nula8
05.06.07, 00:22
Poza barwnymi postaciami i cudownymi zwrotami, najbardziej "woła" mnie u MM
umiejętność odmalowania sytuacji tak, że dokładnie wiem, jak bym się czuła,
gdybym znalazła się w centrum tej sceny. To cecha wielkich pisarzy,
niezależnie dla jakiego czytelnika tworzących.
I tak, kiedy w mieście jest lato, z nieba leje się żar i wszyscy wariują, ja
sobie zawsze przypominam początek Brulionu i mam wrażenie, że zaraz wpadnę na
Damba, zwłaszcza przy takiej jednej fontannie we Wrocławiu, chociaż to
zupełnie bez sensu, bo ani sceneria nie pasuje, ani nic innego :) Tylko klimat.
A kiedy latem znajdę się w jakimś małym miasteczku zielono-białym, to jako
żywe jawią mi się klimaty z NN i ta scena, kiedy Aurelia z Konradem po raz
pierwszy znaleźli się w Pobiedziskach. Mam jeszcze dwa inne ulubione momenty z
NN: kiedy Natalia z Filipem siedzą nad jeziorem i słuchają muzyki i potem,
kiedy Nerwus pod koniec wędruje drogą pod lasem, przy torach. Wakacyjna cisza
przedwieczorna. Raj...
Za te wrażenia kocham MM, nawet jeśli nienawidzi starych panien i feministek,
trudno.