ma się inne oczekiwania co do tej kwestii
        > -
        > inne temperamenty, upodobania, wizje współżycia
        Pewnie podobnie jak z innymi kwestiami - wychowanie dzieci, pieniadze, praca,
        itp. Czy to znaczy ze trzeba z kims miec dziecko, dzielic pieniadze i absolutnie
        wszytko inne zeby byc pewnym ze zgadzamy sie absolutnie we wszystkim?
        Wszystkiego trzeba sprobowac? Przeciez mozna na takie tematy rozmawiac, ufac ze
        partner jest szczery, moze to nie to samo, ale jednak jakas tam "wizje" moze
        dac. No i jest kwestia kompromisu - kochasz kogos, i jestes w stanie zawierac
        kompromisy, dogadywac sie. Nad pewnymi rzeczami czasem trzeba (i warto) popracowac.

        > 2) bez wcześniejszego sprawdzenia się może się okazać, że druga osoba budzi
        > wstręt w sytuacji intymnej, że bliskość fizyczna z nią jest niemożliwa. miałam
        > takie kobiety w praktyce swojej więc wiem, że to możliwe
        Trudno mi sie wypowiadac tutaj. Wierze Ci ze znasz takie przypadki choc.. Jesli
        ludzie sie naprawde kochali, i przed slubem byly pocalunki itp? Chyba cos bardzo
        powznego musi stac za takim wstretem, chyba nie jakies konkretne cechy tej
        drugiej osoby?

        > 3) brak współżycia przed ślubem najczęściej wiąże się z czymś innym - jest
        > efektem tego, że ludzie nie mieszkają razem. Niestety miałam bardzo wiele
        > klientek, które dopiero po ślubie pierwszy raz spędzały całe dnie z mężem,
        > przedtem tylko spotykały się. I one właśnie miały nieszczęście dopiero po ślubie
        > przekonać się, że mąż jest sparwcą przemocy, alkoholikiem, tyranem. W trakcie
        > randek na mieści, spotykania się tylko o określonym czasie nie zawsze to wychod
        > zi.
        Przepraszam bardzo, ale nie wierze w to. Przed slubem ludzie sie jednak bardziej
        staraja i bardziej sa "grzeczni", niezaleznie od tego czy mieszkaja ze soba czy
        nie. Nie twierdze oczywiscie ze wszyscy, ale mysle ze ogolnie tak wlasnie to
        wyglada. Sadze ze te rozne zle cechy charakteru niejednokrotnie nie wychodza na
        jaw wlasnie przed slubem - bo przed slubem wiadomo ze zdecydowanie latwiej jest
        zrobic "odwrot" i sie wyprowadzic, po prostu odejsc... I ta druga strona dobrze
        to wie i bardziej sie pilnuje.
        Z innej beczki - zdarzylo mi sie byc niestety w zwiazku z czlowiekiem majacym
        sklonnosci zarowno do alkoholizmu jak i do przemocy. Dalo sie to spokojnie
        zauwazyc "przed slubem", choc bynajmniej nie bylo to specjalnie ewidentne, i
        wcale nie musielismy razem mieszkac... Po prostu jak sie spedza kims duzo czasu
        to naprawde wiele rzeczy wychodzi, a co do tego ma mieszkanie razem?

        > 4) brak współżycia przed ślubem może nawet nieświadomie prowadzić do chęci
        > przyspieszenia ślubu, żeby już móc. popęd seksualny jest jednym z ważniejszych
        > czynników, wpływa na decyzje. jeżeli możliwość realizacji popędu zależy od ślubu
        > jest logiczne, że ludzie przyspieszą ten slub. Tym samym skazują się na
        > nieprzemyślaną decyzję i rozczarowanie
        Tu sie zgadzam. Dlatego jeslktos decyduje sie na "czekanie" - musi miec
        swiadomosc jak ciezkie i niewdzieczne moze to byc. Ale sa ludzie ktorzy czekaja,
        robia to z wielu powodow, i naprawde, wcale zle na tym nie wychodza.

        > 5) odwlekanie współzycia prowadzi do nadmiernej idealizacji i zbytniej
        > waloryzacji tej sfery
        No ale to juz jest kwestia dosc osobista. Dla jednej osoby ta sfera jest bardzo
        wazna, intymna, dla innej - mniej. Co to znaczy nadmiernej? Sa jakies ogolne
        kryteria? Z takimi tezami jakos nie umiem sie zgodzic. Jesli ja wlasnie te sfere
        bardzo idealizuje (rozumiejac ze inni moga myslec inaczej) to co w tym
        zlego/negatywnego?
        • langolier_maximus Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 21.10.06, 09:41
          dla mnie seks tez jest kwestia wazna i intymna ale to nie znaczy,ze chowalam
          cnote do slubu.Zreszta wyszlam za maz w wieku 27 lat wiec troche dziwne by to
          bylo.Zupelnie szczerze, powiem wiecej-nienormalne.Uwazam,ze nie ma co przykladac
          az takiej wagi do, przepraszam, kawalka skory.Ale to byla uwaga off topic, bo
          jak napisalam, kwestia Laury to troche inny przypadek.Ona by chciala jak
          najszybciej wskoczyc do lozka z pierwszym facetem ktory jej sie spodobal,
          chcialaby- byle sie jak najszybciej hajtnac ;-).Gdyby zalatwili slub po miesiacu
          tez by nie miala nic przeciw.Totalny brak zastanowienia nad soba, facetem i cala
          reszta.To ma byc szacunek do siebie???
        • berek_76 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 21.10.06, 23:05
          > > 1) po ślubie można się przekonać, że ma się inne oczekiwania co do tej kw
          > estii
          > > -
          > > inne temperamenty, upodobania, wizje współżycia
          > Pewnie podobnie jak z innymi kwestiami - wychowanie dzieci, pieniadze, praca,
          > itp. Czy to znaczy ze trzeba z kims miec dziecko, dzielic pieniadze i absolutni
          > e
          > wszytko inne zeby byc pewnym ze zgadzamy sie absolutnie we wszystkim?
          > Wszystkiego trzeba sprobowac? Przeciez mozna na takie tematy rozmawiac, ufac ze
          > partner jest szczery, moze to nie to samo, ale jednak jakas tam "wizje" moze
          > dac. No i jest kwestia kompromisu - kochasz kogos, i jestes w stanie zawierac
          > kompromisy, dogadywac sie. Nad pewnymi rzeczami czasem trzeba (i warto) popraco
          > wac.

          Kurcze, nie mam siły odpowiadac teraz na wszystko, co mnie uderzyło, ale tu się
          nie powstrzymam.

          Oczywiście, że nad pewnymi rzeczami warto popracowac, a kompromisy sa rzeczą
          wspaniałą, tyle, że są rzeczy, których się za bardzo kompromisem nie zmieni. Na
          wypadek, gdyby mnie ktoś atakował religijnie ;) - jestem osobą wierzącą, to raz,
          używającą mózgu w kwestiach tak erotycznych, jak i małżeńskich, to dwa, i doś
          dokładnie wiem, jak koszmarną pracą jest poszukiwanie kompromisu w kwestiach
          jasno okreslonych przez fizjologię :(

          Więc pisanie o "popracowaniu" w kwestiach ewentualnych skrajnych rozbieżności
          seksualnych jest dośc naiwne. Zwłaszcza, że w opisywanym przypadku kwestia
          dotyczy ludzi bardzo młodych, a więc nie do końca ukształtowanych - nie tlyko
          pod względem ew. preferencji erotycznych, ale w ogóle. Także pod względem
          oczekiwań względem przyszłego małżonka.

          Pisząc z pozycji kobiety z 10-letnim stażem związkowym, dwójką dzieci i walczącą
          o swoje małżeństwo - seks nie jest sprawą najwazniejszą. Ale nie da się ukryś,
          że potrafi by cholernie ważną. A przejście do porządku nad ewentualnymi
          rozbieżnościami w tej sferze wymaga ogromnej dojrzałości. Dlatego założenie, że
          para 19-latków może spokojnie podjąc decyzję o związku na całe życie, a w razie
          jakichś niedopasowań mogą przecież szuka kompromisu, wydaje mi się gorzkim żartem.

          Zastanawia mnie tu (i nie tylko tu) jedna kwestia: z jednej strony fakt, że z
          seksem należy czeka do ślubu, stawiałby go w rzędzie spraw dośc istotnych. Z
          drugiej strony ten skarb - bo przecież to JEDYNA!!!!!! rzecz, której przed
          ślubem oficjalnie nie wolno - już PO slubie zbywa się słowami "seks nie jest
          najważniejszy", w dodatku często nadając temu znaczenie "seks jest nieważny".
          Schizofrenia czy co?

          Seks jest cholernie ważny. Jestem katoliczką, ale i biologiem. I nie ma co
          ukrywa, że człowiek jest jednak nierozerwalnie ze swoim ciałem związany i że nie
          każdy ma powołanie do życia w wiecznej ascezie (nie mam tu na myśli tylko
          kwestii seksu). Oczywiście, że mnóstwo spraw można negocjowa i dopasowywac, ale
          prawdą jest też, że pozostawanie z zaciśniętymi zębami w związku, w którym jest
          więcej różnic niż podobieńst, może po prostu przerastac zwykłego człowieka,
          który jednak jest i ma prawo by słaby.

          Co nie jest nawoływaniem do uprawiania testowego seksu przed ślubem, natomiast
          jest absolutnym protestem przeciwko postawie: do ślubu - skarb, po ślubie -
          drobiazg.

          -----------------------
          Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • ginestra Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 21.10.06, 01:09
        Jesli mozesz, agnieszkogosiu, to bardzo prosze, powiedz tez cos koniecznie ze
        swego doswiadczenia (zawodowego czy zyciowego) dla przeciwwagi. To co piszesz
        jest bardzo przygnebiajace i dodatkowo sporo roznych tego typu historii
        przeczytalam ostatnio na niektorych forach (ostatnio odkrylam forum jako
        zjawisko i czasem cos sobie czytam)i jestem nimi bardzo skonsternowana tzn.
        chodzi mi o ogolna idee dobrego wybrania partnera, a juz nie tyle
        kwestie "przed czy po slubie" . Wierze, ze te problemy sa realne i nie chce nic
        umniejszac, tylko zastanawia mnie to, czy sa tak bardzo powszechne? Czy to
        oznacza, ze skoro ja nie zdawalam sobie z wiekszosci nich sprawy, to znaczy, ze
        mialam jakos wyjatkowo duzo szczescia, czy moze nie mialam specjalnie "farta",
        bo dobre dobranie jest raczej normą, a ewenementem wlasnie sa te przyklady i
        klopoty w tej sferze?
        Zdaje sobie sprawe, ze choc nawiazuje bezposrednio do Twojego postu, to
        odbiegam tu zasadniczo od tematyki Jezycjady itp., ale moze choc tak w krotkich
        slowach dalabys troche nadziei, ze mimo wszystko mozna jakos dobrze wybrac te
        bliska osobe i nie byc niemile zaskoczonym kiedy sie wkroczy z nia na to tak
        specyficzne terytorium?
        Pozdrawiam!
      • senseeko Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 31.10.06, 21:02
        agnieszkagosia napisała:

        > jakie zagrożenia wiążą się z tym, że nie współżyje się przed ślubem? Napiszę
        > tylko o niektórych
        > 1) po ślubie można się przekonać, że ma się inne oczekiwania co do tej kwestii
        > -
        > inne temperamenty, upodobania, wizje współżycia

        Moim zdaniem (powtorzę to, co napisała gdzieś wyżej baba67) współżycie przed
        ślubem nie daje gwarancji, ze po slubie sie nie okaze iz "ma się inne
        oczekiwania co do tej kwestii inne temperamenty, upodobania, wizje współżycia"

        To moze grozić tylko wtedy gdy narzeczeni aż do dnia ślubu w ogóle trzymają się
        na półkilometrowy dystans, ale to jest patologia.
        I z samego tego dystansu juz wynika, ze przynajmniej jedną ze stron należałoby
        wziąć pod lupę bo moze w ogóle coś u tej osoby z seksem nie tak a moze jest
        gejem a moze.... itd
        Po drugie jesli przed slubem się nie ROZMAWIA to chocby sie współżyło 3x
        dziennie nie daje to gwarancji, ze po slubie upodobania się nie odmienią, albo
        ze sie okaze iz w kwestiach najistotniejszych są niedopasowani.
        Nie brak seksu a brak dogadania się jest tu przyczyną

        > 2) bez wcześniejszego sprawdzenia się może się okazać, że druga osoba budzi
        > wstręt w sytuacji intymnej, że bliskość fizyczna z nią jest niemożliwa. miałam
        > takie kobiety w praktyce swojej więc wiem, że to możliwe

        Moim zdaniem jest to mozliwe TYLKO w sytuacji, o ktorej wspomniałam w poprzednim
        punkcie. Gdy dystans jest absolutny, nie ma dotyku ani pocałunków. Ale tworzenie
        takiego dystansu zwiastuje już jakiś problem, ktory dobrze by było jeszcze przed
        ślubem rozwiązać.
        Albo w sytuacji gdy ta strona, ktora potem odczuje wstęt dąży do ślubu ignorując
        sygnały od swego ciała (bo np boi się że nikt inny się nie trafi)

        > 3) brak współżycia przed ślubem najczęściej wiąże się z czymś innym - jest
        > efektem tego, że ludzie nie mieszkają razem. Niestety miałam bardzo wiele
        > klientek, które dopiero po ślubie pierwszy raz spędzały całe dnie z mężem,
        > przedtem tylko spotykały się. I one właśnie miały nieszczęście dopiero po ślubi
        > e
        > przekonać się, że mąż jest sparwcą przemocy, alkoholikiem, tyranem. W trakcie
        > randek na mieści, spotykania się tylko o określonym czasie nie zawsze to wychod
        > zi.

        Co do zamieszkiwania przed ślubem zgadzam się, ze bardzo to pożyteczna rzecz.
        JPII jeszcze jako KW miał ponoć twierdzić, ze nie da ślubu zadnej parze ze swego
        duszpasterstwa jesli wczesniej owa para nie wybierze sie na spływ kajakowy.
        Bo spotykanie sie tylko "od świeta" na randkach, zakłamuje rzeczywistość.
        I znowu nie ma to nic wspolnego z seksem a tylko z dawaniem sobie okazji do
        poznania sie w roznych sytuacjach.
        Mozna z kims pojsc na randce dó łóżka i wcale sie nie zorientowac ze to
        alkoholik czy człowiek naduzywajacy przemocy.
        jedyne co rozwiazuje wspolzycie przed slubem to odsiew tych typow ktorym
        chodziło tylko o to by dziewczyne przelecieć. Dostał co chciał i do widzenia. I
        dobrze, bo sie dziewczyna nie bedzie meczyc z kims kto jej nie kocha.
        (byc moze działa to tez w drugą strone, nie wiem)

        > 4) brak współżycia przed ślubem może nawet nieświadomie prowadzić do chęci
        > przyspieszenia ślubu, żeby już móc. popęd seksualny jest jednym z ważniejszych
        > czynników, wpływa na decyzje. jeżeli możliwość realizacji popędu zależy od ślub
        > u
        > jest logiczne, że ludzie przyspieszą ten slub. Tym samym skazują się na
        > nieprzemyślaną decyzję i rozczarowanie

        Tu sie zgadzam.

        > 5) odwlekanie współzycia prowadzi do nadmiernej idealizacji i zbytniej
        > waloryzacji tej sfery

        Kiedys nie prowadziło, bo w ogole o seksie mówiło sie mniej. Teraz gdzie sie
        człowiek nie obróci to widzi seks, i to jest zrodlo owej nadmiernej idealizacji
        i waloryzacji. Jaki z tego wniosek?
        Kiedys mozna bylo odwlekac na dłuzej, dzis na krócej ;)
        • zieleniack Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.09.07, 19:27
          o, tu wazny punkt. Zacytuje: "Po drugie jesli przed slubem się nie
          ROZMAWIA to chocby sie współżyło 3x
          > dziennie nie daje to gwarancji, ze po slubie upodobania się nie
          odmienią, albo
          > ze sie okaze iz w kwestiach najistotniejszych są niedopasowani."

          Ciekawe to jest, ze wiele (bardzo wiele) ludzi uwaza, ze seks to
          temat tak bardzo tabu, ze glupio o tym rozmawiac. A ja nie wyobrazam
          sobie zawezac bliskosci nie rozmawiajac o tym z osoba, z ktora ta
          bliskosc zawezam. Kiedys nie rozmawialam i bardzo zle na tym
          wyszłam: nierozmawianie prowadzi do tego, ze jedna strona moze czuc
          sie wykorzystywana, a druga nie wie w ogole, w czym problem, bo dla
          niej to, co robi, jest naturalne. Takie cos prowadzi do rozpadu
          zwiazku, bo ludzie w ten sposob sie nie poznaja. Teraz jestem w
          innym zwiazku od ponad roku, czekamy z seksem do slubu, bo taka byla
          nasza decyzja, ale nie znaczy to, ze w ogole unikamy tej sfery.
          Wrecz rpzeciwnie-duzo na ten temat rozmawiamy, jesli nadazy sie
          sprzyjajaca sie ku temu okazja. Rozmawiamy np o tym, co w naszej
          bliskosci jest dla nas dobre, a co jest zarezerwowane na pozniej -
          niekoniecznie na "po slubie", a po prostu teraz na to za szybko. To
          pozwala na poznawane drugiej osoby bez pospiechu. Ale do czegos
          takiego potrzeba cierpliwosci i checi dobra dla drugiej osoby, czyli
          tego, co wynika z milosci. Bez milosci wg mnie to po prostu nie
          wyjdzie. Nie wiem, moze sie mądrze, ale wg mnie jest w tym sporo
          racji, a przynajmiej widze ta racje w moim zwiazku.

          Poza tym nie wyobrazam sobie braku rozmow o bliskosci, ale
          praktykowanie tej bliskosci. Czyli np. ze jestem przed slubem, ale
          nigdy z narzeczonym nie rozmawialam o seksualnosci. To takie jakby
          udawanie, ze tej sfery nie ma. A czesto to przez to, ze seksualnosc
          jest okreslana (mimo mediów) wciaz jako jakies straszliwe tabu...

          Zgadzam sie takze z przywolana przez sanseeko kwestie o wyprawie na
          splyw kajakowy. Symboliczny to splyw, ale wiem, co ma na mysli. Co
          innego jest, kiedy spotyka sie z kims tylko do kina i na lody, a co
          innego, kiedy sie z kims zyje. Mimo, ze jeszcze nie wzielam slubu,
          mniej wiecej juz wiem, jak oboje potrafimy zachowywac sie w
          sytuacjach codziennych, a nie okolicznosciowych. Bylismy razem na
          kilku wyjazdach,w tym na jednym mielismy do dyspozycji osobny
          namiot, do ktorego nikt sie nie wtracal. Pelnil on funkcje naszego
          osobnego mieszkanka przez ponad tydzien. A oznaczalo to, ze nie jest
          tylko miejscem, gdzie mozemy sie przytulic i zasnac, ale miejscem, o
          ktore trzeba wspolnie dbac. Wspolnie urzadzac, sprzatac, ponosic
          odpowiedzialnosc za to, czy nie przemaka, nie wlaza do srodka weze
          itp. Nadmuchiwac materac i nie lazic butami. Wydaje sie to
          przyziemne, ale o to chodzi-bo przeciez to miniobraz tego, co moze
          mnie czekac pozniej. Po tm wyjezdzie moge uwterdzic sie w
          przekonaniu, ze moj facet jest odpowiedzialny i ciesze sie, ze mam
          ku temu kolejny dowod:) Dlatego tez nie uznaje takich kwestii typu
          ze czegos nie wypada przy chlopaku robic, bo wezmie nas za kogostam.
          Np. ze ni e nalezy przy chlopaku sprzatac itp, bo to nie wypada
          pokazywac, ze balagan, nie wypada pokazywac sie w fartuchu itp. Ha,
          a my czasem razem sprzatamy, razem gotujemy, razem chodzimy na
          zakupy - mimo mieszkania osobno- i taka codziennosc jest dobrym
          zrodlem poznania drugiej osoby. Nie smichy chichy na randkach. Swoja
          droga, w naszej sytuacji trudno mowic o randkach - po prostu
          spedzamy razem cale dnie. I na prawde uwazam, ze to dobrze. A mimo
          spedzania razem calych dni, mimo wyjazdow nawet ze wspolnym
          namiotem - da sie wytrzymac bez seksu, ba, da sie wytzymac w
          normalny sposob, chociaz to czasem trudne, jesli sie tego chce(co
          nie znaczy, ze nie ma miedzy nami bliskosci, bo jest jej bardzo duzo
          i sie ona zaweza). Dla nas to jest kwestia odpowiedzialnosci,
          poniewaz oboje jeszcze sie uczymy, mieszkamy z rodzicami. A ryzyko
          zajscia w ciaze jest ZAWSZE. I nieodpowiedzialnym byloby narazac sie
          wzajemnie na to ryzyko, kiedy nie mielibysmy za co dziecka wychowac.
          Poza tym wartosci religijne takze sa dla nas wazne. To jest
          przyklad osobisty, ktory moze byc rada dla ludzi o podobnej
          sytuacji, ale nie moze byc uwazaniem sie za kogos lepszego wzgledem
          ogółu ludzi, boc to rozne sa sytuacje.
    • langolier_maximus Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 21.10.06, 09:37
      No taak...i zrobila sie dysputa na temat wyzszosci/nizszosci dziewic
      przedslubnych nad reszta.Nie o to mi do konca chodzilo.Kazdy sobie moze robic
      jak uwaza, natomiast odnoszac sie do Laury -to akurat jest zwykla
      ,drobnomieszczanska dulszczyzna i kołtunstwo.Panienka zna chlopaka 4 miesiace,
      zakochana po uszy ale spac kolo niego nie chce, chroni czystosci jak mloda
      zakonnica ;-) i...wlasnie: bez zastanowienia i tak z marszu dazy do slubu.W
      rezultacie maamy sytuacje nastepujaca:w trakcie podrozy na potajemny slub Laura
      spi sama, reczniczek dostaje przez szpare w drzwiach z czego wnioskuje ze
      ogladac nago by sie nie dala.Ale rozumiem,ze za dzien, dwa kiedy juz beda po
      slubie automatycznie wszystko bedzie dozwolone.Dzis nie,dzis sie wstydze bo
      przed slubem jutro-jak najbardziej..Nie chodzi jej o to,ze slabo sie znaja, ze
      woli poczekac jak milosc sie rozwinie itd.NIE-chodzi o banalna kwestie slubu jak
      najszybciej.Dziwne to jakies i zalatuje hipokryzja.Znalam pare dziewczyn,ktore
      faktycznie chcialy czekac do slubu-to inny typ niz Laura:raczej grzeczny,
      spokojny dojrzaly itd itd.Po dziewczynie ktora obcina wlosy po czym farbuje na
      zielono i jak sugeruje autorka ma nieobliczlany ,buntowniczy charakter ,chce byc
      inna niz reszta Borejkow, bym sie takich "oazowych"jazd nie spodziewala.Ona moze
      jest materialem na rodzinna skandalistke... ale w wiktorianskiej Anglii
      (przeciez dziewczyna nawet w chorku koscielnym spiewala toz to
      aniol).Egoistyczna,upierdliwa histeryczka i tyle ;->.Za 20 lat bedzie
      notorycznie dostawala "globusa" i wolala o sole rzezwiace.
      • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 21.10.06, 13:33
        No tak, teraz wiemy, o co chodzilo:). Co do hipokryzji Laury musze sie z toba zgodzic.
        • monikate Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 21.10.06, 18:16
          Bo może ta Laura jakas wadę cielesną miała? I nie chce jej ujawnić zanim klamka
          nie zapadnie, o! :))
          • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 21.10.06, 19:51
            Ale takie zatajenie czegos istotnego mogloby ucznynic niewaznym slub, o!:))). Jesli sie kogos kocha, nie
            mozna go oklamywac, prawda? I liczyc, ze dowie sie juz po slubie, jak bedzie za pozno na ucieczke.
          • ready4freddy Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 21.10.06, 20:35
            co masz na mysli? :) biust a'la "pamiec absolutna"? :D
            • monikate Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 21.10.06, 20:46
              No, dziewczyny pokroju Laury raczej się pysznią swoimi wdziękami, dumne są...
              Może biust silikonowy, może blizna pooperacyjna, a ja wiem? :) Coś jest na
              rzeczy, skoro tak się kryje :) A taka Pulpa kusi haleczką :)
      • yowah76 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 21.10.06, 20:58
        No wlasnie, po jej wczesniejszych zagraniach (chociaz i tak lagodne one byly,
        nie mozna powiedziec...ale na tle rodziny to zawsze cos) to ja sie raczej
        spodziewalam, ze bedzie wykorzystujac wrodzone walory ciala i spojrzenie ze
        stali lamac facetom serca, wykorzystywac ich na prawo i lewo i porzucac,
        ewentualnie zwiaze sie z zamoznym sponsorem w ramach szukania substytutu ojca i
        oderwania od rodzinnych idealow, ewentualnie jako polamana emocjonalnie ofiara
        bedzieprzechodzic z rak do rak, spac z kim popadnie itp...ale koscielny
        chorek???! Nieee....
      • zieleniack Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.09.07, 19:33
        rozumiem juz, o co Ci chodzilo, ale uwazam za krzywdzace
        okreslenie "oazowe jazdy", odnoszace sie do osob, ktore czekaja do
        slubu ze wzgledu na dojrzalosc, wartosci itp://////
    • agnieszkagosia Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 21.10.06, 22:16
      Hm co do kwestii sprawdzania i niesprawdzania
      sa rzeczy, ktore mozna uzgodnic w rozmowie. ale sa rzeczy, co do ktorych jest
      wielkie ryzyko manipulacji i klamstwa. osoba moze zapewniac, ze po slubie, przy
      wspolnym mieszkaniu bedzie tak a nie inaczej. natomiast jak juz klamka zapada,
      slub jest zaczyna sie wspolne mieszkanie to okazuje sie, ze bylo klamstwo, ze
      osoba owszem deklarowala pewne rzeczy (mowic latwo) ale zamierza czynic inaczej
      Poza tym sfera fizyczna, wspolzycie to sa kwestie, ktorych nie mozna omowic,
      gdzie najdluzsze debaty nic nie dadza.
      albo w praktyce uda sie, para zaskoczy sobie wzajemnie albo nic z tego
      a niestety brak dopasowania w seksie, rozbiezne potrzeby sa jedna z
      istotniejszych przyczyn rozpadu zwiazkow
      co do mozliwosci ukrywania pewnych negatywnych zjawisk. to akurat niestety w
      swojej praktyce BARDZO czesto z tym sie spotykam
      od razu zaznaczam - nie pracuje z jakims marginesem spolecznym
      w mojej praktyce kobiety z roznych srodowisk, rozne wyksztalcenie, stanowiska
      niestety bardzo wiele z nich pokazuje, ze dopiero wspolne zycie z ta druga osoba
      pokazalo im pewne cechy mezczyzny
      i wiekszosc z nich mowi, ze te negatywne cechy, ktore staly sie przyczyna
      tragedii nie byly mozliwe do uchwycenia wczesniej. bo kiedy nie jest sie z kims
      24 godziny na dobe, kiedy czas spotkan jest ograniczony to tej drugiej stronie o
      wiele latwiej ukrwyac pewne cechy, powstrzymywac pewne zachowania. trzeba wziac
      pod uwage jeszcze jedno - osobe o sklonnosciach psychopatycznych, osoby o
      sklonnosciach do klamstwa, manipulanci bywaja jednoczesnie najczesciej
      wspanialymi aktorami. wiec dopoki to nie jest bycie z druga osoba 24 godz na
      dobe to sie pewnych zjawisk nie zobaczy...
      nie sa to moje teorie wysnuje z palca. niestety sa to wnioski wynikajace z
      poznawania historii osob.
      co do mozliwosci znalezienia wlasciwego partnera. wierze, ze jest to mozliwe.
      jednakze nie ma co ukrwyac. bardzo wiele zwiazkow konczy sie niepowodzeniami.
      najprostsze nawet statyski mowia jak powazny i powszechny jest alkoholizm i
      przemoc. i najgorsze jest to, ze sa to problemy w kazdej grupie spolecznej,
      wiekowej. ale dokladne poznanie drugiej osoby, mieszkanie z nia minimalizuje
      ryzyko pomylki
      AGnieszka
      • ginestra Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 21.10.06, 23:56
        Dziekuje Ci Agnieszko za odpowiedz.
        Niestety smutne jest to, ze tyle jest roznych powaznych problemow i wrecz
        tragedii w zwiazkach, i ze tyle sie ich rozpada. Ja tez to zauwazam i w ogole
        duzo by mozna o tym mowic.

        Ja zapytalam tak bardziej o sprawe niedobrania fizycznego. Nie sądziłam, ze
        jest ona tak powszechna. Z drugiej jednak strony lepiej jest miec po prostu
        nadzieję na dobry układ "okolicznosci przyrody" i natrafienie na osobe,
        poznawaniu ktorej towarzyszyc bedzie slynna chemia oraz z ktora to osoba
        wszystko bedzie potem OK i bedzie sie dobraną parą pod tym względem. A poniewaz
        bardzo wazne jest tez to jakim ta osoba jest czlowiekiem, to takze wierze, ze
        jej cechy rowniez, w miare poznawania jej, sprawdzimy jakims wewnetrznym
        probierzem. Mysle, ze to "bycie blisko siebie samej/ samego", poznanie siebie i
        sluchanie swoich uczuc, dbanie o poczucie wlasnej wartosci, porzadek w swoich
        przekonaniach, w tym w co wierzymy, jakas wizja jakie cechy charakteru sa u tej
        drugiej osoby nieodzowne itp., wlasna otwartosc umyslu i chec uczenia sie na
        swoich przeszlych bledach, wszystko to moze byc chyba pomocne przy decyzji czy
        z ta osoba byc.
        Ja po prostu czytajac Twoj post pomyslalam, ze to musi byc bardzo przykre jesli
        sie czlowiek zaangazuje w zwiazek i potem okazuje sie, ze w sferze fizycznej
        sie im nie uklada i nawet jesli nie wzieli slubu i moga sie rozstac, to ta
        sytuacja sama w sobie jest bardzo przykra i frustrujaca i od razu pomyslalam
        czy to moze kiedys i mnie spotkac i jak sprawic zeby tak sie nie stalo i
        zaczelam sie tego jakos obawiac, bo przyznam sie, ze nie przyszla mi w ogole
        nigdy ta ewentualnosc do glowy. No i mialam nadzieje, ze moze jest to jednak
        sprawa nieczesta. Ale - tak jak ze wszsytkim - nie warto chyba martwic sie na
        zapas. Pozdrawiam!
        • baba67 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 22.10.06, 11:06
          Uwazam, ze sytuacja, kiedy jedno chce malo, drugie duzo, i to sie objawia po
          slubie nie jest wcale czesta tyle, ze terapeutka ma z tym ciagle do czynienia,
          bo takie pary maja klopoty. Sama pracuje z dziecmi dyslektycznymi ktore maja
          klopoty z ang. w szkole.Rodzice wlasnie dlatego zalatwiaja pomoc, bo dziecko ma
          klopoty-80% dzieci z ktorymi pracuje sa dyslektykami. Czy to znaczy, ze to takie
          czeste?
          Postawilabym nastepne pytanie-czy rzeczywiscie ludzie, ktorzy mieszkaja ze soba
          przed slubem wszyscy zyja po slubie dlugo i szczesliwie?
          Moda na mieszkanie przed slubem przyszla juz kilka lat temu-czy liczba rozwodow
          wsrod tej grupy wiekowej zmniejszyla sie ?
          Ja nie wiem, tylko sygnalizuje, ze trzeba by cs takiego sprawdzic, zeby sie z
          jakas pewnoscia w tej kwestii wypowiadac.
          Osobiscie uwazam, ze wlasnie fikanie przed slubem, ktore bardzo uzaleznia i
          pozbawia obiektywnego spojrzenia bardziej szkodzi percepcji niz brak mieszkania
          razem.Gdyby Laura sobie fiknela raz i drugi z Wolfim, to czy naszlyby ja
          refleksje, ze niewiele o sobie wiedza ? Podejrzewam ze nie tak predko.
          Mieszkanie wspolne wiele rzeczy moze ujawnic, tu sie zgadzam, ale czy naprawde
          jesli utrzymujemy kontakty nie tylko z ukochanym, ale i jego rodzina i
          przyjaciolmi, to niczego nie mozna dostrzec bez wspolnego mieszkania ?
          Jesli facet jest gwaltowny, to ujawnia sie to, jesli tylko poczuje sie pewnie u
          boku dziewczyny. Jesli jego kumple lubia sie napic i zajarac, to nie beda sie z
          tym kryc przed dziewczyna.Rodzina tez wiele mowi o czlowieku.
          Jestem ze starej szkoly.
          • ginestra Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 22.10.06, 11:40
            Trochę mnie pocieszyłaś tą perspektywą widzenia problemu: dla kogoś kto się
            styka z nim na co dzień problem jest bardziej wyrazisty i bardziej obecny w
            otaczającej rzeczywistości.

            A co do starej szkoły, to ja też myślę, że masz dużo racji w tym, że zważywszy
            na to, że seks jest bardzo więziotwórczy łatwo jest stracić dystans do tej
            osoby, z którą się jest blisko i nie móc jej ocenić w szerszym kontekście
            (rodziny, znajomych, jego różnych zachowań). Ta bliskość może wpływać na
            widzenie go w bardziej różowych barwach niż są do tego podstawy w życiu. U
            młodych i bardzo młodych osób zwłaszcza. Pewnie są i tacy, zwłaszcza ci o
            większym doświadczeniu życiowym, którzy nie tracą dystansu i trzeźwości oceny
            mimo tej więzi, ale pewnie jest to coś bardzo trudnego.
            No cóż, w ogóle temat jest niełatwy i najeżony znakami zapytania..
            Pozdrawiam!
          • langolier_maximus Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 22.10.06, 12:56
            Co do mieszkania lub nie przed slubem to nie mozna tylko patrzec na cala rzecz z
            punktu widzenia "chca sobie pofikac" lub uzalezniac to od tymczasowej mody.Ja z
            mezem zamieszkalismy przed slubem..mielismy po 24 lata i mielismy mieszkaniowe
            mozliwosci i wlasne dochody wiec czemu nie?To jest akurat taki wiek, kiedy
            powinno sie usamodzielnic i naprawde wyprowadzka z domu rodzinnego jest z czasem
            konieczna.I nie wyobrazam sobie zeby 24-letni ludzie po jakims tam czasie
            znajomosci nie zaczeli ze soba sypiac.Szalec i tracic dystans moze 17-latek..w
            pewnym wieku wstrzemiezliwosc zwyczajnie nie ma sensu.To oczywiscie moje
            zdanie.A tak naprawde mysle,ze nie ma reguly na szczesliwy zwiazek jesli
            patrzymy to sprawe w takim kontekscie.
            Laura w zasadzie wcale nie chce przed slubem poznawac Wolfiego..To znaczy- po
            pierwsze chce wziac jak najszybciej slub i zaklada ,ze reszta sie jakos ulozy
            (jednoczesnie niczym mala hipokrytka nie dopuszcza mozliwosci skonsumowania
            zwiazku przed choc slub i konsumpcja bylby po 4 miesiacach od pozania).Ma glupie
            i niedojrzale podejscie panienki z pensji(jak pisalam juz wczesniej..zaczynam
            sie powtarzac-zly znak).
            • baba67 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 22.10.06, 20:48
              Ano to prawda, Laura chciala postapic bardzo niedojrzale...
              My tu dyskutujemy o Laurze i innych bardzo mlodych ludziach. Oczywiscie jesli
              ktos nie jest religijny i ma wlasne dochody to mieszkanie z facetem jest
              zupelnie naturalne.
              Pytanie czy rzeczywiscie mieszkanie przed slubem zapobiega rozwodom w takim
              stopniu w jakim sie tu sugeruje.Bo ja nie jestem bardzo przekonana...
              • berek_76 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 22.10.06, 21:42
                > Pytanie czy rzeczywiscie mieszkanie przed slubem zapobiega rozwodom w takim
                > stopniu w jakim sie tu sugeruje.Bo ja nie jestem bardzo przekonana...

                Baba, źle postawione pytanie moim zdaniem. To, że ktoś się nie rozwodzi, nie
                oznacza, że wszystko jest super. Zwłaszcza, że - jak sądzę - nie mieszkają ze
                sobą przed ślubem w większości ludzie mocno wierzący, przekonani, że tak trzeba.
                Ci ludzie też często się potem wcale nie rozwodzą - tylko czy to jest
                równoznaczne z tym, że są szczęśliwi?

                Ja bym raczej pytała, na ile wspólne mieszkanie przed ślubem wpływa na przykład
                na liczbę albo intensywnośc późniejszych konfliktów małzeńskich. Albo na po
                prostu poczucie zadowolenia u małżonków. Tez bym była ciekawa, jak wyglądają
                statystyki :)

                -----------------------
                Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
                • baba67 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 09:46
                  No rzeczywiscie, nie wzielam pod uwage osob, ktore nie tworza zgodnego stadla,
                  a rozwod im sie nie oplaca, bo np, i tak musieliby razem mieszkac(znam niejedna
                  taka pare)lub sa wierzacy zatem i tak nie przewiduja ponownego zwiazku.
                  Ale teraz z tym mieszkaniem nie jest tak beznadziejnie jak kiedys, a mieszkanie
                  w separacji i po rozwodzie(o ile sie nie jest w innym zwiazku ) nie jest
                  trwaniem w grzechu ciezkim, zatem te statystyki rozwodowe beda sie powoli
                  rozjasniac.
                  trzeba jeszcze brac pod uwage zwiazki trwale a nieformalne.

                  Idea malzenstwa sakramentalnego jest trwanie przy danej osobie mimo wszystko,
                  aczkolwiek nie jest prawda jakoby KK zmuszal do mieszkania z kims kto pije ,
                  bije i ma psychopatyczne zachowania.
                  To mimo wszystko dotyczy sytuacji kiedy ludzie sie zmieniaja, zaczynaja miec
                  inne pragnienia i priorytety, traca zyciowy naped. Dzieje sie tak czesto,
                  czesciej niz sie wydaje.Dobrana para 20latkow niekoniecznie musi byc dobrana
                  para 30-to i 40latkow.Dotyczy to bardzo czesto i seksu.Tego, czego trzeba sie
                  uczyc to kompromisow i wytrwalosci.
                  Wsrod ludzi wierzacych takie zachowania sa czestsze.Ludzie wierzacy
                  foklorystycznie lub w ogole nie maja motywacji do wytrwania przy boku osoby,
                  ktora przestala im odpowiadac,odchodza i szukaja spelnienia gdzie indziej.
                  Oto dlaczego uwazam, ze mieszkanie przed slubem nie gwarantuje wiekszej
                  trwalosci zwiazku a i osobistego szczescia(bo najczesciej lepsze jest wrogiem
                  dobrego-szuka sie gdzie indziej kiedy mozna walczyc o stary zwiazek).
          • zgred1967 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 12:53
            Zgadzam się.
      • senseeko Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 31.10.06, 21:27
        agnieszkagosia napisała:

        >> bo kiedy nie jest sie z kims
        > 24 godziny na dobe, kiedy czas spotkan jest ograniczony to tej drugiej stronie
        > o
        > wiele latwiej ukrwyac pewne cechy, powstrzymywac pewne zachowania. trzeba wziac
        > pod uwage jeszcze jedno - osobe o sklonnosciach psychopatycznych, osoby o
        > sklonnosciach do klamstwa, manipulanci bywaja jednoczesnie najczesciej
        > wspanialymi aktorami. wiec dopoki to nie jest bycie z druga osoba 24 godz na
        > dobe to sie pewnych zjawisk nie zobaczy...
        > nie sa to moje teorie wysnuje z palca. niestety sa to wnioski wynikajace z
        > poznawania historii osob.
        > co do mozliwosci znalezienia wlasciwego partnera. wierze, ze jest to mozliwe.
        > jednakze nie ma co ukrwyac. bardzo wiele zwiazkow konczy sie niepowodzeniami.
        > najprostsze nawet statyski mowia jak powazny i powszechny jest alkoholizm i
        > przemoc. i najgorsze jest to, ze sa to problemy w kazdej grupie spolecznej,
        > wiekowej. ale dokladne poznanie drugiej osoby, mieszkanie z nia minimalizuje
        > ryzyko pomylki

        Napisałam już wyżej i powtorze jeszcze raz. Mieszkanie ze soba niekoniecznie
        musi od razu oznaczać współżycie przed slubem. Moim zdaniem nawet korzystniej
        dla zwiążku jest mieszkanie bez seksu, aby najpierw dotrzeć się w swerze
        "bytowej" a potem seksualnej. Moja przyjaciółka mieszkała ze swoim mężem pół
        roku przed ślubem i twierdzi, ze to był ich najpiękniejszy czas własnie dlatego,
        ze mogli siebie poznawać pod każdym względem. I do ślubu szła spokojna bo
        wiedziała z kim ten slub bierze i ze to jest naprawdę dobry człowiek.
        (Wcześniej wzieli cywilny, ale oni są katolikami i jako slub liczył sie dla nich
        koscielny. Mieli wiec pół roku na oficjalne nrzeczenstwo ;)
        I twierdzi, ze gdyby u niej małzenstwo miało zaczac sie i seksem i wspolnym
        mieszkaniem to chyba by sobie nie poradziła. A tak w sprawach bytowych dotarli
        sie wczesniej a po slubie zostało im docieranie sie w sprawach cielesnych :)
        My też mieszkalismy troche przed slubem razem plus wspolne wyjazdy pod namiot
        czy w inne miejsca, na autostop etc i to był naprawdę dobry czas.
        Seks zbytnio by skupił naszą uwagę na jednej sferze. A było wiele innych równie
        ciekawych.
        No ale to nasza droga.
        • lacitadelle Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 02.11.06, 11:47
          z tego co mi wiadomo, to w kościele katolickim samo mieszkanie przed ślub jest
          grzechem, nawet jeżeli nie towarzyszy temu współżycie.

          Chodzi zdaje się o dawanie złego świadectwa.
          • zgred1967 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 02.11.06, 12:40
            Pierwsze słyszę. Wątpię. Podejrzewam nadgorliwość
            interpretacyjną personelu naziemnego.
            • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 02.11.06, 14:56
              Chodzi tez pewnie o unikanie pokus. Slyszalam o parach, ktore nie dostaly rozgrzeszenia przed slubem
              za mieszkanie ze soba. Niezaleznie od tego, czy ze soba wspolzyly. Poczytajcie fora slubne, zobaczycie
              ile par ukrywa fakt mieszkania ze soba przed ksiedzem.
              • yowah76 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 02.11.06, 15:11
                Ale, gdyby tak dostarczyli zaswiadczenie o braku wspolzycia, to czyz nie
                powinni miec dodatkowych punktow za wystawienie sie na pokusy i pokonanie
                podszeptow Szatana?
                Zareczam, ze nie sztuka byc cnotliwym, jak okazji do grzechu brak...
              • senseeko Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 02.11.06, 20:13
                dakota77 napisała:

                > Chodzi tez pewnie o unikanie pokus. Slyszalam o parach, ktore nie dostaly rozgr
                > zeszenia przed slubem
                > za mieszkanie ze soba. Niezaleznie od tego, czy ze soba wspolzyly. Poczytajcie
                > fora slubne, zobaczycie
                > ile par ukrywa fakt mieszkania ze soba przed ksiedzem.

                I moim zdaniem głupio robią. Jesli mieszkają ale nie współżyją to czego mają się
                wstydzić? Po co ukrywać? Właśnie ukrywanie sugeruje, że coś jednak robią
                niewłaściwego.
            • senseeko Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 02.11.06, 20:10
              zgred1967 napisał:

              > Pierwsze słyszę. Wątpię. Podejrzewam nadgorliwość
              > interpretacyjną personelu naziemnego.

              Dzieki zgred. Również wątpię i podejrzewam :)
              Chociaż oczywiście spotkałam się w różnych dyskusjach z taką interpretacją. A
              raczej nadinterpretacją.
              Sprawa złego świadectwa to oczywiście sprawa ważna, ale to mozna dość łatwo
              rozwiązać.
          • baba67 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 02.11.06, 15:12
            A mozna wiedziec, skad czerpiesz takie rewelacje ?
            Skoro pary pozostajace w zwiazku niesakramentalnym, ktore zobowiaza sie do
            wstrzemiezliwosci (rzadkie przypadki, ale KK dopuszcza) moga pzrystepowac do
            sakramentow, to wspolokatorzy nie? Bo ja mialam wspolokatora plci meskiej i
            doprawdy nie wiedzialam ze w grzechu ciezkim zylam...
            • baba67 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 02.11.06, 15:17
              Pary o ktorych piszesz, nie dostaly rozgrzeszenia, bo zdrowo zapewne fikaly
              zyjac pod jednym dachem, a usilowaly wmowic ksiedzu, ze fikac juz nie beda.
              Jakkolwiek zabawne to moglo sie ksiedzu wydawac, nie mial prawa im odmawiac
              rozgrzeszenia.
              Zwlaszcza, ze niektorzy lubia sobie nie fikac ze 2 tygodnie, zeby noc poslubna
              przyjemna byla...
              • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 02.11.06, 15:21
                Owszem, masa par tylko zatajala przed ksiedzem fakt wspolzycia, zeby tylko dostac rpzgrzeszenie.
                Klamanie w czasie spowiedzi nie klocilo im sie jak widac w zaden sposob z potrzeba zawarcia slubu
                przed oltarzem.

                Pytanie skad te rewelacje bylo do mnie? Nie pamietam juz na ktorym slubnym forum to bylo- na GW a
                moze Gimbli? Dawno na te fora nie zagladam, ale wbilo mi sie to w pamiec.
                • lacitadelle Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 02.11.06, 15:47
                  a może do mnie było pytanie?

                  ja to chyba na jakimś kazaniu słyszałam i na pewno uzasadnienie było takie, że
                  cała społeczność przecież nie wie, że jak się razem mieszka, to się tego nie
                  robi, a wręcz domyślnie (tak jak Wy) zakłada, że się robi, i stąd to jest
                  dawanie złego świadectwa.

                  Co innego jest pewnie, jeżeli się przy tej społeczności ślubuje życie w czystości.
            • anutek115 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 02.11.06, 18:49
              Droga Babo, miałam koleżankę, która mieszkała z facetem, nie fikali ze sobą, jak
              to wdzięcznie określasz, z całą pewnością, bowiem byli wyłącznie współlokatorami
              i związki uczuciowe ich nie łączyły żadne, a ksiądz chodzący po kolędzie miał
              ogromne opory, coby mieszkanie poświęcic (dłuuugo go prosili i przekonywali,a on
              im po prostu nie wierzył). Tak więc wszystko naprawdę zależy od personelu
              naziemnego (jak to z kolei wdzięcznie ujął Zgred).
            • baba67 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 02.11.06, 19:26

              Tu sie zgadzam, trzeba wiedziec do jakiego personelu chodzic:-)
              Jesli para nie fika-co oczywiscie jest dziwaczne i bardzo rzadkie ( ale sa
              sytuacje typu mieszkamy razem bo taniej), to sie po prostu nie mowi tego ksiedzu
              bo to zaden grzech.A jesli ksiadz zapyta, to sie mowi co i jako dlaczego.
              Ksiadz nie ma prawa odmowic rozgrzeszenia, bo nie wierzy penitentom !!!
              Chyba ze wyjatkowo porabany(por pierwsze zdanie mojego wywodu).
              Nie ma zadnego paragrafu koscielnego na to, zeby ksiadz moze odmowic
              rozgrzeszenia, bo domniemuje klamstwo.
              I na pewno nie jest grzechem samo mieszkanie pod jednym dachem, wiec spytalam
              skad te rewelacje .
              • baba67 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 02.11.06, 19:33
                A dawanie zlego swiadectwa...no moze jak sie mieszka a malej miescinie gdzie
                wszyscy wszystko o wszystkich wiedza, to jakis sens to dawanie zlego swiadectwa
                ma. No ale w takich miescinach to sie nie wynajmuje mieszkania z powodow
                ekonomicznych, bo mieszkan do wynajecia jest nie wiele na ogol pokoje przy rodzinie.
                Zreszta nie przyjmuje dopoboznej wiadomosci wszystkiego co sobie personel
                wykoncypuje. To ze sasiedzi maj robaczywe mysli to ich sprawa i ich sumienie,
                nie moje.
                Na tej samej zasadzie nie mozna wynajmowac z dziewczynami, bo wiadomo, pani
                kochana, co sie tam dzieje.
                • lacitadelle Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 03.11.06, 10:51
                  ja mieszkam w Warszawie, w takim bloku, gdzie wszyscy o wszystkich wszystko
                  wiedzą :)

                  i tylko przytoczam, co kiedyś usłyszałam na kazaniu.
          • zieleniack Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.09.07, 19:43
            nie slyszalam o czyms takim. Z reszta, pytalam sie nawet kiedys
            ksiedza przy spowiedzi, czy jesli ludzie planuja slub, to maja jakas
            granice bliskosci oprocz wspolzycia samego w sobie, a on powiedzial,
            ze zasada jest prosta: nie wolno wspolzyc, a reszta jest wazna, bo
            sluzy poznawaniu sie. Podobna kwestie slyszalam od znajomej
            telolozki.
    • jt100 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 10:13
      Dyskusja chodzi po opłotkach, co wynika z niechęci dyskutantów do przeczytania
      ze zrozumieniem argumentów drugiej strony.
      Nie będę się powtarzać, bo osoby, które do tej pory nie zrozumiały moich
      argumentów, nie zrozumieją i po kolejnej sesji tłumaczenia.
      Motywacje podjęcia współżycia, jak i wstrzemięźliwości mogą być bardzo różne.
      Przy tym racjonalne lub nie – to zależy od konkretnego przypadku.
      Żeby jednak rzecz wyjaśnić do końca przedstawię omówione w pierwszym moim
      wpisie przypadki:

      1) mój i mojego męża: studia były moim marzeniem i okazją wyrwania się z
      pewnego małomiasteczkowego środowiska bez perspektyw. Prawie 30 lat temu na
      studia zdecydowałam się tylko ja z całej mojej 35 osobowej klasy z podstawówki.
      Moi rodzice spotkali się z potępieniem (bo wiadomo co młodzież bez kontroli
      robi w akademikach), a ja z uwagami w stylu: zabronię mojej córce spotykać się
      z tobą, bo ja czegoś nauczysz (czego można się domyślić).
      Miałam więc ogromną satysfakcję, gdy wyszłam za mąż i po trzech miesiącach nie
      pojawi się jeszcze Potomek. Więcej – nie pojawił się nawet po 9 miesiącach.
      Sąsiadki zamarły ze zdziwienia, bo ich pilnowane córki jedna po drugiej
      wychodził za mąż w zawansowanej ciąży, często po negocjacjach - bo sprawca
      żenić się nie chciał.
      Nie potępiam dziewczyn w ciąży przedmałżeńskiej czy pozamałżeńskiej – wole to
      podkreślić, żeby nie dostarczać kolejnych pretekstów osobom nieżyczliwym – ale
      sposób rozumowania środowiska. Studentka = ladacznica.
      Wiedziałam, że po urodzeniu dziecka studiów mogę nie skończyć, takie miałam
      warunki i koniec. Nie było nawet dyskusji, a ja doskonale zdawałam sobie z
      tego sprawę.
      Przyspieszenie polegało na tym, że pobraliśmy się na rok przed ukończeniem
      przeze mnie studiów (mąż już pracował) po 3 latach znajomości i dwóch latach
      narzeczeństwa. Związek trwa prawie 25 lat i jest bardzo, ale to bardzo udany
      (pomimo kilkunastomiesięcznych rozstań z powodu mojej pracy naukowej i
      zawodowej mojego męża).

      2) Mojego syna i przyszłej synowej (mam gorącą nadzieję), którzy skończą studia
      w tym roku. Syn ma w perspektywie wyjazd na staż (świetny student już
      współpracuje z uznanymi ośrodkami naukowymi), ona walczy o możliwość wyjazdu
      naukowego w bardzo atrakcyjny dla niej rejon świata, aby do tego doszło nie
      może być w ciąży (to warunek!).
      Są ze sobą prawie rok. Niedawno się zaręczyli, ślub w najbliższym możliwym
      momencie.

      3) Mojej młodej przyjaciółki: mieszkają we Francji, chodziła do szkoły w dobrej
      dzielnicy. Miała tam w klasie również takie dziewczyny, które potrafiły się
      założyć, która będzie miała więcej facetów na jednej imprezie. Zakłady
      obserwowała cała klasa.
      Przez cały czas jedna łazienka była przez nie na zmianę okupowana. Opowiada,
      że zbierało jej się na wymioty. On miał wcześniej dziewczynę, która pod jego
      nieobecność przespała się z dwoma jego współlokatorami.
      • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 10:46
        Ale dyskusja toczy sie juz o tym, co gwarantuje udany zwiazek. Czy wspolne
        mieszkanie lub niemieszkanie, wpolzycie lub jego brak ma naprawde wplyw na
        przyszlosc zwiazku. Po co wracac do pierwszych postow?
        • jt100 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 11:17
          I znów, żeby nie było watpliwości, mówimy o ludziach młodych w wieku licealno-
          studenckim. Nie przenoszę tego na wszystkie zwiazki, bo to jest oczywiście
          błędem w załozeniu.

          Dziewczyny przeważnie zdają sobie sprawę, że są potencjalnymi matkami. Wielu
          mężczyzn nadal pewnie myśli, że bez żadnych konsekwencji można bawić się w męża
          i żonę, bo dzieci przynoszą bociany. Z tego powodu bardzo często
          przedmałżeńskiemu współżyciu towarzyszy lęk dziewczyny. Boją się ciąży. Chcą
          zdobyć wykształcenie, a wiedzą, że dziecko może im to uniemożliwić.

          Szukałam wyników badań statystycznych na ten temat, znalazłam opracowanie, bo
          niestety tłumaczyć z angielskiego mi się nie chce. Opracowanie ze strony Pawła
          Rydzewskiego.
          cytat:
          Spanier i Glick stwierdzili, że prawdopodobieństwo rozwodu w małżeństwach
          kobiet, które zawarły związek w wieku 14-17 lat dwukrotnie większe, niż
          prawdopodobieństwo rozwodu w małżeństwach kobiet, które zawarły związek w wieku
          18 lub 19 lat i trzykrotnie większe niż w małżeństwach kobiet, które brały ślub
          w wieku 20-24 lata. Z kolei kobiety wychodzące za mąż w wieku 18-19 lat są dużo
          częściej narażone na rozpad swojego małżeństwa niż kobiety biorące ślub w wieku
          20-24. Mężczyźni, którzy żenią się w wieku nastoletnim rozwodzą się blisko 2
          razy częściej niż mężczyźni zawierający małżeństwo w wieku 20-24 i ponad 2 razy
          częściej niż mężczyźni zawierający małżeństwo w wieku 25-29 lat. Carter i Glick
          znaleźli, że 1/3 wszystkich separacji ma miejsce w ciągu pierwszych 2 lat, a
          ponad połowa wszystkich separacji ma miejsce w ciągu pierwszych 5 lat trwania
          małżeństwa. Podobne wyniki dostar¬czają badania międzynarodowe, które
          potwierdzają, że ryzyko rozwodu małżeństw nastoletnich jest istotnie wyższe niż
          zawartych w starszym wieku.
          (…)
          Natomiast Bumpass i Sweet stwierdzili, że zależność między wiekiem zawarcia
          małżeństwa a ryzykiem jego rozpadu jest stała i nie jest modyfikowana wpływem
          innych czynników takich jak wykształcenie, ciąża przedmałżeńska, orientacja
          religijna, stabilność małżeństwa rodziców itd., jest więc najlep¬szym
          pojedynczym predyktorem rozwodu. Także inne badania wskazują, że nie pojawia
          się żaden pośredni wpływ poziomu wykształcenia na trwałość nastoletnich
          małżeństw: wykształ¬cenie nie redukuje ryzyka rozwodu.
          (…)
          Liczne badania wskazują, że małżeństwa kobiet, które zaszły w ciążę przed
          zawarciem związku małżeńskiego częściej ulegają rozpadowi. Np. Coombs i Zumeta
          stwierdzili, że spośród małżeństw zawartych przez kobiety, które były w ciąży
          przed ślubem, 41% rozwiodło się do 5 lat po ślubie, natomiast ten sam odsetek
          dla małżeństw kobiet, które nie były w ciąży przed ślubem wyniósł 18%

          www.roztocze.stalwol.pl/Prywat/Rozwody/
          Dodam, że badania przeprowadzono w USA. JAk również dane statystyczne wskazują,
          że ogromna wiekszość ślubów 18-latek w Polsce (podkreślam, że nie wszystkie) i
          prawie wszystkie 18-latków spowodowana jest tym, że para spodziwa się dziecka.

          Wszystkie małżeństwa nastoletnie, które znam jeszcze z czasów licealnych, się
          rozpadły. Ani jedno nie przetrwało próby dorosłości. Z czasów studenckich
          trwałe są te, które zawarto juz pod koniec studiów. Te z I i II roku raczej nie
          przetrwały, a był ich kilka. Niektóre rozpadły się już na studiach (2 z nich
          były bezdzietne).


          • berek_76 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 15:44
            jt, ale Twoje dane mogą popierac tak Twoją tezę, jak i moją.

            Twoją, bo oczywiście, jeśli "fikamy" w wieku nastoletnim i pojawi się dziecko,
            to jest często argumentem na rzecz przyspieszenia ślubu, co potem stwarza
            rozmaite problemy.

            Ale mojej, ponieważ tam jest wyraxnie napisane, że CIĄŻA NIE MA ZNACZENIA! Czyli
            liczy się raczej brak dojrzałości, nieukształtowana osobowośc, niesprecyzowane
            oczekiwania, brak wyobrażenia o dorosłym życiu. I o tym pisałam - IMHO to nie
            seks jest problemem. Nie da się ukryc, że dojrzałośc seksualana wyprzedza
            dojrzałośc psychiczną. Niestety, można wtedy doprowadzic to idiotyzmów tego
            typu, że ludzie za młodzi przyspieszają ślub, żeby móc zacząc ze sobą sypiac.
            To, że młody człowiek jest "wierzący" - czyli że stara się przestrzegac
            przykazań - nie znaczy jeszcze, że jest mądry.

            Krótko mówiąc - naprawdę wydaje mi się, że to nie seks jest prawdziwym
            problemem, tylko młodośc, a dokładnie - niedojrzałośc. Jeśli Ludziom się wydaje,
            że to udany seks jest podstawą związku, to przejadą się na tym bez względu na
            wiek - ale czy takie przekonanie nie jest dowodem niedojrzałości? Z kolei
            przekonanie odwrotne - że seks nie ma znaczenia - też jest niedojrzałe i może
            również byc przyczyną katastrofy.

            Krótko mówiąc, od czego by się nie zaczęło, można skończyc razem z Bogiem, pod
            warunkiem, że się w Niego wierzy. Popełnianie rozmaitych głupot nie wyklucza
            Bożego wsparcia ani doskonalenia własnej wiary. Wydaje mi się jednak, że
            demonizowanie kwestii seksu przedślubnego jest spłaszczaniem problemu - naprawdę
            to nie to, czy ludzie spali ze sobą, czy nie, przed ślubem, gwarantuje im
            szczęśliwą przyszłośc. Decyduje o tym ich dojrzałośc, miłośc, skłonnośc do
            doskonalenia się i otwarcie na drugiego człowieka. Seks przedslubny wbrew
            pozorom nie wyklucza tych cech.

            -----------------------
            Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • baba67 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 10:54
        czesciej slub jest przyspieszony bo sie fikalo niz dlatego ze sie nie fikalo,
        taka jest rzeczywistosc.A historia Twojego zwiazku jest zupelnie normalna-bylas
        dorosla, maz Cie mogl utrzymac, dlaczego uwazasz, ze Twoj slub byl przyspieszony ?
        Czy jest warunkiem niezbednym dla zawarcia dojrzalego malzenstwa posiadanie 2
        dochodow nie jednego?
        Mnie troche bulwersuja malzenstwa utrzymywane calkowicie przez rodzicow. Dla
        mnie doroslosc to jedzenie wlasnego chleba(nawet jesli tylko jedno pracuje).
        Inaczej rodzice finansuja zabawe w doroslosc. Jesli moj syn skonstruowalby
        jakiegos dzidziusia, musialby przerwac studia, zeby zapracowac na rodzine.
        • meduza7 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 11:11
          A propos przyspieszonych ślubow.
          Tak, jak pisze baba67, zdecydowanie więcej ślubów jest przyspieszonych z powodu
          fikania.
          Parę tygodni temu słyszałam NA KAZANIU jak ksiądz zdecydowanie odradzał
          zawieranie ślubu "bo dziecko już jest w drodze", doradzał poczekać, poznać się
          lepiej itp. Bo potem po paru miesiącach przychodzą mlodzi i "proszę księdza,
          czy to się da jakoś odkręcić?". W pierwszej chwili pomyślałam, że to bardzo
          rozsądna rada, ale nieco dziwna w ustach księdza. Ale potem: wlaściwie dlaczego
          dziwna? W końcu chodzi mu o to, żeby malżeństwo było traktowane poważnie,
          zwłaszcza sakramentalne. A nie zawierane "bo tak wypada" i "żeby się dziecko
          nie urodziło bękartem".
          • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 11:17
            Ja tez jestem za tym, zeby w takiej sytuacji poczekac. Zwlaszcza w przypadku
            bardzo mlodych ludzi. Czesto jest tak, ze para jest ze soba bardzo krotko,
            prawie sie nie zna, pojawia sie ciaza, a rodzina cisnie na slub, bo tak trzeba.
            Moim zdaniem lepiej poczekac ze slubem, dotrzec sie. Moze w ogole para ta uzna,
            ze popelnila blad, ze nie potrafia byc razem? Jezeli sie nie pobiora, matka
            moze spotkac kiedys odpowiedzialnego mezczyzne, za ktorego bedzie chciala wyjsc
            za maz. Znam takie przypadki. Ojciec dziecka moze jej pomagac tak czy owak,
            nawet jako ojciec dochadzacy.
            • meduza7 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 11:26
              Otóż to. A dla osoby wierzącej ponowny związek, już tylko cywilny
              jest "trwaniem w grzechu śmiertelnym" i bywa źródłem naprawdę poważnych
              wyrzutów sumienia.
              Zresztą słyszałam "ze źródeł zbliżonych do pewnych kręgów" ;)) że
              przed "Noelką", kiedy to MM rozważała pomysł wprowadzenia Grzegorza, pojawiała
              się właśnie kwestia drugiego ślubu, związku niesakramentalnego i czy można coś
              takiego pokazać - wprawdzie bardzo życiowa sytuacja, no ale... W końcu
              kompromisem okazało się stwierdzenie, że pierwszy ślub Gaby był jedynie
              cywilny. Wilk syty i owca cała.
              • justyna302 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 13:21
                No tak niby było, ale w takim układzie z punktu widzenia religii katolickiej
                Laura i Róża są dziećmi panieńskimi, z nieprawego łoża!
                • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 13:25
                  Tak, i Gabie tego jakoś nikt nie wypomina, a Róży non stop się czepiają.
                  • meduza7 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 14:04
                    Zgadza się. Ale w takim układzie jednocześnie Gaba jest nawróconą grzesznicą,
                    która za drugim razem wyszła za mąż po bożemu, a gdyby pierwszy jej ślub był
                    kościelny, to teraz "dawałaby zły przykład". Więc tak jak jest mamy "mniejsze
                    zło".
                    Ja oczywiście jak zwykle wiem, że dzwonili, ale nie pamiętam gdzie - czytałam
                    jakiś wywiad? czy coś? w którym była mowa o rozterkach MM w związku z drugim
                    zamążpójściem Gaby i określenie "mniejsze zło" pojawiło się tam dosłownie.
                    • deina_kmf Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 14:41
                      parcie srodowiska na malzenstwo w momencie gdy pojawia sie ciaza moze faktycznie
                      doprowadzic do sytuacji absurdalnych. I gleboko unieszczesliwic wiele osob
                      zaangazowanych. Przykladem jest historia mojego kolegi z podstawowki; ktora
                      brzmi jak zywcem wyjeta z kiepskiego filmu. Kolega byl kilka lat z dziewczyna;
                      taki licealny zwiazek. Zareczyli sie tuz przed matura. Mature zdali; planowali
                      slub na pierwszym roku studiow; przy poparciu calej rodziny. Niestety; kolega
                      znalazl sie na imprezie; akurat sam; bez swojej narzeczonej i po kilku glebszych
                      pomyslal ze jeszcze jeden; ostatni raz sobie zaszaleje. Efektem bylo dziecko -
                      dziewczyna z imprezy; ta jednorazowa "ostatnia przygoda" zaszla w ciaze. Napor
                      rodziny doprowadzil do tego; ze chlopak zerwal zareczyny i ozenil sie z przyszla
                      matka swojego dziecka; ktorej nawet w sumie dobrze nie znal. Efekty? On ucieka z
                      domu pod byle pretekstem; ona siedzi calymi dniami sama placzac nad swoim losem;
                      i niech mi ktos wmowi; ze to wszystko "dla dobra dziecka". Nie rozumiem takiego
                      definiowania dobra. I serdecznie wspolczuje temu dziecku; ktore chowa sie w
                      zimnym; nieszczesliwym domu; a ojciec i matka maja do siebie wzajemnie pretensje
                      o zniszczenie sobie zycia.
                      • dakota77 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 14:44
                        Typowe. Moim zdaniem powinno sie w takiej sytuacji lozyc na dziecko i sluzyc
                        jego matce pomoca, ale po co sie zenic z obca osoba? Ja tez inaczej definiuje
                        dobro dziecka.
                      • ready4freddy Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 17:05
                        rzeczywiscie jak z filmu... tyle, ze "parcie na slub" jest tu jednym ze skutkow
                        calego nieszczescia, nie przyczyna. a tak poza tym, to to jest swietny przyklad
                        na slusznosc idei monogamii. szczerze powiem, ze nie widze jakiegos "rozsadnego"
                        wyjscia z opisanej sytuacji :O
          • berek_76 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.10.06, 15:45
            Kurcze, meduza, masz szczęście do mądrego księdza.

            -----------------------
            Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
    • anutek115 Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 24.10.06, 17:48
      Zrobiła nam się dyskusja o seksie, który jest ważny, ale... Jakoś ja nie mam
      wrażenia, że Laura najbardziej na świecie chce pójśc do łóżka z Wolfim, ale aby
      go przy sobie utrzymac wymyśliła, ze stac się to może dopiero po ślubie (że od
      sypiania z nim powstrzymują ją zasady religijne, których się trzyma mam wrażenie
      jeszcze mniejsze). Najbardziej na świecie Laura chce wyjśc za mąż. Czy po to, by
      uciec z domu, czy dlatego, by miec kogoś, kto kocha wyłącznie ją, czy dlatego,
      by odróżnic się in plus od tej siostry, która zawsze była "tą dobrą", nie
      wnikam. W każdym wypadku mnie to przeraża.
      Autorka wątku zasygnalizowała zresztą coś podobnego - Laurę boli główka, do
      namiotu nie, po górach nie, gnąca się mimoza, w dodatku snobka. A niech sobie
      taka będzie, tyle, ze wypadałoby wychodzic za mąż za kogoś, z kim jakieś
      zainteresowania - chocby tylko uwielbienie dla wakacji pod namiotem - się
      dzieli, poprawcie się, jeśli się mylę? A czy ona i Wolfi mają jakiekolwiek
      wspólne zainteresowania - poza zainteresowaniem się Laurą, oczywiście :-)? Oni o
      sobie NIC nie wiedzą. On wie, że ona jest boska, pięknie śpiewa i jest urodziwa.
      Ona o nim, że ma wrednego braciszka, młodszą siostrę, toksycznych rodziców (do
      myślenia jej to nie daje, a zgadzam się tu z Babą67 - rodzinie drugiej połówki
      warto się uważnie przyjrzec) i że ją kocha. Ośmielę się stwierdzic, że ich
      związek ma niewielkie szanse nawet gdyby się okazało, że łóżku im po prostu
      cudownie. Oni nie znają swoich poglądów religijnych, politycznych, gustów
      literackich i muzycznych (no, może te trochę tak)... W oczach mam jedną z
      ostatnich scen z "Żaby", gdy IG przyłapuje obcałowującą się parę, a Laura mu
      oznajmia, że są zaręczeni, czemu Wolfi przytakuje z maślanym wzrokiem. Jakby
      oznajmiła, że jutro wstępują do kamedułów bosych, też by przytaknął, przecież
      jej w ogóle nie słyszał. Doprawdy, idealny materiał na długotrwały związek. To
      ich drugie tete-a-tete, a po czterech miesiącach, mam wrażenie, że wiedzą o
      sobie tyle samo!
      • iwoniaw O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.10.06, 23:23
        Laura ewidentnie chce ślubem zrekompensować sobie rozmaite rzeczy, a że
        kandytadem na małżonka jest akurat Wolfi - no cóż, napatoczył się, Laura mu się
        podoba, nikogo innego w zasięgu nie ma (nawet Lelujka wybrał rasowe krowy...).
        Autorka akurat to opisuje dość precyzyjnie i wszystko wskazuje na to, że chce
        dać czytelnikom lekcję właśnie w takim tonie, w jakim pisze anutek115. Na
        szczęście dla Laury pozwala jej opamiętać się w porę...
        • freemanka Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 22.09.07, 15:37
          Odświeżam starszawy wątek, ale chodzi mi po głowie. Moim zdaniem
          właśnie autorka bardzo dobrze (choć nie doskonale) oddała w opisie
          związku Laury z Wolfim jej charakter - asertywność, niezależność,
          pewność siebie. Nie zgadzam się z autorką wątku, że "baby z jajami
          od razu pozwalają sobie na wszystko z facetami". Bez względu na
          postęp techniczny w antykoncepcji kabieta nadal jest kobietą tzn.
          nadal seks się dla niej wiąże z ryzykiem zajścia w ciążę. Z
          obserwacji znajomych (jestem "trochę starsza od Róży ;) ) wiem, że
          te "wyzwolone" tak naprawdę są mało asertywne i po prostu nie umieją
          odmawiać facetom. A Laura chce mieć moim zdaniem pewność, że w razie
          wpadki Wolfi zaopiekuje się nią i dzieckiem. Pani Musierowicz moim
          zdaniem oddaje to z punktu widzenia osoby w jej wieku, której są
          bliskie trochę już przestarzałe obyczaje - że to ślub ma dać Laurze
          tą gwarancję. I tylko z tym szczegółem się nie zgadzam - bo moim
          zdaniem nie o papier tu chodzi, ale o zażyłość, zaufanie. Ale dla
          mnie Laura jest "dziewczyną z charakterem".
          • trawiasta Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 22.09.07, 20:01
            >Bez względu na
            > postęp techniczny w antykoncepcji kabieta nadal jest kobietą tzn.
            > nadal seks się dla niej wiąże z ryzykiem zajścia w ciążę. Z
            > obserwacji znajomych (jestem "trochę starsza od Róży ;) ) wiem, że
            > te "wyzwolone" tak naprawdę są mało asertywne i po prostu nie umieją
            > odmawiać facetom.

            Owszem, niestety, zawsze jest ryzyko zajścia w ciążę. Tym niemniej, istnieją
            środki antykoncepcyjne, które są w dzisiejszych czasach naprawdę skuteczne...
            (ciąże z tabletek to w 99,9% ciąże pt. "zapomniałam wczoraj wziąć pigułkę,
            trudno, na pewno nic się nie stanie") - a jeśli się już zdarzy nieszczęście,
            zwróć też uwagę na fakt istnienia aborcji - pomijamy zupełnie do tej pory w tym
            wątku. A co do odmawiania facetom... generalizujesz, i to strasznie. Wyobraź
            sobie, że istnieją kobiety, którym seks sprawia przyjemność nie mniejszą niż
            mężczyznom. Wyobraź sobie, że można nawet mieć stałego partnera seksualnego,
            którego się lubi i sypia z nim dla własnej przyjemności, dla seksu - nie z
            miłości, a już na pewno nie po to, żeby go zaciągnąć przed ołtarz. Ba, wyobraź
            sobie, że nie wszystkim kobietom zależy na małżeństwie... Każdy ma prawo do
            swoich własnych wyborów. To, co mnie przeraziło po przeczytaniu tego wątku, to
            wyczytanie między wierszami założenia, że dla kobiety seks jest mniej ważny niż
            dla mężczyzny/nieważny zupełnie i jest li tylko sposobem kontroli mężczyzny, np.
            żeby zmusić go do małżeństwa (?!) A co z kobiecą przyjemnością? Co z kobiecą
            ochotą na seks? Co z kobiecą niechęcią do małżeństwa? Co z męską chęcią do
            małżeństwa, wreszcie? Znaczy, jak się go nie zaszantażuje brakiem seksu, to się
            nie ożeni? Tylko nadzieja na seks zmusza go do takiego straszliwego
            poświęcenia?... Chore podejście. Chora wizja oziębłych kobiet i nieszczęsnych
            bezmózgich niewolników własnych jakże brzydkich żądz, mężczyzn.
            • freemanka Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 22.09.07, 22:08
              Trawiasta, zgadzam się z tobą. Postawa, o której piszesz, to
              rzeczywiście postawa kobiety wyzwolonej. Ja zauważ w moim poście
              napisałam "wyzwolone" w cudzysłowiu - chodzi mi o młode dziewczyny,
              które - jak ktoś wykorzysta ich naiwność - robią dobrą minę do złej
              gry. Sorry, może za krótkiego napisałam posta - temat jest duży,
              życiowy, ale kurcze - jakby tak każdy włos dzilić na czworo to może
              w ogóle poza wielkimi referatami nic nie mówmy ;) .
            • ready4freddy Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 14:51
              strasznie ciekawy ten watek. nie dalej jak wczoraj przeczytalem sobie dosc
              zenujace (nie tyle w tresci, co formie) wynurzenia 3 kobiet, nazywa sie to
              "wielki podryw" i wisi na glownej. w sam raz do naszego watku. zabraklo tam, jak
              zreszta napisalem (nie w artykule zabraklo, tylko w komentarzach) jednego
              elementu, zeby zrownac plcie, no ale to same sobie zobaczycie :)
              • tygrys2112 Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 17:15
                Doszłam do tego artykułu, Ready4Freddy.
                Chodzi zapewne o to: kobieta.gazeta.pl/wysokie-
                obcasy/1,53581,4509613.html?as=1&ias=6&startsz=x

                Myślę sobie tak. Niech będzie zrównanie pod tym względem. Kiedy
                jedna osoba wykorzystuje drugą i świadomie ją krzywdzi, to czuję
                wobec niej odrazę niezależnie od płci. Chciałabym, żeby facet, który
                chwali się, że "zaliczył" ileś kobiet, był postrzegany jako szmata.
                Jak do tej pory w języku polskim na faceta, który się tak zachowuje,
                funkcjonują określenia, których nie przytoczę, bo są wulgarne, ale
                na ogół albo uderzają w kobiety, z którymi sypia, albo w jego
                rodzicielkę, ale rzadko kiedy w niego. Chcę zrównania. Jeśli facet
                jest śmieciem, to niech nie będzie tym, który zalicza, tylko będzie
                faktycznie śmieciem.
                • tygrys2112 Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 17:17
                  wiem, że jestem teraz ostra, ale irytuje mnie, jak pod tym względem
                  krzywdząco traktuje sie kobiety.
                  • zieleniack Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 18:34
                    taa, i jeszcze uważa sie, ze faceci, którzy potrafia zaliczać, sa
                    lepsi:///// sa takimi superfacetami i w ogole:///////// bleee
                    • tygrys2112 Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 18:36
                      no właśnie to mnie irytuje
                • ready4freddy Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 17:53
                  nie unos sie, Tygrysie :) masz racje i zgadzam sie z toba, z jednym "ale". jesli
                  przeczytalas komentarze, znalazlas pewnie moj. do pelnego zrownania brakuje
                  jedengo elementu: otoz ta pierwsza pani, pani "kopirajter", otwarcie i bez
                  sciemy przyznaje, ze oprocz tego, ze zalicza tych facetow, wyciaga z tego
                  rowniez korzysc materialna - a to jej kolacje postawia, a to woza limuzyna klasy
                  luks i tak dalej. a to ona, dla dopelnienia obrazu, powinna :) w przeciwnym
                  razie sama pakuje sie w ten stereotyp. co do krzywdzenia to jeszce inna
                  historia, bo wielosc i przypadkowosc partnerow nie musi koniecznie oznaczac
                  krzywdzenia kogokolwiek (choc zwykle przynajmniej jednej ze stron jest to mniej
                  obojetne niz drugiej, fakt).

                  zapewniam cie, Tygrysie, ze gdyby ten facet do "zaliczanych" kobiet dodal
                  jeszcze czerpane z tego korzysci, np. jedna mu futro kupila, druga sygnet, a
                  trzecia zabrala na Karaiby, to chodzilby w "glorii" "szmaty" bez watpienia,
                  natomiast jesli on przy tej wyliczance podlicza wydatki, no to... znow wpadamy w
                  ow stereotyp, czyz nie?
                  • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 18:01
                    > gdyby ten facet do "zaliczanych" kobiet dodal
                    > jeszcze czerpane z tego korzysci

                    Dobra dobra, bardzo często faceci czerpią z tego korzyści: ktoś im posprząta,
                    upierze, ugotuje...
                    • ready4freddy Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 18:25
                      eee.. bo ja wiem? ci notoryczni "zaliczacze"? jak w tym dowcipie, co to we
                      francuskim magazynie dla mezczyzn przyznano nagrode za najlepsze opowiadanie
                      "moj ulubiony poranek", i wygral gosc, ktory opisywal, jak to wstaje, bierze
                      prysznic, goli sie, ubiera i.. wraca do domu. gdzie tu sprzatanie czy gotowanie? :)
                      • tygrys2112 Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 18:32
                        no wiesz, są panowie, któży wiążą się z paniami przejściowo, ale tak
                        na dłużej, żeby go taka przywitała miłym uśmiechem, zrobiła herbatkę
                        i w ogóle dogadzała, ale tak generalnie nie chciała w zamian
                        zobowiązań. coś jak jesteśmy w związku, ale nie nie jesteśmy :)
                        • tygrys2112 Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 18:33
                          myślę, że Anuszka mówi właśnie o czymś takim.
                        • tygrys2112 Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 18:34
                          myśę, że Anuszka mówiła o czymś takim
                          • tygrys2112 Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 18:35
                            najpierw mi się nie dodała wypowiedź, a potem dwie na raz :) co ja
                            mam z tą techniką :)
                            • freemanka Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 19:37
                              A ja się nie zgadzam, z tym, że ta babka "kopirajterka" (chociaż
                              takich ludzi omijam szerokim łukiem) wpisuje się w stereotyp szmaty.
                              Po prostu wykorzystuje innych - i seksualnie, i materialnie, i
                              pewnie jeszcze na wiele innych sposobów. Ci faceci sami otwierają
                              portfele, bo się jeszcze nie pokapowali, że są wykorzystywani też
                              finansowo. Tak jak niektóre babki same się "podkładają" - robią
                              obiadki, zakupy - bo się nie pokapowały, że ktoś je wykorzustuje
                              jako gosposie. Podkreślam - mówię o układach - obustronnie
                              zabowowych, czy jednostronnie zabawowych, nie o normalnych związkach.
                              • ready4freddy Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 20:09
                                nie mam ochoty sie spierac, to sliski temat. w kazdym razie patrzac z twojego punktu widzenia ta pani jest odpowiednikiem serialowego "Tulipana", on tez wykorzystywal materialnie i seksualnie (z naciskiem na materialnie).
                              • tygrys2112 Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 20:25
                                no to tu się właśnie z Tobą nie do końca zgadzam, bo moim zdaniem
                                jest zasadnicza różnica, czy obie strony traktują coś zabawowo, czy
                                nie. Bo jeśli obie strony uważają, że związek jest na niby, to
                                wszystko jest ok. Bardzo mi się natomiast nie podoba sytuacja, kiedy
                                jedna strona świadomie nakręca drugą i traktuje ją jak zabawkę, a ta
                                druga traktuje sprawę bardzo poważnie i nie jest świadoma, w co się
                                podoba.
                                • tygrys2112 Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 20:26
                                  miało być: w co się pakuje. :/
                                • freemanka Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 20:50
                                  tygrys2112 napisała:

                                  Bardzo mi się natomiast nie podoba sytuacja, kiedy
                                  > jedna strona świadomie nakręca drugą i traktuje ją jak zabawkę, a
                                  ta
                                  > druga traktuje sprawę bardzo poważnie i nie jest świadoma, w co
                                  się
                                  > podoba.

                                  Mi też się nie podoba i nie chciałabym być żadną ze stron takiego
                                  układu. Ale z życia (i z telewizji ;) ) wiem, że takie sytuacje się
                                  zdarzają i psychopaci niestety są wśród nas. Pozdrawiam Cię
                                  serdecznie :)
                                  • tygrys2112 Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 21:11
                                    Ja też Cię pozdrawiam :)
                  • tygrys2112 Re: O, i to jest wypowiedź, z którą się zgadzam 24.09.07, 18:01
                    > nie unos sie, Tygrysie :)
                    wiem, że się uniosłam, przepraszam bardzo :) ale wiesz, w końcu jam
                    kobieta, więc kwestie ucisku kobiet bardzo mnie wzburzają ;)

                    > przeczytalas komentarze, znalazlas pewnie moj. do pelnego
                    zrownania brakuje
                    > jedengo elementu: otoz ta pierwsza pani, pani "kopirajter",
                    otwarcie i bez
                    > sciemy przyznaje, ze oprocz tego, ze zalicza tych facetow, wyciaga
                    z tego
                    > rowniez korzysc materialna - a to jej kolacje postawia, a to woza
                    limuzyna klas
                    > y
                    > luks i tak dalej. a to ona, dla dopelnienia obrazu, powinna :)

                    tak Ready, tu się z Tobą zgadzam :)

                    co do krzywdzenia to jeszce inna
                    > historia, bo wielosc i przypadkowosc partnerow nie musi koniecznie
                    oznaczac
                    > krzywdzenia kogokolwiek (choc zwykle przynajmniej jednej ze stron
                    jest to mniej
                    > obojetne niz drugiej, fakt).
                    tu też mam takie samo zdanie. jeśli obie stronę traktują spotykanie
                    się/współżycie/związek zabawowo, to wszystko ok.

                    > zapewniam cie, Tygrysie, ze gdyby ten facet do "zaliczanych"
                    kobiet dodal
                    > jeszcze czerpane z tego korzysci, np. jedna mu futro kupila, druga
                    sygnet, a
                    > trzecia zabrala na Karaiby, to chodzilby w "glorii" "szmaty" bez
                    watpienia,
                    może i masz rację :)
    • zieleniack Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 23.09.07, 11:28
      a gdziezby ona miala na tym lozku lezec?;) ani u siebie, ani u Wolfa
      sie nie da;) a na tej ich wyprawie to co prawda troche mnie
      zdziwiło, ale mysle, ze to mialo glownie zwiazek z jej zlym
      samopoczuciem (chociaz ja jak jestem chora, to tym bardziej lubie
      sie do mojego faceta przytulic.. hmm..) ;)
    • zieleniack Re: Laura-dziewczyna z charakterem...?????(CP) 24.09.07, 16:22
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=49215517 temat
      pokrewny do tego
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka