Dodaj do ulubionych

Majchrzakowie

30.08.07, 16:59
Czytam sobie właśnie po raz któryś-tam Córkę Robrojka i włos mi sie
jeży, kiedy czytam o Majchrzakach... Rany, co to za ludzie...
skupieni na rzeczach zewnętrznych, dobrach materialnych:
najwazniejsze są dla nich pieniądze, zarcie przed TV i samo TV.
Zamiłowanie do władzy (szczególnie pana M) i pomiatania ludźmi (pan
M robi jest taki czasem nawet w stosunku do swojej żony, swoją drogą
najpewniej poprzez ironię nazwanej imieniem sztucznym i
pretensjonalnym-Karina). Ślepi z kolei na wszystko 'wewnętrzne', no,
chyba ze nie na burczenie w brzuchu:/

Żal mi strasznie Czarka, że musiał być przez takich ludzi
wychowywany. Nie dziwię się, że wyrósł na osobę taką, jaką poznaje
go Bella - czyli "świrowatego romantyka", bo ona tak go na początku
odbiera. Nie dziwię się, ze niby dla zartu telefonował do szkoły w
sprawie bomby... Czarek tęskni do piękna, bo wokół otacza go
brzydota-nie tylko ta zewnętrzna, jak jego wygląd i jak brzydkie
krasnale, ale przede wszystkim wewnętrzna-brak normalnych relacji w
domu, rodzice traktują go jako element niepasujący do wystroju
wnętrza, traktują przedmiotowo... Próbuje zwrócić na siebie ich
uwagę tymi różnymi wybrykami - i co? Kiedy poznaje Bellę, to też się
wygłupia, aby zwrócić na siebie uwagę - bo być może wydaje mu się,
że innej drogi nie ma. Bo skąd miałby znać jakąkolwiek inną drogę,
skoro wzorców z domu nie ma żadnych? A w głębi duszy to tak na
prawde wrażliwy chłopak, ale skoro w domu jest to ignorowane, to co
taki człowiek może sam o sobie myśleć?

Smutne... :(
Obserwuj wątek
    • tygrys2112 Re: Majchrzakowie 30.08.07, 18:09
      A mnie dziwi jeszcze inna rzecz: stosunek Robrojka do Czarka, kiedy
      już był mężem Belli. Gdzieś jest wspomniane, jak telefonuje do córki
      i ta mu mówi o mężu, a jego ten zięć kompletnie nie interesuje
      (widać wyraźną awersję) tylko z miłości do córki słucha na jego
      temat. Czarek w ogóle musiał mieć jakieś ciężkie to życie. Tak jakby
      gdziekolwiek się nie ruszył - nikt go nie akceptował.
      • laura-gomez Re: Majchrzakowie 30.08.07, 18:54
        W TiR Bella i Czarek nie byli jeszcze małżeństwem, chodzili do klasy
        maturalnej. W książce jest napisane, że Robrojka średnio obchodził
        chłopak jego córki i nie był ciekaw, na jaką ocenę tamten zdał FCE.
        Myślę, że jedynym powodem tej sytuacji było to, iż myśli Roberta
        krążyły wokół osoby Natalii; w końcu dowiedział się, iż ta nadal
        mieszka u rodziców i był w związku z tym ciekaw, czy wyszła za mąż,
        czy nie. W CR, Robrojek darzył Czarka sympatią i to nie dlatego, że
        tamten był synem jego szefa.
        • zieleniack Re: Majchrzakowie 30.08.07, 20:19
          poza tym takie FCE czy rzeczy tego typu z całą pewniscią wydają sie
          Belli bardzo wazne, a Robrojkowi duzo mniej, bo to jest dla niego
          tylko informacja o chłopaku córki, a dla Belli-cos, co przeżywa wraz
          z kimś, kogo kocha. I zapewne tez uczyła sie z Czarkiem do tego FCE,
          wiec tym bardziej ją to obchodzi;D
          • tygrys2112 Re: Majchrzakowie 30.08.07, 21:26
            Pozwolę sobie zacytować :)
            "- A! No, jasne. Co u Czarka?
            Czarek akurat obchodził go średnio - ten dryblasowaty i kościsty
            ukochany Belli - a już całkiem go nie interesowało, z jakimi
            objawami grypa przebiega u niego ani kiedy Bella widziała go
            ostatnio, i kiedy go znów ujrzy, ani - jakie wyniki uzyskał w teście
            FCE. No, ale w końcu Czarek był ważny dla jego córki, więc Robert
            słuchał. I przez cały czas myślał o Natalii."
            TiR, 88

            To nie jest tylko kwestia Natalii. To jest w ogóle kwestia Czarka.
            • zieleniack Re: Majchrzakowie 31.08.07, 08:56
              rzeczywiscie. dziwne. ja rozumiem, gdyby Robert byl z tych rodzicow,
              ktorzy sie nie interesuja swoimi dziecmi... ale hmm... to wyglada
              tak, jakby nagle zmienil podejscie Oo'
              • ginestra Re: Majchrzakowie 31.08.07, 09:40
                Cieszę się, że Tygrys przytoczył ten fragment - osobiście zupełnie zapomniałam
                takie szczegóły, a jedynie mam w pamięci wydarzenia.

                Dziwi mnie to z wielu powodów - po pierwsze Rojek przedstawiany jest zawsze jako
                ktoś empatyczny, głęboki, dobry przyjaciel, umiejący słuchać i troszczyć się, a
                tu zachowuje się jak wręcz prymityw.

                Po drugie - nie jest możliwe, żeby miał on "dobry kontakt z córką", co jest
                jakby założone w powieści. Dla mnie alarmujące jest to, że jego nie ciekawi,
                jako rodzica, to jakie relacje buduje jego córka, jak wygląda jej wchodzenie w
                świat uczuć, związków, czy potrafi ona w tych relacjach cenić siebie i chronić,
                czy też jest wręcz przeciwnie, bo na przykład wikła się w "ratowanie" chłopaka,
                który ją źle traktuje, a ona i tak jest w nim zakochana itp. (mówię to
                abstrahując od Czarka, tylko ogólnie). To jest bardzo dziwne, naprawdę. Jeśli
                jest on dobrym ojcem, to raczej powinien łowić uchem uważnie wszystko co ona
                mówi, żeby potem złożyło mu się to w jakiś obraz, nawet w warstwie nieświadomej
                i mówiło mu co się w jej życiu i świecie i uczuciach dzieje, czy jest dobrze czy
                źle.

                Dla mnie na przykład sprawa tego z kim spotyka się moja szesnastoletnia córka,
                jak ona te relacje opisuje, co się w jej świecie dzieje, jak ona to przeżywa,
                jest sprawą bardzo wielkiej wagi.

                Rozumiem, że w przytoczonym fragmencie chodziło o trywialne rzeczy typu grypa
                czy zdany egzamin, ale skoro tak płytko traktował sprawy córki i ją samą, to
                gdyby mu na przykład wyznała, że jest w ciąży, to pewnie też by to przyjął na
                poziomie tylko faktograficznym, choć pewnie z większymi emocjami(chodzi mi o to,
                że myślałby raczej co z tym "problemem" zrobić, gdzie córka będzie mieszkać, czy
                się pobiorą itp.), a zapewne nie byłby w stanie zejść głębiej, na poziom tego co
                ona odczuwa w związku z tym faktem.

                Bardzo mi się ten Robrojek nie podoba. "Myślał o Natalii". Ach, jakie to
                wzniosłe, jaki on fajny, subtelny. :///////
                Ma u mnie krechę.
                Pozdrawiam!



                • tygrys2112 Re: Majchrzakowie 31.08.07, 10:49
                  Przyszło mi teraz do głowy, że być może ta zmiana miała związek z
                  Majchrzakami jako takimi. W końcu jego znajomy zachował się "niezbyt
                  stosownie" wobec Belli, no i w ogóle nie jest sympatyczną osobą.
                  Tylko żeby przelewać tę niechęć od razu na dziecko? Dziwna
                  postawa. :/
                  A może on obwiniał Przeszczepa za kłopoty Belli z Majchrzakami? Sama
                  już nie wiem :/
                • zieleniack Re: Majchrzakowie 31.08.07, 13:39
                  Robert chyba zalozyl, ze skoro wychowal Belle na osobe
                  odpowiedzialna, solidna itp i ze jej, w przeciwienstwie do niego,
                  udalo sie znalezc kochana osobe, ulokowac uczucia itp, to ze ona
                  sobie poradzi, bo jest juz dorosla itp. Jesli tak, to jest to bledna
                  postawa, bo mimo wszystko od boku powinien to obserwowac, co nie
                  znaczy, ze ingerowac na sile. Byc moze Robert przyjal taka postawe,
                  aby sie usprawiedliwic, ze on sie teraz mniej corka zajmuje, bo sie
                  zakochal i po prostu zamiast powiedziec, ze Natalia mu zaprzata
                  mysli, to on udaje, ze Bella jest na tyle odpowiedzialna, ze sama
                  sobie poradzi? Nie wiem, tak sobie gdybam, w kazdym razie dziwne to
                  trcohe jest. Gdyby byl opisaywany jako taki zwykly rodzic, taki
                  przecietny, to bym sie nie zdziwila, albo jako rodzic piatki dzieci,
                  bo to trudniej ogarnac,to by mozna bylo zrozumiec, a tak to jest
                  dziwne, jakby jakas nagla zmiana w zakochaniu, podejsciu...
                  • onion68 Re: Majchrzakowie 31.08.07, 14:06
                    Skojarzyło mi się z serialem "Gotowe na wszystko" (też lubicie?).Tam jest wątek
                    takiego nastolatka po różnych traumatycznych przejściach, podobnie jak Czarek
                    chłopak nie jest atrakcyjny i podobnie jak on zachowuje się na przemian w sposób
                    agresywny, histeryczny lub wylewny wobec córki jednej z głównych bohaterek
                    (Susan), w której jest zakochany. Susan po jakimś czasie zabrania córce spotkań
                    z tym chłopakiem, a i sama dziewczyna z czasem się zraża. Nie dziwię się, bo
                    związek z osobą niestabilną psychicznie może dziecku zaszkodzić, może i Robert
                    się tego obawia?
                  • zieleniack Re: Majchrzakowie 28.08.08, 20:13
                    yyy czytam ten stary temat i widze byk ;D na koncu miało być "nagła
                    zmiana w ZACHOWANIU
    • onion68 Re: Majchrzakowie 30.08.07, 20:59
      Obraz rodzinki Majchrzaków jest moim zdaniem trochę przerysowany i uproszczony
      - zastanawiam się jakim cudem ci prostacy mogli mieć tak wrażliwego syna,
      który tylko potrzebował Belli na białym koniu, aby jego zdolności,
      szlachetność, itd. ukazały się światu.
      Faktem jest, że bardzo wielu rodziców umie swoją miłość do dzieci jedynie
      zaklinać w przedmioty, ale też na ogół ich potomstwo nie odbiega wówczas
      aspiracjami i stylem życia od nich samych. A też w dzisiejszych czasach i
      wśród młodzieży trendy-cacka potrafią dodać wiele atrakcyjności, aby człowiek
      mógł przynajmniej w pewnej części środowiska być akceptowany, co od razu
      rozwiązuje najważniejszy problem w tym wieku.
      Niestety wiem, że często dzieci postrzegają w inny sposób swoich rodziców, niż
      tym się wydaje, że powinni być postrzegani ;)Okres dojrzewania jest trudny dla
      obu stron.
      Myślę, że bardziej życiowo byłoby, gdyby ci Majchrzakowie nie byli z gruntu
      źli, a raczej tak zagubieni w codzienności i szarpaninie, że stracili dobry
      kontakt z synem, mimo najlepszych chęci. Może i tak jest, ale za mało
      przesłanek, by tak stwierdzić. Póki co, są przedstawieni jako potwory
      roszczące sobie prawo do uczuć syna z samej racji bycia jego rodzicami i
      łożenia na jego utrzymanie. Z kolei syn też prezentuje podobną postawę -
      raczej nie dąży do poprawy stosunków z rodzicami.
      • zieleniack Re: Majchrzakowie 31.08.07, 09:02
        jedynym wytłumaczeniem byłoby chyba, gdyby Majchrzakowie od któregoś
        momentu życia Czarna stali sie tacy-np. że dorobili sie willi i w
        ogole duzych pieniedzy, kiedy miał jakies 9 lat i nagle zaczeli sie
        zmieniac na coraz bardziej pustych ludzi, bo poprzestawiał im sie
        system wartosci, a wczesniej byli normalni (stad Czarek mogly byc
        wrazliwym chlopakiem, zagubiionym i rozzalonym tym, co go otacza i
        teskniacym do normalnosci).

        "Póki co, są przedstawieni jako potwory
        > roszczące sobie prawo do uczuć syna z samej racji bycia jego
        rodzicami i
        > łożenia na jego utrzymanie."

        nie powiedziałaby, ze roszczą sobie prawo do jego uczuć, a do jego
        osoby, na zasadzie, ze skoro to jest ich syn, to traktują go jako
        swoją własnosc... bo o uczuciach tu nie mozna mowic:(

        "Z kolei syn też prezentuje podobną postawę -
        > raczej nie dąży do poprawy stosunków z rodzicami."

        nie dziwie sie, sama bym nie dazyla do poprawnych stosunkow z kims
        takim:/ z kims, dla kogo ciastka i telewizor sa wazniejsze od
        dziecka:(
        • onion68 Re: Majchrzakowie 31.08.07, 09:43
          > nie powiedziałaby, ze roszczą sobie prawo do jego uczuć, a do jego
          > osoby, na zasadzie, ze skoro to jest ich syn, to traktują go jako
          > swoją własnosc... bo o uczuciach tu nie mozna mowic:(

          Wiesz, wydaje mi się, że w ten, zgoda, nieco prostacki sposób, oni przejawiają
          troskę i miłość do syna - chcą żeby miał dobre wyniki w nauce, nie sprawiał
          kłopotów w szkole, nie zadawał się z córką bankruta ;) - w tym przecież celu,
          aby zapewnić mu dobrą przyszłość. Roszczą sobie prawo do jego posłuszeństwa ,
          wdzięczności i miłości. Nie umieją za to z nim rozmawiać i wybierają represje
          (mieliśmy tu kiedyś dyskusję na temat różnych podejść do wychowania dzieci,
          chociaż chodziło głównie o kary cielesne), aby osiągnąć cel. A rezultat jaki
          osiągają, widać.
          • zieleniack Re: Majchrzakowie 31.08.07, 13:33
            > Wiesz, wydaje mi się, że w ten, zgoda, nieco prostacki sposób, oni
            przejawiają
            > troskę i miłość do syna - chcą żeby miał dobre wyniki w nauce, nie
            sprawiał
            > kłopotów w szkole, nie zadawał się z córką bankruta ;) - w tym
            przecież celu,
            > aby zapewnić mu dobrą przyszłość. Roszczą sobie prawo do jego
            posłuszeństwa ,
            > wdzięczności i miłości. Nie umieją za to z nim rozmawiać i
            wybierają represje
            > (mieliśmy tu kiedyś dyskusję na temat różnych podejść do
            wychowania dzieci,
            > chociaż chodziło głównie o kary cielesne), aby osiągnąć cel. A
            rezultat jaki
            > osiągają, widać.


            jak dla mnie to jest raczej na zasadzie "co by ludzie powiedzieli,
            gdyby: nasz syn mial zle stopnie/puszczał sie/nie sluchal
            sie/podpadl policji" itp. Oni maja zasady, ktore wg nich dziecko
            musi spelniac. Byla taka sytuacja, ze Robert powiedzial, ze Bella
            przyjdzie z nim do Majchrzaków, jesli wyrazi ochote, na co pan M
            stwierdza z oburzeniem, ze jak to, przeciez dziecko ma sie sluchac
            rodzicow itp. Ja odbieram panstwa M jako władców (rodzina o modelu
            hierarchicznym, a nie partnerskim), którzy mają jednego poddanego-
            syna i jesli on wyraza nieposluszenstwo, typowe dla okresu
            djrzewania, to oni sie denerwuja, bo on podwaza ich władze. Z kolei
            syn nie chce wladzy, a normalnych rodzinnych stosunkow, wiec sie zle
            zachowuje, aby zwrocic na siebie uwage, a to przynosi odwrotny efekt-
            rodzice jeszcze bardziej sie denerwuja, ze on sie nie slucha-i kolko
            sie zamyka....Byc moze panstwo M sadza, ze to wszystko dla dobra ich
            syna, ze dyscyplina go czegos nauczy, ale wydaje mi sie, ze ich po
            prostu boli to, ze on ich nie szanuje, ale oni swoim zachowaniem
            wzgledem niego nie zasluguja na ten szacunek...
            • onion68 Re: Majchrzakowie 31.08.07, 13:56
              > jak dla mnie to jest raczej na zasadzie "co by ludzie powiedzieli,
              > gdyby: nasz syn mial zle stopnie/puszczał sie/nie sluchal
              > sie/podpadl policji" itp. Oni maja zasady, ktore wg nich dziecko
              > musi spelniac.

              Racja, to możliwe. Chociaż mi osobiście bardzo trudno sobie wyobrazić rodzinę
              (taką przeciętną, z mózgami nieprzeżartymi przez denaturat), w której rodzice
              nie kochają dziecka.
              Dla mnie obraz Majchrzaków jest za czarny i dlatego nieprzekonywający. Nawet
              Lisiecka i progenitura miewali przebłyski dobra. Może jestem stara i głupia, ale
              wierzę w to, że nie ma całkiem złych ludzi ;)
              • zieleniack Re: Majchrzakowie 31.08.07, 14:05
                Byc moze oni zostali wychowani wg zasad, ze dziecko ma sluchac
                rodzica, a rodzic ma miec nad dzieckiem wladze i ze to jest swieta
                prawda i ze to dobre dla dziecka (na zasadzie, ze jesli dziecko
                nauczy sie szanowac rodzicow, to bedzie szanowac innych ludzi i ze
                ten szacunek trzeba pokazac dziecku przez dystans do niego, a nie
                zmniejszanie dystansu - to nie wymysl, takie modele wychowania
                istnieja, to te starsze raczej), a partnerskie wychowanie sprawi, ze
                dziecko bedzie ich olewac. I tu jest odwrotnie, bo model
                hierarchiczny w tym przypadku prowadzi do tego, ze Czarek ich olewa,
                a z pewnoscia wolalby rodzicow-partnerow, z ktorymi moglby pogadac,
                tak, jak Bella z Robertem.
                • onion68 Re: Majchrzakowie 31.08.07, 14:09
                  To możliwe.
                • lezbobimbo Re: Majchrzakowie 31.08.07, 15:58
                  >ze Czarek ich olewa,
                  > a z pewnoscia wolalby rodzicow-partnerow, z ktorymi moglby
                  >pogadac, tak, jak Bella z Robertem.

                  Tak jak przez telefon, gdzie z Roberta nagle wychodzi facio zupelnie
                  nie interesujacy sie pierwszym ukochanym jego jedynej i ukochanej
                  niby córki? ;>
                  To olewanie córki i jej zycia uczuciowego to jakies
                  nieprawdopodobienstwo charakterowe. Superlatywy na temat Robcia nie
                  zgadzaja sie z opisem jego czynnosci i mysli, cos jak ze Sw.
                  Gabrysia w nowych tomach.

                  Nie podoba mi sie tez strasznie retrospekcja Roberta w CR, gdzie
                  ocenia swoja córke, ze "jest brzydka niestety" i dlatego od startu
                  równie przegrana jak on :/
                  Piorun mie strzelil w tym momencie. "Kurde zez no!"
                  • zieleniack Re: Majchrzakowie 31.08.07, 19:22
                    nie, ja mowie o CR, rozmowa telefoniczna jest w TiR, czyli pozniej,
                    zapewne sie te stosunki zmieniły. Z kolei w CR Czarek w pewnym
                    momencie mowi chyba, ze Bella ma fajnego tate czy cos takiego i to
                    jets taki objaw, ze on tez by chcial moc sobie pogadac z wlasnym
                    ojcem.
                  • meduza7 Re: Majchrzakowie 31.08.07, 22:27
                    Mam wrażenie, że w wielu cytowanych tutaj wypowiedziach bohaterów trzeba brać
                    poprawkę na ich stan ducha w danym momencie. Np., co do myśli o urodzie corki,
                    Robcio akurat rozpamiętywał w tej chwili swoje klęski uczuciowe, wynikłe właśnie
                    z nieatrakcyjnego wyglądu. Z kolei przy rozmowie telefonicznej był bardzo
                    zaabsorbowany swoimi uczuciami do Natalii, a poza tym odnosiłam wrażenie, że
                    Bella go wręcz zasypywała informacjami dotyczącymi Czarka, nie pomijając
                    najdrobniejszych szczegółów dotyczących choćby tej grypy. Musierowicz wiele razy
                    pokazuje _bardzo_subiektywne_ odczucia i myśli bohaterów, a my bierzemy je za
                    obiektywne opisy. Podobna sytuacja pojawiła się kiedyś w jakimś innym wątku,
                    gdzie ktoś bardzo krytycznie oceniał Grzesia opierając się na wewnętrznym
                    monologu Laury z TiR (scena, gdy czeka na Grzesia zagadanego z Hajdukiem) i nie
                    biorąc właśnie poprawki na charakterek Tygryska, sklonnego do przywdziewania
                    kostiumu skrzywdzonej sierotki.
                    • zieleniack Re: Majchrzakowie 31.08.07, 23:35
                      No wlasnie weszłam, aby o tym napisać. Poprzednie wypowiedzi w tym
                      wątku pisałam z mieszkania mojego faceta i tam nie miałam dostępu do
                      cytowanego "Tygrysa i Róży". Przyszłam do domu, odnalazłam ten cytat
                      (podany przez Tygrysa2112, forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                      f=25788&w=68267641&a=68281673 ) i stwierdziłam, ze podany bez
                      kontekstu rzeczywiście brzmi, jak mówi Tygrys 2112, że "To nie jest
                      tylko kwestia Natalii. To jest w ogóle kwestia Czarka.". Ale
                      kontekst zmienia postać rzeczy. Robert dzwoni do Belli, aby
                      dowiedzieć sie, jak ona sie czuje, Bella mówi, że Ida stawiała jej
                      bańki, Robert o t tak pyta, co u Idy, na co Bella mówi, że Ida jej
                      powiedziala, że u Borejków także grypa i że najbardziej choruje
                      Natalia. I w tym momencie jakby ktoś Roberta obuchem walnął w głowe,
                      bo przecież on myślał, że ona ok 9-10 miesięcy jest mężatką (miała
                      wziać ślub na Wielkanoc czy tam po Wielkanocy, jakos tak), ze
                      mieszka z Filipem, bo widział ją ostatnimi razy w dzien św.
                      Walentego, kiedy to chciał sie jej osiadczyc, ale Filip go
                      wyprzedził, porywając Natalie... Robertowi było wstyd, wiec nie
                      pojawiał sie u Borejkow i nie wiedział, że Natalia zerwała z
                      Filipem. Wyrzuca sobie, że był takim gamoniem, ze zwlekał z
                      wyznaniem uczuc, z oswiadczynami itp. Trudno sie dziwić, że zdanie,
                      które usłyszał od córki, wywołuje w nim taką burzę myśli i że on w
                      tej chwili ma głowe pełną Natalii i że niekoniecznie interesuje go
                      to, co córka mówi o Czarku. Myśle jednak, że MM lepiej by zrobiła,
                      gdyby napisała "Czarek W TEJ CHWILI akurat obchodził go średnio"
                      zamiast "Czarek akurat obchodził go średnio". Może to "akurat" miało
                      znaczyc "w tej chwili", ale brzmi tak, ze mozna to zrozumeic
                      dwojako: ze Robert nie przepadał za tematem Czarka ogolnie lub ze
                      nie obchodził go w danej chwili. Patrzac jednak na stosunek Roberta
                      do Czarka w CP (pozytywny) wydaje mi sie, ze Roberta w tamtym
                      momencie po prostu nie obchodziły szczegóły z życia chłopaka córki.
                      Ale mimo tego, że ma głowe pełna własnych wyrzutów, myśli itp, to
                      słucha, bo to temat ważny dla córki. To zmienia całkowicie patrzenie
                      na ten cytat...
                    • sowca Re: Majchrzakowie 28.08.08, 23:22
                      Ja sie zgadzam z Meduzą... Robrojek musiał być wstrząśnięty tym, co
                      usłyszał od Belli. Myślał tylko o tym, że kobieta, którą kochał, być
                      może nie wyszła za mąż...czy naprawdę trzeba mu zarzucać, że nie
                      interesował się swoim wlasnym dzieckiem na podstawie tego jednego
                      fragmentu jego rozmowy?
    • onion68 Re: Majchrzakowie 30.08.07, 21:00
      Przepraszam, od początku chciałam się tu dopisać, nie wiem jakim cudem założyłam
      wątek. Za wcześnie, żeby nie kontaktować :/
      • bunny.tsukino Re: Majchrzakowie-ciekawy temat 01.09.07, 20:50
        Moje zdanie hmm Wydaje mi się, że są oni bardzo przerysowani. ale po co. otóż,
        jeśli równamy w górę, nasze wyobrażenie o sobie może ulec pogorszeniu, jeśli w
        dół, to okazujemy się sami sobie ę ą i w ogóle wspaniali. jest nawet chyba na to
        termin w psychologii, ale ja się nie znam, więc tak w skrócie opisowym. No i tak
        Borejkowie nie maja, co prawda willi tylko gniotą się w kamienicy, ale nie są
        gburami, Robrojek bankrut ale wrażliwy i z córką ma b. dobry kontakt. Ida
        gniecie się w suterenie, dziecko wozi w przedpotopowym wózku, ale ma bujny
        biust, jest wspaniała, nie to co płastuga Karina. ( ot oba imiona są jak dla
        mnie pretensjonalne :P)

        Czyli znowu bilans korzyści jest po stronie bogatych, bo w Jezycjadzie jak
        wiemy, nie wypada mieć pieniędzy.


        Podejrzewam, że kiedyś Majchrzakowie, byli biedni, jeśli nie bardzo biedni.
        Własną ciężką pracą, doszli do tego co mają i teraz próbują się odkuć. Niestety,
        na siłę. Jakby nachapać się tym, co nie mieli i to wszystko zapewnić swojemu
        synowi(rzecz jak najzupełniej zrozumiała). majchrzakowie, byli ludźmi prostymi,
        których pieniądze uczyniły prostakami w mojej opinii. obserwowałam takich nie
        dawno. i tak przykro i trochę śmiesznie było obserwować jak z grymasem jedzą
        salami, choć marzą o mielonce, no ale przecież ich stać, albo jak dzieci w
        kolejny weekend wożą na odmianę, z Chorwacji w Alpy, żeby się na snowboardzie
        jeździć nauczyły, chociaż te marzą, by spędzić czas, zwyczajnie na podwórko z
        koleżankami, które dopiero co wróciły z wakacji, ale jak to stać nas i nie jedziemy.

        Choć z drugiej strony : Majchrzak pozwolił zamieszkać Robrojkowi w domku, nie
        wiemy czy to był wielkopański gest, czy zwykły ludzki odruch. mieszkanie na
        jednym terenie np teściowej z synową rodzi nieustanne konflikty, a co tu mówić o
        2 obcych sobie rodzinach.
        i nie to ładne, co ładne, ale to co się komu podoba, majchrzak, chciał róże
        wyciąć, no ale to jego teren, kurde no, wolność Tomku w swoim domku.
        • bunny.tsukino Re: Majchrzakowie-ciekawy temat 01.09.07, 20:53
          Czyli znowu bilans korzyści jest po stronie bogatych, bo w Jezycjadzie jak
          wiemy, nie wypada mieć pieniędzy.

          Po stronie biednych tfu tfu. Przeczytałam całą moją wypowiedź i doszłam do
          wniosku, że to bełkot stylistyczny, wybaczcie,dziś jest pierwszy dzień grypy
          mojej i syna.
          • jhbsk Re: Majchrzakowie-ciekawy temat 29.08.08, 08:44
            Bo to jest stereotyp jeżycjadowy: bogaty jest wstrętny i ogólnie be.
        • onion68 Re: Majchrzakowie-ciekawy temat 01.09.07, 21:47
          Nie wiem, jak w psychologii, ale w socjologii funkcjonuje pojęcie układu
          odniesienia, zgodnie z którym nasza opinia o sobie i własnej sytuacji zależy
          właśnie od tego, z jakimi osobami mamy kontakt i jak w porównaniu z nimi
          wypadamy (może chodzić o majątek, wykształcenie, zdolności, karierę, itp). I tak
          np. mimo niedostatku za czasów PRL ludzie byli szczęśliwi, bo nie mieli do
          czynienia lub oglądania osób w lepszej sytuacji (seriale typu "Dynastia" się nie
          liczą, wiadomo było, że to daleko i bez związku z naszym życiem). Wiele osób
          tęskni za tym teraz ;)
        • zieleniack Re: Majchrzakowie-ciekawy temat 01.09.07, 22:27
          A mi sie niestety wydaje, ze Majchrzakowie czekali na naiwniaka, co
          im za darmoche budke wyremontuje, coby mozna bylo potem tam
          wynajmowac ludziom za pieniadze... wiedzial, ze Robert sie na
          wszytsko zgodzi, byleby miec jakis kat i prace... Straszne to, bo
          nie wyobrazam sobie byc az tak zepsutym, ale mam zawsz e takie samo
          wrazenie, gdy czytam CR
          • laura-gomez Re: Majchrzakowie-ciekawy temat 29.08.08, 11:47
            Cóż, ja niestety też mam takie wrazenie
    • natalijasz Re: Majchrzakowie 29.08.08, 14:38
      och, we mnie też się gotowało jak czytałam o Majchrzakach, aż mi się krzyczeć
      chciało. denerwowało mnie to, że nikt im nie przerywał podczas tych
      przeokropnych awantur, jakie zazwyczaj urządzali. ja bym zaraz krzyknęła :)
      co do Czarka i tego w jaki sposób on wyrósł na takiego człowieka skoro ma
      rodziców potworów, to uważam, że tak się dzieje bardzo często. dzieci widząc jak
      postępują ich rodzice, wyraźnie się od tego odcinają, nie chcą być tacy jak oni.
      i Przeszczepowi się to udało (dzięki mu za to!)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka