Dodaj do ulubionych

O mieszkaniach z gumy było?

20.02.07, 19:31
Właśnie sobie uświadomiłam, że w "Szóstej klepce" w mieszkaniu Żaków gnieździ
się 7 osób w porywach do 10, a w "Noelce" już 14 (i to zakładając, że
Krystyna z mężem i dzieckiem się wyprowadziła... ;)). Doszło dwóch mężów i
pięcioro dzieci. Bobcio dorósł. Gdzie oni się mieszczą??? Śpią na łóżkach
piętrowych? A może wzorem Borejków zaanektowali mieszkanko po jakiejś
sąsiadce - staruszce, która była uprzejma umrzeć? Z tego co pamiętam, Żakowie
mieli 4 pokoje + wieżyczkę, wypada po 2,8 osoby na pomieszczenie... chyba, że
doliczymy jeszcze łazienkę i kuchnię, no to tylko po 2.
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: O mieszkaniach z gumy było? 20.02.07, 20:24
      bylo o realizmie musierowiczowskim
      • ready4freddy Re: O mieszkaniach z gumy było? 20.02.07, 22:29
        musierycznym, musierycznym! :) realizm musieryczny, czyli gumiana czasoprzestrzen :)
    • lorelai30 Re: O mieszkaniach z gumy było? 22.02.07, 22:41
      Co do Żaczków, to mam hipotezę racjonalizatorską, bo i moją wyobraźnię poruszyła
      wizja ulokowania zespołu "Żak-Hajduk-Kołodziej" w lokalu czteropokojowym. Otóż,
      jeśli pamiętacie, nad mieszkaniem Żaków znajdował się strych - z niego dopiero
      wchodziło się na wieżyczkę. Dla dobra sprawy przyjmuję, że zaadoptowali strych i
      mają obecnie mieszkanko dwu-, a licząc pokój na wieżyczce nawet trzypoziomowe.

      Ale jeśli chodzi o mieszkania z gumy, to fascynuje mnie sprawa mieszkanka
      Borejków - może ktoś mi ją rozjaśni. Wychodzi mi, że ono nie tylko się
      rozciągało, ale, zgodnie z właściwością obiektów gumowych, zaczęło się w pewnym
      momencie z powrotem kurczyć!
      W IŚ miało trzy pokoje (małych, dużych i rodziców) oraz obszerną kuchnię i
      łazienkę. Potem przybył słynny pokój po zmarłej sąsiadce, zajęty przez nową
      rodzinę Gabrysi. Przerobiono też na pokój (Róży i Tygrysa) łazienkę, wydzielając
      nową z części kuchni. Czyli w Imieninach powinno być pokoi 5. A są: rodziców,
      Gabrysi (+Ignaś i Grześ), dziewczynek i zielony salon-pokój Natalii. Do jego
      zajęcia po ewentualnym ślubie ciotki aspiruje Laura (no i w dalszych częściach
      go zajmuje). Gdzie się podział PIĄTY pokój???
      Czy ktoś próbował narysować jakiś spójny plan tego mieszkania? Bo mnie wydaje
      się to niemożliwe, za wiele jest chyba sprzeczności.
      • agnieszka_azj Re: O mieszkaniach z gumy było? 22.02.07, 23:46
        Pani M. usiłowała - na okładce "Żaby". Też jej kiepsko szło ;-)
        Pokoje są zdecydowanie cztery. W dodatku wychodzi mi z tego rysunku, że zielony
        pokój i słynny balkon powinien być na narożniku domu po prawej stronie (stojąc
        twarzą do bramy) - ze zdjęć wynika, że tam żadnego balkonu nie ma.
      • agnieszka_azj Re: O mieszkaniach z gumy było? 23.02.07, 00:11
        lorelai30 napisała:

        > Co do Żaczków, to mam hipotezę racjonalizatorską, bo i moją wyobraźnię
        poruszył
        > a
        > wizja ulokowania zespołu "Żak-Hajduk-Kołodziej" w lokalu czteropokojowym.

        Moja hipoteza zasadza się na tym, że Julia z mężem zarobili na winobraniu
        (niekoniecznie jednym) tyle, że kupili sobie jakieś własne locum. Przelicznik
        dolara wówczas pozwalał na to. Byli artystami - mogli zawalczyć o jakiś strych
        na pracownię. Rodzice Toleczka pewnie coś dorzucili, bo chyba biedni nie byli.
        W "Noelce" mamy Wigilię i przyszli z wizytą.
        • baba67 Re: O mieszkaniach z gumy było? 23.02.07, 11:17
          Przerabianie pokoju z lazienki odbylo sie w zamierzchlych czasach jeszcze przed
          wprowadzeniem sie Borejkow.
          • agnieszka_azj Re: O mieszkaniach z gumy było? 23.02.07, 12:13
            Mogło tak być.
            • k_linka Re: O mieszkaniach z gumy było? 23.02.07, 13:21
              Jakby Julia miala miszkanie to nie byloby jej nazwiska na drzwiach. A tu bylo.
              Moja wizja jest taka, ze stuletni dziadek umarl (badz stale rezydowal w
              zakladzie opiekunczym), ciocia Wiesia zamieszkala z rozwodnikiem bez slubu
              (tylko Bobcia nie zabrala ze soba) mamy wiec Zaczkow - w swoim malzenskim
              pokoju, Cielecine z dziecmi i mezem na wiezy (rodzice na antresoli), Julia w
              panienskim pokoiku, jej dzieci w pokoju po dziadku, Bobcio na kanapie w salonie.
              Kazdy ma swoje miejsce:)
              • jottka Re: O mieszkaniach z gumy było? 23.02.07, 13:30
                nienienie, dzieci w szufladach:)
              • agnieszka_azj Re: O mieszkaniach z gumy było? 23.02.07, 16:30
                k_linka napisała:

                > Jakby Julia miala miszkanie to nie byloby jej nazwiska na drzwiach

                Czy w "Noelce" jest wzmianka o "Żak - Hajduk - Kołodziej" ?
                Była w "Brulionie" - potem wrócili z dewizami i zmienili lokal ;-)))
                • alitzja Re: O mieszkaniach z gumy było? 23.02.07, 17:13
                  Tak, to w "Noelce" pojawia się słynna tabliczka z trojgiem nazwisk:
                  "Na pierwszym piętrze wielkie drzwi zdobiła zabawna tabliczka malowana ręcznie,
                  na której, obok nazwisk ŻAK-HAJDUK-KOŁODZIEJ, przedstawiono figurki w
                  odpowiednim stroju".
                  Natomiast nie przypominam sobie niczego takiego w "Brulionie..."
                  • agnieszka_azj Re: O mieszkaniach z gumy było? 23.02.07, 17:21
                    Jest, bo tabliczka wzbudziła zachwyt Bernarda, kiedy tam przyszli w
                    sprawach "fizycznych".
                • izjaa Re: O mieszkaniach z gumy było? 23.02.07, 17:15
                  tak, w "Noelce" jest wzmianka o 3 nazwiskach i odpowiednich rysunkach obok
                  • agnieszka_azj Re: O mieszkaniach z gumy było? 23.02.07, 17:16
                    A to przepraszam ;-)
          • lorelai30 Re: O mieszkaniach z gumy było? 23.02.07, 21:14
            W Idzie wprost mówi się o obszernej łazience i obszernej kuchni. Chyba nie mogło
            tak być po remoncie, bo jakaś ta kuchnia musiałaby być na początku gigantyczna.
            I może pamięć mnie zawodzi, ale wydaje mi się, że w pewnym momencie mieszkają
            tam: starzy Borejkowie (1 pokój), Gaba z mężem i synem (pokój po Szczepańskiej),
            córki Gaby (pokój przerobiony z łazienki), Nutria i Pulpa (zielony?) oraz,
            chociaż krótko, Ida z mężem. A już na pewno wcześniej Ida bez męża.
            • truscaveczka Re: O mieszkaniach z gumy było? 23.02.07, 21:51
              Ida mieszkała w pokoju po Szczepańskiej -> Noelka
            • agnieszka_azj Re: O mieszkaniach z gumy było? 23.02.07, 23:40
              lorelai30 napisała:

              > I może pamięć mnie zawodzi, ale wydaje mi się, że w pewnym momencie mieszkają
              > tam: starzy Borejkowie (1 pokój), Gaba z mężem i synem (pokój po
              Szczepańskiej)
              > ,
              > córki Gaby (pokój przerobiony z łazienki), Nutria i Pulpa (zielony?) oraz,
              > chociaż krótko, Ida z mężem. A już na pewno wcześniej Ida bez męża.

              Pamięć Cię zawodzi ;-) W "Pulpecji" po slubie Idy - Pałysowie mieszkają w
              pokoju po Szczepańskiej, rodzice w swoim, Nutria i Pulpa w zielonym, a Gaba z
              dziewczynkami w małym (tym z łazienki).
              Kiedy Gabrysia oświadcza, że wychodzi za Grzesia, chce się wynieść do sutereny
              po Ogorzałkach. Ida protestuje i "przejmuje" tamto mieszkanko. Gabrysia z
              Grzesiem zajmuja pokój po Szczepańskiej, a poza tym wszyscy zostają na swoich
              miejscach.
              • lorelai30 Re: O mieszkaniach z gumy było? 24.02.07, 00:13
                Dzięki, to rzeczywiście jakoś by się zgadzało. Tylko ta kuchnia nadal obszerna w
                IŚ... I plan tego mieszkania mocno chyba magiczny.
                • lezbobimbo Re: O mieszkaniach z gumy było? 24.02.07, 04:54
                  Tozto piaty wymiar! Chrust i na pól! ;)

                  Odnosze wrazenie, ze pani MM pisze ksiazki w bulgoczacym afekcie a nie z
                  logicznym planem.
                  • meduza7 Re: O mieszkaniach z gumy było? 24.02.07, 10:24
                    Ja bym powiedziała tak: plany mieszkania to coś poniekąd z geometrii, geometria
                    jest częścią matematyki, a do matematyki MM nigdy głowy nie miała, co sama
                    zaznacza w autobiografii.
                    Co do Żakostwa w Noelce: dziadek żyje (najgłośniej śmiał się dziadek, siwy
                    inteligent ze sterczącymi groźnie brwiami), ale o cioci Wiesi chyba istotnie
                    nie ma wzmianki. Wyprowadziła się? Bez syna? A może umarła? Przemknęła mi myśl,
                    że może to Górscy byli gośćmi na Wigilii (nazwiska na tabliczce brak!), w
                    ramach wieloletniego zwyczaju zagonionymi mimo wszystko do robót domowych, ale
                    przeciwko temu przemawia niekompletny strój Baltony, kapcie na bosych stopach,
                    które dopiero później zamienia na wyglansowane półbuty, jakich nie powstydziłby
                    się dyrektor departamentu. Wprawdzie poeta Lucjan Rydel chadzał w gości do
                    znajomych chłopów boso, myśląc, że w ten sposób dostosowuje się do ich
                    obyczajów, no ale to jednak inna epoka...
                    • alitzja Re: O mieszkaniach z gumy było? 24.02.07, 10:36
                      meduza7 napisała:
                      > ale o cioci Wiesi chyba istotnie nie ma wzmianki. Wyprowadziła się? Bez syna?
                      A może umarła? Przemknęła mi myśl, że może to Górscy byli gośćmi na Wigilii
                      (nazwiska na tabliczce brak!), w ramach wieloletniego zwyczaju zagonionymi mimo
                      wszystko do robót domowych, ale przeciwko temu przemawia niekompletny strój
                      Baltony, kapcie na bosych stopach

                      Dziwnym by było, gdybyż Wiesia wyprowadziła się, pozostawiając syna w
                      wypełnionym ludźmi mieszkaniu na Słowackiego. W "Pulpecji" (1 kwietnia) pojawia
                      się fragment, gdy Baltona wyznaje Patrycji, że wyprowadził się ze Słowackiego,
                      bo zrobiło się tam ciasno ("Przybywa im dzieci i przybywa"), no i ciotka Irena
                      jako apodyktyczna osoba tłumiła jego osobowość. Słowa nie ma o mamie, ale w
                      bajkowym świecie Jeżycjady raczej nie umarła - no jak to, ona tak, a dziadek -
                      siwiejący inteligent - jeszcze nie?! Wygląda jednak tak, jakby ciocia Wiesia
                      nadal mieszkała u Żaków - tyle że jak zwykle niezauważalna. A gdzie? Hmmmm...???
                      • lezbobimbo Re: O mieszkaniach z gumy było? 24.02.07, 10:57
                        alitzja napisała:
                        >Wygląda jednak tak, jakby ciocia Wiesia
                        > nadal mieszkała u Żaków - tyle że jak zwykle niezauważalna. A gdzie? Hmmmm...??

                        Ciocia Wiesia albo tkwi na wiezyczce albo tam gdzie trzymaja mumijki myszy w
                        maszynkach do mlenia.
                        Ewentualnie zamieszkala siedzac pólgebkiem na grubej ramie obrazu w salonie
                        (skromnie zajmujac jak najmniej miejsca).

                        • meduza7 Re: O mieszkaniach z gumy było? 24.02.07, 11:07
                          Hmmm... siedząc półgębkiem? Zawsze miałam wrażenie, że siedzi to się jednak
                          czymś innym. I też można pół ;))
                          • lezbobimbo Re: O polówkach z gumy było? 24.02.07, 11:21
                            meduza7 napisała:
                            > Hmmm... siedząc półgębkiem? Zawsze miałam wrażenie, że siedzi to się jednak
                            > czymś innym. I też można pół ;))

                            Exactly, ale juz nie chcialam upupiac tak doslownie cioci Wiesi.
                            To mial byc eufymystyczny pólgymbek ;)
                        • the_dzidka Re: O mieszkaniach z gumy było? 18.03.07, 16:34
                          > Ciocia Wiesia albo tkwi na wiezyczce albo tam gdzie trzymaja mumijki myszy w
                          > maszynkach do mlenia.

                          Albo mumijka Cioci Wiesi tkwi w maszynce do mielenia? Była taka cichutka, nikt
                          nawet nie zauwazył, jak ją wkręciło...
                    • lezbobimbo Re: O mieszkaniach z gumy było? 24.02.07, 11:20
                      meduza7 napisała:
                      > Ja bym powiedziała tak: plany mieszkania to coś poniekąd z geometrii,
                      >geometria> jest częścią matematyki, a do matematyki MM nigdy głowy nie miała,
                      co sama > zaznacza w autobiografii.

                      Hym. Byc moze. Chociaz gemotria jest akurat najlatwiejsza chyba czescia
                      matematyki, przeciez to absolutnie minimalne liczenie i duzo rysowania przy
                      linijce - kóleczka, trójkaty etc. Zazwyczaj plastycy, nawet alergicznie nie
                      umiejacy liczyc, jakos tam daja sobie ze zwykla gemeją rade wlasnie przez to, ze
                      nie ma tam abstrakcji i kosmatych od znaczków równan, jeno konkret. Rzut
                      mieszkania przy ekierce wiec pestka. Chociaz z tylu okladki Zaby to sladów
                      linijki raczej nie widze..

                      > o cioci Wiesi chyba istotnie
                      > nie ma wzmianki. Wyprowadziła się? Bez syna? A może umarła? Przemknęła mi myśl
                      > że może to Górscy byli gośćmi na Wigilii (nazwiska na tabliczce brak!),

                      Realizm musieryczny wchlonal ciocie niczym Kronos swe dzieci ;)
                      A Baltona jeszcze nie mial swego wlasnego imienia ani nazwiska, ono sie dopiero
                      klarowalo - podczas trwania ksiazki przeobrazal sie na naszych oczach z
                      metalowej larwy w Kwietnego Motyla.. Florka fijoła ;)

                      • sevilay Re: O mieszkaniach z gumy było? 27.02.07, 13:32
                        lezbobimbo napisała:

                        > Realizm musieryczny wchlonal ciocie niczym Kronos swe dzieci ;)
                        >
                        > Nie tylko ciocia Wiesia jest tu ofiarą.Pewnie nie pamiętacie ale Borejkowie
                        sąsiadowali nie tylko z panią Szczepańską.Kiedy Gabrysia chciała pożyczyć
                        tortownicę nie zapukała najpierw bo pani Sz.tylko nacisnęła dzwonek przy
                        nazwisko Gadomscy "byli to cisi staruszkowie,mieszkający gdzieś w głębiach
                        wspólnego z panią Szczepańską korytarzyka".Pani sz. uszłyszała rozmowę Gaby z
                        pania Gadomską,wyszła ze swojego pokoju i pozorowała otwieranie spiżarni.
                        Czyli jak zroumiałam,tam nie było tylko pokoju pani Sz.a dwa pokoje,orytarzyk i
                        spizarnia?
                        I gdzie to się potem wszystko podziało?Inny wymiar wessał drugi pokój,spiżarnię
                        i nieszczęsnych Gadomskich? Zawsze mnie to zastanawiało.
                        • yowah76 Tajemnica lokalu na Roosvelta 27.02.07, 14:25
                          Ciocia byc moze wydala sie po raz kolejny i nie wypada o niej wspominac...
                          Znikniecie panstwa G. wiele wyjasnia w kwestii mieszkania Borejkow, hm, hm!
                          Otoz, kiedy zmarla p. Szczepanska, zorientowali sie, ze caly sasiedni LOKAL byl
                          zapisany na nia. Panstwo G. nie istnieli w ewidencji, podobnie jak ich pokoje.
                          Zostali cicho starci z powierzchni ziemi i zamurowani w spizarni, a rodzina
                          B.przejela nie jeden pokoj tylko dwa, kuchnie i korytarzyk... oczywiscie sie z
                          tym kryja i na uzytek czytelnikow siedza tylko w metrazu posiadanym legalnie...
                          ale jak tylko oko MM spojrzy w inna strone, dawaj sie plawic w obfitosci
                          przestrzeni!
                          A Ida z Markiem, nie chcac byc gorsi, poglebiaja suterena na dwa pietra w dol.
                          Niby Marek ciagle spi, ale tak naprawde to kukla przykryta kocem, zeby
                          czytelnicy sie nie zorientowali, a Marek ryje w glab. Ziemie nocami wywoza na
                          dzialke Pulpecji...
                          Tak, tak, a autorka sie nawet nie zorientowala w sytuacji!
                          • mmoni Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 27.02.07, 17:02
                            :-)) Yowah76, Twoja wizja Marka robiącego podkop mnie zabiła. Żeby tylko nie
                            wyszedł mu tunel do Kaponiery.
                            • sevilay Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 16.03.07, 13:27
                              mmoni napisała:

                              > :-)) Yowah76, Twoja wizja Marka robiącego podkop mnie zabiła. Żeby tylko nie
                              > wyszedł mu tunel do Kaponiery.

                              Oby tylko do Kaponiery.Tam niedaleko, bo pod Zamkiem ,zaczyna się podziemne
                              przejście do Cytadeli.Jak tam się dokopią to mogą sobie cały pałac urządzić i
                              rządzić podziemiem niczym mityczny Hades
                          • agnieszka_azj Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 27.02.07, 17:06
                            Yowah - aż mnie ciarki przeszły. Nastrój jak z "Koraliny" ;-) Powinnaś pisać
                            horrory.
                          • iwoniaw Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 27.02.07, 17:14
                            > Niby Marek ciagle spi, ale tak naprawde to kukla przykryta kocem, zeby
                            > czytelnicy sie nie zorientowali, a Marek ryje w glab

                            Umarłam :-)))
                          • yowah76 Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 27.02.07, 18:40
                            A, taki mialam przyplyw natchnienia... a los biednych eksterminowanych
                            staruszkow bez jednej przyjaznej duszy na tym swiecie was nie poruszyl, ja nie
                            wiem, co to za ludzie dzisiaj;-)
                            Ale przyznajcie, ze ta koncepcja wyjasnia niejedno...
                            • weronika753 to tłumaczy wszystko 27.02.07, 18:52
                              Najbliższy tom "Sprężyna" będzie o ustrojstwie, używanego do robienia podkopu
                              Tytuł kolejnego brzmieć będzie: "Szczury Poznania", bo Borejkowie opanują podziemia
                          • sevilay Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 16.03.07, 12:55
                            yowah76 napisała:

                            > Ciocia byc moze wydala sie po raz kolejny i nie wypada o niej wspominac...
                            > Znikniecie panstwa G. wiele wyjasnia w kwestii mieszkania Borejkow, hm, hm!
                            > Otoz, kiedy zmarla p. Szczepanska, zorientowali sie, ze caly sasiedni LOKAL byl
                            >
                            > zapisany na nia. Panstwo G. nie istnieli w ewidencji, podobnie jak ich pokoje.
                            > Zostali cicho starci z powierzchni ziemi i zamurowani w spizarni, a rodzina
                            > B.przejela nie jeden pokoj tylko dwa, kuchnie i korytarzyk... oczywiscie sie z
                            > tym kryja i na uzytek czytelnikow siedza tylko w metrazu posiadanym legalnie...
                            >
                            > ale jak tylko oko MM spojrzy w inna strone, dawaj sie plawic w obfitosci
                            > przestrzeni!
                            > A Ida z Markiem, nie chcac byc gorsi, poglebiaja suterena na dwa pietra w dol.
                            > Niby Marek ciagle spi, ale tak naprawde to kukla przykryta kocem, zeby
                            > czytelnicy sie nie zorientowali, a Marek ryje w glab. Ziemie nocami wywoza na
                            > dzialke Pulpecji...
                            > Tak, tak, a autorka sie nawet nie zorientowala w sytuacji!
                            >


                            Super teoria! Ja mialam trochę inną-doszłam,ze musieli Gadomskich wytruć
                            rosołkiem (opium w nim było) a potem zamurowali w kuchni.Dla usprawiedliwienia
                            kucia w ściany zrobili z części kuchni łazienkę. A pamiętacie jak było
                            wspomniane w CR,że tam rury wyły? A to nie rury tylko Gadomscy straszyli...
                            • yowah76 Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 16.03.07, 14:42
                              To juz zupelne fantasy wychodzi, lochy, duchy, tyran, jeszcze troche i smok sie
                              pojawi...
                              A moze Gadomscy zyja (ledwo)i wyja zamurowani w tej kuchni czy spizarni do
                              dzis, karmieni oszczednie przez dziure w murze, w zamian za podpisywanie awizo
                              na emeryture? To rowniez wyjasnia wiecej pieniedzy w rodzinie, niz by wynikalo
                              z zarobkow...
                              • sevilay Re: w sprawie smoka 16.03.07, 18:22
                                yowah76 napisała:

                                > To juz zupelne fantasy wychodzi, lochy, duchy, tyran, jeszcze troche i smok sie
                                >
                                > pojawi...

                                Jeżeli ma się pojawić smok to ja proszę,żeby w pierwszej kolejności pożarł
                                Ignaca-nie cierpię tego żłoba.
                                >
                                • jottka Re: w sprawie smoka 16.03.07, 19:32
                                  smoki, jak wiadomo, pożerają dziewice, więc życzenie wchodzi w grę tylko pod
                                  warunkiem rozpatrzenia na nowo kwestii ojcostwa córek mili, no ale one w sumie
                                  niepodobne do siebie:)
                                  • sevilay Re: w sprawie smoka 17.03.07, 10:40
                                    jottka napisała:

                                    > smoki, jak wiadomo, pożerają dziewice, więc życzenie wchodzi w grę tylko pod
                                    > warunkiem rozpatrzenia na nowo kwestii ojcostwa córek mili, no ale one w sumie
                                    > niepodobne do siebie:)

                                    Moja droga to kiedyś tak było.Może teraz są nowoczesne smoki co na dziewictwo
                                    nie zwracają uwagi i wolą facetów?
                                    Chociaz akrurat Ignacy to by się pewnie odbijał biednej gadzinie przez sto lat.
                                    • klymenystra Re: w sprawie smoka 17.03.07, 23:01
                                      za to maly Ignas do konca zycia dziewica pozostanie...
                                      • sevilay Re: w sprawie smoka 20.03.07, 11:01
                                        klymenystra napisała:

                                        > za to maly Ignas do konca zycia dziewica pozostanie...

                                        No,nie wiem- nic mnie w Jeżycjadzie tak nie zdziwiło jak to,że gelejzowata
                                        Różyczka i cyborg Frycek powołali do życia dziecko.Co prawda,ze 6 lat im to
                                        zajęło ale jednak ;)
                              • ginestra Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 16.03.07, 21:00
                                Straszne o tych Gadomskich! ;)
                                Naprawdę mnie to naprowadziło na takie tory, że w Sprężynie prawda o Gadomskich
                                po prostu MUSI się ujawnić, niech wreszcie wyjdzie na jaw co im ci niecni
                                Borejkowie zrobili...! Taki "szkielet w szafie" zdarza się ponoć i w najlepszej
                                rodzinie, a tu jest on naprawdę sensacyjny. Biedni zamurowani staruszkowie! Czy
                                jeszcze żyją??
                                Pozdrawiam (w wielkiej konsternacji i szoku)!
                                • yowah76 Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 17.03.07, 13:29
                                  Smokowi by faktycznie zaszkodzic moglo, jakby zjadl Ignaca. zreszta Ignac by mu
                                  pewnie przylozyl butelka albo drzwi gwozdziami zabil czy jak...
                                  A Gadomscy moze i zyja, emerytura wplywa...
                                  • baba67 Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 17.03.07, 14:28
                                    Sliczne sliczne, ktls sie Poe'a naczytal i bardzo dobrze bo warto :-)
                                    • yowah76 Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 18.03.07, 13:58
                                      Ktos sie naczytal w mlodosci, a to tutaj to bylo gwaltowne olsnienie...
                                  • uccello Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 28.04.07, 23:51
                                    Yowach76, nie myślałaś przypadkiem, żeby zostać autorką bestsellerów? Masz
                                    porywające poczucie humoru. Wiem, że pisanie to niezbyt pewny kawałek chleba,
                                    ale ja kupię na pewno.
                                    Wizja Lesbobimbo z Ciocią Wiesią siedzącą skromnie na grubej ramie do obrazu,
                                    też jak dla mnie -porywająca.
                                    • yowah76 Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 30.04.07, 14:28
                                      Dzieki za uznanie...zeby to czlowiek wiedzial, ze bestseller napisze, to kto
                                      wie...
                                      • uccello Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 30.04.07, 15:42
                                        No to przyjmij takie założenie i się go mocno trzymaj! Zacznij już udzielać
                                        wywiadów do lustra dla wprawy, trenuj szybkie autografy, wymyśl niebanalny
                                        image ,no i pisz, pisz dziewczyno!
                                        • yowah76 Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 30.04.07, 17:44
                                          Imie i nazwisko mam dlugie niestety, 22 litery razem.
                                          • alitzja Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 30.04.07, 18:59
                                            yowah76 napisała:

                                            > Imie i nazwisko mam dlugie niestety, 22 litery razem.

                                            Nie szkodzi. Pani MM ma podobnej długości (21, o ile dobrze liczę).
                                          • the_dzidka Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 30.04.07, 19:15
                                            Możesz pisać pod pseudonimem Ewa Puk :)
                                          • dakota77 Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 30.04.07, 19:38
                                            Phi, to ma byc dlugie nazwisko?:)Mam dluzesz, i to nawet wtedy, kiedy uzywam drugiego, krotszego imienia;). Zawsze mozna pisac pod pseudonimme;)
                                            • yowah76 Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 01.05.07, 11:42
                                              Tak, zaczne od pseudonimu, autografy pocwicze, a jeszcze zdjecie sobie zrobie
                                              na wszelki wypadek... moge i fan club zalozyc...
                                              • yowah76 Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 01.05.07, 13:10
                                                ... a moze to jednak nie poczucie humoru ale staropanienska zgryzliwosc? I jad
                                                sie ze mnie saczy?
                                                • uccello Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 02.05.07, 11:53

                                                  Z fan-clubem i fotoofertą dobry pomysł, ale bez pisania to się jednak chyba nie
                                                  obejdzie. To rzadka i błogosławiona umiejętność -umieć ludzi rozśmieszać.
                                                  • yowah76 Re: Tajemnica lokalu na Roosvelta 02.05.07, 14:25
                                                    Moze jak sie zycie troche rozkreci, bo chwilowo to marazm i apatia...
                    • anchema Re: O mieszkaniach z gumy było? 03.12.07, 16:42
                      > Co do Żakostwa w Noelce: dziadek żyje (najgłośniej śmiał się dziadek, siwy
                      > inteligent ze sterczącymi groźnie brwiami),

                      wiem, że wątek star i jestem nowa ale śmiem twierdzić, że ten dziadek to właśnie
                      Żaczek a nie dziadek z SZ.K.
                      w końcu on też się zastrzał,
                      ile zresztą lat musiałby mieć dziadek, skoro w SZ.K. (lata 0te) ma "przedwojenny
                      dyplom"
              • hopdoprzodu Re: O mieszkaniach z gumy było? 27.02.07, 18:22
                W Pulpecji, w scenie budzenia kolejnych członków rodziny, mowa jest o tym, że "w
                zielonym pokoju budzik nie odezwał się wcale". Był to pokój, w którym spała Gaba
                z córkami.Potem mama Borejko wietrzy pokój po gościach "bo sypiały w nim
                dzieci". Też musi chodzić o zielony, chyba w małym nie siedzieli? :)Tak więc
                pokoi wychodzi 4 szt.

                Przy okazji witam, bo to mój debiut na tym forum.
                • uccello Re: O mieszkaniach z gumy było? 28.04.07, 23:53
                  Cześć Hopdoprzodu! Niech Ci z nami miło będzie. Albo choćby ciekawie:)
              • jeriomina Re: O mieszkaniach z gumy było? 23.05.07, 09:37
                Troszkę prostuję:
                > Pamięć Cię zawodzi ;-) W "Pulpecji" po slubie Idy - Pałysowie mieszkają w
                > pokoju po Szczepańskiej,
                tak

                > rodzice w swoim,

                tak


                Nutria i Pulpa w zielonym, a Gaba z
                > dziewczynkami w małym (tym z łazienki).

                Odwrotnie! Nutria i Pulpa w małym, Gaba z córkami w zielonym!
                > Kiedy Gabrysia oświadcza, że wychodzi za Grzesia, chce się wynieść do sutereny
                > po Ogorzałkach. Ida protestuje i "przejmuje" tamto mieszkanko. Gabrysia z
                > Grzesiem zajmuja pokój po Szczepańskiej, a poza tym wszyscy zostają na swoich
                > miejscach.
                Zielony dostaje się Nutrii i Pulpie, potem już tylko Nutrii bo Pulpa szybko się
                hajta. Mały po ciotkach dostają dziewczynki.
        • lutecja4 Re: O mieszkaniach z gumy było? 01.12.07, 19:25
          nie przyszli z wizyta bo na wizytowce byly trzy nazwiska i trzy rysunki postaci
          zak Hajduk i Kolodziej
      • julus_d Re: O mieszkaniach z gumy było? 18.03.07, 13:24
        > Ale jeśli chodzi o mieszkania z gumy, to fascynuje mnie sprawa mieszkanka
        > Borejków - może ktoś mi ją rozjaśni. Wychodzi mi, że ono nie tylko się
        > rozciągało, ale, zgodnie z właściwością obiektów gumowych, zaczęło się w pewnym
        > momencie z powrotem kurczyć!
        > W IŚ miało trzy pokoje (małych, dużych i rodziców) oraz obszerną kuchnię i
        > łazienkę. Potem przybył słynny pokój po zmarłej sąsiadce, zajęty przez nową
        > rodzinę Gabrysi. Przerobiono też na pokój (Róży i Tygrysa) łazienkę, wydzielają
        > c
        > nową z części kuchni. Czyli w Imieninach powinno być pokoi 5. A są: rodziców,
        > Gabrysi (+Ignaś i Grześ), dziewczynek i zielony salon-pokój Natalii. Do jego
        > zajęcia po ewentualnym ślubie ciotki aspiruje Laura (no i w dalszych częściach
        > go zajmuje). Gdzie się podział PIĄTY pokój???
        > Czy ktoś próbował narysować jakiś spójny plan tego mieszkania? Bo mnie wydaje
        > się to niemożliwe, za wiele jest chyba sprzeczności.
        Pomyliłaś! Pokój małych z KK i IŚ to to samo co pokój przerobiony z łązienki. Po prostu przerobiono go jeszcze zanim Borejkowie się tam wprowadzili. Po odzyskaniu pokoju p. Szczepańskiej przeprowadza się tam Ida, natomiast Gabrysia z córkami zostaje w zielonym. Do Idy wporwadza się po ślubie mąż, ale po pół roku wyprowadzają się do sutereny. I wtedy ma miejsce większa roszada. Bo do pokoju Idy wprowadza się Gabrysia ze świeżo upieczonym mężem. Natomiast Natalia i Patrcyja zamieniają się pokojami z Różą i Laurą. Nigdy nie mogłem zrozumieć, co ma na celu ten zabieg, ale widocznie, dzieci nie mogły mieszkać same w salonie.. :]. Tak więc Nutria i Pulpa lądują w zielonym, a Pyza i Tygrys w tym z łazienki. Nic się tu nie kurczy. Po ślubie Patrycja wyprowadza siez zieloneog zostawiając tam samą Natalie, która po znowu po swoim ślubie też sięwyprowadza, a na jej miejsce wprowadza się Laura, zostawiając w tym z łazienki samą Róże (później z dzieckiem) podejrzewam, że teraz gdy Róża prawdopodobnie wyprowadzi się wraz dzieckiem, to jej pokój zajmie Ignaś i tym sposobem w końcu rozluźni się w tym mieszkaniu. Każdy będzie miał swój pokój(małżeństwa traktuje jako jedność:P)
        • kora_111 Re: O mieszkaniach z gumy było? 18.03.07, 20:38
          Pokój małych z KK i IŚ to to samo co pokój przerobiony z łązienki. P
          > o prostu przerobiono go jeszcze zanim Borejkowie się tam wprowadzili. Po
          odzysk
          > aniu pokoju p. Szczepańskiej przeprowadza się tam Ida, natomiast Gabrysia z
          cór
          > kami zostaje w zielonym. Do Idy wporwadza się po ślubie mąż, ale po pół roku
          wy
          > prowadzają się do sutereny. I wtedy ma miejsce większa roszada. Bo do pokoju
          Id
          > y wprowadza się Gabrysia ze świeżo upieczonym mężem. Natomiast Natalia i
          Patrcy
          > ja zamieniają się pokojami z Różą i Laurą. Nigdy nie mogłem zrozumieć, co ma
          na
          > celu ten zabieg, ale widocznie, dzieci nie mogły mieszkać same w salonie.. :].
          > Tak więc Nutria i Pulpa lądują w zielonym, a Pyza i Tygrys w tym z łazienki. N
          > ic się tu nie kurczy. Po ślubie Patrycja wyprowadza siez zieloneog
          zostawiając
          > tam samą Natalie, która po znowu po swoim ślubie też sięwyprowadza, a na jej
          mi
          > ejsce wprowadza się Laura, zostawiając w tym z łazienki samą Róże (później z
          dz
          > ieckiem) podejrzewam, że teraz gdy Róża prawdopodobnie wyprowadzi się wraz
          dzie
          > ckiem, to jej pokój zajmie Ignaś i tym sposobem w końcu rozluźni się w tym
          mies
          > zkaniu. Każdy będzie miał swój pokój(małżeństwa traktuje jako jedność:P)



          Jestem pod wrażeniem :)
          Wszystko jest dokładne i klarowne :)
          • julus_d Re: O mieszkaniach z gumy było? 21.03.07, 19:34
            Ależ dziękuje bardzo za docenienie :)
    • jop Re: O mieszkaniach z gumy było? 02.03.07, 13:16
      Fenomen zauważony i opisany dawno temu:

      jezycjadka.w.interia.pl/borejko_zd.htm
      • uccello Re: O mieszkaniach z gumy było? 28.04.07, 23:43
        Jopie:) Fajną nam tu lineczkę przywlokłaś, dzięki.
    • agnieszka_azj Re: O mieszkaniach z gumy było? 27.04.07, 21:11
      Nie wiem czy to bardziej do wpadek czy raczej kolejny przykład gumianej
      czasoprzestrzeni ;-)
      Podobno kamienica przy Roosevelta 5 wcale nie stoi na rogu Zacisza. W związku z
      tym cała pomyłka Anieli ws. dyr. Dąbek - Nowackiej nie ma racji bytu.
      Prawda to ???
      musierowicz.blox.pl/2007/04/Bonusik-mapa.html#ListaKomentarzy
      Niedawni spacerowicze potwierdzają ???
      • julus_d Re: O mieszkaniach z gumy było? 27.04.07, 22:08
        Nieprawda! Pomyłka Anieli ma racje bytu, choć faktycznie kamienica pod 5, nie stoi na rogu Zacisza, tylko wychodzi z 2 str na ul. Zacisze. Zamiast podwórka ma ul. Zacisze (a może jej boczny kawałek) łączący ul. Krasińskiego. Jest tam brama od kamienicy Borejków z tabliczką "Roosevelta" :)
        • jezycjada-fotki Re: O mieszkaniach z gumy było? 28.04.07, 19:26
          Ale Zacisze jest prostopadła do Roosevelta, nie równoległa :)

          na mojej mapce na blogu faktycznie jest błąd, ale dotyczy on czegoś innego -
          pomyliłam kolejność numeracji (jak będę miała chwilkę to poprawię). Powinno być tak:

          musierowicz.blox.pl/resource/mapka2.jpg
          ta malutka uliczka-podwórko między Krasińskiego a Zaciszem biegnąca za kamienicą
          Borejków nie ma własnej nazwy

          (wnioskuję z własnych obserwacji, może ktoś mnie poprawi :)
    • nighthrill Re: O mieszkaniach z gumy było? 29.11.07, 21:41
      A propos tajemniczego uzyskiwania przez Borejków przestrzeni mieszkaniowej po
      cudownie zmarłych sąsiadkach - czytam ostatnio "Kwiat", a tam jak byk stoi, że
      obok Borejków, na parterze, mieszkała NIE TYLKO pani Szczepańska i Gadomscy, ale
      i jacyś Łuczakowie! Było to jedno mieszkanie, po wojnie
      podzielone...Szczepańska, Gadomscy i Łuczakowie mieli wspólny korytarzyk, z
      którego prowadziły wejścia do pokoi. Kwestia kuchni i łazienek nie jest jasna.
      Ale co się stało z tymi wszystkimi sąsiadami?
      • the_dzidka Re: O mieszkaniach z gumy było? 29.11.07, 22:01
        Już o tym rozmawiano. Opcja najbardziej prawdopodobna jest taka, że
        zostali zamurowani w ścianach przez Ignaca :)
        • sowca Re: O mieszkaniach z gumy było? 29.11.07, 23:12
          "Natomiast Natalia i Patrcyja zamieniają się pokojami z Różą i
          Laurą. Nigdy nie mogłem zrozumieć, co ma na celu ten zabieg, ale
          widocznie, dzieci nie mogły mieszkać same w salonie.. :]. "

          O matko, mnie to też dręczy od dawna! Jaki miało to cel? Macie
          jakieś pomysły?
          • the_dzidka Re: O mieszkaniach z gumy było? 30.11.07, 08:15
            > O matko, mnie to też dręczy od dawna! Jaki miało to cel? Macie
            > jakieś pomysły?

            Jeden: N i P, jako starsze i doroślejsze, miały w porównaniu z R i L
            zwiększony stan posiadania i potrzebowały więcej miejsca?....
            • agnieszka_azj Re: O mieszkaniach z gumy było? 30.11.07, 10:29
              Może też Pyza i Tygrys jako młodsze chadzały wcześniej spać i
              potrzebowały odizolowania od życia rodzinnego wieczorami ?

              A może po prostu chodziło o to, żeby obu stronom coś się w zyciu
              zmieniło, taka mała namiastka przeprowadzki...
              • elas13 Re: a ja o Kresce 01.12.07, 17:39
                Przypominam sobie jak w "Opium"Kreska mieszkała za zasłonką w kuchni
                dziadka a już w Noelce kuchnia rozrosła sie w dwupoziomowe
                mieszkanko gdzie pomieścili się bez trudu.Mało tego powiedziane było
                (nie pamiętam kto)że Maciuś tak pięknie zagospodarował przestrzeń w
                tej kuchnoi ze pomieściliby się z kolejnymi bliźniakami albo
                trojaczkami...no ja nie wiem czy ta kuchnia miała aż taki metraż?
                • lutecja4 Re: a ja o Kresce 01.12.07, 19:44
                  a nawet jesli ominiemy Gadomskich i Luczakow to przeciez pani SZczepanska
                  musiala miec i kuchnie i lazienke to czemu Borejkowie po przejeciu jej
                  mieszkania nie maja dwoch kuchni(moze przerobili na wiekszy pokoj)i dwoch
                  lazienek ktore by sie przydaly przy takiej liczbie domownikow
                  • seligowa Re: a ja o Kresce 01.12.07, 20:01
                    też o tym myślałam - kuchnia musiała być, ale łaziena - nie
                    koniecznie, to stare budownictwo. Moi dziadkowie np. mieszkali w
                    mieszkaniu bez łazienki i ubikacja na korytarzu.
                    • agnieszka_azj Re: a ja o Kresce 01.12.07, 20:33
                      A ja powiem odwrotnie - kuchnia niekoniecznie, za to ewentualnie
                      łazienka ;-)
                      W koncu te wszystkie mieszkania powstały w wyniku podziału jednego
                      przedwojennego. Pierwotna kuchnia była w mieszkaniu Kazia Traka
                      czyli Borejków. Jesli natomiast to mieszkanie miało łazienkę, to
                      przypadła w udziale pozostałym lokatorom. Mogło jej zresztą nie być
                      wcale.
                      Pani Szczepańska miała jedne pokój - jako osoba samotna mogła np.
                      mieć urządzoną kuchenkę w części korytarza.

                      Niezależnie od tego, jak urzekająca jest wizja Gadomskich
                      zamurowanych w ścianie ;-) mogło też byc tak, że ich część
                      mieszkania zostało po ich śmierci przyłaczona do innego mieszkania
                      na parterze.
                      • nighthrill Re: a ja o Kresce 01.12.07, 20:49
                        W mieszkaniu Kazia i Gizeli łazienka była, jest to opisane w Kalamburce, gdzie
                        Gizela, myśląc o chłopcach-sublokatorach żałuje, że "to nie Mila zostawia
                        nachlapane w łazience". Nie było łazienki natomiast na Polnej.

                        A oto dokładny cytat, obrazujący kształt lokalu na parterze - "Kwiat Kalafiora",
                        wyd.1990, s. 22.

                        "Jestem sąsiadką państwa (...) Jej wyznanie potwierdzały uchylone drzwi
                        sąsiedniego mieszkania. Położone pod kątem prostym do mieszkania Borejków,
                        stanowiło niegdyś jedną całość i przeznaczone było zapewne na pomieszczenia dla
                        służby. Obecnie mieszkały tam od czasów powojennych dwie rodziny, Gadomscy i
                        Łuczakowie. Trzeci zaś lokal zajmowała owa siwa dama. Do wszytskich mieszkań
                        wchodziło się ze wspólnego małego przedsionka (...).

                        Cytat ten wbrew pozorom sytuację gmatwa jeszcze bardziej. W końcu cały parter
                        był jednym mieszkaniem, czy tylko jedno mieszkanie stanowiły pokoje p.
                        Szczepańskiej, Gadomskich i Łuczaków ze wspólnym korytarzykiem ( podczas gdy
                        Borejkowie mieliby drugie mieszkanie, oddzielne)? Str.23 tegoż wydania informuje
                        jednak, iż "Przed wojną cały parter był jednym mieszkaniem. W czasie powojennej
                        parcelacji tej nieruchomości wszystkie otwory drzwiowe między mieszkaniami
                        zamurowano".
                        W "Noelce" widzimy, że po śmierci p. Szczepańskiej Borejkowie otrzymali
                        przydział na jej pokój, i zamieszkała w nim chyba Ida. Ale co z korytarzykiem?
                        Wybito na powrót drzwi z zielonego pokoju do pokoju pani Szczepańskiej, a
                        Gadomscy i pozostali zostali na miejscach? Bo przecież pokój Idy stanowił potem
                        całość lokalu, nie wchodziło się do niego z klatki schodowej odrębnymi drzwiami.
                        Zagmatwane to wszystko.
                      • czekolada72 Re: a ja o Kresce 03.12.07, 11:49
                        Znajomi mieszkali w starej kamienicy, miezskanie bylo wydzielone z
                        duzego, znaczy duze mieszkanie bylo podzieelone na dwa, zreszta tez
                        dosyc spore. Kibelek dla calego pietra, a przynajmniej dla kilku
                        takiech "polmieszkanek" byl jeden, zreszta drewniany - czyli dziura
                        w drewnianym podescie, zamykany na kłódke. Łazienka? szczerze
                        mowiac - nie kojarze, kuchnia byla urzadzona w pokoju przechodnim,
                        czyms w rodzaju dawnego przedpokoju (jednego z kilku w calosciowym
                        mieszkaniu). O ile dalo sie zainstalowac kuchenke i jakis wentylato,
                        o ile sie dalo zainstalowac zlew z kranem z woda, to niestety nie
                        dalo sie zainstalowac odplywu i trza bylo wiadra podstawiac a
                        nastepnie ganiac z nimi do owego kibelka na korytarzu!
                        I chcialam dodac, ze rzecz ma miejsce w centrum Krakowa, w kamienicy
                        ktora wlasnie odzyskaly sobie siostry zakonne, i dziej sei to na
                        poczaku XXI wieku, a nie XIX
                        • czarna.czajka Re: a ja o Kresce 03.12.07, 13:52
                          Witam, jestem nowa, ale poczytuję od dawna.

                          Co do problemów mieszkaniowych to może moje zdanie pomoże:) Mieszkam w starej
                          kamienicy i mam przy średnim metrażu: 3 przedpokoje, 2 pary drzwi wejściowych,
                          kuchnie, służbówkę z wejściem z kuchni, 2 pokoje z których żaden nie jest
                          czworokątem i balkon którego nie ma na planie architektonicznym:)
                          Dodam ze mieszkanie nie jest podzielone po wojnie ( jako jedyny pion,
                          najmniejszych mieszkań w kamienicy, pozostałe większe maja np drzwi wejściowe z
                          2 rożnych klatek schodowych:) jak komuś probuje opisać to nikt nie rozumie,
                          zawsze kończy sie na rysowaniu

                          Jednak w pełni zgadzam sie z Wami, że przegięciem jest lokowanie '20' osób w
                          jednym mieszkaniu powiększającym się przez pączkowanie:)
                          • sevilay Re: a ja o Kresce 03.12.07, 14:42
                            Czarna czajka-A ja chyba rozumiem jak to wygląda bo podobne mieszkanie ma moja szwagierka w Belinie:) To znaczy chodzi mi o Twoje mieszkanie bo tego lokalu Borejków to jakoś nie mogę sobie wyobrazić:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka