zieleniack
30.08.07, 16:59
Czytam sobie właśnie po raz któryś-tam Córkę Robrojka i włos mi sie
jeży, kiedy czytam o Majchrzakach... Rany, co to za ludzie...
skupieni na rzeczach zewnętrznych, dobrach materialnych:
najwazniejsze są dla nich pieniądze, zarcie przed TV i samo TV.
Zamiłowanie do władzy (szczególnie pana M) i pomiatania ludźmi (pan
M robi jest taki czasem nawet w stosunku do swojej żony, swoją drogą
najpewniej poprzez ironię nazwanej imieniem sztucznym i
pretensjonalnym-Karina). Ślepi z kolei na wszystko 'wewnętrzne', no,
chyba ze nie na burczenie w brzuchu:/
Żal mi strasznie Czarka, że musiał być przez takich ludzi
wychowywany. Nie dziwię się, że wyrósł na osobę taką, jaką poznaje
go Bella - czyli "świrowatego romantyka", bo ona tak go na początku
odbiera. Nie dziwię się, ze niby dla zartu telefonował do szkoły w
sprawie bomby... Czarek tęskni do piękna, bo wokół otacza go
brzydota-nie tylko ta zewnętrzna, jak jego wygląd i jak brzydkie
krasnale, ale przede wszystkim wewnętrzna-brak normalnych relacji w
domu, rodzice traktują go jako element niepasujący do wystroju
wnętrza, traktują przedmiotowo... Próbuje zwrócić na siebie ich
uwagę tymi różnymi wybrykami - i co? Kiedy poznaje Bellę, to też się
wygłupia, aby zwrócić na siebie uwagę - bo być może wydaje mu się,
że innej drogi nie ma. Bo skąd miałby znać jakąkolwiek inną drogę,
skoro wzorców z domu nie ma żadnych? A w głębi duszy to tak na
prawde wrażliwy chłopak, ale skoro w domu jest to ignorowane, to co
taki człowiek może sam o sobie myśleć?
Smutne... :(