Dodaj do ulubionych

Komunisci, romantycy, buddyzm?

16.02.07, 22:19
Czy sugestywne opisy w Jezycjadzie, wedlug których bogacenie sie, zarabianie
pieniedzy oraz posiadanie dóbr doczesnych jest naganne, to idealistyczny
komunizm czy romantyzm 19-wieczny, pietnujacy drobnomieszczan?
A moze to buddyzm lub postawa Diogenesa w beczce?
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: Komunisci, romantycy, buddyzm? 16.02.07, 22:31
      To tylko hipokryzja, gdy sie porowna poglady ze stanem finansowym:)))
      • lezbobimbo Re: Eat the rich! 16.02.07, 22:44
        Ano ;)

        Ale dlaczego wedlug tej hipokryzji tak naganne jest miec ladne lub wysprzatane
        mieszkanie albo dzialajacy i pojemny samochód? (natomiast laptopy, drogie
        ferfumy, zmywarki, komórki to nie?)
        Tozto niemal jakas ideologia: opis ladnego mieszkania - wiadomo, bedzie bohater
        niegodziwy..
        i jakby tu te ideologie nazwac? Eat the rich?
        • ready4freddy Re: Eat the rich! 16.02.07, 23:16
          z przyjemnoscia stwierdzam, ze wg tych kryteriow kwalifikuje sie na bohatera godziwego :) jak okiem siegnac - tworczy balagan :) samochod ponoc juz wyprodukowany, musi tylko przyjechac z dalekiej Polski, ale pojemny nie bedzie (pojemny to mam autobus :)
          a co do ideologii, to nie mam zdania. natomiast koncepcja posiadania dobr wszelakich z jednoczesna niechecia do ich _nadmiernego_ okazywania mi konweniuje :)
          • jottka Re: Eat the rich! 17.02.07, 00:20
            ja bym tej postawy nie łączyła z komunizmem czy romantyzmem, bo ona z nimi nic
            wspólnego nie ma - ona zdaje się pierwotnie miała wyrażać taką na poły
            arystokratyczną, na poły inteligencką (inteligent w rozumieniu końca 19.w.)
            pogardę dla nuworysza, dla którego jedyną wartością są dobra materialne
            (najlepiej nowe i błyszczące), a nie jedynie istotne duchowe.

            tyle że koncepcja stała się trudno zrozumiała, gdy ci, którzy mieli programowo
            niejako żyć w szlachetnym ubóstwie, zaczęli się na takich stylizować pośród
            skromnych laptopów i zmywarek:) choć mam wrażenie, że autorka nigdy przesadnie
            pieniędzy nie liczyła, nawet za peerelu, bo pamiętam bodaj z 'kalafiora' opisy
            rzęsiście oświetlonych wszystkich pokojów w mieszkaniu, podczas gdy rodzina
            kupiła się w kuchni - i to był opis podkreślający, że tak powiem, wesołą
            rozrzutność w granicach prawa. zapewne jednak chodzi(ło) tu o 'inny poziom
            biedy', jak mawia mój znajomek:)
    • uccello mamona 17.02.07, 20:54
      Jak dla mnie, przekaz jeżycjadowy jest prosty: pieniądze są środkiem do życia,
      nie jego celem. Żadne pieniądze nie są warte tego, żeby kłamać , płaszczyć się,
      wchodzić w układy, , zapisywać do PZPR, zaharowywać się( w Polsce, NRD,
      Australii), nie widząc poza kasą świata, czy własnych dzieci.

      Za czasów komuny, Borejkowie żyli bardzo skromnie. Oracje i deklaracje
      Ignacego, są często--
      • dakota77 Re: mamona 17.02.07, 21:22
        A skad wiesz ze to, co dla innych mzoe byc atrybutami sukcesu i podkreslaniem statusu nie sluzy w rzeczywistosci ich przyjemnosci?:)
        Skoro mozna sobie pozwolic na rzeczy dovbrej jakosci, po co kupowa te marne. MNie nie razi to, ze ktos zyje zgodnie ze swoimi mozliwosciami finansowymi. Za to razi mnie, jak udaje pogarde dla rzeczy materialnych lub narzeka, jaki jest biedny.
        Kiedys Borejkowie zyli dosc skromnie- choc jak tu zostalo zauwazone, dziwnie nieoszczednie- to swiatlo w kazdym pomieszczeniu, choc siedzieli w kuchni, te ksiazki kupowane po kilka egzemplarzy. Ale od lat zyje im sie duzo lepiej. Nie ma nic zlego w tym, ze maja zmywarke czy laptopa, byle nie narzekali jak Igancy:)
        I may be bad...but I feel goood;-)
    • onion68 Re: Komunisci, romantycy, buddyzm? 18.02.07, 00:21
      Przecież już od pewnego czasu MM przestała przedstwiać Borejków jako ubogich
      ludzi, nawet w TR Laura w rozmowie z ciotką Almą przyznaje, że żyje się im
      nieźle. Moim zdaniem, poprzez opisy zakupów Borejków można odczytać poglądy
      autorki na temat tego, na co warto wydawać swoje ciężko zarobione pieniądze ;)
      Muszę przyznać, że tu moje poglądy są zbieżne - nigdy nie mogłam zrozumieć, jak
      można się ekscytować kupą żelastwa, pomalowaną na jaskrawy kolorek i wydawać na
      to więcej, niż to konieczne.
      Z drugiej strony, Grzegorz traktuje jednak swój pojazd z nabożeństwem, chroni go
      nawet przed złą pogodą ;)
    • truscaveczka Re: Komunisci, romantycy, buddyzm? 18.02.07, 10:10
      A ja mam pytanie. Czy ludzie niezbyt zamożni mają pralki?
      A telewizory>
      Czemu zmywarka za 1000 zł albo laptop za 2,5 tys. (w końcu służy jako maszyna do
      pisania, nic nadzwyczajnego) świadczą o pławieniu się w bogactwie?
      Zmywarka akurat jest moim zdaniem świadectwem oszczędności - zamiast 60 l wody
      na zmywanie zużywa się 16, a czas zaoszczędzony w ten sposób można poświęcić na
      zdecydowanie milsze rzeczy.
      Poza tym w "Borejkowie" żyją 4 osoby posiadające dochody, co przy jednych
      opłatach stałych i adekwatnym zużyciu prądu, gazu itd. pozostawia przyjemną
      ilość kasy na życie :)
      • jottka Re: Komunisci, romantycy, buddyzm? 18.02.07, 13:14
        to nie o to tu chodzi:) tzn. z wszelkich danych (i nawet jednego specjalnego
        wątku 'ekonomicznego':) wynika jak byk, że borejkowie nigdy przesadnie ubodzy
        nie byli, a po '89 wręcz im się skokowo poprawiła sytuacja finansowa - chodzi
        natomiast o kontrastowanie rzekomo ubogich a szlachetnych inteligentów z tępym
        oraz pozbawionym kośćca moralnego dorobkiewiczostwem, które właśnie pławi się w
        bogactwie (zwykle bodaj przedstawionym na przykładzie urządzonego drogo, acz bez
        smaku domu). o to wrażenie pozostające po lekturze, że jeśli jesteś po właściwej
        stronie, to możesz być zamożny, bo to i tak o tobie nie świadczy, ale jeśli
        jesteś po tej drugiej, to wtedy jesteś zamożny, bo jesteś amoralnym łobuzem:)


        ani zmywarki, ani laptopa nikt się nie czepia, acz jednak nie powiedziałabym, że
        są to dobra pospolite - poza tym ty chyba popełniasz drobny anachronizm, laptop
        pod koniec lat 90. (w połowie?) to był sprzęt bardzo drogi, to dzisiaj ceny
        zeszły do poziomu akceptowalnego dla przeciętnego kowalskiego czy kowalskiej. no
        i jednak używają go do pracy ludzie, którzy z racji zajęcia muszą często
        pracować poza stałym miejscem pracy, innym osobom wystarcza komp stacjonarny. i
        prawdę mówiąc nieco mnie dziwi fakt, że mila potrzebuje akurat laptopa do pracy.


        no i mam wrażenie, że to w 'imieninach' pojawia sie zmywarka, a równocześnie
        jest mowa o milenijnym robaku, który miał kasować wszystkie dane w kompach,
        łącznie z kontami bankowymi, i to tam ojciec be radośnie oświadczał, że on się
        tym martwić nie musi (w domyśle - i tak na tym koncie nic nie ma). nawet gdyby
        była to prawda, to on akurat ma byt, wikt i opierunek zapewniony, więc
        faktycznie mamy do czynienia z innym poziomem biedy.
        • ready4freddy Re: Komunisci, romantycy, buddyzm? 18.02.07, 14:37
          > laptop pod koniec lat 90. (w połowie?) to był sprzęt bardzo drogi, to dzisiaj ceny
          > zeszły do poziomu akceptowalnego dla przeciętnego kowalskiego czy kowalskiej.

          otoz to. 7 lat w cenach sprzetu IT to niemal eon :)

          > o
          > i jednak używają go do pracy ludzie, którzy z racji zajęcia muszą często
          > pracować poza stałym miejscem pracy, innym osobom wystarcza komp stacjonarny. i
          > prawdę mówiąc nieco mnie dziwi fakt, że mila potrzebuje akurat laptopa do pracy
          > .

          szczerze mowiac mnie tez. ale teraz taki trynd jest, wicie-rozumicie. ja np. mam sluzbowego laptopa, co mi zostal z poprzedniego zajecia, kiedy codziennie znajdowalem sie z tym laptopem w innym miejscu, ale zauwazylem, ze firma wymieniajac komputery (bo sa w leasingu czy czyms takim i okresowo je wymieniaja) podmienia wszystkie stacjonarne na laptopy wlasnie, nawet ludziom, ktorzy zawsze siedza przy tym samym biurku i nie odchodza od niego na krok. stacja dokujaca plus klawiatura, i mamy laptopa-desktopa :)
          >
          >
          > no i mam wrażenie, że to w 'imieninach' pojawia sie zmywarka, a równocześnie
          > jest mowa o milenijnym robaku, który miał kasować wszystkie dane w kompach,
          > łącznie z kontami bankowymi, i to tam ojciec be radośnie oświadczał, że on się
          > tym martwić nie musi (w domyśle - i tak na tym koncie nic nie ma). nawet gdyby
          > była to prawda, to on akurat ma byt, wikt i opierunek zapewniony, więc
          > faktycznie mamy do czynienia z innym poziomem biedy.

          albo mamy do czynienia z ignorancja Ignaca (ignorance is bliss!), ktory po prostu nie rozumie, o czym do niego mowia. nie martwi sie nie dlatego, ze nie ma pieniedzy, tylko nic go nie obchodza jakies tam komputery i ich problemy :)
          • jottka Re: Komunisci, romantycy, buddyzm? 18.02.07, 15:18
            ready4freddy napisał:

            > otoz to. 7 lat w cenach sprzetu IT to niemal eon :)


            no właśnie mi sie cały czas wydaje, że koleżeństwo pisze radośnie o stosunkowo
            niedrogim laptopie z dzisiejszej perspektywy:) pominąwszy fakt, że i dzisiaj to
            nie jest sprzęt za darmo - a w końcu ponoć borejkowie nie ulegają modom:) - to
            jednak laptop w latach 90. to była ekstrawagancja lubo konieczność, ale raczej z
            punktu widzenia firmy, a nie gospodyni domowej, która sobie dorabia korektą czy
            pisuje utwory sceniczne.

            re na boku - jak to jest z tymi korektami mili? za ściśle rozumianą korektę
            płacono zawsze grosze, typu kilka zet (niżej i dużo niżej pięciu) za stronę,
            może ona jednak jakimiś pracami redaktorskimi się zajmowała? też wprawdzie
            niskopłatne, ale jednak ciut więcej, bo z 7-8zł za stronę mogła załapać:) jak
            ona z tego do laptopa w tamtej epoce doszła, to ja nie wiem, nawet licząc jakieś
            tantiemy za dramat nabyty przez teatr jeden czy drugi.


            > szczerze mowiac mnie tez. ale teraz taki trynd jest


            co jest teraz, to ja wiem:) ale tu cały czas mowa o drugiej połowie lat 90.
            (jakby ktoś uściślił datę, kiedy sie ten laptop pojawia, to byłoby łatwiej:) -
            wizja, że mila musi mieć laptopa, żeby nad korektą pracować w kolejce oraz w
            parku z dziećmi jakoś mnie nie przekonuje:) już pomijam konieczność
            koncentracji, ale przy takiej pracy korzysta się z licznych słowników i tego
            typu buchów, więc albo ciągnie jeszcze ze sobą pękatą walizę, albo ma połączenie
            radiowe do sieci, bo hotspotów w poznaniu w tamtych latach nie było:) no śmiem
            wątpić

            a tak już zupełnie na boku - przecież grzegorz informatykiem jest? no to jak
            znam to środowisko, to on mógł teściowej zgrabnego kompa stacjonarnego albo i
            dwa wyprodukować z dziś na jutro, wykorzystując te kilka dysków, które kiedyś
            wyjął z kasowanego sprzętu, i ew. dokupując parę kabelków za 2 złote:) na użytek
            (codzienny i prestiżowy) firm to już wspomniane kompy sie nie nadają, ale do
            wykorzystania jako maszyna do pisania wręcz świetnie


            • mmk9 ludzie, przestancie sie tak czepiać 18.02.07, 16:45
              1. ten laptop to PREZENT, PREZENT był. No i moze rzeczywiście grzegorz znalazł
              przeceniony
              2. Jak ktoś zapomniał, albo za poźno się urodzil, to informuję uprzejmie : za
              czasów PRL-u rodzina inteligencka z czwórką dzieci moglaby być zamożna gdyby
              rodzice dorabiali w SB/pod Pewexem jako cinkciarze i jednocześnie w
              SB/łapowkami za jakies dobra sobie dostępne lub uwazane za dostępne /oceny w
              szkole na przykład czy miejsce na studiach/. Już zresztą nieraz była o tym
              mowa.Ponadto naprawde po 1989 trochę sie to podejście do pieniądza i MM i
              Borejkow zmieniło.
              3. Niefrasobliwe wypalanie prądu w postaci rzęsistego oświetlania mieszkania
              niezależnie od potrzeb było elementem sprzeciwu wobec wladzy/nieustanne
              wezwania w prasie i rtv"zgaś niepotrzebną żarowkę"/ , poza tym prąd nie był
              wtedy tak drogi jak teraz. A zresztą lubili mieć jasno i już.
              • verdana Re: ludzie, przestancie sie tak czepiać 18.02.07, 17:22
                Nie, kochani, nie dorabiajmy ideologii do wszystkiego. Nie wyłaczanie światła
                to nie byla walka z komunizmem. Granie na przerwach w cymbergaja nie było
                sprzeciwem wobec komunistycznej szkoły, jak wyczytałam w pewnym naukowym dziele.
                A rodzice czworga dzieci zamożni w PRL-u nie byli - podobnie jak dziś, gdy
                pracuje tylko ojciec. Jednakże nie rozumiem dlaczego matka przedszkolnych i
                szkolnych dzieci, w czasach nie znajacych ani bezrobocia, ani też nie
                wymagajacych "dyspozycyjności" nie poszła do pracy, zamiast patrzeć, jak dzieci
                nie maja za bardzo co jeść.
                • ready4freddy Re: ludzie, przestancie sie tak czepiać 18.02.07, 17:36
                  wyglada na to, ze jest postep. wspolczesna propaganda jest daleko skuteczniejsza od tej dawnej - wtedy ludzie w nic nie wierzyli, teraz uwierza w kazda bzdure, vide kosmiczne zarobki funkcjonariuszy dawnego "rezimu". swoja droga nie wiem, jak Borejki mialby sobie dorabiac w sluzbach, jako TW? tylko Ignac by sie nadal.. swoja droga to ciekawe, niby byl internowany, ale to jego uwielbienie dla metod operacyjnych.. nie zaglebiam sie w to :) natomiast bezsensowne zuzywanie pradu w ramach "walki z systemem" to czysty idiotyzm, jesli rzeczywiscie takie byly motywacje Borejkow. wbrew pozorom wladza miala czasem racje, np. promujac oszczedzanie energii i surowcow. ale po mojemu chodzilo o Borejkowe roztargnienie, li i jedynie :)
                • onion68 Re: ludzie, przestancie sie tak czepiać 18.02.07, 17:40
                  jak dzieci
                  >
                  > nie maja za bardzo co jeść.

                  Trochę mnie to już od pewnego czasu zastanawia. Pamiętacie, jak Gabriela poszła
                  na sylwestra do Joanny skuszona plackiem drożdżowym? Albo ja w innym PRL żyłam,
                  albo już nie wiem, ale mąki, jajek, masła i drożdży to wtedy naprawdę nie
                  brakowało. To dlaczego to taki rarytas był, skoro matka nie pracowała
                  (dysponowała większą ilością czasu)? A teraz Gaba piecze i piecze, chociaż jak
                  to już było mówione, i praca, i habilitacja?
                • jottka Re: ludzie, przestancie sie tak czepiać 18.02.07, 17:43
                  verdana, ty bardzo spokojny człowiek jesteś:)

                  mmk9, my sie nie czepiamy jako sadyści z urodzenia, tylko usiłujemy znaleźć
                  odpowiedź na przedstawiony przez lezbobimbo problem - w trakcie analiz różne
                  rzeczy wychodzą i do różnych rzeczy się człowiek odnosi, z czystej ciekawości
                  poznawczej, że tak powiem, a nie dlatego, że z definicji jezd wredny:) problem
                  laptopa, owszem, mię zaintrygował, nie mam odpowiedniego dzieła pod ręką, żeby
                  sprawdzić, więc wierzę ci na słowo - to prezent był? a w którym roku (bądź
                  której części)? ciekawość niewinna mną szarpie:)

                  co do reszty to verdana zasadniczo powiedziała wszystko, zwłaszcza odnośnie
                  rzekomej walki z komuną:) bo sie mnie lucuś mrożka przypomina, co w szalecie
                  miejskim pisał ołóweczkiem u spodu drzwi kabiny brzydkie słowo i w ten sposób
                  walczył z reżimem:)
                  • jottka redifredi 18.02.07, 17:46
                    porównanie skuteczności propagand ustrojowych jest cennym spostrzeżeniem:)
                  • mmk9 Re: ludzie, przestancie sie tak czepiać 18.02.07, 18:46
                    Jottka, oczywiście, porownanie z Lucusiem jest idealne, mnie calkiem
                    przypadkiem wywody o walce z reżimem wyszly tak calkiem serio , tam mialo być
                    przynajmniej takie coś : :))) Co do laptopu, byl prezentem na 40 rocznicę
                    ślubu. Gabrysia wyśmiała pomysł Ignaca, by nabyć eleganckie wydanie Eneidy i
                    zaproponowala laptop, a Grzegorz rzeczywiście kupil go w promocji. Kalamburka.
                    Jest tam tez o tym, ze Mila miała dużo zleceń od nowych wydawnictw i o tym, że
                    używanie laptopa było zbawienne dla kręgoslupa Mili , bo mogła siedziec gdzie
                    chciala i jak chciała. Tylko teraz nie tlumaczcie, że najlepsze są takie
                    regulowane krzesełka, a nie system poduszek na tapczanie, preferowany przez
                    Milę. Hihihi.
              • mmk9 Re: ludzie, przestancie sie tak czepiać 18.02.07, 18:48
                hihi, do pierwszej części punktu trzeciego dodaję :))))) :P Moze być ?
                • mmk9 Re: ludzie, przestancie sie tak czepiać 18.02.07, 18:49
                  to się SAMO tak wkleja gdzie chce, miało byc wyżej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka